Blog niewygodne.info.pl stosuje pliki cookies. 

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. 

Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.

 

     Za Szyszkę (koperta od córki leśniczego) oraz Sadurską (dwa zarządy w PZU) PiS zapłaci wielką cenę
wpis z dnia 22/06/2017

foto: MEDIA WNET (Flickr.com / CC by SA 2.0)

Jakim trzeba być politycznym idiotą, by w obiektywie włączonych kamer wręczać ministrowi kopertę od "córki leśniczego, która prosiła, aby to przekazać"? Jak bardzo trzeba utracić kontakt z rzeczywistością, aby dopuścić do sytuacji, w której polityk waląca w Platformersów za ich nepotyzm i kumoterstwo, sama dziś ląduje w dwóch zarządach państwowego PZU?! Do Szyszki i Sadurskiej spokojnie można jeszcze doliczyć Misiewicza i Waszczykowskiego (symbole wizerunkowej katastrofy). Za nich wszystkich PiS zapłaci wielką cenę w 2019 roku...

                              

r e k l a m y


            

Pisałem już o tym jakiś czas temu, ale w kontekście ostatnich kompromitujących wypowiedzi Jana Szyszki czy decyzji Małgorzaty Sadurskiej, nie zaszkodzi powtórzyć - o wyniku wyborów w Polsce nie decyduje wierny i oddany danej partii "twardy" elektorat (który w warunkach polskich, niezależnie od partii, nigdy nie był większy niż 15-18 proc.). O wyniku wyborów zawsze decydują wyborcy "umiarkowani", którzy na co dzień nie utożsamiają się ideowo z żadną partią, a w dniu wyborów głosują na tych, którzy im de facto mniej przeszkadzają. To oni zadecydowali o zwycięstwie PiS w 2015 r. Dziś są za to bombardowani kolejnymi wtopami ludzi pokroju Waszczykowskiego, kompromitującymi wypowiedziami Szyszki, hipokryzją Sadurskiej czy wizerunkowym paraliżem wokół Misiewicza. Są bombardowani czymś, co partia Kaczyńskiego mogła spokojnie uniknąć.

         

r e k l a m y


   

Jeśli ktoś myśli, że dobre wyniki w gospodarce będą w stanie przykryć ewidentne wtopy PiS-owców, to jest w dużym błędzie. Najlepszym tego przykładem jest rok 2007. PiS szedł wówczas do przyspieszonych wyborów przekonany, że je wygra, bo gospodarka była w pełnym rozkwicie (wzrost PKB na poziomie 7,0 proc.), a podatki zostały obniżone. Głosowanie przy urnach pokazało jednak, że dla tzw. umiarkowanego elektoratu równie ważne są kwestie natury - nazwijmy to umownie - wizerunkowo-estetycznej. PiS nie przegrał wtedy z powodu afer (tak jak PO przegrała w 2015 roku). PiS przegrał, bo nie docenił siły medialnej narracji w zakresie kształtowania wizerunku. Wyborcy ocenili wówczas, że partia Kaczyńskiego jest za bardzo "obciachowa", aby mogła rządzić dalej przez kolejne 4 lata. 

Nie wiem jak państwo, ale dziś dostrzegam analogię do okresu z 2007 roku. PiS-owcy przyjęli błędne założenie, że ich partyjny "beton", zaspokajany socjalno-narodową narracją, gwarantuje poparcie na poziomie 40 proc. Raz jeszcze powtórzę, iż w warunkach polskich "twardy" elektorat (dla PiS, jak i dla PO/.N) to zaledwie 15-18 proc. z tych, którzy pójdą głosować. Reszta do elektorat umiarkowany, który pójdzie głosować emocjami, jakie będą panować w dniu wyborów. Im więcej będzie Szyszki, Waszczykowskiego, Sadurskiej czy Misiewicza, tym te emocje będą bardziej niekorzystne dla PiS. 

    

wpis z dnia 22/06/2017 

          

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

 

* * *

Dołącz do nas!

 

xx

 

r e k l a m y


 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP