niewygodne.info.pl

  

     Polska produkuje coraz mniej energii, a coraz więcej musi importować. Eksperci biją na alarm

środa, 18.12.2019 r.

foto: treeex6 (Pixabay.com)

Zaniedbania wszystkich ekip politycznych z ostatnich 15 lat spowodowały, że wizja braku mocy w polskim systemie energetycznym staje się bardzo realna. Polskie elektrownie produkują coraz mniej energii. W okresie od stycznia do listopada br. produkcja prądu była o 3,48 proc. mniejsza niż w analogicznym okresie roku 2018. Drastycznie wzrósł za to import mocy - we wspomnianym okresie importowaliśmy z zagranicy rekordowe 9750 GWh. To aż o 21,8 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego!

  

W listopadzie 2019 roku produkcja energii elektrycznej w naszym kraju była o 7,32 proc. mniejsza niż w listopadzie 2018 roku. Patrząc przez pryzmat okresu styczeń - listopad 2019 produkcja prądu była o 3,48 proc. mniejsza niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Nieustannie rośnie za to import energii z zagranicy. O ile w całym 2015 roku do Polski zaimportowano jedynie ok. 3500 GWh mocy, to w 2016 roku było to już 4929 GWh, w 2017 roku - 6753 GWh, a w 2018 roku import wzrósł do poziomu ok. 8600 GWh energii elektrycznej. 

Rekord importu z ubiegłego roku to już jednak przeszłość. Oficjalne dane za okres od stycznia do listopada 2019 roku mówią bowiem, że
do Polski sprowadzono już ok. 9750 GWh mocy!

         

r e k l a m y


       

W kontekście powyższego niezwykle niepokojąco wygląda najnowsza publikacja Polskich Sieci Elektroenergetycznych (czyli właściciela sieci najwyższych napięć w Polsce), dotycząca planu rozwoju w zakresie zaspokojenia obecnego i przyszłego zapotrzebowania na energię elektryczną na lata 2021-2030. Wskazuje ona bowiem jasno: "Ryzyko braku wystarczalności zasobów należy uznać za istotne".

 

Najgorszy dla rządzącego PiS scenariusz, to sytuacja, w której blackout pojawia się w okresie intensywnych protestów społecznych. Przypomnijmy, że w ciągu ostatnich 4 lat opozycji co najmniej kilkukrotnie udało się wyprowadzić na ulice największych polskich miast po kilkanaście, a czasem nawet po kilkadziesiąt tysięcy osób, które protestowały przeciwko bieżącej polityce rządu. Łatwo sobie wyobrazić, że tego rodzaju protesty mogą wybuchnąć ponownie, np. na kanwie proponowanych przez ekipę rządową kolejnych zmian w sądownictwie

W kontekście powyższych informacji o bilansie mocy i stanie polskiej energetyki wyobraźmy sobie zatem, że
w mroźny, styczniowy wieczór, kiedy przy budynku Sądu Najwyższego gromadzi się ok. 30 tysięcy osób, nagle gasną wszystkie światła. Zdezorientowani ludzie nie wiedzą co się dzieje. Okazuje się, że światła nie ma także w innych dzielnicach Warszawy. Ba, nawet w innych miastach Mazowsza. Co się wydarzyło? Otóż w chwili wysokiego zapotrzebowania na energię elektryczną (w mroźne dni energii zużywa się się więcej), doszło do awarii i jednoczesnego wyłączenia kilku bloków węglowych o mocy kilkuset megawatów. Pech chciał, że w tym samym czasie padło również połączenie transgraniczne z Niemcami, którzy w ostatnim czasie eksportowali do nas najwięcej produkowanej u siebie mocy. Polski system energetyczny natychmiast wyłapuje deficyt, którego nie sposób szybko zlikwidować. W efekcie w kilku regionach Polski zaczyna brakować mocy, a w stolicy i okolicach dochodzi do rozległej awarii zasilania, potocznie nazywanej blackoutem.

Co się dzieje dalej? Problem protestujących w/s sądownictwa ludzi zaczyna rezonować z problemem braku energii.
Do zwykłych Polaków, którym do tej pory było obojętne kto rządzi i co robi w/s wymiaru sprawiedliwości, nagle dociera narracja o "rażącej niekompetencji" obecnej władzy, która pozwoliła na to, aby w mroźne styczniowe dni było zimno i ciemno. Telewizja Publiczna nie może przyjść w sukurs, bowiem z uwagi na awarię mało kto ją odbiera. Kryzys z poziomu ograniczonego rozrasta się do poziomu totalnego. Nazajutrz na placu wokół Sądu Najwyższego gromadzi się nie 30, lecz 300 tys. osób, które chcą natychmiastowej dymisji rządu i rozpisania nowych, przedterminowych wyborów.

r e k l a m y


 

Ktoś powie, że opisany powyżej scenariusz jest niemożliwy? Byłbym zdecydowanie ostrożny w ocenach. Jeśli dojdzie do kryzysu energetycznego i sprzęży się on z kryzysem politycznym, to nie mam wątpliwości, że na ulicach polskich miast będzie gorąco. I właśnie dlatego na miejscu PiS, zamiast liczyć na to, że dostawy energii z zagranicy nie zostaną ograniczone, a połączenie transgraniczne z Niemcami nie ulegnie niespodziewanej awarii, podjąłbym w końcu męską decyzję w/s budowy pierwszej polskiej elektrowni atomowej

 

Źródła informacji i inspiracji:
> PSE ostrzega: ryzyko, że zabraknie mocy w systemie „jest istotne” (WysokieNapiecie.pl)
> Kolejny miesiąc ze spadkiem produkcji energii elektrycznej (WNP.pl)

         

Udostępnij ten tekst na swoim 

       

r e k l a m y


  

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

 

Blog niewygodne.info.pl stosuje pliki cookies. 

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.

 

Dostępne na blogu niewygodne.info.pl pliki cookies zbierają, udostępniają i wykorzystują dane w ramach usług reklamowych Google. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat polecam kliknąc w następujący link: Jak Google wykorzystuje dane gromadzone podczas korzystania z witryn i aplikacji naszych partnerów?

 

     

yyy

R E K L A M Y

a

 

Udostępnij ten tekst:

  

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP