Dramatyczny list polskich żołnierzy: "Władza doprowadza do degradacji Wojska Polskiego. Z roku na rok staje się coraz słabsze i papierowe!"
wpis z dnia 1/02/2015

foto: PolandMFA (Flickr.com / CC bv ND)

"III Rzeczpospolita Polska w swojej 25-letniej historii nigdy dotąd nie była w stanie tak wielkiego i realnego zagrożenia (...) Przez ostatnie dwie kadencje Sejmu koalicja rządząca doprowadza do sukcesywnej degradacji Wojska Polskiego. (...) Wojsko Polskie z roku na rok staje się coraz słabsze i papierowe - mamy blisko 23 tys. oficerów, 41 tys. podoficerów i tylko 33 tys. szeregowych! Nasze 90-tysięczne wojsko ma więcej generałów w służbie czynnej od armii II Rzeczpospolitej Polskiej, choć wówczas dywizji było 10 razy więcej niż obecnie" - możemy przeczytać w liście napisanym przez grupę polskich żołnierzy, który został wysłany do posłów. 

 

Niestety powyższe słowa potwierdzają nasze wcześniejsze domysły - członkowie ekipy PO-PSL prowadzą w rzeczywistości dywersyjne działania, których celem jest maksymalne osłabienie polskiej armii. Zdolności bojowe naszego wojska mają być symboliczne, najlepiej ograniczone do umiejętności zorganizowania defilady na 15 sierpnia. Żołnierzy frontowych, zdolnych do walki z agresorem, ma być jak najmniejsza ilość, ot tyle aby ochronić terytorium o łącznej powierzchni najwyżej trzech powiatów. Nie więcej. Modernizacja idzie jak po grudzie. Kolejne strategiczne przetargi są odkładane w nieokreśloną przyszłość. Żołnierze nie mają wątpliwości. W liście do posłów piszą między innymi:

"Niestety dzięki zmianom wprowadzonym przez Ministra Obrony Narodowej Bogdana Klicha polska armia pozbywa się wykształconych fachowców, wybitnych specjalistów i prawdziwych żołnierzy, doświadczonych na polu walki. Żołnierze szeregowi nie mogą służyć dłużej niż 12 lat z powodu braku możliwości przejścia na służbę stałą. (...) W większości jednostek nie jest obsadzone nawet 40 proc. etatów szeregowych, ale za to wszystkie oficerskie i podoficerskie. Morale w korpusie są najniższe od lat, można powiedzieć że sięgają dna. Nie można mówić o zmotywowanym wojsku, gdy praktycznie codziennie żegnasz profesjonalnego żołnierza, który niejednokrotnie uratował ci życie. (...) Jesteśmy traktowani niesprawiedliwie i z ogromną stratą dla obronności kraju. Władza wykorzystuje fakt naszego podporządkowania oraz to, że nie mamy związków zawodowych. Zawsze wszystkie niedogodności znosiliśmy z honorem i szacunkiem do ojczyzny, której szczerze i godnie chcemy służyć. (...) Media, do których się zwracamy, odmawiają przyjrzenia się temu tematowi, niektóre wprost odpowiadają, że istnieje „rozkaz z góry”, aby o tym nie mówić."

Przypomnijmy, że obecnie nasz kraj ma jeden z najniższych współczynników zdolności mobilizacyjnych w całej Europie. Wskaźnik ten wynosi jedynie 0,26 proc. populacji własnych obywateli (0,26 proc. z ogólnej liczby osób zamieszkujących Polskę to ok. 100 tys. osób - tyle ile liczy sobie oficjalnie polska armia). Średnia dla Europy wynosi w tej materii 1,66 proc. populacji obywateli danego państwa. Modernizacja sprzętu to fikcja oparta na jałowych deklaracjach prezydenta i rządu, a MON zamierza w latach 2016-2022 zwolnić ze służby zawodowej 34,6 tys. z 41 tys. żołnierzy frontowych, czyli takich którzy w przypadku konfliktu zbrojnego idą jako pierwsi walczyć. Innymi słowy wdrażany jest pełną parą scenariusz, w którym obce wojska zajmują nasz kraj w najdalej 3 dni, powodując przy tym po naszej stronie gigantyczne straty, a same nie odnosząc praktyczne żadnych (nie będą miały z kim walczyć). 

 

Źródło: Facebook
wpis z dnia 1/02/2015