Absurdalny projekt posłów PO: Do centrum miast wjadą tylko bogaci posiadacze drogich samochodów. Biedni będą musieli pozostawiać swoje auta na obrzeżach
wpis z dnia 30/04/2015

foto: arimeq (Flickr.com / CC by SA 2.0)

Posłowie Platformy Obywatelskiej nadal forsują absurdalny projekt, który jawnie podzieli społeczeństwo na część bogatszą, posiadającą nowsze samochody (będą mogły wjechać do centrum miasta) oraz część biedniejszą, posiadającą nieco starsze, np. 10-letnie auta (będą mogły wjechać co najwyżej na przedmieścia). Oczywiście za ten podział społeczeństwo będzie musiało zapłacić z własnej kieszeni kupując w starostwie zieloną, żółtą lub czerwoną nalepkę na szybę swojego samochodu. Za jej brak będzie oczywiście groziła kara. By żyło się lepiej, prościej i przyjemniej!

W lutym opisywałem kuriozalny pomysł jaki pojawił się w głowach polityków Platformy Obywatelskiej, którego głównym celem miałoby być utrudnienie życia zwykłym ludziom pod pozorem ochrony środowiska i czystości powietrza. Rozpoczęli oni wówczas pracę nad ustawą, dzięki której będzie można wprowadzić zakaz wjazdu do centrów miast dla starszych samochodów (pow. 10 lat) należących do biedniejszej części społeczeństwa. Niestety nikt im tego pomysłu z głowy nie wybił i właśnie przeobraził się on w oficjalny projekt na etapie pierwszego czytania w Sejmie. Zgodnie z jego treścią samochody jeżdżące po polskich drogach miałyby zostać podzielone według daty ich pierwszej rejestracji. Od tego czy dany pojazd został zarejestrowany po raz pierwszy w 2010 czy w 2005 roku zależałoby, czy mógłby się poruszać po tzw. "eko-strefach" w centrach największych polskich miast. Co ciekawe - za wspomniany administracyjny podział zapłacić mieliby właściciele aut, wykupując w wydziałach komunikacji specjalne nalepki na szyby swoich pojazdów (koloru zielonego, żółtego lub czerwonego - zgodnie z ilością lat jakie upłynęły od pierwszej rejestracji). Gdy nalepki zabraknie, a samochód wjedzie do centrum i zostanie zatrzymany przez odpowiednie służby, jego właścicielowi będzie oczywiście groziła kara. 

 

Jakby nie spojrzeć na ten pomysł podzieli on społeczeństwo na tych, których stać na posiadanie nowych, a przez to drogich samochodów oraz całą resztę, którzy nie są w stanie kupić nowszego auta, bo najzwyczajniej w świecie są na to za biedni. Posłowie Platformy pytani o powody, dla których chcą aby nowa ustawa weszła w życie, stwierdzają, że przeciętny wiek samochodu osobowego jeżdżącego po polskich drogach to 15 lat i "coś z tym trzeba zrobić". No tak. Szkoda tylko, że nie biorą pod uwagę tego, iż przeciętnego Polaka często nie stać na zakup nowszego samochodu. Zarabiając po 2000-2500 zł miesięcznie jest skazany za sprowadzenie używanego auta zza Odry, którego wiek i stan techniczny często pozostawia wiele do życzenia. Gdyby zarobki w Polsce były tylko dwukrotnie niższe od europejskich, to prawdopodobnie nie byłoby problemu ze starymi autami jeżdżącymi po naszych drogach. Niestety przeciętny Kowalski zarabia 4-razy mniej od przeciętnego Mullera, a ekipa Platformy przez osiem lat rządów potwierdziła tylko rolę Polski jako gospodarczej kolonii, której największym atutem jest tania siła robocza. W takich okolicznościach niech się nie dziwią, że wiek samochodów w naszym kraju jest adekwatny do możliwości finansowych społeczeństwa. Po co "tania siła robocza" w państwie kolonialnym ma się poruszać nowymi samochodami? Równie dobrze może jeździć starymi, ponad 10-letnimi szrotami z 200 tys. kilometrów na blacie. Nie mam racji?

wpis z dnia 30/04/2015