Władze przygotowują nowy podatek od telefonów i smartfonów. Ceny pójdą do góry, aby ekipa rządowa mogła dalej przeżywać swój "złoty okres"...
wpis z dnia 7/05/2015

foto: pestoverde (Flickr.com / CC 2.0) | PlatformaRP (Flickr.com / CC by SA 2.0)

Ekipa z PO-PSL konsekwentnie dąży do realizacji swojego rzeczywistego celu, jakim jest opodatkowanie wszystkiego, co tylko się da opodatkować, tak aby jak najwięcej pieniędzy wpływało do budżetu i było wydawane na urzędnicze pensje i bieżącą spłatę długów. Tym razem władze szykują nam wprowadzenie podatku od posiadanych telefonów, smartfonów i tabletów. Ceny tych urządzeń pójdą do góry, aby ekipa rządowa nadal mogła przeżywać swój "złoty okres".

 

Racje miał Alexis de Tocqueville, który stwierdził niegdyś, że: "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy". Rząd Platformy z pewnością nie ma pieniędzy na spłatę bieżącego zadłużenia (do którego sam doprowadził) oraz wypłatę pensji dla rozrastającej się armii urzędników. Stąd też musiał zafundować Polakom największy w historii III RP wzrost obciążeń podatkowych. Naczelną zasadą polityki finansowej ekipy Platformy miało być stopniowe obniżanie podatków i danin publicznych. Tak przynajmniej twierdził Donald Tusk w listopadzie 2007 roku podczas wygłaszania swojego pierwszego expose. Tymczasem po wypowiedzeniu tych słów premier lekką ręką - przy wsparciu posłów swojej partii i prezydenta Komorowskiego - podniósł podatek VAT, kilkukrotnie podnosił akcyzę, podwyższył składki na ZUS, podwyższył składkę rentową dla przedsiębiorców, zlikwidował ulgi: budowlaną i internetową, obniżył o 1/3 zasiłek pogrzebowy, opodatkował lokaty 1-dniowe, kilkukrotnie podnosił maksymalne limity na podatki lokalne oraz zamroził progi podatkowe jak i kwotę wolną od podatku.

 

Obecnie Ministerstwo Kultury pracuje nad rozporządzeniem, które nałoży na producentów telefonów, smartfonów, tabletów czy aparatów fotograficznych nowy podatek - tzw. podatek reprograficzny. Według wstępnych założeń miałby on wynosić 2 proc. wartości danego sprzętu. Ceny na sklepowych półkach pójdą zatem do góry od kilku do nawet kilkuset zł (w zależności od rodzaju i wartości sprzętu - tanie telefony podrożeją niewiele, bo o kilka-kilkanaście złotych, ale już za profesjonalny sprzęt fotograficzny trzeba będzie zapłacić o kilkaset złotych więcej). Co istotne: zdaniem części ekspertów badających rynek sprzedaży detalicznej, wprowadzenie nowego podatku przełoży się w rzeczywistości na wyższy niż 2 procentowy wzrost cen na sklepowych półkach. Z raportu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, który zanalizował potencjalny wpływ opłaty reprograficznej na ceny produktów nimi objętych, wynika, że wzrost cen smartfonów i tabletów może wynieść nawet 8 procent. A wszystko po to, aby ekipa rządowa nadal mogła przeżywać swój "złoty okres"... 

wpis z dnia 7/05/2015