Najpierw rozbrojenie polskiej armii, a później prowokacyjne wypowiedzi. Platforma przybliża rosyjską agresję?
wpis z dnia 8/02/2015

foto: Jürg Vollmer (Flickr.com / CC by SA 2.0)

Dywersyjne działania polityków PO i prezydenta Komorowskiego, mające na celu maksymalne osłabienie polskiego wojska, przybierają na sile: MON chce zwolnić ze służby zawodowej 34,6 tys. z 41 tys. posiadanych przez polską armię żołnierzy frontowych, plan modernizacji armii z 2013 roku nie jest realizowany w ogóle, a kolejne przetargi na zakup strategicznego sprzętu są odkładane w nieokreśloną przyszłość. W tym samym czasie odpowiadająca za ten stan rzeczy władza zaczyna prowokować Rosjan coraz bardziej bezmyślnymi wypowiedziami. A może wszystko to dzieje się według z góry nakreślonego scenariusza?

Pamiętacie jak pod koniec 2013 roku kilkadziesiąt tys. rosyjskich żołnierzy ćwiczyło tuż przy granicy polsko-białoruskiej atak na Warszawę? Nie można wykluczyć tego, że wspomniane ćwiczenia zostaną niebawem zrealizowane w rzeczywistości. Wszak Komorowski i Tusk uchodzą za ludzi, których Putin trzyma w garści (szczególnie Komorowski, który po objęciu urzędu prezydenta RP otoczył się wianuszkiem generałów szkolonych w latach 80-tych w ZSRR przez KGB). To może tłumaczyć dywersyjne decyzje jakie ekipa Platformy podejmowała w ostatnim czasie wobec polskiego wojska. Ich ostatecznym celem ma być maksymalne osłabienie zdolności bojowych, tak aby w przypadku rozpoczęcia konwencjonalnego konfliktu zbrojnego armia rosyjska mogła zdobyć nasz kraj przy jak najmniejszych stratach własnych. Innymi słowy - cała niekompetencja i nieudolność obecnej władzy w zakresie bezpieczeństwa narodowego była gruntownie przemyślana, szczegółowo zaplanowana i realizowana z niemal chirurgiczną precyzją. 

 

Teraz, kiedy po 8 latach rządów PO-PSL polskie siły zbrojne są w naprawdę dramatycznym stanie, a ze strony NATO nie ma co liczyć na jakąkolwiek pomoc, wystarczy znaleźć odpowiedni pretekst do drastycznego ochłodzenia stosunków między Polską a Rosją. Takim pretekstem mogą być ostre (lecz z góry zaplanowane) wypowiedzi czołowych polityków Platformy kierowane wobec Rosjan, dodatkowo poparte jakąś akcją wymierzoną w obywateli Federacji Rosyjskiej, których w ostatnim czasie bardzo wielu przebywa w Trójmieście. Przypomnijmy, że nasze władze 3 lata temu otworzyły granice z Obwodem Kaliningradzkim (każdy Rosjanin wjeżdża do Polski jak chce i kiedy chce), tak więc pole do prowokacji dla służb specjalnych np. w województwie pomorskim jest bardzo duże, a udana prowokacja stanowiłaby punkt zapalny dla rozpoczęcia konfliktu.
 
wpis z dnia 8/02/2015