Zleceniodawcy morderstw są w III RP nazywani "ludźmi honoru". Dzisiejszą Polskę nadal trawią nierozliczone patologie PRL
wpis z dnia 17/12/2014

 

33 lata temu komunistyczni bandyci z ZOMO i LWP mordowali górników kopalni "Wujek". Zleceniodawcy tej zbrodni są dzisiaj nazywani "ludźmi honoru", otrzymują sowite emerytury, prawo gwarantuje im nietykalność, a jak już umierają to obecne władze wyprawiają im państwowe pogrzeby z honorami wojskowymi. Właśnie dlatego III RP nie może być normalnym krajem...

Genezy wszystkich patologii III RP doszukiwać się można w "porozumieniu" zawartym w Magdalence oraz przy okrągłym stole. Wtedy to starannie wyselekcjonowi przedstawiciele "konstruktywnej opozycji" wraz z sowieckimi kolaborantami uchodzącymi za elity PRL ustalili, że nowa Polska ma być przede wszystkim przyjazna dla ludzi aparatu władzy PRL, ich rodzin oraz ich przyjaciół. To oni, po 1989 roku, przejęli kontrolę nad biznesem i mediami. To oni zasiadali w zarządach spółek wydzielanych z majątku upadającego PRL. To oni kierowali nowopowstałymi bankami komercyjnymi, które zostały wyodrębnione z NBP. To ludzie powiązani z PZPR i ustrojem "demokracji ludowej" decydowali o kształcie i kierunkach rozwoju III RP. Pod tym względem porozumienie zawarte najpierw w Magdalence, a później przy okrągłym stole nie przyniosło dla zwykłych Polaków żadnego pożytku, a narracja stosowana m.in. przez Platformę Obywatelską z prezydentem Bronisławem Komorowskim na czele, jest najzwyczajniej w świcie kłamliwa.

 

Stworzono iluzję, jakoby wielkim sukcesem porozumienia pomiędzy przedstawicielami reżimu PRL oraz części "umiarkowanej" opozycji powiązanej różnymi koligacjami z PRL (Michnik, Mazowiecki, Geremek, Kuroń) było stworzenie wolnego rynku w Polsce. Uwolnienie gospodarki miało przesłonić wszelkie inne konsekwencje "porozumienia", którego głównym celem było zachowanie przywilejów grupy związanej z PRL. Kategorię "wolny rynek" podciągnięto do rangi mitu, czegoś, co dano nam - zwykłym Polakom - w akcie łaski wynikającej z "mądrego" dogadania się elit władzy PRL z elitami "konstruktywnej opozycji". A czymże jest "wolny rynek" - pytam się? Przecież jest to sytuacja całkowicie naturalna, kiedy o obrocie gospodarczym decyduje czynnik popytu i podaży kształtowany przez zwykłych ludzi - czyż nie mam racji? Tak więc uczestnicy okrągłego stołu rzekomo dali nam coś, co w istocie swojej jest czymś zupełnie naturalnym, co wynika wprost z charakteru społecznych relacji. Tego nie można "dać", a następnie kreować wizję, jakoby był to efekt fantastycznego porozumienia bez precedensu w skali świata. To trochę tak, jakby ktoś powiedział, że od dziś pozwala nam oddychać powietrzem, gdyż jeszcze do wczoraj było to zakazane. 

Obecny establishment polityczny - związany z Platformą Obywatelską i jej partiami satelickimi - gwarantuje trwanie układu stworzonego przy okrągłym stole. Dlatego też rząd PO-PSL oraz prezydentura Bronisława Komorowskiego, mimo podejmowania często sprzecznych z interesem społeczeństwa decyzji, są tak zaciekle bronieni przez media głównego nurtu, które w większości kierowane są dziś przez ludzi współpracujących z aparatem władzy PRL. Dopóki ta sytuacja nie ulegnie zmianie, życie publiczne w Polsce będzie niestety przepełnione patologiami.

 

* * *

Inspiracją dla tekstu był wpis na twitterze Pana Aleksandra Ściosa
wpis z dnia 17/12/2014