niewygodne.info.pl

 

     Macron mięknie, gdy chodzi o kasę za okręty. A jeszcze niedawno Polska była dla niego "niedemokratycznym reżimem"

piątek, 24.11.2017 r.

    

foto: Kancelaria Premiera (Flickr.com / PD1.0)

- "Żaden z krajów UE nie ma prawa osądzać reform, które przeprowadza inny kraj. Polska jest w dialogu z Komisją Europejską. Ja nie jestem sędzią ani aktorem w tej sprawie" - powiedział wczoraj Emmanuel Macron podczas spotkania z premier Beatą Szydło. Co się stało, że ten nieprzejednany wróg Polski, który stawiał nasz kraj w jednym szeregu z reżimem Putina, nagle postanowił zmienić zdanie? Śpieszę z wytłumaczeniem - otóż chodzi o kasę, a dokładnie o 10 mld zł, jakie może trafić do francuskich stoczni w zamian za wybudowanie okrętów podwodnych dla Polski.

 

Przypomnijmy - jeszcze kilka miesięcy temu, w trakcie swojej kampanii wyborczej, Macron przekonywał, że "sojusznikami Marie Le Pen są reżimy Kaczyńskiego, Orbana i Putina". Dodał przy tym, że ustrój panujący w Polsce nie jest otwarty i wolny. - "Codziennie łamane są tam liczne swobody, a wraz z nimi nasze zasady" - twierdził ówczesny kandydat na prezydenta Francji. Nieco wcześniej Macron przyrzekał swoim wyborcom, że jeśli zostanie prezydentem Francji, to zrobi wszystko co w jego mocy, aby w ciągu 3 miesięcy Unia nałożyła sankcje gospodarcze na Polskę.

              

r e k l a m y


       

Kilka miesięcy później Macron, już jako prezydent Francji, spotyka się z szefową polskiego rządu Beatą Szydło. Nagle okazuje się, że "żaden z krajów UE nie ma prawa osądzać reform, które przeprowadza inny kraj", że "Polska jest w dialogu z Komisją Europejską", a sam Macron "nie jest sędzią ani aktorem w tej sprawie".

Ale o co chodzi? Dlaczego prezydent Francji tak drastycznie zmienił swoje poglądy wobec Polski? Dlaczego nie zrównuje nas już z "reżimem Putina" i nie twierdzi, że codziennie są u nas łamane "liczne swobody"? W końcu - co z sankcjami, które miały być wprowadzone w ciągu 3 miesięcy od jego zaprzysiężenia?! Odpowiedź jest prosta - chodzi o pieniądze. Duże pieniądze.

Okazuje się, że Francja - a dokładnie francuskie stocznie marynarki wojennej - są brane pod uwagę w przetargu na dostarczenie kilku okrętów podwodnych dla polskiej marynarki. Wartość kontraktu będzie nie mała - szacuje się, że może osiągnąć nawet 10 miliardów złotych.

       

r e k l a m y


 

Nie mam co do tego żadnych wątpliwości - wspomniane 10 mld zł (ok. 2,5 mld euro) to kupa kasy, która odczuwalnie wsparłaby francuski przemysł zbrojeniowy. Jak widać dla takiej kasy warto zmienić poglądy, a przynajmniej ostudzić emocje i język. Wygranie przez Francję gigantycznego kontraktu na realizację dla Polski zamówienia, będzie traktowane w kategoriach sukcesu. Macron zdaje sobie z tego sprawę. Dlatego kalkuluje na bieżąco i wyszło mu, że nie opłaca się już dalej oficjalnie atakować Polski. Po prostu zbyt wiele może przegrać.

Źródło: Dominika Cosic (Twitter.com)

r e k l a m y


  

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

 

Blog niewygodne.info.pl stosuje pliki cookies. 

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.

 

     

R E K L A M Y

a

 

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP