Tusk na miesiąc przed ucieczką z Polski (2014): "Już po raz 153. odpowiadam, że nie wybieram się do Brukseli". Ale to Saryusz-Wolski ma być "kłamcą i hipokrytą"
wpis z dnia 7/03/2017

foto: PlatformaRP (Flickr.com / CC by SA 2.0)

- "Od wczesnej zimy odpowiadam już po raz 153. na to pytanie. Powiedziałem, że nie wybieram się do Brukseli i to podtrzymuję. W Polsce będę skuteczniejszy" - twierdził Donald Tusk pod koniec lipca 2014 r. Nieco ponad miesiąc później pakował się na stołek do Brukseli. Kłamca i hipokryta? A jakby inaczej! Środowisko związane z PO nie widziało w tym jednak żadnego problemu. Problem widzą za to teraz, kiedy posiadający znacznie większe kompetencje Saryusz-Wolski został oficjalnym kandydatem Polski na stanowisko szefa Rady Europejskiej.

                              

r e k l a m y


            

Prawda jest taka, że Niemcy przez kilka lat hodowali sobie Donalda Tuska poprzez wręczane mu medale, honory, wyróżnienia i poklepywanie po plecach. Kiedy już go odpowiednio urobili, to wstawili na eksponowane europejskie stanowisko, mimo braku znajomości angielskiego czy francuskiego. Ważne jednak, że znał niemiecki, dzięki czemu mógł przyjmować bezpośrednie instrukcje z Berlina. Zrobili to mimo, iż sam Tusk był niechętny wobec zajęcia eksponowanego miejsca w Brukseli. - "Od wczesnej zimy odpowiadam już po raz 153. na to pytanie. Powiedziałem, że nie wybieram się do Brukseli i to podtrzymuję. W Polsce będę skuteczniejszy" - twierdził na nieco ponad miesiąc przed przeprowadzką na unijne salony.

       

r e k l a m y


   

Co ciekawe - na szefa Rady Europejskiej typowana była wówczas premier Danii Helle Thorning-Schmidt. Dlaczego zatem stanowisko to przypadło Tuskowi? Bloger Stanislas Balcerac wysnuł pewien domysł: "Można zrozumieć Angelę Merkel, że jako królowa Europy nie chciała ona być przyćmiona na posiedzeniach Rady Europejskiej przez atrakcyjną i popularną księżniczkę Thorning-Schmidt. A z Tuskiem takiego ryzyka nie ma, wręcz przeciwnie, zgięty pokornie do pasa i całujący Merkel po rękach parobek Tusk jest chodzącym dowodem na to, że europejski front wschodni Berlina jest pod kontrolą."

Mając na uwadze powyższe należy jednoznacznie podkreślić -
wstawienie Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej nie było żadnym sukcesem Polski. To był sukces Niemiec, bo to był ich człowiek. Mieli go w swojej kieszeni. Kolejne lata pokazały, że w kwestii kreowania narracji unijno-europejskich działał tak, jak chciał Berlin i brukselski establishment.

 

Źródło: Tusk: Nie wybieram się do Brukseli (Wprost.pl)
Źródło: Gdański sokół maltański (Monsieurb.neon24.pl)
Źródło: Przemysław Wenerski (twitter.com)

 

wpis z dnia 7/03/2017 

          

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

 

* * *

Dołącz do nas!

 

xx

 

 

r e k l a m y


niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP