Tajemnica śmierci szyfranta Zielonki. Czy zabił go dostęp do największych tajemnic wywiadu wojskowego?
wpis z dnia 24/04/2017

Źródło: internet

27 kwietnia 2010 roku, dwóch mężczyzn podczas spaceru brzegiem Wisły odnajduje ludzkie ciało w stanie totalnego rozkładu. Obok ciała odnajdują także zwisający z drzewa sznur oraz kilka dokumentów, w tym potwierdzenie przelewu bankowego, na nazwisko Stefana Zielonki. Głowa miała się znajdować na wypalonej trawie, chociaż sama nie była spalona i nie nosiła śladów ognia. Zielonka był szyfrantem Służby Wywiadu Wojskowego (wcześniej WSI). Miał dostęp do najtajniejszych informacji wywiadowczych. Czy właśnie z tego powodu musiał zginąć?

                              

r e k l a m y


            

Stefan Zielonka był szyfrantem Służby Wywiadu Wojskowego (wcześniej Wojskowych Służb Informacyjnych), posiadającym dostępy do najtajniejszych informacji wywiadu wojskowego. Zajmował się nadawaniem i odbieraniem tajnych komunikatów. Znał klucze, hasła, systemy tajnej komunikacji, również tej wewnątrz NATO. Ponadto dobrze orientował się w siatce polskich służb wywiadowczych za granicą. 

Zielonkę po raz ostatni widziano
12 kwietnia 2009 roku. Tego dnia, zamontowane przed blokiem w którym mieszkał kamery monitoringu, zarejestrowały jego dwa wyjścia z domu: pierwsze o godz. 9:27 (wrócił o 16:45) oraz drugie - o godz. 17:09. Wówczas kamera zarejestrowała go po raz ostatni. Był ubrany w czarną kurtkę, czarną czapkę z daszkiem, dżinsy, szare sportowe buty. Dodatkowo miał ze sobą torbę na laptopa. Kilka dni później, 19 kwietnia 2009 r., jego żona (z którą żył od kilku lat w separacji) zgłosiła na policji zaginięcie Zielonki. Co ciekawe - przez pierwsze 2 tygodnie jest on poszukiwany jako zwykły obywatel, a nie człowiek posiadający dostępy do najtajniejszych informacji wywiadu wojskowego. Dopiero publikacja "Dziennika", dotycząca zaginięcia szyfranta wojskowych służb specjalnych, uruchomiła działania Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Warszawie, która wszczęła śledztwo w sprawie "trwałego uchylania się od służby wojskowej i pozostawania poza miejscem służby chor. Stefana Zielonki".

       

r e k l a m y


   

12 maja 2009 roku kilkudziesięciu policjantów, funkcjonariuszy Żandarmerii Wojskowej oraz żołnierzy Służby Kontrwywiadu Wojskowego przeszukało obszar od granicy Warszawy do mostu Siekierkowskiego wzdłuż Wisły (okolice ogródka działkowego, na którym Zielonka często przebywał; w dniu zaginięcia monitoring przy jego bloku wychwycił, że kieruje się w stronę przystanku autobusowego, z którego dojeżdżał na tereny ogródków działkowych). Teren przeczesano "metr po metrze" (znaleziono wówczas m. in. 200 sadzonek krzaków konopii indyjskiej). Nie odnaleziono jednak ani szyfranta, ani jakichkolwiek śladów po nim. Przeszukano także sam ogródek działkowy należący do Zielonki, na którym także nie odnaleziono niczego niepokojącego. Stało to jednak w sprzeczności z zeznaniami Jadwigi W. - sąsiadki z działki Zielonki, która tuż po 12 kwietnia 2009 r., czyli dacie zaginięcia szyfranta, zauważyła, że na jego posesji rozkopany został kompostownik. Dla sąsiadki było to bardzo dziwne, bowiem na działce Zielonki panował zawsze idealny ład i porządek. Poza tym nikt, poza właścicielem, nie korzystał z tej działki. Po kilku dniach wszystko miało wrócić do porządku. Policja, która po 19 kwietnia (czyli dacie oficjalnego zgłoszenia zaginięcia Zielonki) przyjechała na oględziny ogródku działkowego szyfranta, nie stwierdziła jakiejkolwiek ingerencji osób trzecich. 

 

Śledztwo utknęło w martwym punkcie. W mediach zaczęły się pojawiać informacje i sugestie, których autorami byli między innymi czołowi politycy Platformy Obywatelskiej (m. in.: ówczesny minister obrony narodowej Bogdan Klich, rzecznik rządu Paweł Graś czy członek sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych Konstanty Miodowicz), że Stefan Zielonka miał "problemy psychiczne", co mogło się przyczynić do jego tajemniczego zaginięcia

W lutym 2010 w mediach pojawiła się informacja jakoby szyfrant Zielonka pracował dla Rosji. Jak donosił wówczas Dziennik.pl:
"Rosyjskie media sugerują, że zaginiony szyfrant wywiadu wojskowego Stefan Zielonka pracował dla Rosji. "Ta informacja to zemsta za schwytanie przez nasz kontrwywiad ich szpiega" - odpowiada oficer polskiej armii"

 

W marcu 2010 prokuratura wojskowa stawia Zielonce zarzut dezercji. Jak donosił wówczas serwis internetowy Gazety Wyborczej: "Prokuratura wojskowa postawiła zaginionemu szyfrantowi wojskowego wywiadu Stefanowi Z. zarzut dezercji". Dziennikarze z Czerskiej podjęli także nowy trop w sprawie szyfranta - zdrady na rzecz Chin: "Funkcjonariusz zaginął w kwietniu ubiegłego roku pozostawiając za sobą szereg sugestii na temat swoich losów, włącznie z teorią zdrady na rzecz chińskiego wywiadu"

 

23 kwietnia 2010 roku w mediach pojawia się sensacyjna informacja portalu Intelligence Online (specjalistyczny portal zajmujący się działalnością służb specjalnych na świecie) - szyfrant Zielonka przebywa prawdopodobnie na terytorium Chin. Philippe Vasset, szef tego portalu, w rozmowie z dziennikarzem RMF FM stwierdził: "Jest ciągle pewne na 90 proc., że szyfrant Stefan Zielonka żyje i pracuje w rejonie Szanghaju jako doradca chińskiego wywiadu"

Kilka dni po opublikowaniu informacji portalu Intelligence Online,
27 kwietnia 2010 roku, dwóch mężczyzn podczas spaceru brzegiem Wisły odnajduje ludzkie ciało w stanie totalnego rozkładu. Obok ciała odnajdują także zwisający z drzewa sznur oraz kilka dokumentów, w tym potwierdzenie przelewu bankowego, na nazwisko Stefana Zielonki. Głowa miała się znajdować na wypalonej trawie, chociaż sama nie była spalona i nie nosiła śladów ognia. Wezwana na miejsce policja wstępnie ustaliła, że znalezione ciało należy do poszukiwanego od roku szyfranta Stefana Zielonki, który miał się powiesić na sznurze zwisającym tuż obok ciała

 

Co warto podkreślić - mimo prawie całkowitego rozkładu odnalezionego ciała, dokumenty z nazwiskiem Zielonki, które znajdowały się przy nim, były w bardzo dobrym stanie. Wątpliwości w tej spawie nie ukrywali także sami śledczy. "Dziennik Gazeta Prawna" cytował na swojej stronie internetowej anonimowego oficera policji: - Sprawa wygląda dziwnie. Zwłoki są w stanie totalnego rozkładu, a dokument jest całkiem dobrze zachowany i czytelny. Co więcej - ubrania, które znajdowały się przy szczątkach nie zostały rozpoznane przez najbliższą rodzinę szyfranta, jako rzeczy, które Zielonka miałby nosić na co dzień. Nigdy nie nosił on np. futerału na telefon komórkowy przy spodniach, a taki właśnie znaleziono na miejscu odkrycia szczątków. Co więcej - dwa zegarki marki Casio, jakich używał Stefan Zielonka i które znaleziono w kurtce przy szczątkach, nie należały do niego! Używane bowiem przez szyfranta zegarki zostały znalezione przez najbliższą rodzinę Zielonki w jego mieszkaniu już po jego zaginięciu. 

12 maja 2010 media obiega informacja o sprzecznych winkach badania DNA znalezionego nad Wisłą ciała.
Prokurator Generalny Andrzej Seremet w wywiadzie dla RMF FM powiedział, że "Badania DNA dokonane z fragmentów kośćca wykazały, że to jest szyfrant. Badania zęba wykluczyły to". Wspomniany powyżej szef portalu Intelligence Online Philippe Vasset, na okoliczność sprzecznych wyników badania DNA zauważa, że ciało wyłowione z Wisły to zmyłka, która ma sugerować, że szyfrant nie żyje, a niezależnym ekspertom nie uda się zbadać DNA. Jednak już 2 czerwca 2010 szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ireneusz Szeląg oświadczył, że powtórne badania DNA ostatecznie potwierdziły, że odnalezione w kwietniu w Warszawie szczątki to ciało zaginionego szyfranta polskiego wywiadu wojskowego Stefana Zielonki...

Zastanawiające w całej sprawie jest także to, że
30 kwietnia 2009 roku, a więc ponad 2 tygodnie po zaginięciu Zielonki, ktoś zalogował się na jego hasło i login do serwisu Nasza Klasa. Prowadząca w tym wątku czynności ABW nie znalazła odpowiedzi, kto to mógł być. Czy był to sam Zielonka? Prawdopodobnie już nigdy się tego nie dowiemy.

 

Źródło: Artykuł Doroty Kani pt.: "Szyfranta Zielonki samobójstwo niedoskonałe" opublikowany w "Gazecie Polskiej" z 20 lutego 2013, nr 8 (1020)/2013. Link do tekstu: tutaj.
Źródło: Szyfrant S. Zielonka – zapomniana obietnica pułkownika I. Szeląga (ndb2010.salon24.pl)

   

wpis z dnia 24/04/2017 

          

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

 

* * *

Dołącz do nas!

 

xx

 

r e k l a m y


 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP