To już niemal pewne - w ciągu dwóch lat nad Polską zapanują ciemności. Wszystko przez nieudolność rządu Tuska

wpis z dnia 19/08/2014

 

Siedem lat rządów ekipy, która woli "poharatać w gałę" niż zajmować się realnymi problemami kraju, zaczyna przynosić wymierne efekty. Eksperci są zgodni - w ciągu 2 lat w Polsce mogą zacząć występować tzw. black-outy, czyli rozległe deficyty mocy w sieci przesyłowej skutkujące brakiem prądu. Konsekwencje wystąpienia takich deficytów są uciążliwe nie tylko dla gospodarstw domowych (zapanują ciemności), ale przede wszystkim niezwykle groźne dla całej gospodarki.

 

Z uwagi na nie spełnianie unijnych norm środowiskowych w 2016 roku nasz kraj będzie musiał wyłączyć elektrownie węglowe o łącznej mocy 3000 MW. W ich miejsce rząd Tuska w ciągu 7 lat nie wybudował ani jednej nowej elektrowni. Co gorsza - nadzorowana przez Skarb Państwa spółka Energa podjęła w 2012 roku niezrozumiałą decyzję o anulowaniu budowy nowej elektrowni w Ostrołęce (na którą, według szacunkowych danych, wydała już 200 mln zł). To oznacza tylko jedno - nad Polską będą mogły zapanować ciemności. Deficyty mocy w sieci przesyłowej poskutkują brakiem prądu w gniazdkach, co będzie nie tylko uciążliwe dla zwykłych odbiorców, ale - przede wszystkim - groźne dla całej gospodarki. Przyznało to nawet samo Ministerstwo Gospodarki, które w sierpniu 2013 roku wydało dokument pt. "Sprawozdanie w wyników monitorowania bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej". Zgodnie z jego treścią w latach 2016-2017 Polsce realnie grożą energetyczne blackouty w okresach zimowym i letnim. Co istotne - pierwsze niewielkie niedobory mocy mogą pojawić się już za kilka miesięcy - w szczycie zimowym 2015 r., ale najcięższa zima czeka nas prawdopodobnie w 2017 roku, kiedy brakować będzie rekordowych 1100 MW. Latem też nie wystarczy prądu: w 2016 r. może zabraknąć 520 MW, a rok później - 680 MW.

 

Powstaje pytanie, czy uprawiana przez obecny rząd całkowicie nieudolna polityka dotycząca bezpieczeństwa energetycznego, nie jest przypadkiem ukierunkowana właśnie na to, aby wspierać - kosztem polskich obywateli - zagraniczny przemysł energetyczny? Wszak aby konsekwencje tzw. "blackoutów" dotknęły jak najmniejszą liczbę gospodarstw domowych, Polska będzie zmuszona kupować energię potrzebną do zbilansowania całego systemu poza swoimi granicami. Na sytuacji kryzysowej w naszym kraju najbardziej zyskają wówczas Niemcy, którzy - czując co się święci - już w ubiegłym roku zapowiedzieli wybudowanie w krótkim czasie dodatkowych połączeń energetycznych z Polską. Cel takiej inwestycji jest oczywisty - nasz zachodni sąsiad chce być gotowy na sytuacje, w której przesłonięta ciemnościami blackoutu Polska poprosi o możliwość wykupu nadwyżek astronomicznie-drogiej zielonej energii z niemieckich wiatraków. By żyło się lepiej! Angeli Merkel...

 

Czytaj więcej: Nie nadążamy z budową bloków energetycznych. Może zabraknąć prądu (Forsal.pl)

wpis z dnia 19/08/2014