Polacy płacą podatki od podatków. Rząd brnie w fiskalnym amoku
wpis z dnia 28/10/2014

Rosnące zobowiązania rządu wobec zagranicznych wierzycieli powodują, że funkcjonariusze urzędów skarbowych muszą zabierać Polakom coraz więcej pieniędzy w podatkach. Konieczność zaspokojenia kupujących obligacje emitowane przez Ministerstwo Finansów staje się przyczyną istnienia takich konstrukcji fiskalnych jak "podatki od podatków". To wcale nie jest żart! To podatkowa rzeczywistość w III RP...

Zakaz podwójnego opodatkowania to w Polsce fikcja. Najlepszym przykładem będzie podatek VAT naliczany przez rząd od towarów akcyzowych (np. benzyna). Podatek VAT jest w przypadku takich towarów obliczany od podstawy uwzględniającej wysokość akcyzy. To oznacza, że płacimy VAT od wcześniej naliczonego przez rząd podatku akcyzowego (sic!). Z racji tej, że w paliwach kupowanych na polskich stacjach akcyza stanowi istotny element ceny, wysokość płaconego przez nas podatku VAT jest równie istotnie większa, niż gdyby rząd nie stosował zasady podwójnego opodatkowania. Ta sama zasada obejmuje również sprowadzane z zagranicy auta. W pierwszej kolejności musimy zapłacić cło, a następnie, od powiększonej o nie wartości – akcyzę. Na samym końcu, od sumy wartości auta, cła i akcyzy, obliczamy należny fiskusowi podatek VAT. 

 

Niestety nic nie wskazuje na to, aby stosowana przez funkcjonariuszy urzędów skarbowych działających na zlecenie rządu zasada podwójnego opodatkowania została zniesiona. Gwarantuje ona bowiem istotne wpływy do budżetu, dzięki którym rząd może regulować raty pożyczonych kredytów. Kto wie - może w niedalekiej przyszłości zostanie wymyślony kolejny podatek? Dlaczego by nie opodatkować salda rachunków bankowych? Choćby 1 procentową daniną? W skali roku gwarantuje to rządowi dodatkowe wpływy rzędu kilku miliardów złotych?

 

Czytaj więcej: Podatek od podatku? Dlaczego nie (GazetaPrawna.pl)
wpis z dnia 28/10/2014