niewygodne.info.pl

 

     Budowa podmiotowości nie może przebiegać w oderwaniu od rzeczywistości. Pod rozwagę rządzącym z PiS

wtorek, 6.02.2018 r.

    

foto: Kancelaria Premiera (PD)

Łukasz Warzecha słusznie kiedyś zauważył, że Polska jest zbyt mała (pod wzgl. potencjału, gospodarki czy ludności), aby być traktowana na równi z Niemcami czy Francją, ale jednocześnie jest zbyt duża, aby spokojnie płynąć sobie w "głównym nurcie" europejskiej polityki, tak jak robi to np. Chorwacja. To "przekleństwo" kraju średniej wielkości powinno wymuszać na nas daleko posunięty pragmatyzm w prowadzeniu polityki międzynarodowej, którego przeciwieństwem jest obrażanie się na wszystkich dookoła i bezsensowne "machanie szabelką".

 

Fakty są takie, że w relacjach międzynarodowych nie mieliśmy ostatnio dobrej passy. Polityka zagraniczna rządu PiS (nazywana prześmiewczo przez totalną opozycję mianem "wstawania z kolan") przeciętnemu obserwatorowi życia politycznego mogła się wydać do tej pory dość nieudolna. Pomijam kwestię słuszności jej prowadzenia. Koncepcyjnie uważam wspomniane "wstawanie z kolan" za coś raczej pożądanego. Diabeł tkwi jednak w szczegółach z zakresu jej realizacji oraz celu, jaki ostatecznie ma ona przynieść. W tym kontekście warto mieć świadomość, że konsekwencje fiaska takiej polityki mogą się okazać dla nas wszystkich niezwykle dramatyczne.

              

r e k l a m y


       

Ostatnie dni pokazały, że nasze dobre imię może być trwale ubrudzone kłamliwymi oskarżeniami o współudział w Holocauście. Dodatkowo jest opcja "poobrażania się" ze wszystkimi sąsiadami oraz niedawnymi jeszcze sojusznikami. Pamiętajmy, że wciąż mamy raczej chłodne relacje z Rosją. Daleko nam również do pełni szczęścia na linii Berlin-Warszawa. O Brukseli nie wspominam, bo to oczywiste. Francuzi, o ile nie robią z nami jakiś biznesów (czytaj: nie mają w Polsce interesów do skonsumowania), są gotowi nas sprzedać byle komu. Sojusz z Wlk. Brytanią wydaje się być zupełnie egzotyczny, jeśli weźmiemy pod uwagę Brexit oraz brak tożsamych interesów międzynarodowych. Ukraina czy Litwa często działają jak Polska (decyzje determinowane są bieżącymi emocjami), co ewidentnie nie pomaga w prowadzeniu dialogu. Zostają nam USA, ale dla Waszyngtonu o wiele cenniejsze są relacje z Izraelem. Ten ostatni zaś - jak wiadomo - wypowiedział nam ostatnio dyplomatyczną wojnę, która raczej szybko się nie skończy. 

    

r e k l a m y


 

Pytanie: czy taki stan rzeczy nam się kalkuluje? Pamiętajmy, że jesteśmy państwem o średniej wielkości, o średnim potencjale militarnym, gospodarczym i ludnościowym. Jeśli bez twardych sojuszy, bez odpowiedniego zabezpieczenia "kierunku wschodniego", nagle zaczynamy się rozpychać łokciami między Niemcami i Francuzami, ale jedyne co nam to przynosi to akcja dyfamacyjna, z którą nie możemy sobie poradzić, to zasadnym jest poddanie w wątpliwość dotychczasowej strategii. Lepiej bowiem mieć podmiotowość średniej wielkości państwa w centrum Europy niż w dłużej perspektywie nie mieć nic prócz poczucia moralnego zwycięstwa i przeświadczenia, że "mieliśmy rację, ale znowu nas oszukali".

r e k l a m y


  

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

 

Blog niewygodne.info.pl stosuje pliki cookies. 

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.

 

     

R E K L A M Y

a

 

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP