Coraz więcej Polaków płacić 32 proc. podatek dochodowy. Powód? Rząd PO-PSL z premedytacją nie aktualizuje progu podatkowego
wpis z dnia 12/11/2014

W 2009 roku, aby płacić 32 proc. podatek dochodowy trzeba było przez cały rok zarabiać 2,8-krotność średniej krajowej. Udział podatników uzyskujących dochody mieszczące się w drugim przedziale skali podatkowej wynosił jedynie 1,59 proc. W 2013 roku, aby wejść w próg podatkowy Jana Kulczyka wystarczy zarabiać już tylko 2,2-krotność średniej krajowej, zaś udział podatników płacących 32 proc. PIT wzrósł do ok. 2,5 proc.

Z roku na rok coraz więcej Polaków musi płacić wyższe podatki dochodowe wg skali 32 proc. Jesteśmy coraz bogatsi? - Nie do końca. Okazuje się, że rząd PO-PSL z premedytacją nie aktualizuje kwotowego progu rocznych dochodów, po przekroczeniu którego trzeba płacić 32 proc. podatek dochodowy. Roczny limit dochodu gwarantujący wejście w tzw. drugi próg podatkowy (wspomniane 32 proc.) wynosi obecnie 85.528,00 zł i od 2009 roku nie był przez rządową ekipę aktualizowany. Problem w tym, że w 2009 roku wartość pieniądza była inna, średnia krajowa wg GUS wynosiła 3100 zł i za wspomniane 85,5 tys. zł można było kupić nieco więcej niż dziś. Obecnie, mimo że przeciętne wynagrodzenie wg GUS wynosi ok. 4000 zł, a inflacja zrobiła swoje, próg podatkowy nie drgną ani o złotówkę. Co gorsze - według rządowych planów kwotowa zmiana progu ma nastąpić dopiero w... 2017 roku. Może się okazać, że do tego czasu, aby zacząć płacić 32 proc. podatek dochodowy, wystarczyć będzie wynagrodzenie w wysokości 1,5-krotności średniej krajowej. 

 

Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA wyliczyło, że w latach 2009-2014 z powodu nie aktualizowania przez rząd PO-PSL progów podatkowych, kwoty wolnej od podatku oraz kwoty kosztów uzyskania przychodu - z kieszeni Polaków wyparowało łącznie 3,93 mld zł (o tyle wyższe musieliśmy zapłacić podatki)! Nie uwzględnienie czynnika inflacji (czytaj: realnego spadku wartości pieniądza) przy ustalaniu wspomnianych progów oznacza w praktyce także to, że coraz mniej majętne osoby muszą płacić coraz większe podatki. Skumulowana inflacja za okres 2009-2014 wyniosła około 16 proc. Tymczasem bardzo ważna dla najuboższych kwota wolna od podatku, nie drgnęła w tym czasie ani o złotówkę. Dyrektor Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA - dr Michał Myck - nie ma wątpliwości: "Stosowana od szeregu lat polityka +zamrażania+ parametrów systemu podatkowego stała się regularnym sposobem na nie rzucające się w oczy podnoszenie obciążeń podatkowych. (...) Choć efekt takiej polityki z roku na rok może być mało istotny, to jej skumulowany wpływ w okresie pięciu lat przekłada się na znaczący wzrost zobowiązań podatkowych".

 

Czytaj więcej: 8 lat bez zmiany progów podatkowych (Bankier.pl)
Czytaj także: Ciche podwyżki podatków (Rp.pl)
Czytaj także: Stracimy na zamrożeniu progów PIT (Bankier.pl)
wpis z dnia 12/11/2014