MON znalazł Misiewiczowi ciepłą posadę w państwowej PGZ. Oto jak PiS wszedł pięknie w buty PO
wpis z dnia 12/04/2017

Źródło: Kancelaria Premiera (Flickr.com / CC 1.0)

Wygląda na to, że PiS nie wyciągnął żadnych wniosków z porażki Platformy w 2015 roku. Misiewicz stał się dla wielu symbolem nepotyzmu i usilnego promowania "swoich". Symbolem, który może przynosić tylko i wyłącznie wizerunkowe straty. Tym bardziej teraz, kiedy w cieniu kolejnej rocznicy Smoleńska Misiewicza wepchnięto cichcem do państwowej spółki odpowiedzialnej za zbrojenia. Oto przykład jak niszczyć zaufanie wyborców i ostentacyjnie pokazywać, że w butach PO partia Kaczyńskiego czuje się całkiem dobrze.

                              

r e k l a m y


            

Jak donosi "Rzeczpospolita" Bartłomiej Misiewicz, który dla przeciętnego odbiorcy polskiej polityki (a to oni decydują w Polsce kto wygrywa wybory) stał się symbolem nepotyzmu i usilnego promowania "swoich", 10 kwietnia został powołany na stanowisko pełnomocnika zarządu d/s komunikacji w Polskiej Grupie Zbrojeniowej (PGZ). Warto dodać, że PGZ to państwowy monopolista w produkcji sprzętu dla wojska. O obsadzie zarządów decyduje minister Antoni Macierewicz, który sprawuje ministerialną kontrolę nad tą spółką.

       

r e k l a m y


   

Nie wiem czy Antoni Macierewicz nie rozumie, że jeśli ktoś jest dla partii ciężarem, to powinno się go usunąć maksymalnie głęboko, tak aby ludzie (wyborcy), go w ogóle nie widzieli? Czy też może słowa Jarosława Kaczyńskiego zupełnie nie robią na nim żadnego wrażenia? Przypomnijmy wszak, że kilka tygodni temu prezes PiS publicznie (i przytomnie) zauważył, iż "Misiewicz szkodzi nie tylko MON, ale całemu rządowi i partii"

 

Po tych słowach, w cieniu kolejnej rocznicy Smoleńska, Misiewicz ląduje w PGZ. To wygląda trochę tak, jakby w MON liczyli, że nikt się o tym nie dowie, że nikt tego nie będzie komentował i temat Misiewicza nie wróci na czołówki gazet i serwisów informacyjnych. Nic bardziej mylnego. Misiewicz, jako "symbol" PiS-owskiego nepotyzmu i promowania "swoich", będzie wracał zawsze, o ile uprzednio zostanie wywołany przez sam PiS/MON/Macierewicza

 

W tym przypadku widać jak na dłoni, że ludzie Macierewicza jeszcze nie wyciągnęli wniosków z porażki Platformy Obywatelskiej z 2015 roku, kiedy to nepotyzm i kumoterstwo, ośmiorniczki u Sowy oraz kamieni kupa przesądziły o preferencjach umiarkowanego elektoratu (a to on, a nie partyjny "beton", decyduje o tym kto w Polsce wygrywa wybory).

 

Źródło: Bartłomiej Misiewicz pełnomocnikiem zarządu do spraw komunikacji w PGZ (Rp.pl)

 

wpis z dnia 12/04/2017 

          

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

 

* * *

Dołącz do nas!

 

xx

 

r e k l a m y


 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP