PiS sam się zakiwał w/s wyboru szefa RE. Straszenie zerwaniem szczytu ma sens, gdy zagrożony jest jakiś żywotny interes. Nie, gdy chodzi o niechęć do Tuska
wpis z dnia 9/03/2017

foto: Kancelaria Premiera (Flickr.com / CC 1.0)

Wszystko wskazuje na to, że początkowo dobrze się zapowiadająca zagrywka z wystawieniem Jacka Saryusz-Wolskiego, jako polskiego kandydata na stanowisko szefa Rady Europejskiej w opozycji do Donalda Tuska (jako kandydata Niemiec), właśnie się roztrzaskała o chore ambicje niektórych polityków PiS. Straszenie wetem (zerwaniem szczytu) ma sens, gdy zagrożony jest jakiś żywotny interes naszego kraju. Nie, gdy chodzi o niechęć do Tuska. PiS znowu traci wśród umiarkowanych, do których trafi o wiele skuteczniejsza w tym wypadku narracja opozycji. 

                              

r e k l a m y


            

Zagrywka z Saryusz-Wolskim początkowo wyglądała na polityczny majstersztyk. Wystawienie tego wytrawnego, doświadczonego i przede wszystkim kompetentnego polityka, jako kandydata na szefa Rady Europejskiej, miało postawić w bardzo niewygodnej pozycji Donalda Tuska, który w tym kontekście jawił się jako kandydat Niemiec (ewentualnie - brukselskiego establishmentu). Niezależnie od tego czy Saryusz-Wolski zostałby wybrany, czy nie - rząd PiS wizerunkowo odniósłby zwycięstwo. No ale pojawił się minister Waszczykowski, który zasugerował, że w przypadku nieuwzględnienia polskiego zdania w/s przełożenia głosowania nad wyborem szefa RE, Polska może zerwać cały szczyt, a tym samym doprowadzić do sytuacji, że wszystkie postanowienia na nim podjęte będą nieważne. 

       

r e k l a m y


   

W rząd PiS uderzyła gigantyczna wręcz fala krytyki. Z pozycji wygranego (niezależnie od rzeczywistego wyniku głosowania w/s szefa RE), nagle polski rząd stał się tym, który generuje zupełnie niepotrzebną awanturę. Fakt jest taki, że straszenie wetem/zerwaniem szczytu ma sens, gdy zagrożony jest jakiś żywotny interes naszego kraju. Nie, gdy chodzi o niechęć do Tuska. Do umiarkowanego elektoratu trafi narracja promowana przez np. Marka Migalskiego (dawny PiS, europoseł, dziś publicysta i wykładowca), który na twitterze napisał: "Ktoś zapowiada, że na uroczystej kolacji zrobi kupę na stole. I cieszy się, że jest szanowany, bo inni z nim negocjują, by tego nie robił"...

Powstaje pytanie - po co rządowi PiS była akcja ze straszeniem, iż zerwie szczyt?
Czy kolejna wtopa Waszczykowskiego nie jest wystarczającym powodem do jego dymisji?

 

Źródło: Waszczykowski: Możemy zerwać szczyt (Gosc.pl)

 

wpis z dnia 9/03/2017 

          

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

 

* * *

Dołącz do nas!

 

xx

 

 

r e k l a m y


niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP