Niemcy chcą wydobywać węgiel i spalać go w swoich elektrowniach. Merkel właśnie wysyła niemieckich ekologów na drzewo (albo do Polski)
wpis z dnia 28/03/2017

ffoto: Janos Balazs (Flickr.com / CC 2.0) / sxc.hu

Wbrew uprawianej na Zachodzie propagandzie, to Niemcy są wciąż największym trucicielem w Europie. Nasz sąsiad zużywa najwięcej na świecie węgla brunatnego (do opalania swoich elektrowni) oraz jest drugim co do wielkości konsumentem węgla kamiennego w UE. W najbliższym czasie nic się pod tym względem nie zmieni. Kanclerz Niemiec Angela Merkel właśnie skrytykowała postulat szybkiej rezygnacji ze spalania węgla w niemieckich elektrowniach. Do 2035 r. wszystko ma pozostać "po staremu", a ekolodzy mają szukać roboty w innych krajach Europy.

                              

r e k l a m y


            

Przypomnijmy oficjalne statystyki - zgodnie z ubiegłorocznym raportem Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) Niemcy są niekwestionowanym liderem emisji CO2 w Unii Europejskiej. W skali roku posyłają ze swoich kominów do atmosfery aż 723,3 mln ton CO2 (Polska - 279 mln ton). W przeliczeniu per capita, czyli na "głowę" jednego mieszkańca, daje to wynik 9,04 tony/os. (w Polsce - 7,15 tony/os.). W 2015 roku Niemcy były największym na świecie konsumentem węgla brunatnego (173,7 mln ton) oraz drugim w UE konsumentem węgla kamiennego (72 mln ton).

         

r e k l a m y


   

Po co naszym zachodnim sąsiadom takie ilości węgla? Odpowiedź jest prosta - Niemcy posiadają na swoim terytorium mnóstwo elektrowni opalanych tym surowcem. Co więcej - sporo z nich należy do czołówki największych europejskich "trucicieli". Aż cztery z nich (Neurath, Niederaußem, Weisweiler oraz Janschwalde) wchodzą w skład listy TOP-5 największych emitentów CO2 w UE.

W kontekście powyższego
nie powinna nas dziwić postawa Angeli Merkel, która widząc coraz większe koszty produkcji "zielonej energii", jednoznacznie skrytykowała postulat szybkiej rezygnacji ze spalania węgla w niemieckich elektrowniach. Do 2035 roku absolutnie nic w tej kwestii nie ma się zmienić. Tym samym kanclerz naszego zachodniego sąsiada wysłała wszystkich ekologów na przysłowiowe drzewo.

Nie wykluczone, że wypowiedzenie się niemieckiej kanclerz po stronie węgla spowoduje, że niemieccy ekolodzy zaczną szukać pracy w innych krajach Europy, np. w Polsce? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby taki scenariusz się zrealizował...

 

Źródło: Merkel w obronie energetyki węglowej w Niemczech (Osw.waw.pl)
Źródło: CO2 Emissions from fuel combustion (IEA.org)

 

wpis z dnia 28/03/2017 

          

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

 

* * *

Dołącz do nas!

 

xx

 

r e k l a m y


 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP