Unia chce większych pieniędzy od Polski. Coraz więcej przekazujemy do brukselskiego budżetu, a coraz mniej z niego otrzymujemy
wpis z dnia 20/04/2015

Rządowi politycy lubią się chwalić kwotami jakie Polska ma szanse otrzymać z budżetu Unii Europejskiej. Owszem, sumy te robią wrażenie. Problem w tym, że są to kwoty "brutto", czyli nie uwzględniają transferu pieniędzy w drugą stronę, to jest składek członkowskich jakie nasz kraj musi płacić do wspólnego unijnego budżetu. A z roku na rok są one coraz wyższe. 
  
Rok 2005 był pierwszym pełnym rokiem naszej obecności w Unii Europejskiej. Zapłaciliśmy wówczas 2,4 mld euro składki członkowskiej. W kolejnych latach składki były coraz większe. W 2008 roku przelaliśmy do unijnego budżetu 3,4 mld euro, by w roku 2013 osiągnąć poziom składki na pułapie ponad 4,4 mld euro. W ubiegłym roku było to już 4,5 mld euro, czyli w przeliczeniu na złotówki około 19 mld zł. Szacuje się, że składka w tym roku będzie jeszcze większa, a do 2020 roku osiągnie poziom 6,5 mld euro (w przeliczeniu po aktualnym kursie PLN/EURO będzie to kwota ok. 26 mld zł - czyli niemal tyle, ile obecnie wydajemy na utrzymanie swojego wojska). 

Nie ulega wątpliwości, że saldo transferów pieniężnych między Brukselą a Warszawą jest nadal zdecydowanie korzystniejsze dla tej drugiej stolicy. Problem polega jednak na tym, że proporcje się zmniejszają i o ile w perspektywie budżetowej 2007 - 2013 uzyskaliśmy netto około 70 mld euro (95 mld euro kwoty brutto minus ok. 25 mld euro składek), to w perspektywie budżetowej na lata 2014 - 2020 możemy liczyć na maksymalnie 66 mld euro (106 mld euro kwoty brutto minut ok. 40 mld euro składek) - pod warunkiem oczywiście, że pieniądze te zostaną wykorzystane (co, przy założeniu konieczności współfinansowania inwestycji przez instytucje rządowe lub samorządowe w Polsce, wcale takie oczywiste nie jest). 

 

W kontekście korzystnego wciąż bilansu płatniczego między instytucjami UE a Polską, warto również wspomnieć o całkowitym bilansie płatniczym naszego kraju. A ten nie prezentuje się fatalnie. Okazuje się bowiem, że w latach 2005-2014 Polska była najobficiej drenowanym z kapitału państwem Europy! Zagraniczne koncerny transferują gigantyczne zyski osiągane w naszym kraju do swoich central we Frankfurcie, Londynie czy Paryżu. Dzięki temu w ciągu ostatnich 10 lat z Polski wyprowadzono równowartość około 540 mld zł! Miliardy uzyskane z unijnych instytucji sporo nas zatem kosztowały. 

 

wpis z dnia 20/04/2015