Czy ucieczka Tuska na brukselską synekurę była nagrodą za zrobienie z Polski wasala Niemiec?
wpis z dnia 19/02/2015

 foto: PlatformaRP (Flickr.com / CC by SA 2.0)

Donald Tusk żyje sobie jak prawdziwy "król" Europy. Dostaje gigantyczną pensję i za nic nie odpowiada. Jedyne co musi, to być gotowy na telefon od Angeli Merkel z nowymi wytycznymi. W tym samym czasie Polska przestała cokolwiek znaczyć na arenie międzynarodowej. Wstawienie na miejsce szefa MSZ Grzegorza Schetyny symbolicznie tylko potwierdziło, że my już nie prowadzimy jakiejkolwiek polityki zagranicznej. Płyniemy z nurtem wytyczanym w Berlinie i korygowanym w Moskwie.

Skrupulatne wypełnianie wytycznych płynących z Berlina i Brukseli oraz utrwalenie roli Polski jako gospodarczej kolonii i dostarczyciela taniej siły roboczej z pewnością przybliżało Tuska do odpowiedniej gratyfikacji w postaci otrzymania dobrze płatnej brukselskiej synekury. W mojej opinii kluczowe okazało się jednak wyzbycie przez Polskę wszelkich ambicji odgrywania jakiejkolwiek roli w polityce międzynarodowej.

 

Tusk liczył na to, że wieloletnia posługa wobec Berlina w końcu zostanie mu odwdzięczona. Wiedział doskonale, że sprzedał Polaków, nie wiedział tylko za jaką cenę. Wszystko wyjaśniło się w sierpniu ubiegłego roku, kiedy okazało się, że tą ceną było stanowisko szefa Rady Europejskiej. Jemu żyje się już lepiej. Polakom - niekoniecznie. I nie miało znaczenia, że obejmując to stanowisko nie znał angielskiego. Ważne, że znał niemiecki na tyle, aby poprawnie odczytać instrukcje jakie płyną z Berlina. Z resztą robił to już od wielu lat. Podczas swoich rządów w Polsce utrwalił znaczenie naszego kraju jako gospodarczej kolonii. Dostarczyliśmy na Zachód miliony młodych, zdolnych, ale przede wszystkim - tanich pracowników. To Polska miała ograniczyć swój potencjał, stać się zarówno gospodarczym jak i politycznym wasalem Niemiec. To Polska miała przyjąć, niezwykle szkodliwe i ograniczające naszą konkurencyjność, zapisy pakietu klimatycznego. To Polska miała zrezygnować z suwerenności w zakresie polityki międzynarodowej. To Polska miała zrezygnować z budowy nowoczesnej i innowacyjnej gospodarki, która byłaby śmiertelnym zagrożeniem dla gospodarki Niemiec. To wszystko zostało zrealizowane z nawiązką w okresie rządów Donalda Tuska. I za to właśnie dostał od Angeli Merkel nagrodę.

 

wpis z dnia 19/02/2015