Platforma przez 8 lat regularnie podnosiła podatki. Tylko idiota uwierzy, że w 9. roku rządów nagle zaczną je obniżać
wpis z dnia 14/09/2015

foto: PlatformaRP \ European People's Party EPP (Flickr.com / CC by SA 2.0)

W 2007 roku Tusk obiecał stworzenie z Polski "zielonej wyspy", bezkompromisową walkę z biurokracją i obniżenie podatków (3 x 15 proc.). Kolejne lata pokazały, że zielona wyspa była raczej szaro-zgnita, a w dodatku co chwila targana aferami i przekrętami, biurokracja rozrosła się o kolejne 43 tys. etatów, a zamiast 3 x 15 proc. ekipa Tuska zafundowała nam kilkanaście podwyżek podatków i innych danin publicznych. W takich okolicznościach trzeba być idiotą, aby uwierzyć w najnowsze (totalnie odjechane) obietnice dotyczące obniżenia podatków, serwowane przez Ewę Kopacz. 
   
                   

r e k l a m y


           

W ciągu 8 ostatnich lat przekonałem się, że ekipa Platformy Obywatelskiej raczej na miękko podchodziła do swoich przedwyborczych obietnic, a najczęściej po prostu je olewała (tym samym olewała swoich wyborców). - "Przysięgam Polakom, że każdy, kto w moim rządzie zaproponuje podwyżkę podatków, zostanie osobiście przeze mnie wyrzucony" - w ten sposób Donald Tusk zachęcał Polaków w 2007 roku do głosowania na swoich ludzi, którzy po przejęciu władzy mieli stopniowo obniżać podatki zwykłym ludziom i tym samym sprawiać, by "żyło się lepiej". To było 8 lat temu, czyli dość dawno temu. Co się wydarzyło w tym czasie? Czy Platforma rzeczywiście obniżyła podatki, zrealizowała postulat 3 x 15% czy też odchudziła biurokrację?

Przypomnijmy zatem, że póki co żadna z przedwyborczych obietnic PO, które dotyczyły podatków czy biurokracji, nie została zrealizowana. Ekipa Tuska, Komorowskiego i Kopacz podniosła nam stawkę VAT, akcyzę na paliwa, składkę rentową, podatki lokalne, zlikwidowała ulgi, zamroziła progi oraz kwotę wolną. Szacuje się, że dorzucanie nowych obciążeń publiczno-prawnych w latach 2008 - 2015 kosztowało nas wszystkich dodatkowe 60-70 miliardów złotych! To oznacza, że każdy dorosły Polak musiał wyłożyć z własnej kieszeni średnio o 2,0 - 2,5 tys. zł więcej, aniżeli w sytuacji, gdy do wspomnianych podwyżek by nie doszło. Jakby tego było mało - według oficjalnych statystyk od końca 2008 roku do końca 2014 roku liczba urzędniczych etatów wzrosła w naszym kraju o 43 tys. Średnie zarobki urzędników również wzrosły z poziomu 3527 zł (w 2008 roku) do 4798 zł (2014 rok). Tak więc walka z biurokracją szła, jak widać, na całego.

Pół biedy, gdyby rosnące koszty utrzymania armii urzędników miały przełożenie na przyjazne prawo, jasne i czytelne procedury oraz transparentność działań władzy. Niestety tutaj również rządy Platformy przyczyniły się jedynie do pogłębienia kryzysu. Odwołajmy się do Globalnego Rankingu Konkurencyjności za 2014 rok tworzonego przez World Economic Forum. W kategorii "Czas potrzebny do założenia własnej działalności gospodarczej" zajęliśmy odległe 111. miejsce na świecie, natomiast w rankingu mierzącym przejrzystość i transparentność działań rządu zajęliśmy 110. miejsce na świecie. Bardziej transparentne i przejrzyste władze funkcjonują w takich krajach jak Gabon, Uganda, Mongolia, Albania, Ukraina czy Rosja. 

Na przestrzeni kilku ostatnich lat politycy pokroju Ewy Kopacz wielokrotnie pokazywali w jakim miejscu i jak głęboko mają interes zwykłych ludzi, którzy ich utrzymują. Mam poważne wątpliwości, aby cokolwiek w tej kwestii miało się zmienić, gdyby Platforma Obywatelska miała rządzić przez kolejne 4 lata. Widmo utraty władzy skłania tych polityków do serwowania fantastycznymi obietnicami. Na szczęście mamy jednak poważny, bo aż 8-letni, bagaż negatywnych doświadczeń, który skutecznie neutralizuje każde wypowiedziane przez funkcjonariuszy PO słowo.

 

wpis z dnia 14/09/2015

                              

r e k l a m y


   

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu

 

 

r e k l a m y


* * *

Dołącz do nas!

   

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu