niewygodne.info.pl

 

     Skoro polski kierowca na niemieckiej A1 musi zarabiać tyle co niemiecki, to dlaczego kasjerka w Lidlu w Polsce nie może zarabiać tyle co w Niemczech?

poniedziałek, 8.04.2019 r.

  

foto: frycyk01 (Pixabay.com / CC0)

"Pakiet mobilności" wywróci do góry nogami zasadę swobody usług, tj. jedną z kluczowych zasad, na których opiera się UE. Wszystko w imię interesów firm z Francji i Niemiec, które w transporcie międzynarodowym przegrywają konkurencję z firmami z Polski. Skoro rozbita będzie jedna zasada, to dlaczego nie zrobić tego w przypadku pozostałych? Jeśli polski kierowca na niemieckiej autostradzie musi zarabiać tyle co niemiecki, to dlaczego polska kasjerka w niemieckim Lidlu nie miałaby zarabiać tyle, co niemiecka kasjerka w Lidlu w Niemczech?

 

Przypomnijmy - zasada swobodnego przepływu usług to jedna z czterech głównych zasad, na których opiera się UE (mówi o tym wprost art. 26 ust. 2 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej). Pozostałymi zasadami są zasada swobodnego przepływu osób, zasada swobodnego przepływu kapitału oraz zasada swobodnego przepływu towarów.

Tak się złożyło, że
zasady swobodnego przepływu osób, kapitału i towarów są korzystne przede wszystkim dla gospodarek tzw. "starej UE" (np. Niemiec czy Francji). W pewnym uproszczeniu można stwierdzić, że zasada swobodnego przepływu osób zapewnia gospodarkom "starej UE" dostęp do taniej siły roboczej, jak i wykwalifikowanych specjalistów z państw "nowej UE". Z kolei swobodny przepływ kapitału i towarów zapewnia gospodarkom "starej UE" nielimitowaną ekspansję (a w konsekwencji pomnażanie kapitału) na rynkach państw wchodzących w skład "nowej UE".

     

r e k l a m y


       

Oczywiście państwa "nowej UE" też mogą wykorzystywać w praktyce dobrodziejstwa wynikające z zasad swobodnego przepływu osób, kapitału i towarów. W rzeczywistości jednak - poprzez uwarunkowania finansowe oraz ograniczone możliwości kapitałowe - trudno porównać ekspansję polskich firm (lub jakichkolwiek innych z naszego regionu) na rynkach zachodnich z ekspansją firm zachodnich na rynkach "nowounijnych" (widać to szczególnie w sektorach wymagających odpowiednio wysokiego kapitału inwestycyjnego).

Uwzględniając powyższą specyfikę (brak odpowiedniego kapitału umożliwiającego ekspansję na rynkach "starej UE"),
jedyną w pełni atrakcyjną dla firm z "nowej UE" wspólnotową zasadą jest ta mówiąca o swobodnym przepływie usług. W tym przypadku przewaga konkurencyjna może być budowana m. in. na tym, że usługi świadczone przez firmy z krajów "nowej UE" są dużo tańsze od takich samych usług świadczonych przez firmy zachodnioeuropejskie

Właśnie dzięki zasadzie swobodnego przepływu usług
polskie firmy transportowe mogły konkurować z firmami z Niemiec czy Francji, oferując o wiele tańsze usługi. Taki stan rzeczy nie mógł się podobać władzom państw, z których wywodziły się firmy najbardziej tracące na pojawieniu się konkurencji z Polski. Tak jak pisałem już w ubiegłym tygodniu - w zbyt silnej pozycji firm z naszego kraju politycy z Berlina i Paryża widzieli zagrożenie dla interesów własnych firm. W efekcie powyższego powstał tzw. "Pakiet mobilności" - czyli zaproponowany przez Francję i Niemcy zbiór przepisów zaostrzających warunki pracy polskich kierowców na zachodzie Europy.

  

r e k l a m y


 

- "Kraje starej Unii nie są w stanie zaakceptować nas jako równoprawnych członków Wspólnoty. Bezbłędnie działają wszystkie dyrektywy (praca, kapitał, towary) korzystne dla starej Unii. Nie działa tylko dyrektywa usługowa - korzystna dla państw nowej Unii. Polski rząd powinien symetrycznie i adekwatnie zareagować na działania Francji. Jeśli polskie firmy nie mogą konkurować we Francji, to retorsja nasuwa się sama. Jeśli teraz bardzo ostro nie zareagujemy, to grozi nam trwały status kolonii" - mówił swego czasu Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Pracodawców Polskich (ZPP). 

 

W kontekście powyższego zasadnym jest pytanie - skoro polski kierowca na niemieckiej autostradzie musi zarabiać tyle co niemiecki, to dlaczego polska kasjerka np. w niemieckim Lidlu czy francuskim Auchan nie miałaby zarabiać tyle, co niemiecka kasjerka w Lidlu w Niemczech czy francuska w Auchan we Francji? Jeśli polskie firmy nie mogą zarabiać więcej wykorzystując swoją konkurencyjność kosztową, to dlaczego firmy z Niemiec czy Francji miałyby zarabiać więcej wykorzystując fakt niskich kosztów pracowniczych w Polsce?

 

Źródło: Roma Altmajer (Twitter.com)
Źródło: ZPP (Twitter.com)

    

r e k l a m y


  

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

 

Blog niewygodne.info.pl stosuje pliki cookies. 

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.

 

Dostępne na blogu niewygodne.info.pl pliki cookies zbierają, udostępniają i wykorzystują dane w ramach usług reklamowych Google. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat polecam kliknąc w następujący link: Jak Google wykorzystuje dane gromadzone podczas korzystania z witryn i aplikacji naszych partnerów?

 

     

yyy

R E K L A M Y

a

 

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

     


  

CZYTAJ TAKŻE:

Rząd Francji spłaci 35,0 mld € długu państwowych kolei. Kiedy Polska zrobiła to samo (0,18 mld € długu), UE od razu wszczęła dochodzenie