niewygodne.info.pl

 

     Skoro Polska zrzekła się reparacji w 1953 roku, to dlaczego Kohl panicznie się ich bał jeszcze w 1990?

wtorek, 19.09.2017 r.

  

foto: Bundesarchiv, B 145 Bild-F082400-0030 / Schaack, Lothar / CC-BY-SA 3.0

Kanclerz Niemiec Helmut Kohl panicznie bał się podniesienia przez Polskę tematu reparacji za II wojnę światową. Na szczęście dla siebie (i Niemiec) w 1990 roku trafił na amatorów po stronie polskiej. Sprytny (i skuteczny!) szantaż zastosowany wobec Mazowieckiego (uznanie granicy na Odrze i Nysie w zamian za niepodnoszenie tematu reparacji, mimo iż obu kwestii z prawnego punktu widzenia nie można było ze sobą wiązać) spowodował, że uzyskanie pieniędzy od rządu w Berlinie będzie dziś niezwykle trudne, by nie powiedzieć - niemożliwe. 

 

Przypomnijmy - 23 stycznia 1953 r. marionetkowy rząd Bolesława Bieruta wydał formalne oświadczenie o zrzeczeniu się reparacji wojennych od Niemiec. Rząd RFN od samego początku zdawał sobie sprawę, że oświadczenie to - z uwagi na fakt, iż zostało wydane pod przymusem ZSRR - będzie mogło być podważone. Dyktat ZSRR naruszał bowiem suwerenność państwa polskiego oraz stawiał ówczesny rząd PRL w pozycji nierównoprawnego partnera stosunków międzynarodowych.

          

r e k l a m y


       

Niemcy potrzebowały dodatkowego potwierdzenia zrzeczenia się roszczeń reparacyjnych przez Polskę. Okazja ku temu nadarzyła się dopiero w 1990 roku, w związku ze zjednoczeniem RFN i NRD. Na arenie międzynarodowej trwały wówczas wielostronne konsultacje na temat politycznych aspektów zjednoczenia, przynależności zjednoczonych Niemiec do struktur międzynarodowych, wielkość zjednoczonej armii czy ostatecznego kształtu granic.

W zakresie tego ostatniego szczególnie zainteresowana była Polska. Chodziło o ostateczne potwierdzenie ustaleń z konferencji w Poczdamie, gdzie światowe mocarstwa (USA, Wlk. Brytania i ZSRR) wyznaczyły zachodnią granicę naszego kraju na Odrze i Nysie Łużyckiej (jako swego rodzaju rekompensatę za utratę kresów na rzecz ZSRR). 

Ówczesny kanclerz RFN - Helmut Kohl - wiedział, że Polakom zależy na potwierdzeniu zachodniej granicy. Jednocześnie miał świadomość, że w toku negocjacji może zostać podniesiona kwestia reparacji, których zrzeczenie się w 1953 roku przez rząd Bieruta może być podważone. W tej konfiguracji postanowił zagrać va banque. W marcu 1990 roku zastosował wobec strony polskiej szantaż. Uzależnił publiczne uznanie przez zjednoczone Niemcy granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej od dwóch spraw. Po pierwsze, od porzucenia przez Polskę sprawy ubiegania się o reparacje. A po drugie, od traktatowego uznania praw mniejszości niemieckiej w Polsce (stąd przedstawiciele mniejszości niemieckiej mają zagwarantowane miejsce w polskim parlamencie).

   

r e k l a m y


 

Mimo, iż żądania Kohla z prawnego punktu widzenia nie wiązały się z kwestią reparacji (konferencja pokojowa w Poczdamie przyznawała nam [1] nową zachodnią granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej oraz - zupełnie odrębnie - [2] prawo do reparacji wojennych od Niemiec), to rząd Mazowieckiego uległ temu szantażowi. Tym samym kwestia uzyskania od Niemiec reparacji wojennych została definitywnie pogrzebana. Dziś może być grana przez polskie władze tylko i wyłącznie w sferze politycznej. I to od umiejętności dyplomatyczno-politycznych przedstawicieli rządu PiS zależy czy coś na tym rzeczywiście zyskamy.

Źródło: Ładunek hipokryzji (Wprost.pl)

r e k l a m y


  

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

 

Blog niewygodne.info.pl stosuje pliki cookies. 

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.

 

     

R E K L A M Y

a

 

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP