Komorowski mężem stanu? Raczej mężem kurnika lub ruskiej budy... Gorzka prawda o człowieku, który został prezydentem
wpis z dnia 20/04/2015

foto: screen z Youtube.com

Gdyby cykliczne wpadki, kompromitacje oraz antyobywatelskie decyzje Komorowskiego miały miejsce w kraju, w którym główne media nie są na usługach władzy, obecny prezydent mógłby liczyć na poparcie góra 10 procent społeczeństwa, co automatycznie skutkowałoby brakiem jakichkolwiek szans na reelekcję. Niestety w III RP główne media są mocno powiązane z platformianą władzą, stąd niewygodne dla "Bula" informacje są albo przemilczane, albo mówi się o nich tak, by nie mogły mu poważniej zaszkodzić.

Media rządowe jak ognia unikają niewygodnych tematów dotyczących antyobywatelskich decyzji Bronisława Komorowskiego podjętych przez niego podczas pięciolecia urzędowania na stanowisku Prezydenta RP. Trudno obecnie dowiedzieć się czegokolwiek więcej o konsekwencjach podpisanej przez "Bula" ustawy podwyższającej Polakom VAT czy zwiększającej składkę rentową dla przedsiębiorców (szacuje się, że tylko te dwie decyzje przyczyniły się do wydrenowania z kieszeni polskich podatników i przedsiębiorców w latach 2011-2015 o co najmniej 40 miliardów złotych!). Równie mało można się dowiedzieć o innych klepniętych przez Komorowskiego ustawach zwiększających w naszym kraju fiskalny ucisk (przypomnijmy, że było ich łącznie 13). Żaden z funkcjonariuszy telewizji uchodzących za rządowe nie zająknie się nawet o fakcie, że "Bul" w ciągu ostatnich 5 lat był niczym notariusz Platformy Obywatelskiej akceptujący wszystko to, co wcześniej przepchnęła przez Sejm ekipa Tuska, a obecnie Kopacz ( nie zawetował ani jednej ustawy podnoszącej Polakom podatki). 

Jakby tego było mało - Komorowski, w ciągu 5 lat trwania na urzędzie Prezydenta RP, wielokrotnie dopuszczał się gaf, wpadek i wizerunkowych kompromitacji. Począwszy od absurdalnych wypowiedzi na temat powodzi w Polsce (w 2010 roku - jeszcze jako kandydat), poprzez pozostawanie w "bulu i nadzieji", wołanie szoguna i wchodzenie na krzesła, a skończywszy na ostatnim występie w Lublinie. W tym ostatnim przypadku nerwowo krzycząc do tłumu, którego większą część stanowili jego przeciwnicy, Komorowski próbował w całkowicie bełkotliwy sposób wytłumaczyć dlaczego powinien być wybrany na drugą kadencje: 

Na tym polega wielkość naszego programu: My proponujemy to co Polsce służy, a nie szkodzi! Szkodzi wrzask! Szkodzi specjalista od kur! Szkodzi ten, który chce aby wszystko wetować co chodzi, fruwa i się rusza! Proszę państwa, wygramy! Czas specjalistów tylko od kur i od wrzasków minął! 

(posłuchaj i zobacz: https://youtu.be/ZSfWOxA65Pg)

 

Gdyby TVP, TVN lub Polsat puściły w swoim głównych programach informacyjnych tę kompromitującą głowę państwa wypowiedź, to natychmiast poparcie dla Komorowskiego spadłoby o kilka, może nawet kilkanaście punktów procentowych. Niestety żadna główna telewizja nie opublikowała tego kompromitującego materiału. Tym samym 90 procent wyborców nie zobaczy jak słaby psychicznie jest Komorowski, jak zachowuje się pod presją tłumu i co mówi, kiedy nerwy odbiorą mu rozum. Nie programy, nie obietnice przedwyborcze ale takie właśnie wizerunkowe wpadki mogą mieć decydujące znaczenie dla tego kto wygra wybory i dlaczego nie będzie to Komorowski. Niestety medialny układ III RP nadal jest zbyt zwarty i solidarny, aby uderzać w "swojego" prezydenta. 

wpis z dnia 20/04/2015