Blog niewygodne.info.pl stosuje pliki cookies. 

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. 

Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.

  B L O G  

     Zapomniana masakra w Celle, czyli jak niemiecka ludność cywilna urządziła polowanie na Polaków
wpis z dnia 23/02/2018

 

W ramach przypomnienia o tym kto był sprawcą, a kto ofiarą chorej nazistowskiej ideologii warto przytoczyć historię jaka wydarzyła się w kwietniu 1945 roku w niemieckim Celle niedaleko Hannoweru. Wówczas to SS-mani oraz lokalna ludność cywilna urządziła obławę na więźniów obozu koncentracyjnego KL Neuengamme. Śmierć poniosło ok. 3000 osób, z czego ok. 200-300 zabito w efekcie autentycznych polowań. W 1947 roku udało się skazać 7 sprawców tej masakry. Co jednak istotne - już 5 lat później wszystkich skazanych zwolniono za... dobre sprawowanie (!).

Telesfor Świercz był polskim więźniem obozu koncentracyjnego KL Neuengamme. W kwietniu 1945 roku, w związku ze zbliżającymi się oddziałami aliantów, Niemcy podjęli decyzję o ewakuacji Świercza oraz wszystkich innych więźniów tego obozu i przeniesieniu ich do obozu koncentracyjnego Bergen-Belsen. Świercz nie dotarł jednak do wyznaczonego przez Niemców celu. W listopadzie 1945 roku jego ciało zostało znalezione w Celle przy Fuhrberger Strasse 40. Zginął w kwietniu tego samego roku w wyniku "polowania" urządzonego przez lokalną ludność cywilną z inspiracji SS-manów. Miał roztrzaskaną czaszkę.

Świercz został zabity między 8 a 11 kwietnia 1945 roku, tak samo jak około 3000 innych więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych, którzy docelowo mieli trafić do Bergen-Belsen. Dlaczego tam nie dotarli? Dlaczego nie zostali wyzwoleni kilka dni później przez wojska brytyjskie?

Otóż niemiecki pociąg towarowy, który przewoził więźniów do Bergen-Belsen w dniu 8 kwietnia zatrzymał się w Celle. Niedaleko stał inny pociąg, który stanowił skład amunicji. W wyniku nalotu aliantów amunicja eksplodowała, co spowodowało uszkodzenie większości wagonów przewożących więźniów. W wyniku powyższego bardzo dużej grupie ludzi udało się zbiec do miasta lub do okolicznych lasów. 

Po zakończeniu alianckich nalotów Niemcy podjęli decyzję, aby rozpocząć obławę na więźniów, którym udało się zbiec. Rozpoczęło się prawdziwe "polowanie", w którym uczestniczyli zarówno SS-mani, Gestapo, lokalna straż pożarna oraz zwykli mieszkańcy Celle. W wyniku obławy część więźniów została zabita na miejscu (taki los spotkał np. wspomnianego powyżej Telefora Świercza). Pozostałych, którym nie udało się uciec albo ukryć, poprowadzono w "marszu śmieci" do obozu Bergen-Belsen. Spośród około 4000 więźniów obozów koncentracyjnych (byli tam Polacy, Ukraińcy, Rosjanie, Holendrzy oraz Francuzi), którzy 8 kwietnia 1945 roku znaleźli się w Celle, do Bergen-Belsen dotarło tylko 487. Szacuje się, że śmierć w wyniku wybuchu składu amunicji, polowań, egzekucji oraz z wycieńczenia poniosło łącznie ok. 3000 osób.

W grudniu 1947 roku za udział w masakrze w Celle udało się skazać siedmiu zidentyfikowanych sprawców, którzy brali udział w polowaniu. Wszyscy oni wyroki więzienia od 15 do 20 lat. Co jednak istotne - całą siódemkę skazanych zwolniono z więzienia już w październiku 1952 roku. Powód? - Dobre sprawowanie...

 

Źródło: Celle massacre (Wikipedia)
Źródło: Niemcy przypomną ofiary pogromu, upamiętniając wypędzonych (Rp.pl)

 

wpis z dnia 23/02/2018

  


r e k l a m y


    

     Liczba antysemickich ataków w 2016 r.: Niemcy - 1468, Wlk. Brytania - 1308, Austria - 477, (...) Polska - 101
wpis z dnia 22/02/2018

 

Liczby nie kłamią - w 2016 roku Polska była jednym z najbezpieczniejszych i najbardziej przyjaznych krajów dla Żydów w całej Europie. Zgodnie z oficjalnymi statystykami unijnej Agencji Praw Podstawowych w naszym kraju odnotowano zaledwie 101 incydentów o charakterze antysemickim. Piszę "zaledwie" bowiem w państwach "starej Unii" doszło do prawdziwej eksplozji antysemityzmu. W 2016 roku w Austrii odnotowano 477 antysemickich incydentów, we Wlk. Brytanii - 1308, a w Niemczech aż 1468. Mimo to Izrael jako wroga nr 1 w Europie wybrał właśnie nas. 

- "Polska nie jest wolna od antysemityzmu, ale to tutaj - jako Żyd - czuje się dziś o wiele bezpieczniej niż w Paryżu, Brukseli czy Berlinie, gdzie chodzenie w jarmułce nie jest opcją" - twierdził w 2016 roku Jonny Daniels. Opinia szefa fundacji "From the Depths" miała poparcie w oficjalnych statystykach. Zgodnie z informacjami zebranymi przez Europejską Agencję Praw Podstawowych w 2016 roku w naszym kraju odnotowano 101 incydentów o charakterze antysemickim. Dla porównania: w Austrii takich incydentów było 477, we Wlk. Brytanii - 1308, a u naszych zachodnich sąsiadów Niemców aż 1468!

Niestety, dziś te dane nie mają już żadnego znaczenia. Pomimo tego, iż Polska była dla Żydów i Izraela niezwykle (jak na warunki europejskie) przyjaznym krajem, mimo iż była politycznym sojusznikiem (czego najlepszym przykładem było ostatnio to głosowanie w ONZ: Polska wśród państw, które wstrzymały się od głosu ws. rezolucji na temat Jerozolimy), to obecnie zostaliśmy przez władze w Tel Awiwie sprowadzeni do roli "sprawców Holocaustu", których potomkowie "negują udział Polaków w Shoah". 

Nie da się budować partnerstwa, jeśli jedna ze stron jawnie nienawidzi tej drugiej. Jeśli wśród Żydów jest zwierzęca, nieracjonalna wręcz nienawiść do Polaków, to nie może być mowy o współpracy przynoszącej obopólne korzyści.

 

Źródło: Antisemitism - Overview of data available in the European Union 2006–2016 (FRA.europa.eu)

wpis z dnia 22/02/2018

  


r e k l a m y


   

     Cały świat mówi o mordzie w Jedwabnem. W sprawie spalenia setek Polaków w stodole pod Gardelegen panuje zmowa milczenia
wpis z dnia 21/02/2018

 

13 kwietnia 1945 roku niemieccy SS-mani zaciągnęli do stodoły niedaleko miejscowości Gardelegen 1016 więźniów obozu Mittelbau-Dora. Po tym jak wrota do stodoły zostały zaryglowane Niemcy podłożyli ogień, a do środka zaczęli wrzucać granaty. Większość uwięzionych spłonęła żywcem lub udusiła się od czadu. Ludzi, którzy usiłowali się uratować robiąc podkopy pod ścianami stodoły, zabijano strzelając do nich z karabinów maszynowych. Masakrę przeżyło zaledwie 11 osób: 7 Polaków, 3 Rosjan i 1 Francuz.

Następnego dnia po dokonaniu tej okrutnej zbrodni, SS-mani oraz ich pomocnicy planowali wrócić do stodoły pod Gardelegen z zamiarem dobicia ewentualnych ocalałych, zakopania ciał zmarłych oraz zatarcia wszelkich śladów masakry. Nie zdążyli. Zbrodnia wyszła na jaw bowiem szybciej na jej miejscu znaleźli się przesuwający się wraz z linią frontu amerykańscy żołnierze ze 102 Dywizji Piechoty. 

21 kwietnia amerykański komendant miasta nakazał grupie około 200 mężczyzn z Gardelegen wykopanie grobów i godne pochowanie zamordowanych. W ciągu następnych pięciu dni niemieccy cywile wydobyli łącznie ponad 1000 zwłok, składając każde ciało w osobnym grobie. 25 kwietnia doszło do oficjalnych uroczystości pogrzebowych, w trakcie których żołnierze 102 Dywizji Piechoty oddali honory ofiarom i ustawili pamiątkową tablicę. Wówczas to pułkownik George Lynch wygłosił pod adresem mieszkańców Gardelegen (których zmuszono do udziału w pochówku) następujące oświadczenie:

"Wmawiano wam, że niemieckie zbrodnie wojenne to wymysł alianckiej propagandy. Teraz sami widzicie. Niektórzy będą mówić, że to dzieło nazistów, inni wskazywać będą na Gestapo. Nieprawda. Odpowiedzialność ponoszą wszyscy Niemcy... Wasza tak zwana rasa panów pokazała, że panować może tylko w zbrodniach, okrucieństwach i sadyzmie. Sami pozbawiliście się szacunku cywilizowanego świata". 

Niestety, wiedza o zbrodni dokonanej przez Niemców w stodole pod Gardelegen, w której w większości śmierć ponieśli Polacy, jest raczej znikoma (w odróżnieniu od wiedzy na temat np. mordu w Jedwabnem). O perfidii niemieckich morderców niech świadczy fakt, że masakry dokonali oni w zupełnie ostatnim stadium wojny, na dzień przed wyzwoleniem Gardelegen przez Amerykanów.

 

Źródło: Zbrodnia w Gardelegen (Wikipedia)
Źródło: Zbrodnia w Gardelegen (DoRzeczy.pl)

wpis z dnia 21/02/2018

  


   

     Znowu gigantyczne zyski spółki mającej koncesję na A4. Niestety regulująca to umowa nadal pozostaje tajna
wpis z dnia 20/02/2018

 

Spółka Stalexport Autostrady, która posiada przyznaną w 1997 roku koncesję na zarządzanie 60-kilometrowym odcinkiem autostrady A4 między Katowicami a Krakowem, ponownie wykazała fantastyczne wyniki finansowe. Przychody ze sprzedaży biletów na bramkach wjazdowych za 2017 rok sięgnęły 318,83 mln zł i były wyższe o 25 mln zł w porównaniu do przychodów uzyskanych w 2016 roku. Zysk netto wyniósł 153,38 mln zł, a co oznacza, że KAŻDY JEDEN METR zażądanej przez tą spółkę państwowej autostrady (łącznie jest ich 60 000) przyniósł jej po 2,55 tys. zł zysku na czysto!

Przypomnijmy - umowa koncesyjna dotycząca zarządzania i pobierania opłat na 60 kilometrowym odcinku autostrady A4 między Katowicami a Krakowem została zawarta w 1997 roku (podobnie jak w przypadku umowy koncesyjnej na kulczykową A2, stało się to tuż przed wyborami parlamentarnymi, po których udzielająca koncesji ekipa SLD straciła władzę). Potem kilka aneksów do umowy koncesyjnej, które miały wypaczyć sens przekazywania pod zarząd prywatnej spółki państwowej autostrady, podpisywał rząd Jerzego Buzka (AWS-UW). Co ciekawe: minister Skarbu Państwa z tego rządu - Emil Wąsacz - jest dziś prezesem... Stalexportu Autostrady :-) Ostatni tajny aneks do umowy koncesyjnej podpisywał minister rządu SLD Jan Ryszard Kurylczyk.

Treść tej umowy koncesyjnej od wielu lat wzbudza wielkie kontrowersje. Po pierwsze - jest ona utajniona, co oznacza, że żaden zwykły śmiertelnik nie dowie się na jakich dokładnie zasadach państwo polskie zdecydowało się oddać na 30 lat zarządzanie wspomnianym fragmentem autostrady prywatnej spółce. 

Po drugie - zgodnie z publikowanymi w prasie i mediach przeciekami na temat treści tej umowy, każde podniesienie jakości lub przepustowości dróg równoległych do A4 może być traktowane jako droga konkurencyjna i skutkować wypłaceniem Stalexportowi Autostrada odszkodowania przez państwo polskie.

Warto również wspomnieć, że ten 60 kilometrowy fragment autostrady, który obecnie przynosi jej koncesariuszowi tak gigantyczne zyski, nie był budowany "od zera", lecz powstał na bazie istniejącej już drogi szybkiego ruchu między Krakowem a Katowicami. Dodatkowo budowa tej autostrady była możliwa dzięki kredytowi udzielonemu przez konsorcjum czterech banków (Landesbank, DePfa Group, Kreditanstalt fur Wiederaufbau oraz BPH S.A.).

To wszystko sprawia, że koncesja udzielona Stalexportowi, która dziś przynosi tej spółce gigantyczne zyski, przez wielu jest uważana za skrajnie niekorzystną z punktu widzenia interesów polskiego państwa.

 

Źródło: Zysk netto Stalexportu Autostrady wzrósł wstępnie do 153,38 mln zł w 2017 r. (Wyborcza.biz)
Źródło: Kierowcy płacą, zarządca autostrady A4 zarabia. Zysk ponad 123 mln zł (Wyborcza.pl)

wpis z dnia 20/02/2018

   


  

     Niemiecki VW za DieselGate zapłacił już 25 mld €. To 16 razy więcej niż wszystkie odszkodowania dla Polski za II WŚ
wpis z dnia 19/02/2018

 

We wrześniu 2015 roku wyszło na jaw, że Volkswagen montował w swoich samochodach oprogramowanie manipulujące wynikami pomiarów emisji spalin z układu wydechowego. Od tego czasu niemiecki koncern zapłacił już 25 miliardów euro kar i odszkodowań. Okazuje się, że kwota ta jest aż 16 razy wyższa od równowartości sumy wszystkich odszkodowań i świadczeń, jakie Niemcy wypłacili obywatelom naszego kraju za cierpienia poniesione w związku z II wojną światową. To pokazuje jak nisko wyceniono katorgę naszego narodu.

Przypomnijmy - 18 września 2015 roku amerykańska Agencja Ochrony Środowiska wystosowała do niemieckiego producenta aut – Grupy Volkswagen – notę o naruszeniu amerykańskiej Ustawy o Czystym Powietrzu, po tym jak na jaw wyszedł fakt, że producent samochodów celowo zaprogramował silniki Diesla TDI, tak aby ograniczenia emisji zanieczyszczeń były aktywowane jedynie podczas laboratoryjnych testów emisji spalin. Zainstalowane oprogramowanie spowodowało, że emisja tlenku azotu w pojazdach niemieckiego producenta spełniała amerykańskie normy podczas wymaganych testów, natomiast podczas jazdy normalnej (tj. poza trybem testów) była do 40 razy wyższa.

Szacuje się, że około 11 milionów samochodów na świecie i pół miliona w Stanach Zjednoczonych, wyprodukowanych między rokiem 2009 a 2015, miało zainstalowane oprogramowanie manipulujące wynikami pomiarów emisji spalin. W efekcie powyższego ruszyła prawdziwa lawina pozwów przeciwko Volkswagenowi oraz kar administracyjnych nakładanych na tego niemieckiego producenta. Według stanu na koniec września ubiegłego roku Volkswagen, w związku z aferą Dieselgate, musiał już zapłacić 25 miliardów euro!

Warto zauważyć, że wspomniane 25 miliardów euro za DieselGate jest kwotą 16 razy większą od równowartości sumy wszystkich odszkodowań i zadośćuczynień, jakie RFN wypłaciła polskim ofiarom II wojny światowej.

Po II wojnie światowej Niemcy płacą miliardy euro z tytułu odszkodowań dla ofiar II wojny światowej. Zgodnie z oficjalnymi informacjami publikowanymi przez ministerstwo finansów RFN, do tej pory z tego tytułu wypłacono ponad 70 miliardów euro. Co jednak istotne - większość z tych pieniędzy wypłacana jest ofiarom nazistowskich zbrodni w Europie Zachodniej, w Stanach Zjednoczonych i w Izraelu. Do Polski trafiło zaledwie 1,5 miliarda euro. 

Zestawienie wyżej wymienionego 1,5 miliarda euro dla kraju, który najbardziej ucierpiał pod okupacją niemiecką, który stracił relatywnie najwięcej obywateli z 25 miliardami euro, które poszły na odszkodowania za Dieselgate, pokazuje jak nisko wyceniono cierpienia naszego narodu.

 

Źródło: VW musi już zapłacić 25 mld EUR za "dieselgate" (Pb.pl)
Źródło: Reparacje wojenne od Niemiec. Polska dostała 1,5 mld euro, ale do innych krajów nam daleko (Money.pl)

wpis z dnia 19/02/2018

   


   

     Niemcy w 2017 r. mieli lepszy bilans handlowy (+244,8 mld €) niż cała strefa euro razem wzięta (+238,0 mld €)!
wpis z dnia 16/02/2018

 

Tylko jedno państwo w Europie czerpie gigantyczne zyski z faktu istnienia strefy euro. Tym państwem są Niemcy. Właśnie się okazało, że bilans handlowy RFN w ubiegłym roku był większy niż bilans handlowy wszystkich państw strefy euro razem wziętych. Warto zauważyć, że saldo obrotów handlowych u naszego zachodniego sąsiada wystrzeliło po tym, jak unijni eurokraci zdecydowali się stworzyć wspólną walutę. To każe domniemywać, że strefa euro powstała głównie po to, aby gospodarka RFN miała się doskonale.

Europejski Bank Centralny ogłosił wczoraj, że bilans handlu zagranicznego strefy euro w grudniu wyniósł +25,4 mld € (wartość towarów wyeksportowanych poza strefę euro była wyższa o 25,4 mld € od wartość towarów zaimportowanych), a to oznacza, że w całym roku 2017 ukształtował się on na poziomie +238,0 mld €. Okazuje się jednak, że bilans ten był niższy od bilansu jaki wypracowała sama tylko gospodarka Niemiec. Wskaźnik ten w przypadku naszych zachodnich sąsiadów wyniósł bowiem aż +244,8 mld €.

Dla porównania - bilans handlowy Polski za 2017 roku również był dodatni (wartość pożądana) jednak wyniósł tylko +0,5 mld €.

Niemieccy politycy i ekonomiści bardzo często zachęcają inne państwa UE, które jeszcze w strefie euro się nie znajdują, do tego aby jak najszybciej przyjęły wspólną walutę. Po co to robią? Odpowiedź jest prosta. Najzwyczajniej w świecie jest to bowiem w ich interesie. Gospodarka Niemiec opiera się przede wszystkim na eksporcie. Aby był on opłacalny waluta, za pomocą której dokonywane są transakcje, nie może być zbyt silna. Szczególnie względem walut obowiązujących u największych partnerów handlowych. 

Zatem w wejściu do strefy euro takich krajów jak Polska, Węgry, Rumunia czy Bułgaria niemieccy politycy upatrują szansę na zwiększenie konkurencyjności własnej gospodarki poprzez kontrolowane osłabienie euro względem dolara, funta, rubla czy juana. Oczywistym jest, że po wejściu gospodarek wspomnianych państw do eurolandu wartość waluty euro nieznacznie by się osłabiła (z racji tej, że nie są one tak silne, jak gospodarka RFN). Gdyby zatem nasze władze podjęły dziś decyzję o wstąpieniu do strefy euro, to nasi zachodni sąsiedzi mogliby jeszcze bardziej zmaksymalizować swoje dochody z tytułu eksportu.

 

Źródło: Niemcy - Bilans Handlowy (tradingeconomics.com)
Źródło: Strefa euro - Bilans Handlowy (tradingeconomics.com)

wpis z dnia 16/02/2018

   


  

     Cukrownie przejęli za długi, sprzedali Niemcom, a ci ją zamknęli. Tak się robiło "porządek" z przemysłem cukrowniczym w Polsce
wpis z dnia 15/02/2018

 

Cukrownia "Łubna" w Kazimierzy Wielkiej była swego czasu jednym z większych przedsiębiorstw w okolicy. Niestety, "terapia szokowa" jaką zafundował Polsce plan Balcerowicza spowodowała, że ta jedna z najstarszych cukrowni w naszym kraju popadła w poważne kłopoty finansowe. Spółka miała kilkanaście milionów złotych długów. W 1997 roku doszło do ugody z wierzycielami. W zamian za umorzenie długów przejęli oni akcje cukrowni, które następnie sprzedali Niemcom z Sudzucker AG. Ci ostatni, po kilku latach eksploatacji, finalnie cukrownie zamknęli. 

W pierwszej połowie lat 90-tych działająca w Kazimierzy Wielkiej cukrownia "Łubna" popadła w dość duże kłopoty finansowe. W efekcie powyższego doszło do zawarcia ugody bankowej z wierzycielami cukrowni, która przewidywała tzw. "konwersję długu". W kwietniu 1997 roku ugoda została zrealizowana. Akcje cukrowni należące do Skarbu Państwa objęło 32 uprawnionych wierzycieli, którzy w zamian umorzyli zadłużenie spółki. 

Niedługo później, 30 września 1997 roku, nowi właściciele cukrowni "Łubna" (wśród których byli dawni wierzyciele, tj. PKO BP Oddział w Kazimierzy Wielkiej, Agencja Rynku Rolnego w Warszawie oraz Wschodni Bank Cukrownictwa SA w Lublinie) podjęli decyzję o sprzedaży posiadanych akcji niemieckiej spółce Sudzucker AG. W ramach umowy sprzedaży Niemcy zobligowali się do również do podniesienia kapitału zakładowego cukrowni, tak aby po zakończeniu transakcji mieć ponad 75 proc. udziałów w spółce.

Początkowo wszystko wyglądało obiecująco. Nowy niemiecki właściciel kontynuował produkcje. Odciążona od długów spółka znacząco poprawiła swoje wyniki.

Niestety, taki stan nie mógł trwać wiecznie. 16 kwietnia 2006 roku zarząd niemieckiej firmy Sudzucker podjął decyzję o zamknięciu cukrowni "Łubna". Oficjalnie z przyczyn ekonomicznych. Nie pomogły protesty, działania podejmowane przez lokalne samorządy, wspierane także przez parlamentarzystów. W wyniku zamknięcia tej jednej z pierwszych cukrowni na ziemiach polskich pracę straciło 116 osób.

Dziś z cukrowni pozostał tylko zabytkowy budynek (którego nie można był rozebrać, bo piecze nad nim ma konserwator zabytków) oraz puste pole, porośnięte chwastami, zawalone gruzem. 

W kontekście powyższej historii zachęcam jeszcze do przeczytania tego artykułu: Po tym jak Niemcy zlikwidowali większość cukrowni w Polsce, Bruksela znosi limity na produkcję cukru w Unii

 

Źródło: Odpowiedź na interpelację nr 687 w sprawie prywatyzacji polskich cukrowni z udziałem niemieckiego koncernu Sudzucker AG (Sejm.gov.pl)
Źródło: 170 lat minęło. Kazimierska cukrownia Łubna już się nie podniesie... (Echodnia.eu)

wpis z dnia 15/02/2018

   


  

     Zapomniana afera ze skróceniem terminów przedawnień. Najbardziej mogła na tym zyskać... mafia paliwowa!
wpis z dnia 14/02/2018

Przypomnijmy - w ostatnich miesiącach rządów PO-PSL doszło do dziwnej nowelizacji kodeksu karnego. Skrócono wówczas tzw. dodatkowy okres przedawnienia (doliczany do podstawowego po tym, jak sprawca usłyszy już zarzuty) z 10 do 5 lat. Efekt tej nowelizacji był zaskakujący. Nagle okazało się, że polskie sądy dotknęła plaga umorzeń. Setki spraw przedawniało się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Co gorsze - widmo umorzenia postępowania padło również na wiele postępowań dotyczących członków mafii paliwowej. 

20 lutego 2015 r. Sejm, głosami członków Platformy Obywatelskiej, uchwalił nowelizację kodeksu karnego, która wprowadza zmianę w art. 102. Skrócono w nim dodatkowy okres przedawnienia (doliczany do podstawowego po tym, jak sprawca usłyszy już zarzuty) – z dziesięciu do pięciu lat.

W efekcie przeforsowanych przez ekipę PO zmian w kodeksie karnym skorzystał Andrzej Gąsiorowski - bohater afery Art-B. Stawiane mu przez prokuraturę zarzuty przywłaszczenia 71,7 mln zł uległy bowiem przyspieszonemu przedawnieniu, a sprawa musiała być umorzona. 

Gąsiorowski nie był jednym, który wykorzystał skrócenie okresów przedawnienia przestępstw karnych. W sądach w całej Polsce umorzono na tej podstawie setki postępowań karnych. 

Lista beneficjentów tej dziwnej nowelizacji kodeksu karnego mogła być jeszcze dłużna. Okazało się bowiem, że niedługo po wejściu w życie zmian uchwalonych przez PO i zatwierdzonych podpisem prezydenta Komorowskiego, przedawnieniu ulec miały zarzuty stawiane przez organy ścigania wobec członków mafii paliwowej! Pierwotnie miały one ulec przedawnieniu dopiero w 2022 roku. Wejście w życie znowelizowanej wersji kodeksu karnego spowodowało jednak skrócenie okresów przedawnienia do 2017 roku. 

Z uwagi na fakt, że na dzień wejścia w życie nowelizacji skracającej okresy przedawnienia większość spraw toczyła się jeszcze przed sądami pierwszej instancji, było mało prawdopodobne aby prawomocnie zakończyły się one przed 2017 r. Piotr Kosmaty, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie, w wywiadzie udzielonym "Dziennikowi Gazecie Prawnej", potwierdził: - "Niewątpliwie może dojść do przedawnienia kilku spraw mafii paliwowej, które toczą się przed sądami. Dotyczy to głównie przypadków, gdy stawiano zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej. Miały one ulec przedawnieniu w 2022 r., ale stanie się to 5 lat wcześniej, czyli w 2017 r."

Sprawa nowelizacji kodeksu karnego skracającej okresy przedawnienia została zaorana dopiero po wyborach parlamentarnych, w których PiS zdobył większość. W styczniu 2016 r. Sejm znowelizował prawo karne, wydłużając do 10 lat okresy przedawniania wszystkich przestępstw ściganych z oskarżenia publicznego.

W mojej ocenie wątek dziwnej nowelizacji kodeksu karnego w powiązaniu z benefitami, jakie z tego tytułu mogła uzyskać mafia paliwowa, powinien być zbadany przez ewentualną komisję śledczą do spraw wyłudzeń VAT. Ustalenie kto wnioskował o taki zapis, kiedy pojawił się on na komisjach sejmowych, jak był opiniowany/lobbowany z pewnością pomogłoby w wyjaśnieniu czy w całej tej sprawie przypadkiem nie chodziło o dobro członków mafii paliwowej / wyłudzającej VAT.

 

Źródło: Mafia paliwowa bez kary. Umorzono już ponad sto spraw (GazetaPrawna.pl)

wpis z dnia 14/02/2018

   


  

     Tusk sprzedał Ciech Kulczykowi za 619 mln zł. W ciągu dwóch kolejnych lat Ciech osiągnął 940 mln zł czystego zysku!
wpis z dnia 13/02/2018

 

Warto podkreślić, że przejmowanie pakietów akcji dających kontrolę nad daną spółką najczęściej odbywa się przy cenach istotnie wyższych (od 10 do 30 proc.) od bieżącej ceny rynkowej. W przypadku sprzedaży Kulczykowi przez rząd Tuska pakietu kontrolnego nad Ciechem ta reguła z jakichś powodów nie została dochowana. Ciech został sprzedany za zaledwie 619 mln zł. Piszę "zaledwie" bowiem w ciągu dwóch kolejnych lat firma ta wygenerowała dla swoich nowych właścicieli blisko 940 mln zł czystego zysku!

Przypomnijmy, że w czerwcu 2014 r. rząd Donalda Tuska sprzedał spółce z Luksemburga należącej do Jana Kulczyka pakiet kontrolny 19,972 mln akcji zarządzanej przez państwo spółki Ciech. Cenę za 1 akcję ustalono na poziomie 31 zł, co oznacza, że za wspomniany pakiet spółka Kulczyka musiała zapłacić łącznie 619 mln zł. 

W grudniu 2015 r. NIK publikuje raport na temat prywatyzacji tego chemicznego giganta. Kontrolerzy nie mają wątpliwości - Ministerstwo Skarbu Państwa zarządzane przez ekipę PO-PSL dopuściło się niegospodarności i braku należytej dbałości o interesy państwa polskiego podczas prywatyzacji ww. spółki. 

Okazało się, że ustalona cena za 1 akcję (wspomniane 31 zł) była zdaniem kontrolerów NIK zaniżona (cena rynkowa 1 akcji wynosiła wówczas 33,00 zł, a przy sprzedaży pakietu kontrolnego do ceny rynkowej dodaje się jeszcze co do zasady tzw. premię za przejęcie wynoszącą od 10 do 30 proc. wartości rynkowej - czego oczywiście rząd Tuska nie uczynił). Warto również przypomnieć, że w momencie prywatyzacji Ciech był w doskonałej sytuacji finansowej. Przeprowadzona 2 lata wcześniej restrukturyzacja zaczęła przynosić bardzo pozytywne rezultaty. Analitycy twierdzili, że przed spółką są świetne perspektywy i gigantyczne zyski. W efekcie powyższego nie powinno nas dziwić, że kontrolerzy NIK uznali, iż państwowy Ciech został sprywatyzowany za kwotę znacznie odbiegającą od ceny, którą można było wówczas uzyskać. 

Jakby tego było mało kontrolerzy NIK zauważyli także, że podczas sprzedaży Ciechu mógł wystąpić tzw. konflikt interesów. W związku z wezwaniem do sprzedaży Ministerstwo Skarbu Państwa podpisało umowę na doradztwo finansowe z ING Securities SA - spółką doradczą, należącą do tego samego holdingu, w skład którego wchodzi OFE ING, udziałowiec 8,65 proc. akcji Ciechu. NIK zauważył, że sam OFE ING nie tylko nie odpowiedział na wezwanie do sprzedaży, ale wręcz dokupił akcje spółki Ciech SA, zwiększając swój pakiet akcji do 9,48 proc.

Wyprzedaż Ciechu okazała się być przysłowiowym "strzałem w kolano" z jeszcze jednego powodu - a mianowicie z powodu utraconych zysków. Warto podkreślić, że już w 2015 roku spółka wygenerowała zysk na poziomie 343 mln zł. W 2016 r. zyski były jeszcze większe i osiągnęły poziom 593,5 mln zł. 

Wczoraj CBA w związku z prywatyzacją Ciechu zatrzymała sześć osób. Z informacji jakie podała PAP wynikało, że zatrzymani to nadzorujący tę prywatyzację b. wiceminister skarbu Paweł T. (późniejszy prezes warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych) oraz troje urzędników: b. dyrektor departamentu przekształceń własnościowych w MSP Paweł Z., b. radca ministra Michał M. i b. główny specjalista w resorcie Jakub W. CBA zatrzymało również dwóch ekspertów z firmy zajmującej się doradztwem finansowym, którzy sporządzali wycenę prywatyzowanej spółki.

 

Źródło: NIK o prywatyzacji wybranych spółek Skarbu Państwa (Nik.gov.pl)
Źródło: CBA zatrzymało sześć osób ws. prywatyzacji Ciechu, w tym wiceministra skarbu w latach 2012-14 (Stooq.pl)

wpis z dnia 13/02/2018

   


  

     Będzie śledztwo w/s koncesji na kulczykową A2. "Trzeba skończyć z ordynarnym i wulgarnym dojeniem Polaków"
wpis z dnia 12/02/2018

 

30-dniowa winieta na czeskie autostrady (można nimi przez ten czas jeździć bez jakichkolwiek ograniczeń) kosztuje 440 koron, czyli ok. 72 zł. Na Węgrzech również są winiety. Miesięczna kosztuje tam 4780 forintów, czyli w przeliczeniu na złotówki ok. 64 zł. W tym kontekście fatalnie wyglądają koszty, jakie muszą ponosić polscy kierowcy. Za jednorazowy (!) przejazd 340-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 trzeba dziś zapłacić aż 87 zł! Pod tym względem dobrze się stało, że wszczęto śledztwo w/s udzielenia tajnej koncesji na A2. 

Cezary Kaźmierczak (szef Związku Przedsiębiorców i Pracodawców) na wieść o styczniowej podwyżce opłat na kluczykowej A2, zareagował następująco: "Umowy na A2 (Kulczyk) i A4 (Stalexport) należy wypowiedzieć, zapłacić odszkodowania i wprowadzić winiety na autostrady jak w większości krajów Europy. Trzeba skończyć z ordynarnym i wulgarnym dojeniem Polaków, jak w jakimś Bantustanie". Opinię Kaźmierczaka podziela zdecydowana większość Polaków. Nie mam wątpliwości, że wszczęte właśnie śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia przez urzędników obowiązków przy podpisywaniu umów koncesyjnych na budowę autostrady A2 było dobrym ruchem. Pytanie tylko czy nie zostało ono wszczęte zbyt późno i czy będzie ono wstanie cokolwiek zmienić w sprawie tego "symbolu III RP"?

Przypomnijmy - koncesję dla założonej przez Jana Kulczyka i Andrzeja Patalasa spółki Autostrada Wielkopolska S.A. (dalej AWSA) udzielił minister transportu w rządzie SLD Bogusław Liberadzki. Co ciekawe - zrobił to w ostatnich dniach urzędowania w 1997 r. tuż przed wyborami parlamentarnymi, które SLD przegrało (do władzy doszła wówczas ekipa Akcji Wyborczej Solidarność). 

Warto odnotować, że AWSA wzięła na budowę odcinków A2 kredyt o wartości 275 mln euro w Europejskim Banku Inwestycyjnym (EBI). Kredyt ten musiał być wraz z odsetkami (tj. 800 mln euro) gwarantowany przez państwo polskie (zaraz po przegranych przez SLD wyborach firmy, które chwilę wcześniej otrzymały od rządu SLD koncesje, zwróciły się do rządu AWS o wsparcie finansowe na swoje inwestycje). 

W lipcu 2017 roku AWSA spłaciła w całości kredyt z EBI. Było to jednak możliwe dzięki zaciągnięciu kolejnych kredytów we francuskim banku Credit Lyonnais i niemieckim Commerzbank. I właśnie na spłatę rat wspomnianych nowych kredytów ma iść kasa uzyskana z podwyżek opłat za przejazd płatnymi odcinkami zarządzanymi przez AWSA do jakich doszło na początku bieżącego roku (tak przynajmniej literalnie wynika z oficjalnego komunikatu spółki).

Dlaczego umowa koncesyjna dla AWSA budzi aż tak wielkie kontrowersje? Oprócz wysokich kosztów przejazdu, to co wnerwia najbardziej to tajność jej postanowień. Paweł Szramka (Kukiz'15) skierował nie tak dawno zapytanie do Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa w zakresie szczegółów ww. umowy. Oto jaką otrzymał odpowiedź:

 

"W zakresie poufności umów koncesyjnych wskazać należy, że umowa zawiera przepisy zobowiązujące obie strony umowy, tj. Ministra i spółkę, do podjęcia lub spowodowania podjęcia środków ostrożności, jakie mogą być konieczne w celu zapobieżenia ujawnieniu informacji poufnych lub ich części. Te klauzule poufności swoim zakresem przedmiotowym obejmują nie tylko treść umowy, załączniki, aneksy ale również ewidencje, raporty, sprawozdania finansowe oraz inne dokumenty i informacje dotyczące relacji koncesjonariuszy z ministrem. Naruszenie tych klauzul może prowadzić do odpowiedzialności odszkodowawczej Skarbu Państwa wobec AWSA z tytułu naruszenia przez stronę publiczną zapisów umowy koncesyjnej".

 

Jednym słowem - spółka Kulczyka we współpracy z rządem SLD utajniły między sobą "ordynarne i wulgarne" zasady "dojenia Polaków". Przez ponad 20 lat nic w tej kwestii się nie zmieniało. Śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia przez urzędników obowiązków przy podpisywaniu umów koncesyjnych na budowę autostrady A2 daje nadzieję, że może w końcu uda się problem tajności umowy w jakiś sposób rozwiązać. Z drugiej strony obawiam się, że nawet, gdy konkretne osoby usłyszą akt oskarżenia, to w sądzie sprawa rozejdzie się "po kościach" z uwagi na... przedawnienie zarzutów.

 

Źródło: News portalu tvp.info: Śledztwo ws. autostrady Kulczyka (TVP.info)
Źródło: Cezary Kaźmierczak (Twitter.com)
Źródło: 22 grosze za kilometr (WEI.org.pl)

wpis z dnia 12/02/2018

                                                                     


    

Starsze wpisy dostępne w archiwum:

2018: 01 | 02

2017: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2012: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

     


 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu

 

 

         


r e k l a m y


 POLECANE INFORMACJE i OPINIE: 

     W PO tak podniecili się wyrokiem Trybunału UE przeciwko Polsce, że przeoczyli fakt, iż dotyczy on okresu rządów D. Tuska!

Trybunał Sprawiedliwości UE ogłosił wczoraj wyrok, w którym stwierdził, że Polska w latach 2007 - 2015 naruszyła prawo Unii Europejskiej w dziedzinie jakości powietrza. Okazało się, że we wskazanym okresie dobowe dopuszczalne wartości pyłu zawieszonego w powietrzu (PM10) były stale przekraczane w 35 spośród 46 stref jakości powietrza w naszym kraju. Twitterowy serwis "NewsPlatforma" dał informacje o wyroku TSUE jako "PILNE!" i okrasił grafiką, z której wynika, że z powodu brudnego powietrza co roku umiera w Polsce 45 tys. osób. Koncertowe samozaoranie.

(23/02/2018)

 

     Charytatywna fundacja z USA publikuje skrajnie antypolski film na YT. Ślady prowadzą do... Benjamina Netanyahu!

Organizacja "Ruderman Family Foundation" do tej pory zajmowała się niemal wyłącznie działalnością charytatywną oraz organizowaniem pomocy dla osób niepełnosprawnych. Nagle, jak grom z jasnego nieba, publikuje na swoim kanale na Youtube skrajnie antypolskie nagranie, w którym twierdzi, że Polacy są współwinni Holocaustowi i wzywa władze USA do zerwania kontaktów dyplomatycznych z Polską. Nieprawdopodobne? Nie, jeśli uświadomimy sobie powiązania tej fundacji z Benjaminem Netanyahu oraz izraelskim establishmentem politycznym.

(22/02/2018)

 

     Sędzia wydalona z zawodu za jawny przekręt odwołuje się do SN, a ten ją przywraca. Sprawa z "roztargnionym" nie była pierwsza

Sędzia Beata R. z Poznania zasądziła ugodę alimentacyjną, której celem było ukrycie majątku przed wierzycielami. Sprawa wyszła na jaw i Beata R. została wydalona z zawodu za - tu cytat - "rażące niedbalstwo" oraz "dotkliwe skutki wizerunkowe dla wymiaru sprawiedliwości". Sędzia odwołała się od tej decyzji do Sądu Najwyższego. Ten potwierdził jej niedbalstwo, ale jednocześnie... przywrócił do zawodu sędziego (sic!). Beata R. powróciła do orzekania. Po dwóch sprawach przeszła w stan spoczynku. Dożywotnio będzie otrzymywać 75 proc. pensji.

(8/06/2017)

 

     Za czasów PO Paweł Adamowicz miał siedem mieszkań. W najnowszym oświadczeniu majątkowym wykazuje już tylko dwa

Kilka dni temu Paweł Adamowicz ogłosił, że zamierza ubiegać się o kolejną kadencję prezydenta Gdańska. Warto przypomnieć, że w latach 2006 - 2011 teściowie i dziadkowie Adamowicza przekazali mu oraz jego małoletnim córkom gotówkowe darowizny w wysokości 739 tys. złotych. - "Darowizny od pradziadków w gotówce odbierała moja żona. Potem przekazywała mi te pieniądze, a ja zazwyczaj wpłacałem je w banku" - tłumaczył się w ubiegłym roku. Zapewne dzięki tym darowiznom Adamowicz mógł kupować mieszkania. W szczytowym momencie miał ich 7. Obecnie ma ich już tylko 2.

(21/02/2018)

 

     Rosjanie i Niemcy uruchamiają wojnę informacyjną w/s Baltic Pipe. Boją się konkurencji dla swojego Nord Streamu

Kilka tygodni temu odpowiedzialny za budowę gazociągu Baltic Pipe Gaz-System podpisał z PGNiG umowę na na usługę przesyłania gazu od od 1 października 2022 r. Lada moment podobna umowa będzie podpisana z Energinet, czyli duńskim operatorem sieci przesyłowej. I właśnie teraz do medialnego kontrataku postanowili przejść właściciele konkurencyjnego Nord Streamu. Zaczęło się od publikacji w Frankfurter Allgemeine Zeitung, której lektura pozwala odnieść wrażenie, iż największym problemem dla europejskiej solidarności energetycznej jest postawa... Polski!

(20/02/2018)

 

     Największa gazeta w Izraelu drukuje komiks o pijanych Polakach, którzy wydają nazistom żydowskie dzieci

Ta sprawa pokazuje, że problem z percepcją naszej historii przez Izrael trwa już od dłuższego czasu. W maju 2007 roku największy izraelski dziennik Haaretz opublikował komiks o Holocauście. Problem w tym, że w swojej wymowie był on uznawany za jawnie antypolski i skrajnie szowinistyczny. Komiks ten opowiadał o dwóch żydowskich dziewczynkach podróżujących w wagonie pełnym pijanych Polaków, którzy planowali wydanie ich w ręce nazistów. Dziewczynki uratował... niemiecki oficer, który na koniec poczęstował je cukierkami.

(20/02/2018)



     Polska jest coraz silniejsza, a to oznacza, że coraz częściej będzie atakowana. Najłatwiej oskarżyć o Holocaust

Silna Polska mająca własne zdanie, większą armię oraz zdrową gospodarkę przyciągającą ludzi, którzy kiedyś musieli stąd wyjeżdżać, nie jest dziś na rękę nikomu. W interesie Niemiec, Rosji czy Izraela leży raczej zachowanie dotychczasowego status quo. Skoro nie można tego uczynić za pomocą twardej siły (jeszcze), to trzeba wykorzystać wszystkie inne sposoby. Stosunkowo najłatwiej oskarżyć o współodpowiedzialność za zbrodnie Holocaustu, a obronę naszego dobrego imienia nazwać "kwestionowaniem Shoah". Z takim krajem nikt nie chce robić interesów.

(19/02/2018)

 

     Dług publiczny Francji to blisko 100% PKB. UE dopuszcza 60%. Dlaczego KE nie stosuje sankcji? Junkcer: "Bo to Francja"

Aktualne zadłużenie Francji wynosi ponad 2 bln 209 mln euro, co stanowi blisko 97 proc. PKB tego kraju. Dopuszczalny przez UE limit długu w relacji do PKB wynosi 60 proc. Co prawda Francja już w 2009 roku została objęta przez Brukselę procedurą nadmiernego deficytu, jednak Komisja Europejska nie specjalnie kwapi się do wyciągania wobec Paryża jakichkolwiek konsekwencji. Jean-Claude Juncker, pytany przez dziennikarzy dlaczego Komisja Europejska nie stosuje wobec Francji sankcji, odpowiedział wprost: "Bo to Francja".

(6/10/2017)

 

     Port w Gdańsku idzie na rekord! Przeładował o 38% więcej niż rok temu i zwiększa przewagę nad Rostokiem i Lubeką!

Po rekordowym 2017 roku, kiedy port w Gdańsku przeładował 40,6 mln ton ładunków, wiele wskazuje na to, że rok 2018 będzie jeszcze lepszy. Okazuje się, że w samym tylko styczniu przeładowano tam prawie 4,2 mln ton ładunków - to o ponad 38 proc. więcej niż w styczniu ubiegłego roku! Eksperci nie mają wątpliwości - z uwagi na swoje położenie geograficzne i połączenia infrastrukturalne, w najbliższych latach port w Gdańsku będzie obsługiwał jeszcze więcej przeładunków potwierdzając tym samym swoją dominację w tej części Europy.

(16/02/2018)

 

     Adwokat Frasyniuka "nie ma pełnego komfortu" w zakresie przewidzenia jaki sędzia poprowadzi jego sprawę. I o to chodziło!

Mecenas Piotr Schramm, który jest adwokatem Władysława Frasyniuka, stwierdził, że "w związku ze zmianami dokonywanymi przez ministra sprawiedliwości w składach poszczególnych szefostw sądów nie mamy pełnego komfortu, żeby przewidzieć, kto tę sprawę będzie rozpatrywał". No i pięknie, bowiem o to właśnie chodziło. System losowego przydziału spraw miał skończyć z "komfortem przewidzenia" składu, jaki będzie rozpatrywał daną sprawę, przez kogokolwiek. Wypowiedź mec. Schramma zdaje się potwierdzać skuteczność tego systemu.

(16/02/2018)

 

     Polski EM-10 Bielik wyprzedził swój czas o dekadę. Niestety projekt porzucono (2003 r.), bo MON nie było zainteresowane

Jeśli ktoś myśli, że Polacy nie są w stanie budować własnych samolotów odrzutowych to jest w dużym błędzie. Począwszy od 1998 r. zakłady lotnicze Margański & Mysłowski realizowały projekt dotyczący stworzenia nowego samolotu szkolno-treningowego dla polskich sił powietrznych. W efekcie powyższego powstał prototyp EM-10 "Bielik". W 2003 roku doszło do oficjalnego oblotu maszyny i... cisza. Ówczesne MON nie wyraziło zainteresowania mimo, iż właściwości "Bielika" odpowiadały wówczas najlepszym myśliwcom IV generacji (F-16 czy Mig-29).

(15/02/2018)

 

     Oszołomiony sondażami PiS popełnia grzech arogancji. A to zawsze prowadzi do tego samego miejsca - w ławy opozycji

Pokorę, umiar i roztropność w działaniu - te cechy obiecywała nam Beata Szydło w trakcie wygłaszanego ponad 2 lata temu expose. One miały towarzyszyć wszystkim członkom rządu, wszystkim członkom nowego establishmentu, który miał być inny od ekipy PO-PSL. Po dwóch latach i milionach złotych nagród dla ministrów, rekordowo rozdmuchanym gabinecie politycznym (100 wiceministrów), pośle Suskim, który palnął, że 90 tys. złotych to "normalna pensja" i wielu innych sprawach stwierdzam, że coś mogło jednak pójść nie tak.

(14/02/2018)

 

     Ilu Niemców nie ma pojęcia, że są Polakami zabranymi z rąk matek do III Rzeszy?

W trakcie II wojny światowej, oprócz wielu zbrodni ludobójstwa, Niemcy wdrożyli również w życie plan uprowadzania i germanizowania dzieci uznanych za "wartościowe rasowo". Tak zwany "plan rabunku polskich dzieci" (koordynowany przez niemiecki Lebensborn) był realizowano w sposób niemal instytucjonalny. Szacuje się, że uprowadzono 200 tys. dzieci, z których po wojnie wróciło jedynie 30 tys. Co istotne - rząd RFN odmówił uznania "zrabowanych dzieci" za ofiary nazizmu i wypłacenia im jakichkolwiek odszkodowań.

(14/02/2018)

 

     Koncesje na A2 zarządzana przez niego agencja rządowa zarekomendowała spółce, którą wcześniej sam założył. Po odejściu z rządu został jej prezesem!

Agencja Budowy i Eksploatacji Autostrad była rządową agencją, która zajmowała się m.in. urządzaniem przetargów na koncesje na budowę autostrad. W 1994 roku jej szefem został Andrzej Patalas, który wcześniej wraz z Janem Kulczykiem założył spółkę Autostrada Wielkopolska. W 1997 r. kierowana przez Patalasa Agencja zarekomendowała, aby koncesję na A2 udzielić spółce Autostrada Wielkopolska. Rząd SLD postąpił zgodnie z rekomendacją. Co ciekawe - po odejściu z Agencji Patalas został szefem... Autostrady Wielkopolska!

(13/02/2018)

 

     Krótka historia o tym, jak Kulczyk z Francuzami państwową TPSA sprytnie przejmowali

Sprzedaż TPSA jest doskonałym przykładem na to, jak nie powinna wyglądać prywatyzacja państwowej firmy. Po pierwsze: była to pseudoprywatyzacja, bowiem kontrolę nad TPSA przejęła inna państwowa firma (tyle, że z zagranicy). Po drugie: jak można było dopuścić do sytuacji, w której lokalny oligarcha (poprzez niejasny system finansowania) był de facto "słupem" potrzebnym do przejęcia pełnej kontroli nad polskim monopolistą? Wszak gdyby nie Kulczyk Francuzi nie przejęliby kontroli nad TPSA, a historia tej spółki mogłaby się potoczyć zupełnie inaczej.

(13/02/2018)

 

     Fantastyczna kariera młodego Tomasza Siemoniaka. W wieku 29 lat został dyrektorem Programu 1 TVP!

Ostatnio wiele mówiło się o zajmowaniu stanowisk dyrektorskich w państwowych spółkach przez młodych ludzi mających odpowiednie "plecy" w establishmencie. W tym kontekście warto przypomnieć o fantastycznej wręcz karierze Tomasza Siemoniaka, działacza Kongresu Liberalno-Demokratycznego i Unii Wolności, który w wieku zaledwie 29 lat objął stanowisko dyrektora Programu 1 TVP (1996-1997). Niedługo później (1998 r.) został dyrektorem Biura Prasy i Informacji w Ministerstwie Obrony Narodowej.

(12/02/2018)

 

     Krótka historia jak wydać 95 mln zł unijnej dotacji w coś, co potem przyniosło 150 mln zł długów

Miała być "sądecka dolina krzemowa" i ponadregionalny ośrodek badań i rozwoju w zakresie nowych technologii. Wyszły z tego wielomilionowe straty i huczna upadłość. Spółka "Miasteczko Multimedialne" w sierpniu 2010 r. otrzymała unijne dofinansowanie na realizację projektu w wysokości 94,9 mln zł. Za tą sumę wybudowano budynek, który dziś syndyk chce sprzedać za 35,5 mln zł. Ale nawet ta kwota nie pokryje wszystkich długów spółki, które obecnie wynoszą ponad 150 mln zł.

(9/02/2018)

 

     Kiedy państwo polskie organizowało "Żegotę", państwo francuskie organizowało wywózki Żydów do obozów śmierci

Szef francuskiego MSZ Jean-Yves Le Drian oświadczył przedwczoraj, że nowelizacja ustawy o polskim IPN jest "niewłaściwa" i "godna potępienia". Dodał przy tym, że "nie należy na nowo pisać historii. To nigdy nie jest dobre". Myślę, że warto sprostować pana Le Driana i zapewnić, że o "pisaniu historii na nowo" nikt nie myśli. Dodatkowo należy mu przypomnieć, że kiedy polski rząd, jako jedyny na świecie, powołał instytucję ratującą Żydów z Holocaustu, rząd kolaborantów z Francji organizował wywózkę 76 tys. Żydów do obozów śmierci.

(8/02/2018)

 

     "Do zdolnych, ciężko pracujących ludzi idzie sygnał: Chcesz zarabiać grubą kasę? Wchodź władzy bez wazeliny..."

W sprawie nominacji 29-letniej Ewy Bugały na stanowisko dyrektora ds. komunikacji w PKN Orlen (do tej pory pracowała na odcinku informacyjno-propagandowym w TVP Info), racje może mieć Łukasz Warzecha: "Do porządnych, zdolnych i ciężko pracujących ludzi idzie sygnał: Chcesz zarabiać grubą kasę i się ustawić? To wchodź władzy bez wazeliny, nieważne, co umiesz i czego się nauczyłeś". Przypomnijmy, że kiedy Tusk wstawiał do Orlenu swojego człowieka od "pijaru", to oburzenie PiS sięgało zenitu. A teraz co? Czyżby nasi mogli więcej?

(8/02/2018)

 

     Cały świat słyszał o Schindlerze. Prawie nikt nie słyszał o dr. Łazowskim - Polaku, który uratował 8 tys. Żydów

Ta historia to gotowy materiał na hollywodzki film. Eugeniusz Łazowski najpierw uciekł z sowieckiego transportu na Sybir. Następnie wydostał się z niemieckiego obozu dla jeńców. Ostatecznie osiadł w Stalowej Woli, gdzie jako lekarz PCK wpadł na pomysł, jak uratować tysiące ludzi przed wywózką do obozów śmierci. Zaczął im podawać niegroźną bakterię, która "zakłamywała" wyniki testów (były one identyczne, jak przy zakażeniu śmiertelnym tyfusem). Niemcy widząc skalę "epidemii" wstrzymali ze Stalowej Woli wywózki do obozów koncentracyjnych.

(7/02/2018)

 

     Posłowie PO i Nowoczesnej nie chcą ustawy o Dniu Pamięci Polaków ratujących Żydów. Ktoś jest to wstanie wyjaśnić?

Sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu pracuje obecnie nad prezydencką ustawą o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów. Miałby on być oficjalnie obchodzony 24 marca - w rocznice tragicznego mordu rodziny Ulmów. Wczoraj na komisji doszło do głosowania nad przekazaniem projektu do dalszych prac sejmowych. Przedstawiciele PO i Nowoczesnej, jako jedyni byli przeciwko. Czy ktoś jest to wstanie racjonalnie wyjaśnić?

(7/02/2018)

 

     Znany nowojorski rabin był w szoku, gdy dowiedział się, że Niemcy mordowali także Polaków

Podczas ubiegłorocznej wizyty Donalda Trumpa w Warszawie, do Polski przyleciał również wpływowy nowojorski rabin Shmuley Boteach (ma prawie milion fanów na facebooku, a sam określa siebie nieskromnie "the most famous Rabbi in America"). Podczas wędrówek po Warszawie towarzyszył mu Marcin Czapliński (ostatnio nieustannie walczy o dobre imię Polski na gruncie angielskojęzycznych stron społecznościowych). Gdy dotarli na Pawiak rabin wraz z rodziną szczerze się zdziwili. - "To Niemcy też mordowali Polaków? Za co?"

(6/02/2018)

 

     Stał na czele firmy produkującej Cyklon B. Po wojnie, jakby nigdy nic, został szefem BASF

Carl Wurster wstąpił do NSDAP w 1937 roku. Podczas II wojny światowej był szefem firmy chemicznej produkującej gaz Cyklon B, który służył Niemcom do mordowania ludzi w Auschwitz. Po wojnie Wurster stanął przed Trybunałem ds. Zbrodni Wojennych w Norymberdze, jednak już w 1948 roku odzyskał pełną wolność. Zaledwie cztery lata później został szefem firmy BASF (powstałej w wyniku podziału zbrodniczego kartelu IG Farben). Powyższa historia pokazuje, że denazyfikacja, jaka miała miejsce w RFN, w istocie była tylko powierzchowna.

(5/02/2018)

 

     Jeśli przedstawiciel PO mówi, że "Polacy mordowali Żydów, tylko obozów nie zakładali", to partia ta musi spaść na samo dno

Nie mam co do tego żadnych wątpliwości - póki wysocy przedstawiciele Platformy Obywatelskiej będą publicznie i bez skrępowania sugerować, że jesteśmy narodem odpowiedzialnym za Holocaust, że mordowaliśmy Żydów, a jedyne co nas odróżniało od Niemców to fakt, że "nie zakładaliśmy obozów śmierci", to notowania partii założonej przez Donalda Tuska będą zbliżać się do poziomu zera. Każdy z nas zna historię, każdy orientuje się kto i dlaczego mordował, kto był agresorem, a kto ofiarą. Generalizowanie a'la Święcicki skończy się dla PO katastrofą.

(5/02/2018)

 

     Będzie tak jak na Wyspach: Sejm uchwalił, że nowe firmy zapłacą ZUS dopiero wtedy, gdy zaczną zarabiać. I to jest "Dobra zmiana"!

Śledząc doniesienia z frontu wojny informacyjnej umknęła nam bardzo ważna informacja z lokalnego podwórka. Otóż Sejm głosami większości partii politycznych (przeciwko była tylko PO) przyjął ustawę, zgodnie z którą nowe firmy będą płacić "mały" ZUS dopiero, gdy ich miesięczne przychody przekroczą 1050 zł. Po osiągnięciu tej bariery składka ZUS przez pół roku będzie wynosić tylko 319,94 zł. Po tym okresie składka urośnie, ale nadal będzie znacznie niższa od normalnej (przez 2 lata po 520,10 zł miesięcznie). 

(2/02/2018)

 

     Polska została liderem UE w zakresie inwestycji zagranicznych. Takich wyników nie notowano od dekady

Inwestorzy z zagranicy w 2017 roku zainwestowali w Polsce 12,8 mld euro. Uruchomili 335 bezpośrednich inwestycji, co w tym roku ma się przełożyć na powstanie ponad 86 tys. nowych miejsc pracy. Okazuje się, że to najlepszy wynik w całej UE. Porównując te dane do wyników z lat poprzednich stwierdzić można, że rok 2017 pod względem liczby inwestycji był najlepszym od dekady i drugim w okresie 20-lecia. I pomyśleć, że jeszcze 2 lata temu cała totalna opozycja twierdziła, że Polskę czeka "scenariusz grecki"...

(2/02/2018)

 

     Wszyscy patrzą na Izrael, tymczasem władze RFN dają zgodę na Nord Stream 2! Tak wygląda "europejska solidarność"...

Pomimo sprzeciwów Polski i innych państw Europy Środkowo-Wschodniej, pomimo wielu negatywnych ekspertyz władze Niemiec - nie patrząc na unijne prawo - udzieliły wczoraj zgody na budowę oraz eksploatację morskiego odcinka gazociągu Nord Stream 2. Zgoda obejmuje również budowę jego lądowej części w rejonie Lubmin. W ten oto sposób w życie wchodzi współczesna wersja paktu Ribbentrop-Mołotow. Kwestie militarne zastąpiono gospodarczo-politycznymi, jednak skutki dla Polski mogą być podobne. 

(1/02/2018)

 

     Nie trzeba kłamać. Czasem już samo nie mówienie pełnej prawdy w zupełności wystarczy

Największa francuska agencja prasowa, a w ślad za nią dziesiątki innych francuskojęzycznych mediów, wypuściły newsa, z którego wynika, że Elisabeth Revol za akcję ratunkową na Nanga Parbat podziękowała jedynie... Pakistańczykom. W pierwotnej wersji tekstu w ogóle nie było wzmianki o kluczowej roli polskich himalaistów. Na tym przypadku doskonale widać, że wcale nie trzeba kłamać. Czasem wystarczy nie mówić pełnej prawdy.

(31/01/2018)

 

     Polska ujawnia listę strażników KL Auschwitz (niemal sami Niemcy). Zdaniem "El Pais", to odwrócenie uwagi od "okrucieństwa Polaków wobec Żydów"

Hiszpański lewicowy dziennik "El Pais" (coś w rodzaju odpowiednika "Gazety Wyborczej" w Polsce) stwierdził, iż nasz kraj postanowił "napisać historię II wojny światowej od nowa". Jaki jest powód tak kategorycznej opinii? Otóż IPN postanowił opublikować listy strażników KL Auschwitz. Okazało się, że prawie wszyscy byli narodowości niemieckiej (a nie np. nazistowskiej). Zdaniem autora tekstu to sposób na odwrócenie uwagi od "okrucieństwa Polaków wobec Żydów".

(05/04/2017, update: 31/01/2018)

 

     Atomowy impas PO/PiS-u. Od 9 lat "budują" elektrownie, której nie widać. Ile jeszcze?

Atomowa hucpa rozpoczęła się dokładnie 13 stycznia 2009 roku. Wówczas to rząd Tuska przyjął uchwałę, zgodnie z którą do 2020 roku wybuduje pierwszą polską elektrownie atomową. Lata mijały, specjalne "atomowe" spółki pobierały kasę w najlepsze, podpisywano kolejne umowy na "konsulting i doradztwo", ale elektrowni jak nie było tak nie ma. Dojście do władzy ekipy PiS niewiele tutaj zmieniło. Pieniądze płyną, ale decyzja w sprawie budowy jest wciąż przekładana. Tak jakby atomowy imposybilizm miał trwać wiecznie...

(30/01/2018)

 

     Polska 6. najbezpieczniejszym dla kobiet krajem na świecie. W Europie wypadamy lepiej od 43 państw

Według informacji zebranych przez południowoafrykańską grupę badawczą New World Wealth, Polska jest obecnie 6. najbezpieczniejszym dla kobiet krajem na świecie. Ranking porównuje procent populacji kobiet w poszczególnych państwach, które w ostatnich latach były ofiarami przestępstw kryminalnych przeciwko życiu, zdrowiu lub nietykalności cielesnej. Najbezpieczniejszym krajem pod tym względem jest Australia. Kolejne miejsca zajmują Malta, Islandia, Nowa Zelandia, Kanada i Polska.

(29/01/2018)

 

     Nie mogą wrócić do władzy, wpływów i pieniędzy, to przynajmniej zohydzą Polskę w świecie i zrobią z nas faszystów

TVN piąty dzień grzeje jako "jedynkę" temat pięciu neonazistów z lasu pod Wodzisławiem. Lech Wałęsa ogłasza, że w Polsce mamy faszyzm. Politycy totalnej opozycji nie są gorsi i wszędzie, gdzie tylko się da powielają narrację o "fali neonazizmu", jaka rzekomo zalewa nasz kraj. Efekt jest taki, że chyba nigdy wcześniej nie mieliśmy tak czarnego pijaru za granicą. Wszak wszyscy dookoła na zewnątrz zaczynają mówić o Polsce, jako państwie nieomal nazistowskim, mimo iż podstawą do tego sądu jest incydent z wodzisławskiego lasu.

(26/01/2018)

 

     W 2017 r. wg prognoz miało się urodzić 346 tys. dzieci. W rzeczywistości urodziło się aż 403 tys. I to jest DOBRA ZMIANA!

Według oficjalnej prognozy GUS z 2014 r. liczba rodzących się w Polsce dzieci z każdym kolejnym rokiem miała się istotnie zmniejszać. Szacowano, że w 2015 r. na świat przyjdzie 354 tys. dzieci, w 2016 r. - 349 tys., a w 2017 r. - tylko 346 tys. Jak było w rzeczywistości? W roku 2015 odnotowano 370,4 tys. urodzeń (o 16 tys. więcej niż prognozie z 2014 r.), w 2016 r. było ich już 383,4 tys. (o ponad 34 tysiące więcej), a w 2017 r. - aż 403 tys. (o 57 tys. więcej niż prognozowano). I to jest PRAWDZIWIE DOBRA ZMIANA!

(26/01/2018)

 

     Coraz większe problemy z Pendolino. Na 20 składów aż 8 nie jeździ! Ultradrogie pociągi nie lubią polskich torów

Przypomnijmy - w 2011 roku PKP Intercity zdecydowało się kupić od francuskiego Alstomu 20 pociągów Pendolino za 400 mln euro (~1,65 mld zł). Kolejne 265 mln euro (~1,1 mld zł) miało trafić na konta Alstomu w ramach umowy serwisowej. Aby zakup mógł dojść do skutku PKP Intercity musiało zaciągnąć spory kredyt poręczony przez Skarb Państwa. Teraz okazuje się, że na wspomniane 20 składów, aż 8 jest uszkodzonych i nie jeździ. W 6 przypadkach stwierdzono poważne uszkodzenia podwozia. - "Tabor wygląda jak ostrzelany" - mówią pracownicy PKP.

(25/01/2018)

 

     Kto wyjaśni o co chodzi prezesowi?! Świadomie i z premedytacją niszczy dużą gałąź polskiej gospodarki!

Spora dawka hipokryzji popłynęła wczoraj z ust prezesa Kaczyńskiego. Twierdzi on (w uproszczeniu), że hodowla zwierząt o ładnym futrze jest zła, bo finalnie powoduje ich cierpienie i śmierć, dlatego trzeba z tym skończyć. Prezes jednak milczy w sprawie zabijania na o wiele większą skalę świń czy krów dla ich skór i mięsa. Czy taka hodowla zwierząt jest już OK? Dlaczego prezes uparł się, aby zniszczyć akurat tę branżę gospodarki, a utracone w ten sposób zyski przekazać Niemcom, Duńczykom oraz Rosjanom?

(24/01/2018)

 

     W sprawie neonazistów Zachód dostrzega drzazgę w oku Polski, lecz belki we własnym nie widzi

W kontekście incydentu z hajlującymi w lesie debilami (według niektórych mediów to dowód na to, iż cała Polska ma problem z faszyzmem) myślę, że warto przytoczyć policyjne statystyki z RFN: W 2016 roku na terytorium Niemiec doszło do 466 oficjalnych demonstracji neonazistowskich oraz 223 imprez/koncertów o charakterze neonazistowskim. Jakby tego było mało odnotowano aż 3533 ataki o podłożu ksenofobicznym lub rasistowskim, w wyniku których rannych zostało 560 osób, w tym 43 dzieci. Pytanie - kto ma problem z neonazizmem?

(23/01/2018 - 21/11/2017)

 

     Kwota wolna dla 80 proc. Polaków to wciąż tylko 3091 zł. Kwota wolna dla wszystkich w UK to już 11850 funtów!

Rząd podnosi kwotę wolną od podatku do 8 tys. zł. Super sprawa. Diabeł ukryty jest jednak w szczegółach. Jeśli bowiem dany podatki w ciągu roku zarobi zawrotną kwotę 11 tys. zł, to nadal obowiązywać będzie go kwota wolna w wysokości 3091 zł. Efekt tego jest taki, że ten waloryzowany po raz ostatni 11 lat temu próg obowiązuje zdecydowaną większość społeczeństwa. Tymczasem na Wyspach Brytyjskich kwota wolna od podatku od kwietnia urasta po raz kolejny. Tym razem do poziomu 11850 funtów. To równowartość ok. 56,2 tys. zł!

(23/01/2018)

 

     Sprawa Koguta w Senacie doskonale przykryła kompromitacje opozycji w/s aborcji. PiS przegrywa sam ze sobą!

Miała być bezkompromisowa walka z patologiami, nawet we własnych szeregach. Okazało się jednak, że senatorowie PiS w tajnym głosowaniu nie wyrazili zgody na zatrzymanie jednego ze swoich. Bezsilna do tej pory opozycja dostała wielki prezent. Głosowanie w sprawie Koguta doskonale bowiem przykryło totalną kompromitację PO/.N dotyczącą ustawy aborcyjnej sprzed kilkunastu dni, a reakcja samego Koguta na wynik głosowania będzie idealnym materiałem wideo dla spotów wyborczych dla wszystkich partii opozycyjnych.

(22/01/2018)

 

     Jeśli w 29 lat od "obalenia komuny" Jaskiernia zostaje dziekanem na państwowej uczelni, to znaczy, że coś poszło nie tak

Jerzy Jaskiernia był aktywnym działaczem najpierw komunistycznych przybudówek młodzieżowych, potem PZPR. Został nawet sekretarzem generalnym powstałego w okresie stanu wojennego komunistycznego PRON. W PZPR był do końca jej istnienia. W latach 90-tych zasłynął z ukręcenia łba sprawie tzw. "pożyczki moskiewskiej". Dziś Jaskiernia zostaje dziekanem wydziału prawa na państwowej uczelni w Kielcach. Personalnie nic do niego nie mam. Sprawa ta jednak pokazuje, że systemowo w 29 lat po "obaleniu komuny" coś poszło nie tak.

(22/01/2018)

 

     Komisja Europejska blokuje Polakom dostęp do informacji! Eurokraci ukrywają lipne podstawy prawne swoich działań

Brukselscy urzędnicy odmawiają polskim dziennikarzom dostępu do protokołu z głosowania oraz stenogramu z posiedzenia kolegium komisarzy, jakie miało miejsce 20 grudnia 2017 r. To wówczas Komisja Europejska podjęła decyzję o wszczęciu wobec Polski procedury opisanej art. 7 TUE. Wiele wskazuje na to, że Komisja ma świadomość, iż wobec Polski działa w oparciu o naciągane podstawy prawne. I właśnie dlatego odmawia dostępu do informacji o charakterze publicznym, które mogłyby nam bardzo dużo wyjaśnić.

(18/01/2018)

 

     Macron idzie w ślady RFN i chce cenzury we francuskim internecie. Kiedy reakcja obrońców demokracji?

Prezydent Francji Emmanuel Macron pozazdrościł chyba Niemcom funkcjonującej u nich od 1 stycznia ustawy NetzDG i zaproponował, aby w czasie kampanii wyborczej we Francji możliwe było zamykanie kont i profili w mediach społecznościowych oraz blokowanie dostępu do wybranych stron internetowych. Wszystko pod pozorem walki z tzw. fake newsami. Problem w tym, że o tym co jest, a co nie jest fake-em będzie decydować wąska grupa ludzi o określonych poglądach, którzy za fake newsa mogą uznać po prostu niewygodną dla siebie narrację.

(18/01/2018)

 

     Czy lekarz odmawiający leczenia PiS zostanie skazany tak samo, jak drukarz odmawiający drukowania ulotek LGBT?

Przypomnijmy - drukarz z Łodzi, który odmówił wykonania ulotek dla pewnej fundacji LGBT, został w 2016 roku prawomocnie skazany i ukarany grzywną. Sąd stwierdził wówczas, że w Polsce nie może dochodzić do dyskryminowania osób w dostępie do usług ze względu na poglądy czy orientacje. Teraz mamy do czynienia z lekarzem, który odmawia leczenia "pacjentów z PiS". Sytuacja zatem jest tożsama do tej z Łodzi. Rozumiem, że w takich okolicznościach sąd zachowa się tak samo i skaże lekarza na podobny wyrok co drukarza?

(17/01/2018)

 

     Za PO-PSL był dyrektorem w kontrwywiadzie, a na boku reprywatyzował kamienicę jako kurator dla 128-latka!

W 2009 r. w sprawie budynku przy ul. Łochowskiej 38 do stołecznego magistratu zgłosił się Zbigniew Lichocki, który po objęciu władzy przez PO-PSL został dyrektorem w Biurze Prawnym Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW). Co istotne - Lichocki formalnie reprezentował 128-latka, który w rzeczywistości nie żył od 70 lat, ale stołeczni urzędnicy "nie potrafili" tego potwierdzić. W efekcie reprezentowany przez Lichockiego jakoby żyjący 128-latek otrzymał kamienicę na własność. Jej zwrot wstrzymano w ostatniej chwili dopiero w 2016 roku.

(17/01/2018)

 

     UE znowu atakuje polskie stocznie! Bruksela uważa, że Polska może osiągnąć za dużą przewagę nad konkurencją

Komisja Europejska (KE) wszczęła kolejne postępowanie przeciwko Polsce. Tym razem chodzi o polskie stocznie, a dokładnie o podatkowe zachęty dla przedsiębiorców budujących statki na terenie naszego kraju. Zdaniem Brukseli takie działanie może dawać polskim stoczniom przewagę nad konkurentami z zagranicy... No cóż - tak tylko przypomnę, że kiedy rządzony przez obecnego szefa KE Luksemburg stosował optymalizacje podatkowe dla wybranych międzynarodowych korporacji (ze szkodą dla takich państw jak Polska), to wszystko było okey.

(16/01/2018)

 

     Liczba osób skazanych na śmierć za pomoc Żydom: Holandia - 0, Francja - 0, Dania - 1, Polska - 30 000

Podczas II wojny światowej tylko na terytorium Polski niemieccy okupanci wprowadzili karę śmierci dla osób ukrywających Żydów. Efekt tego był taki, że praktycznie tylko w naszym kraju ludzie byli zabijani za pomaganie Żydom. Nie przeszkodziło to jednak polskiemu rządowi na uchodźstwie powołać Radę Pomocy Żydom. Kiedy inne państwa organizowały swoje jednostki Waffen-SS, Polska powołała organizację humanitarną, która jako jedyna na świecie w latach 1942-1945 w sposób instytucjonalny organizowała pomoc dla prześladowanych Żydów.

(16/01/2018)

 

     Do 1945 był SS-manem i nazistowskim ideologiem. Po wojnie współpracował z politykami CDU, FDP i SPD

Mało kto wie, ale w wybranym w 1949 roku niemieckim Bundestagu (odpowiednik polskiego Sejmu) zasiadało przynajmniej 53 byłych członków NSDAP, w tym 3 byłych SS-manów. Nie powinno nas zatem dziwić, że takie persony jak Carl Cerff - nazistowski ideolog, przywódca Hitlerjugend, członek Waffen-SS oraz NSDAP - po wojnie bez problemu mógł organizować "panele dyskusyjne" z czołowymi politykami CDU, FDP czy SPD. Tacy ludzie jak on byli beneficjentami powierzchownej tylko denazyfikacji, do jakiej doszło w RFN po 1945 roku.

(15/01/2018)

                                              

Przegląd wiadomości:

2018: 01

2017: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu