NIK znowu miażdży ekipę rządową. Tym razem za doprowadzenie do zapaści publicznej służby zdrowia
wpis z dnia 12/12/2014

foto: PlatformaRP (Flickr.com / CC by SA 2.0)

Kolejki do lekarzy specjalistów nieustannie rosną i na prawie wszystkie badania czeka się coraz dłużej – wynika z najnowszego raportu NIK na temat stanu publicznej służby zdrowia, do którego dotarła "Rzeczpospolita". Przyczyna jest bardzo prosta - rząd PO-PSL dziesiątki miliardów złotych - zamiast na poprawę sytuacji w służbie zdrowia - musi przeznaczać na spłatę długów, które sam pozaciągał. Pod tym względem Polska jest ewenementem w skali europejskiej!

 

Kolejki do lekarzy specjalistów coraz dłuższe, SOR-y nie chcą przyjmować na oddziały ratunkowe umierających pacjentów, a wprowadzenie od nowego roku tzw. pakietu onkologicznego grozi "destabilizacją całego systemu ochrony zdrowia" (tak twierdzą lekarze z Naczelnej Rady Lekarskiej). Jakby tego było mało zaczyna brakować lekarzy (większość wyjeżdża na zagraniczne kontrakty), a rząd nieustannie utrudnia obywatelom dostęp do służby zdrowia. Obraz jaki wyłania się po lekturze najnowszego raportu NIK jest zatrważający. 

 

Przyczyna zapaści polskiej służby zdrowia jest znana - to permanentny brak pieniędzy. Okazuje się, że rząd wydaje bardzo niewielką część publicznych środków, zabranych uprzednio podatnikom i płatnikom składek, na ochronę zdrowia Polaków. Jest to zaledwie 4,4 proc. PKB. Łącznie, razem z wydatkami prywatnymi to 6,9 proc. PKB. Wynik ten stawia nas w ogonie państw należących do OECD. Dla porównania - takie kraje jak Holandia, Niemcy, Szwajcaria czy Kanada przeznaczają na ochronę zdrowia swoich obywateli ponad 11 proc. PKB. Nie mówiąc o USA, które na ten cel przeznaczają aż 17,7 proc. PKB. Gdzie są zatem te pieniądze? Dlaczego nasz rząd tak niewiele publicznych środków kieruje na służbę zdrowia? Odpowiedź jest prosta - ekipa Ewy Kopacz dziesiątki miliardów złotych zabranych podatnikom musi co roku przeznaczać na spłatę długów, które sama pozaciągała w ciągu ostatnich 7 lat. Pieniądze, zamiast zasilać NFZ, a przez to wpływać na polepszenie sytuacji publicznej służby zdrowia, są szerokim strumieniem transferowane na konta zagranicznych wierzycieli Polski. 

 

Czytaj więcej: Coraz dłuższe kolejki (Rp.pl)
Czytaj także:
Ciepła woda nie przykryje zapaści w ochronie zdrowia (Rp.pl)

wpis z dnia 12/12/2014