Groszowe koszty utrzymania polskiego pracownika. Nadal jesteśmy "Bangladeszem" Europy
wpis z dnia 9/04/2015

foto: Niewygodne.info.pl

Zgodnie z oficjalnymi danymi GUS aż 80 proc. pracujących Polaków zarabia mniej niż wynosi wysokość minimalnej (podkreślmy to - minimalnej!) pensji w takich krajach jak Francja, Holandia czy Irlandia. Przeciętny Niemiec zarabia blisko 4 razy więcej niż przeciętny Polak. Między innymi przez to Polska jest nadal traktowana przez zagranicznych inwestorów jako "Bangladesz" Europy, gdzie ludzie zarabiają grosze, dzięki czemu inwestor może się w łatwy sposób obłowić zyskami.

 

Z opublikowanych właśnie przez Eurostat danych wynika, że w ubiegłym roku statystyczny Polak zarabiał średnio 6,8 euro na godzinę, a statystyczny pracownik UE - 18,6 euro na godzinę, w tym ze strefy euro aż 21,6 euro. Dzięki temu w naszym kraju jak grzyby po deszczu powstają montownie, call-centra i magazyny należące do zagranicznych właścicieli. Oni traktują nas jak "Bangladesz" w Europie. Tania siła robocza powoduje, że wspomniane montownie czy centra usług mogą generować gigantyczne zyski dla ich właścicieli. Szczególnie jeśli produkowane w nich dobra i usługi będą sprzedawane w krajach Europy Zachodniej.

 

Niskie płace w Polsce mają jeszcze jedną poważną konsekwencję. Otóż koszty życia w Polsce, w odróżnieniu od płac, wcale nie są 3-4-krotnie tańsze jak na Zachodzie. W niektórych aspektach są one zbliżone do kosztów życia w Niemczech czy Francji. W konfrontacji z niskimi zarobkami oznacza to, że w naszym kraju mamy do czynienia z biedą i ubóstwem zmuszającym do zarobkowej emigracji. Polska się wyludnia w zastraszającym tempie. Oficjalne dane mówią o 2,2 milionie emigrantów z ostatnich kilku lat. Nieoficjalnie mówi się, że osób, które postanowiły opuścić nasz kraj w celach zarobkowych było od 3 do 4 milionów. 

     

wpis z dnia 9/04/2015