To się nazywa fiskalny amok! Od kiedy rządzi PO-PSL realna wysokość podatku PIT płaconego przez najbiedniejszych wzrosła aż o 111 proc.!
wpis z dnia 20/03/2015

foto: PlatformaRP (Flickr.com / CC by SA 2.0)

W 2008 roku podatek dochodowy naliczany od płacy minimalnej (wówczas 1126 zł brutto) wynosił ok. 485 zł rocznie. W roku 2015 osoba zarabiająca minimalną płacę (obecnie 1750 zł brutto) w ciągu roku będzie musiała odprowadzić 1025 zł podatku dochodowego, co oznacza wzrost aż o 111 proc. w stosunku do roku 2008 (mimo że płaca minimalna zwiększyła się w tym okresie jedynie o 55 proc.). Wszystko przez brak aktualizacji kwoty wolnej od podatku, która od momentu przejęcia władzy przez ekipę PO-PSL cały czas utrzymuje się na tym samym - dziś już absurdalnie niskim - poziomie 3091 zł.

Platforma, nie aktualizując od 8 lat kwoty wolnej od podatku, łupi Polaków niemiłosiernie. Najmocniej czują to najbiedniejsi, którzy zarabiają tzw. minimalną krajową. W 2008 roku osoba otrzymująca za swoją pracę pensję minimalną (wówczas było to 1126 zł brutto) płaciła fiskusowi ok. 485 zł podatku dochodowego rocznie. W 2015 roku osoba pracująca za minimalną krajową (obecnie jest to 1750 zł) będzie zmuszona zapłacić fiskusowi w ciągu roku ok. 1025 zł podatku dochodowego. To oznacza wzrost aż o 111 proc., mimo że w tym czasie minimalne wynagrodzenie wzrosło jedynie o 55 proc. To jeden z najbardziej odczuwalnych efektów fiskalnego amoku rządowej ekipy, który przejawia się m.in. w zamrożeniu kwoty wolnej od PIT. Dzięki takiemu działaniu Ministerstwo Finansów zgarnia od najbiedniejszych obywateli w podatkach dodatkowe miliardy złotych. W 2010 r. było to ok. 1,5 mld zł więcej. Szacuje się, że w tym roku będzie to już ok. 1,8 mld zł więcej. 

 

Przypomnijmy, że przeciętny Polak oddaje w podatkach rządowi Platformy i PSL-u około 41,6 proc. swoich dochodów. Pod tym względem nasz kraj zajmuje odległe, bo 87. miejsce na świecie (ranking World Economic Forum). Władza zamiast obniżać podatki nieustannie je podnosi, likwiduje kolejne ulgi i cały czas opracowuje koncepcje nowych obciążeń fiskalnych. Jakby tego było mało w naszym kraju obowiązuje kuriozalnie już niska kwota wolna od podatku, która stawia nasz kraj w jednym szeregu z zacofanymi i biednymi państwami Afryki, takimi jak Kongo, Mauretania czy Tanzania. Niestety nic nie wskazuje na to, aby pod rządami Ewy Kopacz i Bula-Komorowskiego miało się cokolwiek zmienić. Plany rządu przewidują do minimum 2017 roku utrzymywanie podatków na dotychczasowym poziomie, brak jakichkolwiek reform i wyczekiwanie na gospodarczy cud, który ma przyjść z zewnątrz. Niestety wiele wskazuje na to, że także i tutaj rząd może się pomylić, a wówczas nie pozostanie mu nic innego jak tylko jeszcze mocniej zacisnąć pętle fiskalnego ucisku na szyjach najbiedniejszych Polaków. By żyło się lepiej!

wpis z dnia 20/03/2015 

                  

r  e  k  l  a  m  a