Po Berlinie także i Paryż udziela politycznego wsparcia dla Nord Stream 2. Antypolski gazociąg ma w Europie coraz więcej zwolenników
wpis z dnia 28/10/2015

foto: brianc (Flickr.com / CC by 2.0)

Po tym jak zarząd Gazpromu dogadał z niemieckim wicekanclerzem i ministrem energetyki w/s budowy nowej nitki Nord Streamu, przedstawiciele rosyjskiego giganta gazowego pojechali do Paryża, gdzie spotkali się z szefem administracji francuskiego prezydenta. Francuskie władze miały udzielić politycznego wsparcia dla idei budowy tej jawnie antypolskiej inwestycji. Niestety, słabość platformianego rządu - na którego czele nadal jeszcze stoi rozhisteryzowana, prowincjonalna lekarka z ZSL-u - przynosi wymierne rezultaty. 
                     

r e k l a m y


            

Przypomnijmy, że po spotkaniu szefa gazowego giganta z Rosji Aleksieja Millera z niemieckim ministrem gospodarki, kanclerz Angela Merkel uznała, że wspólna inicjatywa Gazpromu, niemieckich E.On i BASF-Wintershall, brytyjsko-holenderskiego Royal Dutch Shell, austriackiego OMV i francuskiego Engie jest "czysto komercyjna" i nie spowoduje żadnych zagrożeń geopolitycznych zarówno dla całej UE jak i dla poszczególnych państw członkowskich Wspólnoty. Po tym jak Rosjanom udało się "spacyfikować" Berlin, za kolejny cel postawili sobie Paryż. Tam prezes Gazpromu spotkał się z szefem administracji francuskiego prezydenta Jean-Pierre Jouyetem oraz z prezesem francuskiego Engie Gerardem Mestralletem. Podczas spotkania strona francuska stwierdziła, że realizacja projektu Nord Stream 2 znacząco zwiększy bezpieczeństwo dostaw gazu do państw europejskich z Rosji, co w praktyce oznacza polityczne "błogosławieństwo" dla powodzenia tego gazociągu.

Wygląda więc na to, że na oczach bezradnego rządu Ewy Kopacz dogadywana jest jawnie anty-polska inicjatywa gospodarcza, która dla naszego kraju może się okazać współczesną wersją paktu Ribbentrop-Mołotow. Przypomnijmy, że plan przewiduję budowę kolejnej, dwunitkowej magistrali gazowej o przepustowości 55 mld metrów sześciennych surowca rocznie z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie z ominięciem Polski. W praktyce będzie to oznaczać, że całość gazu z Rosji będzie docierać do Europy Zachodniej przez Niemcy (a nie, jak do tej pory przez Białoruś, Polskę i Niemcy), co zapewni niemieckim firmom przesyłowym stabilne wpływy pieniężne na dziesięciolecia, a Rosji umożliwi stosowanie szantażu energetycznego wobec Polski. Obecnie było to niemożliwe, bowiem wstrzymanie dostaw gazu do Polski (jako kraju tranzytowego) było równoznaczne ze wstrzymaniem dostaw do państw Europy Zachodniej. Po wybudowaniu Nord Stream 2 Rosja będzie mogła dostarczać całość gazu potrzebnego Europie z pominięciem Polski. 

Co ciekawe - premierzy Słowacji i Ukrainy, gdy tylko dowiedzieli się o zawarciu porozumienia w/s budowy kolejnej nitki gazociągu po dnie Bałtyku, natychmiast wydali wspólne oświadczenia potępiające tą niekorzystną dla ich państw inicjatywę. Szef Słowackiego rządu posłużył się nawet określeniem "zdrady", do jakiej - wobec jego kraju - miał się dopuścić rząd w Berlinie. Co na to Ewa Kopacz? - Nic. Wiedziała, że musi milczeć, bo wyrażenie negatywnego stanowiska mogłoby się nie spodobać jej nieformalnej przełożonej, tj. Angeli Merkel.

 

Czytaj więcej: Gazprom lobbuje za Nord Stream 2 we Francji (BiznesAlert.pl)
Czytaj także: Warszawa nie może milczeć na temat Nord Stream (BiznesAlert.pl)


wpis z dnia 28/10/2015

                          

r e k l a m y


   

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu

 

 

r e k l a m y


* * *

Dołącz do nas!

   

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu