B L O G  

     Kolejna podwyżka na A2! Za przejazd od granicy z Niemcami do węzła Stryków (Łódź) i z powrotem zapłacimy tyle, ile w Szwajcarii za całoroczną winietę!
wpis z dnia 24/02/2017

 

Kontrolowana przez rodzinę Kulczyków spółka Autostrada Wielkopolska ogłosiła kolejną podwyżkę opłat za przejazd administrowanymi przez siebie odcinkami A2. Począwszy od 1 marca łączny koszt podróży autostradą ze Świecka (granica z Niemcami) do węzła Stryków (pod Łodzią) będzie wynosił 84,90 zł. W dwie strony robi się już prawie 170 zł. Za równowartość takiej kwoty w Szwajcarii można kupić roczną winietę na nielimitowane przejazdy wszystkimi autostradami i drogami szybkiego ruchu...

Autostrada Wielkopolska, czyli spółka posiadająca koncesje na zarządzanie fragmentem autostrady A2, właśnie ogłosiła kolejną podwyżkę opłat za możliwość przejazdu tą drogą. Począwszy od 1 marca więcej zapłacą kierowcy samochodów osobowych, motocykli i samochodów ponadnormatywnych. Podwyżki obejmą odcinek między Nowym Tomyślem a Koninem i spowodują, że łączny koszt podróży autostradą ze Świecka (granica z Niemcami) do węzła Stryków (pod Łodzią) będzie wynosił 84,90 zł.

W kontekście powyższego warto wspomnieć, że w bogatej Szwajcarii, gdzie przeciętne zarobki są kilkukrotnie wyższe niż w Polsce, całoroczna opłata za możliwość nielimitowanych przejazdów autostradami i drogami szybkiego ruchu wynosi jedynie 40 CHF, czyli równowartość około 165 zł. W naszym kraju za jednorazowy (podkreślam - JEDNORAZOWY!) przejazd autostradą A2 na trasie Świecko - Stryków (Łódź) - Świecko od 1 marca będziemy musieli zapłacić blisko 170 zł!

 

Źródło: Podwyżka na autostradzie A2. 57 zł za 150 km! (RadioMerkury.pl)
Źródło: INFORMACJA O SYSTEMIE PŁATNYCH AUTOSTRAD W EUROPIE '2017 (PZMtravel.com.pl)

wpis z dnia 24/02/2017

  


r e k l a m y


   

     Człowiek, który podpalił kukłę Żyda dostał 10 miesięcy więzienia. Ile dostanie reżyser "Klątwy" z Teatru Powszechnego?
wpis z dnia 23/02/2017

 

Wyrok 10 miesięcy bezwzględnego więzienia usłyszał Piotr R. za to, że na wrocławskim rynku spalił kukłę symbolizującą Żyda. W kontekście tego wyroku zasadnym jest zadanie pozornie przewrotnego pytania: czy do odpowiedzialności karnej będzie pociągnięty reżyser kontrowersyjnej "Klątwy"? Wszak jego "artystyczna wizja" mogła naruszyć uczucia co najmniej porównywalnej ilości osób, co spalenie kukły Żyda, a dodatkowo może być interpretowana jako nawoływanie do nienawiści wobec określonych grup. Czy sprawa ta będzie testem na sprawiedliwość i równość wobec prawa?

Przypomnijmy - Piotr R. w listopadzie 2015 roku na wrocławskim rynku spalił kukłę, która miała symbolizować Żyda. Rok później usłyszał za ten czyn wyrok - 10 miesięcy bezwzględnego więzienia. Sąd w uzasadnieniu stwierdził, że czyn ten miał wysoką społeczną szkodliwość, a co za tym idzie, kara musiała być surowa. 

Pomijam dywagację na temat tego, czy wyrok na Piotra R. był zbyt surowy, czy adekwatny do tego co zrobił. Fakt jest taki, że dostał 10 miesięcy więzienia. I w kontekście tego powinniśmy rozpatrywać sprawę kontrowersyjnego spektaklu pt. "Klątwa", którego reżyserem jest Oliver Frljic. Okazuje się bowiem, że pod płaszczykiem "artystycznej wizji" można przemycić wiele nienawiści i pogardy. Wystawiany w warszawskim Teatrze Powszechnym spektakl jest jawnym naruszeniem uczuć i przekonań co najmniej porównywalnej ilości osób, które zostały urażone spaleniem kukły Żyda na wrocławskim rynku. Nie bez znaczenia jest również interpretowane jako nawoływanie do nienawiści organizowanie zbiórki pieniędzy niezbędnych do przeprowadzenia zabójstwa Jarosława Kaczyńskiego.

Wiemy już, że prokuratura wszczęła z urzędu śledztwo w sprawie "Klątwy". Powstaje pytanie - jeśli do sądu trafi akt oskarżenia, to czy odpowiedzialny za sztukę reżyser zostanie skazany? Czy sąd będzie się kierował takimi samymi przesłankami, co w przypadku równie ohydnego performance, kiedy palono kukłę symbolizującą Żyda?

 

Źródło: Spalił kukłę Żyda. Wyrok więzienia bez zawieszenia (tvn24.pl)
Źródło: Patryk Jaki (Twitter.com)

 

wpis z dnia 23/02/2017

  


r e k l a m y


    

     Przeciętny Europejczyk kupi za swoją pensję ponad 2x więcej towarów i usług niż przeciętny Polak. Siła nabywcza naszych zarobków jest wciąż dramatycznie niska
wpis z dnia 22/02/2017

 

Okazuje się, że przeciętny Polak za swoje wynagrodzenie kupi jedynie 46,6 procent tego co może kupić przeciętny Europejczyk. W ciągu ostatniego roku siła nabywcza polskich wynagrodzeń wzrosła jedynie o 1,1 proc. Jeszcze gorzej prezentujemy się jeśli chodzi o nominalne kwoty wynagrodzeń - średnia pensja w Polsce to zaledwie 34 proc. średniej pensji w Unii Europejskiej, mimo iż nasza wydajność wynosi już 74 proc. unijnej średniej.

Ubiegłoroczne badania "GfK Purchasing Power Europe 2016" na temat siły nabywczej konsumentów w Europie nie pozostawiają wątpliwości - za nasze wynagrodzenia możemy kupić znacznie mniej towarów i usług niż przeciętny Europejczyk. Zgodnie z wynikami badania GfK siła nabywcza przeliczona "na głowę" statystycznego mieszkańca naszego kraju wynosi 6366 euro. Wynik ten stanowi zaledwie 46,6 proc. europejskiej średniej (równowartość 13.672 euro). 

Sprawy mają się jeszcze gorzej, jeśli porównamy wynagrodzenia nominalnie. Zgodnie z oficjalnymi wskazaniami Eurostatu godzinowy koszt pracy w Polsce (w skład którego wchodzi przede wszystkim pensja pracownika) wyniósł 8,6 euro, co stanowi zaledwie ok. 34 proc. unijnej średniej! 

Co jednak ciekawe - niskie wynagrodzenia Polaków (patrząc zarówno przez pryzmat siły nabywczej jak i nominalnych wartości) mają się nijak do prezentowanej przez nas wydajności (rozumianej jako wartość wytworzonego PKB w ciągu godziny pracy). Okazuje się, że pod tym względem osiągamy już 74 proc. unijnej średniej. 

Zestawienie tych danych (siła nabywcza [46,6 proc. średniej] oraz nominalna wysokość wynagrodzenia [34 proc. średniej] kontra wydajność pracy [74 proc. średniej]) pokazuje, że jak bardzo jesteśmy wykorzystywani przez bogatsze i bardziej rozwinięte gospodarki, które wciąż drenują sporą część owoców polskiego wzrostu.

Warto dodać, że uwzględniając tempo wzrostu siły nabywczej polskich wynagrodzeń z ostatniego roku, jeszcze ponad pół wieku musi upłynąć, abyśmy dogonili europejską średnią...

 

Źródło: Wyniki badania GfK Purchasing Power Europe 2016 (Gfk.com)
Źródło: Siła nabywcza Polaków. Nie mamy nawet połowy średniej dla Europy (Money.pl)

Źródło: Labour costs per hour in EUR, 2004-2015 whole economy excluding agriculture and public administration (eurostat)

wpis z dnia 22/02/2017

   


   

     Podkomisja smoleńska w 2016 r. wydała 1,4 mln zł. W tym roku planuje wydać 2,0 mln zł. Większość to pensje i wynagrodzenia
wpis 21/02/2017

 

Z całym szacunkiem dla tych, którzy walczyli z dezinformacjami nt. katastrofy w Smoleńsku oraz poświęcali się, by wszystko zostało wyjaśnione, ale nie posiadając wraku i czarnych skrzynek niewiele można powiedzieć o przebiegu katastrofy. Pod tym względem pojawia się pytanie o sens dalszego funkcjonowania parlamentarnej podkomisji smoleńskiej, która w 2016 r. wydała 1,4 mln zł, a w tym planuje wydać 2,0 mln zł publicznych pieniędzy. Większość idzie na pensje i wynagrodzenia...

Przypomnijmy - Podkomisja ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej została powołana przez Antoniego Macierewicza w lutym 2016 r. Wcześniej (do końca ubiegłej kadencji Sejmu) funkcjonowała de facto jako parlamentarny zespół ds. katastrofy polskiego samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem. W Ostatnim, opublikowanym w kwietniu 2015 roku, raporcie kierowanego przez Macierewicza zespołu parlamentarnego została zawarta teza, że prawdopodobną przyczyną katastrofy była seria wybuchów na skrzydle oraz pokładzie samolotu, którym leciał prezydent Lech Kaczyński. 

Od kwietnia 2015 roku aż do dziś, mimo iż parlamentarny zespół Antoniego Macierewicza został przemianowany na mającą znacznie większe uprawnienia podkomisję działającą od auspicjami Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, praktycznie nic się nie zmieniło. Nic, poza kosztami. Otóż sekretariat wspomnianej podkomisji oficjalnie przyznał, że koszty jej utrzymania w 2016 r. wyniosły 1.435.931,24 zł, z czego większość pochłonęły pensje i wynagrodzenia członków podkomisji oraz współpracujących z nią ekspertów. W 2017 r. koszty utrzymania podkomisji mają być jeszcze wyższe. Budżet zaplanowany na ten rok to 2 mln zł.

Powstaje pytanie - czy nie lepiej byłoby zawiesić działalność tej podkomisji (a tym samym znacząco ograniczyć koszty jej utrzymania) do czasu odzyskania wraku Tu-154M oraz oryginałów czarnych skrzynek? Przecież wyjaśnienie przyczyn katastrofy z 10.04.2010 r. bez wspomnianych elementów wydaje się być niemożliwe. Po co zatem wydawać publiczne pieniądze na kolejne raporty tworzone na bazie domysłów i szacunkowych wyliczeń? Jeśli sprawa odzyskania wraku i czarnych skrzynek jest kwestią "dużej" polityki, to zasadnym jest poświęcanie na ten cel zasobów czysto "politycznych" (dyplomatycznych). Z poświęcaniem środków finansowych, których źródłem są podatnicy, poczekajmy do czasu, kiedy wrak i skrzynki wrócą do Polski.

 

Źródło: Podkomisja smoleńska wydała 1,4 mln zł w 2016 r., jej budżet na 2017 r. to 2 mln zł (Stooq.pl)

wpis 21/02/2017

    


   

     Koncerny z Zachodu sprzedają nam gorsze jakościowo produkty w tej samej (lub wyższej) cenie, a Komisja Europejska to akceptuje!
wpis z dnia 20/02/2017

 

Oficjalne badania instytutów naukowych oraz rządowych agencji z Czech, Węgier i Słowacji nie pozostawiają wątpliwości - artykuły spożywcze zachodnich koncernów przeznaczane na rynek państw "nowej" Unii mają gorszy skład od ich odpowiedników sprzedawanych w krajach "starej" Unii. Co na to Komisja Europejska? Eurokraci z Brukseli uważają, że zachodnie koncerny "mają prawo adaptować swoje produkty do poszczególnych rynków", a tym samym mogą uprawiać "spożywczy rasizm" na terenie wspólnego przecież rynku UE! 

Węgierski urząd bezpieczeństwa żywności (NEBIH) przebadał pod względem składu i jakości 24 produkty spożywcze sprzedawane na Węgrzech przez zagraniczne sieci supermarketów takich jak Lidl oraz Aldi. Wyniki były jednoznaczne - część produktów była sprzedawana na Węgrzech w gorszej jakości niż ich odpowiedniki na Zachodzie Europy. Do takich samych wniosków doszła Państwowa Służba Weterynaryjna i Żywnościowa na Słowacji. W grudniu ubiegłego roku służba ta przebadała 22 produkty sprzedawane w sieciach handlowych zarówno na Słowacji oraz w Austrii. Okazało się, że skład około połowy przebadanych produktów był różny w zależności od kraju dystrybucji!

Z kolei w 2015 roku wydział chemii Uniwersytetu w Pradze przeprowadził badania składu produktów spożywczych znanych zachodnich marek, które były sprzedawane równolegle w Czechach i w Niemczech. Okazało się, że np. napój "Sprite" sprzedawany na terytorium Czech w 1-litrowej butelce był słodzony sztucznymi środkami (aspartam i acesulfam), natomiast taki sam napój sprzedawany w Niemczech był słodzony wyłącznie cukrem. Jakby tego było mało "Sprite" w Czechach był droższy od tego dostępnego w Niemczech. Czescy naukowcy stwierdzili, iż problem ten dotyczy wielu innych produktów spożywczych, których skład za każdym razem był gorszy od składów analogicznych produktów sprzedawanych na Zachodzie Europy. Mimo to cena danego produktu najczęściej była taka sama jak w państwach "starej" Unii (lub nawet wyższa, jak w przypadku wspomnianego powyżej napoju "Sprite").

Co na temat "spożywczego rasizmu" ma do powiedzenia Bruksela? Przedstawiciele Komisji Europejskiej stwierdzili, że międzynarodowe koncerny mają prawo adaptować swoje produkty do poszczególnych rynków, a co za tym idzie - możliwe są różnice w jakości i składzie poszczególnych produktów w zależności od kraju dystrybucji.

Niestety, ale przeciwko zniesieniu podwójnych standardów są - a jakby inaczej - największe gospodarki "starej" Unii. Dla nich przełamanie dwustopniowego systemu jakości i zmuszenie do sprzedawania identycznych jakościowo produktów markowych na terytorium całej UE, najzwyczajniej w świecie się nie kalkuluje. Skoro dziś mogą zarabiać więcej na sprzedaży gorszych produktów w takich krajach jak Polska, to dlaczego mieliby zarabiać mniej...?

 

Źródło: Nutella gorzej smakuje na Węgrzech niż w Niemczech? (Euractiv.pl)
Źródło: Central Europe resents double EU food standard (Politico.eu)

wpis z dnia 20/02/2017

   


   

     Krajom "starej Unii" nie podoba się silna pozycja polskich firm transportowych. Dlatego zamierzają je zniszczyć!
wpis z dnia 19/02/2017

 

Dynamiczny rozwój polskiego transportu międzynarodowego spowodował, że w tej branży zdominowaliśmy cały unijny rynek. Co trzecia ciężarówka jeżdżąca po Europie należy do polskiej firmy. Niestety przestało się to podobać krajom "starej Unii", które w zbyt silnej pozycji Polski zaczęły upatrywać zagrożenie dla własnych interesów. Z tego powodu zaczęły one forsować bardzo niekorzystne dla naszych przewoźników zmiany w unijnym prawie, których jedynym celem jest zniszczenie polskiej przewagi w tej dziedzinie gospodarki.  

Od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej staliśmy się prawdziwym transportowym potentatem. Okazuje się, że wśród samochodów przewożących towary między różnymi państwami UE, co trzecia ciężarówka należy dziś do polskiej firmy. Udział w tym segmencie europejskiego rynku wzrósł z poziomu 8,8 proc. w 2004 r. aż do 34,1 proc. w roku 2015! 

I właśnie to zaczęło przeszkadzać państwom należącym do "starej Unii", których firmy transportowe zaczęły być wypierane z rynku przez polskich przedsiębiorców. W odpowiedzi na ten stan rzeczy zaczęli oni forsować, aby w branży transportu samochodowego zaczęła funkcjonować unijna dyrektywa o delegowaniu pracowników, która nakazuje firmom transportowym opłacanie swoich kierowców inaczej w każdym kraju, przez jaki przejeżdżają. Stawki godzinowe muszą być ustalane wg minimalnych stawek wynagrodzenia za pracę w danym państwie.

Rozciągnięcie tej dyrektywy na transport samochodowy spowoduje, że zbankrutuje tysiące polskich firm, dla których przejazdy przez takie kraje jak Niemcy, Francja czy Holandia przestaną być opłacalne. Zdaniem polskiego Związku Pracodawców Transport i Logistyka będzie to skutkowało utratą pracy przez ok. 150 tys. polskich kierowców. Na takim rozwiązaniu wygrają oczywiście firmy zachodnie, które wejdą na miejsce Polaków. 

W kontekście niniejszej dyrektywy powstaje pytanie - skoro polscy kierowcy przymusowo mają zarabiać tak samo jak ich koledzy z Luksemburga czy Belgii (by pracodawcom nie opłacało się ich wysyłać na Zachód), to dlaczego nie wprowadzić ogólnounijnej zasady, że każdy pracownik na danym stanowisko musi zarabiać tak samo jak jego kolega z zagranicy? Dlaczego np. niemiecki Lidl ma płacić polskim pracownikom trzykrotnie mniej niż pracownikom zatrudnionym w Niemczech czy Holandii? Niech płaci tak samo! Rozciągnijmy tę zasadę na wszystkie zawody i branże! Dlaczego mamy się ograniczać? - Od razu zarżnijmy fundamentalne zasady wspólnego rynku gwarantujące swobodę przepływu towarów i usług.

 

Źródło: 150 tys. polskich transportowców może stracić pracę przez nową dyrektywę unijną (RMF24.pl)
Źródło: Druga wojna transportowa (DoRzeczy.pl)

wpis z dnia 19/02/2017

   


   

     Poważna wtopa niemieckiego ambasadora. Naruszył art. 41 Konwencji Wiedeńskiej, który zakazuje mu mieszania się w wewnętrzne sprawy naszego kraju?
wpis z dnia 17/02/2017

 

Kilka dni temu gruchnęła wiadomość, że ambasador Niemiec - Rolf Nikel - z własnej inicjatywy podjął się rozmów w Krajowej Radzie Sądownictwa na temat planowanej przez rząd reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości. Powstaje pytanie - czy nie jest to przypadkiem poważne naruszenie art. 41 Konwencji Wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych, który jasno stanowi, iż ambasador nie może mieszać się w sprawy wewnętrzne państwa w którym przebywa?

Dzień po wizycie Angeli Merkel w Warszawie do siedziby Krajowej Rady Sądownictwa przybył niemiecki ambasador Rolf Nikel, który miał rozmawiać z przedstawicielami władzy sądowniczej o planowanej przez rząd reformie wymiaru sprawiedliwości. Inicjatorem spotkania miał być sam ambasador (źr.: wPolityce.pl). 

W kontekście powyższego pojawia się pytanie o to, czy zachowanie ambasadora Nikela nie stoi w kolizji z art. 41 Konwencji Wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych, który odnosi się do praw i obowiązków przedstawicieli państw obcych? Zgodnie z jego treścią:

 

1. Bez uszczerbku dla ich przywilejów i immunitetów obowiązkiem wszystkich osób korzystających z tych przywilejów i immunitetów jest szanowanie ustaw i innych przepisów państwa przyjmującego. Mają one również obowiązek nie mieszać się do spraw wewnętrznych tego państwa.
2. Wszystkie sprawy urzędowe powierzone misji przez państwo wysyłające do załatwienia z państwem przyjmującym będą przez nią załatwiane z Ministerstwem Spraw Zagranicznych państwa przyjmującego lub za jego pośrednictwem bądź innym ministerstwem uznanym za właściwe.

 

Czy organizowanie spotkania z przedstawicielami Krajowej Rady Sądownictwa, która obecnie reprezentuje interesy uczestników sporu politycznego w Polsce, nie jest przypadkiem naruszeniem zasady, zgodnie z którą ambasador nie może "mieszać się do spraw wewnętrznych" państwa w jakim przebywa? Co również z pkt 2 cytowanego powyżej artykułu, który nakazuje ambasadorowi załatwiać wszelkie oficjalne sprawy za pośrednictwem "ministerstwa spraw zagranicznych państwa przyjmującego lub innym ministerstwem uznanym za właściwe"?

Wiele zatem nakazuje sądzić, że niemiecki ambasador swoim zachowaniem naruszył zapisy Konwencji Wiedeńskiej. Czy w dobie ocieplenia na linii Berlin - Warszawa poniesie za to służbowe konsekwencje?

 

Źródło: Genowefa Grabowska (Twitter.com)
Źródło: Niemiecka ingerencja w polskie sądownictwo?! (wPolityce.pl)

wpis z dnia 17/02/2017

       


   

     Bankowe "lub czasopisma". Czyli jak banki nie stosują nowego prawa o darmowym rachunku podstawowym! W grę mogą wchodzić grube miliony!
wpis z dnia 16/02/2017

 

Jedno jest pewne - gdy nadarza się okazja, by drenować kieszenie swoich klientów, banki bezwzględnie ją wykorzystują. Od kilku dni na terenie Polski obowiązuje nowa ustawa o usługach płatniczych. Zgodnie z jej treścią każdy bank powinien mieć w swojej ofercie dla klientów darmowy rachunek podstawowy, czyli prawdziwe "konto za zero złotych". Ustawa ma jednak lukę w postaci art. 20 ust. 3, dzięki któremu kary za brak takiego rachunku w ofercie wejdą w życie dopiero w... sierpniu 2018 r.! Banki to wykorzystują i - póki co - nie oferują swoim klientom takich rachunków.

Przypomnijmy - ustawa z 30 listopada 2016 r. o zmianie ustawy o usługach płatniczych oraz niektórych innych ustaw, która weszła w życie kilka dni temu, miała wdrożyć dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/92/UE z dnia 23 lipca 2014 r. w sprawie porównywalności opłat związanych z rachunkami płatniczymi, przenoszenia rachunku płatniczego oraz dostępu do podstawowego rachunku płatniczego. Zgodnie z jej treścią działające na terytorium Polski banki oraz SKOK-i powinny oferować swoim klientom usługę tzw. podstawowego rachunku, która za darmo (podkreślam - ZA DARMO) zapewnia wszystkie podstawowe usługi bankowe związane z prowadzeniem rachunku bankowego (wpłaty, wypłaty, przelewy, płatności kartą płatniczą). 

 

Wejście w życie postanowień ww. ustawy teoretycznie powinno dość mocno uderzyć w zyski banków, które nie mogłyby już pobierać opłat za prowadzenie podstawowych rachunków bankowych. Teoretycznie...

W praktyce jednak wspomniana ustawa została przyjęta z pewną "luką". Do ustawy dodano bowiem art. 20 ust. 3, który odracza wejście w życie przepisów nakładających na banki kary finansowe za brak darmowego rachunku podstawowego w swojej ofercie, aż o 20 miesięcy licząc od daty ogłoszenia ustawy w Dzienniku Ustaw. Ustawa została ogłoszona 9 grudnia 2016 r., a to oznacza, że sankcje za brak darmowego rachunku podstawowego w ofercie danego banku lub SKOK-u będzie karany dopiero od 10 sierpnia 2018 r.!

Efekt tego jest taki, że mimo formalnego wejścia w życie przepisów o obowiązku posiadania w ofercie darmowego rachunku podstawowego, większość banków olewa sprawę i nie proponuje swoim klientom takiej usługi. Wygląda więc na to, że sektor bankowy znowu wykorzystuje okazję do drenowania kieszeni swoich klientów. Powstaje pytanie - kto im tę okazję dał w postaci art. 20 ust. 3 ustawy o zmianie ustawy o usługach płatniczych oraz niektórych innych ustaw?

 

Źródło: Wbrew przepisom banki nie wprowadziły darmowych kont. "Poczekamy od kilku do kilkunastu miesięcy" (RMF24.pl)
Źródło: Ustawa z dnia 30 listopada 2016 r. o zmianie ustawy o usługach płatniczych oraz niektórych innych ustaw (DziennikUstaw.gov.pl)

wpis z dnia 16/02/2017

    


   

     Tajne ministerstwa PiS-u. Rządowe resorty niechętne do ujawniania swoich wydatków
wpis z dnia 15/02/2017

 

Ustalenia Jana Kunerta są co najmniej zaskakujące. Ponad 2 tygodnie temu zapytał on 23 ministerstwa i instytucje publiczne o rejestry umów cywilno-prawnych. Informacje na temat wydatków z pieniędzy podatników, o ile nie dotyczą tajemnic państwowych, są informacjami publicznymi i każdy obywatel ma prawo je poznać. Niestety, inaczej uważa spora część obecnej administracji rządowej. Wykazy umów udostępniło jedynie 5 ministerstw. W przypadku 4 resortów nastąpiła oficjalna odmowa, a kolejnych 9 w ogóle nie odpowiedziało.

Prawo do informacji publicznej, a taką z pewnością są rejestry umów cywilno-prawnych zawieranych przez ministerstwa i instytucje administracji rządowe, może być ograniczane tylko w wyjątkowych okolicznościach. Nie wyobrażam sobie, by jakieś ministerstwo miało nie udostępniać tych informacji w zakresie nie naruszającym tajemnic państwowych, tym bardziej, że chodzi tutaj o pieniądze zebrane od obywateli w podatkach. Niezależnie od tego kto rządzi i z jakiej opcji pochodzi, informacje na temat wydatków jakich dokonuje władza muszą być maksymalnie jawne. W tej kwestii musi funkcjonować daleko idąca transparentność.

W tym kontekście co najmniej zaskakujące są ustalenia Jana Kunerta - dziennikarza Polsatu i portalów politykawarszawska.pl czy bezkompromisowo.pl. Ponad 2 tygodnie temu wysłał on 23 ministerstw i instytucji publicznych wniosek o udostępnienie rejestrów umów cywilno-prawnych zawieranych od momentu przejęcia władzy przez PiS. 

Wykazy na temat wydatków za publiczne pieniądze udostępniło jedynie 5 ministerstw. W przypadku 3 ministerstw (Min. Edukacji Narodowej, Min. Finansów oraz Min. Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej) oraz Kancelarii Prezydenta RP nastąpiła oficjalna odmowa udzielenia informacji. Kolejne 9 ministerstw i instytucji w ogóle nie odpowiedziało w terminie 2 tygodni. Z kolei Min. Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Kancelaria Senatu poprosiły o przedłużenie terminu na sporządzenie odpowiedzi. 

Jan Kunert zapowiedział na twitterze, że niebawem ujawni zastosowane przez ministerstwa i Kancelarię Prezydenta RP uzasadnienia dla odmów. Nie będę ukrywał, iż jestem bardzo ciekawy, co takiego stanęło na przeszkodzie sporządzenia wykazu umów cywilno-prawnych, których realizację finansowano z pieniędzy podatników...

 

Źródło: Jan Kunert (twitter.com)

wpis z dnia 15/02/2017

   


    

     W 2013-2015 celowo nie zmieniali prawa, by możliwe były miliardowe wyłudzenia VAT?! Prokuratura zbada czy doszło do urzędniczego przestępstwa
wpis z dnia 14/02/2017

 

Komisja Europejska nie ma wątpliwości - z powodu procederu wyłudzania VAT Polska co roku traciła dziesiątki miliardów złotych. Do podobnych wniosków doszła NIK, której kontrolerzy stwierdzili, że w latach 2013-2015 dochodziło w naszym kraju do masowego wprowadzania do obiegu faktur VAT dokumentujących czynności fikcyjne, tylko po to, aby wyłudzić zwrot tego podatku. Teraz okazuje się, że częściowo może za to odpowiadać aparat administracyjno-urzędniczy rządu PO-PSL, którego opieszałość w dokonywaniu zmian w prawie mogła pomagać w wyłudzeniach VAT.

Prokuratura Regionalna w Białymstoku prowadzi śledztwo w/s działania na szkodę interesu publicznego przez funkcjonariuszy publicznych poprzez wstrzymywanie prostych zmian w prawie, które uniemożliwiłyby wyłudzanie VAT na handlu elektroniką. Chodzi o okres od 2013 (kiedy problem został zdiagnozowany) do lipca 2015 r. (kiedy to zmiany legislacyjne uderzające w mafię wyłudzającą VAT weszły w życie). 

Przedstawiciele branży handlującej artykułami elektronicznymi już w 2013 r. informowali Ministerstwo Finansów, że rośnie problem z nieuczciwymi handlarzami, którzy generują faktury dokumentujące fikcyjny handel wewnątrzwspólnotowy, za które przysługuje zwrot podatku VAT. Szczególnie chodziło o handel smartfonami. Efekt był taki, że Polska przez kilka miesięcy była światowym liderem eksportu tych urządzeń, mimo iż na terytorium naszego kraju nie znajdowała się ani jedna fabryka produkująca smartfony.

Do wyłudzania pieniędzy przestępcy wykorzystywali unijną regulację dotyczącą tzw. eksportu wewnątrzwspólnotowego. Jeśli oszust z państwa "A" eksportuje do państwa "B" swój towar, który będzie dalej sprzedawany w państwie "B", to może on żądać od urzędu skarbowego z państwa "A" zwrotu podatku VAT wskazanego na fakturze. Wykorzystując ten mechanizm podatkowi oszuści tworzą zorganizowane, wielopoziomowe struktury organizacyjne w różnych państwach, aby poprzez wystawianie fikcyjnych faktur pozorować przepływ towarów między krajami UE. Oczywiście żadnego przepływu towarów nie ma, a zapłata za fikcyjne faktury krąży między rachunkami bankowymi należącymi do tej samej grupy przestępczej. To jednak wystarczy, aby zwrócić się do urzędu skarbowego o zwrot podatku VAT wskazanego na fakturze dokumentującej rzekomy eksport wewnątrzwspólnotowy.

Rozwiązaniem w przypadku fikcyjnego handlu elektroniką było wprowadzenie w życie mechanizmu "odwróconego VAT". I tutaj pojawiły się wątpliwości prokuratury, której śledczy zaczęli badać, czy około 1,5-roczny okres procedowania wspomnianego mechanizmu, nie trwał przypadkiem zbyt długo? Jeśli tak, to kto za tym stał i dlaczego nie można było wprowadzić "odwróconego VAT" na handel elektroniką szybciej, by uniknąć wielomiliardowych strat Skarbu Państwa?

 

Źródło: Uderzą VAT-em w Platformę. Czy urzędnicy rządu PO-PSL zaniedbali walkę z wyłudzeniami w elektronice? (Dziennik.pl)

wpis z dnia 14/02/2017

   


   

     Gdzie był hejt salonu i grzanie tematu, kiedy kolumna Komorowskiego zderzyła się z autem prywatnej osoby raniąc przy tym jej dziecko?
wpis z dnia 13/02/2017

 

Dlaczego, kiedy Tusk pędził przez Polskę po 180 km/h, a samochody z kolumny Komorowskiego zderzały się z autem prywatnej osoby (raniąc jej dziecko) lub wpadały na drzewo (kierowca pod wpływem alkoholu) redaktorzy salonowych mediów nie robili o tym kilkuminutowych materiałów w głównych serwisach informacyjnych przez kilka dni z rzędu? Gdzie byli hejterzy życzący politykom śmierci i cierpienia? Dlaczego znani celebryci nie wyrażali wówczas swojego oburzenia dla pędzących rządowych limuzyn?

Ostatnie wypadki drogowe z udziałem Antoniego Macierewicza oraz Beaty Szydło wywołały gigantyczną falę pogardy i hejtu po stronie polityków i sympatyków totalnej opozycji oraz sporej części celebrytów. Życzeń śmierci, kalectwa wobec najważniejszych osób w państwie czy żałowania, że rządowa limuzyna nie wpadła pod TIR-a, było co nie miara. Umysły części społeczeństwa owładnęły idee bliskie średniowiecznej myśli plemienno-azjatyckiej. Dużą odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponoszą polityczni hejterzy oraz media salonowe, które nagłaśniały większość zupełnie niesprawdzonych (i najczęściej nieprawdziwych) informacji na temat ostatnich wydarzeń, podgrzewając emocje i atmosferę.

Przy mediach salonowych na chwile bym się jeszcze zatrzymał. W kontekście ostatnich wypadków warto odnotować, że media te niemal całkowicie wyciszały incydenty drogowe z udziałem samochodów VIP za poprzedniej władzy. W 2015 roku odnotowano 24 kolizje/wypadki z udziałem samochodów BOR. W 2014 takich incydentów było 26, w tym wypadek samochodu z kolumny prezydenta Komorowskiego, który zderzył się z autem prywatnej osoby. Na miejsce zdarzenia wezwano karetkę pogotowia, ponieważ trzeba było udzielić pomocy dziecku, które podróżowało autem osobowym. W kolei w 2012 r. w okolicach Budy Ruskiej na Podlasiu (prezydent Komorowski miał tam prywatną działkę) funkcjonariusze BOR rozbili rządowe auto na drzewie. Okazało się, że kierowali pojazdem pod wpływem alkoholu.

Żadne z tych wydarzeń nie przebiło się szerzej do publicznej wiadomości. Powód był prosty - redaktorzy salonowych mediów, by nie zaszkodzić wizerunkowi ówczesnej władzy, nie robili z tych wypadków praktycznie żadnych relacji. Główne serwisy informacyjne milczały na ten temat. 

Pamiętajmy o tym dzisiaj, kiedy TVN i inne podobne mu media, urządzają kilkudniowy serial nt. okoliczności wypadku w jakim uczestniczyła rządowa limuzyna...

 

Czytaj także: Jak BOR jeździł za rządów PO-PSL? Pijani funkcjonariusze rozbili prezydencką limuzynę na drzewie, zniszczyli radiowóz... (wPolityce.pl)

wpis z dnia 13/02/2017

    


   

     Absurd! Komisja Europejska krytykuje za osiąganie świetnych wyników w gospodarce!
wpis z dnia 11/02/2017

 

Długo nie było tak absurdalnego newsa płynącego z Brukseli. Komisja Europejska (KE) właśnie uznała, że osiąganie najbardziej pożądanego stanu w międzynarodowych stosunkach handlowych, tj. wysokiej nadwyżki w handlu zagranicznym (eksport większy od importu), nie jest czymś dobrym. Rzecznika KE skierowała szczególną krytykę w stronę Niemiec, które w 2016 r. miały 252,9 mld euro przewagi eksportu nad importem. Jeśli taka myśl nadal będzie towarzyszyć unijnym liderom, to nie powinno nas dziwić, że w końcu wszystko się rozbije...

Osiąganie nadwyżki w handlu zagranicznym jest jedną z podstaw dobrobytu i stabilnego wzrostu gospodarczego. Kraje eksportujące poza swoje granice więcej dóbr i usług są przeważnie bogatsze od tych, które więcej muszą importować, a bilans handlu zagranicznego mają ujemny.

Niemiecki Urząd Statystyczny poinformował kilka dni temu, że w 2016 r. nasz zachodni sąsiad wyeksportowały towary o wartości 1 bln 207,5 mld euro, a wartość importu wyniosła 954,6 mld euro. To oznacza, że bilans handlu zagranicznego był zdecydowanie dodatni i wyniósł 252,9 mld euro.

Niemcom możemy pogratulować świetnego wyniku i robić wszystko, aby we własnej gospodarce również osiągnąć nadwyżkę (w historii III RP jeszcze nigdy się to nam nie udało, biorąc pod uwagę pełne lata, a nie tylko pojedyncze kwartały). Wysoka nadwyżka handlowa nie podoba się jednak... Komisji Europejskiej (KE). Zdaniem rzeczniczki KE osiąganie takiej nadwyżki prowadzi do "ekonomicznej nierównowagi" (sic!).

Nie wiem skąd oni biorą takich gospodarczych "mistrzów", ale na tym polega cała współczesna gospodarka - aby eksportować więcej wyprodukowanych u siebie dóbr i usług, a import maksymalnie ograniczać. Twierdzenie, że nadwyżka handlowa prowadzi do "ekonomicznej nierównowagi" jest banałem, który można porównać do stwierdzenia, że na świecie są bogaci i biedni. Krytykowanie państw za osiąganie takich nadwyżek śmierdzi socjalistycznym modelem pojmowania gospodarki, gdzie w imię równości i sprawiedliwości wszyscy powinni zarabiać tak samo. 

Naprawdę długo nie słyszałem równie absurdalnego stanowiska. Pozostaje mieć nadzieję, że Komisja Europejska zmieni podejście i zamiast myśleć o równaniu w dół, zacznie równać do góry.

 

Źródło: KE krytykuje Niemcy za rekordową nadwyżkę w handlu zagranicznym (Stooq.pl)

wpis z dnia 11/02/2017

                             


      

Starsze wpisy dostępne w archiwum:

2017: 01 | 02

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2012: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2011: 09 | 10 | 11 | 12

     


 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu

 

 


r e k l a m y


 POLECANE INFORMACJE i OPINIE: 

     Zatroskanym obrońcom drzew warto przypomnieć, jak to bohater afery hazardowej wyciął nielegalnie 0,5 ha chronionego lasu, a prokuratura sprawie cichutko ukręciła łeb

W ostatnim czasie wiele osób ujawniło się nagle, jako zagorzali miłośnicy drzew, którzy sprzeciwiają się wszelkim wycinkom. Powinna ich zatem zainteresować historia Ryszarda Sobiesiaka (kumpla Rycha i Zbycha z afery hazardowej), którego firma wycięła nielegalnie pół hektara państwowego lasu na chronionym terenie. Co ciekawe prokurator nie zakwalifikował tego wyrębu jako przestępstwa przeciw środowisku, które jest ścigane z urzędu, lecz jako "uszkodzenie cudzej rzeczy", ścigane na wniosek. Lasy Państwowe wniosku oczywiście nie złożyły...

(24/02/2017)

 

     Prezes SN: "Za 10 tys. brutto dobrze żyć można tylko na prowincji". Czy "6 tys. dla idioty" Bieńkowskiej nic ich nie nauczyło?

Przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości mają ostatnio jakąś dziwną tendencję do zupełnie niefortunnych wypowiedzi. Najpierw Irena Kamińska, sędzia Naczelnego Administracyjnego stwierdziła, że środowisko sędziowskie jest "zupełnie nadzwyczajną kastą ludzi". Teraz pierwsza prezes Sądu Najwyższego, Małgorzata Gersdorf uważa, że "za uposażenie w wysokości 10 tys. brutto dobrze żyć można tylko na prowincji". Powstaje pytanie - czy do określania swoich potrzeb muszą oni używać języka nacechowanego pogardą?

(24/02/2017)

 

     Afera z "ludzkimi panami", czyli klasyczny przykład jak media salonowe potrafią zmanipulować wypowiedź Kaczyńskiego. Taki "gorszy sort" cz. 2

Wczoraj mogliśmy zaobserwować istne wzmożenie mediów salonowych. O co poszło? Kaczyński przemawia z mównicy sejmowej. W pewnej chwili wypowiada słowa: "Myśmy nie używali wobec was siły", na co ktoś z sali krzyczy: "Ooo, ludzcy panowie!". Kaczyński to słyszy i zupełnie ironicznie odpowiada: "Tak, jesteśmy ludzkimi panami, w przeciwieństwie do was". Co robią media salonowe? Wycinają z całości fragment "Jesteśmy ludzkimi panami" i twierdzą, że "Kaczyński ogłosił PiS nową klasą panów".

(23/02/2017)

 

     Gdzie byli "Reporterzy bez Granic", kiedy służby zakładały podsłuchy opozycyjnym dziennikarzom, a prawicowe media całkowicie dyskryminowano?

Członkowie francuskiej organizacji "Reporterzy bez Granic" twierdzą, że polscy dziennikarze są "szykanowani" tak, jak dziennikarze w Rosji i wnioskują do Komisji Europejskiej o nałożenie na nasz kraj sankcji gospodarczych. Reporterów bez Granic niepokoi szczególnie sytuacja dziennikarzy i prezenterów (w dużej części sympatyzujących z KOD), którzy odeszli (w zdecydowanej większości dobrowolnie) z TVP po przejęciu władzy przez PiS oraz fakt, że Wyborcza, Newsweek i Polityka nie otrzymują reklam państwowych spółek. Rzeczywiście - "szykany" jak w Rosji.

(23/02/2017)

 

     Repolonizujmy media z głową. Zróbmy to tak jak Francuzi, aby żadna Komisja Europejska się do nas nie przyczepiła

PiS zapowiada przyspieszenie prac nad projektem ustawy o repolonizacji mediów. OK, ale niech repolonizują z głową. Żadnych nacjonalizacji! Żadnego przymusowego wykupu wydawnictw przez państwowe spółki! Niech wzorują się na Francji, gdzie kapitał zagraniczny może być właścicielem maksymalnie 20 proc. udziałów w firmie wydającej medium ogólnokrajowe. Niech to zagraniczne spółki martwią się jak sprostać wymogom prawa polskiego, tak by przy okazji Komisja Europejska nie mogła się do niczego przyczepić.

(22/02/2017)

 

     Był hejt na Tuska za to, że lata samolotami do domu. Musi być hejt na Szydło za to, że do domu lata wojskową CASĄ

Pamiętamy falę krytyki, jaka spadła na Tuska, gdy wyszły na jaw spore koszty jego częstych przelotów na linii Gdańsk - Warszawa? Ta sama fala nie może teraz ominąć premier Szydło, która - jak się okazało - do domu lata wykorzystując poza procedurami sprzęt wojska polskiego. Standardy muszą być równe dla wszystkich polityków. Tym bardziej, gdy władza prawdopodobnie używa wojskowych samolotów po to, by ukryć przed opinią publiczną koszty swoich przelotów do domu.

(22/02/2017)



     Policja utraciła kontrolę nad Malmö. Czy to oznacza, że Kaczyński miał jednak racje i w Szwecji istnieją strefy "NO-GO"?

Mimo usilnych zabiegów szwedzkich władz, aby przybywający z Afryki i Bliskiego Wschodu imigranci integrowali się z resztą społeczeństwa, około 300-tysięczne Malmö może być antyprzykładem polityki multi-kulti. Zabójstwa, gwałty, strzelaniny, strefy szariatu i "no-go". Doszło do sytuacji, że lokalni politycy proszą wojsko o interwencję. W niechlubnym rankingu najniebezpieczniejszych miast Europy Malmö właśnie awansowało na 2. pozycję. Czy Jarosław Kaczyński miał zatem rację przestrzegając przed skutkami nielimitowanego przyjmowania imigrantów?

(21/02/2017)

 

     Wystarczy nie kraść. Budżet państwa w styczniu zanotował rekordową nadwyżkę, a dochody z VAT urosły o 25 proc. porównując ze styczniem 2016!

Wygląda na to, że złodziejstwo mafii wyłudzającej z budżetu państwa podatek VAT zostało mocno ukrócone. Uruchomienie kilku ważnych instrumentów oraz zapowiedz uruchomienia kolejnych (Centralny Rejestr Faktur, centralna kasa rejestrująca czy jednolity plik kontrolny), jak również zwiększona skuteczność CBŚ w walce ze złodziejami spowodowały, że po styczniu budżet państwa zanotował rekordową nadwyżkę (+6,7 mld zł), a wpływy z tytułu podatków urosły o 21,4 proc. (w tym z tytułu VAT aż o 25,3 proc. porównując z analogicznym okresem rok temu)!

(21/02/2017)

 

     We Francji za prowadzenie strony PRO-LIFE będzie można trafić na 2 lata do więzienia! A mówili, że to u nas jest problem z wolnością słowa...

Ostatnie doniesienia z Francji (stan wyjątkowy, rozruchy z udziałem migrantów, niepokoje społeczne) mogły zmusić do refleksji nad stanem tego państwa. To, co jednak stało się w ubiegłym tygodniu, przelewa czarę goryczy. Francuski parlament przegłosował i usankcjonował rażące naruszenie wolności słowa. Za prowadzenie stron internetowych o charakterze PRO-LIFE (anty-aborcyjnych) będzie można trafić nawet na 2 lata do więzienia! Dodatkowo sąd będzie mógł nałożyć na administratora takiej strony grzywnę w wysokości 30.000 euro!

(20/02/2017)

 

     To Polska - a nie Francja, Belgia czy Niemcy - jest dziś dla Żydów najbezpieczniejszym państwem w Europie

"Polska nie jest wolna od antysemityzmu, ale to tutaj - jako Żyd - czuje się dziś o wiele bezpieczniej niż w Paryżu, Brukseli czy Berlinie, gdzie chodzenie w jarmułce nie jest opcją" - twierdzi Jonny Daniels, szef fundacji "From the Depths", która zajmuje się pamięcią o Holokauście. Opinię Danielsa potwierdzają statystyki - okazuje się, że obecnie najbardziej wrogie i niebezpieczne dla Żydów są... Niemcy, Wielka Brytania i Francja! W porównaniu do tych państw Polska jest oazą spokoju i tolerancji!

(13/07/2016)

 

     Giełda w Warszawie najwyżej od 9 lat. PKB rośnie najszybciej z całej UE. W handlu zagranicznym nadwyżka. Gdzie pochowali się wszyscy salonowi ekonomiści?

Odebranie władzy okrągłostołowemu establishmentowi miało skutkować wielką katastrofą gospodarczą. Giełda miała spadać, PKB miał się trwale obniżyć, import miał być większy niż eksport, a pieniądze znowu miały wypływać z Polski szerokim strumieniem. Tymczasem indeksy warszawskiej giełdy poszybowały na poziomy niewidziane od 9 lat, wzrost PKB w IV kwartale ub.r. wystrzelił najmocniej ze wszystkich państw Europy, a w handlu zagranicznym osiągnęliśmy rekordową nadwyżkę. To raczej gorzka pigułka dla wieszczących kryzys salonowych ekonomistów.

(17/02/2017)

 

     Szef NIK ginie w tajemniczym wypadku. Następnie umiera jego kierowca i 2 policjantów. Szkoda, że media nie żyły tym tak, jak wypadkiem pewnego Seicento...

W kontekście wypadków drogowych warto przypomnieć sprawę śmierci prof. Waleriana Pańki - prezesa NIK, za którego kadencji powstał raport na temat gigantycznej kradzieży pieniędzy z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ). Jego samochód eksplodował na prostej drodze. Kierowca BOR przeżył, ale wkrótce popełnił samobójstwo. W tajemniczych okolicznościach zginęli również dwaj policjanci, którzy jako pierwsi badali miejsce wypadku Pańki. Szkoda, że media nie poświęciły tej sprawie tyle uwagi, co wypadkowi pewnego Seicento...

(16/02/2017)

 

     Eurostat: Gospodarka Polski w IV kw. 2016 r. była najszybciej rozwijającą się gospodarką UE!

Salonowi ekonomiści muszą być w szoku. Dane Europejskiego Urzędu Statystycznego oraz rodzimego GUS nie pozostawiają wątpliwości - polska gospodarka w IV kwartale 2016 r. była najszybciej rozwijającą się gospodarką Unii Europejskiej! W ciągu trzech ostatnich miesięcy ubiegłego roku PKB naszego kraju odnotowało wzrost na poziomie +1,7 proc. licząc kwartał do kwartału. Żaden inny kraj w Europie nie mógł się pochwalić aż tak silnym wzrostem (w Polsce nienotowanym od 2007 roku)!

(16/02/2017)

 

     Podczas prywatnego polowania z udziałem Komorowskiego uszkodzono wojskowy helikopter. Słyszałeś o tym w telewizji?

Kiedy Bronisław Komorowski został prezydentem RP jego myśliwska pasja stała się tematem tabu. Wcześniej jednak, będąc marszałkiem Sejmu czy wiceministrem obrony narodowej, na polowania jeździł bez skrępowania. Często wykorzystywał do tego służbowy sprzęt. Tak też było, kiedy Komorowski pojawił się w Lasach Janowskich na polowaniu w nadleśnictwie Władysławów. Przyleciał tam wojskowym "Sokołem". W trakcie biesiady myśliwskiej śmigłowiec ten został uszkodzony. W stojącą maszynę wjechał swoim samochodem terenowym jeden ze współbiesiadników...

(15/02/2017)

 

     Petru ekspertem od frankowiczów, Cimoszewicz od dekomunizacji, Janicki od BOR-u, Komorowski od protokołu dyplomatycznego. Kto następny?

Problem z mediami salonowymi jest taki, że jako ekspertów do komentowania bieżących wydarzeń biorą ludzi skompromitowanych w dziedzinach, w których rzekomo mają być ekspertami. W ten sposób Petru staje się "ekspertem" od frankowiczów, a Cimoszewicz senior od procesów związanych z dekomunizacją. W sprawach wypadków rządowych pojazdów wypowiada się Janicki, a były prezydent Komorowski stał się guru w zakresie kwestii międzynarodowych i protokołu dyplomatycznego.

(14/02/2017)

 

     A propos standardów: Wicepremier Szwecji straciła stanowisko, bo służbową kartą zapłaciła za batonik, pieluchy i papierosy

Kilka dni temu gruchnęła informacja, iż pierwszy prezes Sądu Najwyższego w Polsce nie chce ujawnić informacji na temat wydatków dokonywanych przez sędziów Sądu Najwyższego za pomocą służbowych kart płatniczych. Nie przesądzając o powodzie takiej decyzji, warto przypomnieć historię wicepremier Szwecji Mony Sahlin, która musiała się pożegnać z zajmowanym stanowiskiem, bo wyszło na jaw, iż ze służbowej karty kupiła sobie batonik, pieluchy i papierosy.

(13/02/2017)

 

     W Berlinie niepokój, bo Chiny wykupują niemieckie firmy. Wiedzą, że kapitał ma narodowość

Okazuje się, że jedynie w pierwszych trzech kwartałach 2016 roku chińskie inwestycje i przejęcia w Niemczech osiągnęły wartość 11,4 mld euro, co oznaczało kwotę większą niż suma wszystkich inwestycji i przejęć zrealizowanych w Niemczech przez przedsiębiorstwa z Chin w latach 2006–2015. Nagły skok chińskich inwestycji poważnie zaniepokoił władze w Berlinie. Wiedzą bowiem, że kapitał ma narodowość i zbyt duża obecność jego "obcej" wersji może wpłynąć negatywnie na lokalną gospodarkę.

(13/02/2017)

 

     Dezinformacja szaleje, a w salonie znowu wybiło szambo hejtu - oto główne konsekwencje wypadku Beaty Szydło

W związku z wypadkiem premier Szydło porażają dwie kwestie - skala dezinformacji oraz gigantyczna fala hejtu i nienawiści. Życzenia śmierci przeplatają się z fake-owymi newsami, jakoby kierowcą limuzyny w jakiej podróżowała Szydło był "najmniej doświadczony kierowca BOR", a kolumna samochodów jechała 120 km/h w terenie zabudowanym. Dezinformacje mediów salonowych i generowanie skrajnych, plemienno-azjatyckich emocji rodem ze średniowiecznego - oto nasza rzeczywistość.

(11/02/2017)

 

     M. Shaded za rządów PO złożyła wniosek o przyjęcie 150 syryjskich sierot. Decyzja była odmowna. Gdzie oburzenie salonu, jak w przypadku fake-owych "10 sierot"?

Miriam Shaded odniosła się do kwestii ostatniej afery dotyczącej fake-owych "10 sierot". Okazało się, że w czasach kiedy krajem rządziła Platforma Obywatelska złożyła ona do władz państwowych wniosek o przyjęcie 150 syryjskich sierot. Shaded twierdzi, że decyzja była w tym przypadku negatywna. Jeśli to prawda, to gdzie oburzenie salonu i mediów lewicowo-liberalnych? Gdzie granie na emocjach przez Lisów, dziennikarzy Wyborczej i innych celebrytów? Dlaczego milczą?

(10/02/2017)

 

     Głośnio domagał się przyjazdu uchodźców do swojego miasta. W latach 2001 - 2015 przyjął zaledwie 3 rodziny

Prezydent Sopotu Jacek Karnowski zasłyną ostatnio chęcią przyjęcia do swojego miasta syryjskich sierot wraz z rodzinami (media zrobiły z tego fake-ową aferę "10 sierot"). Pomijając szczerość intencji, skupmy się przez chwilę na faktach. Okazuje się, że w latach 2001 - 2015 zarządzany przez niego Sopot zdołał przyjąć 3 rodziny - jedną z Kazachstanu (2002), drugą z Gruzji (2011) oraz trzecią z Ukrainy (2015). Pytanie - skoro przez 14 lat Karnowski był w stanie dać wikt zaledwie dla trzech rodzin, to czy nagle znalazłby miejsce dla uchodźców z Syrii?

(9/02/2017)

 

     Platforma powołuje oficjalnego pełnomocnika do fikcyjnego wydarzenia. Takiego natężenia fake-ów nie było jeszcze nigdy!

Ilość zupełnie nieprawdziwych lub poważnie zmanipulowanych informacji, jaka ostatnimi czasy wybiła ze strony opozycji oraz mediów salonowych jest wprost przerażająca. Platforma Obywatelska idzie za ciosem - Tomasz Siemoniak właśnie został oficjalnym pełnomocnikiem tej partii ds. przyspieszonych wyborów samorządowych, czyli wydarzenia całkowicie fikcyjnego, które pod koniec stycznia zostało nagłośnione przez media salonowe jako rzekomo rozważane w obozie PiS. Najwyraźniej w kłamstwie upatrują oni swojej szansy na powrót do władzy.

(8/02/2017)

 

     PiS wyciąga do PO pomocną dłoń. Absurdalna ustawa metropolitalna skutecznie przykryła aferę reprywatyzacyjną w Warszawie

Zupełnie nieprzemyślana, nieprzygotowana merytorycznie i medialnie ustawa metropolitalna PiS spadła Platformie z nieba w wymarzonym momencie. Oto zaczęły się aresztowania w związku z aferą reprywatyzacyjną, a nad głową Hanny Gronkiewicz-Waltz zebrały się naprawdę czarne chmury. Bliskie otoczeniu PO warszawskie środowisko urzędniczo-adwokacko-sędziowskie również zaczęło przeżywać ciężkie chwile. Aż tu nagle pojawia się Sasin ze swoim projektem i PO zamiast tłumaczyć się z afery reprywatyzacyjnej, stanęła na czele ruchu obrony samorządu.

(7/02/2017)

 

     Sędzia wypuszcza na wolność poszukiwanego od 1,5 roku przez CBŚ gangstera-milionera, bo ten wpłacił 300 tys. poręczenia

"Nadzwyczajna kasta" (cytat) praktycznie codziennie dostarcza powodów do tego by ją zreformować. Jak nie sędzia, który przyznaje wysokie odszkodowanie za to, że gangster siedział w zbyt małej celi, to sędzia, który wszedł w układ z mafią reprywatyzacyjną, chronił UB-eków lub kradł pendrive-y ze sklepu. Wczoraj pojawił się sędzia, który wypuścił na wolność poszukiwanego od 1,5 roku przez CBŚ gangstera-milionera, bo ten wpłacił 300 tys. poręczenia - mimo, iż wcześniej takie kwoty jego gang potrafił wydać na jedną (!) kolację...

(7/02/2017)

 

     "10 sierot z Aleppo" - czyli jak salonowe media wykreowały fałszywego newsa i rozsiały dezinformację

Salonowe media wygenerowały fałszywą informację, jakoby polski rząd odmówił przyjęcia 10 sierot z Aleppo. Nieprawdziwego newsa zaczęły rozpowszechniać niemal wszystkie czołowe media w Polsce. Cel takiego działania był prosty - chodziło o pokazanie, że obecny rząd składa się jedynie z bezdusznych biurokratów, którzy nie znają współczucia dla "10 sierot". Odpowiednio grzane oburzenie opozycji miało się przelać na oburzenie Polaków, a w konsekwencji wywołać niechęć wobec rządu i spadek notowań sondażowych. Wygląda na to, że manipulacją i kłamstwami są oni zdolni do wszystkiego!

(6/02/2017)

 

     Są równi i równiejsi. Prawo UE nie dotyczy Niemców, Gazpromu i Komisji Europejskiej (kiedy mają w tym wspólny interes)

Ubiegłoroczna decyzja Komisji Europejskiej w sprawie zgody na wykorzystywanie przez rosyjski Gazprom 80 proc. przepustowości biegnącego tuż przy granicy z Polską niemieckiego gazociągu OPAL stała w jawnej sprzeczności z tzw. dyrektywą gazową Unii Europejskiej. Niestety, nie po raz pierwszy okazało się, że wspólne interesy Niemców, Rosjan i Komisji Europejskiej stoją ponad prawem Unii Europejskiej. Co na to euroentuzjaści i eurokraci z Donaldem Tuskiem na czele?

(6/02/2017)

 

     Słowik nt. ułaskawienia przez Wałęsę: "Zapłaciłem żądane pieniądze i otrzymałem odpowiedni dokument"

Ryszard Bogucki wrócił do przestrzeni publicznej kilka dni temu za sprawą kontrowersyjnego wyroku sędziego Tuleyi, który przyznał mu 264 tys. zł zadośćuczynienia za siedzenie w areszcie, mimo iż w tym samym czasie i tak przebywałby w więzieniu za zabójstwo. W kontekście powyższego warto jednak przypomnieć inną, nieco już zapomnianą sprawę ułaskawienia Andrzeja Zielińskiego ps. "Słowik" przez prezydenta Lecha Wałęsę. Zieliński twierdzi, że za pieniądze "wykupił" dla siebie prezydencki akt łaski. Zaiste - dzikie były początki III RP...

(4/02/2017)

 

     Deficyt za 2016 r. wyniósł 2,5 proc. PKB i zdaniem opozycji był "rekordowo wysoki". Ciekawe, bo w 2010 r. wyniósł on 7,8 proc. PKB...

Deficyt budżetowy za 2016 r. wyniósł ostatecznie ok. 2,5 proc. PKB. Opozycja oraz media salonowe drą z tego powodu szaty twierdząc, że był on "rekordowy". Skoro tak, to jakby nazwali deficyty generowane przez ekipę Tuska, kiedy bez opamiętania demolowano finanse państwa? Jeśli deficyt na poziomie 2,5 proc. PKB był "rekordowy", to jaki był deficyt sięgający 7,8 proc. PKB z 2010 roku?

(3/02/2017)

 

     Stworzenie wielkiej metropolii warszawskiej to jeden z najdurniejszych pomysłów ostatnich lat! Zdecydowanie więcej będzie z tego strat niż pożytku

Najnowszy projekt autorstwa PiS dotyczący włączenia w skład stolicy 32 podwarszawskich gmin, to bubel jakiego długo nie było. Racje ma tutaj opozycja twierdząc, że wchłonięcie przez Warszawę okalających gmin (gdzie PiS miał większe poparcie niż PO/N/PSL) to próba ułatwienia sobie zwycięstwa wyborczego w całej Stolicy. Warto zauważyć, że gdy Lech Kaczyński wygrywał wybory na prezydenta Warszawy, nie potrzebował do tego majstrowania przy podziale administracyjnym. Wystarczy wystawić dobrą i kompetentną osobę...

(2/02/2017)

 

     To będzie cios w interesy Berlina! Polska, Czechy i Słowacja porozumiały się w/s budowy autostrady wodnej Odra - Łaba - Dunaj

Wodny transport śródlądowy naszego zachodniego sąsiada jest gigantyczny. W 2014 r. po niemieckich rzekach i kanałach przetransportowano łącznie 228,5 mln ton towarów. W Polsce porównywalną ilość towaru przewożą w ciągu roku wszystkie pociągi towarowe razem wzięte. Ilość transportowanego niemieckimi rzekami do portu w Hamburgu ładunku może jednak niebawem mocno spaść. Wszystko za sprawą nowej, polsko-czesko-słowackiej autostrady wodnej, która połączy Dunaj, Łabę i Odrę aż do portu w Szczecinie.

(2/02/2017)

 

     Neumann przegrał zakład z Szałamachą o 10 tys. zł. Budżet kraju jest w znacznie lepszej kondycji niż prorokowało całe PO!

Przypomnijmy - pod koniec 2015 roku przewodniczący klubu PO - Sławomir Neumann - założył się z ówczesnym ministrem finansów Pawłem Szałamachą, że deficyt budżetowy w 2016 roku przekroczy 54 mld zł. Szałamacha twierdził, że nie przekroczy tego progu i będzie on niższy od deficytu planowanego w ustawie budżetowej przyjętej jeszcze przez PO/PSL. Przegrany miał wpłacić do kasy państwa z własnej kieszeni 10 tys. zł. Co się okazało w rzeczywistości? Deficyt za 2016 r. wyniósł 46,3 mld zł i był o 10 mld zł mniejszy od planowanego przez PO!

(1/02/2017)

 

     Przedwczoraj CBA (reprywatyzacja w Warszawie). Wczoraj IPN (TW Bolek). Teraz wiecie dlaczego Schetyna tak bardzo chciał likwidacji obu tych instytucji!

Podczas ubiegłorocznej konwencji Platformy Grzegorz Schetyna zapowiedział likwidację IPN i CBA. Po kilku miesiącach krystalizują się powody niechęci lidera PO do tych instytucji. Najpierw CBA, dokonując szeregu zatrzymań w związku z aferą reprywatyzacyjną w Warszawie, wytworzyła nerwową atmosferę w sympatyzującym z platformą światku sędziowsko-urzędniczo-adwokackim stolicy. Wczoraj IPN przygwoździł Wałęsę, w którego PO wpakowała wiele energii. Patrząc przez ten pryzmat nie powinna nas dziwić niedawna deklaracja Schetyny...

(1/02/2017)

 

     Za zakłócenie wykładu Baumana sąd skazał na 30 dni aresztu. Czy taka sama kara dosięgnie posłankę Nowoczesnej zakłócającą wykład o Żołnierzach Wyklętych?

Przypomnijmy, że w czasach nieskrępowanej demokracji polskie sądownictwo było bezwzględne wobec ludzi, którzy ośmielili się zakłócić wykład mjr Zygmunta Baumana na Uniwersytecie Wrocławskim. Zostali oni wówczas skazani na kary grzywny i aresztu od 20 do 30 dni. Powstaje pytanie - czy obecnie sąd byłby tak samo bezwzględny wobec posłanki Nowoczesnej, która swoim zachowaniem postanowiła zakłócić wykład o Żołnierzach Wyklętych?

(31/01/2017)

 

     Tusk jeździł przez Polskę po 180 km/h, a kolumna Komorowskiego zderzyła się z autem prywatnej osoby. Wówczas Fakty TVN nie informowały o tym przez 3 dni z rzędu

O tym jak nieobiektywne i stronnicze są media założone przez Waltera i Wejcherta niech świadczy to, co dzieje się wokół wypadku kolumny samochodów ministra obrony narodowej. Fakty TVN trzeci dzień z rzędu zrobiły z tego kilkuminutowy materiał. Generalnie nie powinno to budzić emocji - to prywatna stacja i mogą publikować co chcą. Jeśli jednak dziennikarze TVN twierdzą, że są obiektywni, to dlaczego nie robili trzydniowych materiałów, kiedy Tusk pędził po ulicy 180 km/h, a kolumna Komorowskiego zderzyła się z autem prywatnej osoby?

(30/01/2017)

 

     KOD gaśnie tak, jak gasł ruch przeciwników Orbana. Na Węgrzech wszelkie protesty ustały w ciągu jednego roku

Przejęcie władzy na Węgrzech przez prawicowy Fidesz spotkało się z gigantycznymi protestami jego przeciwników. Co jednak ciekawe - po kilku miesiącach histerycznego jęku, judzenia i straszenia wprowadzeniem ustroju totalitarnego, początkowo wielotysięczne protesty zaczęły topnieć, aż w końcu ustały niemal zupełnie ograniczając się do ekscesów kilkunastoosobowych grupek skrajnych lewaków. Polski KOD gaśnie tak, jak gasł ruch przeciwników Orbana, a po ostatnich protestach "studenckich" analogia do Węgier jest już bardzo wyraźna.

(30/01/2017)

 

     Ukradła ze sklepu 2 cukierki - sąd skazał ją na miesiąc ograniczenia wolności i 20 godzin robót. Aferzyści kradnący miliony chodzą bezkarni, bo "niska szkodliwość"...

Ta historia poraża dwukrotnie - po pierwsze surowością kary, jaką sąd zastosował wobec niepełnosprawnej kobiety, która ukradła ze sklepu 2 cukierki o wartości 60 gr. Sędzia uznał ją winną kradzieży i skazał na miesiąc ograniczenia wolności oraz 20 godzin prac na cele społeczne. Po drugie - sprawa poraża, gdy zestawimy ją postępowaniami toczonymi wobec aferzystów robiących przekręty na grube miliony. Tam często dochodzi o umorzenia z powodu "niskiej szkodliwości czynu"...

(28/01/2017)

 

     Bezrobocie najniższe od 26 lat, NBP ma 10 mld zł zysku, giełda znowu rośnie - oto jak spełnia się czarny sen Balcerowicza

Po odsunięciu Platformy od władzy okrągłostołowy establishment zaczął wieścić Polsce wielką katastrofę gospodarczą. Od ostatnich wyborów parlamentarnych minęło już 15 miesięcy i co? - Bezrobocie w grudniu osiągnęło najniższy poziom od 26 lat, Narodowy Bank Polski wypracował za 2016 rok rekordowo wysoki zysk (10 mld zł), a Giełda w Warszawie znowu pnie się do góry (indeks szerokiego rynku WIG przebił poziom notowany po raz ostatni przed wyborami). Oto jak spełnia się czarny sen Leszka Balcerowicza...

(27/01/2017)

 

     Niemiecki ZDF pisze o mikroskopijnym 'Proteście Studentów', jako o ważnym wydarzeniu. Ale za "Polskie obozy śmierci" nadal porządnie nie przeprosił

Ogólnopolski Protest Studentów, mimo olbrzymiego wsparcia wielu polskojęzycznych mediów, zakończył się totalną farsą. Na demonstracje przychodziło po kilkanaście osób. W Warszawie było około 200, ale spora część z nich miała po 50-60 lat. Nie przeszkodziło to niemieckiej państwowej telewizji ZDF pisać o "Proteście Studentów" jako o ważnym wydarzeniu, które mogło zaszkodzić polskiemu rządowi... Lepiej, by porządnie przeprosili za użycie sformułowania o "polskich obozach śmierci", a nie szerzyli dezinformacje.

(26/01/2017)

 

     Rekordowy skok zadłużenia to efekt deficytu? Niekoniecznie. Bardziej dotkliwszy był wzrost oprocentowania starych długów oraz osłabienie PLN

Jedno jest pewne - zadłużenie Skarbu Państwa w 2016 roku urosło o rekordowy, nigdy wcześniej nienotowany poziom. Ostatni odczyt Ministerstwa Finansów (za okres styczeń - listopad) mówił o kwocie +88,8 mld zł. W dużej mierze jest to efekt deficytu budżetowego (rząd więcej wydaje niż ma - brakowało 27,6 mld zł). Znacznie jednak bardziej do rekordowego skoku długu naszego kraju przyczyniły się wzrost oprocentowania starych długów oraz istotne osłabienie złotówki do innych walut międzynarodowych (46,4 mld zł).

(25/01/2017)

 

     Niemcy mają w Polsce gazety, banki i sieci handlowe. Kiedyś mieli też swoje obozy koncentracyjne. Dziś złośliwie sugerują, że były one polskie...

Nasi zachodni sąsiedzi mają w Polsce kontrolowane przez siebie banki (mBank, Deutsche Bank), media (75 proc. rynku prasowego, Fakt, Newsweek, Onet.pl), telekomy (T-Mobile) czy wielkie sieci handlowe (Lidl, Rossmann). To efekt przewagi kapitału i de facto niewiele z tym możemy dziś zrobić. Jednak każde nazwanie przez niemieckie media niemieckiego obozu koncentracyjnego "polskim" musi się spotykać z ostrą interwencją naszego MSZ lub dedykowanej do tego instytucji. Tu nie ma miejsca na ustępstwa i kompromisy!

(19/01/2017)

 

     Partia Tuska godzi się na sankcję wobec Polski w zamian za poparcie ich kandydata na szefa PE przez liberałów! Oto jak kupczą Polską w Brukseli!

Trudno powstrzymać niecenzuralne słowa, kiedy uświadomimy sobie to, co wydarzyło się wczoraj w Parlamencie Europejskim. Europejska Partia Ludowa (EPP), do której należy Platforma Obywatelska, uzyskała poparcie Partii Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy (ALDE - są stowarzyszeni z .N) w sprawie wyboru kandydata EPP na nowego szefa europarlamentu. W zamian EPP zobowiązała się wobec ALDE, że będzie dążyć do ustanowienia nowych podstaw prawnych umożliwiających ukaranie Polski! Oto jak kupczą naszym krajem w Brukseli...

(18/01/2017)

 

     Kijowski - człowiek, który uwierzył we własny mit

Kurz po "aferze fakturowej" lidera KOD powoli zaczyna opadać. Sam Kijowski nie zamierza jednak ustępować ze stanowiska szefa Komitetu. Wczoraj wydał zaskakujące oświadczenie: "Jak ktoś chce coś ukraść, to nie wystawia faktury". Wygląda więc na to, że Kijowski nie wie, iż lewe faktury są największą zmorą współczesnej Polski, a dodatkowo uwierzył we własną wielkość pompowaną sztucznie przez media. Stołka nie odda, a przy okazji cały KOD pociągnie na dno. 

(18/01/2017)

 

     Jesteśmy bogaci! Wydaliśmy ponad miliard złotych na linię kredytową MFW, z której w ogóle nie korzystamy!

Polska po raz kolejny przedłużyła w Międzynarodowym Funduszu Walutowym (MFW) umowę o dostęp do tzw. elastycznej linii kredytowej, która w tej chwili daje do dyspozycji Min. Finansów ok. 8,3 mld euro kredytu. Problem w tym, że od początku trwania tej umowy (tj. od 2009 roku) nasz kraj ani razu z niej nie skorzystał, a mimo to poszczególne ekipy rządowe przelały na konta MFW ok. 1,3 mld zł opłat za sam tylko dostęp do linii. Jedyny prezes NBP, który sprzeciwiał się jej przedłużeniu (Sławomir Skrzypek) zginął w katastrofie smoleńskiej.

(17/01/2017)

 

     Z powodu 500+ firma od chwilówek oprocentowanych na 1000 (tysiąc!) proc. popada w finansowe tarapaty. I to jest "Dobra zmiana"

Program 500+ przyczynił się, póki co, do dwóch kwestii: Po pierwsze - niemal całkowicie zlikwidował skrajną biedę wśród rodzin z dziećmi. Po drugie - twardo uderzył w rynek firm pożyczkowych, które swoją ofertę kierowały do ludzi uboższych proponując im różnego rodzaju "chwilówki" na lichwiarskie oprocentowanie sięgające nieraz 1000-2000% w skali roku (RRSO). W ubiegłym roku taką działalność musiało zakończyć kilkadziesiąt tego typu podmiotów. Teraz pierwszy z nich może nawet ogłosić bankructwo!

(17/01/2017)

 

     WOŚP w 2016 roku zebrała łącznie 72 mln zł. O taką kwotę zadłużenie Polski powiększa się w ciągu... 7 godzin!

Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego w jak szalonym tempie rośnie obecnie Polski dług. W okresie od stycznia do października 2016 roku zadłużenie powiększyło się o kwotę 76,199 mld zł. To oznacza, że w ciągu jednej doby przyrastało nam statystycznie ok. 250,7 mln zł nowych zobowiązań. Wystarczy zatem zaledwie 7 godzin, aby kwota długu naszego kraju powiększyła się o równowartość rewelacyjnego - jak by się wydawało - wyniku WOŚP z ubiegłego roku (72 mln zł).

(16/01/2017)

                                                       

Przegląd wiadomości:

2017: 01 |

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu