W ubiegłym roku stocznie w Europie odnotowały 17-procentowy wzrost produkcji. W Polsce ekipa rządowa nakazała je zlikwidować...
wpis z dnia 5/02/2015

foto: Włodi (Flickr.com / CC by SA 2.0)

W 2014 roku europejskie stocznie przyjęły zlecenia na budowę 350 statków o wartości blisko 37 miliardów dolarów. To oznacza 17-procentowy wzrost produkcji w porównaniu do roku 2013. Tymczasem w Polsce ekipa rządowa - na polecenie Unii Europejskiej - nakazała zlikwidować stocznie w Gdyni i Szczecinie. 

 

W listopadzie 2011 roku NIK opublikowała raport dotyczący prób ratowania, a następnie sprzedaży stoczni w Gdyni i Szczecinie, które miały miejsce w latach 2008-2009. Warto przypomnieć, że w 2008 roku Komisja Europejska nie zaakceptowała żadnego z przekazanych jej przez Ministerstwo Skarbu Państwa planów restrukturyzacji zakładów w Gdyni i Szczecinie. Jednocześnie uznała, że pomoc publiczna jaka w przeszłości została polskim stoczniom przyznana, była nielegalna i musi zostać zwrócona. W praktyce oznaczało to postawienie obu stoczni w stan likwidacji i sprzedaż ich całego majątku.
 
Zdaniem NIK rząd nie wykorzystał wszystkich możliwości ratowania stoczni w Gdyni i Szczecinie. Błędem kardynalnym było przede wszystkim zaniechanie przez stronę polską odwołania się od decyzji Komisji Europejskiej (warto zauważyć, że od identycznej decyzji Komisji Europejskiej nakazującej zwrot udzielonej stoczniom pomocy publicznej odwołał się do Trybunału Europejskiego rząd Francji. Co istotne - Francja przed Trybunałem wygrała, dzięki czemu ich stocznie nie zostały zamknięte).

 

Z uwagi na fakt, że rząd Donalda Tuska nie skorzystał z możliwości odwołania się od decyzji Komisji Europejskiej, niezbędnym było uchwalenie specustawy regulującej zasady sprzedaży stoczniowego majątku (tzw. ustawa kompensacyjna). NIK także i w tym przypadku miał bardzo dużo zastrzeżeń. Po pierwsze projekt ustawy kompensacyjnej opracowany został na zlecenie Ministerstwa Skarbu Państwa przez prywatną kancelarię prawną. Zdaniem NIK niecelowe było ograniczenie zakresu wykorzystania przy pracach nad projektem ustawy, merytorycznej wiedzy i doświadczenia pracowników departamentu Ministerstwa Skarbu Państwa nadzorującego stocznie. W konsekwencji takiego trybu prac legislacyjnych, a także działania pod presją czasu, w specustawie stoczniowej niektóre przepisy nie spełniały wymogów decyzji Komisji Europejskiej, były nieprecyzyjne lub niespójne z innymi przepisami.

Okazało się też, że tzw. tymczasowy nadzorca, a następnie zarządca kompensacji majątku obu stoczni, który na mocy specustawy stoczniowej prowadził sprzedaż aktywów stoczni, nie miał doświadczenia w prowadzeniu likwidacji lub upadłości. Pobierał on także "relatywnie wysokie wynagrodzenie". Zgodnie z treścią raportu NIK: w okresie od stycznia 2009 do 31/03/2011 łączne wynagrodzenie zarządcy kompensacji Stoczni Szczecińskiej Nowa i Stoczni Gdynia wyniosło 15 mln zł brutto, a do zakończenia procesu kompensacji może wynieść 17,2 mln zł. NIK stwierdził, że były to działania "nierzetelne, niecelowe i niegospodarne".

NIK przyznała, że wycena mienia postoczniowego została sporządzona zgodnie ze specustawą. Jednocześnie NIK zauważyła, że cenę wywoławczą majątku wystawionego do sprzedaży przetargowej zarządca kompensacji na ogół określał na podstawie oszacowania jego wartości w tzw. warunkach wymuszonej sprzedaży, przyjmując, że stanowi ona 50% ceny rynkowej. W ocenie NIK, działaniem gospodarnym byłoby podjęcie próby sprzedaży za wyższą cenę (majątek stoczni w Szczecinie wyceniono na 120 mln zł; cena wywoławcza całego majątku Stoczni Gdynia wynosiła 267 mln zł).

NIK odniosła się w swoim raporcie także do kwestii nie sfinalizowanej transakcji kupna obu stoczni przez inwestora katarskiego reprezentowanego przez firmę Stichting Particulier Fonds Greenrights (SPFG), która w pierwszej procedurze przetargowej wylicytowała większość wystawionego majątku. Inwestorzy reprezentowani przez SPFG odstąpili jednak od transakcji kupna wylicytowanego mienia, motywując to przede wszystkim wadami prawnymi sprzedawanego majątku stoczni. SPFG zarzucił także ministrowi Skarbu Państwa bezpodstawne wycofanie się z gwarancji, że SPFG będzie mógł zrezygnować z transakcji bez żadnych negatywnych konsekwencji. Minister zaprzeczył, aby kiedykolwiek takich gwarancji udzielał. Przygotowanie listu z gwarancją potwierdził jednak ówczesny Wiceprezes Zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu S.A. NIK nie ustaliła jednak dokładnego stanu faktycznego w tym zakresie, ze względu na sprzeczne wyjaśnienia oraz brak dostępu do niektórych dokumentów przywoływanych przez SPFG. Zgodnie z treścią raportu - zarządca kompensacji majątku obu stoczni wielokrotnie kierował do SPFG informacje o zamiarze dochodzenia odszkodowań za niedokończenie transakcji. Według NIK były to jednak działania niekonsekwentne, gdyż do dnia zakończenia kontroli nie przedstawiono SPFG szczegółowego wyliczenia kwot, które miałby być przedmiotem roszczeń. Dodatkowo - jak zauważyli kontrolerzy NIK - niektóre działania podejmowane przez ministra Skarbu Państwa w celu nakłonienia SPFG do sfinalizowania transakcji miały charakter "nieprzejrzysty".

Jakby tego było mało kontrola NIK wykazała, że SPFG zobowiązał się wobec Ministerstwa Skarbu Państwa do ponoszenia kosztów utrzymania wylicytowanych aktywów Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej Nowa od dnia 22/07/2009 do daty zakończenia transakcji, pod warunkiem dostarczenia w ciągu 7 dni oszacowania całkowitych kosztów ich utrzymania. Niestety zarządca kompensacji pismo z oszacowaniem kosztów dostarczył do Ministerstwa Skarbu Państwa dopiero 29/07/2009, czyli w dniu upływu wyznaczonego przez inwestora terminu. NIK zwłokę w przygotowaniu stosownego pisma przez zarządcę kompensacji, uznał jako niegospodarność, bowiem przyczyniła się ona do niespełnienia warunku postawionego przez SPFG, a przez to utracono szansę uzyskania 6,7 mln zł (tj. kosztów utrzymania majątku stoczni w okresie od 22/07/2009 do 17/08/2009).

 

Źródło: http://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-stoczniach.html 

wpis z dnia 5/02/2015