Biurokracja generuje coraz większe koszty: W ubiegłym roku na pensje dla budżetówki podatnicy wydali aż 176,3 mld zł (wzrost o +3% r/r)!
wpis z dnia 29/04/2015

foto: PlatformaRP (Flickr.com / CC by SA 2.0)

Całkowite wydatki państwa na pensje urzędników i pracowników sfery budżetowej pochłonęły w 2014 roku astronomiczną kwotę 176,3 mld zł i były aż o 5 miliardów złotych większe niż w 2013 roku. W głównej mierze to zasługa wciąż rozrastającej się biurokracji i armii urzędników, której koszty utrzymania pochłaniają coraz więcej pieniędzy podatników. Aby mieć środki na wypłaty dla dziesiątek tysięcy nowych urzędników, rząd wpadł w fiskalny amok i z premedytacją utrzymuje dla Polaków płacących podatki kuriozalnie niską kwotę wolną od PIT. 

  
Oficjalne statystyki mówią, że na koniec 2008 roku (czyli po pierwszym roku rządzenia krajem przez ekipę Platformy Obywatelskiej) liczba urzędników pracujących w administracji centralnej, samorządowej, bezpieczeństwie publicznym oraz ubezpieczeniach społecznych wyniosła 600,6 tys. osób. Na koniec 2014 roku liczba ta urosła do poziomu 643,9 tys. osób. Zakładając, że miesięczne uposażenie urzędnika w 2014 roku wynosiło średnio 4798 zł (wyliczenie na podstawie oficjalnych danych), to roczny koszt utrzymania zatrudnionych w latach 2009-2014 nowych pracowników administracji wyniósł 2 mld 493 mln zł. 

 

Aby zebrać tak gigantyczne pieniądze rząd Platformy musi prowadzić bezwzględną politykę fiskalną wobec płacących w Polsce podatki. Objawia się to podwyżkami istniejących obciążeń fiskalnych (np. VAT czy akcyza), nowymi formami opodatkowania (np. haracz nałożony na Lasy Państwowe w postaci 2-procentowy podatku od przychodów) czy utrzymywaniem od 8 lat kwoty wolnej od PIT na kuriozalnie niskim poziomie. Warto odnotować, że w tej ostatniej kwestii możemy się obecnie porównywać jedynie z biednymi krajami Afryki Środkowej. Ale i tam zdarzają się państwa, gdzie kwota wolna od podatku jest wyższa niż w Polsce. Niestety nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie miało się coś zmienić w tej kwestii. Ekipa Platformy i PSL-u stworzyła dziesiątki tysięcy nowych urzędniczych etatów i ktoś musi łożyć na ich wynagrodzenia. Tym kimś są oczywiście podatnicy. Co ciekawe - spora część z nich, na co dzień łupionych niemiłosiernie przez rządowy aparat administracji skarbowej, w dniu wyborów, mając realną możliwość odsunięcia od władzy swoich ciemiężycieli, nadal na nich głosuje. Czy to taki polski paradoks? Czy może efekt totalnego zidiocenia propagandową papką serwowaną przez rządowe media?

wpis z dnia 29/04/2015