Od Grexitu, poprzez Brexit, aż do ALLexitu? Wystarczyły 2 lata rządów Junckera & Tuska, aby największy burdel w historii UE stał się faktem
wpis z dnia 28/06/2016

foto: Pijany (?) Jean-Clude Juncker i Donald Tusk witają Viktora Orbana (Youtube.com)

Jednego możemy być pewni - Unia Europejska przeżywa właśnie największy kryzys od czasów swojego powstania. Niestety, niemieccy i francuscy eurokraci zamiast gasić pożar wodą, zaczęli używać benzyny. Rozwiązaniem obecnych problemów UE ma być bowiem... jeszcze większa integracja pod przewodnictwem Berlina i Paryża. Propozycja MSZ Niemiec i Francji pokazała, że brukselskie elity z Junckerem i Tuskiem na czele to jedynie pacynki w ręku faktycznych (i nieudolnych) reżyserów europejskiej sceny politycznej.
  
       

r e k l a m y


             

Nie mam co do tego żadnych wątpliwości - wyniki brytyjskiego referendum w sprawie Brexitu oznaczają totalną klęskę brukselskich elit z Junckerem i Tuskiem na czele, którzy rządzili Europą pod czujnym okiem nadzorców z Berlina i Paryża. Niestety, ani oni, ani sterujący nimi z tylnego siedzenia nadzorcy, nadal nie widzą w czym tkwi istota europejskiego kryzysu. Nadal nie widzą, że kwestią sporną dla zwykłych mieszkańców Europy nie jest Unia, jako instytucja łącząca gospodarczo 28 państw, lecz oni sami i ich wizja "europejskiej integracji" zbudowana na kanwie zwiększonej imigracji z Afryki i Bliskiego Wschodu, multikulti i skrajnej (czasem wręcz lewackiej) poprawności politycznej. 

Co gorsze - odpowiedzią niemieckich i francuskich eurokratów na Brexit ma być... jeszcze większa integracja europejska wokół Berlina i Paryża! Czyli coś, co w ostatnich latach najmocniej odpychało od idei Europejskiej Wspólnoty. W takich okolicznościach właściwym pytaniem o przyszłość Unii Europejskiej jest nie "czy?" lecz "kiedy?" rozsypie się ona jak domek z kart. 

Wbrew pozorom jest to bardzo niedobra informacja dla Polski. Ilość negatywnych konsekwencji politycznych dla kraju takiego jak nasz (ulokowanego między Niemcami a Rosją, bez silnych sojuszników) jest zbyt duża, aby podejmować ryzyko grania na kartę rozpadową. W takich warunkach trzeba podejmować próby zblokowania chorych pomysłów tworzonych w Berlinie i Paryżu oraz tworzyć własną sieć sojuszników, którzy poparliby nasze inicjatywy reform unijnych instytucji. W tym kontekście rację ma publicysta Stanisław Janecki, który komentując wynik brytyjskiego referendum zauważył:

 

"Jeśli UE ma przetrwać musi wyłonić zupełnie innych przywódców, którzy nie będą zramolali ani fizycznie, ani intelektualnie. I na poziomie unijnych instytucji powinno się intensywnie zacząć pracować nad wizją UE po Brexit, wyciągając wszystkie wnioski z brytyjskiego referendum. Bo Brytyjczycy tylko pokazali to, co buzuje także na kontynencie, czyli niezgodę na funkcjonowanie instytucji UE jako pasożytów, a przez to na ograniczanie rozwoju państw członkowskich i skupianie się na bzdurach albo na tym, co Unię rozbija od środka."

 

Powyżej została uchwycona istota problemu. Powstaje tylko pytanie czy znajdą się chętni na przeprowadzenie skutecznych reform oraz czy nie zabraknie na to czasu? Wszak kolejne miesiące rządów Junckera & Tuska pod kierunkiem nadawanym z Berlina i Paryża mogą doprowadzić do ALLexitu, czyli całkowitego rozpadu unijnych struktur...

 

Czytaj także: Po Brexit Juncker, Tusk, Schulz i Mogherini powinni się podać do dymisji. A UE ma szansę zyskać nowe życie (wPolityce.pl) 

wpis z dnia 28/06/2016

       

r e k l a m y


              

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

 

 

r e k l a m y


* * *

Dołącz do nas!

 

  

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP