Gigantyczne odprawy dla prezesów spółek Skarbu Państwa. Właśnie szykuje się kolejna... By żyło się lepiej!
wpis z dnia 18/01/2015

 

Walne zgromadzenie spółki PKP Intercity (tej od Pendolino) podjęło decyzję, że jej dotychczasowy prezes - Marcin Celejewski - nie będzie już dłużej stał na czele spółki. Podobno taki był "deal", że Celejewski miał być prezesem tylko do czasu pomyślnego uruchomienia pociągów Pendolino. Czy w zamian otrzyma teraz sowitą odprawę, tak jak np. Krzysztof Killian - bliski znajomy Tuska - który za kilkanaście miesięcy szefowania PGE otrzymał do podziału z resztą zarządu aż 6,9 mln zł?

 

Zarządy i rady nadzorcze spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa to bardzo łakomy kąsek. Można zarobić sporo pieniędzy, a odchodząc ze stanowiska zgarnąć gigantyczną odprawę. Tak było chociażby z obecną minister infrastruktury i rozwoju w rządzie Ewy Kopacz - Marią Wasiak, która aby objąć stanowisko ministra musiała odejść z zarządu spółki PKP S.A. (to jest zupełnie inna spółka niż PKP Intercity!). Za odejście z tej spółki miała otrzymać 510 tys. zł. Jeszcze więcej otrzymał bliski znajomy Tuska - Krzysztof Kilian, który w marcu 2012 został prezesem zarządu Polskiej Grupy Energetycznej (PGE). Funkcję tą pełnił przez kilkanaście miesięcy - do listopada 2013 roku, kiedy podał się do dymisji. Na pożegnanie Kilian i jego współpracownicy otrzymali gigantyczną odprawę - 6,9 mln zł. Nowe światło na ten fakt rzuca ujawniona rozmowa byłego rzecznika rządu Pawła Grasia z prezesem Orlenu - Jackiem Krawcem. Graś mówi Krawcowi, że Tusk dał pracę Kilianowi, po to aby ten otrzymał odprawę.

 

J. Krawiec: On [Kilian], mając Donalda jako kolegę od dwudziestu paru lat, po prostu miał wszystkich w dupie. 
P. Graś: Donald po to wsadził tam [do PGE] na chwilę Kiliana, żeby tam wziął odprawę.

 

Czyżby Platforma właśnie w ten sposób realizuje swój przedwyborczy slogan: "By żyło się lepiej"? Jeśli tak to szkoda, że lepsze życie umożliwia jedynie swoim najbliższym kumplom.

 

wpis z dnia 18/01/2015