Polska wymiera. Czy ludność naszego kraju będzie topniała w milionach?
wpis z dnia 3/10/2014

Ubiegły rok był podobno dla polityków "rokiem rodziny". Okazało się jednak, że w 2013 odnotowano w naszym kraju rekordową przewagę zgonów nad urodzeniami. Demograficzne tsunami już się zaczęło, a ekipa rządowa jedynie markuje działania, które miałby temu zapobiec. Jaki będzie tego główny skutek? Nasza gospodarka, na tle gospodarki światowej, z roku na rok będzie relatywnie coraz uboższa i coraz mniej konkurencyjna. Tym samym przeciętni Polacy nigdy nie osiągną poziomu oszczędności i bogactwa porównywalnego z krajami Europy Zachodniej.

GUS właśnie ogłosił, że liczba mieszkańców Polski będzie systematycznie malała i w 2050 r. spadnie do poziomu 33,9 mln mieszkańców. Szacunki te są i tak bardzo optymistyczne, bowiem zakładają, że obecnie w naszym kraju żyje 38,5 mln ludzi. Jest to oczywiście całkowita nieprawda, gdyż wyliczenia GUS nie obejmują emigrantów. Jeśli ich uwzględnić, to okazuje się, że w Polsce żyje obecnie jedynie 37 mln ludzi, a w 2050 może być nas mniej niż 30 mln. Nie ma się jednak czemu dziwić, skoro już teraz więcej Polaków umiera, niż się rodzi, społeczeństwo staje się coraz starsze i coraz bardziej schorowane, a młodzi - w poszukiwaniu lepszego życia - emigrują za granicę. 

 

Wysokie obciążenia podatkowe, niewolniczo niskie płace, wielka emigracja oraz bierna postawa rządu w kwestii polityki prorodzinnej spowodowały, że przeciętnie jedna Polka rodzi obecnie 1,3 dziecka. To klasyfikuję nasz kraj na 212 miejscu na świecie. Warto zauważyć, że 30 lat temu jedna Polska rodziła przeciętnie 2,4 dziecka. W 1983 roku urodziło się 723 tys. dzieci. W 2013 roku urodziło się jedynie 370 tys. dzieci. Tak wielka różnica w urodzeniach ma bezpośrednie przełożenie na przyrost naturalny, a więc na potencjał demograficzny i gospodarczy kraju. W 1983 roku liczba nowo narodzonych dzieci przewyższyła liczbę zgonów o +381 tys. W ubiegłym roku to liczba była wyższa o -18 tys. Tak niski (ujemny) przyrost naturalny nie był notowany w naszym kraju od czasów zakończenia II wojny światowej. 

Konsekwencje demograficznej katastrofy będą bardzo bolesne dla polskiej gospodarki i to już w najbliższych latach. Okazuje się bowiem, że według oficjalnych prognoz ZUS, na wypłatę emerytur w latach 2015-2019 zabraknie... 356,5 mld zł! W wariancie pesymistycznym (utrzymujące się wysokie bezrobocie, kryzys) deficyt może być jeszcze większy i wyniesie aż 416,6 mld zł!! Aby pokryć tak olbrzymi deficyt, każdy pracujący Polak musiałby jednorazowo przekazać do ZUSu po około 25 tys. zł. Pod względem ekonomicznym będzie to największy wyzwanie Polski od czasu zakończenia II wojny światowej. Pokrycie tak wielkiego deficytu będzie musiało skutkować przesunięciem środków budżetowych z innych dziedzin (np. zmniejszenie wydatków na utrzymanie i tak już niewielkiej armii czy też poważne cięcia inwestycyjne). Więcej jak pewne jest też podniesienie obowiązkowych składek na ubezpieczenia społeczne dla ogółu pracującej części społeczeństwa. To wszystko sprawi, że polska gospodarka pogrąży się w marazmie, a kraj przestanie się rozwijać.

Czy Polska ma szanse poradzić sobie z tymi problemami? Wiele zależy od rządzących nami polityków oraz ich strategicznych planów na najbliższe lata. Niestety obecnie utrzymująca się przy władzy (głównie dzięki wsparciu polskojęzycznych mediów zarządzanych przez ludzi wywodzących się z PRL) Platforma Obywatelska nie ma jakiegokolwiek planu na przyszłość. Dla nich liczy się jedynie "tu i teraz" oraz możliwość szybkiego pomnożenia swoich prywatnych majątków. A z taką ekipą negatywne tendencje będą się jedynie pogłębiały.

wpis z dnia 3/10/2014