BLOG - INFOGRAFIKI - YOUTUBE - MEMY 

     Choć nominalnie zarabiamy coraz więcej, to realnie płace od 10 lat stoją w miejscu. Wszyst- kiemu winien gigantyczny drenaż kapitału za granicę
wpis z dnia 29/07/2015

 

W ciągu ostatnich 10 lat przeciętne nominalne wynagrodzenie w Polsce wzrosło niemal o 100 proc. Teoretycznie zatem zarabiamy prawie dwa razy więcej. Niestety tylko teoretycznie. W praktyce bowiem realne płace zwiększyły się w niewielkim stopniu albo wcale. Najlepiej ukazuje to statystyka informująca nas o tym ile metrów kwadratowych nowego mieszkania można było kupić za przeciętną płacę. W 2004 roku za średnie wynagrodzenie można było kupić 0,8 metra kw. nowego mieszkania. W 2014 roku za przeciętną pensję można było kupić... również 0,8 metra kw. nowego mieszkania! Wszystko dlatego, że od czasu wejścia do UE Polska stała się największą neokolonią w Europie, drenowaną bezlitośnie z prawie wszystkich owoców gospodarczego wzrostu.

Oficjalne dane NBP nie nastrajają optymistycznie. W roku wejścia Polski do struktur Unii Europejskiej (2004) statystyczny Kowalski za swoją średnią krajową mógł kupić ok. 0,8 metra kwadratowego nowego mieszkania. Warto zauważyć, że ówczesna przeciętna płaca była niemal dwukrotnie mniejsza niż obecnie i wynosiła zaledwie 2289,57 zł brutto. W 2014 roku ten sam statystyczny Kowalski za swoją statystyczną średnią krajową mógł kupić dokładnie tyle samo metra kwadratowego nowego mieszkania jak w 2004 roku, czyli 0,8 - i to mimo, że średnia krajowa wzrosła do poziomu 3783,46 zł!

Jaki jest powód takiego stanu rzeczy? Dlaczego, mimo że płace nominalnie rosną, to realnie możemy za nie kupić niewiele więcej albo tyle samo co przed 10-laty? Odpowiedź na te pytania można znaleźć sięgając ponownie po statystyki NBP, a dokładnie - statystyki bilansu płatniczego (tj. informacje na temat tego ile pieniędzy do Polski wpłynęło, a ile opuściło nasz kraj w danym okresie). Okazuje się, że w latach 2005-2014 Polska była najobficiej drenowanym z kapitału państwem Europy! W ciągu wspomnianych 10 lat z Polski wyprowadzono równowartość około 540 mld zł! Szerokim strumieniem wypływały z naszego kraju gigantyczne transfery zysków, dywidend i innych owoców gospodarczego wzrostu. Stanowiący podstawę dobrobytu i zamożności kapitał był bezlitośnie drenowany przez zagraniczne rządy, spółki i przedsiębiorstwa. Wynikało to ze struktury naszego przemysłu (w dużej części zlikwidowany lub ograniczony do peryferyjnych montowni) oraz relacji właścicielskich sektora finansowo-usługowego (w większości przejęty przez koncerny mające swoje siedziby za granicą). Swoją cegiełkę dorzucał także rząd, który konsekwentnie powiększając zadłużenie naszego kraju, sprawia, że z roku na roku musimy płacić zagranicznym wierzycielom coraz większe odsetki za pożyczone pieniądze. Właśnie z tego powodu realna wartość polskich płac stała w miejscu. Właśnie dlatego przeciętny Kowalski, zarówno w 2004, jak i w 2014 roku, mógł kupić za swoją pensję niemal tyle samo nowego auta, mieszkania czy domu. Prawda jest taka, że dopóki III RP nie odrzuci neokolonialnej struktury gospodarczej i nie powstrzyma wypływu kapitału za granicę, dopóty realne płace Polaków nigdy nie dogonią tych europejskich.

 

Czytaj także: Zarabiamy dwa razy więcej, ale stać nas na tyle samo co przed dekadą (Money.pl)
Czytaj także: Drenowanie. Czyli wyzyskiwanie? (DoRzeczy.pl)
Źródło danych: Bilans płatniczy NBP (NBP.pl) 

wpis z dnia 29/07/2015

  


r e k l a m y


  

     Komorowski w ciągu dwóch miesięcy od przegranych wyborów rozdał swoim ludziom 826 tys. zł nagród. Rachunek za hojność uregulują podatnicy
wpis z dnia 28/07/2015

 

Niepokojące informacje dochodzą z kancelarii prezydenta. Okazuje się, że Bronisław Komorowski w ciągu zaledwie dwóch ostatnich miesięcy zdążył rozdać swoim ludziom ponad 826 tys. zł nagród. Widać wyraźnie, że odchodząca platformerska władza czerpie na koniec pełnymi garściami. Biorą ile wlezie i ile się da! Niczym się przy tym nie przejmują, bo za wszystko i tak zapłacą zwykli podatnicy.

"Super Express" dotarł do szokujących informacji na temat "nagrodowego rozpasania" do jakiego doszło w Kancelarii Prezydenta po przegranych przez Bronisława Komorowskiego wyborach. Zgodnie z informacjami potwierdzonymi przez biuro prezydenckiej kancelarii - w okresie od maja do lipca bieżącego roku za "ponadstandardowe zaangażowanie w realizację zadań oraz wykonywanie obowiązków wykraczających poza zakres powierzonych czynności" współpracownicy Komorowskiego oraz pracujący dla niego urzędnicy mogli liczyć na sowite nagrody. Łącznie wypłacono 826.750,00 zł nagród. Średnia wysokość pojedynczej nagrody wniosła blisko 3,4 tys. zł (na marginesie przypomnijmy, że statystyczny pracownik Kancelarii Prezydenta zarabiał w ubiegłym roku średnio 9,2 tys. zł miesięcznie).

W kontekście powyższego warto wspomnieć, że Bronisław Komorowski - jako prezydent RP - stosunkowo sporo nas kosztował. Szacuje się, że jego 5-letnia kadencja pochłonęła łącznie około 875 mln zł (koszty utrzymania kancelarii, wyjazdy, pensje, nagrody itp.). Więcej w Europie kosztowało jedynie utrzymanie brytyjskiej monarchii, kancelarii prezydenta Włoch oraz Francji. Te dwie ostatnie są jednak o wiele bardziej liczne od kancelarii, w której przez ostatnie pięć lat pracowali ludzie pokroju Szoguna.

 

Czytaj więcej: Komorowski przegrał wybory, więc rozdał 800 tys. na nagrody (Se.pl)
Czytaj także: Kancelaria prezydenta RP kosztuje więcej niż dwór brytyjskiej królowej (PolskieRadio.pl)

wpis z dnia 28/07/2015

 


r e k l a m y


  

     Cuda Platformy: Rok temu sprzedali Kulczykowi państwową spółkę "CIECH" za 619 mln zł. Wyzbyte udziały są dziś wyceniane na... 1,4 mld zł!
wpis z dnia 27/07/2015

 

W czerwcu ubiegłego roku rząd Tuska sprzedał za 619 mln zł większościowy pakiet akcji grupy chemicznej "Ciech", spółce kontrolowanej przez Jana Kulczyka. Pewnie dzisiaj nikt by się tym nie interesował, gdyby światła dziennego nie ujrzały tajne meldunki Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA), z których wynika, iż platformiane władze miały sprzedać Kulczykowi akcje "Ciechu" poniżej ich wartości rynkowej. Na niekorzyść rządowej ekipy przemawia również to, że rynkowa (giełdowa) wartość sprzedanych udziałów podskoczyła w ciągu roku ponad dwukrotnie, do poziomu 1,4 mld zł... Czy tak wyglądają "cuda" czasów Platformy Obywatelskiej?

Przypomnijmy, że w czerwcu ubiegłego roku rząd Tuska sprzedał należący do Skarbu Państwa większościowy pakiet akcji grupy chemicznej "Ciech" S.A. Nabywcą okazała się być spółka "KI Chemistry" z siedzibą w Luksemburgu, która jest kontrolowana przez Jana Kulczyka. Rząd sprzedał łącznie 19.972.900 akcji, tj. 37,9 proc. udziałów w "Ciech-u". Cenę jednostkową za akcje ustalono wówczas na 31 zł, co łącznie dało 619,16 mln zł.

Wątpliwości w sprawie prywatyzacji "Ciech-u" pojawiły się wraz z ujawnieniem przez Telewizję Republikę w lutym b.r. tajnego meldunku CBA, z którego wynikało, że władze naszego kraju sprzedały pakiet kontrolny nad "Ciechem" za mniej niż wynosiła jego wartość rynkowa. Do tego doszły jeszcze wyjawnione przez tygodnik "Do Rzeczy" notatki Centralnego Biura Śledczego (CBŚ) na temat treści nagranych rozmów, które dotyczyły prywatyzacji "Ciech-u". Okazało się, że istnieją nagrania rozmów Jana Kulczyka z: Janem K. Bieleckim, Pawłem Tamborskim (podsekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa) oraz z Pawłem Grasiem. 

W związku z powyższym Prokuratura Apelacyjna w Warszawie wszczęła na początku kwietnia b.r. śledztwo w sprawie możliwych nieprawidłowości przy prywatyzacji "Ciechu", które mogły narazić Skarb Państwa na straty znacznej wielkości. Rzecznik Prokuratury Apelacyjnej - Zbigniew Jaskólski - stwierdził, że śledztwo prowadzone jest w sprawie "niedopełnienia ciążących obowiązków i nadużycia udzielonych uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez osoby zobowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi Skarbu Państwa w związku ze zbyciem przez Skarb Państwa - w odpowiedzi na publiczne wezwanie KI Chemistry z grupy Kulczyk Investments - 37,9 proc. akcji Ciech SA za kwotę nie mniejszą niż 619 mln zł, czym wyrządzono państwu szkodę majątkową w wielkich rozmiarach".

W kontekście powyższego warto podkreślić, że obecnie za jedną akcję "Ciechu" na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie trzeba zapłacić 70,00 zł (dane z końca sesji 24/07/2015 r.) - to jest o 39 zł więcej niż wynosiła cena jednostkowa akcji, po której rząd sprzedał "Ciech" spółce należącej do holdingu Kulczyk Investments (31 zł). To też oznacza, że pakiet blisko 20 mln akcji, jakie spółka Kulczyka nabyła od Skarbu Państwa, jest dzisiaj warty około 1,4 mld zł. Gdyby dr Jan podjął teraz decyzję o sprzedaży tego pakietu za cenę rynkową, to zyskałby na takiej operacji blisko 779 mln zł.

 

Czytaj więcej: Ciech: śledztwo prokuratury ws. prywatyzacji. Akcje sprzedane zbyt tanio? (PolskieRadio.pl)
Czytaj więcej: Tykająca bomba podsłuchowa (DoRzeczy.pl)
Czytaj więcej: Korupcyjna afera w rządzie przy próbie prywatyzacji Ciechu?! Odkryte meldunki z bazy CBA rzucają nowe światło na aferę taśmową (wPolityce.pl)

wpis z dnia 27/07/2015

   


  

     Zdesperowany rząd Ewy Kopacz powiększa zadłużenie w szalonym tempie! Właśnie podpisał kolejną gigantyczną umowę kredytową!
wpis z dnia 26/07/2015

 

Tak źle nie było jeszcze nigdy: Według całkowicie oficjalnych danych, do których można się dokopać przeglądając stronę internetową Ministerstwa Finansów, dług naszego kraju w maju powiększał się z prędkością... 273 MLN ZŁ DZIENNIE! Uwzględniając dane z pierwszych pięciu miesięcy tego roku zadłużenie Polski powiększyło się o gigantyczną kwotę 30 mld 302 mln zł. Jeszcze nigdy w historii III RP dług nie przyrastał w tak szalonym tempie jak obecnie! Tymczasem rząd Ewy Kopacz właśnie podpisał z Bankiem Światowym kolejną gigantyczna umowę kredytową...

Rząd Ewy Kopacz właśnie podpisał z Bankiem Światowym kolejną umowę kredytową, zgodnie z którą Polska otrzyma 912,7 mln euro pożyczki (co stanowi równowartość ok. 3,78 mld zł). Pożyczka ta wpisuje się niestety idealnie w dotychczasowe działania ekipy rządowej. Z danych dostępnych na stronie Ministerstwa Finansów wynika, że w okresie od stycznia do maja b.r. zadłużenie Skarbu Państwa powiększyło się o gigantyczną kwotę 30 mld 302 mln zł. W samym tylko maju odnotowano wzrost wysokości długu o 8 mld 197 mln zł, co oznacza, że dzienny (podkreślam - DZIENNY) przyrost kształtował się na poziomie 273,2 mln zł! Niestety rząd Kopacz nie ma koncepcji jak uzdrowić finansową sytuację naszego kraju. Na ten rok przyjął mało ambitny budżet. Zakłada on utrzymanie wysokiego deficytu, wysokich obciążeń podatkowych i rosnącego zadłużenia. Niestety wiele wskazuje na to, że rok 2015 będzie rekordowy pod tym ostatnim względem.

 

Źródło informacji: Polska dostała 912,7 mln euro pożyczki od Banku Światowego (PolskieRadio.pl)
Źródło informacji: Zadłużenie Skarbu Państwa na koniec maja '15 r. (Finanse.mf.gov.pl)
Czytaj także: Eurostat potwierdza: Dług Polski znowu rośnie w zastraszającym tempie! W maju b.r. przybywało go z szybkością... 273 mln zł DZIENNIE! (Niewygodne.info.pl)

wpis z dnia 26/07/2015

    


  

     Kiedy największym problemem kraju jest in vitro, rząd sprzedaje strategiczną spółkę i zwiększa zadłużenie w tempie 273 mln zł dziennie!
wpis z dnia 24/07/2015

 

Oglądając przekaz mediów głównego nurtu można dojść do wniosku, że największymi problemami kraju, które dotykają milionów obywateli są kwestia refundowania in vitro, ustawa o związkach partnerskich oraz "wojna" z dopalaczami. Jeśli to rzeczywiście największe bolączki współczesnej Polski to stwierdziłbym, że jest cudownie. Niestety tak nie jest. Śmiem twierdzić, że wspomniane kwestie stanowią jedynie medialną zasłonę dla prawdziwych problemów takich jak bieda, niskie zarobki, fatalna służba zdrowia, gigantyczne zadłużenie oraz afery, przekręty, korupcja czy nepotyzm władzy. 

Ministerstwo Finansów ogłosiło, że zadłużenie Skarbu Państwa rosło w maju b.r. w zatrważającym tempie. Według całkowicie oficjalnych danych, do których można się dokopać przeglądając rządowe strony internetowe, dług naszego kraju powiększał się z prędkością... 273 mln zł dziennie. Podkreślam - DZIENNIE! Teraz pytanie - czy poinformowała o tym jakakolwiek telewizja informacyjna? Czy mowa była o tym w głównych wydaniach Wiadomości, Informacji, Faktów? Czy można było o tym przeczytać na "jedynkach" popularnych gazet czy serwisów internetowych? - Nie. Żadne media głównego nurtu nie raczyły o tym poinformować. Nikt nie bił na alarm. Nikt nie ostrzegał, że taka polityka fiskalna prowadzi do katastrofy na miarę dzisiejszej Grecji. Nikt nie przeprowadził prostej symulacji, która pokazałaby, że jeśli dług miałby dalej rosnąć w takim tempie jak w maju, to w ciągu roku powiększy się o kolosalną kwotę 100 mld zł. 

Zamiast informować i nagłaśniać sprawy ważne dla zdecydowanej większości (jeśli nie wszystkich) Polaków, takie jak sprawa gigantycznego wzrostu zadłużenia naszego kraju, media uwypuklają kwestie pokroju refundacji in vitro czy ustawy o homo-związkach. Czasami też, zamiast serwisu informacyjnego, mamy w rządowej telewizji kronikę wypadków drogowych. W ten oto prosty sposób zmiatane pod dywan (zasłaniane) są tematy naprawdę ważne dla funkcjonowania całego państwa (wspomniany stan finansów państwa, bezpieczeństwo i obronność, służba zdrowia, bezpieczeństwo energetyczne, nasilenie fiskalizmu), za które odpowiedzialność ponosi władza. Taka sytuacja jest z pewnością patologiczna, bowiem o sprawach publicznych, czyli ważnych dla nas wszystkich, powinniśmy być informowani na co dzień w sposób rzetelny i kompleksowy. Im większa świadomość społeczna dotycząca mechanizmów władzy, tego czym się władza zajmuję, tym większa presja może być wywierana na rządzących. Niestety mam nieodparte wrażenie, że niektórym, wpływowym środowiskom w Polsce bardzo zależy, aby zwykli ludzie nie interesowali się polityką i sprawami publicznymi. Stąd też z gorliwością neofity promowane są tematy zastępcze, uprawiany jest na szeroką skalę inwazyjny "przemysł przykrywkowy", promujący tematy trzeciorzędne, nie mające znaczenia dla naszego życia, ale przy tym deformujące prawidłową percepcję tego co się wokół nas dzieje. Przy ciągłym wałkowaniu sprawy mamy Madzi, związków partnerskich czy in vitro bardzo łatwo, czasem zupełnie "po cichu", przeforsować na najwyższych szczeblach władzy pewne decyzje i rozwiązania fiskalne czy legislacyjno-prawne, o których miliony obywateli nie będą miały pojęcia, a które będą niosły katastrofalne skutki dla naszego kraju...

...Rząd Ewy Kopacz sprzedaje właśnie strategiczną dla bezpieczeństwa energetycznego kraju spółkę (PKP Energetykę) i zwiększa zadłużenie w tempie 273 mln zł dziennie. Ale kogo to obchodzi, gdy do większości społeczeństwa dociera jedynie przekaz o in vitro i stanowisku hierarchów Kościoła Katolickiego w Polsce... By żyło się lepiej!

wpis z dnia 24/07/2015

   


  

     "Bratnia pomoc" v. 2.0? Niemiecka policja dostała nowe uprawnienia w Polsce: może legalnie pacyfikować i strzelać
wpis z dnia 23/07/2015

 

Media głównego nurtu, tak jak przemilczały przyjęcie przez PO-PSL ustawy 10-66, tak teraz milczą, gdy tworzone są regulacje wykonawcze wprowadzające w życie możliwości przewidziane wspomnianą ustawą. Kilka dni temu została podpisana umowa o współpracy polskiej i niemieckiej policji. Formalnie porządkuje ona dotychczasowe uregulowania prawne w zakresie działania polskich policjantów w RFN i niemieckich w Polsce. W praktyce jednak daje nowe uprawnienia, które każą nam zadać pytanie - gdzie jest granica w pozbywaniu się atrybutów suwerenności na rzecz zagranicznych funkcjonariuszy?

Wraz z momentem wejścia Polski do strefy Schengen niemieccy policjanci nabyli uprawnienia do walki z przestępczością transgraniczną. W praktyce polegało to na tym, że jeśli prowadzili na terytorium RFN pościg za przestępcą, który przekroczył granicę z Polską, to mogli go ścigać dalej już na terytorium naszego kraju. Mieli również uprawnienia do użycia broni palnej, ale tylko i wyłącznie w obronie swojego życia. Sytuacja ta zmieniła się diametralnie po 9.07.2015 r., kiedy to - na bazie możliwości przewidzianych "ustawą 10-66" - weszło w życie porozumienie o współpracy polskiej i niemieckiej policji, które znacząco wykracza poza europejskie standardy. Funkcjonariusze z Niemiec nabyli m. in. uprawnienia do użycia broni na terytorium Polski nie tylko w sytuacji, w której miałoby to uratować ich życie. Ponadto przyjęta umowa daje niemieckim policjantom możliwość prowadzenia na terytorium naszego kraju działań o charakterze niejawnym ("undercover"). Odpowiednia interpretacja zapisów umowy pozwoli również na podporządkowanie polskich jednostek policji zwierzchnictwu niemieckiemu.

W kontekście powyższego przypomnijmy, że na początku stycznia 2014 roku, Sejm - głosami PO, PSL, SLD i Ruchu Palikota - przyjął ustawę o udziale zagranicznych funkcjonariuszy w operacjach na terytorium Polski (tzw. ustawa 10-66). Ustawa ta dała podstawy prawne do przyjęcia regulacji umożliwiających funkcjonariuszom obcych państw na interwencje na terytorium Polski w wypadku "zagrożenia bezpieczeństwa publicznego" oraz "porządku publicznego". Umowa z 9.07.2015 r., która umożliwia niemieckim funkcjonariuszom działania na terytorium naszego kraju, jest pokłosiem przyjęcia wspomnianej ustawy.

 

Czytaj więcej: "Mamy umowę o współpracy policji wykraczającą poza standardy UE" (DW.com)
Czytaj także: Polska oddaje kolejne elementy suwerenności. Niemcy mogą nas aresztować i pacyfikować (pl.Blastingnews.com)

wpis z dnia 23/07/2015

   


 

     Efekty działalności partaczy i nieudaczników: 1,5-roczne opóźnienie gazoportu. 9-letnie opóźnienie atomu...
wpis z dnia 22/07/2015

 

Zgodnie z pierwotnymi obietnicami rządowej ekipy - najpóźniej do końca ubiegłego roku gazoport w Świnoujściu miał przyjąć pierwszy statek z LNG i być realną alternatywą dla dostaw drogiego gazu z Rosji. Rzeczywistość okazała się być jednak zupełnie inna. Co chwila dochodzą do nas informacje, że główny wykonawca wykorzystuje spartaczoną umowę ws. budowy gazoportu i żąda od platformianych władz nowych aneksów (czytaj: jeszcze większej kasy). Strona rządowa robi dobrą minę do złej gry i nieustannie przesuwa termin oddania do użytku tej inwestycji. To samo dotyczy elektrowni atomowej, gdzie po 6 latach funkcjonowania specjalnych spółek i rządowych pełnomocników nie wybrano nawet lokalizacji, w której miałaby powstać. Oto efekt działalności skończonych partaczy i nieudaczników.

Gazoport w Świnoujściu to flagowa porażka Platformy. Jak w soczewce widać tam wszystkie patologie ekipy rządowej. Warta blisko 2,5 miliarda złotych inwestycja miała być ukończona półtora roku temu, tak aby od czerwca 2014 roku przyjmować skroplony gaz z Kataru i być argumentem w negocjacjach z Gazpromem na temat obniżenia ceny sprowadzanego z Rosji gazu (płacimy najwięcej w Europie). Niestety budowa gazoportu się przedłuża i generuje coraz większe koszty, główny wykonawca co chwila szantażuje rząd zablokowaniem realizacji, a władze nie potrafią określić, kiedy w Świnoujściu będziemy mogli odbierać gaz LNG. 

To samo dotyczy innej strategicznej dla bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju inwestycji, tj. budowy elektrowni atomowej. Jeszcze w 2008 roku rząd Tuska ogłosił, że do 2020 roku zbuduje pierwszą polską siłownie jądrową. W tym celu powołał nawet specjalnego Pełnomocnika Rządu ds. Polskiej Energetyki Jądrowej (uchwała Rady Ministrów z dn. 13 stycznia 2009 r.). Niedługo później wyznaczony do realizacji tej inwestycji państwowy koncern PGE powołał dwie spółki-córki, które miały być odpowiedzialne za sukces tego przedsięwzięcia: PGE EJ oraz PGE EJ1. W skład zarządów tychże weszli oczywiście przedstawiciele platformianej ekipy (m.in. Aleksander Grad) i zaczęli przyznawać sobie "atomowe" wynagrodzenia. Niestety gigantyczne pensje dla "znajomych królika" nie przełożyły się zupełnie na proces postępu przy budowie pierwszej polskiej elektrowni atomowej. Bardzo szybko przesunięto datę ukończenia tej inwestycji na 2025 rok, a wczoraj PGE - w przesłanej do Polskich Sieci Elektroenergetycznych korespondencji technicznej - poinformował, że elektrownia zostanie ukończona w... 2029 roku, co daje nam 9-letnie opóźnienie w relacji do pierwotnej daty podawanej przez rząd Tuska (2020 rok). Fakty są takie, że po upływie blisko 6 lat od chwili ogłoszenia zamysłu wybudowania siłowni jądrowej i wydaniu w tym celu (m. in. na pensje i ciepłe posadki) kwoty 182,5 mln zł (to oficjalne dane spółki PGE EJ1 za lata 2009-2014), nie wybrano nawet lokalizacji, na której elektrownia ta miałaby powstać. Nie widać żadnych efektów dotychczasowych prac i nic nie wskazuje na to, aby budowa miała w ogóle ruszyć. Z perspektywy czasu można nawet zaryzykować stwierdzenie, że temat "atomu" okazał się być jedynie kolorowym wabikiem dla mediów i platformianego elektoratu, pustą narracją, która - odpowiednio uwypuklana przez prorządowe ośrodki medialne - miała odwrócić uwagę od nieudolności rządu Platformy i PSL-u w sferze bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju. 

wpis z dnia 22/07/2015

   


 

     Wyprzedaj wszystko co cenne i przynosi zyski, a otrzymaną kasę utop w kredytach - oto prawdziwa dewiza rządu PO-PSL
wpis z dnia 21/07/2015

 

Ciech, Azoty, PKP Cargo, PKO BP, Energa, PGE, PZU, BGŻ, KGHM, a teraz PKP-Energetyka - platformiana ekipa powoli lecz konsekwentnie wyprzedaje w częściach majątek narodowy przynoszący co roku gigantyczne zyski. Bezpowrotnie tracimy podstawy do stworzenia silnej gospodarki opartej na polskim kapitale. Co gorsze - blisko 60 miliardów zł, jakie rząd Tuska i Kopacz pozyskał ze sprzedaży spółek Skarbu Państwa, w większości poszło na spłatę wymagalnych pożyczek i kredytów pozaciąganych w imieniu Polski przez brytyjczyka Jana Vincenta-Rostowskiego, który przez 6 lat dowodził w resorcie finansów. A zatem - Majątek sprzedany, a kasa przepadła! By żyło się lepiej!

Zadłużaj kraj i wyprzedawaj to, co wartościowe. Z pozyskanej w ten sposób kasy spłacaj bieżące długi, tak aby w ostatecznym rozrachunku zostać gołym i niekoniecznie wesołym bankrutem - obserwując poczynania platformianej władzy z ostatnich 8 lat niestety taką mam właśnie refleksję. Oficjalne statystyki dostępne na stronach Ministerstwa Skarbu są zatrważające: w latach 2008-2014 władze naszego kraju dokonały wyprzedaży majątku narodowego (m.in. banki, kopalnie czy zakłady produkcyjne) za łączną kwotę 58,615 mld zł. Niestety spora część pozyskanych w ten sposób pieniędzy poszła na spłatę bieżącego zadłużenia, które w okresie rządów Donalda Tuska i Ewy Kopacz zwiększyło się o 100 procent, osiągając przy tym pułap biliona złotych (tj. tysiąca miliardów!). Innymi słowy - straciliśmy trwały i przynoszący gigantyczne zyski majątek, a kasę jaką dostaliśmy w zamian utopiliśmy w spłacie odsetek od pozaciąganych wcześniej pożyczek. 

Wydawało się, że rok 2015 będzie pierwszym, w którym proces masowej wyprzedaży majątku narodowego zostanie w końcu wstrzymany (wszak od stycznia rządowej ekipie nie udało się spieniężyć niczego poważnego i cennego, czego właścicielem byłby nasz kraj). Niestety powołany w czerwcu nowy minister Skarbu Państwa - Andrzej Czerwiński - rozwiał te nadzieje definitywnie. W komunikacie prasowym sprzed trzech tygodni podał on do publicznej wiadomości informację o tym, że platformiany rząd zamierza sprzedać pakiety akcji PZU, PGE oraz PKO BP - czyli spółek przynoszącym co roku państwu (czytaj: nam) gigantyczne zyski w postaci dywidend. Ale to nie koniec! Rząd Ewy Kopacz sprzeda również PKP Energetykę - strategiczną dla polskiego rynku kolejowego spółka, która posiada monopol (infrastrukturę) na dostarczanie energii elektrycznej wszystkim działającym w naszym kraju podmiotom kolejowym (dzięki czemu przynosiła poważne zyski)! Nabywcą ma być prywatny fundusz z Luksemburga. Ot kolejne potwierdzenie dewizy, zgodnie z którą stara się działać rząd PO-PSL: Wyprzedaj wszystko co cenne i przynosi dochody, a pozyskaną kasę utop w kredytach. By żyło się lepiej... Pytanie tylko - komu?

wpis z dnia 21/07/2015

   


  

     Wielki pośpiech rządu ws. prywatyzacji PKP Energetyki! Jeszcze przed wyborami chcą sprzedać strategiczną spółkę zagranicznemu funduszowi!
wpis z dnia 20/07/2015

 

PKP Energetyka to strategiczna dla polskiego rynku kolejowego spółka wyceniana na 1,5 mld zł. Ma ona monopol (infrastrukturę) na dostarczanie energii elektrycznej wszystkim działającym w Polsce podmiotom kolejowym, dzięki czemu przynosi co roku spore zyski. Ponadto jest uznawana za spółkę mającą wpływ na bezpieczeństwo energetyczne całego kraju. Do tej pory należała do Skarbu Państwa. Już wkrótce ma to się jednak zmienić. Rząd Platformy chce ją pilnie sprywatyzować. Proces sprzedaży PKP Energetyki ma się zakończyć jeszcze przed jesiennymi wyborami. Nabywcą ma być fundusz private equity z Luksemburga, choć formalnie będzie działał poprzez spółkę z kapitałem zakładowym w wysokości... 5 tys. zł.

Przypomnijmy, że pod koniec grudnia ubiegłego roku rząd Ewy Kopacz podjął decyzję, aby wystawić na sprzedaż 100 proc. akcji PKP Energetyki - strategicznej spółki dla polskiego rynku kolejowego, która dostarcza energię elektryczną wszystkim działającym podmiotom kolejowym w Polsce. Dzięki praktycznemu monopolowi w tej dziedzinie (nikt inny w Polsce nie ma takiej infrastruktury co PKP Energetyka), co roku generowała całkiem pokaźne zyski (raport za 2013 rok mówił o przychodach ze sprzedaży w wysokości 3,69 mld zł oraz zysku netto na poziomie 89,9 mln zł). 

Potencjalnie zainteresowani zakupem akcji mieli zgłaszać się do banku inwestycyjnego Rotschild Polska. Eksperci rynku kolejowego przewidywali, że wartą od 1,3 do 1,5 mld zł PKP Energetykę kupi któryś z kontrolowanych przez Skarb Państwa koncernów energetycznych (PGE, Enea lub Energa), tak aby państwo nadal miało kontrolę nad tą strategiczną dla bezpieczeństwa energetycznego kraju spółką. Ku wielkiemu zaskoczeniu ogłoszono, że wyłączność na zakup akcji PKP Energetyki otrzymał fundusz private equity - CVC Capital Partners z siedzibą w Luksemburgu. Co ciekawe - z doniesień medialnych wynika, że faktycznym podmiotem który ma przejąć PKP Enegetykę jest spółka Caryville Investments Sp. z o.o., której kapitał zakładowy wynosi jedynie... 5 tys. zł. 

Eksperci nie mają wątpliwości - sprzedaż PKP Energetyki prywatnemu funduszowi "jest pozbawiona sensu gospodarczego, biznesowego i funkcjonalnego". Przekładając tę sytuację na transport drogowy, to tak jakby rząd za pośrednictwem GDDKiA sprzedał na wyłączność jakiejś prywatnej firmie z zagranicy prawa do wszystkich dróg krajowych w Polsce. Janusz Zubrzycki, dyrektor zarządzający w Zespole Doradców Gospodarczych TOR, w wypowiedzi dla portalu Rynek-Kolejowy.pl stwierdził, że taki właściciel będzie mógł "zrobić ze spółką to co zechce i niekoniecznie będzie się kierował interesem polskiej kolei, w rozumieniu sprawnego funkcjonowania PKP PLK. Nie trudno jest sobie wyobrazić sytuację dwukrotnego wzrostu cen. W końcu będzie to monopolista prywatny". 

Nie podlega dyskusji fakt, że spółki kluczowe dla bezpieczeństwa kraju, które zarządzają strategiczną infrastrukturą czy siecią przesyłową, nie powinny być prywatyzowane, a przynajmniej nie powinny być sprzedawane zagranicznym podmiotom. Niestety rząd Ewy Kopacz uważa inaczej. Niewykluczone, że prawdziwym powodem wyprzedaży PKP Energetyki jest finansowy deficyt w budżecie kraju. Przypomnijmy, że w tym roku ZUS-owi na wypłatę emerytur zabraknie rekordowej kwoty 52,4 mld zł (rząd pieniądze te będzie musiał przelać do ZUS w postaci dotacji i pożyczek), a wpływy z tytułu podatku VAT po pierwszych sześciu miesiącach tego roku było o 5 mld zł niższe niż założono w planie budżetowym na 2015 rok. Być może ekipa Ewy Kopacz pokumała się, że w kasie państwa brakuje środków na bieżące funkcjonowanie, stąd decyzja o przyspieszeniu prywatyzacji PKP Energetyki i sprzedaży jej w ręce zagranicznego funduszu (który pewnie zaoferował wyższą kwotę), zamiast pozostawienia w ramach Grupy PKP czy przekazania do któregoś z koncernów energetycznych kontrolowanych przez Skarb Państwa. 

 

Czytaj więcej: Prywatyzacja PKP Energetyki przyspiesza (Rynek-Kolejowy.pl)
Czytaj także: Zubrzycki: Prywatyzacja PKP Energetyka? Bez sensu (Rynek-Kolejowy.pl)
Czytaj także: Sprzedaż PKP Energetyki do funduszu CVC obniża bezpieczeństwo kraju? (Rynek-Kolejowy.pl)

wpis z dnia 20/07/2015

   


  

     Dobrobyt platformianych czasów: Aż 6,5 mln Polaków żyje za mniej niż 700 zł miesięcznie!
wpis z dnia 19/07/2015

 

Oficjalne dane są porażające: 2,8 mln Polaków nie ma pieniędzy na jedzenie, 6,5 mln Polaków żyje za mniej niż 700 zł miesięcznie, a 12 mln nie posiada jakichkolwiek oszczędności. Oto niedostrzegana przez mainstreamowe media wersja "dobrobytu" plaformianych czasów.

Z publikowanych przez Główny Urząd Statystyczny (GUS) danych wyłania się dramatyczny obraz rzeczywistości w jakiej przyszło nam żyć. Według oficjalnych informacji w naszym kraju aż 2,8 mln osób żyje w skrajnej biedzie, czyli nie posiada odpowiednich środków na zagwarantowanie sobie i swoim najbliższym biologicznej egzystencji. Około 6,5 mln ludzi jest zmuszonych do przeżycia za kwotę niższą niż 700 zł miesięcznie, a ok. 12 mln nie posiada jakichkolwiek oszczędności bowiem wszystko to, co uda im się zarobić przeznaczają na bieżące wydatki egzystencjalne.

Niestety do wzrostu ilości osób cierpiących z powodu biedy i niedostatku istotnie przyczyniła się ekipa Platformy Obywatelskiej. Przypomnijmy, że w Polsce obowiązuje najniższa w Europie kwota wolna od podatku (3091 zł), która na domiar złego nie była aktualizowana od 8 lat, czyli czasu kiedy do władzy dostała się wspomniana ekipa Tuska, Kopacz i Komorowskiego. Taka polityka przyczyniła się do kuriozalnej i niespotykanej nigdzie indziej sytuacji, kiedy podatek dochodowy (PIT) należy płacić nawet od dochodów, które mają nam zapewnić biologiczną egzystencję. Warto zauważyć, że równowartość rocznego minimum egzystencji na jedną osobę wynosi obecnie ok. 6500 zł (tj. ok. 542 zł na miesiąc). Kwota ta ma zagwarantować egzystencję na minimalnym, dopuszczalnym poziomie (jedzenie + woda + ubrania z secondhandu). Tymczasem Platforma każe nam płacić 18 proc. podatek od dochodów, które w skali roku przekroczą pułap 3091 zł! To oznacza, że ktoś kto w ciągu całego roku zarobi wspomniane 6500 zł, musi oddać fiskusowi ponad 610 zł podatku. Na życie nie zostanie mu 6500 zł, lecz już tylko 5890 zł (tj. ok. 491 zł na miesiąc).

Czy Platformiana władza czuje te klimaty? Czy wiedzą jak przeżyć w ciągu miesiąca za kwotę 491 zł?? Obawiam się, że jest to im zupełnie obce. Co więcej - na ludzi, którzy muszą egzystować za tak skromne pieniądze, mają wylane... Oni chodzą na kolacje, na których jedzą ośmiorniczki i popijają drogie wina. Wystarczy tylko przypomnieć ile wydali podczas podsłuchiwanych rozmów Sikorski z Rostowskim (1352 zł) czy Belka z Sienkiewiczem (1435 zł). I to tylko na jeden posiłek! A ty - zwykły Polaku - płać wysokie podatki i żyj za grosze! 

wpis z dnia 19/07/2015

                                                                     


      

Starsze wpisy dostępne w archiwum:

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2012: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2011: 09 | 10 | 11 | 12

     


 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu

 

 


r e k l a m y


 POLECANE INFORMACJE i OPINIE: 

     Ekipie Platformy odwaliło zupełnie! Szefa Biedronki z Portugalii postanowili odznaczyć Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi!

Najpierw Ewa Kopacz w publicznej telewizji zachęcała Polaków do robienia zakupów w Biedronce. Teraz dyrektor operacyjny Grupy Jeronimo Martins (właściciela Biedronki) odbierze z rąk Grzegorza Schetyny Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi RP nadany przez Bronisława Komorowskiego. Oto neokolonialna istota platformianej III RP! Róbmy dobrze zagranicznym koncernom, a gnębmy lokalnych przedsiębiorców!

(29/07/2015)

 

     Standardy PO: Za mówienie prawdy mogą wyrzucić z pracy, a trudne pytania "uchylają". Sorry, taki mamy klimat...

Minister zdrowia Marian Zembala, który miał być dla Platformy wizerunkowym kołem ratunkowym, póki co zachowuje się jak jakiś rosyjski satrapa, który kompletnie nie czuje otaczającej go rzeczywistości. Ordynatora oddziału ginekologiczno-położniczego we Wrocławiu kazał zawiesić za słowa o tym, że kobiety w polskich szpitalach często rodzą w dramatycznych warunkach, co urąga ich godności i oznacza dla nich kompletny brak szacunku. Wcześniej zasłynął z "uchylenia" pytania zadanego przez dziennikarza na oficjalnej konferencji prasowej. Ot, takie platformiane standardy...

(29/07/2015)

 

     W kolebce PO (Gdańsk) władze lokalne sprzedały za bezcen 3 ha ziemi w centrum miasta. Miało tam powstać boisko, a będą... osiedle i sklepy

Czy w wylęgarni Józków Bąków (Gdańsk) znowu ktoś zarobi grube miliony uwłaszczając się na publicznym majątku? Niestety wiele na to wskazuje. 10 lat temu władze Gdańska sprzedały działaczom sportowym za symboliczny 1 proc. wartości niemal 3 hektary ziemi w samym centrum miasta (teren był wówczas wyceniony na 4,2 mln zł, a sprzedano go za 42 tys. zł). Warunek transakcji był taki, że nowi właściciele na zakupionym gruncie zbudują pełnowymiarowe boisko piłkarskie z trybunami i będą tam prowadzili "działalność sportową". Po upływie 10 lat boiska jak nie było, tak nie ma, a "działacze sportowi" wpadli na pomysł wybudowania osiedla mieszkaniowego ze sklepami. By żyło się lepiej!

(28/07/2015)

 

     Dlaczego PO chce zniszczyć SKOK-i? Czy dlatego, że są polskie i stanowią realną konkurencję dla banków z zagranicy?

Ewa Kopacz zachowuje się tak, jakby była opłacanym przez międzynarodowych bankierów premierem-marionetką z kraju "trzeciego świata". Z jej słów wynika, że lokalne przedsiębiorstwa finansowe (jakimi są SKOK-i) są utrudnieniem dla zagranicznych banków, bowiem stanowią dla nich realną konkurencję. - "SKOK-i to obciążenie dla systemu bankowego" - powiedziała wczoraj na konferencji prasowej. Wtórują jej inni funkcjonariusze Platformy, którzy oczerniając w publicznych wypowiedziach polskie instytucje finansowe w rzeczywistości działają w interesie zagranicznych banków i ich właścicieli.

(28/07/2015)

 

     Pytanie: Kiedy platformiani kolesie przestaną brać gigantyczne pensje za udawanie, że budują elektrownie atomową?

Od ponad 6 lat rząd Platformy i PSL udaje, że buduje w Polsce elektrownie atomową. Efektów oczywiście brak, ale kasa leci szerokim strumieniem. Na same tylko pensje dla zatrudnionych w spółkach, które powstały w ramach projektu budowy pierwszej polskiej elektrowni atomowej, wydano już 34,9 mln zł.

(27/07/2015)

 

     Dramatyczne dane GUS: W ciągu ostatniego roku w Polsce ubyło 57 tys. młodych ludzi. Przybyło za to 227 tys. emerytów

Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował raport pt. "Powierzchnia i ludność w przekroju terytorialnym w 2015 r.". Dane, jakie wyłaniają się z tego opracowania, są zatrważające. W ciągu ostatniego roku liczba osób w wieku przedprodukcyjnym (0-17 lat) zmniejszyła się o 52,3 tys. Znacząco zwiększyła się za to liczba emerytów - aż o 227,3 tys. To może oznaczać tylko jedno - katastrofę finansową ZUS, a w konsekwencji całego państwa.

(24/07/2015)



     Niemcy blokują budowę baz NATO w Polsce. Rząd Kopacz nie ma nic do powiedzenia

Jak wygląda konsekwencja polityki uległości rządu Platformy, który robił dosłownie wszystko aby Niemcom było dobrze? - Tak, że w strategicznych dla bezpieczeństwa naszego kraju kwestiach, takich jak rozmieszczenie i budowa baz NATO, wiążące decyzje podejmuje rząd w Berlinie. 

(24/07/2015)

 

     Eurostat potwierdza: Dług Polski znowu rośnie w zastraszającym tempie! W maju b.r. przybywało go z szybkością... 273 mln zł dziennie!

Unijny Eurostat nie ma wątpliwości - dług publiczny w Polsce znowu rośnie w zawrotnym tempie. O ile w I kw. 2014 r. wynosił on 48,6 proc. PKB, to rok później urósł do poziomu 50,8 proc. PKB. W takim tempie najdalej za rok, może półtora, dług naszego kraju powinien osiągnąć poziom sprzed "skoku na OFE", kiedy to rządzący zabrali z kont emerytalnych Polaków równowartość ponad 150 mld zł.

(23/07/2015)

 

     Ale jaja! Spółka Skarbu Państwa (PGE) będzie płacić 8 mln zł rocznie, aby Stadion Narodowy przestał w końcu przynosić straty!

Stadion Narodowy w Warszawie zmienia nazwę. Nie było by w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że spółka kontrolowana przez Skarb Państwa (PGE) za fakt umieszczenia swojego logo w nazwie stadionu będzie musiała w ciągu 5 kolejnych lat wyłożyć kolosalne 40 mln zł (8 mln zł rocznie). Dzięki temu spółka celowa od zarządzania stadionem (PL.2012+) pierwszy raz w historii nie będzie musiała wykazywać strat z tytułu funkcjonowania stadionu...

(22/07/2015)

 

     Biedny zapłaci więcej. Aż o 111% wzrosła realna wysokość podatku PIT płaconego przez najuboższych od czasu kiedy władzę przejęła PO

W Polsce w rzeczywistości obowiązuje regresywny system podatkowy, w którym ubożsi obywatele płacą proporcjonalnie dużo wyższe podatki niż ich zamożniejsi rodacy. Dla najbogatszych III RP zaczęła z kolei przypominać raj podatkowy. Niestety dysproporcje podatkowe w okresie rządów Platformy i PSL tylko się powiększyły. Wszystko za sprawą utrzymywania przez 8 ostatnich lat kwoty wolnej od podatku na kuriozalnie niskim poziomie, która nakazuje najbiedniejszym płacić podatek PIT od dochodów mających im zapewnić biologiczną egzystencję. To spowodowało, że realna wysokość płaconego przez nich podatku wzrosła w tym czasie aż o 111 proc., mimo że ich płace zwiększyły się jedynie o 55 proc.

(21/07/2015)

 

     NIK znowu miażdży: Rządowe programy aktywizacji bezrobotnych to pieniądze wyrzucone w błoto, a staże to darmowa siła robocza

NIK zbadał skuteczność rządowych programów aktywizacji bezrobotnych za okres od 2011 r. do I kwartału 2014 r. Efekt? - Szkolenia czy prace interwencyjne w niewielkim stopniu pomagały bezrobotnym w znalezieniu pracy, a ludzie na stażach byli traktowani przede wszystkim jako darmowa siła robocza. Wygląda więc na to, że nadal głównym powodem spadku bezrobocia w Polsce jest masowa emigracja populacji w wieku produkcyjnym oraz majstrowanie przez rządzących przy metodologii wyliczania stopy bezrobocia przez GUS...

(20/07/2015)

 

     Dramatyczna sytuacja ZUS: Na wypłatę świadczeń zabraknie w tym roku aż 52,4 mld zł! To równowartość tysiąca finałów WOŚP...

ZUS jest już faktycznym bankrutem. Obowiązkowe składki na ubezpieczenia społeczne nie wystarczają na wypłatę bieżących rent i emerytur. Powstający z tego tytułu deficyt sięgnie w tym roku aż 52,4 mld zł. Lata zaniedbań i brak reform powoduje, że z roku na rok sytuacja będzie się pogarszać. ZUS będzie potrzebował coraz większych ilości pieniędzy na wypłatę świadczeń, bowiem coraz więcej ludzi będzie przechodziło na emerytury, a to - bez poważnych zmian systemowych - najprostsza droga do bankructwa całego kraju.

(17/07/2015)

 

     Polscy podatnicy jednak wyłożą pieniądze na ratowanie Grecji. Na początek ma to być blisko miliard złotych

Komisja Europejska zaaprobowała pomysł, aby pożyczyć Grecji pieniądze z Europejskiego Mechanizmu Stabilizacji Finansowej (ang. EFSM). Składki do EFSM płaci również Polska, jako kraj członkowski UE. W praktyce oznacza to, że - wbrew temu co mówili przedstawiciele rządu Kopacz - zapłacimy za ratowanie Grecji. Szacuje się, że na początek może być to kwota 210 mln euro, czyli równowartość 870 mln zł.

(17/07/2015)

 

     Polska przeżywa swój "złoty okres", tymczasem 48% młodych chce stąd emigrować za raz po studiach. Czyżby władza kłamała?

Dlaczego młodzi i wykształceni ludzie chcą uciekać z kraju, który przeżywa swój "złoty okres"? Dlaczego chcą wyjeżdżać z kraju pełnego dobrobytu i szczęścia? Wszak codziennie od 8 lat słyszymy w telewizji z ust rządowych funkcjonariuszy, że u nas jest suto, dostatnio i dobrze. Hmmm... A może dlatego chcą stąd emigrować, aby nie czekać 6 lat na wizytę u lekarza specjalisty? Może dlatego, że w UK pampersy są o połowę tańsze, a podatki 3-krotnie niższe? A może dlatego, że się pokapowali, że partia na którą głosowali ich oszukała, a lider uciekł niczym szczur z tonącego okrętu...?

(16/07/2015)

 

     Dlaczego platformiana władza utajniła przed Polakami treść instrukcji dotyczących negocjacji gazowych z Rosją?

Polska musi płacić Gazpromowi gigantyczne pieniądze za gaz sprowadzany z Rosji. To efekt "prac" zespołu polskich negocjatorów, którzy pod kierownictwem Waldemara Pawlaka na przełomie 2009 i 2010 roku ustalali z Rosjanami warunki cenowe długoterminowej umowy na dostawy gazu do Polski. Co ciekawe - Donald Tusk osobiście podjął decyzję, aby utajnić przed opinią publiczną instrukcje negocjacyjne jakie wówczas wysyłał Pawlakowi. Ewa Kopacz podtrzymała decyzję o ich utajnieniu. Czego obawia się platformiana władza?

(15/07/2015)

 

     Kiedy ekipa PO-PSL podnosi w Polsce wiek emerytalny do 67 lat, rząd w Niemczech obniża go do 63. Można? Można!

Kiedy Donald Tusk podwyższył Polakom wiek emerytalny do 67. roku życia, jego przełożona - Angela Merkel - umożliwiła swoim obywatelom przechodzenie na emerytury w wieku 63 lat. Co innego w kraju nad Wisłą. Zdaniem wielu ekspertów, aby polski system emerytalny się nie załamał, a państwo nie zbankrutowało, wiek emerytalny trzeba stopniowo podnosić do... 76 lat. Tak, aby jak najmniej ludzi mogło dożyć głodowej emerytury...

(15/07/2015)

 

     Po co Platformie polityka prorodzinna, skoro planują sprowadzić do Polski tysiące muzułmańskich imigrantów?

NIK znowu zmiażdżył rząd PO-PSL. Tym razem w zakresie polityki prorodzinnej, a właściwie jej braku. Ośmiolecie rządów ekipy Tuska i Kopacz charakteryzowało się brakiem jakichkolwiek strategicznych działań na rzecz rodziny. Te, które podjęto (np. wydłużenie urlopu macierzyńskiego) miały - zdaniem kontrolerów z NIK - charakter "doraźnych akcji nie poprawiających sytuacji w znaczący sposób". Z drugiej strony - po co platformianej władzy jakakolwiek polityka prorodzinna, skoro już zapowiedzieli przyjęcie do Polski tysięcy muzułmańskich imigrantów, których dzietność jest kilkukrotnie wyższa od dzietności statystycznej Polek. Można? - Można.

(14/07/2015)

 

     Po trzech miesiącach pracy nowa prezes ZUS otrzymała 28,5 tys. zł premii. Zwykli emeryci mają dostać po 3,62 zł podwyżki

Elżbieta Łopacińska, po trzech miesiącach pełnienia obowiązków prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, otrzymała gigantyczną premię w wysokości 28,5 tys. zł. W kontrze do powyższego warto przypomnieć, że emeryci pobierający najniższą emeryturę (ok. 880 zł) mają w przyszłym roku dostać podwyżkę w wysokości 3 zł 62 gr. By żyło się lepiej!

(13/07/2015)

 

     Miliony złotych na konsulting i doradztwo. "Za 30 baniek zrobili coś, co było warte może z 80 tys."

Zarządzana przez ludzi powiązanych z Platformą spółka PKP wydawała grube miliony złotych na usługi konsultingowo-doradcze świadczone przez zagraniczną firmę McKinsey & Company. Problem w tym, że efekty tego kosztownego "konsultingu" budzą dzisiaj spore wątpliwości. Są one do tego stopnia poważne, że sprawą zajęła się prokuratura, która bada czy przy zamawianiu niepotrzebnych nikomu "raportów i usług doradczych" nie doszło przypadkiem do wyrządzenia państwowej spółce "szkody majątkowej w znacznych rozmiarach".

(10/07/2015)

 

     Ile kosztuje wypromowanie zagranicznej marki przez premiera dużego kraju? Ewa "Pachnący kotlecik" Kopacz robi to za darmo!

Niestety po raz kolejny potwierdziła się teza o tym, że Ewa Kopacz totalnie nie ogrania otaczającej ją rzeczywistości i kompletnie nie nadaje się na premiera sporej wielkości kraju w centrum Europy. Tym razem pani "Pachnący Kotlecik" wyjechała w publicznej telewizji z promocją Biedronki - największej zagranicznej sieci sklepów działającej na terytorium Polski. Pojawia się pytanie - czy ktoś jej za to zapłacił? Jaki liderka Platformy ma w tym interes? Dlaczego zachowuje się jak niezbyt rozgarnięta intelektualnie kobieta, a nie jak szef rządu?!

(9/07/2015)

 

     Najniższe emerytury wzrosną tylko o 3 zł 62 gr! Powód? - Rząd Kopacz twierdzi, że w sklepach ceny spadają (!)

Zgodnie ze wstępnymi wyliczeniami emeryci otrzymujący najniższą emeryturę (ok. 880 zł) otrzymają w 2016 roku podwyżkę w wysokości 3 zł 62 gr. Ci, którzy mają wyższe emerytury, dostaną raptem o kilka złotych więcej. Dlaczego waloryzacja świadczeń emerytalnych będzie w tym roku tak dramatycznie niska? Platformiana władza tłumaczy, że nie może dać wyższej podwyżki, bo nie ma na to pieniędzy, a poza tym oficjalnie mamy deflacje i ceny w sklepach spadają... By żyło się lepiej!

(8/07/2015)

 

     Bezpiecznie jest tam, gdzie nie ma multi-kulti. Brytyjskie MSZ publikuje mapę zagrożenia terrorystycznego w Europie

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Wielkiej Brytanii opublikowało informację na temat zagrożenia terrorystycznego w poszczególnych państwach Europy. Wynika z niej, że im więcej w danym kraju multi-kulti, tym zagrożenie przeprowadzeniem zamachu terrorystycznego jest większe. Pod tym względem Polska została uznana jednym z najbezpieczniejszych państw na Starym Kontynencie.

(6/07/2015)

 

     Sprawa Art-B umorzona, bo ekipa Platformy zmieniła prawo i skróciła okres jej przedawnienia! Oto istota sprawiedliwości w III RP!

1 lipca weszła w życie przyjęta przez ekipę Platformy nowelizacja kodeksu karnego, która spowodowała skrócenie o pięć lat okresu przedawnienia dla niektórych przestępstw. Skorzystał na tym Andrzej Gąsiorowski - współzałożyciel spółki Art-B, która na początku lat 90-tych dokonała przewału na 4,2 bln ówczesnych zł (równowartość 420 mln dzisiejszych zł). Stawiane mu przez prokuraturę zarzuty przywłaszczenie ze szkodą spółki ponad 71,7 mln zł uległy przyspieszonemu przedawnieniu. Oto jak wygląda sprawiedliwość w III RP!

(5/07/2015)

 

     Komorowski podpisał nowelizację ustawy o zasiłkach macierzyńskich. Świadczenie w wysokości 17 zł 77 gr staje się faktem!

Prezydent Bronisław Komorowski - mimo, iż oficjalnie jest przeciwny dyskryminowaniu kobiet prowadzących własną działalność gospodarczą, które zdecydują się na dziecko - to jednak podpisał kontrowersyjną nowelizację ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa. To oznacza, że zasiłek macierzyński w wysokości 17 zł 77 gr dla kobiety, która prowadzi własną działalność gospodarczą krócej niż 2 lata, staje się faktem!

(3/07/2015)

 

     UE radzi: Polacy powinni płacić wyższe stawki podatku VAT (!)

Rada Unii Europejskiej wydała oficjalny dokument, w którym zamieściła wskazówki na temat tego, co nasz kraj powinien zrobić w najbliższym czasie. Wśród kilku racjonalnych uwag (ograniczenie nierównego systemu emerytur górniczych i KRUS oraz ograniczenie liczby umów "śmieciowych") znalazła się także porada całkowicie kuriozalna. Okazuje się bowiem, że zdaniem Rady UE Polska powinna... podnieść niektóre stawki podatku VAT!

(3/07/2015)

 

     "Odrzucony projekt darmowych leków dla seniorów kosztowałby tyle, co dwa wakacyjne sezony otwartych w weekendy bramek na A1. Priorytety"

Racje ma blogerka Kataryna, która na Twitterze zauważyła, że koszty odrzuconego przez Platformę projektu ustawy o darmowych lekach dla nie mających pieniędzy na ich wykup seniorów wyniosłyby tyle, ile dwa sezony wakacyjne otwartych w weekendy bramek na autostradzie A1. Widać, że rząd Kopacz ma jednak jakieś priorytety.

(2/07/2015)

 

     Czy rząd PO napisał nową ustawę o "chwilówkach" pod dyktando lobbystów z firm oferujących lichwiarskie pożyczki?

Ministerstwo finansów od dwóch lat tworzyło projekt ustawy regulującej rynek tzw. "chwilówek" i pożyczek internetowych. Właśnie trafił on do sejmowej komisji finansów publicznych. Szybko okazało się, że przemożny wpływ na treść tego projektu mieli lobbyści reprezentujący interesy Providenta i innych firm pożyczkowych.

(1/07/2015)

 

     Zamykali kopalnie, robili przekręty, przez 7 lat mieli w d..pie cały region. Kto teraz nabierze się na ich "plan dla Śląska"?

Elżbieta Bieńkowska (wicepremier w rządzie Tuska) w nagranej rozmowie z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem zdemaskowała stopień pogardy ekipy Platformy wobec Śląska i górników. Przyznała wówczas wprost i bez ogródek: "Rząd miał w dupie całe górnictwo przez 7 lat!". Dzisiaj Ewa Kopacz ogłasza "plan dla Śląska". Pytanie - dlaczego taki plan powstaje dopiero w ósmym (!) roku rządów jej ekipy i kto miałby się na niego nabrać?

(30/06/2015)

 

     Niewiarygodny tupet Ewy Kopacz: "Nie wydłużyliśmy, tylko zmieniliśmy wiek emerytalny"

Premier Ewa Kopacz podczas wczorajszej wizyty we Władysławowie wykazała się niewiarygodnym wręcz tupetem. Zapytana o operację wydłużenia przez PO i PSL wieku emerytalnego w Polsce odpowiedziała, że jej ekipa wcale go nie wydłużyła, lecz tylko "zmieniła".

(29/06/2015)

 

     Skandal! Rządowy aparat skarbowy przymyka oko na transferowanie gigantycznych dochodów poza polski system podatkowy?

NIK opublikował kolejny miażdżący polskie władze raport. Tym razem okazało się, że nadzorowane przez Ministerstwo Finansów urzędy skarbowe zupełnie nie radzą sobie z transferowaniem gigantycznych dochodów przez zagraniczne podmioty poza polski system podatkowy. W ten sposób z naszego kraju może znikać nawet do 40 mld zł rocznie, co oczywiście powoduje olbrzymie straty podatkowe dla budżetu państwa.

(26/06/2015)

 

     Kiedy Francja zamierza wycofać Caracale, Polska zamierza je kupić

Dowództwo francuskich sił zbrojnych poinformowało, że zamierza zacząć wycofywać z użytkowania helikoptery H225M Caracal i zastępować je nowocześniejszą konstrukcją NH90. Przypomnijmy, że Caracal to stosunkowo stary śmigłowiec, który koncepcyjnie został opracowany w drugiej połowie lat 60 ubiegłego wieku. Tymczasem MON z ministrem Siemoniakiem na czele publicznie przekonuje, że właśnie takich helikopterów polska armia potrzebuje i zamierza w tym celu wydać 13 mld zł zabranych nam w podatkach pieniędzy. 

(26/06/2015)

 

     17,77 zł zasiłku macierzyńskiego miesięcznie?! Czy rząd chce zaoszczędzić na młodych matkach prowadzących działalność?

Kontrowersyjna nowelizacja ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa została przyjęta przez Sejm i Senat. Teraz czeka na podpis prezydenta Komorowskiego. Jakie będą konsekwencje jej wejścia w życie? Kobieta, która prowadzi własną działalność gospodarczą krócej niż 2 lata, jeśli urodzi dziecko otrzyma 17 zł i 77 groszy miesięcznie zasiłku macierzyńskiego. To nie jest żart!

(25/06/2015)

 

     Rząd Platformy i PSL w latach 2008-14 wyprzedał majątek narodowy o łącznej wartości 58,615 mld zł

Jeśli ktoś zapytałby się mnie z czym kojarzy mi się 8-lecie rządów Platformy i PSL-u, to odpowiedziałbym że przede wszystkim ze wzrostem zadłużenia kraju oraz masową wyprzedażą majątku narodowego. W tej drugiej kwestii oficjalne statystyki są porażające. W 2008-2014 władze naszego kraju dokonały wyprzedaży majątku należącego do Skarbu Państwa (m.in. banki, kopalnie czy zakłady produkcyjne) za łączną kwotę 58,615 mld zł. 

(25/06/2015)

 

     Najniższa emerytura ma wzrosnąć o 5 zł, a przeciętna o 10 zł - oto propozycje rządu Platformy na 2016 r.

By żyło się lepiej rząd Ewy Kopacz zaproponował, aby podwyżka emerytur w 2016 roku była ustawowa, co jest równoznaczne ze wzrostem o sumę wskaźnika inflacji (obecnie ujemny) oraz 1/5 wskaźnika wzrostu płac. W praktyce oznacza to, że najniższa dopuszczalna emerytura (880 zł) wzrosłaby o 5 zł, a przeciętne świadczenie w wysokości ok. 1,8 tys. zł wzrosło by o całe 10 zł.

(24/06/2015)

 

     Opary absurdu: Rząd najpierw popełnia błąd, a następnie każe płacić poszkodowanym Polakom dodatkowy podatek z tytułu naprawy tego błędu?

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej w rządzie Tuska przeforsowało w 2011 roku pomysł zawieszenia emerytur osobom, które - po uzyskaniu emerytalnego uprawnienia - w dopuszczalnym przez prawo formacie nadal były czynne zawodowo. Trybunał Konstytucyjny uznał działanie rządu za niezgodne z Konstytucją i nakazał zwrócić niewypłacone emerytury, co nastąpiło w 2014 roku. Z odsetkami wyszło ponad miliard złotych. Problem w tym, że emeryci otrzymywali należne im pieniądze jednorazowo, w jednym przelewie, przez co spora grupa z nich nagle wpadała w 32 proc. próg podatkowy. W takich okolicznościach, działający z umocowania rządzących, fiskus z przyjemnością pobrał od nich wyższy PIT. 

(24/06/2015)

 

     Ten, kto ukradł 153 mld zł z OFE w celu spłaty zaciągniętych przez siebie długów, nie może wzbudzać zaufania

Platformiane władze z Tuskiem, Rostowskim i Komorowskim na czele dokonały największego w historii Polski skoku na kasę, grabiąc z emerytalnych kont oszczędnościowych należących do Polaków kwotę 153 mld zł. Wielkie wywłaszczenie 16 mln Polaków z ich własnych oszczędności przeszło przez Sejm w ekspresowym tempie. Wszystko po to, aby rząd miał pieniądze na spłatę wygenerowanych przez siebie długów. 

(23/06/2015)

 

     Rząd Ewy Kopacz stał się obiektem kpin i żartów, które obnażyły jego intelektualną pustkę i noworuską pretensjonalność

Racje miał publicysta Łukasz Warzecha, który kilka miesięcy temu stwierdził, że obecny rząd nie będzie realizował żadnego strategicznego planu, bowiem osoba, która stoi na jego czele jest zbyt ograniczona intelektualnie, aby taki plan powziąć, ogarnąć, zrozumieć i realizować. Ewa Kopacz miała jedynie wytrwać do wyborów. I nic więcej.
Nawet jednak to zadanie okazało się być zbyt trudne w realizacji dla byłej kierowniczki szydłowieckiego szpitala.

(23/06/2015)

 

     Establishment umocnił "republikę kolesi" w Polsce. O wszystkim decydują znajomości, korupcja, kumoterstwo i nepotyzm...

W 1995 roku 89 proc. Polaków uważało, że o pozycji społecznej decydują przede wszystkim znajomości. Obecnie uważa tak już 93 proc. z nas. Zamiast zlikwidować "republikę kolesi" obecny establishment tylko ją umocnił. Czas najwyższy pogonić władzę, która bije po oczach patologiami korupcji, kumoterstwa i nepotyzmu. Czas pokazać czerwoną kartkę tym, którzy własne interesy i korzyści przedkładali ponad interesy społeczeństwa i kraju.

(22/06/2015)

 

     W bankrutującym ZUS-ie znowu wypłacono gigantyczne premie i nagrody. W 2014 roku poszło na ten cel 210 milionów złotych!

Przeciętny pracownik ZUS-u otrzymał w 2014 roku blisko 4,5 tys. zł różnego rodzaju premii i nagród. Szefostwo ZUS-u, uzasadniając konieczność przyznania nagród, wskazało, iż: "Nagrody przyznawane są w drodze uznania za wyróżniające wyniki pracy, sumienność, jakość i terminowość pracy, realizację dodatkowych zadań oraz szczególne zaangażowanie w wykonywane zadania". Przypomnijmy, że w 2014 roku ZUS-owscy urzędnicy mieli w co się dodatkowo angażować. Wszak decyzją rządu PO-PSL przejęli kontrolę nad 153 mld zł naszych oszczędności zgromadzonych w OFE...

(19/06/2015)

  

Przegląd wiadomości:

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu