B L O G  

     Obywatelska hipokryzja PO. Przez 8 lat wrzucali do sejmowej niszczarki miliony podpisów! Ocknęli się dopiero, gdy stracili władzę?
wpis z dnia 21/04/2017

 

Szczytem hipokryzji można nazwać wczorajsze zachowanie członków PO z G. Schetyną na czele, którzy postanowili podczepić się pod organizację referendum dot. likwidacji gimnazjów. Warto zauważyć, że jeszcze nie tak dawno regularnie wyrzucali oni do kosza praktycznie każdą oddolną i obywatelską inicjatywę. W sejmowej niszczarce zmielili ponad 7,5 mln podpisów - zarówno pod wnioskami o referenda, jak i w sprawach dot. nowych ustaw. Dziś nagle chcą organizować referendum licząc, że ludzie zapomną o tym, co robili wcześniej. Na odległość śmierdzi fałszem i obłudą.

Szacuje się, że Platforma w trakcie swoich rządów spuściła do sejmowego klozetu, zmieliła lub totalnie olała już łącznie ponad 7,5 milionów podpisów złożonych pod obywatelskimi inicjatywami ustawodawczymi. Przypomnijmy, że tuż po przejęciu władzy zmielili ok. miliona podpisów w sprawie jednomandatowych okręgów wyborczych (J.O.W.). Nieco później do niszczarki wpadło dwa miliony podpisów pod wnioskiem w sprawie referendum dot. podniesienia wieku emerytalnego. W 2011 roku Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców zebrało prawie 350 tys. podpisów pod obywatelskim projektem nowelizacji ustawy o systemie oświaty, który zakładał m.in. odstąpienie od wprowadzenia obowiązku szkolnego dla 6-latków. Projekt ten został oczywiście odrzucony głosami posłów Platformy, a wszystkie podpisy obywateli spuszczone w klozecie. To samo czekało 250 tys. podpisów pod wnioskiem o ustawę w/s pozostawienia LOTOSu w rękach Skarbu Państwa.

Dwa lata później partie Tuska i Piechocińskiego odrzuciły obywatelski wniosek o przeprowadzenie ogólnopolskiego referendum edukacyjnego. W tym przypadku zmielonych zostało prawie milion podpisów. Na początku 2015 roku Platforma zdecydowała, że do sejmowych szaf na wyczekanie do końca kadencji trafi ok. 2,5 miliona podpisów w sprawie referendum dotyczącego zachowania przez Skarb Państwa własności nad Lasami Państwowymi (zakończenie kadencji parlamentu spowodowało, że zebrane podpisy automatycznie trafiają do niszczarki). 300 tys. osób podpisało się pod rozpatrywanym w marcu 2015 roku przez Sejm projektem ustawy pozostawiającym rodzicom możliwość wyboru, czy ich dziecko pójdzie do szkoły w wieku 6 czy 7 lat. Decyzją Platformy "Obywatelskiej" projekt ten również trafił do kosza. Dwa miesiące później ekipa Ewy Kopacz odrzuciła obywatelski projekt ws. zmian w Kodeksie wyborczym, który miał uczynić wybory bardziej transparentnymi i odpornymi na manipulacje. Tym razem zmielono w sejmowej niszczarce 130 tys. podpisów. 

I właśnie dlatego, gdy obserwuję posłów od Grzegorza Schetyny, którzy planują poprzeć referendum w/s likwidacji gimnazjów, to widzę przede wszystkim ich fałsz i obłudę. Mielenia w sejmowej niszczarce wszelkich inicjatyw obywatelskich nie da się tak po prostu zapomnieć.

wpis z dnia 21/04/2017

   


r e k l a m y


    

     Liczba niemieckich supermarketów w Polsce: 2400. Liczba polskich supermarketów w Niemczech: 0
wpis z dnia 20/04/2017

 

Całkowite otwarcie rynku po 2004 r., specjalne zwolnienia podatkowe oraz wsparcie międzynarodowych instytucji finansowych przyczyniły się do zdominowania sektora handlowego w Polsce przez zagraniczne - głównie niemieckie - sieci supermarketów i dyskontów. Na koniec 2016 r. Lidlów, Rossmannów, Kauflandów, Praktikerów, Schleckerów i innych niemieckich sklepów o charakterze supermarketów było w Polsce ok. 2400. Rocznie generują one przychody rzędu kilkudziesięciu miliardów złotych. Ile w tym czasie powstało polskich supermarketów w Niemczech? Odpowiedzi brzmi: zero.

Dominacja niemieckich supermarketów jest wypadkową co najmniej czterech elementów: 1) Po pierwsze: otwarcia polskiego rynku związanego z wejściem naszego kraju do UE; 2) Po drugie: dużego kapitału własnego, który mógł być przeznaczony na inwestycje; 3) Po trzecie: wsparcia jakie właściciele niemieckich sieci handlowych otrzymali od polskich władz (np. ulgi i zwolnienia podatkowe, specjalne strefy ekonomiczne itp.); 4) Po czwarte: wsparcia jakie właściciele niemieckich sieci handlowych otrzymali od międzynarodowych instytucji finansowych (w 2015 roku ujawniono, iż Bank Światowy oraz Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju [EBOiR] pożyczyły blisko 1 mld dolarów Grupie Schwarz, tj. właścicielowi niemieckich sieci handlowych Lidl i Kaufland, w celu agresywnej ekspansji w krajach Europy środkowo-wschodniej. W tym roku ujawniono, iż EBOiR przyznał Niemcom kolejny kredyt na wsparcie ekspansji i rozwoju działalności sieci Kaufland w Polsce. Tym razem chodzi o równowartość ok. 425 mln zł).

Efekt tego jest taki, że na koniec 2016 r. Lidlów, Rossmannów, Kauflandów, Praktikerów, Schleckerów i innych niemieckich sklepów o charakterze supermarketów było w Polsce ok. 2400. Obecnie są one w stanie generować przychody rzędu kilkudziesięciu miliardów złotych w skali roku. 

W kontekście powyższego można zadać pytanie o liczbę polskich supermarketów, jakie powstały w Niemczech po wejściu naszego kraju do UE. Odpowiedź brzmi: zero. Polski kapitał praktycznie nie istnieje na wielkim, niemieckim sektorze handlowym. Wyjątek stanowi polska spółka LPP (marka Reserved), która na terytorium Niemiec ma kilkanaście sklepów. Nie są to jednak sklepy o charakterze supermarketów, które generują największe przychody.

 

Niestety, ale po otwarciu niemieckiego rynku (po wejściu Polski do UE) nasze firmy nie mogły liczyć na specjalne ulgi i zwolnienia podatkowe, nie miały odpowiedniego kapitału własnego oraz preferencyjnych kredytów od międzynarodowych instytucji. Wynik 2400 do 0 jest w tym przypadku adekwatny. 

 

Źródło: Lidl ma 600 sklepów (Fakt.pl)
Źródło: Kaufland z 200 sklepami w Polsce w 2015 r. (PortalSpozywczy.pl)
Źródło: Rossmann ma w Polsce już 1130 drogerii (WiadomosciHandlowe.pl)
Źródło: Aldi (Wikipedia)

wpis z dnia 20/04/2017

   


r e k l a m y


     

     Media podniecają się 7 tys. zł dla Misiewicza? Może przyjrzą się ponad milionowym dofinansowaniem dla projektu Magdaleny Środy
wpis z dnia 19/04/2017

 

1,059 mln zł - dokładnie na takie wsparcie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego zarządzanego przez PO mógł liczyć projekt badawczy prof. Magdaleny Środy pt.: "Kartografie obcości, inności i w(y)kluczenia. Perspektywa filozofii i sztuki współczesnej". Projekt ten został w 2015 roku zakwalifikowany do finansowania w ramach Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki. Jestem ciekawy na czym dokładnie polegało badanie "obcości, inności i w(y)kluczenia" w perspektywie współczesnej filozofii oraz sztuki i dlaczego kosztowało to aż tyle pieniędzy?

Narodowy Program Rozwoju Humanistyki został ustanowiony przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod koniec 2010 r. Jego celem miało być "zapewnienie rozwoju badań humanistycznych o zasadniczym znaczeniu dla zachowania polskiej tożsamości narodowej, w tym dotyczących kultury narodowej". Ponadto program ten miał wspierać działania mających na celu "upowszechnienie wyników polskich badań humanistycznych i polskiej myśli humanistycznej na świecie".

Przeglądając wykaz wniosków zakwalifikowanych do finansowania w ramach Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki za rok 2015 można znaleźć różne ciekawe pozycje. Dotację w wysokości 1,217 mln zł otrzymał projekt pt. "W poszukiwaniu transdyscyplinarnej synergii: przełomy gospodarcze Polski z perspektywy historyczno-przyrodniczej na tle europejskim". Na nieco ponad 1,1 mln zł mógł liczyć projekt pt. "Kultura polska wobec zachodniej filozofii ezoterycznej w latach 1890-1939". Niewiele mniej, bo 1,059 mln zł otrzymał projekt badawczy prof. Magdaleny Środy pt.: "Kartografie obcości, inności i w(y)kluczenia. Perspektywa filozofii i sztuki współczesnej".

W kontekście grzania tematu 7 tys. zł nagrody wypłaconej Misiewiczowi, może warto, aby któreś z mediów mainstreamowych zainteresowało się ww. dotacjami i sposobem ich wykorzystania? Czy, aby na pewno badanie "obcości, inności i w(y)kluczenia" w perspektywie współczesnej filozofii oraz sztuki spełnia cele Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki? Czy zapewnia rozwój badań humanistycznych o zasadniczym znaczeniu dla zachowania polskiej tożsamości narodowej? Jeśli tak, to czy zasadnym jest przeznaczanie na ten cel kwoty ponad miliona złotych?

 

Źródło: Wykaz wniosków zakwalifikowanych do finansowania w ramach Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki 2015 r. (Nauka.gov.pl)

wpis z dnia 19/04/2017

    


   

     Mało znany fakt: Polscy rolnicy otrzymują znacznie niższe dopłaty UE niż rolnicy z Niemiec, Francji czy Holandii!
wpis z dnia 18/04/2017

 

Dopłaty bezpośrednie dla rolników to jeden z głównych symboli Unii Europejskiej. Wizja ich otrzymywania była ważnym (jeśli nie najważniejszym) argumentem zwolenników wejścia Polski do struktur europejskiej wspólnoty. Niestety - mało kto wie, iż po 13 latach od wstąpienia naszego kraju do UE, polscy rolnicy nadal otrzymują znacznie niższe dopłaty (średnio 207 euro za 1 ha upraw) aniżeli rolnicy z takich państw jak Niemcy (308 euro), Francja (271 euro) czy Holandia (417 euro).

Dopłaty bezpośrednie dla rolników to z pewnością jeden z głównych symboli tego, jak funkcjonuje współczesna Unia Europejska. Wspieranie własnego rynku produkcji rolnej poprzez bezpośrednie subwencje pochłania co roku większość wspólnotowego budżetu (koszty tzw. wspólnej polityki rolnej dochodzą do nawet 60 proc. całego budżetu UE). 

Niestety mało kto wie, iż kontrowersyjny jest sposób redystrybucji dotacji wobec różnych państw UE. Okazuje się, że w 2015 roku średnia stawka dopłat bezpośrednich do hektara wynosiła w Polsce jedynie 86 proc. unijnej średniej i wynosiła 207 euro za 1 hektar upraw. Była ona znacznie niższa od średniej stawki dopłat obowiązującej w takich krajach jak Niemcy (gdzie wynosiła ona 308 euro za 1 ha), Francja (271 euro za 1 ha) czy Holandia (417 euro za 1 ha).

Co ciekawe - podjęcie sprawy wyrównywania dopłat dla polskich rolników zapowiedziała w swym expose premier Beata Szydło. - "Nie może być tak, że polscy rolnicy mają inne, gorsze warunki funkcjonowania, niż rolnicy w innych krajach Unii Europejskiej" - mówiła premier w listopadzie 2015 r. Niestety, póki co nic nie wskazuje na to, że cokolwiek miałoby się w tej kwestii zmienić. Do roku 2020 bezpośrednie dopłaty dla rolników z Polski mają wzrosnąć jedynie o 5 euro, do poziomu 212 euro na 1 hektar.

 

Źródło: W 18 z 28 krajów UE dopłaty bezpośrednie dla rolników są wyższe niż w Polsce (Pb.pl)

wpis z dnia 18/04/2017

    


   

     Jolanta Brzeska "popełniła samobójstwo" poprzez podpalenie się w środku lasu. Oto do czego była zdolna mafia reprywatyzacyjna
wpis z dnia 14/04/2017

 

Kiedy kilka lat temu urzędnicy do spółki z sędziami w majestacie prawa zatwierdzali kolejne skandaliczne reprywatyzacje jedyną siłą, która mogła ten proceder zatrzymać, byli wówczas lokatorzy przejmowanych kamienic. Jolanta Brzeska była ich przedstawicielem. Głośno domagała się wstrzymania procesów reprywatyzacyjnych. I nie chodziło jej o pieniądze, za które "spadkobiercy" nabywali nieruchomości, lecz o ludzi, którzy z tego powodu byli wyrzucani na bruk. I właśnie dlatego Brzeska musiała dokonać samospalenia w środku lasu...

Jolanta Brzeska mieszkała w kamienicy, którą w 2006 roku przejął "przedwojenny spadkobierca". Od tego czasu zaczął się jej prywatny koszmar. Pełnomocnik nowego właściciela, niemal natychmiast po przejęciu kamienicy, jednostronnie rozwiązał umowę najmu kwaterunkowego i po raz pierwszy podniósł jej czynsz. Potem były kolejne podwyżki czynszu, aż doszło do sytuacji, w której opłata ta zaczęła znacznie przekraczać otrzymywaną przez nią emeryturę. Za zaległość w płatnościach Brzeska otrzymała w końcu nakaz eksmisji.

Takich jak ona było więcej. Razem z innymi ludźmi pokrzywdzonymi przez dziką reprywatyzację założyła Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów. Brzeska zaczęła również uczestniczyć w protestach związanych z realizacją innych wyroków eksmisyjnych. Udzielała wsparcia moralnego oraz służyła samodzielnie zdobytą wiedzą prawną. Prowadziła też rejestr spraw eksmisyjnych, ich postępu i przebiegu. Często uczestniczyła w obradach warszawskiej Rady Miasta, domagając się przyjęcia i realizacji postulatów związanych z obroną lokatorów w związku z dziką reprywatyzacją. Jedno jest pewne - była bardzo niewygodna dla mafii, która wyspecjalizowała się w "odzyskiwaniu" przedwojennych majątków Warszawy. 

1 marca 2011 Jolanta Brzeska wyszła z domu. Okazało się, że już nigdy do niego nie wróciła. Sześć dni później została znaleziona martwa w Lesie Kabackim pod Warszawą. Jej ciało było spalone. Dopiero badania genetyczne potwierdziły jej tożsamość.

Szokujące w tej sprawie było postępowanie organów ścigania, które w początkowej fazie śledztwa badały hipotezę samobójstwa poprzez podpalenie siebie samej. Dopiero ekspertyza biegłych z 2013 roku ostatecznie wykluczyła tę wersję. Postępowanie w sprawie jej zgonu prokuratura umorzyła w kwietniu 2013 r. z powodu niewykrycia sprawców.

W ubiegłym roku minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro nakazał wznowienie śledztwa w sprawie zabójstwa Jolanty Brzeskiej i powierzenie go prokuraturze spoza Warszawy. Równocześnie wszczęto postępowanie wobec prokuratorów prowadzących wcześniejsze śledztwo za - tu cytat - "rażące braki i zaniechania na pierwszym etapie śledztwa związanego z wyjaśnieniem okoliczności tragicznej śmierci Jolanty Brzeskiej". Ziobro zarzucił pierwszemu śledztwu przyjęcie błędnej kwalifikacji czynu, brak planu śledztwa, zaangażowanie niedoświadczonych prokuratorów i funkcjonariuszy, niedokładne oględziny na miejscu, gdzie znaleziono zwłoki oraz nieprzeprowadzenie wielu dowodów lub badanie ich długo po zdarzeniu.

 

Źródło: Jolanta Brzeska zamordowana! (Se.pl)
Źródło: Jolanta Brzeska (Wikipedia)

wpis z dnia 14/04/2017

   


   

     Wpływy z VAT za I kw.'17 są o 47 proc. wyższe od tych z analogicznego okresu '15! Oto skala dotychczasowego złodziejstwa
wpis z dnia 13/04/2017

 

W I kwartale 2015 r. wpływy z tytułu podatku VAT wyniosły 28,5 mld zł. W I kwartale 2017 r. wpływy z tytułu VAT były o 47 proc. wyższe i wyniosły aż 42 mld zł! Nasza gospodarka w ciągu dwóch lat nie urosła na tyle, aby mogło to w tak istotny sposób wpłynąć na wyniki ściągalności VAT. Co się zatem stało? Odpowiedź jest prosta - ostatnie dwa lata to wprowadzenie szeregu rozwiązań uderzających w mafię VAT (wyższe kary, pakiet paliwowy, jednolity plik kontrolny), które ograniczyły skalę dotychczasowego złodziejstwa. I to jest dobra zmiana!

Według różnych wyliczeń z tytułu wyłudzeń oraz oszustw na podatku VAT traciliśmy do tej pory jako państwo od 12 mld zł (bezpośrednie wyłudzanie podatku) do nawet 49 mld zł rocznie (tzw. luka VAT, czyli różnica między teoretycznymi wpływami do budżetu państwa z tego podatku a wpływami rzeczywistym uwzględniająca wszelkie przestępstwa związane z wyłudzaniem, jak i unikaniem płacenia tego podatku). Fakt jest taki, że do końca 2015 r. przestępstwa z VAT były największym finansowym bagnem niszczącym budżet naszego kraju.

Wszystko jednak wskazuje na to, że działania wymierzone w oszustów oraz mafię wyłudzającą VAT w końcu zaczęły przynosić pozytywne efekty. Dzięki wdrożonym zmianom legislacyjnym (pakiet paliwowy, jednolity plik kontrolny) oraz zwiększonej skuteczności organów w walce z podatkowymi przestępcami, pierwszy raz od kilku lat w 2016 roku zmniejszyła się tzw. luka w podatku VAT. Zgodnie z raportem firmy konsultingowej PwC - wyłudzenia VAT w 2016 r. spadły o 8 proc., co przyniosło budżetowi dodatkowe 4 miliardy złotych!

To, co zostało zapoczątkowane w 2016 r., będzie kontynuowane w 2017 r. - i to ze zdwojoną siłą. Zgodnie z nieoficjalnymi jeszcze danymi na temat wpływów z tytułu podatku VAT, w I kwartale br. wyniosły one 42 mld zł i były aż o 47 proc. wyższe od wpływów w analogicznym okresie 2015 r. (przed zmianami). O ile trend utrzyma się również w kolejnym kwartale, z całą stanowczością będzie można powiedzieć, że skala dotychczasowego złodziejstwa na VAT została istotnie ograniczona. Oby tak dalej, gdyż jest to prawdziwie "dobra zmiana". 

 

Źródło: VAT pozytywnie zaskakuje (Pb.pl)
Źródło: PwC: Luka podatkowa VAT w Polsce szacowana jest na 45 mld zł w 2016 r. (stooq.pl)

wpis z dnia 13/04/2017

       


   

     Kłamał Tusk. Kłamią jego wyznawcy. Czy na oszustwie i manipulacji planują powrócić do władzy?
wpis z dnia 12/04/2017

 

Fejkowe wiadomości okraszone chamskim, knajackim językiem, którego kwintesencją jest bezsensowne szydzenie i obrażanie określonych osób. Oto paliwo dla totalnej opozycji. Kreowanie, a następnie rozpowszechnianie fałszywych wydarzeń, wydaje się być głównym sposobem konsolidacji "betonowego" elektoratu Platformy Obywatelskiej. Czy w promowaniu kłamstwa upatrują oni szansę na powrót do władzy swoich polityków? Niestety, w tym szaleństwie może być metoda. Tym bardziej, że największe nawet kłamstwo powtarzane odpowiednio długo dla wielu staje się prawdą...

Ilość zupełnie nieprawdziwych lub poważnie zmanipulowanych informacji, jaka ostatnimi czasy wybiła ze strony opozycji oraz sprzyjających im mediów jest wprost przerażająca. Czasem wystarczy jakaś półprawda, aby na jej bazie zbudować fikcyjną narrację, która uderzy w obóz rządzący. Idealnym tego przykładem była historia o "10 sierotach" z Syrii, którym rząd miał zakazać wjazdu do Polski. Odpowiednio grzane oburzenie opozycji miało się przelać na oburzenie Polaków, a w konsekwencji wywołać niechęć wobec rządu i spadek notowań sondażowych.

Media sprzyjające totalnej opozycji do szerzenia dezinformacji niejednokrotnie wykorzystują zdjęcia . Prym wiodą takie strony jak Sok z Buraka, które często wypuszczają zupełnie fejkową grafikę okraszoną chamskim, knajackim językiem. Przykład? Wystarczy spojrzeć [ tutaj ]. Zdjęcie z tłumienia protestów na Białorusi wykorzystano do walki z PiS sugerując, że to fotografia interwencji "pisowskich" służb w Poznaniu. Zdjęcie jest oczywiście masowo rozpowszechniane i kolportowane. Trafia do setek tysięcy, jeśli nie milionów odbiorców. To, że jest to fejk dotrze do niewielu.

Ktoś mądry kiedyś powiedział - na kłamstwie można daleko zajść, ale wrócić jest strasznie ciężko. Nie wiem, czy totalna opozycja i media salonowe mają tego świadomość. No chyba, że w tym "szaleństwie" upatrują metodę. Wszak największe nawet kłamstwo, powtarzane odpowiednio długo i z odpowiednią intensywnością, ostatecznie dla wielu staje się prawdą...

 

Źródło: NZGoebbelsa (Twitter.com)
Źródło: Kolodziejski_ (Twitter.com)

wpis z dnia 12/04/2017 

   


  

     Atak na ekipę TVP pokazuje, że przemysł pogardy działa. Przypomnijmy, że wcześniej w jego efekcie fanatyk Platformy zamordował polityka PiS
wpis z dnia 11/04/2017

 

Pogarda, nienawiść, brak dialogu i chęci zrozumienia drugiej strony. Bilans walki pomiędzy polskimi Hutu i Tutsi to, póki co, jedna ofiara śmiertelna. Marek Rosiak został zamordowany tylko dlatego, że należał do PiS. Niestety, ale ostatni atak na ekipę TVP (dwóch mężczyzn chciało im pokazać jak się podcina gardło) pokazuje, że działania totalnej opozycji oraz sprzyjających im mediów przynoszą efekty. Hodowanie nowych "Cybów" idzie sprawnie. Oby nigdy nie zrealizowali oni swoich zamiarów.

Przypomnijmy - w ostatni weekend dwójka mężczyzn napadła na ekipę TVP, kiedy ta przygotowywała się do relacjonowania posiedzenie poznańskiej komisji kultury. Mężczyźni nie reagowali na prośby o spokój ze strony przechodniów i stawali się coraz bardziej agresywni. - "Pokazać ci, k..., jak się podcina gardło?" - krzyczał jeden z napastników. Mężczyźni zostali zatrzymani przez Policję. Jeden z nich miał przy sobie nóż. Okazało się, że obaj byli pod wpływem alkoholu i narkotyków.

Nie mam co do tego żadnych wątpliwości - takie zachowanie to efekt przemysłu pogardy i języka nienawiści. Konsekwencje mogą być w tym przypadku o wiele poważniejsze. Przypomnijmy, że nawoływanie do "dorżnięcia watahy", czy też "zastrzelenia Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszenia go i wystawienia jego skóry na sprzedaż w Europie" skutkowały tym, że 19 października 2010 roku do biura poselskiego europosła J. Wojciechowskiego i posła J. Jagiełły (obaj z PiS) wtargnął Ryszard Cyba - były członek częstochowskich struktur Platformy Obywatelskiej. Natychmiast zaatakował on jednego z pracowników biura, Marka Rosiaka, oddając w jego kierunku 8 strzałów z broni palnej (tj. całą zawartość magazynka). Cztery z nich dosięgły Rosiaka, powodując jego śmierć na miejscu. W dalszej kolejności Cyba rzucił się na znajdującego się w tym samym pomieszczeniu Pawła Kowalskiego. Poraził go paralizatorem i zaczął zadawać ciosy nożem, próbując mu poderżąć gardło. W czasie ataku Cyba krzyczał, że nienawidzi PiS i że chce zabić Kaczyńskiego...

Wygląda na to, że hodowanie nowych "Cybów" idzie całkiem sprawnie. Im więcej pogardy i nienawiści w mediach oraz u czołowych polityków, tym niestety większe szanse na to, że powtórzy się dramat Marka Rosiaka.

Obym się mylił...

wpis z dnia 11/04/2017

    


   

     Szyfrant WSI/SWW, dyrektor kancelarii premiera, ekspert lotniczy, generał oraz technik pokładowy z Jaka-40. Niepokojąca seria tajemniczych zgonów
wpis z dnia 10/04/2017

 

Eugeniusz Wróbel, gen. Konstantin Moriew, Dariusz Szpineta, gen. Sławomir Petelicki oraz chor. Remigiusz Muś. Wszyscy oni byli powiązani z katastrofą z 10/04/2010 lub wypowiadali się publicznie na jej temat. Wszyscy oni wkrótce popełnili samobójstwa lub zostali zamordowani. Jeśli do tego doliczyć mających dostęp do największych tajemnic państwa - szyfranta Stefana Zielonkę oraz dyrektora generalnego kancelarii premiera Grzegorza Michniewicza, to okazuje się, że lata 2009 - 2012 obfitowały w całą serię tajemniczych i niewyjaśnionych dotąd zgonów.

1) Stefan Zielonka - szyfrant Służby Wywiadu Wojskowego (wcześniej Wojskowych Służb Informacyjnych), posiadający dostępy do najtajniejszych informacji wywiadu wojskowego. Zajmował się nadawaniem i odbieraniem tajnych komunikatów. Znał klucze, hasła, systemy tajnej komunikacji, również tej wewnątrz NATO. Ponadto dobrze orientował się w siatce polskich służb wywiadowczych za granicą. Oficjalnie zaginął 12 kwietnia 2009 r. Co ciekawe, przez pierwsze dwa tygodnie od momentu zaginięcia jest poszukiwany jak zwykły obywatel, a nie jako osoba mająca wiedzę o największych tajemnicach państwa. 27 kwietnia 2010 roku, dwóch mężczyzn podczas spaceru brzegiem Wisły odnajduje ludzkie ciało w stanie totalnego rozkładu. Obok ciała odnajdują także zwisający z drzewa sznur oraz kilka dokumentów, w tym potwierdzenie przelewu bankowego, na nazwisko Stefana Zielonki. Głowa miała się znajdować na wypalonej trawie, chociaż sama nie była spalona i nie nosiła śladów ognia. Przeprowadzone badania DNA dokonane z fragmentów kośćca wykazały, że to jest szyfrant Zielonka. Badania zęba wykluczyły to. Ostatecznie prokuratura wojskowa uznała, iż ciało znalezione nad brzegiem Wisły to martwy Stefan Zielonka.

2) Grzegorz Michniewicz - dyrektor generalny Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, członek rady nadzorczej PKN Orlen, posiadacz certyfikatu dostępu do najściślej strzeżonych tajemnic państwowych. Powiesił się w swoim domu w nocy z 22 na 23 grudnia 2009 roku. Ostatnią osobą z którą kontaktował się przed śmiercią był... Tomasz Arabski, ówczesny szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Co ciekawe - jego ciało znaleziono 23 grudnia 2009 roku, a więc w dniu, w którym do Polski wrócił remontowany w Rosji TU–154, który kilka miesięcy później rozbił się pod Smoleńskiem.

3) dr Eugeniusz Wróbel - jako pierwszy wydał opinię, że zniszczenia Tu-154M nie mogły powstać w wyniku zderzenia z ziemią. Został zamordowany 15 października 2010 roku. Jego ciało zostało poćwiartowane i wrzucone do jeziora. Według oficjalnej wersji miał tego dokonać jego syn, który podczas pierwszego przesłuchania przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale później swoje zeznania odwołał. Prokuratura umorzyła postępowanie, bowiem stwierdzono że syn Wróbla jest niepoczytalny i umieszczono go na czas nieokreślony w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.

4) gen. Konstantin Moriew - naczelnik FSB w obwodzie twerskim. Pod koniec sierpnia 2011 roku zginął śmiercią samobójczą (strzał w głowę ze służbowego pistoletu). Gen. Moriew jako pierwszy przesłuchiwał kontrolerów lotu znajdujących się na wieży smoleńskiego lotniska 10 kwietnia 2010 r. (strona rosyjska w lipcu 2010 r., za zezwoleniem strony polskiej, anulowała treść tego przesłuchania, przesyłając zmienione stenogramy).

5) Dariusz Szpineta - niezależny ekspert lotniczy, instruktor, pilot oraz prezes spółki lotniczej Ad Astra S.A. Z pozycji eksperta lotniczego kwestionował on rządowe ustalenia na temat katastrofy smoleńskiej (wskazywał jednoznacznie, że lot Tu-154M z 10/04/2010 był lotem wojskowym, a nie cywilnym). Na początku grudnia 2011 roku powiesił się w hotelowej łazience w egzotycznej miejscowości turystycznej na wschodnim krańcu Indii, pomiędzy Himalajami a Birmą. 

6) gen. Sławomir Petelicki - bezkompromisowego krytyk działań rządu Tuska w sprawie katastrofy smoleńskiej. Petelicki ujawnił treść sms wysłanego do członków PO tuż po katastrofie, którego autorami mieli być najważniejsze osoby w tej partii: "Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 m. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił". Według generała SMS musiał wyjść z kręgu: Donald Tusk, Tomasz Arabski, Paweł Graś. 16 czerwca 2012, tuż przed meczem EURO2012 Polska-Czechy, którym żyła wówczas cała Polska, gen. Petelicki we własnym garażu popełnia samóbojstwo strzelając sobie w głowę.

7) chor. Remigiusz Muś - technik pokładowy z Jaka-40 (wylądował w Smoleńsku na godzinę przed planowanym lądowaniem rządowego Tu-154M). Chor. Muś zeznał, że słyszał trzy wybuchy tuż przed rozbiciem polskiego tupolewa. Ponadto słyszał jak wieża kontroli lotów nakazuje zejść pilotom Tu-154M do wysokości 50 metrów (a nie 100, jak jest w oficjalnych stenogramach MAK-u). Pod koniec października 2012 roku powiesił się w piwnicy swojego bloku.

 

wpis z dnia 10/04/2017

   


  

     ZUS w najlepszej kondycji finansowej od 10 lat! Pokrycie świadczeń ze składek wzrosło z 55 proc. (2010) do 74 proc. (2016)
wpis z dnia 7/04/2017

 

Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, czyli finansowe zaplecze ZUS, jest w najlepszym stanie od 10 lat. Okazuje się, że współczynnik pokrycia wypłacanych świadczeń z bieżących składek wzrósł z poziomu 55 proc. (2010 r.) do 74 proc. (2016 r.). Przypomnijmy, że im większe pokrycie ze składek, tym mniejszy deficyt ZUS, który jak do tej pory był gigantycznym wyzwaniem dla budżetu kraju. Pokrywanie tej dziury wymagało bowiem w skali roku ponad dwukrotnie wyższych nakładów niż program 500+.

Dobra sytuacja na rynku pracy, wzrost wynagrodzeń oraz spadające bezrobocie wpływają na ilość pieniędzy przekazywanych w składkach do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS). Fundusz Ubezpieczeń Społecznych (FUS), czyli finansowe zaplecze ZUS-u, ostatni raz w tak dobrym stanie był w 2007 roku. Wówczas to wydatki na emerytury, renty i inne świadczenia wypłacane przez ZUS były pokrywane z bieżących składek na poziomie 73,8 proc. Resztę (tj. 26,2 proc.) traktowano jako deficyt, który musiał być pokryty z budżetu państwa specjalnymi dotacjami (inaczej ZUS stałby się niewypłacalny). W 2016 r. stopień pokrycia świadczeń ZUS ze składek wyniósł 74 proc. 

Co ciekawe - najgorszy współczynnik pokrycia świadczeń ze składek odnotowano w 2010 roku. Wówczas to jedynie 55 proc. wypłacanych przez ZUS emerytur, rent i innych świadczeń była finansowana przez bieżące składki na ubezpieczenia społeczne.

Warto odnotować, że im wyższe pokrycie świadczeń przez składki, tym niższy deficyt ZUS, a tym samym mniej pieniędzy z budżetu kraju (tj. zabranych nam uprzednio w podatkach) musi być redystrybuowanych na wypłatę bieżących emerytur, rent i innych świadczeń ZUS. Środki te można wykorzystać w inny, bardziej pożyteczny czy też perspektywiczny sposób - ot choćby na ochronę zdrowia, szkolnictwo czy rozwój armii.

 

Źródło: Pewne emerytury. Na razie. Ale już nadciągają wydatki (Dziennik.pl)

wpis z dnia 7/04/2017

    


   

     Kłamstwa, manipulacje & kreatywna księgowość - czyli jak ekipa Tuska ukrywała prawdziwą wysokość deficytu finansów państwa
wpis z dnia 6/04/2017

 

Najwyższa Izba Kontroli nie ma wątpliwości - ekipa Donalda Tuska (gdzie ministrem finansów był Jan Vincent-Rostowski) stosowała na masową skalę kreatywną księgowość, by nie ujawniać opinii publicznej oraz instytucjom unijnym prawdziwej wysokości polskiego deficytu. Oficjalne dane potwierdzają, że w 2014 roku gabinet Tuska ukrył aż 28 mld zł deficytu. Rok wcześniej kwota ta była jeszcze wyższa i wynosiła 31 mld zł (1,9 proc. PKB)! Niestety, poza odpowiedzialnością polityczną, ani Tusk, ani Rostowski, ani nikt inny nie poniósł za to jakiejkolwiek kary.

W kontekście ostatnich odczytów GUS na temat deficytu finansów publicznych i jego relacji do PKB (okazało się, że wskaźnik ten za 2016 rok był najniższy od 9 lat) warto przypomnieć "cuda", jakie w tej kwestii odstawiała ekipa Tuska. Raporty przygotowane przez Najwyższą Izbę Kontroli (co istotne - sterowaną przez Krzysztofa Kwiatkowskiego z PO) nie pozostawiają złudzeń - w latach 2013-2014 rządzący naszym krajem na gigantyczną skalę uprawiali "kreatywną księgowość", a jawność i przejrzystość finansów publicznych pozostawiała wiele do życzenia.

Sztucznie zaniżano wielkość wydatków poprzez transferowanie pieniędzy podatników do jednostek publicznych, które z przyczyn formalno-prawnych nie były zaliczane do sektora publicznego. Zadłużenie państwa "ukrywano" między innymi za pomocą "pożyczania" pieniędzy do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS). Poważnym problemem było również przekazywanie zadań publicznych finansowanych wcześniej z budżetu państwa do innych jednostek sektora finansów publicznych lub nawet poza ten sektor, bez zapewnienia odpowiedniego finansowania. To powodowało konieczność zadłużania się przez te jednostki. Tak było na przykład z Krajowym Funduszem Drogowym, który odpowiada za finansowanie budowy dróg w Polsce. Okazuje się, że długi tej jednostki nie są wykazywane w oficjalnym długu publicznym.

W całym 2013 r. NIK zidentyfikowała szereg działań, które miały wpływ na sztuczne obniżenie deficytu budżetu państwa aż o 31 mld zł. W roku kolejnym ekipie PO-PSL udało się "kreatywnie pomniejszyć" deficyt o ponad 28 mld zł.

Kontrolerzy NIK zauważyli przytomnie, że sztuczne zaniżanie deficytu budżetu państwa, deficytu sektora finansów publicznych oraz długu publicznego przez ekipę Donalda Tuska było niepokojącym zjawiskiem, gdyż wielkości te stanowią podstawę do dokonania przez społeczeństwo oceny sytuacji finansowej państwa. Jeżeli poprzedniej ekipie w ciągu tylko dwóch lat udało się ukryć aż 59 mld zł deficytu, to percepcja wspomnianej sytuacji musiała zostać poważnie zaburzona.

 

Źródło: Analiza wykonania budżetu państwa i założeń polityki pieniężnej w 2013 roku (NIK.gov.pl)
Źródło: NIK o jawności i przejrzystości finansów publicznych (NIK.gov.pl)

wpis z dnia 6/04/2017

   


   

     W dwa dni po Smoleńsku Komorowski podpisuje ustawę, która umożliwiła sprzedaż EmiTela prywatnemu funduszowi 
wpis z dnia 5/04/2017

 

EmiTel to spółka odpowiadająca za przesył sygnału radiowo-telewizyjnego na terytorium Polski. Przez wiele lat była wpisana na listę spółek o strategicznych. Polski rząd mógł blokować decyzje francuskiego Orange (który był jej właścicielem w związku z prywatyzacją TPSA). Ale do czasu. W marcu 2010 r. ekipa PO przegłosowała ustawę regulującą nową listę spółek strategicznych, na której nie było EmiTela. Lech Kaczyński chciał ją zawetować. Nie zdążył. Dwa dni po Smoleńsku ustawę podpisał B. Komorowski, co umożliwiło sprzedaż EmiTela prywatnemu funduszowi za 1,72 mld zł.

EmiTel to spółka odpowiadająca za przesył sygnału radiowo-telewizyjnego na terytorium Polski. W 2000 r. rząd Jerzego Buzka podjął decyzję o sprzedaży EmiTela wraz z TPSA francuskiej spółce państwowej France Telecom (dziś Orange). Była ona jednak wpisana na listę spółek o strategicznym znaczeniu (tj. polski rząd mógł de facto blokować decyzje Francuzów). Nic jednak nie trwa wiecznie, a szczególnie gdy w grę wchodzą niejasne działania ekipy Donalda Tuska...

18 marca 2010 r. Sejm głosami koalicji PO-PSL przegłosował ustawę o "szczególnych uprawnieniach ministra właściwego do spraw Skarbu Państwa oraz ich wykonywaniu w niektórych spółkach kapitałowych lub grupach kapitałowych prowadzących działalność w sektorach energii elektrycznej, ropy naftowej oraz paliw gazowych". Ustawa ta znosiła prawo, które status spółek o strategicznym znaczeniu przyznawało spółkom posiadającym infrastrukturę telekomunikacyjną (takim jak EmiTel). Z uwagi na powyższe Lech Kaczyński chciał ją zawetować. Nie zdążył - 10 kwietnia 2010 r. zginął pod Smoleńskiem. Dwa dni później ustawę podpisał pełniący obowiązki głowy państwa Bronisław Komorowski.

Wykreślenie EmiTela z listy spółek strategicznych miało o tyle ważne znaczenie, że Francuzi dostali "zielone światło" na jej sprzedaż innym podmiotom. Nie trzeba było długo czekać - 25 marca 2011 r. kontrolowana przez Francuzów TP SA podpisuje umowę o sprzedaży za 1,725 mld zł spółki EmiTel podmiotowi kontrolowanemu przez fundusz Montagu Private Equity. W grudniu 2013 wszystkie udziały w spółce Emitel od Montagu Private Equity przejęła amerykańska firma inwestująca w infrastrukturę – Alinda Capital Partnrs LLC.

 

Źródło: Ustawy podpisane przez Marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego wykonującego obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej (Prezydent.pl)
Źródło: Kulisy negocjacji o EmiTel. "Dlaczego premier Buzek zmienił zdanie?" (Niezalezna.pl)

wpis z dnia 5/04/2017

                       


      

Starsze wpisy dostępne w archiwum:

2017: 01 | 02 | 03 | 04

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2012: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2011: 09 | 10 | 11 | 12

     


 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu

 

 


r e k l a m y


 POLECANE INFORMACJE i OPINIE: 

     Tusk znowu skłamał! Immunitet, na który się powołuje, nie obejmuje jego decyzji o współpracy polskich służb z rosyjską FSB

W sprawie prowadzonego śledztwa dotyczącego tajnej współpracy polskiego kontrwywiadu z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa (FSB), na którą zgodę wydał rząd PO-PSL, przesłuchiwany jako świadek Donald Tusk stwierdził, że jeśli trzeba, to skorzysta z przysługującego mu immunitetu. Okazuje się, że nawet w tej sprawie były premier nie powiedział prawdy. Immunitet unijnego urzędnika - który Tusk chciałby wykorzystać - nie dotyczy bowiem czynności podjętych przez niego przed objęciem brukselskiego stołka!

(21/04/2017)

 

     Tusk w 1993 r.: "Polskie przedsiębiorstwa są mało albo nic nie warte. Dlatego są i będą tanio sprzedawane"

Dojście do władzy ludzi pokroju Tuska, Balcerowicza i Lewandowskiego rozpoczęło niespotykany nigdy wcześniej w historii etap wyprzedaży majątku narodowego za bezcen. Dla zagranicznych firm zaczął się "złoty okres". Widząc, że nad Wisłą rządzą ludzie zakompleksieni wobec Zachodu i "zaczadzeni" neoliberalnymi frazesami, rozpoczęli oni prawdziwe łowy. Okazja goniła okazję, a uruchomiony wówczas proces drenażu kapitału doprowadził do trwałego uzależnienia naszej gospodarki od "zagranicznych inwestorów". I to jest prawdziwa wina Tuska i jego kumpli.

(20/04/2017)

 

     No i się zaczęło - będzie rosyjskie "niet" dla przekopu Mierzei Wiślanej. Za chwilę dołączą ekolodzy z Niemiec...

Przedstawiciele lokalnych władz, naukowcy oraz zieloni aktywiści z Ob. Kaliningradzkiego mają stworzyć specjalną grupę roboczą, której celem będzie "ocena ekologicznych skutków przekopu Mierzei Wiślanej". Powołanie wspomnianej grupy jest pozorowane, bowiem ocena pomysłu uniezależnienia się portu w Elblągu od rosyjskiej cieśniny nie może być przez Rosjan postrzegana pozytywnie. Wszystko wskazuje zatem na to, że zieloni aktywiści z Polski otrzymają niebawem wsparcie zielonych aktywistów z Rosji, do których zapewne dołączą zieloni aktywiści z Niemiec.

(19/04/2017)

 

     Czy wraz z Tuskiem przyjedzie Bieńkowska? Można by ją zapytać o lobbystów, którzy interweniowali u niej w/s podatku od hipermarketów

Kiedy Donald Tusk uciekał do Brukseli postanowił zabrać ze sobą swoją ulubioną minister, czyli Elżbietę Bieńkowską. Ta, już jako europejski Komisarz ds. Rynku Wewnętrznego i Usług, spotykała się w Brukseli z lobbystami reprezentującymi interesy działających w naszym kraju zagranicznych sieci handlowych, które chciały uwalenia projektu podatku od sieci handlowych w Polsce. Niedługo później Komisja Europejska wydała decyzję nakazująca wstrzymanie działania tego podatku. Ktoś uznał, że interesy zagranicznych sieci handlowych są priorytetowe.

(19/04/2017)

 

     Grywał z Tuskiem w piłkę. W wieku 23 lat został zastępcą dyrektora w spółce kontrolowanej przez Skarb Państwa

W czasach nieskrępowanej demokracji, czy - jak kto woli - "złotym okresie" rozwoju Polski (cytat z Komorowskiego), niezwykłe kariery robili tzw. "Siemoniacy", czyli młodzi działacze PO, którzy przebojem zdobywali stanowiska w spółkach Skarbu Państwa. Maciej Bogucki (haratał w gałę z Tuskiem) w wieku 23 lat objął stanowisko zastępcy dyrektora biura zarządu w Krajowej Spółce Cukrowej. Zasiadał również w radach nadzorczych spółek-córek BUMAR-u i PGNiG. Przejęcie władzy przez PiS miało odmienić ten trend. Przykład z Misiewiczem pokazał, że niekoniecznie.

(18/04/2017)

 

     Sąd w 2 dni skazał na 1,5 roku bezwzględnego więzienia pijanego kierowcę, który potrącił pieszego i uciekł z miejsca zdarzenia. Można? Jak widać można!

Sądy w Polsce nie miały ostatnio dobrej prasy. Sędziowie-złodzieje, kontrowersyjne wyroki, wypuszczanie z aresztów groźnych przestępców. Są też jednak przypadki, które warto pokazywać jako wzór do naśladowania. Sąd w Białogardzie w ciągu 2 dni skazał na 1,5 roku bezwzględnego więzienia pijanego kierowcę, który potrącił pieszego i uciekł z miejsca zdarzenia. O szybkim skazaniu pijanego przygłupa zadecydowała współpraca policji oraz sądu. Oto jak powinna wyglądać sprawiedliwość w wersji szybkiej i nieuchronnej!

(18/04/2017)



     Prymas Polski przytomnie zauważa: Uchwały w/s objawień fatimskich powinny być w Kościele, a nie w Sejmie

Abp Wojciech Polak pytany o przyjętą kilka dni temu przez Sejm uchwałę o uczczeniu 100. rocznicy objawień fatimskich bardzo przytomnie zauważył: "Takie akty powinny być przyjmowane w Kościele, a nie w Sejmie, ponieważ Bóg nie domaga się żadnych deklaracji". Szkoda, że opinii prymasa Polski nie podzielała grupa posłów PiS pod przewodnictwem Anny Sobeckiej (środowisko Radia Maryja), która wystosowało do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego oficjalną prośbę o uczczenie uchwałą rocznicy objawień w Fatimie.

(15/04/2017)

 

     Niemcy na pół roku przed wyborami wprowadzają prawo o cenzurze prewencyjnej w mediach. Wyobraźcie sobie larum opozycji i UE, gdyby to zrobiono w Polsce!

Pod hasłem walki z dezinformacją i mową nienawiści niemiecki rząd forsuje projekt ustawy umożliwiający stosowanie cenzury prewencyjnej wobec treści publikowanych na portalach społecznościowych. Wpisy użytkowników, w których ktoś doszuka się znamion "nieprawdziwych informacji", administrator portalu będzie musiał kasować w ciągu 24 godzin. Problem w tym, że na pół roku przed wyborami parlamentarnymi pod kategorię "nieprawdziwych informacji" może być kwalifikowana większość wpisów negatywnie nastawionych wobec dotychczasowej polityki migracyjnej.

(14/04/2017)

 

     Zgubne skutki wysyłania niekompetentnych ludzi do zagranicznej instytucji

Posłanka PiS Barbara Bartuś zastąpiła Sławomira Nitrasa z PO na stanowiska przewodniczącego parlamentarnej delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE). Jednym z jej pierwszych zagranicznych wyjazdów w ramach OBWE była misja obserwacyjna wyborów parlamentarnych w Armenii. Okazało się jednak, że posłanka Bartuś nie zna angielskiego w stopniu komunikatywnym. Doszło nawet do mini-skadalu, bowiem politycy z innych krajów OBWE zaczęli z niej żartować nie mogąc się z nią swobodnie porozumieć.

(14/04/2017)

 

     Córka Rostowskiego była "Misiewiczem" na długo przed samym Misiewiczem. Wówczas jednak mało kto się tym przejmował

Jedno jest pewne - nie ma i nie może być naszej zgody na chamski nepotyzm. Dlatego krytyka, jak spadła na MON za to, że dla B. Misiewicza stworzył specjalne stanowisko w Polskiej Grupy Zbrojeniowej była całkowicie zasadna i nie powinna nas dziwić. Co jednak ciekawe - zdecydowana większość mediów, które dziś słusznie krytykują wstawienie Misiewicza do PGZ, niemal zupełnie milczała, kiedy córka J. Vincenta-Rostowskiego stała się "Misiewiczem" w MSZ za rządów R. Sikorskiego. To pokazuje jak bardzo "obiektywna" była "czwarta władza" za czasów PO-PSL...

(13/04/2017)

 

     Polski fiskus już 335 tys. razy musiał wydawać indywidualne interpretacje podatkowe. To obrazuje skalę skomplikowania systemu

Skoro to, że musimy płacić podatki jest pewne jak śmierć, może warto aby były one na tyle proste i jasne, by nie musiały być indywidualnie interpretowane przez urzędników? Należy zauważyć, że od 2003 roku, tj. od momentu, kiedy w Polsce zaczęły obowiązywać indywidualne interpretacje podatkowe, wydano ich łącznie ponad 335 tys.! Tylko ubiegłym roku fiskus wydał ich ponad 34 tys., a rekordowy był 2015, kiedy spod ręki urzędników wyszło ich aż 37,7 tys.! To dowodzi niejasności i kiepskiej jakości polskiego prawa podatkowego.

(13/04/2017)

 

     Deklaracja o "przyjaznej interpretacji przepisów" pozostała na slajdzie min. Morawieckiego. Fiskus zaczął odmawiać interpretacji

Jak donosi "Rzeczpospolita" przedsiębiorcom coraz trudniej uzyskać od urzędów skarbowych wiążącą interpretację przepisów podatkowych. W ciągu kilku ostatnich miesięcy fiskus ponad 500 razy odmówił wydania interpretacji, gdyż uznał, że mogłyby one służyć... unikaniu opodatkowania! Jak to leciało? Przyjazna interpretacja przepisów? Jasne zasady? O rozstrzyganiu wątpliwości na korzyść podatnika wcale nie będę wspomniał, no bo po co się denerwować...

(12/04/2017)

 

     MON znalazł Misiewiczowi ciepłą posadę w państwowej PGZ. Oto jak PiS wszedł pięknie w buty PO

Wygląda na to, że PiS nie wyciągnął żadnych wniosków z porażki Platformy w 2015 roku. Misiewicz stał się dla wielu symbolem nepotyzmu i usilnego promowania "swoich". Symbolem, który może przynosić tylko i wyłącznie wizerunkowe straty. Tym bardziej teraz, kiedy w cieniu kolejnej rocznicy Smoleńska Misiewicza wepchnięto cichcem do państwowej spółki odpowiedzialnej za zbrojenia. Oto przykład jak niszczyć zaufanie wyborców i ostentacyjnie pokazywać, że w butach PO partia Kaczyńskiego czuje się całkiem dobrze.

(12/04/2017)

 

     Węgiel znowu daje zarobić! Niewygodne fakty dla tych wszystkich, którzy chcieli zamykać kopalnie i sprzedawać je Niemcom

Wysokie ceny węgla, jakie zaczęły funkcjonować na światowych giełdach od listopada ubiegłego roku powodują, że wydobycie i sprzedaż tego surowca znowu się opłaca. Najlepiej widać to na przykładzie Polskiej Grupy Górniczej (PGG) - spółki powstałej w celu restrukturyzacji państwowych kopalni. Jeszcze w ubiegłym roku zanotowała stratę w wysokości -327,6 mln zł. Obecnie kolejny miesiąc z rzędu PGG generuje wyraźne zyski, a w cały 2017 rok może zamknąć wynikiem powyżej +370 mln zł! To samo dotyczy innych spółek z sektora górniczego w Polsce.

(11/04/2017)

 

     Mandat za spanie w szoferce? 11 tys. euro! Oto jak wygląda zarzynanie polskiego transportu przez naszych europejskich przyjaciół

Co trzecia ciężarówka jeżdżąca po Europie należy do polskiej firmy. Niestety przestało się to podobać krajom "starej Unii", które w zbyt silnej pozycji Polski zaczęły upatrywać zagrożenie dla własnych interesów. Niemcy postanowili nie czekać na unijne regulacje i sami uchwalili prawo, które najmocniej uderzy w polskie firmy transportowe. Budesrat właśnie zdecydował, że kierowcom odpoczywającym na terytorium Niemiec w szoferkach swoich samochodów niemiecka policja będzie mogła wystawić mandat w wysokości nawet do 11 tys. euro!

(10/04/2017)

 

     Polacy to wciąż tania siła robocza! Po 13 latach w UE nasze płace to zaledwie 1/3 unijnej średniej!

Eurostat opublikował właśnie najnowsze dane na temat przeciętnych wynagrodzeń obowiązujących w poszczególnych państwach UE. Okazuje się, że godzinowy koszt pracy statystycznego Polaka w 2016 roku (w skład którego wchodzi przede wszystkim pensja pracownika) wynosił 8,6 euro na godzinę, co stanowiło zaledwie ok. 34 proc. unijnej średniej, która wynosi 25,4 euro! Co jednak najgorsze - zdaniem Eurostatu przez ostatnie 8 lat nasze pensje wzrosły jedynie o 13,1 proc. (o +1,0 euro), kiedy w UE urosły one przeciętnie o 18,1 proc. (+3,9 euro)!

(10/04/2017)

 

     Bruksela daje zielone światło dla dyskryminacji konsumentów z Europy Środkowo-Wschodniej! Oto prawdziwa "Unia dwóch prędkości"

Komisja Europejska przyznaje z rozbrajającą szczerością: "Międzynarodowe koncerny mają prawo adaptować swoje produkty do poszczególnych rynków, a co za tym idzie - możliwe są różnice w jakości i składzie poszczególnych produktów w zależności od kraju dystrybucji". Powyższe potwierdza, że firmy ze "starej Unii" wciąż mogą zarabiać więcej na sprzedaży gorszych jakościowo produktów w takich krajach jak Polska. I to mimo istnienia jednolitego rynku UE! Europa dwóch prędkości? Oto jak wygląda to w praktyce...

(7/04/2017)

 

     Oto jak wygląda "człowiek honoru". Przegrał słynny zakład o budżet, ale płacić nie zamierza. Nawet na cele charytatywne!

Arogancja i bezczelność Sławomira Neumanna nie znają granic! Ten przewodniczący klubu poselskiego Platformy Obywatelskiej założył się pod koniec 2015 r. o 10 tys. zł z ówczesnym ministrem finansów Pawłem Szałamachą o realizację budżetu w 2016 r. Neumann twierdził, że deficyt przekroczy 54,6 mld zł, a rządowi nie uda się zrealizować zaplanowanych dochodów. Mylił się w obu przypadkach. Wspomniane 10 tys. zł miał wpłacić do kasy państwa. Właśnie ogłosił, że tego nie zrobi. Nawet na cele charytatywne! To się nazywa mieć platformiany honor...

(7/04/2017)

 

     W 2008-15 LOT miał 748,2 mln zł strat. W 2016 notuje ok. 200 mln zł zysku. Przewozy Regionalne przynosiły straty przez 15 lat. W 2016 miały 51,2 mln zł zysku

Garść ciekawych statystyk: Polskie Linie Lotnicze LOT w latach 2008 - 2015, z tytułu prowadzenia swojej podstawowej działalności (tj. przewozu pasażerów), odnotowały skumulowaną stratę w łącznej wysokości 748,2 mln zł. W roku 2016 latanie nagle stało się opłacalne, bowiem LOT generuje zysk na poziomie ok. 200 mln zł. Coś, co do tej pory wydawało się niemożliwe osiągnęły też Przewozy Regionalne, czyli największy polski przewoźnik kolejowy. Rok 2016 zakończył się pierwszym zyskiem od 15 lat (tj. od początku istnienia spółki) na poziomie +51,2 mln zł!

(6/04/2017)

 

     Wuefista miał nie po drodze ze starostą z PSL. Wymyślono, że chodzi o "Ucho prezesa". Czy tak się rodzą fake-wiadomości?

Bartłomiej Woś, nauczyciel wf-u z Żagania, został wezwany przez komisję dyscyplinarną z powodu treści, które udostępniał na Facebooku. Okazało się, że miał on nie po drodze z obecnym starostą powiatu Żagańskiego - Henrykiem Janowiczem. Na jego timeline facebookowym można znaleźć wpisy ostro krytykujące tego polityka PSL. Szkoły średnie w powiecie podlegają pod starostwo, gdzie rządzi Janowicz. Czy, aby odwrócić uwagę wymyślono absurdalne wyjaśnienie, jakoby powodem wezwania przed komisje miało być udostępnianie... "Ucha prezesa"?

(6/04/2017)

 

     Polska ujawnia listę strażników KL Auschwitz (niemal sami Niemcy). Zdaniem hiszpańskiego "El Pais", to odwrócenie uwagi od "okrucieństwa Polaków wobec Żydów"

Hiszpański lewicowy dziennik "El Pais" (odpowiednik "Gazety Wyborczej" w Polsce) stwierdził, iż nasz kraj postanowił "napisać historię II wojny światowej od nowa". Jaki jest powód tak kategorycznej opinii? Otóż IPN postanowił opublikować listy strażników KL Auschwitz. Okazało się, że prawie wszyscy byli narodowości niemieckiej (a nie nazistowskiej). Zdaniem autora tekstu to sposób na odwrócenie uwagi od "okrucieństwa Polaków wobec Żydów".

(5/04/2017)

 

     PO przegrała wybory przez gigantyczne afery. PiS przegra przez wymuszanie pierwszeństwa na światłach i bezsensowne wtopy wizerunkowe

O wyniku wyborów w Polsce nie decyduje wierny i oddany danej partii "twardy" elektorat. O wyniku wyborów zawsze decydują wyborcy "umiarkowani", którzy nie utożsamiają się ideowo z żadną partią, a w dniu wyborów głosują na tych, którzy im de facto mniej przeszkadzają. To oni zadecydowali o zwycięstwie PiS w 2015 r. Dziś są za to bombardowani kolejnymi wtopami ludzi pokroju Waszczykowskiego i obrazkami z wypadków rządowych limuzyn, czyli czymś co partia Kaczyńskiego mogła spokojnie uniknąć. Taki widok odstrasza, co z resztą widać już w sondażach.

(5/04/2017)

 

     W Niemczech bezpieka NRD (STASI) została zdegradowana. W Polsce bezpieka PRL (SB/WSW) została autorytetem w TVN

Jeżeli po 28 latach od rzekomego upadku komunizmu do polskojęzycznych mediów mających zasięg ogólnokrajowy jako autorytety, moraliści lub komentatorzy bieżących wydarzeń są zapraszani wysocy funkcjonariusze PZPR, agenci komunistycznych służb lub oficerowie Ludowego Wojska Polskiego, to widać, jak bardzo w "polskiej transformacji" coś poszło nie tak. W Niemczech nie do pomyślenia jest, aby były oficer bezpieki lub aparatu władzy NRD był traktowany jako autorytet w jakiejkolwiek telewizji o zasięgu ogólnokrajowym.

(4/04/2017)

 

     Liczba urzędników w Ministerstwie Finansów: Wlk. Brytania - 1169, Niemcy - 1900, Polska - 2121!

Nie wszyscy wiedzą, że administracja podatkowa w Polsce jest najdroższą w utrzymaniu administracją podatkową w całej Unii Europejskiej. Powodem takiego stanu rzeczy jest skomplikowany, najeżony różnego rodzaju progami, ulgami czy innymi wyjątkami system podatkowy, do którego utrzymania potrzeba olbrzymiej armii urzędników. Zły przykład idzie od samej góry - w Ministerstwie Finansów pracuje 2121 urzędników. To niemal dwa razy więcej niż w resorcie finansów liczącej 65 mln ludzi Wielkiej Brytanii.

(3/04/2017)

 

     W latach 2008-2014 z mapy Polski zniknęło 1146 szkół. Pracę straciło kilkanaście tysięcy nauczycieli, ale dopiero dziś ZNP organizuje strajk

Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP) na dziś zaplanował ogólnopolski strajk nauczycieli. Powodem protestu jest zapowiadana przez rząd reforma szkolnictwa, która - zdaniem prezesa ZNP Sławomira Broniarza - może doprowadzić do likwidacji części szkół, a w konsekwencji spowoduje zwolnienia wśród nauczycieli. W kontekście powyższego warto zauważyć, że w latach 2008-2014 zlikwidowano łącznie aż 1146 szkół. Tak po prostu. Bez żadnego związku z jakąkolwiek reformą. Wówczas jednak ZNP nie strajkował. Dlaczego?

(31/03/2017)

 

     Finlandia (w 2006 r.) oraz Austria (w 2011 r.) zrezygnowały ze statusu państwa stowarzyszonego z Eurokorpusem. Nikt z tego powodu nie histeryzował

A propo histerii wokół Eurokorpusu i decyzji MON, aby po 9 latach bezskutecznych starań o status państwa ramowego, pozostać państwem stowarzyszonym (którym jesteśmy nieprzerwanie od 2002 roku), warto zwrócić uwagę, że było kilka państw, które całkowicie zrezygnowały nawet ze stowarzyszenia z Eurokorpusem. W 2006 r. zrobiła to Finlandia, w 2007 r. Kanada, a w 2011 - Austria. Tego raczej nie dowiesz się słuchając i czytając polskojęzyczne media kontrolowane przez zagraniczny kapitał. 

(31/03/2017)

 

     Mało znany fakt: Na Węgrzech obowiązują surowe kary finansowe dla mediów rozpowszechniających fake-wiadomości

W kontekście ostatniego wysypu fake'ów, z jakim mieliśmy do czynienia w polskojęzycznych mediach salonowych, może warto wprowadzić rozwiązania, które obowiązują na Węgrzech? Okazuje się, że w 2011 roku w kraju Madziarów weszła w życie nowa ustawa medialna, która umożliwia nakładanie dotkliwych kar finansowych na stacje telewizyjne, rozgłośnie radiowe oraz wydawców prasowych i internetowych za publikowanie nieprawdziwych informacji mających znaczenie polityczne. Ilość fake-wiadomości natychmiast spadła.

(30/03/2017)

 

     Kłamali rano, kłamali wieczorem. Eurokorpus kolejnym przykładem fake-newsa!

Był już fake o ataku na placówkę NATO, potem wrzutka o 10 sierotach z Aleppo i obrazkowa afera "wiewiórkowa". Za każdym razem kłamstwo goniło manipulację (lub na odwrót). Teraz wymyślili news o tym, że "Macierewicz wyprowadza Polskę z Eurokorpusu". Schemat zawsze taki sam - jedno medium (przeważnie kontrolowane przez zagraniczny kapitał) wypuszcza fake-ową informację, reszta mediów salonowych to powiela, zaczyna się ostra dyskusja, na TVN24 żółty pasek, Wyborcza szczuje, totalna opozycja bije na alarm.

(29/03/2017)

 

     EBOiR znowu wspiera właściciela Lidla i Kauflandu w ekspansji na polskim rynku. Niemcy ponownie otrzymali gigantyczne pieniądze!

Przypomnijmy - w 2015 roku ujawniono, iż Bank Światowy oraz Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOiR) pożyczyły blisko 1 mld dolarów Grupie Schwarz, tj. właścicielowi niemieckich sieci handlowych Lidl i Kaufland, w celu agresywnej ekspansji w krajach Europy środkowo-wschodniej. Teraz okazuje się, że EBOiR przyznał Niemcom kolejny kredyt na wsparcie ekspansji i rozwoju działalności sieci Kaufland w Polsce. Tym razem chodzi o równowartość ok. 425 mln zł. Ciekawe czy jakaś polska firma mogłaby liczyć na podobne wsparcie w celu ekspansji na Zachodzie?

(29/03/2017)

 

     Centrowi wyborcy uciekają od takich jak Waszczykowski - ociężałych nieudaczników będących wizerunkową katastrofą dla rządu

Do czasu, gdy PiS pokazywał (słusznie), że przyczyną niepokojów i destabilizacji jest donosząca na swój kraj totalna opozycja, a samemu zachowywał spokój realizując program partii dbającej o interesy "zwykłych Polaków", nic poważnego mu w sondażach nie groziło. Sielanka nie mogła trwać jednak wiecznie. Do gry weszli ludzie pokroju W. Waszczykowskiego, których działania zaczęły się charakteryzować niejasnym przekazem, niekompetencją czy wręcz śmiesznością. Centrowy "suweren" to dostrzegł, a to on - a nie tzw. beton - decyduje jaka opcja wygrywa w Polsce wybory...

(28/03/2017)

 

     Polska zapłaciła 2,04 mld zł, aby NBP miał dostęp do linii kredytowej w MFW. MFW nie zapłacił Polsce nic, aby mieć dostęp do linii kredytowej w NBP

Taka ciekawostka ze świata finansów - Polska musiała zapłacić równowartość 2,04 mld zł za sam tylko dostęp NBP do linii kredytowej w Międzynarodowym Funduszu Walutowym (MFW), z której i tak nigdy nie skorzystała. MFW nie zapłacił Polsce ani grosza, aby mieć dostęp do linii kredytowej w NBP w wysokości 6,27 mld euro (ok. 27 mld zł) na ratowanie Grecji. Oto jak się potrafią ustawić międzynarodowi bankierzy.

(28/03/2017)

 

     W czasie gdy krajem współrządziła partia Balcerowicza bezrobocie urosło z 10 do 18 proc., a wzrost PKB obniżył się z 6,6 do zaledwie 0,5 proc.

Kiedy czołowy autorytet ekonomiczny salonu, KOD-u i Wyborczej, krytykuje obecną sytuację "bo ludzie dostali 500+", warto przypomnieć jego największe dokonania. I wcale nie mam tutaj na myśli "terapii szokowej" z początku lat 90-tych. Chodzi o okres lat 1997-2001, kiedy Balcerowicz był wicepremierem i ministrem finansów, a jego partia (Unia Wolności) współrządziła krajem. Kiedy zaczynali rządzić bezrobocie wynosiło 10 proc., a wzrost PKB osiągał 6,6 proc. Kiedy kończyli (2001) bezrobocie wynosiło 18,2 proc., a wzrost PKB obniżył się do zaledwie 0,5 proc.

(27/03/2017)

 

     Niemcom nie podoba się Muzeum Ulmów. Twierdzą, że to "próba przedstawienia Polaków w lepszym świetle"

Niemiecka gazeta "Frankfurter Allgemeine Zeitung" stwierdziła, że otwarte w ubiegłym roku Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej może być jedynie "próbą przedstawienia Polaków w lepszym świetle". Dlaczego? Bo pokazywanie losów Polaków, którzy z narażeniem własnego życia ratowali Żydów przed Niemcami skutecznie przykrywa historie o tych Polakach, którzy współpracowali z nazistami i byli wraz z nimi współodpowiedzialni za Holocaust. Oto próbka, jak współcześni Niemcy mogą pisać historię na nowo...

(25/03/2017)

 

     Koszt wywozu śmieci dla 4-os. rodziny w Dreźnie to 80 euro/rok. We Wrocławiu - 240 euro/rok. Oto efekt przyjętej za Tuska ustawy śmieciowej

Nie wiele osób zdaje sobie sprawę z tego jak potężne finansowe konsekwencje przyniosła obowiązująca od 2013 roku tzw. nowa ustawa śmieciowa. Miała ona zrewolucjonizować gospodarkę odpadami w Polsce. W praktyce doprowadziła do skokowego wzrostu kosztów wywozu śmieci. W niektórych miastach Polski opłaty z tego tytułu wzrosły nawet 3-krotnie i są dziś wyższe niż w dużo bogatszych niemieckich miastach. Problemy pozostały jednak wciąż takie same. Mimo formalnego obowiązku segregacji nadal większość śmieci trafia ostatecznie na "jedną hałdę".

(24/03/2017)

 

     CBA prześwietla umowy na 661,5 tys. zł, jakie firma T. Lisa otrzymała od rządowej instytucji w latach 2014-2015

Okazuje się, że Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) w latach 2014 - 2015 zawarło ze spółką Tomasza Lisa trzy umowy na łączną kwotę 661,5 tys. zł. Dotyczyły one publikacji komunikatów (artykułów) w portalu INNPoland.pl, a pierwsza z nich również samego stworzenia tego portalu. Problem w tym, że w umowie zawartej ze spółką dziennikarza nie znalazł się zapis o prawie własności do portalu dla NCBR, a w przypadku ostatniej umowy (o wartości 413,9 tys. zł) aż 70 proc. opublikowanych tekstów miała być niezgodna z zamówieniem.

(24/03/2017)

 

     Kiedy rządził Schetyna nie sadzono drzew lecz betonowe słupy pod wyciąg dla kumpla, a chronione lasy karczowano

W nawiązaniu do akcji wierchuszki PO z sadzeniem drzewka w blasku fleszy i pod okiem telewizyjnych kamer, warto przypomnieć nieco zapomnianą już historię nielegalnej wycinki pół hektara chronionego lasu państwowego, by firma należąca do kumpla "Mira" i "Zbycha" mogła swobodnie postawić betonowe słupy pod prywatny wyciąg narciarski. O wszystkim wiedzieli i wszystko nadzorowali ważni przedstawiciele rządu Tuska (gdzie Schetyna był szefem MSWiA) oraz członkowie Platformy Obywatelskiej. By żyło się lepiej. Swoim.

(23/03/2017)

 

     Politykom PO sadzącym pod publiczkę drzewa przypomnijmy raport NIK dot. masakry drzewostanu dokonanej w latach 2010-2014

Oglądając obrazki jak dzielni Grzegorz Schetyna i Ewa Kopacz pod czujnym okiem telewizyjnych kamer i aparatów sadzą jedno drzewko, przypomniał mi się raport NIK o ochronie drzew w miastach. Kontrolerzy wskazali w nim, że w latach 2010 - 2014 drzewa przegrywały z nowymi osiedlami, galeriami handlowymi i parkingami, gdyż politycy na pierwszym miejscu stawiali interes inwestorów, lekką ręką zgadzając się na wycinkę drzew. Pytanie - dlaczego Schetyna z Kopacz nie organizowali takich szopek w latach poprzednich? Czyż nie jest to zwykła polityczna hipokryzja?

(22/03/2017)

 

     Rząd Tuska sprzedał Ciech w 2014 r. za 619 mln zł. W 2016 r. Ciech osiąga 593,5 mln zł czystego zysku!

Przypomnijmy sekwencję wydarzeń - w czerwcu 2014 r. rząd Tuska sprzedał spółce z Luksemburga należącej do Kulczyka pakiet kontrolny nad państwowym gigantem chemicznym za 619 mln zł. W grudniu 2015 r. NIK publikuje raport nt. prywatyzacji Ciecha. Kontrolerzy nie mają wątpliwości - rząd Tuska dopuścił się niegospodarności i braku należytej dbałości o interesy państwa polskiego podczas prywatyzacji ww. spółki. Jakby na potwierdzenie ustaleń NIK, sprzedana za 619 mln zł spółka generuje w 2016 roku na czysto 593,5 mln zł zysku. To się nazywa "złoty deal"!

(22/03/2017)

 

     Jednolita cena książki, czyli co się dzieje, gdy wokół PiS zakręci się zbyt wielu lobbystów

W polskim parlamencie działa oficjalnie 102 lobbystów. Każdy z nich pracuje na rzecz określonych, przeważnie bardzo wąskich grup interesu. Każda z tych grup chce zarabiać jak najwięcej. Niestety, nie zawsze idzie to z interesem "ogółu" społeczeństwa. Co się dzieje, gdy lobbyści są zbyt silni? W zaciszu parlamentarnych gabinetów tworzone są wówczas różnego rodzaju "potworki legislacyjne". Ostatnie przykłady to koncepcja jednolitej ceny książki czy paragraf odraczający wejście w życie niekorzystnej dla banków ustawy o darmowym rachunku.

(21/03/2017)

 

     Dług ostro wyhamował, budżet notuje kolejny miesiąc nadwyżki, a bilans handlowy Polski jest najlepszy w historii

Salonowi ekonomiści z Balcerowiczem na czele muszą być mocno zawiedzeni kumulacją dobrych danych na temat długu, deficytu oraz bilansu handlowego naszego kraju. Warto zauważyć, że pierwszy raz od wielu miesięcy wzrost zadłużenia Skarbu Państwa ostro wyhamował, budżet kraju drugi miesiąc z rzędu nie notuje deficytu (wpływy są większe niż wydatki), a saldo bilansu handlowego Polski w styczniu było najwyższe w historii.

(21/03/2017)

 

     W 2010 r. z wojska odeszło 28 generałów i był spokój. W 2016 r. odeszło ich 26 i nagle wybuchła histeria

Interesujące musi być podłoże "generalskiej histerii", jaka zapanowała w polskojęzycznych mediach kontrolowanych przez niemiecki kapitał oraz w TVN. Wszak w 2010 roku z wojska odeszło aż 28 doświadczonych i wyszkolonych w strukturach NATO generałów. Wówczas jednak nikt nie panikował, a sam MON - kierowany przez lekarza psychiatrę Bogdana Klicha - wypuszczał komunikaty, że to "nic nadzwyczajnego". Kiedy jednak w 2016 r. z wojska odeszło 26 generałów, to nagle wspomniane media zaczęły krzyczeć o "wielkiej czystce" w polskim wojsku.

(20/03/2017)

 

     "W kraju przeciwnika zasiewaj niezgodę i wszelkimi siłami wprowadzaj zamieszanie" - czyli jak zagraniczne media stosują metody Sun Tzu w Polsce

Sun Tzu to jeden z największych starożytnych myślicieli Dalekiego Wschodu. W VI wieku p.n.e. popełnił on dzieło swojego życia pt. "Sztuka wojny", które dziś uznawane jest za najstarszy na świecie podręcznik prowadzenia wojny. Najwyższą umiejętnością zdaniem Sun Tzu jest złamanie oporu przeciwnika bez walki. Aby to osiągnąć należy "zasiewać waśnie i niezgodę między obywatelami wrogiego kraju, wszelkimi siłami wprowadzać zamieszanie i dyskredytować wszystko, co dobre". Niestety, ale metody te są dziś stosowane przez media należące do zagranicznego kapitału.

(20/03/2017)

 

     Spółki strategiczne dla bezpieczeństwa kraju nie mogą być prywatyzowane. Dokonana przez PO sprzedaż PKP Energetyki była tego totalnym zaprzeczeniem

Nie powinno podlegać dyskusji to, że spółki kluczowe dla bezpieczeństwa kraju, które zarządzają strategiczną infrastrukturą czy siecią przesyłową, nie mogą być prywatyzowane, a przynajmniej nie powinny być sprzedawane zagranicznym podmiotom nastawionym tylko na osiąganie zysku. Niestety, ekipa Platformy Obywatelskiej z jakiego powodu uważała inaczej. Dokonana tuż przed wyborami parlamentarnymi przez rząd Ewy Kopacz sprzedaż PKP Energetyki była tego najlepszym przykładem.

(17/03/2017)

 

     Media Sakiewicza, braci Karnowskich oraz fundacja Jana Pietrzaka otrzymują od rządu setki tysięcy złotych. Dobra zmiana? Czy może dojna?

51,5 tys. zł na wkładki do gazety o tematyce historycznej, 20,0 tys. zł na wydanie śpiewnika z kolędami, 67,7 tys. zł na wydanie sekcji w miesięczniku historycznym poświęconej odzyskaniu niepodleglości - to tylko niektóre zlecenia Narodowego Centrum Kultury, jakie w ostatnim czasie otrzymały media kontrolowane przez Tomasza Sakiewicza oraz braci Karnowskich. Na brak zleceń nie może również narzekać fundacja Jana Pietrzaka. Ich wartość przekroczyła 482,6 tys. zł. Dobra zmiana?

(17/03/2017)

 

     Solidarność europejska w praktyce: Unia nie chce kar dla Gazpromu za wyzyskiwanie Polski i innych krajów Europy Środkowej

Przez wiele lat rosyjski Gazprom, jako monopolista w zakresie dostaw gazu do Europy, stosował nieuczciwe praktyki wobec Polski i innych państw Europy Środkowej. Efektem jawnej dyskryminacji było to, że musieliśmy płacić za gaz o 30-35 proc. więcej, aniżeli kraje z Europy Zachodniej. W skali roku traciliśmy na tym procederze od 4 do 4,5 mld zł. Gdy problem w końcu dostrzegła Bruksela, jej urzędnicy łaskawie orzekli: Gazprom obiecał nam, że już tak robić nie będzie dlatego powstrzymamy się od nałożenia kary. Oto słynna europejska solidarność...

(16/03/2017)

                                        

Przegląd wiadomości:

2017: 01 | 02 | 03

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu