Rozmywanie afery hazardowej: Prokurator, który miał stawiać zarzuty, został odsunięty od śledztwa
wpis z dnia 10/10/2014

foto: mf.gov.pl

Prokuratorski zarzut niedopełnienia obowiązków służbowych w związku z aferą hazardową miał usłyszeć Jacek Kapica - szef służby celnej i wiceminister finansów w rządzie PO-PSL. Okazało się jednak, że prokuratorowi, który chciał ten zarzut postawić, sprawa została odebrana, a śledztwo przeniesiono do zupełnie innej prokuratury. Czy takie rzeczy są możliwe tylko w bananowej republice kolesi zarządzanej przez ekipę Tuska i Komorowskiego?

Białostocka prokuratura chciała oskarżyć Kapicę o niedopełnienie obowiązków szefa służb celnych, które odpowiadały za kontrolowanie automatów do gry - tzw. jednorękich bandytów. Przypomnijmy, że automaty te umożliwiały wysokie, kilku- tysięczne wygrane, a mimo to nie były obłożone 45 proc. podatkiem. Stosowano wobec nich niewielką, ryczałtową opłatę w wysokości kilkudziesięciu euro miesięcznie. "Jednorękich bandytów" o wysokich wygranych zaczęto zwalczać dopiero w 2009 roku, po nagłośnieniu sprawy przez media. Posady ministrów stracili wówczas Grzegorz Schetyna i Miro Drzewiecki. Z powodu opóźnionej reakcji urzędników celnych, za których odpowiadał szef służby celnej Jacek Kapica, szacuje się, że Skarb Państwa mógł stracić nawet kilka miliardów złotych. Z tego właśnie powodu zarzuty miał usłyszeć Kapica. Okazało się jednak, że prokuratorowi, który chciał go oskarżyć, sprawa została nagle odebrana, a wątek śledztwa w sprawie afery hazardowej dotyczący nieprawidłowości urzędników ministerialnych, został przeniesiony z Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku do Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu. Warto odnotować, że decyzja o przeniesieniu śledztwa została podjęta przez Prokuraturę Generalną zarządzaną przez Andrzeja Seremeta. 

 

Czy takie rzeczy są możliwe jedynie w bananowej republice kolesi...?

 

Czytaj więcej: Znikające zarzuty dla wiceministra Kapicy. Po interwencji Prokuratury Generalnej (Tvn24.pl)
wpis z dnia 10/10/2014