Rząd po cichu wprowadził nowy podatek paliwowy - tzw. opłatę zapasową. W mediach całkowite embargo informacyjne na ten temat!
wpis z dnia 5/01/2015

foto: Sigfrid Lundberg (Flickr.com / CC by SA 2.0)

Rząd postanowił wykorzystać spadające na światowych rynkach ceny ropy naftowej, by niepostrzeżenie wprowadzić na krajowym podwórku nowy podatek paliwowy - tzw. opłatę zapasową. Płacić ją będą producenci paliw na rzecz stworzonej przez rząd PO-PSL Agencji Rezerw Materiałowych. Problem w tym, że koszty wprowadzenia opłaty zapasowej zostaną prawdopodobnie i tak przerzucone na nabywców końcowych, czyli zwykłych kierowców kupujących paliwo na stacjach benzynowych. 

 

Przypomnijmy, że zgodnie z do tej pory obowiązującymi regulacjami firmy produkujące w naszym kraju paliwa (np. Orlen lub Lotos) były zobowiązane do utrzymywania rezerw ropy i paliwa w wysokości gwarantującej nieprzerwaną produkcję przez 76 dni (w przypadku gdyby dostawy surowców zostały nagle przerwane). Ministerstwo Gospodarki w rządzie PO-PSL postanowiło jednak zmienić tą zasadę i zgodnie z przyjętą przez Sejm w 2014 roku nowelizacją ustawy o zapasach ropy naftowej i paliw, dopuściło do tego, aby firmy produkujące w Polsce paliwa nie musiały utrzymywać 76-dniowych rezerw surowcowych gwarantujących nieprzerwaną produkcję w przypadku odcięcia od nowych dostaw. Począwszy od 1 stycznia 2015 r. wystarczy, że będą posiadały rezerwę gwarantującą 68-dniową produkcję. W zamian jednak muszą one przelewać na konta rządowej Agencji Rezerw Materiałowych tzw. "opłatę zapasową", w wysokości uzależnionej od ilości posiadanych rezerw (opłata będzie tym większa im rezerwy ropy i LNG, które dany producent posiada, będą niższe niż gwarantujące 90-dniową produkcję, nie niższe jednak niż poziom rezerwy obowiązkowej gwarantujący wspomnianą 68-dniową produkcję). Zgodnie z przyjętym 10 grudnia 2014 roku rozporządzeniem ministra gospodarki w sprawie określenia stawek opłaty zapasowej, stawka ta od 1 stycznia 2015 roku wynosi: 43,00 zł za tonę ekwiwalentu ropy naftowej oraz 99,00 zł za tonę gazu płynnego LPG. W tym miejscu warto podkreślić, że całkowite zapasy ropy polskich spółek paliwowych w 2014 roku wynosiły 3,17 mln ton. 

Co ciekawe - zgodnie z przyjętą nowelizacją ustawy o zapasach ropy naftowej i paliw limit rezerw obowiązkowych dla producentów paliw płynnych w Polsce z czasem będzie się jeszcze zmniejszał. Począwszy od 31 marca 2016 r. firmy paliwowe w Polsce będą mogły posiadać rezerwę gwarantującą 63-dniową produkcję, od 1 października 2016 r. - 60-dniową produkcję, od 31 marca 2017 roku - 57-dniową produkcję, zaś od 31 grudnia 2017 roku jedynie 53-dniową produkcję. Za różnicę pomiędzy rezerwą 90-dniową, a 53 dniową trzeba będzie uiszczać opłatę zapasową.

Eksperci nie mają wątpliwości - wprowadzona przez ekipę rządu Ewy Kopacz opłata zapasowa powinna istotnie wpłynąć na poziom cen paliw tankowanych na stacjach benzynowych przez polskich kierowców. Firmy paliwowe wliczą bowiem koszty związane z tą opłatą do ceny detalicznej paliwa. Wygląda jednak na to, że rząd się tym razem wycwanił. Okazuje się, że wspomniane podwyżki nie będą raczej dostrzeżone przez zwykłych kierowców, bowiem ich ostrze zostanie zniwelowane przez prognozowane dalsze spadki cen ropy naftowej na światowych rynkach. Z drugiej jednak strony, gdyby nie wprowadzenie tej opłaty, ceny paliw w Polsce byłyby prawdopodobnie jeszcze niższe niż obecnie. Stąd jako zasadne należy traktować opinie ekspertów z rynku paliwowego, którzy mówią, że funkcjonująca od 1 stycznia nowa opłata będzie wpływać na poziom cen paliw tankowanych na stacjach benzynowych w Polsce. 

Jedno jest jednak pewne - w mediach głównego nurtu obowiązuje całkowite embargo informacyjne na ten temat. Ciekawe dlaczego...?

 

Źródło: ROZPORZĄDZENIE MINISTRA GOSPODARKI z dnia 10 grudnia 2014 r. w sprawie określenia stawek opłaty zapasowej
Źródło: Sejm przyjął projekt ustawy o zapasach ropy naftowej i paliw przygotowanej przez Ministerstwo Gospodarki
Źródło: USTAWA z dnia 30 maja 2014 r. o zmianie ustawy o zapasach ropy naftowej
wpis z dnia 5/01/2015