niewygodne.info.pl

 

     Był pucz grudniowy, był zamach lipcowy, ale dopiero bunt październikowy (lekarzy) może realnie zagrozić władzy PiS

wtorek, 17.10.2017 r.

  

screen / twitter.com

Dla większości Polaków nie miały znaczenia kłótnie polityków o to, kto i kiedy może przemawiać z sejmowej mównicy, jak i która partia ma obsadzać stanowiska w sądowej KRS. Dlatego też "pucz grudniowy" oraz "zamach lipcowy" (używając terminologii "pasków" z TVP Info) od samego początku były skazane na porażkę. Co innego protest lekarzy, który w istocie swojej dotyczy kwestii fundamentalnej dla zwykłych ludzi, czyli braku środków na finansowanie służby zdrowia. Spłycanie go do kolejnego tylko frontu politycznej walki może mieć dla PiS fatalne konsekwencje.

 

Jest jeden fakt, z którym każda strona politycznego sporu musi się zgodzić - polska służba zdrowia jest ewidentnie niedofinansowana. Uwzględniając statystyki z innych państw naszego regionu okazuje się, że wydatki publiczne na ochronę zdrowia w Polsce są zdecydowanie najniższe. W Czechach na służbę zdrowia w ciągu roku przeznacza równowartość 6,5 tys. zł na osobę. Na Słowacji - 6,2 tys. zł / os. Na Węgrzech wydatki te kształtują się na poziomie ok. 5,5 tys. zł. Tymczasem w Polsce to jedynie 4,1 tys. zł na osobę.

           

r e k l a m y


       

Protest lekarzy to nie tylko kwestia podwyżek ich wynagrodzeń. To również sprawa istotnego podniesienia wydatków państwa na publiczną służbę zdrowia, czyli postulat ze wszech miar pożądany i konieczny. Tymczasem narracja PiS, z nie wiadomych do końca przyczyn, skupiła się tylko i wyłącznie na kwestii samych rezydentów przedstawiając ich nieomal jako "wichrzycieli", którzy stworzyli sobie kolejny front politycznej walki w naszym kraju. 

Sugestia Jarosława Kaczyńskiego o tym, że protest medyków "może nie mieć nic wspólnego ze służbą zdrowia", była bardzo szkodliwa i niepotrzebna. Wszak trudno nie zgodzić się ze wspomnianym powyżej postulatem dotyczącym znaczącego zwiększenia nakładów na publiczną służbę zdrowia. Co istotne - dostrzec to może każdy zwykły Polak, każdy wyborca lub sympatyk partii rządzącej, kiedy przyjdzie mu czekać w kolejce na wizytę u lekarza specjalisty po kilka, lub kilkanaście miesięcy, bo "brakuje pieniędzy". W tym kontekście słowa Kaczyńskiego najzwyczajniej w świecie nie brzmią przekonująco.

   

r e k l a m y


 

Partia władzy powinna przyjąć do wiadomości, że gdy jakaś grupa społeczna lub zawodowa zaczyna protestować, to nie oznacza z automatu, że chce ona obalić rząd. Poza tym nie zawsze interesy protestujących są zbieżne z interesami próbujących się do nich podczepić polityków tzw. "totalnej opozycji", co dobrze widać na przykładzie poniższego screena:

 

 

Źródło: ToNiePrzejdzie (Twitter.com)

r e k l a m y


  

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

 

Blog niewygodne.info.pl stosuje pliki cookies. 

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.

 

     

R E K L A M Y

a

 

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP