niewygodne.info.pl

 

     PiS chce zmienić ordynację, aby łatwiej wygrać najbliższe wybory? Przecież to polityczna patologia w czystej postaci!

piątek, 13.10.2017 r.

  

foto: DrabikPany (Flickr.com / CC by 2.0)

Zmiany miały być dobre dla Polski, a z wypowiedzi ludzi zbliżonych do PiS wynika, że mają być dobre przede wszystkim dla partii J. Kaczyńskiego. Portal braci Karnowskich (wPolityce.pl) doniósł, że w kierownictwie PiS pojawił się pomysł, aby wybory parlamentarne 2019 odbyły się na nowych zasadach. Dlaczego? Chodzi o to, by niemal "systemowo" wyciąć konkurencję w postaci mniejszych partii i przy poparciu rzędu 40-43 proc. zdobyć w Sejmie ponad 3/5 mandatów. Nie wiem jak państwu, ale mi takie kombinowanie przy ordynacji śmierdzi polityczną patologią w czystej postaci.

 

Z tekstu autorstwa Marcina Fijołka opublikowanego przedwczoraj na łamach portalu wPolityce.pl wynika, że PiS przymierza się do zmian w ordynacji wyborczej, które miały by mieć zastosowanie w najbliższych wyborach samorządowych (2018 rok) oraz wyborach parlamentarnych (2019 rok). O ile sugerowane zmiany w przypadku wyborów samorządowych nie wywołują wielkich emocji (powiedziałbym nawet, że są pożądane - np. liczenie głosów w warunkach działającego monitoringu), to zmiany proponowane w przypadku wyborów parlamentarnych mogą wywołują poważne wątpliwości.

           

r e k l a m y


       

W największym skrócie - celem miałaby być tak "skrojona" ordynacja, która przy poparciu rzędu 40-43 proc. miałaby dać partii Jarosława Kaczyńskiego ok. 276 mandatów w Sejmie, a więc magiczną granicę 3/5, która pozwoliłaby nie oglądać się na prezydenckie weta.

Jak PiS miałby tego dokonać? Otóż w kierownictwie na Nowogrodzkiej w Warszawie chcieliby podobno podzielić Polskę na 100 okręgów wyborczych, tak aby w każdym z nich byłoby do zgarnięcia od minimum 3 do maksimum 5 mandatów (średnio 4,6 w skali kraju). System taki premiowałby partie mające co najmniej 15-20 proc. poparcia społecznego. Tylko one w praktyce mogłyby liczyć na zdobycie mandatu w okręgu, gdzie do przejęcia byłoby od 3 do 5 miejsc w Sejmie. Partie z poparciem mniejszym niż 10 proc. miałby olbrzymie problemy ze zdobyciem mandatu. Efekt byłby taki, że pomimo przekroczenia 5-procentowego progu wyborczego, ugrupowania takie wprowadzałyby do Sejmu zaledwie kilku parlamentarzystów (może 5-10, a nie jak obecnie 16-40).

Beneficjentem tej sytuacji byłyby największe partie z największym poparciem. W ten sposób zaledwie 40 proc. poparcie mogłoby w rzeczywistości oznaczać zdobycie ponad 3/5 miejsc w Sejmie.

   

r e k l a m y


 

Warto zauważyć, że podczas wyborów z 2015 roku okręgów wyborczych w Polsce było 41, a w każdym z nich można było wybrać od 7 do 20 posłów. Dzięki takiemu układowi np. PSL, który w skali kraju zdobył zaledwie 5,18 proc. głosów, w Sejmie otrzymał łącznie 16 mandatów, a Kukiz'15 - z poparciem 8,81 proc. - dostał 42 mandaty. 

Majstrowanie w ten sposób przy ordynacji wyborczej można oceniać w sposób jednoznacznie negatywny. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, iż byłaby to patologia polityczna w czystej postaci. Pozostaje mieć nadzieję, że partia Jarosława Kaczyńskiego się opamięta i nie będzie tak chamsko zmieniać zasad gry.

 

Źródło: Zmiany w ordynacji przy wyborach 2018 i 2019? Wiemy, jakie pomysły analizowane są w PiS. Sprawdź, co może się zmienić! (wPolityce.pl)

r e k l a m y


  

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

 

Blog niewygodne.info.pl stosuje pliki cookies. 

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.

 

     

R E K L A M Y

a

 

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP