niewygodne.info.pl

 

     Oszołomiony sondażami PiS popełnia grzech arogancji. A to zawsze prowadzi do tego samego miejsca - w ławy opozycji

środa, 14.02.2018 r.

    

foto: Kancelaria Premiera (Flickr.com / PD1.0)

Pokorę, umiar i roztropność w działaniu - te cechy obiecywała nam Beata Szydło w trakcie wygłaszanego ponad 2 lata temu expose. One miały towarzyszyć wszystkim członkom rządu, wszystkim członkom nowego establishmentu, który miał być inny od ekipy PO-PSL. Po dwóch latach i milionach złotych nagród dla ministrów, rekordowo rozdmuchanym gabinecie politycznym (100 wiceministrów), pośle Suskim, który palnął, że 90 tys. złotych to "normalna pensja" i wielu innych sprawach stwierdzam, że coś mogło jednak pójść nie tak.

 

Oderwania od rzeczywistości u niektórych członków PiS postępuje szybciej, niż u bonzów z PO. Sodówa, zbyt dobre notowania w sondażach oraz sprzyjające media Sakiewicza oraz braci Karnowskich (których przekazy coraz bardziej utrudniają właściwą percepcję bieżących wydarzeń), uderzyły poszczególnym członkom partii Kaczyńskiego do głowy.

              

r e k l a m y


       

Nagrody po 70-80 tysięcy złotych w ciągu roku dla członków rządu, rozdmuchany gabinet polityczny liczący już 100 wiceministrów (rząd Kopacz w szczytowym momencie miał 89 wiceministrów), coraz to nowe wypowiedzi członków PiS, których celem jest usprawiedliwianie partyjnego nepotyzmu i kumoterstwa, czy też ostatnie gale i bankiety dla władzy organizowane przez zaprzyjaźnione media (Sakiewicz i bracia Karnowscy). To wszystko sprawia, że coraz bliższa staje mi się opinia wyrażona przez publicystę i dziennikarza Onet.pl Andrzeja Gajcego:

 

"Arogancja to cecha każdej władzy. Tylko nieliczni potrafią się jej oprzeć, a większość prowadzi koniec końców w to samo miejsce - w ławy opozycji, a największych arogantów - za kraty"

    

r e k l a m y


 

Jakby tego było mało coraz twardsza jest w PiS myśl - nazwijmy to umownie - "socjalistyczna", zgodnie z którą państwo winno uregulować niemal wszystko, co tylko się da. Dla partii Kaczyńskiego ta myśl jest jednak tak samo groźna, jak wizerunkowo groźny był Bartłomiej Misiewicz beztrosko bawiący się w klubie disco. Pod tym względem PiS powinien się wystrzegać najnowszych propozycji jakie płyną z Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy. Otóż pracujący w tej komisji prawnicy właśnie zaproponowali, aby wykonywanie usług na umowie zlecenie lub umowie o dzieło miało być dopuszczalne wyłącznie w ramach samozatrudnienia. Innymi słowy: pracownik, chcący legalnie dorobić do etatu (np. udzielający korepetycji nauczyciel), będzie musiał założyć działalność gospodarczą albo znaleźć umowę o pracę u innego pracodawcy. 

Wiem, to są drobne rzeczy. Niemniej jest ich coraz więcej, a miarka może się niebawem przelać. 

 

Źródło: Andrzej Gajcy (Twitter.com)
Źródło: Rząd Morawieckiego "puchnie". Ma już 100 wiceministrów (DoRzeczy.pl)
Źródło: Zakaz dorabiania do etatu – kolejne propozycje z nowego kodeksu pracy (PolskaTimes.pl)

r e k l a m y


  

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

 

Blog niewygodne.info.pl stosuje pliki cookies. 

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.

 

     

R E K L A M Y

a

 

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP