v  v

STRONA GŁÓWNA | IDEA | KONTAKT | ARCHIWUM BLOG 2011: 09 | 10 | 11 | 12 | 2012: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | ostatnia aktualizacja: 20/05/2012

x
 

Niewygodne.info.pl LUBIĘ TO!

 



  POLECANE TEKSTY  

     Internet pęka ze śmiechu.Tusk helikopterem sprawdza stan autostrad!

"Internauci są zdeterminowani i nie mają litości dla Donalda Tuska. Zaśmiewają się do rozpuku z Premiera, który w czwartek postanowił złożyć gospodarskie wizyty na budowie autostrad." 

źródło: nowyekran.pl

(17/05/2012)

 

     Gmyz: Infoafera skalą może przerosnąć aferę FOZZ

"O infoaferze, jej rozmiarze oraz instytucjach państwa zamieszanych w korupcję portal Stefczyk.info rozmawia z dziennikarzem śledczym, Cezarym Gmyzem" 

źródło: stefczyk.info

(17/05/2012)

 

     Konrad Szymański: Rentowność gazu łupkowego zależy od decyzji w Warszawie

"Bardziej niż rosyjskiego lobbingu w Polsce obawiam sie niewydolności naszego państwa i nieprzygotowania polskiego prawa" - mówił podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości Konrad Szymański 

źródło: wpolityce.pl

(15/05/2012)

 

     Szałamacha: Powrót do przemysłu

"Model gospodarki opartej na przeważającej roli sektora usług finansowych odchodzi do lamusa. Przyszłość wygrają kraje, w których odbudowana zostanie nowoczesna baza przemysłowa - twierdzi były wiceminister skarbu"

autor: Paweł Szałamacha

źródło: rp.pl

(13/05/2012)

 

     "Jątrząca" rozmowa o komunistycznych zbrodniarzach

"Wywiad z Tadeuszem M. Płużańskim, autorem książki "Bestie" poświęconej zbrodniom okresu stalinowskiego w Polsce. Tekst miał się ukazać w nowojorskim "Nowym Dzienniku", największej polonijnej gazecie w USA. Został ostatecznie odrzucony. Dlaczego? Wedle słów Stanisława M. Jankowskiego, który rozmawiał z Płużańskim, redaktorka pisma uznała wywiad za 'jątrzący'."

źródło: rebelya.pl

(13/05/2012)

 

     Rozpadu strefy euro nie przetrwałby co drugi duży bank w Polsce

"Wyniki analizy oficjalnych wskaźników oceny kondycji strefy euro nie pozostawiają złudzeń – ten system bliski jest przekroczenia poziomu krytycznej złożoności, po którym dojdzie do jego upadku. Gdyby do tego doszło w tarapatach znalazłby się połowa dużych banków w Polsce – uważa dr Jacek Marczyk, autor metody analizy złożoności systemów."

autor: Krzysztof Polak

źródło: obserwatorfinansowy.pl

(13/05/2012)

 

     Ewa Stankiewicz: Niesiołowski rzucił się na mnie i zaczął szarpać. Jego znajomi powiedzieli, że niczego nie widzieli

"Rząd przyzwyczaił się do "swoich" dziennikarzy. Ci, którzy stawiają trudne pytania, wzbudzają w nich agresję. Politykom zupełnie pomyliły się role. Nie wiedzą jaka jest rola dziennikarza i jaką funkcję pełni również wobec nich."

źródło: wpolityce.pl

(13/05/2012)

 

     Siedem filarów Platformy

"W sondażach PiS niemal zrównał się z partią rządzącą. Donaldowi Tuskowi nie ufa więcej osób niż Antoniemu Macierewiczowi. Kto i dlaczego popiera jeszcze Platformę - wyjaśnia publicysta"

autor: Łukasz Warzecha

źródło: rp.pl

(12/05/2012)

 

     Skąd ta skandaliczna arogancja Donalda Tuska? Doskonale wie, że zasłona dymna w postaci Euro 2012 wznosi się coraz wyżej

"Premier ma pełną świadomość, że przeciążeniom, które przyniesie gorące lato, czy wczesna jesień, nie będzie w stanie stawić czoła. Dlatego tak bardzo się spieszy. Upycha kolanem co tylko się da"

autor: Marzena Nykiel

źródło: wpolityce.pl

(12/05/2012)

 

     Władza, której wybacza się nawet takie blamaże jak drogowa katastrofa przed EURO 2012 wie, że jest bezkarna

"Demokracja w której nawet takie fakty nie mogą doczekać się uczciwej oceny nie jest zdrowa"

autor: Michał Karnowski

źródło: wpolityce.pl

(10/05/2012)

 

     Kapler idzie do sądu po 571 tys. zł

"Były prezes Narodowego Centrum Sportu zażądał wypłaty pełnej premii"

autor: Izabela Kacprzak

źródło: rp.pl

(10/05/2012)

 

     Rocznica aresztowania rotm. Pileckiego

"8 maja 1947 r. funkcjonariusze UB aresztowali w Warszawie rotm. Witolda Pileckiego, uczestnika wojny polsko-bolszewickiej, kampanii polskiej, oficera ZWZ-AK, dobrowolnego więźnia Auschwitz. Po torturach skazany na karę śmierci i rozstrzelany, a miejsce pochówku do dziś nie jest znane."

źródło: stefczyk.info

(10/05/2012)

 

     Ił - 62 M, zanim rozbił się w Kabatach, najpierw skosił skrzydłami dwa hektary lasu

"Drzewa trzaskały jak zapałki, żadne z nich nie urwało skrzydła ani ogona, dopiero w zderzeniu z ziemią samolot rozbił się na kawałki. I co wy na to, wyznawcy religii pancernej brzozy?".

autor: Janusz Wojciechowski

źródło: wpolityce.pl

(09/05/2012)

 

     Wielka porażka “Gazety Wyborczej” . Dziennik notuje najniższą sprzedaż w historii. WirtualneMedia publikują dane z 18 lat

"Jeszcze niższa jest sprzedaż ogółem "GW", która w przeciwieństwie do rozpowszechniania płatnego razem nie zawiera egzemplarzy sprzedawanych poniżej ceny tytułu, które są następnie rozprowadzane w pociągach czy kawiarniach"

źródło: wpolityce.pl

(09/05/2012)

 

     Zanim zgaśnie nam światło

"Do informacji, że autostrad nie jesteśmy w stanie do końca i w terminie zbudować wszyscy już niestety przywykli. To nie jest żałosne, to jest po prostu nudne. Ale o tym, że może grozić nam brak energii już za trzy lata, publicznie nie mówi się wcale."

autor: Jakub Kurasz

źródło: rp.pl

(07/05/2012)

 

     Powrót z innej cywilizacji

"Przykro to pisać, ale wygląda, jakby cywilizacyjna granica na dobre pokryła się z naszymi państwowymi granicami zachodnimi i południowymi"

autor: Łukasz Warzecha

źródło: rp.pl

(07/05/2012)

 

     Jachowicz o sprawie Papały: Pistolet z tłumikiem i stępione pociski to sprzęt zawodowego egzekutora, nie złodzieja

"Gang „Patyka” także opłacał się mafii pruszkowskiej, płacił haracz jak wielu. Jego członków nikt by nie oszczędzał, gdyby rzeczywiście zabili szefa policji. Gangsterski świat chciałby jak najszybciej wydać ich i robić dalej interesy."

autor: Jerzy Jachowicz

źródło: wpolityce.pl

(06/05/2012)

 

     "W Europie jest dziś trzech polityków, którzy zdecydowanie nie popierają bojkotu: Tusk, Komorowski i Putin. Wyborny tercet przyjaciół"

"Można się spodziewać, że premier Tusk niedługo zmieni stanowisko w sprawie bojkotu meczy na Ukrainie. Zmieniał zdanie wiele razy, w sprawach, w których twierdził, że nie ustąpi ani na krok, a po kilku dniach, tygodniach rakiem wycofywał się z wcześniejszych deklaracji"

autor: Marcin Mastalerek

źródło: wpolityce.pl

(06/05/2012)

 

     Znikająca Polska. "Poza dużymi ośrodkami i aglomeracjami miejskimi Polska znika. Likwiduje się urzędy, sądy, szkoły, pocztę"

"Ten rząd wysyła jasne sygnały: można nie płacić abonamentu radiowo-telewizyjnego, można kombinować, można uciekać od składek ZUS - zatrudniając na czarno i na umowy śmieciowe. Stworzono atmosferę przyzwolenia dla kombinatorów i cwaniaków."

autor: Janusz Śniadek

źródło: wpolityce.pl

(06/05/2012)

 

     Czego dowiedzieliśmy się o nas samych przy okazji bojkotu Euro?

"Gdybyśmy żyli w innych czasach uznałbym, że powoli nadciąga rychły koniec Rzeczy 
Pospolitej."

autor: Marek Migalski

źródło: nowyekran.pl

(05/05/2012)

 

     Marcinkiewicz i przyjaciele. Kulisy upadku firmy DSS

"Firma Dolnośląskie Surowce Skalne, której doradzał były premier Kazimierz Marcinkiewicz, doprowadziła do upadku bardzo dobrze prosperującą kopalnię w Kielcach oraz nie zapłaciła Ministerstwu Skarbu Państwa za kopalnię w Złotoryi. Dokumenty sądowe związane z upadłością DSS, które przeanalizowaliśmy pokazują bogaty kontekst związany z prywatyzacją państwowych zakładów oraz budową autostrad."

autor: Mariusz Majewski

źródło: rebelya.pl

(05/05/2012)

 

     Skrajna manipulacja strony gazeta.pl

"Jak związany z "Gazetą Wyborczą" portal gazeta.pl zatytułował tekst o wyroku dożywocia dla byłego członka PO, który zamordował pracownika biura PiS? "Sąd w Łodzi utrzymał dożywocie dla mordercy z biura PiS". Trudno o większą podłość wobec śp. Marka Rosiaka - ofiary tej zbrodni."

autor: Grzegorz Wierzchołowski

źródło: niezalezna.pl

(05/05/2012)

 

     Szef rosyjskiej armii: obiekty NATO mogą być celem prewencyjnego ataku Rosji. Przedstawiciele Paktu w szoku

"O możliwości ataku na kraje, na których terytorium rozmieszczone będą elementy systemu obrony przeciwrakietowej NATO, mówił on z taką swobodą, jakbyśmy wciąż byli w stanie zimnej wojny. Przypomina to raczej szantaż, a nie dążenie do współpracy."

źródło: wpolityce.pl

(04/05/2012)

 

     Od dwóch lat rosyjska agentura wpływu (i nie tylko) wspólnie z pożytecznymi idiotami grają w Polsce makabryczny koncert

"W środowisku dziennikarskim pojawił się w ostatnich kilkunastu miesiącach strach. Oni, Rosjanie - można usłyszeć - są gotowi zrobić wszystko. Może zabić nas jakiś kamaz, może zdarzyć się wypadek... A nas nikt nie obroni. Bo państwo polskie jest zajęte niszczeniem opozycji. A polskie służby specjalne albo są skrępowane, albo boją się same, albo zajęte są badaniem co robi opozycja."
autor: Michał Karnowski

źródło: wpolityce.pl

(04/05/2012)

 

     USA na celowniku, Watykan na celowniku... A Rosja? Rosja zostawiona w spokoju. Z kim i w co gra grupa Anonymous?

"Najwyraźniej haktywiści spod maski Guy’a Fawkesa są zdania, że Rosja nie potrzebuje bardziej dobitnych i uzdrawiających działań. W końcu nie ma tam problemów z „wolnością”. Chyba że połączymy ze sobą wszystkie elementy większej całości."
autor: Tomasz Rakowski

źródło: wpolityce.pl

(04/05/2012)

 

     E-katastrofa, czyli 10 lat malwersacji

"Skandal korupcyjny i wstrzymanie finansowania z UE – tak zamyka się okres 10 lat informatyzacji polskiej administracji. To realny cios"
autor: Izabela Kacprzak

źródło: rzeczpospolita.pl 

(04/05/2012)

 

     "Bohaterów naszej ojczyzny pamiętamy". Imponująca oprawa meczu w wykonaniu kibiców Śląska Wrocław

"Dzieci trzeba będzie wysyłać na mecze, żeby poznały niezakłamaną historię"

źródło: wpolityce.pl

(04/05/2012)

 

     SKANDAL! Na naszych oczach promuje się zbrodniczą ideologię komunistyczną! Czy polskie władze wreszcie zareagują?

"Wizyta na promowanej na marszu SLD stronie przeraża i jeży włos na głowie. Lenin, Dzierżyński i Trocki to główni bohaterowie tej strony. Zbrodniarze odpowiedzialni za śmierć milionów ludzi traktowani jak bohaterowie."
źródło: wpolityce.pl  

(03/05/2012)

 

     SLD ma dziś twarz komunistycznego aparatczyka 

"Podczas wczorajszych uroczystości pierwszomajowych na pochodzie zorganizowanym przez Sojusz Lewicy Demokratycznej niesiono transparenty z sierpem i młotem, jak za starych komunistycznych czasów, gdy Polską rządziła Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, a na straży przyjaźni polsko-radzieckiej stały dywizje wojsk sowieckich."
autor: Marcin Mastalerek
źródło: stefczyk.info  

(03/05/2012)

 

     Zlikwidujmy całą Polskę

"Jeśli ktoś z rządzących mówi, że jest plan rozwoju to tylko mówi. Praktyka polega na likwidowaniu i zamykaniu. Najlepiej tam, skąd protestów nikt nie usłyszy. Bo protestujący są zbyt słabi. Bo kogo w Warszawie będzie obchodził protest jakiegoś tam powiatu czy gminy? Przecież chodzi i tak o ludzi skazanych na wymarcie."
autor: Piotr Gursztyn
źródło: blog.rp.pl

 

     Cenckiewicz krytycznie o nowym piśmie IPN. "Czterej Pancerni wracają"

"W sytuacji, w której melodia grana przez IPN współbrzmi z tendencją obecnych władz RP wyrażoną ostatnio obroną pomnika „czterech śpiących” i złożeniem wieńca przez prezydent Warszawy pod pomnikiem sowieckiego agenta Zygmunta Berlinga, polecam zmianę nazwy pisma Instytutu na bardziej adekwatną: PAMIĘĆ.PRL"

autor: Sławomir Cenckiewicz

źródło: rebelya.pl

 

     "Economist” o Polsce PO: setki tysięcy nisko opłacanych urzędników zainteresowanych, by wszystko zostało tak, jak jest

"Brytyjski tygodnik "Economist" przypomina, że Platforma Obywatelska postulowała tanie państwo oraz konstatuje, że urzędy i liczne instytucje nadal mają wielki wpływ na życie Polaków, a w kraju, choć miało być mniej biurokracji, ostatnio znów przybywa urzędników."

źródło: wPolityce.pl

 

     Piotr Ochnio, czyli Paprykarz 2.0

"Stojąc tutaj, złapał mnie skurcz nogi. To jest dziwny zbieg okoliczności" - przemawiał do skołowanej policjantki Piotr Ochnio, lider blokady podwykonawców przy budowie autostrady A2."

autor: Łukasz Warzecha

źródło: rp.pl

 


Historia3RP.pl


Linki:

- TV-Pelplin (tv-pelplin.pl)

- Videofact.com

- WNP.pl

- newspl.com

- donosy

- Rzeczpospolita.pl

- Ekonomia24.pl

- Fotoinformator.pl

- gpcodziennie.pl

- rebelya.pl

- wpolityce.pl

- nowyekran.pl

- niezalezna.pl

- stefczyk.info


Licznik odwiedzin:

free counters

licznik uruchomiony 11/11/2011


DLACZEGO POWSTAŁA STRONA NIEWYGODNE.INFO.PL?

 

Odpowiadając na to pytanie zacytuję Piotra Skwiecińskiego, który w jednym ze swoim artykułów na temat wolności mediów, napisał:

 

Programy informacyjne lubią lekkie wiadomości ze świata. Widzowi, który kiedyś czytał Kapuścińskiego, przypomina się jego refleksja, że gdy trafia do nieznanego mu kraju i włącza nieznana mu stację radiową, to jeśli słyszy, że nadaje ona tylko muzykę przeplataną serwisami informacyjnymi w stylu "w Urugwaju urodziło się dwugłowe cielę", wie od razu, iż jest to radiostacja prorządowa. Wie, że tak jest, chociaż w programie rozgłośni nie ma żadnej agitacji na rzecz władzy, i w ogóle słowa o polityce. Bo władzy sprzyja cisza...

 

Cisza sprzyja każdej formie władzy: ustawodawczej, wykonawczej, sądowniczej, biznesowej, medialnej, duchowej. Cisza sprzyja szczególnie wówczas, gdy władza jest zła, niekompetentna czy niesprawiedliwa. Niewygodne.info.pl powstało głównie po to, aby tej ciszy nie było zbyt wiele. Działalność tą traktuje jako formę dziennikarstwa obywatelskiego, do którego mam pełne prawo, ale i obowiązek - obowiązek dyktowany pewnym imperatywem moralnym nakazującym podjąć działania w sytuacji, gdy nie wszystko wydaje się być takie jakie powinno.

Warto opisywać i rozpowszechniać informację na temat wydarzeń i sytuacji (choćby potencjalnych i przyszłych) godzących w dobro wspólne czy interesy państwa; warto szukać przyczyn patologii życia społecznego w Polsce; warto głośno mówić o działaniach mających na celu oszukiwanie, cechujących się przy tym tajnością, przemyślaną koordynacją czy przewagą informacyjną nad osobami w nich nie uczestniczącymi. O tym wszystkim warto pisać. Warto te informacje katalogować i archiwizować, a przede wszystkim warto z tej uporządkowanej i zachowanej wiedzy wyciągać wnioski. Pośrednio właśnie temu ma służyć ta strona.

 

Pelplin, dn. 11/11/2011

Michał Zieliński



 

 

 BLOG - NIEWYGODNE.INFO.PL 


 :: teksy najnowsze :: 

b

     Prowokacja na 10 czerwca - czy to jest możliwe?

bezpośredni link do tekstu | wpis nr 118 - 20/05/2012

 

Piotr Bączek - były szef Zarządu Studiów i Analiz Służby Kontrwywiadu Wojskowego, były członek Biura Bezpieczeństwa Narodowego (po objęciu urzędu Prezydenta RP przez Bronisława Komorowskiego został z BBN wyrzucony) - opublikował na łamach serwisu wPolityce.pl bardzo interesującą analizę pt.: "Czy ktoś szykuje prowokację na Euro2012? Powtórka z „Dworca Wschodniego”?" na temat potencjalnych prowokacji oraz prób wywołania zamieszek, które będą stanowiły zagrożenie dla porządku publicznego podczas EURO2012.

 

Bączek w swoim tekście zwraca szczególną uwagę na poszczególne fakty:
1) Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej rozpoczynają się 8 czerwca;
2) Piłkarska reprezentacja Rosji będzie mieszkała w warszawskim hotelu "Bristol", który sąsiaduje bezpośrednio z Pałacem Prezydenckim i miejscem uroczystości upamiętniających katastrofę smoleńska;
3) 10 czerwca na Krakowskim Przedmieściu, przed Pałacem Prezydenckim, odbędą się uroczystości związane z kolejną miesięcznicą tragedii smoleńskiej;
4) 12 czerwca ma zostać rozegrany mecz Polska - Rosja;
5) Zgodnie ze słowami szefa MSW Jacka Cichockiego, Rosjanie wynajęli jedynie pół hotelu Bristol. W praktyce oznacza to, że hotelu nie będzie można zamknąć dla osób z zewnątrz i teoretycznie każdy będzie mógł do niego wejść.

Autor analizy słusznie zauważył, że takie sąsiedztwo dat, miejsc oraz osób stanowi "swoistą mieszankę wybuchową" i jest "potencjalnym zagrożeniem dla porządku publicznego"

 

 

Obawiam się niestety, że 10 czerwca może dojść do zewnętrznej prowokacji, której celem będzie wywołanie zamieszek na Krakowskim Przedmieściu. Nie wykluczone, że wystarczy parę głupich zdań, jakaś przepychanka i prawdopodobnie nikt już nie będzie panował nad rozemocjonowanym tłumem ludzi. W takim przypadku skandal o charakterze reputacyjnym to najłagodniejsza forma niekorzystnych konsekwencji dla naszego państwa. Można sobie wyobrazić dużo gorsze...

W tym momencie powstaje szereg pytań - czy decyzja o ulokowaniu rosyjskich piłkarzy w hotelu Bristol, vis a vis Pałacu Prezydenckiego, była decyzją przemyślaną i podjętą z premedytacją? Dlaczego polskie władze, przewidując, że 10 czerwca na Krakowskim Przedmieściu może być nerwowo, nie uniemożliwiły Rosjanom takiego wyboru? Czy ktoś rzeczywiście planuje jakąś prowokację? Jakie konsekwencje może to przynieść dla turnieju, naszego państwa, aktualnej geopolityki? Co jeśli dojdzie do najgorszego? Dlaczego polskie władze nie reagują? 

 

Hotel Bristol na Krakowskim Przedmieściu, bezpośrednio za nim znajduje się Pałac Prezydencki (foto: Marcin Białek/Wikipedia)

 

W sieci można znaleźć bardzo dużo opinii, z których jednoznacznie wynika, że umieszczenie rosyjskich piłkarzy w hotelu "Bristol" to nie jest przypadek, lecz celowe działania, policzone na to, że "pod hotelem drużyny rosyjskiej wybuchną antyrosyjskie zamieszki". Nie da się ukryć, że takie rozruchy - jeśli by do nich rzeczywiście doszło - odciągnęły by na kilka tygodni uwagę od coraz gorszej sytuacji gospodarczo-politycznej w kraju, zaś media mainstreamowe znalazły by pretekst do rozpoczęcia bezpardonowych ataków na zyskującego w sondażach Kaczyńskiego, na którego natychmiast zrzucono by całość odpowiedzialności za zamieszki.  W tym kontekście warto zacytować komentarz internauty o nicku "Stiopa Tankista" umieszczony pod analizą Piotra Bączka w serwisie wPolityce.pl:

Należy przyjąć, że Rosjanie nie przypadkowo wynajęli pokoje w Bristolu. Na takim szczeblu przy takiej imprezie nie podejmuje się przypadkowych decyzji. Wiadomo nie od dziś, że 10-tego będzie tam uroczystość i o to chodzi. Można przypuszczać, że "salon" spróbuje kolejny raz rozgrywki z Kaczyńskim: autorytety zaapelują o zaprzestanie organizowania uroczystości na Krakowskim Przedmieściu, zrobią z tego niesamowity raban. Zaprzyjaźnione stacje będą mówić tylko o tym jaki to niby Kaczyński niedobry i że tu takie święto, że goście w Bristolu, a on tu "dzieli", "jątrzy", "sieje nienawiść". Oczywiście potem wystarczy już tylko prowokacja i dojdzie do tragedii. "Oni" zrobią wszystko żeby nie mówić o braku lekarstw dla chorych na raka, o zapaści gospodarki, o zwolnieniach ludzi z pracy i o tym że nie ma dróg i nie będzie emerytur. Dziś już wiemy że Nowak oskarża PiS o brak dróg, a to dopiero wstęp. Szykuje się naprawdę jakaś wielka prowokacja. "Oni" nie cofną się przed niczym i wiedzą, że grają o "życie". Niech nikt nie próbuje wmawiać nam, że to zakwaterowanie Rosjan w Bristolu jest przypadkowe. Nie przypadkowo też Torwar oddany został jako eksterytorialny obszar dla Rosji gdzie nie będzie wstępu dla polskiej policji za to rządzić tam będą sowieckie służby specjalne. Ilu "kibiców" na Torwarze to będą kibice? A wszystkiemu będzie przyglądać się "car" siedzący w "loży prezydenckiej" na stadionie...

I jeszcze jeden komentarz dostępny pod analizą Bączka:

Może ktoś ma przypadkowo zabić Kaczyńskiego? W rozruchach jakaś zabłąkana kula jak brzoza może znaleźć się w wybranym miejscu. Kaczyński musi bardzo na siebie uważać.

Do 10 czerwca jest jeszcze sporo czasu. Jeszcze dużo można zrobić, by uniknąć ewentualnej prowokacji. Polskie służby mają niepowtarzalną okazję do wykazania się. Mam nadzieje, że będzie spokojnie. Boję się myśleć o najgorszych scenariuszach.

 

 

Źródło informacji i cytatów:

- Artykuł Piotra Bączka opublikowany w serwisie wPolityce.pl - "Czy ktoś szykuje prowokację na Euro2012? Powtórka z „Dworca Wschodniego”?"

 

Tagi: ROSJA | EURO 2012

bezpośredni link do tekstu

 


 

     Kiedy brakuje wizji, naród ginie
autor: Jakub Zieliński (TV-PELPLIN.PL) | bezpośredni link do tekstu | wpis nr 117 - 19/05/2012

 

Francuski socjolog i polityk Alexis de Tocqueville w połowie XIX w. stwierdził, że "nie ma takiego okrucieństwa, ani takiej niesprawiedliwości, której nie mógłby dopuścić się skądinąd łagodny i liberalny rząd - jeśli zabraknie mu pieniędzy". Zakładam, że takim okrucieństwem jest przymuszenie kobiet do wydłużenia aktywności zawodowej o 7 lat (do 67 roku życia) oraz mężczyzn o 2 lata (także do 67 roku życia). Obok rządu chyba tylko organizacje feministyczne mogą ogłosić sukces - w sferze wieku emerytalnego nareszcie skończy się dyskryminacja ze względu na płeć...

W ostatnim wydaniu tygodnika "Uważam Rze" (nr 20/2012) został opublikowany wywiad braci Karnowskich z senatorem PiS, prezesem Krajowej SKOK Grzegorzem Biereckim, który przedstawił prawdziwą, jego zdaniem, przyczynę podniesienia wieku emerytalnego Polaków. Stanowisko to jest o tyle ciekawe, że w sposób diametralny różni się od tego co przedstawia ekipa rządząca PO-PSL. Mianowicie wcale nie chodzi o troskę związaną z funkcjonowaniem systemu za kilkadziesiąt lat, bo tak jak pisałem już wcześniej, precyzja wykonalności planów zakładanych przez rządzących pozostawia na ogół wiele do życzenia (zobacz na tv-pelplin.pl artykuł "Referendum nie będzie" z 30.03.2012 r.). Z bieżących wydarzeń można w tym kontekście przytoczyć wątpliwe zdolności analityczne ministra Sławomira Nowaka, który na przestrzeni raptem kilku miesięcy błędnie oszacował możliwość przejezdności, na ciągle budowanym fragmencie autostrady A2, w trakcie Euro 2012. Zatem nie jest wykluczone, że tak naprawdę myślenie o dalekiej przyszłości, niestety sprowadza się jedynie do rozwiązania bieżących problemów.

Co zatem jest problemem Polski na dziś? - Zadłużenie, które trzeba spłacać. Gdy władzy na ten cel brakuje pieniędzy, sięga ona do swoich obywateli, których przymusza do dłuższej aktywności zawodowej - czyli wydłużenia okresu płacenia podatków i zarazem krótszego okresu wypełniania obowiązku emerytalno-rentowego przez państwo. Taka gwarancja dopływu środków finansowych do krajowego budżetu sprawia, że łatwiej ministrowi finansów starać się o zaciąganie kolejnych kredytów w międzynarodowych instytucjach finansowych. Bo kto chciałby pożyczać pieniądze bankrutowi? Jak zauważa G. Bierecki w rozmowie z braćmi Karnowskimi:

"Reforma emerytalna jest wyłącznie demonstracją wobec pożyczkodawców, tych, którzy ten rząd kredytują. (...) Istotą tej zmiany jest przekazanie sygnału grupom finansowym, że władza Polski zrobi wszystko, by zdobyć pieniądze na spłatę długów, nie cofnie się przed niczym. I dlatego można jej dalej pożyczać. Bo zrobimy wszystko, by oddać pieniądze i wysokie odsetki. (...) O to chodzi w tym rzekomym reformowaniu kraju, które jest przykrywką do tego, by zapewnić więcej pieniędzy na obsługę długów. Wystarczy zresztą spojrzeć na budżet naszego państwa. Jedyna pozycja, jaka rośnie w budżecie na rok 2012, to środki na obsługę długu zagranicznego".

Jak mawiał Franklin D. Roosevelt "Kiedy brakuje wizji, naród ginie". Od polityków nikt nie oczekuje strategii działania jedynie na dziś i jutro. Władza powinna skupiać swoje działania na tworzeniu warunków dla godziwego życia także za kilkadziesiąt lat. Najlepiej w atmosferze rozwoju i dobrobytu. Niestety póki co na taką wizję przyszłości nie zdecydowała się jeszcze żadna elita władzy III RP. 

Jakub Zieliński
www.TV-Pelplin.pl

 

Tagi: REFORMA EMERYTALNA | GOSPODARKA

bezpośredni link do tekstu

 


 

     Niewygodne dla władzy wystąpie-

nie Marka Szymczaka

bezpośredni link do tekstu | wpis nr 116 - 18/05/2012

 

14/05/2012 minister transportu Sławomir Nowak stwierdził publicznie: "Jesteśmy przygotowani na Euro 2012". Dwa dni później, na konferencji prasowej poświęconej przygotowaniom infrastruktury transportowej przed Euro 2012, ten sam minister wystawił sobie swoistą laurkę:

"Możemy dzisiaj opinii publicznej zameldować gotowość organizacyjną do przeprowadzenia turnieju Euro 2012. Najlepiej do Euro 2012 przygotowane są lotniska, kolej – dobrze, a transport drogowy – dostatecznie."

Słowa Nowaka nabierają specjalnego, bardzo gorzkiego wydźwięku, jeśli obejrzymy poniższy materiał filmowy, na którym nagrano wystąpienie Marka Szymczaka - podwykonawcy z A2 - na specjalnym posiedzeniu komisji infrastruktury w Sejmie, w sprawie oszustw jakich dopuścił się wybrany przez polskie władze główny wykonawca autostrady A2. 

 

"Tu się urodziłem, tu chcę pracować, tu chcę żyć..." Tylko jak? Specjalne posiedzenie komisji infrastruktury w Sejmie. Czyli jak rząd Tuska oszukał ludzi:

 

 

 

Tagi: NOWAK, Sławomir | INFRASTRUKTURA

bezpośredni link do tekstu

 


 

     Państwo, które jest uzależnione od innych i nie potrafi zadbać o interesy własnych obywateli, jest państwem o charakterze kolonii
bezpośredni link do tekstu | wpis nr 115 - 17/05/2012

 

Kilka dni temu w tropikalnej dżungli, 50 km od Dżakarty, rozbił się najnowszy rosyjski samolot pasażerski "Suchoj SuperJet-100". Na pokładzie samolotu, który w Indonezji odbywał swój lot reklamowy, znajdowało się 45 pasażerów, z których tylko 8 miało obywatelstwo Federacji Rosyjskiej. Reakcja władz rosyjskich, z Władimirem Putinem na czele była jednak kategoryczna. - Ze swojej strony wydałem konieczne polecenia rosyjskim przedstawicielom wzięcia bardzo aktywnego udziału w prowadzonym śledztwie - powiedział dzień po katastrofie rosyjski prezydent. Chwilę wcześniej Putin zadzwonił do prezydenta Indonezji w celu ustalenia zasad udziału Rosjan w poszukiwaniu czarnych skrzynek i badaniu przyczyn katastrofy. Efekty tych rozmów są takie, że w ciągu trzech dni od katastrofy z Moskwy do Indonezji poleciały trzy samoloty pełne rosyjskich śledczych i ekip ratunkowych. Ogółem na miejscu katastrofy działa obecnie 84 rosyjskich specjalistów, którzy do swojej dyspozycji mają ciężki sprzęt oraz cztery helikoptery

W mojej opinii zasadnym jest porównywanie ze sobą zachowania rosyjskich władz z zachowaniem i sposobem działania polskich tuż po katastrofie rządowego Tu154M pod Smoleńskiem. Zestawienie obu tragedii ukazuje bardzo dosadnie bezsilność i niekompetencje rządu Donalda Tuska, którego nie stać było na podjęcie zdecydowanych i kategorycznych działań, podobnych do tych które podjął Władimir Putin po katastrofie SuperJeta (warto podkreślić, że w katastrofie pod Dżakartą - w odróżnieniu od tragedii z 10/04/2010 - nie zginął ani jeden przedstawiciel rosyjskich władz). Celny wydaje się być w tej kwestii komentarz "Gazety Polskiej Codziennie", w którym możemy przeczytać:

Postępowanie Rosji w sprawie katastrofy SuperJeta dowodzi, że państwo, którego maszyna rozbiła się na obcym terenie, może wyegzekwować swoje prawa i prowadzić śledztwo na miejscu, co więcej - ma prawo sprowadzić swoich ekspertów, śledczych i wszelkie niezbędne narzędzia. Kontrast w działaniu władz polskich po katastrofie smoleńskiej i rosyjskich w Indonezji jest niezaprzeczalny.

Z kolei Antoni Macierewicz, przewodniczący zespołu parlamentarnego ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej, zauważył:

Sposób, w jaki Rosjanie przystąpili do badania przyczyn katastrofy swojego samolotu w Indonezji, pokazuje, jak w takiej sytuacji powinno się zachować suwerenne państwo. Władimir Putin już nawet uzyskał wymierne efekty swoich działań. Powołano wspólną komisję, która zbada hipotezę zamachu i nikt tego nie kwestionuje, nikt nie uznał formułowania takiej hipotezy za nienaturalne. Ostatnie wydarzenia, tj. ujawnione niedawno informację, że karty SIM niektórych polskich generałów były aktywne po katastrofie pod Smoleńskiem, dobitnie pokazują, jaką pozycję od początku przyjął rząd Donalda Tuska. To była akceptacja tego, że można z nami zrobić wszystko co się chce, akceptacja postawy państwa postkolonialnego.

Niestety trzeba przyznać rację Macierewiczowi. Obserwując to, co działo się po 10/04 można zaryzykować stwierdzenie, że polski rząd jest tylko posłusznym wykonawcą płynących z zewnątrz poleceń. Tym samym legitymizacji nabiera jego utożsamianie z rządem państwa kolonialnego - uzależnionym i całkowicie niesuwerennym w swoich działaniach


Źródło informacji i cytatów:
- Artykuł pt.: "Rosja chroni swoje interesy" opublikowany w "Gazecie Polskiej Codziennie", nr 110 (205) / 2012, s. 7 

Tagi: ROSJA | CYTATY | KATASTROFA SMOLEŃSKA
bezpośredni link do tekstu

 


 

     'Reporterzy bez Granic' potępili zachowanie Stefana Niesiołowskiego
bezpośredni link do tekstu | wpis nr 114 - 16/05/2012

 

W "Gazecie Polskiej Codziennie" ukazał się wywiad Olgi Alehno z Johanem Bihrem, przedstawicielem organizacji 'Reporterzy bez Granic' na Europę i Azję Środkową. Na pytanie o ocenę zachowania posła PO Stefana Niesiołowskiego wobec próbującej zadać mu pytanie Ewy Stankiewicz, Bihr odpowiedział:

Przede wszystkim akcja "Solidarności" była wydarzeniem publicznym i członkowie parlamentów na całym świecie są uznawani za osoby publiczne. Społeczeństwo więc miało prawo do informacji dotyczącej tej sytuacji. Owszem, poseł ma prawo odmówić wywiadu, ale w tym wypadku jego zachowanie było agresywne, co jest niedopuszczalne i musi być potępione. Każdy przejaw przemocy przeciwko dziennikarzom pełniącym obowiązki służbowe powinien być potępiony. Na nagraniu wideo dokumentującym zdarzenie widać wyraźnie, że parlamentarzysta brutalnie szarpał kamerę dziennikarki. Polityk poprzez swoje zachowanie powinien dawać przykład, a nie epatować agresją. (...) We Francji podczas niedawnej prezydenckiej kampanii wyborczej odnotowaliśmy wiele konfliktów między dziennikarzami i np. wojskowymi, ale nawet nie ma co tego porównywać z tym, co miało miejsce przed polskim sejmem. 

Film, na którym uwieczniony został atak Stefana Niesiołowskiego na Ewę Stankiewicz dostępny jest tutaj: 
http://www.youtube.com/watch?v=rxTVzzmo8tw  


Źródło informacji i cytatów:
- Wywiad Olgi Alehno z Johanem Bihrem - przedstawicielem organizacji 'Reporterzy bez Granic' na Europę i Azję Środkową - pt.: "Reporterzy bez Granic potępili zachowanie posła PO", opublikowany w "Gazecie Polskiej Codziennie" nr 113 (208) / 2012, s. 6.

Tagi: NIESIOŁOWSKI, Stefan

bezpośredni link do tekstu

 


 

     Czy zagraniczne banki działające w Polsce mogą się przyczynić do pogłębienia kryzysu gospodarczego?
bezpośredni link do tekstu | wpis nr 113 - 15/05/2012

 

Banki mające swoje centrale na zachodzie ograniczają zatrudnienie pracowników w swoich polskich filiach. Tylko w ostatnich tygodniach dowiedzieliśmy się, że BNP Paribas Bank Polska planuje zwolnić 410 pracowników do 2013 r. Zgodnie z ustaleniami "Pulsu Biznesu" DnB Nord zmienia całkowicie strategie i zwija biznes detaliczny w naszym kraju. Nieoficjalnie mówi się o zwolnieniu 600 osób. Strategie zmienia także Nordea. Zamkniętych ma być 60 ze 194 placówek, a wypowiedzenia dostanie 400 pracowników. Zwijanie sieci rozpoczął też Citi Handlowy, który opuszcza małe miejscowości i koncentruje się na zamożnych mieszkańcach dużych miast. W efekcie za burtą znajdzie się 560 pracowników. Z kolei 600 osób odejdzie do końca roku z Banku BPH, przez który przechodzi trzecia w ostatnich latach fala zwolnień grupowych.

Co powyższe informacje mogą oznaczać dla Polski? Czy zwolnienia setek pracowników sektora bankowego mogą zwiastować gorsze czasy dla polskiej gospodarki? 

Ograniczanie przez banki swoich biznesów w Polsce oraz masowe zwalnianie pracowników są prawdopodobnie konsekwencją decyzji o zmniejszeniu podaży pieniądza komercyjnego na rynku. Dzisiaj, w porównaniu z okresem sprzed 2-3 lat, trudniej otrzymać kredyt czy pożyczkę. Większe są wymagania banków jeśli chodzi o tzw. zdolność kredytową. W mojej opinii zagraniczne banki działające w Polsce, podejmując taką, a nie inną decyzję, dbały przede wszystkim o swój własny interes ekonomiczny. Ograniczyły bowiem ryzyko posiadania w swoich portfelach klientów zarabiających gorzej, którzy w przypadku gospodarczej dekoniunktury jako pierwsi przyczynią się do bilansowej straty i wymuszą banki do dokonania kosztowych odpisów. Patrząc przez pryzmat ekonomiki banków, których jedynym celem - tak jak w przypadku każdego przedsiębiorstwa komercyjnego - jest zarabianie pieniędzy i nie przynoszenie strat, takie działanie było całkowicie uzasadnione i racjonalnie. Gorzej jeśli spojrzymy przez pryzmat gospodarki całego państwa. 

Nie wolno zapominać, że banki komercyjne odgrywają kluczową rolę w systemie kreacji pieniądza. To na nich opiera się cała kapitalistyczna gospodarka, której głównym założeniem jest nieustający rozwój. Aby wspomniany rozwój był możliwy, banki muszą ciągle dostarczać pieniądza na rynek. To one decydują o podaży kapitału, o tym czy jakieś przedsięwzięcie będzie miało finansowanie, czy dana firma będzie w stanie unowocześnić swój park maszynowy, czy przeciętny Kowalski kupi sobie nowy samochód. Ryzyko podejmowane przez banki, odnoszące się do sytuacji, kiedy wykreowany przez nie pieniądz przestaje być spłacany (a tym samym obciąża ich bilanse powodując stratę) jest rekompensowane stosownymi odsetkami. Co istotne - w rozwiniętej i dobrze ukorzenionej gospodarce kapitalistycznej, podjęcie przez banki komercyjne decyzji o ograniczeniu podaży pieniądza dla grup słabiej zarabiających kredytobiorców, nie powinno mieć większego znaczenia dla całej gospodarki. Takie decyzje są cykliczne, powtarzalne, związane z tzw. cyklem koniunkturalnym. Gorzej jeśli mamy do czynienia z gospodarką o nie w pełni ukształtowanych fundamentach, której 1/3 populacji żyje w ubóstwie lub jest wykluczona społecznie. Ewentualne ograniczenie akcji kredytowej dotknie tutaj o wiele więcej osób i przedsiębiorstw, aniżeli w przypadku gospodarki rozwiniętej. Tym samym skutki takiego działania rozciągną się praktycznie na cała gospodarkę. 

Sytuacji z pewnością nie polepsza fakt, że zdecydowana większość banków prowadzących działalność w Polsce, swoich właścicieli ma poza granicami naszego kraju. Takie tuzy polskiego sektora bankowego jak PEKAO SA, BZ WBK czy BRE Bank (w skład grupy BRE wchodzi także MultiBank i MBank), to tak naprawdę lokalne filie odpowiednio: włoskiego Unicredit, hiszpańskiego Santander Bank czy niemieckiego Commerzbanku. Zakładając, że kryzys finansowy w Europie będzie się powiększał, wspomniane centrale będą potrzebowały pilnego dokapitalizowania w celu pokrycia strat ponoszonych z uwagi na coraz większe odpisy. Filia zawsze pozostanie filią i w razie potrzeby będzie służyła swoją pomocą w postaci transferu niezbędnego kapitału do centrali w Mediolanie, Madrycie, Paryżu, Wiedniu czy Bonn. Najpoważniejszy skutek takiego działania będzie taki, że akcja kredytowa w Polsce zostanie jeszcze mocniej ograniczona, a być może nawet całkowicie wstrzymana. To z kolei przyczyni się do jeszcze większego pogłębienia zapaści w naszym kraju. I pomyśleć tylko, jak odmienna mogła być sytuacja naszego państwa, gdyby nie - realizowana w latach 90-tych i początku dwutysięcznych - idea pół-darmowej "prywatyzacji" wyodrębnionego ze struktur Narodowego Banku Polskiego, polskiego sektora bankowości komercyjnej. Jeśli sektor ten (strategiczny z punktu widzenia interesów gospodarczych kraju) pozostałby w rękach "państwowych" (tak samo jak w rękach państwowych pozostały Orlen, Lotos czy KGHM), to dziś nikt nie musiałby się martwić o zasilające zagraniczne centrale transfery kapitału i wypompowywane poza Polskę miliardowe zyski. Nasz kraj mógłby się rozwijać, dzięki podaży pieniądza kreowanego przez polskie banki. Polski kapitał, nieuzależniony w żaden sposób od zachodnio-europejskiego kryzysu finansowego, generował by rozwój rodzimej gospodarki w sposób ciągły i nieprzerwany. 

Państwo - którego gospodarka napędzana była kredytowym balonem dmuchanym przez zagraniczne banki, państwo które przez okres 23 lat nie wytworzyło własnego kapitału zdolnego realnie zaznaczyć swoją obecność w Europie, a część strategicznych gałęzi przemysłu sprzedało za bezcen, czy wręcz po prostu zlikwidowało - prawdopodobnie nie przetrwa próby jaką jest obecny kryzys. Możliwe jest, że Polska i Polacy zapłacą gigantyczny rachunek za bezmyślność i nieudolność elit, które decydowały o losach naszego kraju po 1989 roku. Wszystko rozegra się w ciągu kilkunastu najbliższych miesięcy. 


Źródło informacji i cytatów:
- BNP Paribas Bank Polska planuje zwolnić do 410 pracowników do poł. 2013 r. (wgospodarce.pl)
- Wtórna fala kryzysu w Polsce przejdzie przez rynek bankowy (wgospodarce.pl)


Tagi: GOSPODARKA | BANKI W POLSCE | SYSTEM KREACJI PIENIĄDZA 
bezpośredni link do tekstu

 


 

     Stefan Niesiołowski zapomniał, że jest osobą publiczną

bezpośredni link do filmu na Youtube | 12/05/2012

 

 

 

Tagi: NIESIOŁOWSKI, Stefan

 


 

     Tusk: Abonament RTV to "obłudny system narzucania Polakom haraczu". Dlaczego zatem nadal musimy go płacić?

bezpośredni link do tekstu | wpis nr 112 - 12/05/2012

 

W kontekście inwazyjnej propagandy medialnej, zachęcającej Polaków do dobrowolnego płacenia abonamentu radiowo-telewizyjnego, która w swojej treści odwołuje się także do pedagogiki wstydu ("pod względem płacenia abonamentu jesteśmy najgorsi w Europie"), warto zacytować kilka zdań Donalda Tuska, które wypowiedział publicznie w kwietniu 2008 roku:

"Abonament radiowo-telewizyjny jest archaicznym sposobem finansowania mediów publicznych, haraczem ściąganym z ludzi; dlatego rząd będzie zabiegał o poparcie prezydenta i opozycji dla jego zniesienia. (...) Nie wyobrażam sobie, aby w finale utrzymać ten niesprawiedliwy, ale kosztowny system".

Miesiąc później szef rządu zadeklarował:

"Chciałbym powiedzieć, że nie spoczniemy dopóty, dopóki nie zmienimy tego wyjątkowo obłudnego systemu narzucania haraczu Polakom szczególnie niezamożnym po to, by nieliczna grupa ludzi mogła korzystać z tego materialnie w sposób nieuzasadniony, poza jakąkolwiek kontrolą".

Czy do "nielicznej grupy ludzi", którzy korzystają materialnie z "obłudnego systemu narzucania Polakom haraczu" można zaliczyć Tomasza Lisa, który zgarnia za prowadzenie swojego talk-show, na antenie publicznej telewizji, kilkadziesiąt tysięcy złotych na miesiąc? Czy do wspomnianej grupy można też zaliczyć jego żonę, Hannę Lis, która - według medialnych doniesień - za prowadzenie Panoramy ma dostawać 30 tys. zł miesięcznie? Pracownicy i związkowcy TVP są bardzo stanowczy w swoich opiniach w tej sprawie. Rzecznik Związku Zawodowego TVP Wizja stwierdził:

"Cały czas mówi się nam o trudnej sytuacji TVP, o konieczności oszczędzania (...), a jednocześnie zatrudnia, nie wiadomo dlaczego, nową, drogą prezenterkę. Dla nas to brzmi jak kpina i kompletne lekceważenie".

O tragicznej sytuacji finansowej TVP informowali nie tak dawno prezes KRRiTV Juliusz Braun oraz przewodniczący rady nadzorczej TVP Stanisław Jekiełek. W apelu skierowanym do ministrów skarbu oraz finansów zwracali uwagę na "całkowite załamanie systemu publicznego finansowania, w szczególności na skutek masowego nieprzestrzegania obowiązującego prawa w zakresie wnoszenia opłat abonamentowych". Ostrzegali także: "materializująca się obecnie groźba upadku mediów publicznych w Polsce byłaby precedensem w skali Unii Europejskiej i obciąży elity polityczne naszego kraju". W tym kontekście ciekawą interpelacją zaskoczył Donalda Tuska poseł PiS - Andrzej Jaworski. Zapytał on premiera: "Czy prawdą jest, iż bank obsługujący TVP w zakresie linii kredytowej na kwotę 100 mln zł, ze względu na tragiczną sytuację finansową TVP, cofnął swoją decyzję i odmówił dalszego utrzymywania tej linii kredytowej?", a także: "Czy prawdą jest, iż na kwietniowym, wyjazdowym posiedzeniu zarządu TVP omawiana była możliwość upadłości TVP?"

 

Powstaje pytanie - czy Donald Tusk przewidywał jakie konsekwencje będzie miało dla TVP użycie sformułowania "haraczu" w kontekście płacenia abonamentu? Czy zrobił to celowo i z premedytacja? Czy też raczej było to tylko pijarowskie zagranie, po części policzone na osłabienie telewizji, która wówczas jeszcze nie zawsze prezentowała materiały informacyjne, tak jak by to sobie życzył premier i jego otoczenie. Patrząc przez pryzmat uprawianej obecnie propagandy medialnej zachęcającej do płacenia abonamentu oraz dramatycznych apeli płynących ze strony KRRiTV, należy stwierdzić, że w 2008 roku Tusk chciał po prostu osłabić TVP, która nie była jeszcze pod kontrolą PO. Obecnie sytuacja się zmieniła, ale prawdopodobnie na ratunek publicznej telewizji jest już za późno. Swoją drogą warto by było zapytać premiera czy nadal podtrzymuje swoją opinię sprzed 4 lat. Myślę, że kwestia ta mogłaby szefa rządu wprawić w poważne zakłopotanie.   


Źródło informacji i cytatów:
- Artykuł Krzysztofa Feusette pt.: "Upadek TVP", opublikowany w tygodniku "Uważam Rze", nr 19 (66) / 2012, s. 14-17.

TVP | ABONAMENT RTV | CYTATY | TUSK, Donald

bezpośredni link do tekstu

 


 

     Sędzia NSA "miażdży" prawnika wynajętego przez kancelarię Bronisława Komorowskiego. Czy to samo zrobi z prawnikiem Tuska?
bezpośredni link do tekstu | wpis nr 111 - 11/05/2012

 

Poniżej prezentuje fragment wypowiedzi Ireny Kamińskiej, sędzi Naczelnego Sądu Administracyjnego, która - mówiąc językiem młodzieżowym - "zmiażdżyła" prawnika wynajętego przez kancelarie Prezydenta RP. Cała sprawa wzięła się z tego, że wspomniana kancelaria, mimo istnienia odpowiednich zapisów ustawy o dostępie do informacji publicznej, które przewidywały taką możliwość, nie chciała ujawnić treści pisanych dla Bronisława Komorowskiego ekspertyz dotyczących zmian w systemie OFE (które zostały przeprowadzone w 2011 r.). Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który nie uznał argumentów strony prezydenckiej i nakazał ujawnienie treści ekspertyz. Z wyrokiem tym Bronisław Komorowski nie mógł się pogodzić. Złożył kasację do Naczelnego Sądu Administracyjnego, jednak także i tutaj poniósł porażkę. Wspomniana zaś sędzia Irena Kamińska w taki sposób odpowiedziała na mowę prezydenckiego prawnika:

Słuchając wywodów pana mecenasa, miałam wrażenie, że pomylono władzę prezydencką z władzą królewską, która pochodziła od Boga i nie podlegała żadnej kontroli. Prawa prezydenta do podejmowania decyzji samodzielnie, uznaniowo, w sposób wolny od nacisków nie należy mylić z brakiem jakiejkolwiek kontroli społecznej nad działalnością prezydenta. To by była dyktatura.

Wyrok NSA cieszy w kontekście sprawy Piotra Grodeckiego, aplikanta radcowskiego, który 16/12/2011 - występując jako zwykły obywatel i powołując się na ustawę o dostępie do informacji publicznej - zwrócił się do kancelarii Donalda Tuska o udostępnienie wykazu wszystkich rozmów telefonicznych jakie odbył on z Władimirem Putinem w okresie 01/10/2009 - 12/12/2012 wraz z kserokopiami notatek, które były sporządzane po przeprowadzeniu rozmowy. Z uzyskanej od Kancelarii Prezesa Rady Ministrów odpowiedzi wynikało, że we wskazanym przedziale czasowym odbyło się 8 rozmów telefonicznych (wszystkie w 2010 r.): 3 lutego, 10 kwietnia (dwie), 29 kwietnia, 14 maja, 15 maja, 9 sierpnia oraz 29 października. Problem w tym, że notatce z rozmowy z 3 lutego została nadana klauzula "zastrzeżone", natomiast notatkom z rozmów odbytych w dniach 29 kwietnia, 14 i 15 maja - klauzula "poufne". Dodatkowo po dwóch rozmowach z 10 kwietnia miano nie sporządzać notatek wcale. W kolejnej korespondencji Grodecki wniósł o wskazanie m. in.: daty nadania klauzul tajności, osoby nadającej klauzule oraz dokładnej podstawy prawnej nadania klauzuli. W odpowiedzi sygnowanej przez wiceszefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Wojciecha Nowickiego możemy przeczytać:

(...) Dane dotyczące: osoby podpisanej pod dokumentem, osoby nadającej klauzulę, daty nadania klauzuli, nie mogą zostać udostępnione, ponieważ stanowią informacje objęte ochroną jako części dokumentów niejawnych. (...) Data nadania klauzuli tajności stanowi element dokumentu. W sytuacji, gdy cały dokument jest niejawny, niejawność ta rozciąga się na każdy jego element, dlatego informacja ta nie może zostać ujawniona. (...) Klauzule tajności nadaje osoba, która jest uprawniona do podpisania dokumentu, dlatego mając na uwadze brak możliwości udostępnienia informacji, kto podpisał dokument, nie można również wskazać osoby, która nadała mu klauzulę tajności.

Piotr Grodecki uznał powyższe wyjaśnienia Wojciecha Nowickiego w sprawie powodów utajnienia notatek za niewystarczające i zaskarżył decyzję o odmowie udzielenia informacji publicznej. Jednocześnie wezwał do "usunięcia naruszenia prawa" jakim miało być nieprzekazanie mu notatek z dwóch rozmów, których opisów nie klauzulowano (rozmowa z 9 sierpnia oraz 29 października). W odpowiedzi uzyskał pismo sygnowane podpisem szefa KPRM Tomasza Arabskiego, w którym można przeczytać, że ujawnienie notatek mogłoby utrudnić Polsce prowadzenie polityki zagranicznej i narazić nasze państwo na utratę wiarygodności. Z uwagi na wyczerpanie ścieżki, która zakładała upublicznienie treści notatek w wyniku prowadzenia korespondencji z KPRM, Grodecki złożył skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Ten zaś - tak jak to miało miejsce w przypadku ekspertyz w sprawie OFE, pisanych dla Bronisława Komorowskiego - może kancelarii premiera nakazać udostępnienie notatek (zwłaszcza tych nieklauzulowanych). Jeśli tak się stanie jestem ciekawy czy sprawa będzie musiała znaleźć ostateczne rozstrzygnięcie w NSA. Zakładając, że premier Tusk pozostanie nieugięty w kwestii ujawnienia treści notatek, nie można tego wykluczyć. Czy wówczas znowu trzeba będzie upomnieć rządzących, że ich władza nie jest królewską i nie pochodzi od Boga? Czas pokaże. 

Źródło informacji i cytatów:
- Artykuł Marka Pyzy pt.: "Tajne rozmowy Tuska z Putinem", opublikowany w tygodniku "Uważam Rze", nr 19 (66) / 2012, s. 24-27.

Tagi: KOMOROWSKI, Bronisław | TUSK, Donald | DOSTĘP DO INFORMACJI PUBLICZNEJ 

bezpośredni link do tekstu

 


 

     NIK: zaniechanie kontroli ciężaró-

wek przez ITD mogło się przyczynić do pogorszenia stanu polskich dróg

bezpośredni link do tekstu | wpis nr 110 - 09/05/2012

 

Z danych opublikowanych przez Instytut Badawczy Dróg i Mostów wynika, że co trzeci samochód ciężarowy poruszający się po drogach w Polsce jest przeciążony. Warto podkreślić, że przejazd tylko jednego przeciążonego TIRa o nacisku 20 ton na oś zużywa nawierzchnię w takim samym stopniu, co przejazd 2,5 mln samochodów osobowych. W praktyce oznacza to, że nowe drogi często wymagają remontu już po 3 latach użytkowania. Co na to Inspekcja Transportu Drogowego (ITD), której jednym z głównych zadań jest kontrolowanie poruszających się po Polsce samochodów ciężarowych? Zgodnie z raportem Najwyższej Izby Kontroli (NIK) z 26/03/2012 - organizacja i przeprowadzanie przez ITD kontroli pojazdów w latach 2008 - 2010 pozostawiała wiele do życzenia. NIK ustaliła przede wszystkim, że wojewódzkie oddziały ITD nie prowadziły kontroli poruszających się po polskich drogach ciężarówek w nocy, w weekendy oraz w święta. Rzadko wykonywały je też w okresie jesienno-zimowym. Co więcej - zdarzało się, że inspektorzy z ITD wykorzystywali do ważenia pojazdów wagi, które nie miały aktualnych świadectw legalizacji oraz takie, które w ogóle nie były do tego przystosowane. Ponadto kontrole przeprowadzane były głównie na drogach krajowych, ponieważ zarządcy dróg wojewódzkich, powiatowych i gminnych w znikomym stopniu przygotowali na swoim terenie stanowiska do ważenia pojazdów. Zadaniem NIK to wszystko w sposób istotny przyczyniło się do faktu, że 1/3 jeżdżących po Polsce pojazdów ciężarowych jest przeładowana.

 

W odpowiedzi na raport NIK, rzecznik Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego - Alvin Gajadhur - stwierdził, że wojewódzkie ITD zaniechały kontroli przeprowadzanych nocą i w weekendy bowiem inspektorzy są pracownikami służby cywilnej. Prowadzenie kontroli nocą i weekendami byłoby w takim przypadku sprzeczne z ustawą o służbie cywilnej. Rzecznik GITD dodał jednak, że "takie kontrole są przeprowadzane doraźnie". Gajadhur odniósł się także do ustaleń NIK dotyczących braku kontroli przeprowadzanych w porze zimowej. Jak się okazało, główną przyczyną zaniechania takich kontroli są... warunki atmosferyczne. Wagi stosowane przez ITD mają bowiem nie działać poprawnie, gdy temperatura spada poniżej 5 stopni.

 

NIK w swoim raporcie zwróciła także uwagę na to, że w kwestii skuteczności przeprowadzanych kontroli pomiędzy poszczególnymi wojewódzkimi oddziałami ITD występowały znaczące różnice. I tak: wojewódzka ITD w Łodzi przeprowadziła w 2008 r. ponad 1300 kontroli pojazdów ciężarowych, a kary nałozyła tylko w 11 przypadkach (0,8%). Dla porównania inspektorat z Bydgoszczy w tym samym roku na 420 kontroli ukarał prawie 60% kierowców. Ponadto zdaniem NIK inspektorzy ITD za bardzo koncentrują się na kontrolach przewoźników zagranicznych, choć to rodzimi przedsiębiorcy o wiele częściej dopuszczają się wykroczeń związanych z wagą pojazdu. W efekcie prawie połowa kontroli dotyczy obcokrajowców, ale naliczone im kary stanowią ledwie 4% wszystkich mandatów.

 

Zalecenia pokontrolne NIK są następujące - minister infrastruktury Sławomir Nowak, w celu ochrony polskich dróg przed przeciążonymi pojazdami, które w sposób istotny powodują ich dewastację, powinien podjąć działania mające na celu "zapewnienie systematycznego prowadzenia przez ITD kontroli wagi pojazdów" oraz "zwiększyć nadzór nad zakupami sprzętu dla tej formacji". Powstaje pytanie - czy w dobie oszczędności na wszystkim oraz likwidacji nie tylko dużych projektów infrastrukturalnych (koleje dużych prędkości, centralny port lotniczy), ale także zaniechania rozwoju infrastruktury w ogóle (na 2013 r. GDDKiA zakontraktowała w całej Polsce budowę lub remont jedynie 28 km dróg) "najmodniejszy minister" znajdzie środki, które pozwolą na realizację pokontrolnych zaleceń NIK? W mojej opinii jest to mało prawdopodobne. Bardzo jednak chciałbym się mylić.

 

 

Źródło informacji i cytatów:

- NIK o przeładowanych pojazdach i niszczeniu dróg (www.nik.gov.pl)

- NIK ocenia negatywnie kontrole Inspekcji Transportu Drogowego (biznes.onet.pl)

 

Tagi: INSPEKCJA TRANSPORTU DROGOWEGO | INFRASTRUKTURA | GOSPODARKA

bezpośredni link do tekstu

 


 

     Zasiadanie w radach nadzorczych miejskich spółek popularne wśród samorządowców
bezpośredni link do tekstu | wpis nr 109 - 07/05/2012


Jak wynika z opublikowanego w "Rzeczpospolitej" artykułu pt.: 'Miejskie spółki to żyła złota' (bezpośredni link: tutaj) - przedstawiciele lokalnych władz, dzięki zasiadaniu w radach nadzorczych samorządowych spółek, dorabiają całkiem spore pieniądze. Zarabianie w ten sposób to szczególna domena samorządowców Gdańska. Z ponad 300 tys. zł, jakie zarobił w 2011 r. wiceprezydent Gdańska Andrzej Bojanowski, pensja wiceprezydenta stanowiła jedynie nieco ponad 60% tej kwoty (tj. 185 tys. zł). Reszta do dochody za nadzorowanie Międzynarodowych Targów Gdańskich (46,5 tys. zł) oraz Biura Inwestycji Euro 2012 (ponad 70 tys. zł). Dodatkowe pieniądze to także poważny składnik pensji w przypadku innego gdańskiego wiceprezydenta – Wiesława Bielawskiego, który w 2011 r. do urzędniczej pensji (187,7 tys. zł) dorobił dzięki zasiadaniu w radach nadzorczych dwóch spółek miejskich łączną kwotę 105 tys. zł. Obydwóch wiceprezydentów Gdańska przebija jednak wiceprezydent Łodzi - Marek Cieślak, który obejmując swoje stanowisko, zamienił fotel członka zarządu Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej na miejsce w radzie nadzorczej tej spółki. Dodatkowo zasiadał także w radzie nadzorczej Zarządu Wodociągów i Kanalizacji w podłódzkich Pabianicach. Funkcje te dały Cieślakowi w 2011 r. łączny zarobek w wysokości 199 tys. zł. Warto dodać, że jako wiceprezydent zarobił "tylko" 161 tys. zł.

 

Więcej: 'Miejskie spółki to żyła złota' ("Rzeczpospolita")

 

Tagi: SAMORZĄD LOKALNY

bezpośredni link do tekstu

 


 

     "Zwłoki nieznane" - czyli okoliczno-

ści śmierci ks. Sylwestra Zycha

bezpośredni link do tekstu | wpis nr 108 - 06/05/2012


Ks. Sylwester Zych (1950 - 1989) - za Wikipedią: polski duchowny rzymskokatolicki, uczestnik ruchu opozycyjnego w PRL. Po raz pierwszy naraził się reżimowi komunistycznemu, gdy w drugiej połowie lat 70. zainicjował akcję wieszania krzyży w szkołach i przedszkolach w Tłuszczu. W działalności opozycyjnej występował także jako kurier w poufnych sprawach KPN. 

W 1982 został oskarżony o "próbę obalenia siłą ustroju PRL" i "przynależność do organizacji zbrojnej". Miało to związek ze śmiercią sierżanta MO, Zdzisława Karosa. 18 lutego 1982 w drodze do pracy Karos został zaatakowany w tramwaju przez dwóch młodych członków organizacji Powstańcza Armia Krajowa - Druga Kadrowa, której opiekunem był ksiądz Sylwester Zych. Organizacja powstała po wprowadzeniu w Polsce 13 grudnia 1981 stanu wojennego. Stawiała sobie za cel zgromadzenie broni palnej, która miała być następnie użyta w czasie konfrontacji z komunistyczną władzą. Napad na przypadkowego milicjanta miał być sposobem na zdobycie broni. Sierżant Karos nie oddał służbowego pistoletu i po początkowym zaskoczeniu postanowił rozbroić napastników. Został postrzelony w czasie szamotaniny przez jednego z nich: 17-letniego Roberta Chechłacza. Zmarł w szpitalu kilka dni później od rany postrzałowej w brzuch. Ks. Sylwester Zych, po pokazowym procesie, został ostatecznie skazany na karę 6 lat pozbawienia wolności za "próbę obalenia siłą ustroju PRL" i "przynależność do organizacji zbrojnej". Przetrzymywany był w ciężkich warunkach. W areszcie był poniżany i upokarzany, wielokrotnie grożono mu pewną śmiercią po wyjściu na wolność. Po zwolnieniu z więzienia był nadal śledzony i prześladowany przez bezpiekę. Często otrzymywał anonimy z groźbami śmierci oraz telefony z wyzwiskami. Kilka razy został pobity przez nieznanych sprawców. W marcu 1989 został napadnięty przez trzech mężczyzn, którzy trzymając go usiłowali wlać mu do gardła wódkę. Napastników spłoszył wówczas nadjeżdżający samochód.

Ks. Zych został znaleziony martwy w nocy 11 lipca 1989 przy dworcu PKS w Krynicy Morskiej. Był ubrany inaczej niż przed zaginięciem. W trakcie autopsji na ciele ks. Zycha zostały zidentyfikowane liczne obrażenia w tym pęknięte żebra oraz pręgi z tyłu głowy, być może spowodowane uderzeniami pałki.

 

ks. Sylwester Zych - zdjęcie pośmiertne

 

Bezpośrednio po zidentyfikowaniu zwłok, pracownik TVP w Gdańsku, Witold Gołębiowski, dostał osobiste polecenie Jerzego Urbana - wówczas przewodniczącego Komitetu ds. Radia i Telewizji - aby udać się do Krynicy Morskiej i nakręcić reportaż o księdzu, który "zapił się na śmierć" oraz nagrać wypowiedzi świadków. Komunistyczna propaganda przedstawia księdza w jak najgorszym świetle. W reportażu jako rzekomi świadkowie wypowiadają się pracownicy klubu "Riviera". Twierdzą, że w nocy zabójstwa podali księdzu, wraz z jakimś współtowarzyszem, po 10 stugramowych drinków na osobę. Według wersji przedstawionej przez władze PRL, ksiądz po wypiciu litra wódki opuścił lokal i zmarł kilkaset metrów dalej. W klubie oprócz trójki pracowników wypowiadającej się w reportażu nikt nie zauważył obecności księdza Zycha. Mężczyzny, który miał towarzyszył księdzu w klubie, nigdy nie przesłuchano.

 

W 1998 roku Telewizja Polska wyprodukowała film odsłaniający kulisy tajemniczej śmierci ks. Sylwestra Zycha pt.: "Zwłoki nieznane". Jak możemy przeczytać na stronie filmpolski.pl:

(...) Autorzy filmu wracają do tej dziwnej, budzącej wiele wątpliwości sprawy. Próbują dociec prawdy. (...) Przedstawiony w dokumencie plon tego swoistego śledztwa nie rozwiewa wątpliwości co do okoliczności śmierci ks. Sylwestra Zycha. Przeciwnie: mnoży pytania bez odpowiedzi.

Poniżej prezentuje w/w film, który obecnie dostępny jest w serwisie Youtube:

 

Film opublikowany na YT w dniu 14 marca 2012 przez użytkownika polkowniki

 

 

Źródło informacji i cytatów:

- http://pl.wikipedia.org/wiki/Sylwester_Zych 

- http://www.youtube.com/watch?v=RYXAvI4ANDI 

- http://www.ipn.gov.pl/dokumenty/zalaczniki/6/6-11202_g.jpg 

- http://www.13grudnia81.pl/portal/sw/698/6770/ksiadz_Sylwester_Zych.html 

- http://www.rp.pl/artykul/250733.html 

- http://www.rp.pl/artykul/250722,250753-Triada-zbrodni.html 

 

Tagi: ZYCH, Sylwester | PRL

bezpośredni link do tekstu

 


 

     Czarnecki: Politycy Platformy Obywatelskiej wolą zajmować się homoseksualistami niż autostradami

bezpośredni link do tekstu | wpis nr 107 - 05/05/2012

 

Onet.pl: Czy zgadza się pan z Janem Filipem Libickim, który uważa że homoseksualizm to wynaturzenie, a temat leczenia homoseksualizmu powinien móc funkcjonować w debacie społecznej?
Ryszard Czarnecki: Nie chcę komentować wypowiedzi polityków Platformy Obywatelskiej. Oni, zdaje się, wolą zajmować się homoseksualistami, niż autostradami. Większość społeczeństwa ma jednak inne priorytety i zainteresowania: autostrady i drogi szybkiego ruchu są ważniejsze od mniejszości seksualnych.

źródło: link

W mojej opinii powyższa odpowiedź Czarneckiego wydaje się być celna i godna cytowania, tym bardziej, że pytanie redaktora Onet.pl było dosyć prowokacyjne. Nie da się ukryć, że członkowie partii rządzącej wolą zajmować się tematami zastępczymi, takimi jak kwestie obyczajowe (homoseksualizm, zapładnianie in vitro itp.), aniżeli uprawiać realną politykę. Te działania doskonale wpisują się w rozwijany głównie przez prorządowe ośrodki medialne tzw. "przemysł przykrywkowy" - polegający na promowaniu i nagłaśnianiu tematów mało istotnych dla funkcjonowania państwa. 

Pisałem już o tym kiedyś, ale nie zaszkodzi powtórzyć: mainstream, nagłaśniając tematy "przykrywkowe" - przy odpowiednim uwypukleniu ich sfery emocjonalnej - jest w stanie całkowicie zająć uwagę milionów odbiorców medialnego przekazu. W ten sposób zmiatane pod dywan (zasłaniane) są tematy naprawdę ważne dla funkcjonowania całego państwa, za które odpowiedzialność ponosi władza. Taka sytuacja jest z pewnością patologiczna, bowiem o sprawach publicznych, czyli ważnych dla nas wszystkich, powinniśmy być informowani na co dzień w sposób rzetelny i kompleksowy. Im większa świadomość społeczna dotycząca mechanizmów władzy, tego czym się władza zajmuję, tym większa presja wywierana jest na rządzących. Niestety mam nieodparte wrażenie, że niektórym, wpływowym środowiskom w Polsce bardzo zależy, aby zwykli ludzie nie interesowali się polityką i sprawami publicznymi. Stąd też z gorliwością neofity promowane są tematy zastępcze, uprawiany jest na szeroką skalę inwazyjny "przemysł przykrywkowy" deformujący prawidłową percepcję tego co się wokół nas dzieje

 

W takim układzie mało które media zajmują się np. problemem powolnej "likwidacji Polski". Nie da się ukryć, że poza Warszawą - zatłoczoną, która tu i tam świeci blichtrem na kredyt - oraz kilkoma jako tako funkcjonującymi miastami typu Wrocław czy Kraków, nasz kraj składa się z wymierającej prowincji, w którą nikt nie inwestuje. Brakuje działań mających na celu podniesienie jakości życia, brakuje inwestycji infrastrukturalnych, likwidowane są połączenia kolejowe, zamykane szkoły, instytucje kulturalne, ośrodki zdrowia, sądy czy nawet ostatnio - komisariaty policji. Powstaje pytanie: gdzie jest ten "cywilizacyjny skok", o którym nie tak dawno mówił prezydent Komorowski przekonując, że reforma emerytalna jest niezbędna i konieczna (wspomniana reforma spowoduje, że przeciętny Polak spędzi na emeryturze 4 lata i umrze; przeciętny Francuz na emeryturze spędzi 15 lat). Jakby tego było mało - blisko 30% polskiego społeczeństwa (ok. 11 mln ludzi) żyje w ubóstwie lub ma status "wykluczonych społecznie" (zgodnie z badaniem Eurostatu z 2011 r.). Minimalna płaca brutto nie przekracza aktualnie 350 euro. 

 

To są tematy, którymi prorządowe telewizje i gazety nie chcą się zajmować. Dlaczego? - Bo władzy sprzyja cisza. Donald Tusk doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że dopóki sprzyjające mu media będą inwazyjnie promowały tematy podobne do sprawy małej Madzi z Sosnowca, to może czuć się bezpieczny o swoje stanowisko. Jeśli jednak kwestia ubóstwa sporej grupy społeczeństwa oraz problem "likwidacji Polski" przestaną być tematami 'tabu', pewne jest to, że obecny rząd wyleci z hukiem.

 

 

Źródło informacji i cytatów:

- Wywiad Onet.pl z Ryszardem Czarneckim: link  

 

Tagi: MEDIA | PRZEMYSŁ PRZYKRYWKOWY

bezpośredni link do tekstu

 


 

     Manipulacje w nowych podręczni- kach do historii

bezpośredni link do tekstu | wpis nr 106 - 04/05/2012

 

W nowym podręczniku do historii dla pierwszej klasy liceum pt.: "Ku współczesności. Dzieje najnowsze 1918-2006" autorstwa Andrzeja Brzozowskiego i Grzegorza Szczepańskiego znalazło się zadanie, z którego treści można wywnioskować, że "Gazeta Wyborcza" jest "najbardziej poczytną, najbardziej atrakcyjną dla szerokiej publiczności polską gazetą" (sic!). Poniżej prezentuję w całości treść tego zadania:

1. Przedstaw rolę "Gazety Wyborczej" i jej znaczenie dla społeczeństwa polskiego w okresie poprzedzającym wybory kontraktowe do parlamentu w 1989 roku.
2. Scharakteryzuj drogę "Gazety Wyborczej" od dziennika solidarnościowej opozycji do najbardziej poczytnej, atrakcyjnej dla szerokiej publiczności polskiej gazety.

Odpowiadając na pierwsze pytanie uczeń winien wyjść od genezy okrągłego stołu i tego, że "Gazeta Wyborcza" była tak na prawdę wynikiem układu do jakiego doszło pomiędzy reżimowymi przedstawicielami władzy PRL, a częścią starannie dobranej, koncesjonowanej opozycji, która gotowa była na daleko idące ustępstwa i przeniesienie rdzenia komunistycznego państwa w struktury nowo tworzonej III RP. Pojawia się pytanie - czy powyższa odpowiedź mieściłaby się w ramach tzw. "klucza odpowiedzi". Co do tego mam niestety wątpliwości. 

Jeśli chodzi o drugie pytanie to wszystko byłoby okej, gdyby nie ta nieznośna sugestia, czy wręcz podprogowe stwierdzenie faktu, że "Gazeta Wyborcza" jest dziś "najbardziej poczytną, najbardziej atrakcyjną dla szerokiej publiczności polską gazetą". W mojej opinii najgorszą formą manipulacji jest sugerowanie, że kłamliwe stwierdzenie jest prawdą (tak jak ma to miejsce powyżej, gdzie w sprytnie sformułowanym pytaniu zawarta jest odpowiedź). Tego typu manipulacje są najtrudniejsze do sprostowania, a już w ogóle jeśli pojawią się w podręczniku historii dla licealistów.

 

Źródło informacji i cytatów:
Tekst pt.: "Gazeta Wyborcza w nowych podręcznikach do historii" opublikowany na łamach serwisu Niezalezna.pl (link

Tagi: GAZETA WYBORCZA | POLITYKA HISTORYCZNA | SYSTEM MANIPULACJI | MEDIA

bezpośredni link do tekstu

     


Mapa tagów

kliknij w interesujące zagadnienie

 

ABONAMENT RTV | AFERA WYCIĄGOWA | ANTIFA | ART. 585 KSH | BEZPIECZEŃSTWO ENERGETYCZNE | BEZPIECZEŃSTWO I OBRONNOŚĆ | BONI, Michał | COUNTRY BRAND INDEX | CHINY | CYTATY | CZARZASTY, Włodzimierz | CZECZENIA | CZEMPIŃSKI, Gromosław | DEMOGRAFIA POLSKIDOSTĘP DO INFORMACJI PUBLICZNEJ | DRZEWIECKI, Mirosław | ELEKTROWNIA ATOMOWA W POLSCEFALZMANN, Michał | GAZ ŁUPKOWY | GAZETA WYBORCZA | GAZOCIĄG PÓŁNOCNY | GAZPROM | GENERALNA DYREKCJA DRÓG KRAJOWYCH I AUTOSTRAD | GEOPOLITYKA | GOSPODARKA | HISTORIA III RP | HISTORIA MEDIÓW III RP | INFRASTRUKTURA | ITI | JARUZELSKI, Wojciech | KANIA, Stanisław | KATASTROFA SMOLEŃSKA | KOLEJE W POLSCE | KOMOROWSKI, Bronisław | KORUPCJA W POLSCE | KRAJE NADBAŁTYCKIE | KRAJOWA RADA RADIOFONII I TELEWIZJI | KRAUZE, Ryszard | KRÓL, Marek | LUDOBÓJSTWO NA WOŁYNIU | MARSZ NIEPODLEGŁOŚCI | MARYNARKA WOJENNA W POLSCE | MEDIA | MICHNIEWICZ, Grzegorz | MORD W IHROWICY | NACZELNA RADA ADWOKACKA | NIESIOŁOWSKI, Stefan | NORD STREAM | NOWAK, Sławomir | PAKIET KLIMATYCZNY | PALIKOT, Janusz | PAPAŁA, MarekPATOLOGIE III RP | PLATFORMA OBYWATELSKA | PODATKI | POLITYKA HISTORYCZNA | POLITYKA ZAGRANICZNA | POLSKA AGENCJA ŻEGLUGI POWIETRZNEJ | "POLSKIE OBOZY KONCENTRACYJNE" | PRL | PRZEMYSŁ PRZYKRYWKOWYPRZYBYŁ, Mikołaj | PSED | PYJAS, Stanisław | REFORMA EMERYTALNA | ROSJA | ROSTOWSKI, Jacek | SECURITATE | SIKORSKI, Radosław | SOBIESIAK, Ryszard | SOUD | SPOŁECZEŃSTWO | SPOŁECZEŃSTWO OBYWATELSKIE | STALIN, Józef | STAN WOJENNY | STOCZNIA GDYNIA | STOCZNIA MARYNARKI WOJENNEJ | STOCZNIA SZCZECIŃSKA NOWA | STREŻYŃSKA, Anna | STYPUŁKOWSKI, Cezary | SYSTEM MANIPULACJI | SZPINETA, Dariusz | TOMCZYKIEWICZ, Tomasz | TUSK, Donald | TV TRWAM | TVN | TVP | URZĄD KOMUNIKACJI ELEKTRONICZNEJ | WALTER, Mariusz | WEJCHERT, Jan | WIZERUNEK POLSKI NA ŚWIECIE | WOJNA POLSKO-POLSKA | WOJSKOWE SŁUŻBY INFORMACYJNEWPROST | WYWIAD WOJSKOWY PRL | ZAWODY Z OGRANICZONYM DOSTĘPEM | ŻOŁNIERZE WYKLĘCI

 


Starsze teksty dostępne w archiwum:

- maj 2012

- kwiecień 2012

- marzec 2012

- luty 2012

- styczeń 2012

- grudzień 2011

- listopad 2011

- październik 2011

- wrzesień 2011

 


 

 

 CYTAT TYGODNIA 


"Dziś wiemy, że partia 'Ruch Palikota' nie powstała w Sali Kongresowej, dzisiaj wiemy, że została ona zainicjowana w gabinecie premiera Donalda Tuska. (...) Wszystkie akcje, które Janusz Palikot wykonywał i wykonuje do tej pory, mają przykryć problemy, które Donald Tusk ma z rządzeniem"

- Mariusz Grzegorczyk, jeden z działaczy Ruchu Palikota, którzy przeszli do SLD


 POLECANE FILMY na YT 

 

     Przegląd Tygodnia w Klubie Ronina - Łukasz Warzecha u Rafał Ziemkiewicz (14/05/2012):

x

źródło: http://www.youtube.com/watch?v=nmVjJ_SgLSA 

Opublikowane w dniu 14 maj 2012 przez użytkownika Blogpressportal

(15/05/2012)

 


     Media III Rzeczpospolitej. Studium manipulacji (1/2) - Bronisław Wildstein:

x

źródło: http://www.youtube.com/watch?v=nScqhFduwDw 

Przesłane przez sgsgqa dnia 18 lut 2011

(12/05/2012)

 


     Przegląd tygodnia w Klubie Ronina - S. Janecki, Ł. Warzecha, R. Ziemkiewicz (07/05/2012):

x

źródło: http://www.youtube.com/watch?v=ZMK-HO-ZKms 

Opublikowane w dniu 7 maj 2012 przez użytkownika Blogpressportal

(09/05/2012)

 


     Prof. Krzysztof Rybiński - gość Radia PiN:

x

źródło: http://www.youtube.com/watch?v=j-dPyh6vNhY 

Film opublikowany na YT w dniu 24 kwietnia 2012 przez użytkownika PiNradio 

(05/05/2012)

 


     Przykładowa manipulacja informacją dokonana przez "Gazetę Wyborczą":


źródło: http://www.youtube.com/watch?v=t5RAY56V4cg 

Film opublikowany na YT w dniu 29 stycznia 2012 przez użytkownika Thezenekbenben 

(05/05/2012)

 


     Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok - patriotyczna oprawa meczu:


źródło: http://www.youtube.com/watch?v=1r3WjPfIAoU 

Film opublikowany na YT w dniu 3 maja 2012 przez użytkownika slasknet 

(04/05/2012)

 


     Przemówienie Lecha Kaczyńskiego na wiecu w Tiblisi w czasie wojny Rosji z Gruzją:


źródło: http://www.youtube.com/watch?v=ZAI7Yym9dvY 

Film opublikowany na YT w dniu 27 kwietnia 2010 przez użytkownika zahaj

 


     Przegląd tygodnia w Roninie: Ziemkiewicz, Janecki, Warzecha 23.04.2012: 


źródło: http://www.youtube.com/watch?v=ynIs8CNYZEk  

Film opublikowany na YT w dniu 23 kwietnia 2012 przez użytkownika Blogpressportal

 


     Oblicza mediów III RP - Pijany Aleksander Kwaśniewski na grobach zamordowanych Polaków w Katyniu: 


źródło: http://www.youtube.com/watch?v=VW2THHW84bs 
Film opublikowany na YT w dniu 6 marca 2011 przez użytkownika FilmOpenGroup

 


     Historia Mediów III RP: "układ - hektary reklam za hektary publicystyki":

 

źródło: http://www.youtube.com/watch?v=iXVZaaFPOJA 
Film opublikowany na YT w dniu 27 lutego 2011 przez użytkownika  FilmOpenGroup

 


 POLECANE TEKSTY Z ARCHIWUM 

 

     Inwazyjny "przemysł przykrywkowy"
bezpośredni link do tekstu | wpis nr 94 - 07/04/2012

Racje ma Rafał Ziemkiewicz, który w swoim felietonie opublikowanym w "Plus/Minus" (weekendowy dodatek do "Rzeczpospolitej") stwierdził, że sprawa "rodziców Madzi" zdominowała ten obieg debaty publicznej, który przywykliśmy uważać za poważny. Ziemkiewicz zauważa, że jeśli tematem pt.: "co robią rodzice Madzi" żyją tygodniami tabloidy i pudelki to okej, bo można powiedzieć, że po to właśnie są. Ale jeśli włączmy TV chcąc obejrzeć jakiś program informacyjno-publicystyczny (np.: Fakty na TVN czy TVN24) i widzimy, że zamiast informacji o kryzysie rządzącej koalicji, reformie emerytalnej, bezrobociu, biedzie i ubóstwie Polaków, zacofaniu technologicznym, stanie polskich kolei, stanie służby zdrowia czy polityce zagranicznej, słyszymy tylko nowe rewelacje o "rodzicach Madzi", to - zgodnie ze słowami publicysty "Uważam Rze" - "trzeba walnąć w stół i krzyczeć: uważajcie, obywatele, propaganda znowu robi wam guano z mózgów!".

Niestety tzw. "przemysł przykrywkowy" (polegający na promowaniu i nagłaśnianiu tematów mało istotnych dla funkcjonowania państwa) rozwinął się w polskojęzycznych mediach mainstreamowych do granic sąsiadujących z absurdem. Podejrzewam, że gdyby kazać przypadkowemu obcokrajowcowi przez kilka dni oglądać główne serwisy informacyjne i najważniejsze programy publicystyczne, to mógłby on odnieść wrażenie, iż czyny i słowa rodziców Madzi są w Polsce ważniejsze i mają o wiele większa moc sprawczą niż wszystko to, co zrobią i powiedzą prezydent, premier, 100 senatorów, 460 posłów razem wziętych w łączności z Radą Episkopatu Polski i Komisją Totalizatora Sportowego. Rodziców Madzi może ewentualnie przebić obszerna, kilkugodzinna relacja z awaryjnego lądowania 2-osobowej awionetki na wojskowym lotnisku pod Warszawą, albo piąte z kolei huczne otwarcie Stadionu Narodowego. 

Tak już całkiem serio, to warto się zastanowić dlaczego wspomniane media tak bardzo promują tematy zastępcze, zamiast rzetelnie informować o najważniejszych informacjach z kraju i świata? W moim przekonaniu odpowiedź jest bardzo prosta: mainstream, nagłaśniając tematy "przykrywkowe" - przy odpowiednim uwypukleniu ich sfery emocjonalnej - jest w stanie całkowicie zająć uwagę milionów odbiorców medialnego przekazu. W ten sposób zmiatane pod dywan (zasłaniane) są tematy naprawdę ważne dla funkcjonowania całego państwa, za które odpowiedzialność ponosi władza. Taka sytuacja jest z pewnością patologiczna, bowiem o sprawach publicznych, czyli ważnych dla nas wszystkich, powinniśmy być informowani na co dzień w sposób rzetelny i kompleksowy. Im większa świadomość społeczna dotycząca mechanizmów władzy, tego czym się władza zajmuję, tym większa presja wywierana jest na rządzących. Niestety mam nieodparte wrażenie, że niektórym, wpływowym środowiskom w Polsce bardzo zależy, aby zwykli ludzie nie interesowali się polityką i sprawami publicznymi. Stąd też z gorliwością neofity promowane są tematy zastępcze, uprawiany jest na szeroką skalę inwazyjny "przemysł przykrywkowy" deformujący prawidłową percepcję tego co się wokół nas dzieje. W takim układzie, na najwyższych szczeblach władzy, bardzo łatwo przeforsować można pewne decyzje i rozwiązania legislacyjno-prawne, o których miliony obywateli nie będą miały pojęcia, a które będą niosły katastrofalne skutki dla naszego kraju (jak choćby podpisanie przez rząd niekorzystnej umowy gazowej z Rosją; gdyby istniała realna presja społeczna Tusk nigdy nie zdecydowałby się na zawarcie z Gazpromem aż tak niekorzystnego kontraktu).

Czy media robią to celowo? Obawiam się, że pytanie to należy traktować w kategoriach kwestii retorycznej.

 

 

Źródło informacji i cytatów:

- Felieton Rafała Ziemkiewicza pt.: "Pornocelebrygrafia" opublikowany w "Plus/Minus" (weekendowy dodatek do "Rzeczpospolitej") wydanie z 31/03-01/04 2012, s. 13. Bezpośredni link: 

http://www.rp.pl/artykul/852202.html (wejście 07/04/2012).

 

Tagi: MEDIA | PRZEMYSŁ PRZYKRYWKOWY | PATOLOGIE III RP

bezpośredni link do tekstu

 


 

     Zabójczy "Pakiet Klimatyczny"

bezpośredni link do tekstu | wpis nr 44 - 05/01/2012

 

Począwszy od stycznia 2013 roku zaczną w Polsce obowiązywać zaakceptowane przez rząd Donalda Tuska postanowienia unijnego "Pakietu Klimatycznego", który - jak się okazuje - będzie miał fatalne konsekwencje nie tylko dla sytuacji materialnej wszystkich Polaków, ale także dla konkurencyjności całej polskiej gospodarki

 

Czymże jest wspomniany "Pakiet"? - Jego założenia na pierwszy rzut oka wydają się być bardzo pożyteczne: chodzi o przeciwdziałanie niekorzystnym zmianom klimatycznym poprzez m.in. ograniczanie emisji gazów cieplarnianych, w tym przede wszystkim CO2. Wszystko brzmi bardzo ładnie dopóki nie przyjrzymy się szczegółom. Otóż ograniczanie emisji gazów cieplarnianych ma się odbywać poprzez tzw. unijny system handlu emisjami. System ten jest oparty na założeniu, że wszelkie zakłady przemysłowe (w tym w szczególności elektrownie węglowe) będą musiały od 2013 roku kupować prawa do emisji CO2 na specjalnych aukcjach. Bez wykupienia takiego prawa do emisji, nie będzie możliwa jakakolwiek produkcja. 

 

Europolitycy oraz liderzy polityczni, którzy byli za przyjęciem "Pakietu klimatycznego" twierdzą, że system handlu emisjami to najlepszy sposób na ukaranie państw będących największymi "trucicielami" i przekonanie ich do inwestycji ograniczających emisję zanieczyszczeń do atmosfery. Problem w tym, że 95 % energii elektrycznej produkowanej w Polsce pochodzi z elektrowni opalanych węglem, czyli z zakładów przemysłowych, w które system handlu emisjami uderzy najmocniej. Z uwagi na to Unia Europejska - na zasadzie wyjątku - zgodziła się, aby nasz kraj w latach 2013-2019 nie musiał kupować od razu 100% praw do emisji (tak jak będzie to miało miejsce w większości państw Wspólnoty), a jedynie ich określoną część (do 2012 roku prawa do emisji dwutlenku węgla Polska otrzymuje za darmo). I tak np.: w 2013 roku zakłady przemysłowe w Polsce będą musiały kupić na aukcjach prawa do emisji jedynie 30% całkowitej wartości emisji CO2 wytwarzanej w ciągu roku. Pozostałe 70% będą mogły wyemitować za darmo. Warto jednak podkreślić, że z roku na rok - aż do 2019 - wolumeny emisji, których nie będzie trzeba wykupić na aukcjach będą stopniowo maleć, by w 2020 r. zniknąć całkowicie.

 

Szacuje się, że prawo do emisji 1 tony CO2 ma kosztować ok. 40 euro (tj. ok. 175 zł). Przeciętna elektrownia węglowa o mocy 1600 MW (w Polsce jest kilkadziesiąt tego typu obiektów) potencjalnie może emitować do atmosfery ok. 3 mln ton CO2. Właściciel takiej elektrowni na zakup praw do emisji (przy założeniu, że nie otrzyma żadnych darmowych praw do emisji) będzie musiał wydawać rocznie ok. 500 mln zł. Cała Polska elektroenergetyka emituje rocznie ok. 160 mln ton gazów cieplarnianych. Łatwo więc obliczyć, że wykup praw do emisji takiej ilości gazów cieplarnianych może kosztować rocznie nawet 6,0 mld euro (26,0 mld zł)

 

Jakie będą skutki wdrożenia w życie postanowień "pakietu klimatycznego"? - wg raportów i analiz wielu niezależnych instytucji - katastrofalne dla polskiej gospodarki, która nie wytrzyma tak znacznego wzrostu kosztów produkcji energii elektrycznej. Z opracowań wykonanych przez firmę Energsys wynika, że "koszty społeczne i gospodarcze wdrożenia pakietu klimatycznego w Polsce przekroczą znacznie granicę społecznej akceptowalności oraz spowodują utratę konkurencyjności przez polską gospodarkę"

 

Zgodnie z artykułem Teresy Wójcik pt.: "Rujnujący pakiet klimatyczny" - rodzime koncerny energetyczne (PGE, ENEA, TAURON) do niedawna spodziewały się, że otrzymają darmowe pozwolenia na przynajmniej 70% swojej całkowitej emisji CO2 w 2013 roku. Okazało się jednak, że mogą liczyć jedynie na 45-50%, co w praktyce przełoży się na gwałtowny wzrost  ich wydatków związanych z produkcją energii już od 1 stycznia 2013 roku (warto zauważyć, że o wolumenie darmowych emisji w latach 2013-2019 dla poszczególnych elektrowni i elektro-ciepłowni w Polsce decyduje Departament Energetyki w Ministerstwie Gospodarki; może się okazać, że poszczególne zakłady przemysłowe czy elektrownie teoretycznie już w 2013 roku będą płaciły pełne stawki za emisję CO2 do atmosfery ponieważ taka będzie decyzja Departamentu Energetyki). Ocenia się, że PGE będzie musiała w ciągu tylko jednego roku (2013) wydać na koszty wynikające z wdrożenia "pakietu klimatycznego" kwotę co najmniej 1,8 mld zł (o 1,0 mld więcej niż pierwotnie zakładano). TAURON wyda na ten cel ok. 0,7 mld zł. Także pozostałe koncerny będą musiały się liczyć z większymi kosztami produkcji energii sięgającymi kilkuset mln zł. Z uwagi na powyższe eksperci z branży energetycznej szacują, że cena energii elektrycznej dla odbiorcy indywidualnego w 2013 roku wzrośnie o około 30-40%. Taki sam wzrost cen dla przemysłu przyczyni się do tego, że polskie firmy o wysokim udziale kosztów energii (głównie branża produkcji materiałów budowlanych, przemysł chemiczny, stalowy, wapienniczy, szklarski i papierniczy) nie będą w stanie konkurować na europejskim rynku. To z kolei spowoduje ograniczenie produkcji, a być może także częściową likwidacje zakładów i masowe zwolnienia, które pogłębią tylko kryzys. Należy też zauważyć, że z roku na rok pozwoleń na darmową emisję będzie coraz mniej, przez co cena energii nadal będzie wzrastać. Szacuje się wstępnie, że cena energii w 2020 roku (w porównaniu do ceny z końca 2011 roku) wzrośnie o około 100-120% (nie uwzględniając poziomu inflacji), a polski prąd będzie najdroższy na całym świecie.

 

Bez wątpienia "pakiet klimatyczny" w obecnym kształcie przyczyni się do strat polskiej gospodarki, których rozmiar trudno sobie wyobrazić. Powstaje pytanie czy polski rząd, który zgodził się na wdrożenie "pakietu", miał świadomość jego katastrofalnych skutków? Jeśli tak - to dlaczego nie sprzeciwił się jego wprowadzeniu? Warto zauważyć, że ze wszystkich krajów Unii Europejskiej, postanowienia "pakietu" uderzają najmocniej właśnie w Polskę. Dla przykładu francuska energetyka prawie w ogóle nie odczuje wprowadzenia "pakietu", bowiem oparta jest w całości na elektrowniach atomowych. 

 

Pozostaje mieć nadzieje, że sukces odniesie oddolna inicjatywa, o której ostatnio donosiły media, polegająca na zebraniu kilku milionów podpisów mieszkańców Unii Europejskiej pod petycją dotyczącą zawieszenia wdrożenia w życie pakietu klimatycznego. Do końca 2012 roku jest jeszcze trochę czasu, by zablokować ten rujnujący polską gospodarkę projekt.

 

 

Źródło informacji i cytatów:

- http://www.rp.pl/artykul/684164.html 

- http://www.rp.pl/artykul/705642.html 

- Artykuł Teresy Wójcik pt.: "Rujnujący pakiet klimatyczny" opublikowany w nr 51-52/2011 "Gazety Polskiej" (21-28 grudnia 2011), s. 33

 

Tagi: PAKIET KLIMATYCZNY | GOSPODARKA | BEZPIECZEŃSTWO ENERGETYCZNE

bezpośredni link do tekstu


 
 

(c) Niewygodne.info.pl  2011-2012 | idea | kontakt

gpcodziennie.pl | rebelya.pl | wpolityce.pl | nowyekran.pl | niezalezna.pl | stefczyk.info