Polscy przedsiębiorcy chcą tworzyć zakładowe grupy obrony cywilnej wchodzące w skład obrony terytorialnej kraju. Czy rząd storpeduje ten pomysł?
wpis z dnia 27/09/2014

foto: PolandMFA (Flickr.com / CC by ND 2.0)

Polscy przedsiębiorcy doskonale wiedzą co oznaczałaby dla ich biznesów rosyjska okupacja. Większość z nich zdaje sobie sprawę, że normalne funkcjonowanie firm byłoby w takich warunkach bardzo trudne. Wystarczy spojrzeć na przykład zaatakowanego przez Rosjan ukraińskiego Donbasu, gdzie sytuacja jest skrajnie nieprzyjazna dla prowadzenia działalności gospodarczej. Dlatego aż 49 proc. polskich przedsiębiorców jest zainteresowana tworzeniem zakładowych grup obrony cywilnej wchodzących w skład komponentu obrony terytorialnej kraju.

Szkolić militarnie i dozbrajać swoich pracowników - tego chce aż 49 proc. polskich przedsiębiorców. Przeciwnego zdania jest 27 proc. przedstawicieli biznesu. To wyniki ankiety Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, który skierował zapytania do 515 firm działających na terenie Polski. ZPiP zadał pytanie czy gdyby rząd dał możliwość tworzenia cywilnych grup obrony terytorialnej, a także sfinansował zakup broni i amunicji, to czy przedsiębiorcy zachęcaliby pracowników do powołania zakładowych formacji tego typu? Idea ta cieszy się największym poparciem u właścicieli małych firm zatrudniających od 10 do 50 pracowników. 17 proc. z nich deklaruje, że sami założą takie grupy, a 27 proc. będzie aktywnie zachęcać podwładnych do powołania takiej jednostki. Warto podkreślić, że ZPiP oraz Warsaw Enterprise Institute tworzą obecnie projekt rozwiązań legislacyjnych, które gdyby weszły w życie umożliwiłyby tworzenie zbrojnych grup obrony cywilnej przy firmach. Projekt ten ma być gotowy do końca października. Niestety wątpliwe jest, aby ekipa PO-PSL chciała poprzeć tą inicjatywę. W tym kontekście należy przypomnieć, że na początku września minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak, pytany przez dziennikarzy o obywatelski pomysł utworzenia przez białostockich biznesmenów Gwardii Narodowej Białegostoku, która jako komponent sił obrony terytorialnej miałaby liczyć do 5 tys. ochotników (przeszkolonych, dozbrojonych przez biznesmenów w broń lekką oraz ręczne wyrzutnie rakiet), zakpił, że lepiej by było gdyby biznesmeni ci zajęli się robieniem biznesu niż dbaniem o obronność kraju. Tym samym obecny szef MON dał pokaz bezmyślności i krótkowzroczności. Zamiast wesprzeć oddolną, obywatelską inicjatywę, na wstępie próbuje ją zniszczyć. Czy z projektem ZPiP oraz Warsaw Enterprise Institute będzie tak samo? Pozostaje mieć nadzieję, że Siemoniak jeszcze przemyśli swoje słowa. Chyba, że takie stanowisko jest efektem dyspozycji płynących z góry (Tusk i Komorowski jak do tej pory byli bardzo pro-kremlowscy w działaniu. Nie wykluczone, że sprzeciw grupy ludzi PO-PSL wobec armii obrony terytorialnej, wynika z kierunku działań nakreślonego w Moskwie).

 

Czytaj więcej: Przedsiębiorcy chcą się zbroić w obawie przed Rosją. Jeśli rząd zakupi broń i amunicję (GazetaPrawna.pl) 
wpis z dnia 27/09/2014