Ciąg dalszy afery gazowej: Czy Merrill Lynch zarobi miliardy dolarów na niekompetencji ekipy rządzącej?
wpis z dnia 30/09/2014

foto: European People's Party EPP (Flickr.com / CC 2.0) / mat. prasowe

Okazuje się, że nasze państwo pod rządami ekipy PO i PSL każdy może doić dowoli. Konsekwencje afery gazowej (opóźnienia przy budowie gazoportu + niekorzystne zapisy "kontraktu katarskiego") przybrały nieoczekiwany kierunek. Pojawiły się informację, że Katarczycy sprzedali słynny "kontrakt" amerykańskiemu bankowi inwestycyjnemu Merrill Lynch. Co to może oznaczać w praktyce? - Merrill kupi ultra tani amerykański gaz po 80$ za 1 tys. m3 i wyśle go do Polski po cenie z "kontraktu katarskiego", czyli po ok. 650$. Za wszystko zapłacą zwykli Polacy w rachunkach za gaz. 

Jak donosi "Gazeta Prawna" nabywcą katarskiego kontraktu na dostawy LNG do Polski miał zostać bank inwestycyjny Merrill Lynch. Eksperci są zgodni - Amerykanie wyczuli, że przy ciągle opóźniającej się budowie gazoportu w Świnoujściu, na "kontrakcie katarskim" można zarobić grube pieniądze. W tym miejscu należy przypomnieć, że polski gazoport miał być gotowy do końca 2013 roku, tak aby od połowy 2014 móc przyjmować gaz z Kataru. Tymczasem coraz częściej mówi się, że prace budowlane zakończą się dopiero w drugiej połowie 2015, a może nawet w 2016 roku. Pośredniej odpowiedzi na pytanie dlaczego w ogóle doszło do opóźnienia udziela nam stenogram podsłuchanej rozmowy byłego wiceprezesa zarządu ds. korporacyjnych PGNiG Andrzeja Parafianowicza z byłym ministrem transportu Sławomirem Nowakiem. Dowiadujemy się z niej, że rząd Tuska podpisał bardzo niekorzystne umowy na realizację terminalu LNG w Świnoujściu. Pozwalają one głównemu wykonawcy (który okazał się być powiązany biznesowo z Rosjanami) praktycznie bezkarnie opóźniać realizację tej inwestycji. Podczas nagranej rozmowy pada nawet stwierdzenie, że nasz kraj będzie mógł odbierać gaz z Kataru dopiero w 2017 roku.

PGNiG, mimo że nie odebrał pierwszego transportu gazu z Kataru, który miał się znaleźć w Świnoujściu w czerwcu tego roku, tak czy inaczej musi za niego płacić. Wynika to z konstrukcji kontraktu na dostawy gazu, jaki polski monopolista podpisał z Katarczykami. Kontrakt ten zawiera bowiem klauzulę "take or pay" (bierz lub płać), która wymusza na odbiorcy - czyli PGNiG - płacenie za zakontraktowany surowiec nawet wtedy, gdy nie zostanie on odebrany. Dlatego, aby zminimalizować straty, PGNiG rozpoczął negocjacje z gazoportem w Rotterdamie, aby tam odbierać gazowe przesyłki z Kataru. Ponadto zaczął wysyłać sygnały do Kataru z pytaniem, czy ewentualnie mógłby odsprzedać zakontraktowany gaz innym podmiotom. Na tym tle mogły się pojawić kwestie sporne, bowiem w kontraktach na dostawę gazu często stosuje się klauzulę zakazującą podmiotowi kupującemu gaz, dalszej jego sprzedaży lub reeksportu. Katarczycy widząc, że mają do czynienia z kłopotliwym kontrahentem, a jednocześnie nie chcąc renegocjować umowy i tworzyć niebezpiecznego dla ich biznesu precedensu demoralizującego innych kontrahentów, którzy mogliby zażądać podobnych zmian w swoich umowach, postanowili odsprzedać kontrakt innemu podmiotowi (czego zapewne "spece" z PGNiG nie wyłączyli przy negocjacjach). W ten sposób na horyzoncie pojawił się Merrill Lynch, który inwestuje swoje pieniądze tylko wtedy, gdy stopa zwrotu jest spora i bez ryzyka. W przypadku "kontraktu katarskiego" stopa ta może być gigantyczna. Nie wykluczone bowiem, że bank ten będzie chciał dostarczać do Świnoujścia (gdy budowa gazoportu zostanie w końcu ukończona) tani gaz z USA (obecnie ok. 80-100 $ za 1 tys. m3), żądając za niego ceny "wynegocjowanej" z Katarczykami, czyli ok. 650 $ za 1 tys. m3, a wszystko przez 20 lat (bo na tyle pierwotnie zawarto kontrakt). Dodatkowo Amerykanie definitywnie nie zgodzą się na wyłączenie klauzuli "take or pay", przez co PGNiG będzie musiał zapłacić nawet za gaz, którego i tak nie dostanie, bo terminal w Świnoujściu będzie jeszcze budowany przez minimum kilkanaście najbliższych miesięcy. 

 

Tak się robi biznes! Tak się wykorzystuje niekompetencje ekipy, która od 7 lat rządzi Polską. Szkoda tylko, że za wszystko zapłacą zwykli Polacy w podwyższonych rachunkach za gaz. Nie wykluczone również, że cała "dywersyfikacja" dostaw gazu, prowadzona nieudolnie przez ekipę Tuska, zakończy się jeszcze większym skandalem, gdy Amerykanie z Merrill Lynch po kilku latach zarobią swoje miliardy i postanowią odsprzedać kontrakt na dostawy gazu do Świnoujścia... Gazpromowi. Wszystko wszak jest możliwe. Skoro Katarczycy mogli sprzedać kontrakt Amerykanom, to dlaczego ci ostatni nie mieli by go, za odpowiednią ilość dolarów, pchnąć dalej na Kreml? 

Platformo - dziękujemy!

 

Czytaj więcej: Katar nas sprzedał? Amerykański gigant finansowy przejął kontrakt na dostawy LNG dla Polski (GazetaPrawna.pl)
Czytaj także: Kto odpowiada za kosztowne opóźnienia przy budowie gazoportu w Świnoujściu? Czy ten, który uciekł do Brukseli? (Niewygodne.info.pl) 

wpis z dnia 30/09/2014