Archiwum: Grudzień 2014

 

     Afery, przekręty, kompromitacje i błędne decyzje, czyli - podsumowanie działań władzy w 2014 roku
wpis z dnia 31/12/2014

 

Afera taśmowa, afera gazowa, afera ze wstrzymaniem publikacji ustawy o rajach podatkowych, nieustający wzrost zadłużenia, akceptacja rujnujących gospodarkę rozwiązań w sprawie CO2, wzrost ucisku fiskalnego, finalizacja skoku na OFE, ograniczenie obywatelom dostępu do informacji publicznej, legalizacja obrotu GMO, przyjęcie ustawy o "bratniej pomocy", grabież Lasów Państwowych, marginalizacja Polski na arenie międzynarodowej czy szereg kompromitacji wizerunkowo-reputacyjnych. Oto najważniejsze "dokonania" władzy w 2014 roku. Poniżej próba ich skrótowego przypomnienia.

 

Styczeń 2014: Rząd Tuska podejmuje decyzje, aby w latach 2014-2015 ściągnąć z Lasów Państwowych dodatkowe 1,6 miliarda złotych na pokrycie olbrzymiej dziury budżetowej, do której sam doprowadził. Wszystko w ramach dostosowania zasad gospodarki finansowej Lasów do wymogów ustawy o rachunkowości, co w praktyce przybierze formę dodatkowych opłat na rzecz Skarbu Państwa, które istotnie uszczuplą przychody 430 nadleśnictw funkcjonujących na terenie Polski.

Czytaj więcej: Rząd chce załatać dziurę budżetową haraczem ściąganym z lasów. Leśnicy: "To grabież!"

 

Styczeń 2014: Sejm - głosami PO-PSL-SLD-RP - przyjął ustawę o udziale zagranicznych funkcjonariuszy w operacjach na terytorium Polski. Przyjęta ustawa umożliwia funkcjonariuszom obcych państw interwencje na terytorium Polski w wypadku "zagrożenia bezpieczeństwa publicznego" oraz "porządku publicznego". Nie można zatem wykluczyć, że jeśli rządowi zabraknie sił porządkowych do pacyfikacji masowych demonstracji, będzie mógł wezwać posiłki z państw sąsiednich.

Czytaj więcej: Sejm - głosami PO-PSL-SLD-RP - przyjął ustawę o udziale zagranicznych funkcjonariuszy w operacjach na terytorium Polski

 

Styczeń 2014: Katastrofa na PKP Intercity. Temperatury spadły do -5 C co spowodowało, że pociąg "Karkonosze" relacji Warszawa - Jelenia Góra miał 1588 min. opóźnienia (stan na 5:33 rano). Pociąg "Rozewie" relacji Gdynia - Wrocław zanotował 1553 min. opóźnienia (stan na 6:05 rano). Co na to minister transportu Elżbieta Bieńkowska?: "Sorry, taki mamy klimat" (sic!).

Czytaj więcej: Ponad 20-godzinne opóźnienia pociągów. Bieńkowska: "Sorry, taki mamy klimat" (sic!!!)

 

Luty 2014: Finalizacja skoku na OFE. Umorzono obligacje skarbowe o wartości 153 mld zł, w które OFE zainwestowały oszczędności kilkunastu milionów Polaków.

Czytaj więcej: Rządowa grabież 153 mld zł oszczędności Polaków weszła w ostateczną fazę

 

Luty 2014: Komisja Europejska zablokowała Polsce ok. 1,6 mld zł (390 mln euro) z programu operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Urzędnicy z Brukseli domagają się od rządu Tuska pilnych wyjaśnień w sprawie infoafery. Jeśli Tusk nie będzie potrafił się wytłumaczyć z nielegalnych działań swoich podwładnych, to cała wyżej wymieniona pula pieniędzy przepadnie!

Czytaj więcej: Kosztowne skutki infoafery. Komisja Europejska blokuje 1,6 mld zł! Sorry, ale taki mamy rząd...

 

Luty 2014: Głosami PO-PSL odrzucony został projekt zmian w regulaminie Sejmu, który przewidywał likwidację sejmowej "zamrażarki", pozwalającej odwlekać procedowanie niewygodnych dla władzy ustaw.

Czytaj więcej: Władza PO-PSL odrzuciła "pakiet demokratyczny". Tzw. sejmowa "zamrażarka" zostaje

 

Marzec 2014: Donald Tusk na posiedzeniu Rady Europejskiej zgodził się na patologiczny pomysł eurokratów dotyczącego zastąpienia rynkowego systemu obrotu prawami do emisji CO2 (Emissions Trading System), systemem centralnie planowanej sprzedaży uprawnień (Market Stability Reserve), będącym w istocie swojej para-podatkiem, którego konstrukcja odgórnie ogranicza podaż zezwoleń, radykalnie zwiększając przy tym ich cenę. Niestety nasz przemysł może tego nie wytrzymać.

Czytaj więcej: Katastrofalne skutki decyzji rządu Tuska. Nasza gospodarka może tego nie wytrzymać!

 

Kwiecień 2014: "Rzeczpospolita" dotarła do rządowego dokumentu pt. "Wieloletni plan finansowy państwa. 2014–2017". Wynika z niego, że ekipa PO-PSL nie zamierza wprowadzać reform, które miałyby uzdrowić finanse państwa. W zamian chce za to ciągle podwyższać podatki i liczyć na lepszą koniunkturę gospodarczą.

Czytaj więcej: Do 2017 roku rząd zamierza ciągle podwyższać podatki

 

Maj 2014: Zadłużenie Polski ciągle rośnie. Ekipa Tuska nie ma koncepcji na poprawę stanu finansów państwa. Tylko w ciągu pięciu pierwszych miesięcy tego roku zadłużenie Skarbu Państwa wzrosło o 36,5 mld zł. Ekipa Tuska nadal nie ma koncepcji na poprawę stanu finansów państwa. Potrafi jedynie rolować zadłużenie, zaciągać nowe długi i proponować coraz to bardziej wymyślne podwyżki podatków.

Czytaj więcej: Zadłużenie Polski ciągle rośnie. Ekipa Tuska nie ma koncepcji na poprawę stanu finansów państwa

 

Maj 2014: Umiera Wojciech Jaruzelski. Władze PO-PSL organizują mu pogrzeb z najwyższymi honorami i chowają w alei zasłużonych na Powąskach. Ten kolaborant, sowiecki generał, zbrodniarz odpowiedzialny za śmierć wielu istnień ludzkich z pewnością zasługuje na pogrzeb z honorami i pochowanie w alei zasłużonych - ale nie w Warszawie lecz w Moskwie.

Czytaj więcej: Wojciech Jaruzelski powinien spocząć w alei zasłużonych... w Moskwie

 

Czerwiec 2014: Władza świętuje 25-lecie istnienia III RP - kontynuatorki PRL. Znamienne jest to, że w III RP komunistyczni zbrodniarze i kaci nie mogą doczekać sprawiedliwego osądzenia za swoją kryminalną przeszłość, otrzymują kilka razy większe emerytury od ich ofiar, a gdy już umierają w pogodnej starości, to obecne władze wyprawiają im pogrzeby z honorami i wojskową asystą. Niestety to nie jedyna patologia, której genezy można się doszukiwać w "porozumieniu" zawartym w Magdalence oraz przy okrągłym stole.

Czytaj więcej: W rocznice ostatnich niedemokratycznych wyborów w Polsce warto przypomnieć czym był "okrągły stół" i jakie były jego konsekwencje

 

Czerwiec 2014: Wybucha afera taśmowa, przy której afera Rywina to pikuś. Ustalenia jakie poczynili szef MSW w rządzie Tuska - Bartłomiej Sienkiewicz i prezes NBP - Marek Belka mogą jeżyć włosy na głowie. Belka obiecał pomoc dla ekipy Tuska w powstrzymaniu PiS przed przejęciem władzy poprzez wsparcie obecnego rządu miliardami złotych zysku z NBP, który pozwoli zasypać dziurę budżetową. W zamian oczekuje dymisji ministra finansów oraz powołania na jego miejsce technicznego, niepolitycznego ministra finansów, który będzie miał akceptację NBP. Ponadto chce nowelizacji ustawy o banku centralnym.

Czytaj więcej: Afera Rywina, to był pikuś. Afera taśmowa w rządzie Tuska to prawdziwe bagno!

 

Czerwiec 2014: Taśmy Platformy Obywatelskiej rzuciły nowe światło na kwestię budowy gazoportu w Świnoujściu. Okazuje się, że konsekwencje opóźnień w realizacji tego projektu mogą być niezwykle kosztowne dla nas wszystkich, a mimo to nikt nie poniesie za ten stan rzeczy nawet najmniejszej odpowiedzialności. Tak właśnie funkcjonuje bananowa republika kolesi z ekipy Tuska.

Czytaj więcej: Za chwile wybuchnie kolejna wielka afera! Tym razem chodzi o miliardy złotych!

 

Czerwiec 2014: Media wierne ekipie Platformy Obywatelskiej robią wszystko, aby rozmyć odpowiedzialność władzy za ujawniony spisek pomiędzy rządem Tuska, a szefem NBP. Usilnie próbują odwrócić uwagę od treści nagrań, prowadząc narrację, zgodnie z którą samą aferą jest to, że ktoś odważył się nagrać miłościwie nam panujących przy spożywaniu posiłku.

Czytaj więcej: Media prorządowe skupiają całą uwagę na tym kto nagrywał, a nie na tym jakie patologie ujawniono

 

Czerwiec 2014: Afera taśmowa zatacza coraz szersze kręgi. Zdaniem potajemnie nagranego byłego rzecznika rządu Pawła Grasia, bliski znajomy Tuska - Krzysztof Kilian - po to został wstawiony do zarządu państwowej spółka PGE, aby po kilkunastu miesiącach pracy zgarnąć gigantyczną odprawę. By żyło się lepiej? Tak, swoim!

Czytaj więcej: Tusk wstawia swojego kumpla do zarządu PGE, aby ten zgarnął gigantyczną odprawę? By żyło się lepiej... Swoim!

 

Sierpień 2014: Skok na pieniądze zgromadzone w OFE nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Deficyt ZUS nadal sięga kilkudziesięciu miliardów złotych. Rząd Tuska próbuje go zasypać wysyłając na konta FUS miliardy złotych pieniędzy podatników. To jednak nie wystarcza. ZUS musi jeszcze mocniej zacisnąć pętle na szyi polskich przedsiębiorców.

Czytaj więcej: Bezwzględny ZUS: 41 tys. kontroli w pierwszym półroczu 2014 r.

 

Sierpień 2014: Wszystko wskazuje na to, że przejadanie przez rząd Tuska oszczędności milionów obywateli zbieranych przez 15 lat w OFE potrwa zaskakująco krótko. Zaledwie pół roku wystarczyło, aby administrująca krajem ekipa PO-PSL wydała aż 1/3 oszczędności zrabowanych z OFE w lutym.

Czytaj więcej: Rząd Tuska przejadł już 1/3 z tego co w lutym zagrabił z OFE!

 

Wrzesień 2014: Skrupulatne wypełnianie wytycznych płynących z Berlina i Brukseli oraz utrwalenie roli Polski jako gospodarczej kolonii i dostarczyciela taniej siły roboczej musiało zaowocować odpowiednią gratyfikacją finansową. Tusk za to, że sprzedał Polaków dostał dobrze płatne stanowisko szefa Rady Europejskiej. Jemu będzie się żyło lepiej. Polakom - niekoniecznie.

Czytaj więcej: Donald Tusk sprzedał Polaków w zamian za dobrze płatną synekurę w Brukseli?

 

Wrzesień 2014: Zgodnie z dokumentem, do którego dotarła Polska Agencja Prasowa, w przyszłym roku ekipa Tuska chce zwiększyć zadłużenie Polski o kolejne 54 miliardy złotych. To blisko 7 miliardów więcej niż wynosi plan wzrostu zadłużania na rok bieżący (47,3 mld zł). By żyło się lepiej... zagranicznym wierzycielom Polski!

Czytaj więcej: W 2015 roku ekipa Tuska chce zwiększyć zadłużenie Polski o kolejne 54 miliardy złotych

 

Wrzesień 2014: Gazoport w Świnoujściu miał być gotowy do końca 2013 roku, tak aby od połowy 2014 móc przyjmować gaz z Kataru. Tymczasem coraz częściej mówi się, że prace budowlane zakończą się dopiero w drugiej połowie 2015, a może nawet w 2016 roku. Każdy miesiąc spóźnienia przy budowie tego strategicznego obiektu przyczynia się do osłabienia bezpieczeństwa energetycznego Polski oraz gigantycznych strat finansowych PGNiG.

Czytaj więcej: Kto odpowiada za kosztowne opóźnienia przy budowie gazoportu w Świnoujściu? Czy ten, który uciekł do Brukseli?

 

Wrzesień 2014: Rząd Ewy Kopacz przyjął mało ambitny projekt budżetu na 2015 rok. Zakłada on utrzymanie wysokiego deficytu, rosnącego zadłużenia i wysokich obciążeń podatkowych. By zwykli ludzie mogli nadal płacić podatki na milionowe pensje dla platformianych kolesi i raty kredytów u zagranicznych wierzycieli...

Czytaj więcej: Budżet 2015: Rząd Kopacz stawia sobie za cel utrzymanie wysokiego deficytu i rosnącego zadłużenia przy wysokich obciążeniach podatkowych

 

Październik 2014: Rządowe Centrum Legislacji podejmuje decyzję o wstrzymaniu publikacji w Dzienniku Ustaw przyjętej przez Sejm i podpisanej przez prezydenta ustawy o zagranicznej spółce kontrolowanej (tzw. afera z opóźnieniem publikacji ustawy o tzw. rajach podatkowych). Dzięki temu wiele spółek i koncernów działających na terytorium naszego kraju nie zapłaci podatku w Polsce.

Czytaj więcej: Gigantyczna afera finansowa: Polska straci miliardy złotych. Wszystko przez opieszałość Rządowego Centrum Legislacji 

 

Październik 2014: Ekipa Platformy Obywatelskiej dusi polską gospodarkę wysokimi podatkami. Jedną z naczelnych zasad fiskalizmu wyznawanego przez partię Tuska jest utrzymywanie kwoty wolnej od podatku na niezmienionym i niezwykle niskim poziomie od 2007 roku (3091 zł w skali roku). Rzecznik Praw Obywatelskich twierdzi, że to jest niekonstytucyjne i kieruje sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Czy fiskalna paranoja ekipy rządzącej zostanie w końcu ukrócona?

Czytaj więcej: Fiskalna paranoja Platformy nie podoba się RPO. Kuriozalnie niska kwota wolna od podatku jest niekonstytucyjna

 

Październik 2014: Prokuratorski zarzut niedopełnienia obowiązków służbowych w związku z aferą hazardową miał usłyszeć Jacek Kapica - szef służby celnej i wiceminister finansów w rządzie PO-PSL. Okazało się jednak, że prokuratorowi, który chciał ten zarzut postawić, sprawa została odebrana, a śledztwo przeniesiono do zupełnie innej prokuratury. Czy takie rzeczy są możliwe tylko w bananowej republice kolesi zarządzanej przez ekipę Tuska i Komorowskiego?

Czytaj więcej: Rozmywanie afery hazardowej: Prokurator, który miał stawiać zarzuty, został odsunięty od śledztwa

 

Październik 2014: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego opowiada się za objęciem smartfonów i tabletów opłatą reprograficzną. Resort zgodził się tym samym na propozycje ZAiKS-u, który jako pierwszy wystąpił z postulatem nałożenia podatku "smartfonowego" i "tabletowego" w wysokości odpowiednio 1,5 i 2,0 proc. ceny urządzenia.

Czytaj więcej: Nowy podatek coraz bliżej: Ministerstwo Kultury za wprowadzeniem opłaty reprograficznej na smartfony i tablety

 

Październik 2014: Rząd Ewy Kopacz kontynuuje politykę rządu Tuska polegającą na ciągłym zadłużaniu Polski. Ministerstwo Finansów powiększyło zadłużenie naszego kraju o kolejne 6,06 mld zł. Według oficjalnego komunikatu kwota ta ma sfinansować przyszłoroczne potrzeby pożyczkowe rządu, bo... limity na ten rok zostały już osiągnięte.

Czytaj więcej: Pętla długu coraz ciaśniejsza: Rząd Kopacz zadłuża Polskę już na poczet przyszłego roku

 

Październik 2014: Ewa Kopacz podjęła na szczycie UE decyzję, aby zniszczyć polską gospodarkę. Wyrażenie przez nią zgody na nowy pakiet klimatyczny jest równoznaczne z popełnieniem gospodarczego samobójstwa przez nasz kraj. Rządowi propagandyści próbują nam wmówić, że dzięki realizacji nowej polityki w sprawie CO2 w Polsce pracę może zyskać nawet 100 tys. osób. - To prawda. Szkoda tylko, że nikt nie wspomina o tym, że jednocześnie pracę straci 400 tys. osób, a ceny prądu poszybują do góry nawet o kilkaset procent!

Czytaj więcej: Totalna bezmyślność! Ewa Kopacz postanowiła zniszczyć polską gospodarkę! Straty sięgną minimum 265 mld zł!

 

Listopad 2014: Ministerstwo Finansów wpadło na nowy, genialny pomysł w jaki sposób jeszcze bardziej utrudnić życie zwykłym Polakom. Planuje wydłużyć z 5 do 10 lat okres przedawnienia zobowiązań podatkowych, tak by organy skarbowe mogły złupić jeszcze więcej odsetek karnych.

Czytaj więcej: Fiskalna pętla na szyi Polaków coraz ciaśniejsza: Rząd chce wydłużenia okresu przedawnienia zobowiązań podatkowych do 10 lat! 

 

Listopad 2014: Rząd Ewy Kopacz forsuje projekt ustawy zgodnie z którą składki na ubezpieczenia zdrowotne za rolników ubezpieczonych w KRUS w roku 2015 i 2016 znowu będą musiały być zapłacone przez podatników niebędących rolnikami. Tym samym po raz kolejny wydłużona ma być niesprawiedliwa patologia, o której w 2010 roku Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że jest niekonstytucyjna i należy ją zmienić... do końca 2011 roku.

Czytaj więcej: Rząd PO-PSL zadecydował: podatnicy znowu wydadzą miliardy na ubezpieczenia zdrowotne rolników 

 

Listopad 2014: Przez swoją opieszałość rząd PO-PSL doprowadził do 3-miesięcznego opóźnienia w uchwaleniu noweli ustawy o VAT, która miała zlikwidować możliwość wyłudzania VAT przy handlu komórkami, smartfonami, tabletami i notebookam. W efekcie oszuści będą mieli dodatkowy kwartał na dalsze wyłudzanie VAT, a Skarb Państwa straci co najmniej 1 miliard złotych. Aby było śmieszniej minister finansów Mateusz Szczurek zapewnia, że nic się nie stało, bo przepisy uderzające w podatkowych oszustów i tak wejdą w życie, tylko że... z kwartalnym opóźnieniem, a rzecznik ministerstwa tłumaczy, że uczciwi przedsiębiorcy też muszą się przygotować do zmian (sic!).

Czytaj więcej: Rząd podaruje oszustom kwartał. W tym czasie wyłudzą na VAT-cie dodatkowy miliard zł. Gdyby chodziło o uczciwych ludzi, to ekipa PO-PSL zapewne działałaby bezzwłocznie 

 

Listopad 2014: Sejm - głosami rządowej koalicji PO-PSL - zalegalizował obrót nasionami genetycznie modyfikowanymi (do tej pory groziło za to 12 lat więzienia). Tym samym żywność GMO staje się w naszym kraju legalna. W mediach rządowych na ten temat cisza.

Czytaj więcej: Posłowie koalicji PO-PSL zalegalizowali obrót GMO

 

Grudzień 2014: Ujawnienie afery "kilometrowej" dotyczącej ministrów w rządzie PO-PSL. W ciągu tylko jednego roku (2012) Bartosz Arłukowicz pobrał z kasy państwa na przejazdy prywatnym samochodem w celach służbowych 27 tys. zł. Sławomir Nowak - były minister transportu - na ten cel pobrał 20 tys. zł, a Radosław Sikorski - szef MSZ - 19 tys. zł. Problem w tym, że jako członkom rządu przysługiwały im służbowe limuzyny, którymi w celach służbowych mogli podróżować praktycznie wszędzie.

Czytaj więcej: Władza robi sobie z nas jaja! Najważniejsze osoby w państwie kombinują z benzyną do prywatnych aut niczym traktorzyści w PGR 

 

Grudzień 2014: W jakimkolwiek normalnym kraju przesłuchanie urzędującego prezydenta przez sąd w sprawie tajnych służb wojskowych umoczonych w nielegalne afery byłoby transmitowane na żywo przez wszystkie stacje informacyjne i radiowe. Niestety III RP nie jest normalnym krajem. Tutaj tvn-y potrafią prowadzić całodzienne relacje z przejazdu Pendolino lub procesu "matki Madzi", ale sprawę kompromitujących zeznań obrońcy WSI zasiadającego obecnie na fotelu prezydenta RP całkowicie wyciszają, bo mogła by zaszkodzić jego wizerunkowi przed zbliżającymi się wyborami. PATOLOGIA!!!

Czytaj więcej: Skandal! Całkowite embargo informacyjne w sprawie przesłuchania Komorowskiego w sądzie! Zero relacji w mediach prorządowych!

 

Grudzień 2014: Próba nocnej zmiany Konstytucji RP. w nocy 18 grudnia, o godz. 0:45 koalicja rządząca próbowała zmienić Konstytucję RP. Chcieli wprowadzić zapisy, które umożliwiłyby wyprzedaż Lasów Państwowych. Na szczęście dla nas wszystkich projekt przepadł, bo ekipie Kopacz zabrakło pięciu głosów. W mediach pro-rządowych standardowe embargo informacyjne na ten temat.

Czytaj więcej: Standardy PO, czyli nocna próba zmiany Konstytucji

 

Grudzień 2014: Kancelaria premier Ewy Kopacz nadal odmawia ujawnienia opinii publicznej raportu z kontroli w ZUS. Oficjalnie nie wiadomo jaki był szczegółowy zakres kontroli i co podczas niej wykryto. Nieoficjalnie mówi się, że kontrola wykazała poważne nieprawidłowości w funkcjonowaniu i kosztach obsługi systemu informatycznego ZUS w latach 2008-2013, czyli w okresie rządów PO-PSL. Czy sama myśl, że przekręty i nieprawidłowości mogłyby zostać oficjalnie ujawnione, jest przyczyną rządowego paraliżu informacyjnego w tej kwestii?

Czytaj więcej: Rząd Kopacz ukrywa przed Polakami mega przekręt? Wyniki kontroli w ZUS nadal tajne

  

wpis z dnia 31/12/2014

   


  

     100 dni kompromitacji rządu Ewy Kopacz. Obecna premier nie nadaje się nawet na sesje do kolorowych magazynów!
wpis z dnia 30/12/2014

 

Afera z opóźnieniem publikacji ustawy o rajach podatkowych, utajnienie raportu o nieprawidłowościach w ZUS, marginalizacja Polski na arenie międzynarodowej, próba nocnej zmiany Konstytucji RP, która umożliwiłaby sprzedaż Lasów Państwowych, przyjęcie budżetu na przyszły rok, w którym zabraknie 46 mld zł, decyzja o utrzymaniu finansowania KRUS z pieniędzy podatników do 2016 roku, wstrzymanie ewakuacji Polaków z objętego wojną Donbasu, a do tego niekończące się kompromitacje wizerunkowe obecnej premier (zagubienie w kontaktach z zagranicznymi politykami, zatrudnianie koleżanek do rządu, sesja zdjęciowa z lokowaniem produktów do kolorowego tygodnia). To są efekty pierwszych 100 dni rządów Ewy Kopacz. Strach pomyśleć co się wydarzy w ciągu kolejnych 100 dni.

W takcie 100 dni trwania nowego rządu PO-PSL, podczas których Ewa Kopacz unikała jak ognia kontaktów z dziennikarzami mogącymi zadać jej trudne pytania, miało miejsce bardzo wiele ważnych dla Polski i Polaków wydarzeń. Spora część z nich była wypadkową niekompetencji i nieudolności ekipy, która nami rządzi. Poniżej próba podsumowania 100-dniowego dorobku obecnego rządu:

1. Afera z opóźnieniem publikacji ustawy o tzw. rajach podatkowych: 17 września prezydent podpisał ustawę o zagranicznej spółce kontrolowanej, która miała ograniczyć transferowanie podatku CIT poza granice naszego kraju (np. do Luksemburgu czy na Cypr). W ten sposób budżet kraju mógł dodatkowo zyskać w przyszłym roku nawet 3,3 mld zł. Wystarczyło ją tylko opublikować w elektronicznym Dzienniku Ustaw, co w dni robocze trwa od kilku do kilkunastu godzin. Niestety odpowiedzialne za to Rządowe Centrum Legislacji postanowiło - z niewiadomych do dzisiaj przyczyn - publikację tego aktu prawnego opóźnić o ponad 2 tygodnie, przez co ustawa w zakresie ograniczenia wyprowadzania z Polski zysków działających na terytorium naszego kraju spółek mających siedziby w rajach podatkowych miała nie funkcjonować w przyszłym roku.

2. Utajnienie raportu o nieprawidłowościach w ZUS: Kancelaria premier Ewy Kopacz odmówiła ujawnienia opinii publicznej raportu z kontroli w ZUS. Oficjalnie nie wiadomo jaki był szczegółowy zakres kontroli i co podczas niej wykryto. Nieoficjalnie mówi się, że kontrola wykazała poważne nieprawidłowości w funkcjonowaniu i kosztach obsługi systemu informatycznego ZUS w latach 2008-2013, czyli w okresie rządów PO-PSL, co ma być bezpośrednim powodem utajnienia raportu.

3. Marginalizacja Polski na arenie międzynarodowej: Powołanie na stanowisko szefa MSZ, nie znającego języków obecnych Grzegorza Schetyny, to tylko potwierdzenie zrezygnowania przez ekipę PO-PSL z jakichkolwiek ambicji odgrywania jakiejkolwiek roli w Europie Środkowiej. 

4. Próba nocnej zmiany Konstytucji RP: W nocy 18 grudnia, o godz. 0:45 koalicja rządząca próbowała zmienić Konstytucję RP. Chcieli wprowadzić zapisy, które umożliwiłyby wyprzedaż Lasów Państwowych. Na szczęście dla nas wszystkich projekt przepadł, bo ekipie Kopacz zabrakło pięciu głosów. W mediach pro-rządowych standardowe embargo informacyjne na ten temat. 

5. Przyjęcie budżetu na przyszły rok, w którym zabraknie 46 mld zł: Rząd przyjął budżet na 2015 rok, zgodnie z którym największym problemem finansów naszego kraju będzie gigantyczny deficyt sięgający 46,080 mld zł. Tyle pieniędzy zabraknie na funkcjonowanie państwa. Władza będzie chciała rozwiązać problem poprzez... zaciąganie nowych długów.

6. Decyzja o utrzymaniu finansowania KRUS z pieniędzy podatników do 2016 roku: Rząd Ewy Kopacz forsuje projekt ustawy zgodnie z którą składki na ubezpieczenia zdrowotne za rolników ubezpieczonych w KRUS w roku 2015 i 2016 znowu będą musiały być zapłacone przez podatników niebędących rolnikami. Tym samym po raz kolejny wydłużona ma być niesprawiedliwa patologia, o której w 2010 roku Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że jest niekonstytucyjna i należy ją zmienić... do końca 2011 roku.

7. Wstrzymanie ewakuacji Polaków z objętego wojną Donbasu: Ta sprawa pokazała pełen wymiar niekompetencji i nieudolności ekipy Ewy Kopacz. Okazało się, że planowana na 28.12.2014 r. ewakuacja Polaków z objętego działaniami wojennymi Donbasu została wstrzymana. Z nieoficjalnych informacji wynika, że decyzję taką podjęła Ewa Kopacz po namowach byłej katechetki stojącej obecnie na czele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. 

wpis z dnia 30/12/2014

    


  

     Rząd Kopacz ukrywa przed Polakami mega przekręt? Wyniki kontroli w ZUS nadal tajne
wpis z dnia 29/12/2014

 

Kancelaria premier Ewy Kopacz nadal odmawia ujawnienia opinii publicznej raportu z kontroli w ZUS. Oficjalnie nie wiadomo jaki był szczegółowy zakres kontroli i co podczas niej wykryto. Nieoficjalnie mówi się, że kontrola wykazała poważne nieprawidłowości w funkcjonowaniu i kosztach obsługi systemu informatycznego ZUS w latach 2008-2013, czyli w okresie rządów PO-PSL. Czy sama myśl, że przekręty i nieprawidłowości mogłyby zostać oficjalnie ujawnione, jest przyczyną rządowego paraliżu informacyjnego w tej kwestii?

Kilka miesięcy temu Kancelaria Prezesa Rady Ministrów zleciła kontrole w ZUS-ie dotyczącą "wybranych aspektów zarządzania systemami i zasobami IT w latach 2008-2013". Raport z tej kontroli powstał we wrześniu, ale jedną z pierwszych decyzji Ewy Kopacz, jako nowego premiera, było utajnienie jego wyników. Jaki był tego powód? - Możemy jedynie spekulować. Nieoficjalnie mówi się, że kontrola wykazała poważne nieprawidłowości w funkcjonowaniu i kosztach obsługi systemu informatycznego w okresie, kiedy u władzy była ekipa PO-PSL. Niewykluczone zatem, że rząd panicznie boi się reakcji opinii publicznej na temat przekrętów i nieprawidłowości przy informatyzacji ZUS, na którą do dziś wydano już astronomiczne 3 miliardy złotych. To tłumaczyłoby decyzję władzy o utajnieniu wyników kontroli w ZUS. Przedstawiciele kancelarii premiera twierdzą jedynie, że "informacje zawarte w wynikach kontroli spełniają przesłanki określone w art. 5 ust. 4 ustawy z dnia 5 sierpnia 2010 r. o ochronie informacji niejawnych i w związku z tym zostały oznaczone klauzulą zastrzeżone". 

Udostępnienia wyników kontroli domaga się Sieć Obywatelska "Watchdog Polska", która postanowiła pozwać rząd do sądu administracyjnego za to, że ukrywa przed obywatelami informacje które powinny być jawne dla wszystkich. Celnie sprawę komentuje Krzysztof Kolany z portalu Bankier.pl: "Jeśli władza coś utajnia, to można być pewnym, że mamy do czynienia z oszustwem, korupcją lub zwykłą nieudolnością. Skandal jest tym większy, że przecież ZUS operuje pieniędzmi podatników, którzy mają prawo wiedzieć, co dzieje się z ich „składkami”. To fundament demokratycznego państwa prawa".

 

Czytaj więcej: ŚCIŚLE TAJNE wyniki kontroli w ZUS (Gb.pl)
Czytaj także: Kancelaria premiera utajnia raport o ZUS (Bankier.pl)
wpis z dnia 29/12/2014

   


  

     Tusk i Komorowski chcieli sprywatyzować Lasy Państwo- we, aby uzyskać pieniądze na wypłatę odszkodowań za mienie pożydowskie?
wpis z dnia 27/12/2014

 

Z ujawnionej przez WikiLeaks tajnej notatki ambasadora USA w Polsce wynika, że Donald Tusk oraz Bronisław Komorowski planowali sprzedać wartościowe nieruchomości należące do Skarbu Państwa oraz Lasy Państwowe, aby uzyskać środki na wypłatę odszkodowań dla Żydów za mienie zagrabione przez Niemców i Sowietów. Czy nocna próba zmiany Konstytucji RP sprzed kilku dni (umożliwiająca sprzedaż Lasów) była tylko częścią większego planu?

WikiLeaks ujawniła treść tajnej notatki autorstwa byłego ambasadora USA w Warszawie Viktor H. Ashe, który w styczniu 2009 roku wysłał ją do Departamentu Stanu USA. Relacjonował w niej konkluzje ze spotkań, jakie odbył z ówczesnym marszałkiem Sejmu RP Bronisławem Komorowskim. Panowie omawiali wówczas między innymi kwestię restytucji i odszkodowań za mienie odebrane Żydom przez Niemców w podczas II wojny światowej oraz przez sowietów - dekretami Bieruta - już po wojnie. Z notatek jednoznacznie wynika, że polskie władze planowały sprzedać wartościowe nieruchomości należące do Skarbu Państwa oraz Lasy Państwowe, aby uzyskać środki na wypłatę ewentualnych odszkodowań. W notatce czytamy m.in.:

 

"Jeśli chodzi o regulację kwestii restytucji mienia odebranego w czasie II wojny światowej i epoce komunizmu, Komorowski wyraził zaniepokojenie związane z kryzysem finansowym, który według niego zmienił nieco okoliczności. Niemniej jednak powiedział, że premier Tusk zmusi niepokornych ministrów, m.in. rolnictwa i ochrony środowiska, do tego by „dołożyli się do rekompensat” sprzedając państwowe lasy i nieruchomości."

 

W kontekście powyższej informacji przypomnijmy, że kilka dni temu władza próbowała nocą zmienić Konstytucję RP. Zmiana ta miała umożliwić sprzedaż Lasów Państwowych. Na szczęście ekipie rządowej zabrakło pięciu głosów do przeforsowania tej niekorzystnej decyzji. Czy plan wypłaty przez Polskę odszkodowań (z pieniędzy pozyskanych ze sprzedaży polskich Lasów Państwowych) dla Żydów, za utracone w wyniku okupacji niemiecko-sowieckiej mienie, był rzeczywistym powodem próby modyfikacji Konstytucji RP?

 

Czytaj więcej: Już w 2009 Platforma planowała skok na Lasy. Komorowski chciał je spieniężyć, by wypłacić odszkodowania za mienie pożydowskie (wPolityce.pl)
Czytaj także: AMBASSADOR'S FAREWELL CALL ON SEJM SPEAKER KOMOROWSKI (WikiLeaks.org)
Czytaj także: Standardy PO, czyli nocna próba zmiany Konstytucji (Niewygodne.info.pl)
wpis z dnia 27/12/2014

   


  

     Płytkość intelektualna Ewy Kopacz jest przerażająca
wpis z dnia 26/12/2014

 

Łukasz Warzecha uważa, że państwem rządzi obecnie dramatycznie niewydolna intelektualnie osoba i że jest to wyjątkowo przykra świadomość dla nas wszystkich. Trudno nie zgodzić się z tak postawioną opinią. Jakby tego było mało Tusk miał - zdaniem publicysty - wystawić Kopacz na stanowisko premiera i przewodniczącego partii celowo. Wiedział, że osoba o tak ograniczonych możliwościach umysłowych nie będzie w stanie nadać partii nowego rozpędu, a co najwyżej dowiezie ją do najbliższych wyborów. "Król Europy" nie chciał bowiem, aby ktoś przejął jego "projekt" jakim jest Platforma. 

Dramat Polaków jest tym większy, że Ewa Kopacz nie ma absolutnie żadnej politycznej wizji jak rządzić krajem. Warzecha słusznie zauważa, że w ciągu 100 dni rządów lekarki z Szydłowca nie sposób było usłyszeć jakiejkolwiek jej wypowiedzi, w której pobrzmiewałaby choćby najprostsza polityczna wizja i która świadczyłaby, że Kopacz ogarnia cokolwiek poza perspektywą najbardziej bieżącą. Jest to tym bardziej groźne, że nasz kraj nie leży w próżni. Wokół mamy rządy, które bez pytania wykorzystają słabość i niekompetencje Ewy Kopacz oraz jej ekipy, aby kosztem naszego kraju zwiększyć swoje wpływy w tej części Europy. To także niedobry sygnał dla polityki krajowej. Tusk wystawiając zakompleksioną kobietę na stanowisko premiera, a Komorowski na to się godząc, robią sobie jaja z własnych wyborców. Widać wyraźnie, że ich własne - w sumie prywatne, związane z ich politycznymi karierami - cele są ważniejsze od racji stanu dużego kraju leżącego w centrum Europy. To też pokazuje z jak fatalnie słabą "elitą polityczną" mamy obecnie do czynienia. 

 

Czytaj więcej: Żadnej kurtuazji dla Ewy Kopacz. Płytkość intelektualna pani premier jest niewiarygodna (wPolityce.pl)
wpis z dnia 26/12/2014

 


 

     Władza nie znalazła pieniędzy na muzeum Żołnierzy Wyklętych. Dlaczego? Bo "elity" okrągłosto- łowe to w dużej części dzieci stalinowskich katów
wpis z dnia 23/12/2014

 

W przyszłym roku nadal nie będzie Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Oficjalny powód? - Władza poskąpiła na to pieniędzy. Warto jednak zwrócić uwagę na pewną ciekawą w tym kontekście zależność. Okazuje się bowiem, że spora grupa uczestników okrągłostołowego deal-u pomiędzy sowieckimi kolaborantami a koncesjonowaną opozycją PRL, to w rzeczywistości synowie lub wnukowie stalinowskich oprawców, którzy Żołnierzy Wyklętych mordowali w UB-eckich katowniach. Dlaczego mieliby dziś stawiać muzea tym, którzy przez ich ojców i dziadków byli zabijani?

Żołnierze Wyklęci to prawdziwi bohaterowie walki o wolność i niepodległość po 1945 roku, kiedy terytorium naszego kraju zajęła armia ZSRR, a władzę zdobyli sowieccy kolaboranci. To oni - Żołnierze Wyklęci - podjęli wtedy walkę. To oni organizowali zbrojny opór przeciwko nowemu okupantowi. Ostatni Żołnierz Wyklęty zginął w walce w 1963 roku. Niestety władza PO-PSL nie chce dać pieniędzy na stworzenie muzeum, które upamiętniałoby ich poświęcenie. A szkoda, bo o bohaterstwie tych ludzi powinni się dowiadywać szczególnie najmłodsi Polacy, którzy dopiero uczą się co to patriotyzm i miłość do Ojczyzny. 

W kontekście powyższego warto zastanowić się jednak jaki może być rzeczywisty powód tego, że przez 25 lat - rzekomo wolnej Polski - Żołnierze Wyklęci nie dostali od państwa muzeum i miejsca pamięci z prawdziwego zdarzenia? Dlaczego nie zbudowano im czegoś na wzór muzeum Żydów Polskich? Dlaczego nadal musimy się upominać o ich pamięć? W mojej opinii odpowiedź jest prosta: spora grupa uczestników okrągłostołowego deal-u pomiędzy sowieckimi kolaborantami a koncesjonowaną opozycją PRL, która dzisiaj nami rządzi lub ma decydujący wpływ na to co czytamy w gazetach i oglądamy w telewizji, to potomkowie stalinowskich oprawców, którzy Żołnierzy Wyklętych mordowali w UB-eckich katowniach. Z tej perspektywy niechęć do inicjatyw upamiętniających bohaterstwo Żołnierzy Wyklętych jest zrozumiała. Synowie i wnukowie ich oprawców nie chcą bowiem, aby o swojej rodzinie mówiono źle. A tak by było, gdyby muzeum Żołnierzy Wyklętych powstało. Stąd ciągłe wyciszanie tematu powojennych bohaterów walki o niepodległość i niechęć do finansowania projektów upamiętniających ich dobre imię, a piętnujących stalinowskich katów i kolaborantów. 

 

Czytaj więcej: Nie będzie muzeum żołnierzy wyklętych (Rp.pl)
wpis z dnia 23/12/2014

   


  

     Standardy PO, czyli nocna próba zmiany Konstytucji
wpis z dnia 22/12/2014

 

Warto o tym wspomnieć, bo historia ta jak w soczewce pokazuje patologiczne standardy obecnej władzy. W nocy 18 grudnia, o godz. 0:45 koalicja rządząca próbowała zmienić Konstytucję RP. Chcieli wprowadzić zapisy, które umożliwiłyby wyprzedaż Lasów Państwowych. Na szczęście dla nas wszystkich projekt przepadł, bo ekipie Kopacz zabrakło pięciu głosów. W mediach pro-rządowych standardowe embargo informacyjne na ten temat. 

Lasy Państwowe, zajmujące niemal 1/4 terytorium kraju, są dobrem ogółu. Dobrem wszystkich Polaków. Obecnie obowiązujące prawo uniemożliwia przejęcie polskich lasów przez podmioty prywatne. Ekipa Platformy Obywatelskiej chciała to zmienić. Co ciekawe - sprytnie to sobie zaplanowali. Po osłoną nocy wprowadzili do porządku obrad Sejmu projekt zmiany Konstytucji. Chcieli dopisać do niej artykuł o następującej treści: "Lasy stanowiące własność Skarbu Państwa nie podlegają przekształceniom własnościowym, z wyjątkiem przypadków określonych w ustawie.". Kluczowe słowa to "z wyjątkiem przypadków określonych w ustawie". Ten "wytrych" prawny daje szeroki wachlarz możliwości. Nic bowiem nie stałoby na przeszkodzie, aby ekipa PO-PSL uchwaliła ustawę, w której umożliwiłaby wyprzedaż Lasów w ręce prywatne. 

Kluczowe głosowanie odbyło się o godzinie 0:45. Do zmiany Konstytucji władza potrzebowała 296 głosów. Na szczęście dla nas wszystkich ekipie Kopacz zabrakło pięciu głosów. Za niekorzystną zmianą głosowali posłowie PO, PSL, SLD i TR. Przeciwko głosowali członkowie PiS i KPSP. Nocna próba zmiany Konstytucji została oczywiście przemilczana przez główne media prorządowe. Przekazanie Polakom prawdy na temat trybu prac (pod osłoną nocy) oraz zamiaru władzy (umożliwienie wyprzedaży Lasów Państwowych) mogłoby niekorzystnie wpłynąć na wizerunek obozu rządzącego. Stąd embargo na te informacje w głównych wydaniach serwisów informacyjnych.

 

Źródło: Głosowanie nr 167 - posiedzenie 83 (sejm.gov.pl)
Czytaj więcej: Pod osłoną nocy próbowano otworzyć drogę do prywatyzacji Lasów Państwowych (GazetaBaltycka.pl)
Czytaj także: Nocna próba zmiany Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej. PO, PSL, SLD i TR – głosowały „za” (GazetaBaltycka.pl)
wpis z dnia 22/12/2014

    


  

     "Przyjazne państwo" w praktyce: walka z fiskusem o zwrot nienależnie naliczonego podatku ciągnie się latami
wpis z dnia 20/12/2014

 

Fiskalizm danego państwa objawia się nie tylko w ilości płaconych podatków oraz ich wysokości. Mierzyć go można również stopniem skomplikowania i przewlekłością procesów o zwrot nienależnie zapłaconych fiskusowi podatków. Zarówno w jednej jak i drugiej kategorii "przyjazne państwo" Platformy wypada niezwykle słabo.

Przeciętny Polak oddaje w podatkach około 41,6 proc. swoich dochodów. Pod tym względem nasz kraj zajmuje 87. miejsce na świecie (ranking World Economic Forum). Wysokie obciążenia fiskalne to nie jedyny problem, z jakim Polacy muszą na co dzień się zmagać. Okazuje się bowiem, że w naszym kraju funkcjonuje niezwykle przewlekła procedura odzyskiwania nienależnie zapłaconych fiskusowi podatków. Procesy sądowe potrafią trwać wiele lat. Czasem już to wystarcza, aby skutecznie zniechęcić oszukanych przez państwo do artykułowania swoich roszczeń w pozwach. Jakby tego było mało urzędnicy skarbowi nierówno traktują podatników, kwestionują prawo do ulg i nie informują o możliwości domagania się zwrotu, gdy podatnik zapłaci zbyt wysoką daninę.

Przykładem przewlekłości postępowania o zwrot nienależnie naliczonego podatku może być tragiczna historia pani Krystyny Chojnackiej z Kartuz, która po 18 latach walki z fiskusem nie wytrzymała i popełniła samobójstwo. W 1996 roku pani Krystyna musiała zapłacić blisko 3 miliony złotych niesłusznie naliczonej akcyzy. Mimo korzystnego rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego (stwierdził, że rozporządzenie ministra finansów z 1996 r. - na podstawie którego urząd skarbowy naliczył 3 miliony zł akcyzy - było niekonstytucyjne), pani Chojnacka nie mogła odzyskać zabranych przez fiskusa pieniędzy. W ciągu 18 lat walki z urzędnikami zmuszona była ogłosić upadłość swojej firmy oraz zwolnić 30 osób. Aby pokryć długi sprzedała po zaniżonej cenie swój własny dom. Gdy na wiosnę tego roku sąd administracyjny w Gdańsku po raz 17-ty (!!) odesłał jej sprawę do ponownego rozpatrzenia, ta nie wytrzymała i popełniła samobójstwo... "Przyjazne państwo" zbiera swoje krwawe żniwo.

Czytaj więcej: Bezkarna skarbówka (Rp.pl)
Czytaj także: Po 18 latach walki z fiskusem nie wytrzymała. Zażyła tabletki, które spowodowały jej śmierć (Niewygodne.info.pl)
wpis z dnia 20/12/2014

    


   

     Skandal! Całkowite embargo informacyjne w sprawie przesłuchania Komorowskiego w sądzie! Zero relacji w mediach prorządowych!
wpis z dnia 19/12/2014

 

W jakimkolwiek normalnym kraju przesłuchanie urzędującego prezydenta przez sąd w sprawie tajnych służb wojskowych umoczonych w nielegalne afery byłoby transmitowane na żywo przez wszystkie stacje informacyjne i radiowe. Niestety III RP nie jest normalnym krajem. Tutaj tvn-y potrafią prowadzić całodzienne relacje z przejazdu Pendolino lub procesu "matki Madzi", ale sprawę kompromitujących zeznań obrońcy WSI zasiadającego obecnie na fotelu prezydenta RP całkowicie wyciszają, bo mogła by zaszkodzić jego wizerunkowi przed zbliżającymi się wyborami. PATOLOGIA!!!

To jest wręcz niewiarygodne jak główne media nadające w Polsce chronią obecnego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Przypomnijmy, że wczoraj zeznawał on jako świadek w głośnym procesie dot. m.in. ujawnienia tajnego aneksu w sprawie likwidacji WSI. Zeznający pod przysięgą w sądzie prezydent byłby sensacją dnia w każdym normalnym państwie. Wszystkie telewizje transmitowałyby na żywo jego zeznania. Wszyscy dziennikarze komentowaliby jego słowa oraz zachowanie. Niestety Polska (jako III RP) nie jest normalnym krajem. Tutaj media zrobią wszystko, łącznie z całkowitym embargiem na przekaz niewygodnych informacji, by chronić konkretne osoby. W tym przypadku taką osobą jest Bronisław Komorowski. Relacja z tego jak plącze się w zeznaniach i prosi sąd o uchylanie kłopotliwych pytań z pewnością mogłaby wpłynąć na jego wizerunek, a przez to na preferencje wyborców. Niestety 90 proc. społeczeństwa nie dowie się o tym, bowiem prorządowe media niemal całkowicie zablokowały przekaz informacji w tej sprawie. Ta niewątpliwa patologia "IV władzy" powoduje, że w Polsce mamy do czynienia z systemem gwarantującym obecnej władzy trwanie na kluczowych stanowiskach praktycznie w nieskończoność. Dziękuję za taką demokrację!

 

Czytaj także: Przesłuchanie Bronisława Komorowskiego – RELACJA (Niezalezna.pl)
wpis z dnia 19/12/2014

    


   

     Miliony podpisów pod obywatelskimi inicjatywami, a Platforma i tak je mieli w niszczarce. Czy tak ma wyglądać demokracja?
wpis z dnia 18/12/2014

 

Racje miał Stefan Niesiołowski, który swego czasu twierdził, że Platforma jest jedną wielką mistyfikacją i oszustwem. Słowo "obywatelska" w przypadku ugrupowania Tuska i Komorowskiego ma za zadanie wprowadzać ludzi w błąd. W rzeczywistości bowiem partia ta odnosi się do swoich wyborców z głęboką pogardą, którą mierzyć można w liczbie odrzuconych inicjatyw obywatelskich. Lądowanie w koszu (niszczarce) niebawem może zaliczyć kolejna.

Ilość przesłanek, które pozwalają stwierdzić, że Platforma jest w rzeczywistości partią anty-obywatelską, jest porażająca. Pod obywatelskim projektem w/s referendum dotyczącego obowiązku szkolnego 6-latków oraz przywrócenia pełnego kursu historii w szkołach średnich podpisało się milion obywateli. Dla partii Komorowskiego, Tuska i Kopacz nie miało to jednak żadnego znaczenia, bowiem projekt ten został odrzucony już w pierwszym czytaniu. Wcześniej podobnie potraktowano inne obywatelskie inicjatywy. Przypomnijmy tylko milion "zmielonych" podpisów pod wnioskiem o referendum w/s okręgów jednomandatowych czy 2 mln podpisów pod wnioskiem o referendum w/s wieku emerytalnego.

Obecna kadencja sejmowa pod względem odrzuconych i nierozpatrzonych inicjatyw obywatelskich będzie prawdopodobnie rekordowa: do niszczarki może bowiem trafić nawet kilka milionów podpisów! W sejmowej "zamrażarce" czeka obecnie kilka obywatelskich inicjatyw. Problem w tym, że te inicjatywy są zagrożone, bowiem posłowie przeciągają nad nimi pracę. Zgodnie zaś z zasadą dyskontynuacji po zakończeniu kadencji (jesień 2015) projekty te trafią do kosza, a podpisy obywateli zostaną zmielone. W tym kontekście daremny wydaje się być trud Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznika Praw Rodziców, które złożyło wczoraj w Sejmie obywatelski projekt ustawy w sprawie możliwości decydowania przez rodziców, czy ich pociechy mają iść do szkoły w wieku 6- czy 7-lat. Pod inicjatywą podpisało się 300 tys. Polaków. Niestety jest duża szansa na to, że projekt ten - tak jak wiele innych za kadencji rządów PO-PSL - zostanie zmielony. 

Powstaje pytanie - czy partia, która z premedytacją niszczy obywatelskie inicjatywy podpisane przez miliony osób, może się określać jako "obywatelska"? Czy indolencja i niechęć do obywatelskich projektów, którą otwarcie przejawiają posłowie Platformy, nie powinna spowodować odebrania tej partii dopisku "obywatelska"? Przecież on tylko wprowadza wyborców w błąd.

 

Czytaj więcej: Inicjatywa obywateli znów trafi na śmietnik? (Rp.pl)
Czytaj więcej: Projekty do kasacji (Rp.pl)
wpis z dnia 18/12/2014

    


   

     Zleceniodawcy morderstw są w III RP nazywani "ludźmi honoru". Dzisiejszą Polskę nadal trawią nierozliczone patologie
wpis z dnia 17/12/2014

 

33 lata temu komunistyczni bandyci z ZOMO i LWP mordowali górników kopalni "Wujek". Zleceniodawcy tej zbrodni są dzisiaj nazywani "ludźmi honoru", otrzymują sowite emerytury, prawo gwarantuje im nietykalność, a jak już umierają to obecne władze wyprawiają im państwowe pogrzeby z wojskowymi honorami. Właśnie dlatego III RP nie może być normalnym krajem...

Genezy wszystkich patologii III RP doszukiwać się można w "porozumieniu" zawartym w Magdalence oraz przy okrągłym stole. Wtedy to starannie wyselekcjonowi przedstawiciele "konstruktywnej opozycji" wraz z sowieckimi kolaborantami uchodzącymi za elity PRL ustalili, że nowa Polska ma być przede wszystkim przyjazna dla ludzi aparatu władzy PRL, ich rodzin oraz ich przyjaciół. To oni, po 1989 roku, przejęli kontrolę nad biznesem i mediami. To oni zasiadali w zarządach spółek wydzielanych z majątku upadającego PRL. To oni kierowali nowopowstałymi bankami komercyjnymi, które zostały wyodrębnione z NBP. To ludzie powiązani z PZPR i ustrojem "demokracji ludowej" decydowali o kształcie i kierunkach rozwoju III RP. Pod tym względem porozumienie zawarte najpierw w Magdalence, a później przy okrągłym stole nie przyniosło dla zwykłych Polaków żadnego pożytku, a narracja stosowana m.in. przez Platformę Obywatelską z prezydentem Bronisławem Komorowskim na czele, jest najzwyczajniej w świcie kłamliwa.

Stworzono iluzję, jakoby wielkim sukcesem porozumienia pomiędzy przedstawicielami reżimu PRL oraz części "umiarkowanej" opozycji powiązanej różnymi koligacjami z PRL (Michnik, Mazowiecki, Geremek, Kuroń) było stworzenie wolnego rynku w Polsce. Uwolnienie gospodarki miało przesłonić wszelkie inne konsekwencje "porozumienia", którego głównym celem było zachowanie przywilejów grupy związanej z PRL. Kategorię "wolny rynek" podciągnięto do rangi mitu, czegoś, co dano nam - zwykłym Polakom - w akcie łaski wynikającej z "mądrego" dogadania się elit władzy PRL z elitami "konstruktywnej opozycji". A czymże jest "wolny rynek" - pytam się? Przecież jest to sytuacja całkowicie naturalna, kiedy o obrocie gospodarczym decyduje czynnik popytu i podaży kształtowany przez zwykłych ludzi - czyż nie mam racji? Tak więc uczestnicy okrągłego stołu rzekomo dali nam coś, co w istocie swojej jest czymś zupełnie naturalnym, co wynika wprost z charakteru społecznych relacji. Tego nie można "dać", a następnie kreować wizję, jakoby był to efekt fantastycznego porozumienia bez precedensu w skali świata. To trochę tak, jakby ktoś powiedział, że od dziś pozwala nam oddychać powietrzem, gdyż jeszcze do wczoraj było to zakazane. 

Obecny establishment polityczny - związany z Platformą Obywatelską i jej partiami satelickimi - gwarantuje trwanie układu stworzonego przy okrągłym stole. Dlatego też rząd PO-PSL oraz prezydentura Bronisława Komorowskiego, mimo podejmowania często sprzecznych z interesem społeczeństwa decyzji, są tak zaciekle bronieni przez media głównego nurtu, które w większości kierowane są dziś przez ludzi współpracujących z aparatem władzy PRL. Dopóki ta sytuacja nie ulegnie zmianie, życie publiczne w Polsce będzie niestety przepełnione patologiami.

 

* * *

Inspiracją dla tekstu był wpis na twitterze Pana Aleksandra Ściosa
wpis z dnia 17/12/2014

   


   

     Sędziowski odlot - najpierw wspierają narracje władzy, a potem są oburzeni, że ktoś śmiał dopomnieć się o ich niezawisłość i apolityczność
wpis z dnia 16/12/2014

 

Tuż po skandalu wyborczym związanym z niemożnością ustalenia wyniku wyborów przez PKW oraz gigantyczną liczbą głosów nieważnych, sędziowie najważniejszych sądów w Polsce (Najwyższego, Naczelnego Administracyjnego oraz Trybunału Konstytucyjnego) wsparli narrację władzy o rzekomych "odmętach szaleństwa" osób, które kwestionują wyniki wyborów. Uznać zatem można, że popierając jedną ze stron politycznego - w gruncie rzeczy - sporu, sędziowie ci przestali być niezawiśli i apolityczni. Lider opozycji na sobotniej manifestacji im to wytknął. W zamian sędziowie wydali kontrowersyjne oświadczenie.

Jarosław Kaczyński na sobotniej antyrządowej manifestacji powiedział, że w sprawie protestów wyborczych "władza, przy udziale prezydenta i prezesów najważniejszych sądów, wpływa - wręcz terroryzuje - sądy rozstrzygające o ważności wyborów w poszczególnych okręgach". Trudno się z tymi słowami nie zgodzić. Kiedy skandal z niemożnością ustalenia wyniku wyborów nabierał na sile Bronisław Komorowski uruchomił narrację o rzekomych "odmętach szaleństwa" osób, które kwestionują wyniki wyborów. W tej narracji wsparli go prezesi najważniejszych sądów i trybunałów. Taka deklaracja spowodowała pojawienie się opinii, że utracili oni atrybut niezawisłości i apolityczności. Tymczasem prezesi NS, NSA i TK uważają inaczej. Wydali wspólne oświadczenie, w którym twierdzą, że słowa Kaczyńskiego, to "bezprzykładny, pełen pogardy, atak polityka na władzę sądowniczą" i nawiązanie do "najgorszych zwyczajów walki politycznej sprzed 1989 roku".

Jeden z oburzonych sędziów pewnie wie co mówi. Warto przypomnieć, że Andrzej Rzepliński - obecny Prezes Trybunału Konstytucyjnego był w PRL członkiem komunistycznej PZPR, tak więc "najgorszym zwyczajom walki politycznej sprzed 1989 roku" mógł się dobrze przyjrzeć z bliska. Fakty są takie, że sędziowie - nawet ci najważniejsi, zasiadający w Sądzie Najwyższym, NSA czy Trybunale Konstytucyjnym - nie są świętymi krowami. Jeśli popierają narrację jednej ze stron politycznego sporu, to można im to wytknąć. Idealnym do tego miejscem jest właśnie antyrządowa demonstracja. Oburzenie sędziów oraz ich kontrowersyjne oświadczenie pokazuje również, że nazbyt z obecną władzą się utożsamiają. A to sprawia, że w oczach zwykłych ludzi tracą atrybut niezawisłości i apolityczności.

wpis z dnia 16/12/2014

  


   

     Jaki był sens zakupu Pendolino, skoro znacznie taniej można było kupić inne, równie szybkie pociągi o podobnym komforcie?
wpis z dnia 15/12/2014

 

PKP InterCity kupiło 20 składów Pendolino za 400 mln euro (~1,65 mld zł). Kolejne 265 mln euro (~1,1 mld zł) pochłonie serwisowanie tych pociągów u producenta przez następne 17 lat. Aby zakup ten był możliwy PKP IC wzięło w Europejskim Banku Inwestycyjnym gigantyczną pożyczkę w wysokości 342 mln euro, która jest gwarantowana przez Skarb Państwa (czytaj: podatnicy). Były prezes PKP IC twierdzi, że same tylko odsetki naliczone w ciągu roku od tak dużego kredytu będą kosztowały spółkę 30-40 mln zł. 

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że tabor polskich przewoźników kolejowych należy modernizować. Pytanie tylko, czy należy to robić, "za wszelką cenę" w rozumieniu dosłownym? W 2011 roku PKP Intercity ogłosiła przetarg na dostarczenie 20 nowoczesnych składów pociągów dalekobieżnych. Okazało się, że specyfikację warunków przetargu spełniła tylko jedna firma - Alstom, która zaoferowała ultradrogie Pendolino. PKP Intercity francuską ofertę przyjęło. Została podpisana umowa na dostarczenie 20 składów za 400 mln euro. Kolejne 265 mln euro ma trafić na konta Alstomu przez następnych 17 lat, w ramach serwisowania zakupionych składów. Aby zakup mógł dojść do skutku PKP Intercity musiało zaciągnąć poważny kredyt w Europejskim Banku Inwestycyjnym. Według szacunków Warsaw Enterprise Institute była to kwota 342 mln euro poręczona przez Skarb Państwa (czytaj: podatnicy). Zdaniem Czesława Warsewicza - byłego prezesa PKP Intercity - roczne koszty odsetkowe kredytów zaciągniętych na potrzeby zakupu Pendolino będą wynosiły 30-40 mln zł.

W tym miejscu pojawia się pytanie o sens zakupu tak drogiego pociągu dla polskiego przewoźnika. Okazuje się bowiem, że gdyby spółka PKP Intercity zdecydowała się zamiast Pendolino kupić pociągi u rodzimych producentów, to koszty mogłyby być nawet o połowę mniejsze. Za 20 pociągów Dart wyprodukowanych przez polską PESĘ trzeba zapłacić ok. 820 mln zł (ponad 800 mln zł mniej niż za Pendolino). Istotne jest to, że komfort podróży w polskiej produkcji byłby zbliżony do komfortu jaki daje konstrukcja Alstomu, zaś prędkości uzyskiwane na naszej infrastrukturze kolejowej byłyby porównywalne z prędkościami Pendolino (160-200 km/h). Należy również założyć, że koszty serwisowania pociągów wyprodukowanych w Polsce byłyby znacznie niższe, aniżeli wspomniane powyżej 265 mln euro, które ma trafić na konta Alstomu w ciągu następnych 17 lat. Co zatem spowodowało, że władze PKP InterCity zdecydowały się na zakup Pendolino?

 

Czytaj więcej: Ich pociągi, nasze długi (Wei.org.pl)
wpis z dnia 15/12/2014

  


  

     Opozycja ma prawo demonstrować każdego dnia i pod każdym hasłem. To nie jest naruszenie demokracji - jak twierdzą prorządowe media
wpis z dnia 14/12/2014

 

Wczoraj ulicami Warszawy przeszła spora manifestacja antyrządowa, w której wzięło udział około 50 tys. osób. Władza - a wraz z nią prorządowe media - wpadły z tego powodu w histerię. Uczestników demonstracji nazywali szaleńcami, którzy chcą podpalić kraj. Seans nienawiści wobec organizatorów manifestacji trwał nieprzerwanie przez kilka dni. To dostateczny dowód, aby stwierdzić, że standardy demokratyczne w Polsce są poważnie zagrożone. Jeśli władza i jej media odmawiają prawa do demonstrowania swojego niezadowolenia sporej grupie ludzi, to mamy do czynienia z patologią, przeciwko której trzeba jednoznacznie wystąpić! 

Platforma Obywatelska oraz PSL panicznie boją się utraty władzy, wpływów oraz możliwości decydowania jak są rozdzielane publiczne pieniądze. Właśnie z tego powodu na przestrzeni kilku ostatnich dni trwał wzmożony amok przeciwko osobom, które zdecydują się wziąć udział w pokojowej demonstracji niezadowolenia z sytuacji w kraju. Ilość hejtu i pomyj, jakie zostały wylane na organizatorów marszu, jest niewyobrażalna. Wszystkie pro-rządowe media nazywały szaleńcami ludzi, którzy twierdzili, że mają dosyć afer, przekrętów czy gloryfikowania komunistycznych zbrodniarzy przez elity polityczne III RP. 

Jest to sytuacja niewątpliwie patologiczna, gdy władza i jej media odmawiają prawa do demonstrowania swojego niezadowolenia sporej grupie ludzi. Należy bowiem jednoznacznie podkreślić, że każda grupa społeczna ma prawo demonstrować swoje niezadowolenie każdego dnia i pod każdym hasłem! Nie ma tutaj ograniczeń i nikt nie powinien piętnować z tego tytułu kogokolwiek. Jeśli PO, PSL oraz oddane im media twierdzą, że wyjście na ulice, celem zademonstrowania swojego niezadowolenia, jest "naruszeniem demokracji", to trzeba uderzyć w stół i jednoznacznie zaprotestować przeciwko takiej formie narracji, bo to właśnie ona najbardziej zagraża standardom demokratycznym w naszym kraju.

wpis z dnia 14/12/2014 

  


  

     Dlaczego władza panicznie boi się ulicznych manifestacji ludzi, którzy mają dość afer, przekrętów czy gloryfikowania komunistycznych zbrodniarzy?
wpis z dnia 13/12/2014

 

Ilość hejtu zohydzającego uczestnictwo w manifestacji antyrządowej jest w mediach głównego nurtu niewyobrażalna. Dlaczego obecna władza panicznie boi się demokratycznej manifestacji ludzi, którzy mają dość afer, przekrętów czy gloryfikowania komunistycznych zbrodniarzy? Dlaczego powiela narracje stosowane przez władze PRL w stosunku do ówczesnej opozycji? 

Nieustający seans nienawiści wobec organizatorów demokratycznej manifestacji, jaki trwa w pro-rządowych mediach w ciągu ostatnich kilku dni, musi mieć silne podłoże. Jest nim strach. Strach przed utratą władzy. Strach przed utratą wpływów na to jak rozdzielane są publiczne pieniądze, kto wygrywa przetargi, kto będzie beneficjentem wielomilionowych przetargów. Dlatego w oddanych mediach kształtowany jest teraz jednoznaczny wizerunek organizatorów i uczestników antyrządowej demonstracji jako "szaleńców", którzy "podpalają Polskę". To ma zniechęcić zwykłych ludzi do brania udziału w manifestacji. Sprawić, aby pozostali w domu. Nie wychodzili na ulice protestować przeciwko patologicznej władzy. 

 

Współczesne media oddane Platformie powielają w ten sposób narracje stosowane przez sowieckich kolaborantów PRL pokroju Jaruzelskiego, Gomułki czy Bieruta, którzy wobec ówczesnej opozycji czy przeciwników narzuconego przez ZSRR systemu, również uprawiali intensywny seans nienawiści (dodatkowo poparty argumentem siły). Warto o tym pamiętać, gdy włączymy dziś telewizor i posłuchamy co mówią w pro-rządowych stacjach na temat anty-rządowej manifestacji.

 

Czytaj więcej: Kopacz przerażona Marszem 13 grudnia. Przeszkadza jej "demokracja" czy "wolność słowa"? (Niezalezna.pl)
Czytaj także: PO pyta o Kaczyńskiego i "marsz frustratów". Reakcja internautów... inna od oczekiwanej (Wprost.pl)
Czytaj także: TVN na 13 grudnia. Dziesięć manipulacji w ciągu 3 minut nienawiści. Punktujemy! (Niezalezna.pl)
wpis z dnia 13/12/2014

  


  

     Gigantyczne wydatki rządu PO-PSL na obsługę długu. Na ten cel poszło aż 250 mld zł publicznych pieniędzy!
wpis z dnia 12/12/2014

 

Nie powinno nas dziwić, że państwo polskie nie ma pieniędzy na wojsko, edukację czy służbę zdrowia. Priorytetem dla rządu PO-PSL jest bowiem spłata długów. W ciągu ostatnich 7 lat ekipa Platformy Obywatelskiej i reszty wspierającej ją ferajny wydała na ten cel aż 249,4 mld zł publicznych pieniędzy!

Obecna władza łupi podatkami niemiłosiernie. Obciążenia fiskalne z roku na rok są coraz większe. Niestety istnieją poważne powody, aby stosować wobec nas taką właśnie politykę. Ktoś musi bowiem spłacać długi zaciągane przez ekipę rządową. Tym kimś jesteśmy właśnie my - polscy podatnicy. W 2008 roku na spłatę długów i naliczonych od nich odsetek przeznaczono "jedynie" 25,5 mld zł. Piszę "jedynie", bowiem już rok później kwota ta wzrosła do 32,5 mld zł. W 2010 roku przelano na konta wierzycieli naszego kraju 34,5 mld zł. W 2011 - 36,0 mld zł. W 2012 tendencja wzrostowa została utrzymana i na obsługę długu poszło łącznie 42,0 mld zł. Podobną kwotę rząd wydał w roku 2013 - 42,7 mld zł. Według ministerialnych szacunków w tym roku ekipa Ewy Kopacz na obsługę zadłużenia wyda nieco mniej, bo 36,2 mld zł. Należy jednak pamiętać, że na początku roku rząd dokonał "skoku na OFE" i umorzył sobie połowę papierów dłużnych zgromadzonych przez otwarte fundusze emerytalne. To spowodowało, że koszty obsługi długu będą nominalnie niższe. Gdyby jednak nie największa grabież w historii III RP, koszty obsługi zadłużenia mogłyby wynieść w tym roku nawet 46-48 mld zł.

W ciągu 7 lat rządów PO-PSL łączne koszty obsługi długu wyniosły gigantyczną kwotę 249,4 mld zł. Gdyby nie polityka ciągłego zadłużania naszego kraju, to wspomniane pieniądze - przynajmniej w sporej części - mogłyby zostać przeznaczone na np. modernizację polskiej armii, edukację młodzieży czy odczuwalną poprawę sytuacji w służbie zdrowia. Niestety rząd w ostatnich latach wolał żyć "na kreskę", czego efektem jest nieustający transfer pieniędzy zabranych podatnikom na konta wierzycieli naszego kraju. By żyło się lepiej! Pytanie tylko - komu?

wpis z dnia 12/12/2014 

  


 

     HGW wygrywa wybory w Warszawie. Dzień później stołeczny urząd podpisuje z Agorą umowę na publikację ogłoszeń o wartości 1,037 mln zł
wpis z dnia 11/12/2014

 

Czy przychylne komentarze i uwagi "Wyborczej" w stosunku do Hanny Gronkiewicz-Waltz musiały zostać stosownie "opłacone" odpowiednio skrojonym przetargiem dotyczącym publikowania ogłoszeń prasowych, który mogła wygrać jedynie Agora? 

Warto odnotować, że tuż przed wyborami samorządowymi (30/10/2014) upłyną termin składania ofert na przetarg dotyczący publikacji ogłoszeń prasowych Urzędu m.st. Warszawy o zasięgu stołecznym. Specyfikacja istotnych warunków zamówienia sprawiła, że jedyną ofertę złożyła "Agora" S.A, wydawca wspierającej władze PO-PSL "Gazety Wyborczej". Dzień po zakończeniu zwycięskich dla Hanny Gronkiewicz-Waltz wyborów na prezydenta Warszawy, doszło do podpisania umowy pomiędzy stołecznym urzędem a spółką Agora o wartości... 1,037 mln zł! 

Powstaje pytanie - czy nie grillowanie HGW przez redaktorów "Wyborczej" oraz przychylne komentarze i uwagi pod jej adresem musiały zostać stosownie "opłacone" odpowiednio skrojonym przetargiem, który mogła wygrać jedynie Agora? Nie sposób odpowiedzieć na to pytanie wprost, bowiem wszystko zrobiono w majestacie prawa. Kto bowiem zabroni władzy pisać takie przetargi publiczne, które może wygrać tylko jeden, konkretny podmiot? Spółka wydająca prorządową gazetę dostała właśnie kolejny milionik. Zapłacą za to podatnicy. Tak się właśnie to kręci. 

Źródło: przetargi.um.warszawa.pl
wpis z dnia 11/12/2014

  


  

     Władza robi sobie z nas jaja! Najważniejsze osoby w państwie kombinują z benzyną do prywatnych aut niczym traktorzyści w PGR
wpis z dnia 10/12/2014

 

Mają służbowe samochody, a mimo to doją podatników na maksa pod przykryciem zwrotu kosztów paliwa do prywatnego auta, w którym rzekomo wykonują "czynności służbowe". Obecna władza robi sobie z nas jaja!

Okazało się, że cała plejada ministrów w rządzie PO-PSL, którym przysługują służbowe limuzyny, brała pokaźne pieniądze podatników na zwrot kosztów paliwa do prywatnego auta, w którym rzekomo wykonywali "czynności służbowe". Problem w tym, że nie sposób stwierdzić jakie to były czynności, kiedy wykonywane i ile rzeczywiście dany minister swoim prywatnym autem przejechał w celu realizacji wspomnianych czynności. Takie durne zasady zostały zaakceptowane przez byłych marszałków Sejmu - Bronisława Komorowskiego oraz Ewę Kopacz.

Poniżej nieco danych na temat tego ile poszczególni ministrowie (mający przydzielone rządowe limuzyny), wiceministrowie oraz sekretarze stanu w okresie listopad 2011 - grudzień 2013 wzięli publicznych pieniędzy, w celu zalania baku prywatnego auta, którym rzekomo jeździli wykonywać "czynności służbowe":

 

Bartosz Arłukowicz (PO) - 44.973,57 zł
Marek Biernacki (PO) - 66.172,79 zł
Stanisław Gawłowski (PO) - 54.827,02 zł
Eugeniusz Grzeszczak (PSL) - 48.301,73 zł
Joanna Kluzik-Rostkowska (PO) - 58.301,32 zł
Jerzy Kozdroń (PO) - 33.554,84 zł 
Izabela Leszczyna (PO) - 51.160,14 zł
Sławomir Neumann (PO) - 75.138,42 zł
Sławomir Nowak (PO) - 31.848,15 zł
Waldemar Pawlak (PSL) - 29.253,00 zł
Janusz Piechociński (PSL) - 31.565.91 zł
Kazimierz Plocke (PO) - 74.738,84 zł
Elżbieta Radziszewska (PO) - 21.100,16 zł
Zbigniew Rynasiewicz (PO) - 25.742,64 zł

 

Czytaj więcej: Tyle zapłacili za przejazd prywatnymi autami. Kto w pierwszej "10" posłów? (Rmf24.pl)
wpis z dnia 10/12/2014

  


  

     Chciwość banksterów dotarła do Polski: za prowadzenie konta oszczędnościowego zapłacisz więcej niż dostaniesz odsetek!
wpis z dnia 9/12/2014

 

Nie tak dawno polskie media obiegła informacja, że banksterzy na zachodzie Europy zaczynają wprowadzać ujemne oprocentowanie za możliwość trzymania pieniędzy na koncie przez swoich klientów. Niestety te negatywne tendencje dotarły także nad Wisłę. Jeśli masz konto oszczędnościowe w PKO BP, na którym trzymasz nie więcej niż 4850 zł, to musisz się liczyć z tym, że za prowadzenie takiego konta zapłacisz więcej niż zarobisz z tytułu odsetek. 

Bank PKO BP rozesłał do swoich klientów pismo, w którym poinformował o drastycznej obniżce oprocentowania depozytów na kontach oszczędnościowych. Klienci, którzy na takim koncie posiadają do 10 tys. zł, będą mogli liczyć na zysk rzędu zaledwie 0,3 proc. w skali roku (wcześniej oprocentowanie wynosiło 1 proc.). 

 

Problem w tym, że PKO BP pobiera dodatkowo opłatę za prowadzenie takiego konta w wysokości 1 zł na miesiąc. W praktyce oznacza to, że spora grupa klientów za możliwość trzymania na koncie oszczędnościowym kwot do 4850 zł będzie musiała dopłacać, bowiem naliczone przez bank odsetki będą na tyle niskie, że nie pokryją comiesięcznej opłaty za prowadzenie rachunku (zysk z oprocentowania w wysokości 0,3 proc. liczony od kwoty do 4850 zł i pomniejszony o podatek Belki, nie zagwarantuje uzyskania nawet 1 złotówki, a to oznacza, że w całości zostanie skonsumowany przez opłatę za prowadzenie rachunku). 

 

Czytaj więcej: Drobni ciułacze dopłacą za trzymanie oszczędności na koncie w PKO BP (Bankier.pl)
Czytaj także: Zaczęło się! Bankierzy zaczynają wprowadzać ujemne oprocentowanie za możliwość trzymania pieniędzy na koncie! (Niewygodne.info.pl)

Czytaj także: Zagraniczne banki maksymalizują swoje zyski w Polsce (Niewygodne.info.pl)
wpis z dnia 9/12/2014

  


  

     Mają służbowe limuzyny, ale doją kasę podatników na paliwo do prywatnych aut. O kim mowa? - O ministrach w rządzie PO-PSL
wpis z dnia 8/12/2014

 

W ciągu tylko jednego roku (2012) Bartosz Arłukowicz pobrał z kasy państwa na przejazdy prywatnym samochodem w celach służbowych 27 tys. zł. Sławomir Nowak - były minister transportu - na ten cel pobrał 20 tys. zł, a Radosław Sikorski - szef MSZ - 19 tys. zł. Problem w tym, że jako członkom rządu przysługiwały im służbowe limuzyny, którymi w celach służbowych mogli podróżować praktycznie wszędzie. 

Zgodnie z prawem posłowie mogą żądać zwrotu pieniędzy na paliwo do swoich prywatnych aut wykorzystywanych w celach służbowych. Miesięczny limit przejazdów, jakie poseł może rozliczyć w ten sposób, to 3500 kilometrów. Za każdy kilometr otrzymuje 0,84 zł. Pełne wykorzystanie limitu pozwala więc na uzyskanie 2.925,00 złotych miesięcznie i 35.100,00 zł rocznie. W 2012 roku niektórzy posłowie Platformy Obywatelskiej wyciągnęli w ten sposób bardzo poważne kwoty, mimo, że przysługiwały im rządowe limuzyny z kierowcami. Rekordzistą okazał się być Bartosz Arłukowicz, który z kasy państwa zażądał 27 tys. zł celem pokrycia kosztów paliwa do swojego prywatnego auta. Drugie miejsce zajął Sławomir Nowak, który otrzymał na ten cel 20 tys. zł, a trzecie - Radosław Sikorski, który wziął 19 tys. zł. Problem w tym, że wszyscy trzej w 2012 roku mieli dostęp do rządowych limuzyn, które woziły ich wszędzie jako przedstawicieli rządu. Mimo to wszyscy oni zażądali zwrotu gigantycznych kwot za paliwo do swoich prywatnych aut. 

O sprawie przypomina w najnowszym wydaniu tygodnik "Wprost", który w artykule pt. "Pan marszałek samochodzik" skupił się na dokonaniach byłego ministra MSZ, a obecnie marszałka Sejmu - Radosława Sikorskiego. Możemy tam przeczytać między innymi, że w latach 2009 - 2013 rezydent chobelińskiego dworu zainkasował w ten sposób 77.800,00 zł, za które mógł przejechać w celach służbowych prywatnym autem dystans odpowiadający dwóm okrążeniom kuli ziemskiej, mimo że używał ministerialnej limuzyny z kierowcą BOR w środku.

 

Czytaj więcej: Pan marszałek samochodzik (Wprost.pl)
Czytaj także: Mieli rządowe samochody, tankowali do prywatnych baków (Rp.pl)
Czytaj także: Drogie przejazdy naszych ministrów (Rp.pl)
wpis z dnia 8/12/2014

  


   

     Dramatyczne dane na temat liczby samobójstw w Polsce. Czy zielona wyspa Tuska stała się wyspą samobójców?
wpis z dnia 6/12/2014

 

W ciągu ostatnich dwóch lat nastąpił dramatyczny wzrost liczby popełnionych w Polsce samobójstw. Jeszcze w 2012 było ich 4177, by w ciągu kolejnego roku ich liczba wzrosła o 46 proc. do poziomu 6100. Niestety 2014 rok będzie prawdopodobnie jeszcze gorszy. Z policyjnych statystyk wynika, że od stycznia do końca września w całym kraju aż 7734 osoby próbowały targnąć się na życie. To o 1,4 tys. więcej niż w tym samym okresie roku ubiegłego. Skutecznych prób samobójczych było zaś 4744, to jest o 113 więcej niż w podobnym okresie roku ubiegłego. - "Więcej jest samobójstw z powodów finansowych, popełnianych przez osoby starsze" - przyznają policjanci.

Czy zielona wyspa Tuska stała się wyspą samobójców? Niestety wiele na to wskazuje. W ciągu ostatnich dwóch lat nastąpił dramatyczny wzrost liczby osób, które targnęły się na własne życie. Jeszcze w 2012 roku osób próbujących popełnić samobójstwo było w całym kraju jedynie 5900 (z czego 4177 zrobiło to skutecznie). Rok później liczba ta wzrosła do 8500 (skutecznie 6100). Od stycznia do września 2014 roku odnotowano już 7734 prób samobójczych (o 1,4 tys. więcej niż w tym samym okresie roku ubiegłego) w tym 4744 było skutecznych (o 113 więcej niż w podobnym okresie roku ubiegłego). Jest zatem duże prawdopodobieństwo, że do końca roku przekroczy znacznie ubiegłoroczny rekord.

Policjanci przyznają, że powodem coraz większej ilości samobójstw są kłopoty finansowe. Ludzie wpadają w pętlę zadłużenia, zalegają z czynszem, tracą mieszkanie czy pracę. Wówczas nie wytrzymują i próbują odebrać sobie życie. Rządowi eksperci wyrażają zdziwienie takimi statystykami. Twierdzą, że nie wzrasta już rozwarstwienie społeczne, które by spychało coraz większą grupę osób na margines, a średnie dochody zaczęły rosnąć. Niestety rządowi eksperci są oderwani od rzeczywistości. Prawda jest bowiem taka, że rozwarstwienie społeczne cały czas rośnie, a realne dochody przeciętnych Polaków wcale są równe temu co wylicza GUS. Mając na względzie powyższe należy zadać pytanie czy tzw. "zielona wyspa" wymyślona przez pijarowców Platformy Obywatelskiej będzie musiała na stałe przemianować się na wyspę samobójców? 

 

Czytaj więcej: Przybywa samobójców (Rp.pl)
wpis z dnia 6/12/2014

  


  

     MON kupi za ćwierć miliarda złotych amunicje do niemieckich Leopardów, która nie będzie w stanie przebić pancerzy innych czołgów?
wpis z dnia 5/12/2014

 

Okazuje się, że podpisany z wielką pompą, przy uczestnictwie Ewy Kopacz i Tomasza Siemoniaka, kontrakt o wartości ok. 240 mln zł na amunicję do kupionych od Niemców czołgów Leopard może być trefny. Zamówione pociski do niemieckich czołgów charakteryzują się bowiem przebijalnością pancerzy do max. 550 mm, tymczasem czołgi nowszej generacji (np. rosyjski T-90) mają pancerze o grubości 650-700 mm. 

Najgorsze w tej sprawie jest jednak to, że strona polska była skazana na zakup amunicji o gorszych właściwościach, bowiem Niemcy, od których kupiliśmy 128 używanych Leopardów 2A4, nie chcą się z nami podzielić technologicznym know-how potrzebnym do przeprowadzenia modernizacji tych czołgów. Bez tego modyfikacja armat Leopardów, tak aby mogły one strzelać amunicją o przebijalności pancerzy powyżej 700 mm, jest najzwyczajniej w świecie niemożliwa. Rozmowy z producentem Leopardów na temat udostępnienia niezbędnego know-how toczą się już od ponad roku, ale nadal nie przyniosły rezultatu. MON liczył na to, że już w przyszłym roku wojsko polskie będzie dysponować pierwszymi zmodernizowanymi czołgami Leopard. Niestety się przeliczył. Ekipa Platformy po raz kolejny została wystrychnięta na dudka przez Niemców, którzy sprzedali nam przestarzały sprzęt wojskowy nie podlegający modernizacji. Brawo herr Tusk!

 

Czytaj więcej: Niewypał za ćwierć miliarda. Polska kupi amunicję, która nie przebije pancerzy rosyjskich czołgów? (Forsal.pl)
Czytaj także: Dlaczego Niemcy chcą rozbroić polską armię? (Niewygodne.info.pl)

wpis z dnia 5/12/2014
   


   
     Belgia w płomieniach! Setki tysięcy ludzi wyszło na ulice bo rząd podnosi wiek emerytalny do 67. roku życia
wpis z dnia 4/12/2014

 

W Belgii - tak jak w Polsce - rząd postanowił podnieść wiek emerytalny do 67. roku życia. Przy okazji - tak jak w Polsce - zwiększył obciążenia fiskalne, zlikwidował niektóre ulgi oraz zapowiedział wzrost cen energii. W odpowiedzi na to setki tysięcy Belgów wyszło na ulice, a od 15 grudnia zaczyna się tam strajk generalny, który sparaliżuje cały kraj. Odpowiedzią Polaków na działania ekipy PO-PSL (która zrobiła dokładnie to samo co rząd belgijski) były ostatnie wybory, w których rządowa koalicja uzyskała około 50 procentowe poparcie... 

15 grudnia cała Belgia przestanie pracować. Rozpocznie się bowiem strajk generalny, który sparaliżuje cały kraj. Na ulice znowu wyjdzie kilkaset tysięcy osób, aby zamanifestować swój sprzeciw wobec działań rządu, który, tak jak rząd Platformy Obywatelskiej w Polsce, postanowił zwiększyć obciążenia fiskalne, zlikwidować ulgi, ale przede wszystkim - podnieść wiek emerytalny z 65. do 67. roku życia.

Powstaje pytanie: co musi się wydarzyć, aby w Polsce ludzie wyszli na ulice i masowo wyrazili swój sprzeciw wobec szkodliwych działań rządu PO-PSL? Czy rzeczywiście musi polać się krew, by statystyczni Kowalscy przebudzili się z letargu, w jaki zostali wprowadzeni przez pro-rządowe media?

 

Czytaj więcej: Siła społecznego głosu, czyli o strajkach w Belgii (minbrussels.weebly.com)
wpis z dnia 4/12/2014

   


  

     Składka na ZUS znowu do góry. Ile jeszcze można gnębić polskich przedsiębiorców?
wpis z dnia 3/12/2014

 

Polscy przedsiębiorcy znowu będą musieli płacić wyższe składki na ubezpieczenie społeczne do ZUS. Wszystko wskazuje na to, że od przyszłego roku przekroczą one pułap 1100 zł miesięcznie. By żyło się lepiej!

Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że wysokie koszty prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce, do których zalicza się między innymi obowiązkowe składki na ZUS, znacząco hamują rozwój naszej gospodarki. Jeszcze w 2007 roku wydawało się, że rząd Platformy doskonale to rozumie. Donald Tusk zapowiadał wówczas z mównicy sejmowej, że naczelną zasadą polityki finansowej jego rządu będzie "stopniowe obniżanie podatków i innych danin publicznych". Jak na członka Platformy Obywatelskiej oczywiście kłamał. Zamiast pobudzać gospodarkę, rząd zaczął ją tłumić poprzez decyzje o podniesieniu stawek podatku VAT czy akcyzy, likwidując szereg ulg podatkowych, zamrażając progi podatkowe oraz kwoty wolne od podatku jak również zwiększając przedsiębiorcom obowiązkowe składki (poprzez niezmienianie zasad ich wzrostu), które co miesiąc muszą odprowadzać do ZUS, jeśli chcą legalnie prowadzić biznes.

W przyszłym roku obowiązkowe dla przedsiębiorców składki na ubezpieczenie społeczne do ZUS znowu będą wyższe. Poszczególne składniki będą wyglądały następująco:

- składka emerytalna - 464,50 zł (wzrost o 25,77 zł)
- składka rentowa - 190,37 zł (wzrost o 10,56 zł)
- składka chorobowa - 58,30 zł (wzrost o 3,23 zł)
- składka wypadkowa - 45,93 zł (wzrost o 2,56 zł)
- fundusz pracy - 58,20 zł (wzrost o 3,13 zł)
- składka zdrowotna - szacunek: 285,00 zł (szacunkowy wzrost o 14,60 zł)

* W przypadku składki zdrowotnej jej precyzyjną wysokość poznamy dopiero w lutym przyszłego roku. Wysokość 285,00 zł jest wartością szacunkową.

Wszystko wskazuje zatem na to, że składki ZUS w przyszłym roku będą wynosić nieco ponad 1100,00 zł. To oznacza, że od 2008 roku urosły aż 53 procent, czyli znacznie więcej niż wynosiła skumulowana w tym okresie inflacja czy skumulowany wzrost PKB.

 

Czytaj więcej: Wyższe składki ZUS dla przedsiębiorców w 2015 roku. Zobacz, ile wyniosą (GazetaPrawna.pl)
wpis z dnia 3/12/2014

  


  

     Władza wprowadziła kolejne utrudnienia w dostępie do służby zdrowia. Trzeba będzie odbyć dwie wizyty zamiast jednej
wpis z dnia 2/12/2014

 

By żyło się lepiej władza PO-PSL coraz bardziej reglamentuje Polakom dostęp do służby zdrowia. Po tym jak tzw. onkologiczny pakiet kolejkowy okazał się być propagandową fikcją, Ministerstwo Zdrowia postanowiło, że aby dostać się do specjalistów w dziedzinie okulistyki i dermatologii, trzeba będzie uprzednio zdobyć skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu (dotychczas wizyty u tych specjalistów nie były obarczone wymogiem skierowania). Tak więc zamiast jednej wizyty, będą dwie - najczęściej rozłożone w czasie.

Eksperci są zgodni - wprowadzony przez Ministerstwo Zdrowia wymóg posiadania skierowania będzie kolejną barierą w leczeniu, bo wydłuży się droga do poradni specjalistycznej. Wystarczy wcielić się na chwilę w rolę mieszkańca małej wsi, który chce skorzystać z usług dermatologa. Najbliższy ośrodek zdrowia znajduje się 20 km od jego miejsca zamieszkania. Tak więc zamiast jednego wyjazdu do lekarza, będzie musiał zafundować sobie dwa wyjazdy. Zamiast jednego dnia wolnego na wizytę u lekarza, będzie musiał wziąć dodatkowy drugi dzień wolnego. O kosztach finansowych nie muszę chyba wspominać, że również będą podwójne. Krzysztof Łanda, założyciel Fundacji Watch Health Care, nie ma wątpliwości: - "Wprowadzenie skierowania jest sprzeczne z działaniem deklarowanym przez Ministerstwo Zdrowia, bo utrudni życie pacjentom, a nie skróci kolejek do okulistów i dermatologów". 

Warto się zastanowić, czy działania władzy nie są przypadkiem ukierunkowane na to, aby pacjent - szczególnie ten starszy, który już nie może lub nie ma sił, aby pracować - zmarł zanim obciąży konta NFZ? Po co ma żyć i generować koszty? Jak już zachoruje to niech jak najszybciej umrze, tak by uchowała się kasa na premie i nagrody dla kolesi... Gorzkie, ale czy nieprawdziwe? Wymowny w tym względzie jest raport ONZ pt. "Global Age Watch", badający jakość życia osób powyżej 60. roku życia. Nasz kraj zajął w nim odległe 62. miejsce (na 91. państw klasyfikowanych). Z krajów należących do Unii Europejskiej Polska zajęła ostatnie miejsce. Wszystko przez fatalny dostęp do opieki zdrowotnej. Zdaniem analityków ONZ rozwój gospodarczy w Polsce nie przekłada się na poprawę jakości życia ludzi starszych, bo nie jesteśmy w stanie zapewnić im godziwej opieki medycznej (pod tym konkretnym względem nasz kraj zajął dopiero 87. miejsce na świecie).

 

Czytaj więcej: Od stycznia do okulisty i dermatologa potrzebne będzie skierowanie (Rp.pl)
Czytaj także: Pakiet kolejkowy to propagandowa ściema rządu? Z przepisów wykonawczych po cichu zniknęły kluczowe dla pacjentów zapisy (Niewygodne.info.pl)
Czytaj także: Starsi ludzie w Polsce mają żyć krótko. Czy taki jest plan zarządców "Zielonej Wyspy"? (Niewygodne.info.pl)
wpis z dnia 2/12/2014

   


  

     Drenaż kapitałowy Polski trwa w najlepsze! Co roku miliardy wypływają bezpowrotnie za granicę
wpis z dnia 1/12/2014

 

Według raportu Global Financial Integrity - Polska, jako jedyny kraj wchodzący w skład Unii Europejskiej, znalazła się na liście 20 państw świata, z których w latach 2002–2011 nielegalnie wytransferowano najwięcej kapitału. Szacunki mówią o kwocie blisko 50 mld USD. Jeśli do tego doliczymy środki finansowe transferowane z naszego kraju całkiem legalnie, to wyjdzie nam, że Polska jest najobficiej drenowanym z kapitału państwem Europy. 

Dlaczego w Polsce nadal brakuje na wszystko pieniędzy? - Odpowiedź jest prosta: zagraniczne koncerny szerokim strumieniem wypompowują stąd gigantyczne zyski, a rząd płaci swoim wierzycielom (głównie z zagranicy) olbrzymie odsetki za pożyczone pieniądze. Oficjalne statystyki NBP na temat bilansu płatniczego Polski nie napawają optymizmem. W ciągu pierwszego półrocza bieżącego roku "wypłynęło" z naszego kraju 8,1 mld zł (taki deficyt zanotowało saldo rachunku bieżącego). Wynik ten jest i tak dla nas rekordowo dobry. Warto zauważyć, że deficyt salda rachunku bieżącego za 2012 rok wyniósł bowiem 57,3 mld zł, a w 2011 roku wyparowało z naszego kraju aż 80,4 mld zł! Skumulowany deficyt salda rachunku bieżącego za ostatnie nieco ponad 10 lat (I kwartał 2004 - II kwartał 2014) wyniósł... 574,1 mld zł!!! 

Te porażające swoją wielkością kwoty mówią nam jedno: z Polski szerokim strumieniem nieustannie wypływa kapitał. Jesteśmy jego dobrym dostarczycielem dla innych państw Europy i świata. Wszystko wynika ze struktury naszego przemysłu (w dużej części zlikwidowany lub ograniczony do peryferyjnych montowni) oraz relacji właścicielskich sektora finansowo-usługowego (w większości przejęty przez koncerny mające swoje siedziby za granicą). Swoją cegiełkę dorzuca także rząd, który konsekwentnie powiększając zadłużenie naszego kraju sprawia, że z roku na roku musimy płacić zagranicznym wierzycielom coraz większe odsetki za pożyczone pieniądze. W ten sposób spełniła się wizja nakreślona na początku lat 90-tych ubiegłego stulecia przez "liberałów", powiązanych dziś ze środowiskiem Platformy Obywatelskiej. Polska stała się największą neokolonią w Europie. By wiodło się lepiej... Innym gospodarkom Europy i świata.

 

Czytaj więcej: Drenowanie. Czyli wyzyskiwanie? (DoRzeczy.pl)
Źródło danych: Bilans płatniczy Polski (NBP.pl)

wpis z dnia 1/12/2014