Ustawodawstwo II RP przewidywało dla skorum- powanych urzędników państwowych karę śmierci. Może czas powrócić do sprawdzonych rozwiązań?
wpis z dnia 17/03/2015

foto: twitter.com / Money Pictures (Flickr.com / CC by 2.0)

Praktycznie nie ma tygodnia, w którym nie dowiadujemy się o nowej aferze, przekręcie czy malwersacji z udziałem wysokich urzędników lub polityków partii rządowej. Gigantyczne przekręty powodujące straty Skarbu Państwa w rzeczywistości obciążają rachunki zwykłych Polaków, którzy muszą płacić wyższe podatki, aby wspomniane straty mogły być pokryte. Czy w takich okolicznościach zasadnym byłby powrót do przedwojennego ustawodawstwa, które przewidywało surowe kary (z karą śmierci włącznie) dla skorumpowanych funkcjonariuszy rządowych?

Zgodnie z treścią Ustawy z dnia 18 marca 1921 r. "o zwalczaniu przestępstw z chęci zysku, popełnionych przez urzędników" - urzędnik, który w związku z pełnioną funkcją, dopuścił się kradzieży lub oszustwa popełnionego w zamiarze osiągnięcia dla siebie lub osoby trzeciej korzyści majątkowej, a jednocześnie wywołał tym szkodę finansową u innej osoby - był karany śmiercią przez rozstrzelanie. To samo dotyczyło urzędników, którzy przyjęli korzyść majątkową w zamian za "pogwałcenie obowiązków urzędowych lub służbowych". Kara ciężkiego więzienia (od min. 4 lat do maks. 15 lat) groziła urzędnikowi w przypadku przyjęcia korzyści majątkowej w zamian za rozstrzygnięcie sprawy urzędowej lub służbowej. Jeśli jednak dany urzędnik łapówki w zamian za korzystne rozstrzyganie spraw urzędowych brał notorycznie - groziła mu kara śmierci przez rozstrzelanie.

 

W rzeczywistości III RP nie ma tygodnia, aby na jaw nie wyszła nowa afera, przekręt czy malwersacja ze szkodą dla Skarbu Państwa. Często byłoby to nie możliwe, gdyby nie zachowanie rządzących nami polityków i urzędników najwyższego szczebla. Przykład? - Infoafera. Szacuje się, że kosztowała nas (podatników) kilkaset milionów złotych. Okazało się, że odpowiedzialnymi za tę patologie byli skorumpowani ministerialni urzędnicy, którzy brali za ustawianie publicznych przetargów grubą kasę od zagranicznych firm informatycznych. Pytanie - czy taka "infoafera" byłaby możliwa, gdyby w naszym kraju funkcjonowało prawo surowo piętnujące korupcyjne zachowania opłacanych z naszych pieniędzy funkcjonariuszy publicznych? I nie mówię tutaj wcale o karze śmierci. Wystarczyłoby minimum 15 lat więzienia wraz z całkowitym przepadkiem posiadanego majątku. Pytanie retoryczne: dlaczego w obowiązującym w Polsce porządku prawnym nie regulacji wprowadzającej surowe i nieuchronne kary za przestępstwa korupcyjne?

 

Źródło informacji: Ustawa z dnia 18 marca 1921 r. o zwalczaniu przestępstw z chęci zysku, popełnionych przez urzędników (Sejm.gov.pl)

 

wpis z dnia 17/03/2015

                 

r  e  k  l  a  m  a