Choć nominalnie zarabiamy coraz więcej, to realnie płace od 10 lat stoją w miejscu. Wszystkiemu winien gigantyczny drenaż kapitału za granicę
wpis z dnia 29/07/2015

foto: Lukas Varho (Wikipedia / CC by SA 3.0)

W ciągu ostatnich 10 lat przeciętne nominalne wynagrodzenie w Polsce wzrosło niemal o 100 proc. Teoretycznie zatem zarabiamy prawie dwa razy więcej. Niestety tylko teoretycznie. W praktyce bowiem realne płace zwiększyły się w niewielkim stopniu albo wcale. Najlepiej ukazuje to statystyka informująca nas o tym ile metrów kwadratowych nowego mieszkania można było kupić za przeciętną płacę. W 2004 roku za średnie wynagrodzenie można było kupić 0,8 metra kw. nowego mieszkania. W 2014 roku za przeciętną pensję można było kupić... również 0,8 metra kw. nowego mieszkania! Wszystko dlatego, że od czasu wejścia do UE Polska stała się największą neokolonią w Europie, drenowaną bezlitośnie z prawie wszystkich owoców gospodarczego wzrostu.

                    

r e k l a m y


           

Oficjalne dane NBP nie nastrajają optymistycznie. W roku wejścia Polski do struktur Unii Europejskiej (2004) statystyczny Kowalski za swoją średnią krajową mógł kupić ok. 0,8 metra kwadratowego nowego mieszkania. Warto zauważyć, że ówczesna przeciętna płaca była niemal dwukrotnie mniejsza niż obecnie i wynosiła zaledwie 2289,57 zł brutto. W 2014 roku ten sam statystyczny Kowalski za swoją statystyczną średnią krajową mógł kupić dokładnie tyle samo metra kwadratowego nowego mieszkania jak w 2004 roku, czyli 0,8 - i to mimo, że średnia krajowa wzrosła do poziomu 3783,46 zł!

Jaki jest powód takiego stanu rzeczy? Dlaczego, mimo że płace nominalnie rosną, to realnie możemy za nie kupić niewiele więcej albo tyle samo co przed 10-laty? Odpowiedź na te pytania można znaleźć sięgając ponownie po statystyki NBP, a dokładnie - statystyki bilansu płatniczego (tj. informacje na temat tego ile pieniędzy do Polski wpłynęło, a ile opuściło nasz kraj w danym okresie). Okazuje się, że w latach 2005-2014 Polska była najobficiej drenowanym z kapitału państwem Europy! W ciągu wspomnianych 10 lat z Polski wyprowadzono równowartość około 540 mld zł! Szerokim strumieniem wypływały z naszego kraju gigantyczne transfery zysków, dywidend i innych owoców gospodarczego wzrostu. Stanowiący podstawę dobrobytu i zamożności kapitał był bezlitośnie drenowany przez zagraniczne rządy, spółki i przedsiębiorstwa. Wynikało to ze struktury naszego przemysłu (w dużej części zlikwidowany lub ograniczony do peryferyjnych montowni) oraz relacji właścicielskich sektora finansowo-usługowego (w większości przejęty przez koncerny mające swoje siedziby za granicą). Swoją cegiełkę dorzucał także rząd, który konsekwentnie powiększając zadłużenie naszego kraju, sprawia, że z roku na roku musimy płacić zagranicznym wierzycielom coraz większe odsetki za pożyczone pieniądze. Właśnie z tego powodu realna wartość polskich płac stała w miejscu. Właśnie dlatego przeciętny Kowalski, zarówno w 2004, jak i w 2014 roku, mógł kupić za swoją pensję niemal tyle samo nowego auta, mieszkania czy domu. Prawda jest taka, że dopóki III RP nie odrzuci neokolonialnej struktury gospodarczej i nie powstrzyma wypływu kapitału za granicę, dopóty realne płace Polaków nigdy nie dogonią tych europejskich.

 

Czytaj także: Zarabiamy dwa razy więcej, ale stać nas na tyle samo co przed dekadą (Money.pl)
Czytaj także: Drenowanie. Czyli wyzyskiwanie? (DoRzeczy.pl)
Źródło danych: Bilans płatniczy NBP (NBP.pl) 


wpis z dnia 29/07/2015

                          

r e k l a m y


   

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu

 

 

r e k l a m y


* * *

Dołącz do nas!

   

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu