Fiskalna paranoja Platformy nie podoba się RPO. Kuriozalnie niska kwota wolna od podatku jest niekonstytucyjna
wpis z dnia 8/10/2014

Ekipa Platformy Obywatelskiej dusi polską gospodarkę wysokimi podatkami. Jedną z naczelnych zasad fiskalizmu wyznawanego przez partię Tuska jest utrzymywanie kwoty wolnej od podatku na niezmienionym i niezwykle niskim poziomie od 2007 roku (3091 zł w skali roku). Rzecznik Praw Obywatelskich twierdzi, że to jest niekonstytucyjne i kieruje sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Czy fiskalna paranoja ekipy rządzącej zostanie w końcu ukrócona?

Donald Tusk wraz ze swoimi ludźmi wprowadził w Polsce stalinizm podatkowy. Żadna inna ekipa rządząca w historii III RP nie zafundowała Polakom tak wielkiego wzrostu obciążeń podatkowych, co Platforma Obywatelska. Naczelną zasadą polityki finansowej tej partii miało być stopniowe obniżanie podatków i danin publicznych. Tak przynajmniej twierdził Donald Tusk w listopadzie 2007 roku podczas wygłaszania swojego pierwszego expose. Tymczasem po wypowiedzeniu tych słów premier lekką ręką - przy wsparciu posłów swojej partii - podniósł podatek VAT, kilkukrotnie podnosił akcyzę, podwyższył składki na ZUS, podwyższył składkę rentową dla przedsiębiorców, zlikwidował ulgi: budowlaną i internetową, obniżył o 1/3 zasiłek pogrzebowy, opodatkował lokaty 1-dniowe, kilkukrotnie podnosił maksymalne limity na podatki lokalne oraz zamroził kwotę wolną od podatku. W tej ostatniej kwestii mamy do czynienia z istną fiskalną paranoją! 

Warto podkreślić, że na świecie normą jest, że jeśli ktoś w ciągu roku zarabia kwotę nie przekraczającą równowartość 3-4 średnich miesięcznych pensji, to w ogóle nie płaci podatku dochodowego. W Polsce kwota wolna od podatku dochodowego wynosi jedynie 3091 zł i - decyzją rządu Tuska - od 2007 roku nie została podniesiona. Dla porównania: w Wielkiej Brytanii podatku dochodowego nie płacą ci, którzy zarobią w ciągu roku poniżej 9,5 tys. funtów, w Niemczech - 8,35 tys. euro, we Włoszech - 8 tys. euro, w Irlandii - 7,9 tys. euro, we Francji - 6,0 tys. euro, w USA - 10 tys. dolarów. Jedynie w Polsce, w efekcie obowiązywania kuriozalnie niskiej kwoty wolnej od podatku, rozliczać się z urzędem skarbowym muszą osoby, które zarabiają nawet po 260 zł miesięcznie, mimo że jest to kwota znacznie poniżej minimum gwarantującego biologiczną egzystencję (w 2013 roku minimum to wynosiło 542 zł miesięcznie na osobę)! Co gorsze - ekipa Platformy Obywatelskiej z rozmysłem i premedytacją nie nie planuje podnieść tej kwoty aż do 2017 roku! 

 

Rzecznik Praw Obywatelskich powiedział "stop" i zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego kwotę wolną od podatku. Jego zdaniem norma, która nakazuje osobom uzyskującym dochód niepozwalający na zaspokojenie niezbędnych potrzeb życiowych, dzielić się tym dochodem z resztą społeczeństwa poprzez płacenie podatku, jest niekonstytucyjna. W piśmie kierowanym do Trybunału słusznie zauważył, że roczny dochód odpowiadający takiemu zwolnieniu (3091 zł) nie pozwala na zapewnienie elementarnych potrzeb życiowych. Zdaniem Rzecznika kwota wolna od podatku powinna odpowiadać progowi ubóstwa, to jest kwocie 542 zł miesięcznie, co w skali roku przekłada się na limit w wysokości 6504 zł.

 

Czytaj więcej: RPO zaskarżył do TK zbyt niską kwotę wolną od podatku w pierwszym progu PIT (Rp.pl)
wpis z dnia 8/10/2014