"Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy"
wpis z dnia 17/11/2016

foto: Kancelaria Premiera (Flickr.com / Public Domain)

Trzeba to sobie powiedzieć szczerze - rząd PiS miał w tym roku dużo szczęścia. NBP zasilił mu budżet kwotą 8 mld zł, z aukcji LTE wpadły dodatkowe 2 mld, a uszczelnianie systemu i walka z wyłudzeniami VAT dała kolejne 5-7 mld zł. W przyszłym roku tego szczęścia może jednak zabraknąć. Zysk NBP będzie niższy, aukcji LTE nie będzie, a dalsze "doszczelnianie" systemu nie wygeneruje już nowych wpływów. Co wówczas? Co zrobi rząd PiS, gdy budżet kraju na dobre przestanie się "spinać"? Czy stanie się on fiskalnie niegodziwy?

                             

r e k l a m y


            

Nikt jeszcze nie wygrał z matematyką. Jeżeli od 10 odejmiemy 11, to nigdy nie wyjdzie nam wynik = 0. Realizacja obietnic wyborczych PiS to konkretne wydatki dla budżetu państwa (można powiedzieć: "dobra zmiana musi kosztować). Program 500+ czy planowane obniżenie wieku emerytalnego, to dziesiątki miliardów złotych w skali roku. W pierwszym roku rządów PiS miał wiele szczęścia. Najpierw aukcja LTE, która dała do budżetu ekstra 2 mld zł. Potem spory zastrzyk ze strony NBP, który przelał do kasy państwa blisko 8 mld zł swojego zysku. Skuteczna walka z oszustami podatkowymi (tzw. uszczelnienie) dała kolejne kilka miliardów złotych. Wiele wskazuje jednak na to, że w 2017 roku takich dużych "strzałów" zabraknie. Wydatki zostaną zaś na niezmienionym (o ile nie wyższym) poziomie...

      

r e k l a m y


    

Jak rząd PiS zamierza sobie poradzić z tym problemem? Czy znowu racje trzeba będzie przyznać francuskiemu myślicielowi politycznemu Alexisowi de Tocqueville, który stwierdził, że: "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy"? Pierwsze przesłanki "niegodziwości" rządu Beaty Szydło już możemy zaobserwować. Przypomnijmy, że pod osłoną niedawnej "aborcyjnej nawalanki" na stronach Rządowego Centrum Legislacji pojawił się projekt ustawy przewidujący wprowadzenie od 1 stycznia 2017 roku wyższych stawek podatku VAT (z 7 na 8 proc. i z 22 na 23 proc.). Zgodnie z poprzednią ustawą podwyższone stawki podatku VAT (wprowadzone jeszcze za Tuska) miały obowiązywać do końca 2016 roku. Od początku przyszłego roku - zgodnie z obowiązującą jeszcze ustawą - stawki VAT miały powrócić do poziomów sprzed podwyżki dokonanej przez PO-PSL. Niestety ekipa Jarosława Kaczyńskiego chce utrzymać wyższy VAT przez kolejne lata (zgodnie z projektem - aż do końca 2018 roku). 

 

Wczoraj, w cieniu ustawy o obniżeniu wieku emerytalnego, Sejm - głosami posłów PiS - przyjął ustawę o podwyższeniu stawek podatku VAT. Teraz projekt ten trafi do Senatu, ale raczej oczywistym jest, że zostanie on przez senatorów zaakceptowany, a następnie podpisany przez prezydenta Dudę...

"Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy". Tak, że tak. 

  

wpis z dnia 17/11/2016 

          

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

 

* * *

Dołącz do nas!

 

xx

 

 

r e k l a m y


niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP