Zimą w polskich domach może zabraknąć prądu. Będzie to jedna z bardziej dotkliwych konsekwencji 8-letniego "skoku cywilizacyjnego"
wpis z dnia 22/10/2015

foto: 1997 (wikipedia / GNU 1.2)

Eksperci są zgodni - zaniedbania w zakresie bezpieczeństwa energetycznego kraju, do jakich dopuściła się rządząca krajem od 8 lat ekipa PO-PSL, mogą się przyczynić do tego, że zimą w polskich domach zabraknie prądu. Nie wykluczone, że w styczniu będziemy zmuszeni powrócić do świeczek i lamp naftowych. Tak właśnie się dzieje, kiedy rządzący - zamiast budować nowe elektrownie i dbać o strategiczne interesy - wolą haratać w gałę i straszyć Macierewiczem.
                      

r e k l a m y


            

Niestety wiele wskazuje na to, że zbliżająca się zima może być niezwykle groźna dla komfortu życia zwykłych ludzi i funkcjonowania całej polskiej gospodarki. Wszystko przez ryzyko wystąpienia długotrwałych zaników zasilania na dużym obszarze kraju. Eksperci są zgodni - w przypadku kilku-kilkunastu mroźnych dni polskie elektrownie mogą nie zapewnić odpowiedniej ilości mocy w sieciach przesyłowych, co w konsekwencji spowoduje odcięcie od dostaw prądu nie tylko energochłonnych zakładów przemysłowych, ale również kilkuset tysięcy zwykłych gospodarstw domowych. 

Przyczyny tego stanu rzeczy są co najmniej dwie - pierwsza z nich to pakiet klimatyczny, a druga - nieudolność rządzących. Jeśli chodzi o tę pierwszą, to należy podkreślić, że rządy Donalda Tuska oraz Ewy Kopacz niemal bezrefleksyjnie przyjmowały narzucane przez Brukselę nowe wersję unijnej legislacji środowiskowej, które nakazywały wyłączanie starych bloków dominujących w Polsce elektrowni węglowych. Problem by nie istniał, gdyby rząd Platformy Obywatelskiej na miejsce wyłączanych bloków zdołał wybudować nowe elektrownie. Niestety, przez blisko 8 lat nieudolnych rządów tej ekipy w naszym kraju nie powstała ani jedna nowa elektrownia o dużej mocy. Większość strategicznych inwestycji dotyczących bezpieczeństwa energetycznego kraju, których realizacja miała nastąpić w ciągu ostatnich kilku lat, albo nie wyszła jeszcze z fazy projektowej (np. elektrownia atomowa, gdzie od 6 lat trwa proces wyboru jej lokalizacja), albo jest blokowana przez ekologów (elektrownia w Opolu i Rajkowach, przez co występują poważne opóźnienia w ich realizacji), albo z niewiadomych przyczyn jest anulowana (np. elektrownia w Ostrołęce, na którą nadzorowana przez Skarb Państwa spółka Energa miała już wydać 200 mln zł).

Aby konsekwencje zimowego deficytu mocy dotknęły jak najmniejszą liczbę gospodarstw domowych, Polska będzie zmuszona kupować energię potrzebną do zbilansowania całego systemu poza swoimi granicami. Już ubiegły rok był pod tym względem historyczny. Pierwszy raz zdarzyło się bowiem, że polskie elektrownie wyprodukowały mniej energii elektrycznej, niż zużyli krajowi odbiorcy. Zgodnie z oficjalnymi statystykami Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE) w ubiegłym roku kupiliśmy za granicą 2,2 TWh energii, zaspokajając w ten sposób ok. 1,4 proc. rocznego zużycia prądu. Jednocześnie z dotychczasowego eksportera energii elektrycznej, staliśmy się jej importerem. Powstaje pytanie: czy taki był cel platformianego rządu? Czy od samego początku ich niesamowita nieudolność w zakresie bezpieczeństwa energetycznego kraju była podyktowana nadrzędnym celem uzależnienia nas od dostaw energii z zagranicy?

Fakty są takie, że obecna ekipa rządowa, poprzez swoją nieudolność i niekompetencje, zaczęła gasić światło nad Polską. Mam już serdecznie dosyć tego "teoretycznego państwa". Czas najwyższy pogonić partaczy! Koniec z pobłażliwością! Za lata zaniedbań muszą ponieść konsekwencje!

Polecam: Zimowe widmo niedoboru mocy (Rp.pl)

wpis z dnia 22/10/2015

                       

r e k l a m y


   

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu

 

 

r e k l a m y


* * *

Dołącz do nas!

   

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu