Modernizacja polskiej armii tylko na papierze. Zapowiedzi rządu PO-PSL nie są realizowane
wpis z dnia 2/11/2014

foto: mon.gov.pl

Bronisław Komorowski w dniu święta Wojska Polskiego obiecał budowę silnej i nowoczesnej armii, a rząd przyjął w 2013 roku plan modernizacji warty 130 mld zł. Problem w tym, że są to jedynie jałowe słowa i dokumenty, z których - póki co - nic nie wynika. Czyżby kolejne oszustwo ekipy PO-PSL?


Pierwsze pytanie jakie nasuwa się, jeśli chodzi o modernizację i rozbudowę polskich sił zbrojnych, jest następujące: dlaczego ekipa PO-PSL zmarnowała dotychczasowe 7 lat swoich rządów? Dlaczego w tym bardzo długim okresie nie przeprowadzono gruntownego unowocześnienia i powiększenia naszego wojska? Dlaczego dopuszczono do - de facto - likwidacji potencjału niektórych części naszych sił zbrojnych (np. marynarki wojennej, gdzie nawet dowództwo przeniesiono z Gdyni do Warszawy)? Nie można ukrywać faktu, że za stan polskiej armii odpowiadają politycy partii rządzącej. To ich decyzje przyczyniły się do tego, że dzisiaj eksperci z zakresu obronności dają nam maksymalnie trzy dni regularnej obrony, w razie konwencjonalnego ataku i przekroczenia granic przez obce siły. Później już tylko partyzantka... 

 

Ekipa rządowa próbowała ostatnio przypudrować nieco swoje dotychczasowe "dokonania" z zakresu likwidacji potencjału Wojska Polskiego i we wrześniu ubiegłego roku obiecała, że do 2022 r. na modernizację wydanych zostanie 130 mld zł. Problem w tym, że póki co idzie jak po grudzie, a eksperci nie mają wątpliwości - plany rządu PO-PSL są niemożliwe do spełnienia. Po pierwsze - w 2014 r. na realizację 14 głównych programów modernizacyjnych zaplanowano wydatki rzędu 3,5 mld zł. Przez pierwsze pół roku wydano zaledwie 840 mln zł. Niemal wszędzie są poważne opóźnienia w stosunku do założonego harmonogramu, mimo że to dopiero początek całego procesu. Poza tym wątpliwości budzą także kwoty przeznaczane na poszczególne programy. O ile modernizacją armii można nazwać zakup nowych śmigłowców czy okrętów podwodnych, to wątpliwości budzi fakt, czy do modernizacji można zaliczyć zakup... paliwa. Według planu rządu do 2022 roku na ten "modernizacyjny" cel zostanie wydana kwota 4 mld zł. Inną kwestią są także całkowite sumy jakie rząd chce w ciągu roku przeznaczać na unowocześnienie i rozbudowę armii. Dla przykładu - budżet MON na 2014 rok wynosi 32 mld zł. Jednak tylko 8 mld zł pójdzie na wydatki majątkowe (utrzymanie dotychczasowego stanu posiadania, uzupełnienie amunicji itp.) oraz modernizację (przypomnijmy, że do połowy roku wydano jedynie 0,84 mld zł). Reszta to "administracyjne" koszty funkcjonowania wojska typu wynagrodzenia żołnierzy czy pracowników MON. Poza tym plan rządu przewiduje, że worek z pieniędzmi na realne unowocześnienie wojska otworzy się dopiero od 2017 roku. Pytanie - co do tego czasu? Czy mamy trwać w nadziei, że geopolitycznie nic złego się nie wydarzy, a wszyscy nasi sąsiedzi staną się wyznawcami pacyfizmu? Wątpliwe...

 

Czytaj więcej: Papierowa modernizacja armii: Polskie wojsko potężne i supernowoczesne tylko w deklaracjach (GazetaPrawna.pl)
wpis z dnia 2/11/2014