B L O G  

     Właścicielem 95% udziałów w spółce, na której składowisku spłonęło 50 tys. ton odpadów, była 20-letnia dziewczyna!
wpis z dnia 21/08/2018

 

Pod koniec maja w Zgierzu spłonęło gigantyczne składowisko odpadów. Chmura dymu była widoczna z odległości kilkudziesięciu kilometrów. Z powierzchni ziemi zniknęło wówczas 50 tys. ton śmieci zwiezionych do Polski z Wlk. Brytanii, Niemiec i Włoch. Niedługo później Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Łodzi zdecydował się nałożyć na właściciela składowiska - spółkę Green-Tec Solutions - karę w wysokości 1 miliona zł. Przy okazji wyszło na jaw, że dominującym udziałowcem w tej spółce (95% udziałów) została w ubiegłym roku ledwie 20-letnia dziewczyna!

Późnym wieczorem 25 maja br. na terenie składowiska odpadów przy dawnym zakładzie Boruta w Zgierzu wybuchł wielki pożar. Ogień w szybkim tempie zajął 50 tys. ton śmieci zwiezionych tam z Wlk. Brytanii i Włoch. Na marginesie warto zauważyć, że w całym 2017 roku do Polski wwieziono 378 tys. ton odpadów. Zatem wspomniane 50 tys. ton śmieci, które w ciągu kilku dni ulotniło się do atmosfery, było naprawdę sporym wolumenem.

Co ciekawe - z końcem kwietnia br. właścicielowi składowiska, tj. spółce Green-Tec Solutions, wygasło zezwolenie na składowanie tam śmieci. Spółka zawnioskowała do starosty zgierskiego o przedłużenie zezwolenia na kolejne dziesięć lat. Starosta jednak takiej decyzji nie wydał. Około 50 tys. ton składowanych tam odpadów z dnia na dzień stało się poważnym problemem. Problemem, dla którego rozwiązaniem okazał się być wspomniany... pożar.

Przez blisko tydzień z pożarem (nielegalnego już) składowiska odpadów walczyło ponad 1000 strażaków. Chmura trującego dymu była widoczna z odległości kilkudziesięciu kilometrów. Konsekwencją pożaru było wszczęcie przez Prokuraturę Rejonową w Zgierzu śledztwa w sprawie narażenia wielu mieszkańców na ryzyko utraty życia lub zdrowia. Śledztwo to, po kilku dniach, przejęła Prokuratura Okręgowa w Łodzi. Wstępne ustalenia wskazywały, że przyczyną pożaru było celowe zaprószenie ognia. 

Postępowanie administracyjne w sprawie pożaru wszczął też Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska w Łodzi. W jego efekcie spółka Green-Tec Solutions została obarczona rekordowo wysoką karą 1 miliona złotych. - "Dotychczas tak wysokiej kary nie wymierzaliśmy. Natomiast trzeba zwrócić uwagę, że skala zjawiska, skala, jeśli chodzi o ilość gromadzenia odpadów, była olbrzymia. I skutki tego pożaru dla stanu środowiska, dla poszczególnych jego komponentów, były znaczne (...) Łączne stężenie zanieczyszczeń, które dostały się do atmosfery w wyniku pożaru to prawie jedna czwarta ich emisji rocznej" - tak oto tłumaczył swoją decyzję Piotr Maks, łódzki Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska.

Przy okazji nałożenia kary wyszło na jaw, że współwłaścicielem spółki Green-Tec Solutions jest Alicja Angela Sukiennik. 6 lipca 2017 roku (mając zaledwie 20 lat) objęła ona 95 proc. udziałów w spółce. Powstaje pytanie - jak to możliwe, że tak młoda osoba stała się dominujący właścicielem spółki, która zdołała importować do Polski ok. 50 tys. ton odpadów? Warto wiedzieć, że mówimy tutaj o gigantycznym biznesie. Szacuje się bowiem, że za wwiezienie tylko jednej tony odpadów można zarobić od 25 do nawet 50 euro...

 

Źródło: Green-Tec Solutions - garść informacji o firmie odpowiedzialnej za płonące wysypisko w Zgierzu (Reddit.com)
Źródło: Pożar w Zgierzu. Pali się ponad 50 tys. ton odpadów z Anglii i Włoch. Sprawą zajęli się śledczy (Gazeta.pl)
Źródło: Pożar składowiska odpadów w Zgierzu. Milionowa kara dla firmy składującej nielegalnie śmieci (DziennikLodzki.pl)
Źródło: Polska śmietniskiem Europy. Na tym biznesie można sporo zarobić (Businessinsider.com.pl)
Źródło: Alicja Angela Sukiennik (MojePanstwo.pl)

wpis z dnia 21/08/2018

 


r e k l a m y


     

     Temat "leśnych" urodzin Hitlera grzany był bez końca. Temat kilkuset neonazistów czczących w Berlinie Rudolfa Hessa przeszedł bez echa
wpis z dnia 20/08/2018

 

Należąca do Amerykanów stacja TVN przez kilka dni grzała jako "jedynkę" temat pięciu polskich neonazistów z lasu pod Wodzisławiem, którzy świętowali urodziny Hitlera. Lech Wałęsa ogłosił wówczas, że w Polsce mamy faszyzm, a kilka dni później Izrael stwierdził, że nasz kraj neguje Holocaust. Co innego, gdy hitlerowscy zbrodniarze są czczeni przez niemieckich neonazistów. Sprawy festiwalu Schild und Schwert (w skrócie SS), na który zjechało nie 5 (jak do lasu pod Wodzisławiem) lecz ok. 500 neofaszystów lub marsz ku czci Rudolfa Hessa, który odbył się na ulicach Berlina, przeszły praktycznie bez echa.

Dwa dni temu, w 31. rocznice śmierci niemieckiego nazisty Rudolfa Hessa, ulicami Berlina przeszedł całkowicie legalnie marsz kilkuset neonazistów. Wielu z nich niosło ze sobą czerwono-biało-czarne flagi Trzeciej Rzeszy z początków władzy Adolfa Hitlera. Czcili oni w ten sposób pamięć o partyjnym zastępcy Adolfa Hitlera w NSDAP, który przez Międzynarodowy Trybunał w Norymberdze został skazany na dożywotnie więzienie (zmarł dopiero w 1987 roku). 

Kilkuset osobowy marsz w Berlinie (który zabezpieczany był przez 2 tys. policjantów) nie był jedynym dużym przedsięwzięciem niemieckich neonazistów w ostatnim czasie. 20 kwietnia (urodziny Hitlera) w miejscowości Ostritz (tuż przy południowo-zachodniej granicy z Polską) zorganizowali oni festiwal Schild und Schwert ("Tarcza i miecz"), w skrócie: "SS". Pierwszego dnia festiwalu (który, co trzeba podkreślić, był zorganizowany był za przyzwoleniem lokalnych władz) uczestniczyło w nim ok. 500 neonazistów. Drugiego dnia ich liczba miała wzrosnąć do nawet 800-1000! 

Warto wiedzieć, że zarówno festiwal Schild und Schwert, jak i marsz ulicami Berlina ku czci Rudolfa Hessa, to jedne z wielu imprez o charakterze neonazistowskim, jakie co roku odbywają się za naszą zachodnią granicą. Zgodnie z oficjalnymi informacjami niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych - w roku 2016 (ostatnie oficjalne dane, które posiadam) na terytorium naszego zachodniego sąsiada odbyło się aż 466 demonstracji / imprez / koncertów o charakterze neonazistowskim. 

Powstaje pytanie - czy jakakolwiek niemiecka telewizja komercyjna zrobiła z tematu festiwalu Schild und Schwert w Ostritz "news dnia", który następnie wałkowała przez kolejne dni na "jedynkach" swoich serwisów informacyjnych, tak jak zrobiła to TVN, kiedy ujawniła zachowanie kilku idiotów, którzy pod Wodzisławiem świętowali urodziny Hitlera? Czy któryś z niemieckich polityków na wieść o marszu ku czci Rudolfa Hessa publicznie przyznał, że w Niemczech właśnie odrodził się faszyzm, tak jak zrobił to Lech Wałęsa, kiedy dowiedział się, że w środku lasu grupka pięciu neonazistów "hajlowała" na tle wafelkowego tortu ze swastyką?

Obawiam się, że kłamliwe podkreślanie - na bazie marginalnych incydentów - nazistowsko-faszystowskiego charakteru naszego państwa oraz narodu ma swój cel. Warto zauważyć, że kilka dni po nagłośnieniu "urodzin Hitlera" urządzonych w podwodzisławskim lesie, rozpoczął się bezprecedensowy atak na Polskę ze strony Izraela i USA. Nasz kraj przedstawiony wówczas został nieomal jako państwo współwinne Holocaustowi, które do dziś nie rozliczyło się (także finansowo) z grzechów przeszłości. Stąd uważam, że pompowanie incydentów takich, jak ten spod Wodzisławia, jest robione z premedytacją. Szczególnie, gdy te incydenty zestawimy z podejściem mediów mainstreamowych do dużych imprez neonazistowskich, jakie odbywają się zza Odrą.

wpis z dnia 20/08/2018

  


r e k l a m y


   

     Ktoś chce dobić polski cukier? Czy zagraniczne koncerny stosują dumpingowe ceny, aby wykosić polską konkurencję?
wpis z dnia 16/08/2018

 

Szef sejmowej komisji rolnictwa złożył zawiadomienie do ABW i UOKiK ws. sprzedaży w Polsce cukru poniżej kosztów produkcji. Rzecz ma dotyczyć cukrowni należących do zagranicznego kapitału, które posiadając nadwyżki finansowe mogą sobie pozwolić na dumping, a w konsekwencji doprowadzić do upadku ich głównego konkurenta, tj. należącą do polskiego kapitału Krajową Spółkę Cukrową. Jeśli te informacje się potwierdzą, to mamy do czynienia z drugim (decydującym) podejściem do przejęcia polskiego przemysłu cukrowniczego. 

Przypomnijmy - w 2001 roku na terytorium Polski funkcjonowało 78 cukrowni. W wyniku procesów prywatyzacyjnych większość z nich (49) została przejęta przez zagraniczne koncerny (głównie niemieckie). Co ciekawe - w początkowym okresie po przejęciu cukrowni zagraniczni właściciele nie decydowali się na ich likwidację. Część cukrowni była zamykana, ale nie dochodziło do ich likwidacji. Teoretycznie w każdej chwili zamykane cukrownie mogły powtórnie uruchomić produkcję. Sytuacja uległa zmianie dopiero po wejściu Polski do UE.

W 2006 roku eurokraci uznali, że w Europie produkuje się zbyt dużo cukru. W konsekwencji, aby ograniczyć produkcję, na terenie Wspólnoty zaczęły obowiązywać przepisy regulujące wypłacanie finansowych rekompensat właścicielom cukrowni w zamian za ich likwidację wraz z demontażem wszelkich maszyn umożliwiających produkcję cukru. Efekt tego był taki, że na terytorium Polski w krótkim czasie zniknęło (i to dosłownie) kilkadziesiąt cukrowni. Parki maszynowe nie raz były rozmontowywane na części pierwsze i przewożone do Niemiec, a mury budynków, w których cukrownie się mieściły, niszczono buldożerami. Z 76 cukrowni, jakie w 2001 roku funkcjonowały na terytorium Polski, w 2013 roku pozostało jedynie 18. 

Obecnie na polskim rynku funkcjonują 4 podmioty produkujące cukier: Nordzucker Polska S.A. (2 cukrownie), Pfeifer&Langen Polska S.A. (4 cukrownie), Südzucker Polska Sp. z o.o. (5 cukrowni) oraz Krajowa Spółka Cukrowa S.A. (7 cukrowni). Tylko ten ostatni podmiot (KSC) jest kontrolowany przez rodzimy kapitał i stanowi realną konkurencję dla pozostałych spółek, których siedziby znajdują się na terytorium Niemiec. 

Przejęcie udziałów w rynku należących do KSC (a tym samym pozbycie się konkurencji) jest zatem bardzo kuszące. Czy na tyle, aby zacząć stosować ceny dumpingowe? Takiego zdania jest szef sejmowej komisji rolnictwa Jarosław Sachajko (Kukiz'15). Złożył on właśnie zawiadomienie do ABW i UOKiK ws. sprzedaży w Polsce cukru poniżej kosztów produkcji przez zachodnie cukrownie. Według Sachajki, to celowe działanie zachodnich koncernów, które ma doprowadzić do upadku KSC, a tym samym do całkowitego przejęcia branży cukrowej w Polsce przez niemiecki kapitał. - "Jesteśmy trzecim producentem cukru w UE po Francji i Niemczech, ale tamte kraje mają o 3-4-krotnie większą produkcję od Polski, dlatego mogą sobie pozwolić na to, żeby chwilowo - do czasu upadku KSC - sprzedawać cukier poniżej kosztów produkcji. Jest to działanie nieetyczne i niezgodne z prawem" - argumentował swoją decyzję Sachajko.

Czy szef sejmowej komisji rolnictwa ma rację? Jeśli tak, to w mojej ocenie na naszych oczach odbywa się drugie (decydujące) podejście zagranicznego kapitału do przejęcia całego polskiego przemysłu cukrowniczego. Czy się uda zależy od sprawności organów państwowych (szczególnie UOKiK), który za udowodnioną zmowę cenową, której celem jest wyeliminowanie z rynku konkurenta może nałożyć dziesiątki, jeśli nie setki milionów złotych kary.

 

Źródło: Sachajko składa zawiadomienie do ABW i UOKiK ws. sprzedaży cukru poniżej kosztów produkcji (Stooq.pl)
Źródło: J. Sachajko: Zachodnie cukrownie sprzedają w Polsce cukier poniżej kosztów produkcji (RadioMaryja.pl)

wpis z dnia 16/08/2018

  


  

     Zapomniany fakt: Akces Polski do UE był okupiony 7-letnim zakazem wejścia polskich firm na niemiecki rynek
wpis z dnia 14/08/2018

 

Zasada swobody świadczenia usług, jako jedna z podstawowych zasad współczesnej UE, teoretycznie nie powinna być niczym ograniczana. W praktyce bywało z tym różnie. W 2004 roku Niemcy panicznie bali się konsekwencji rozszerzenia UE i konkurencji ze strony niektórych polskich firm. Lęk był na tyle silny, że w traktacie akcesyjnym wynegocjowali, iż polskie firmy z branż potencjalnie najbardziej konkurencyjnych nie będą mogły swobodnie świadczyć usług na terytorium RFN przez okres 7 lat (!) od dnia rozszerzenia UE. W drugą stronę to ograniczenie nie obowiązywało.

Cały unijny rynek jest oparty na czterech podstawowych zasadach: 1) swobodnego przepływu osób, 2) swobodnego przepływu kapitału, 3) swobodnego przepływu towarów oraz 4) swobodnego przepływu usług. Teoretycznie zasady te, nie licząc ekstremalnych wyjątków, nie powinny być niczym ograniczane. W praktyce bywa z tym jednak różnie. Polska przekonała się o tym już w trakcie negocjacji akcesyjnych w/s wejścia do UE, kiedy okazało się, że nasze walory (kapitał ludzki oraz konkurencyjne ceny usług) mogą być zagrożeniem dla gospodarek "starej Unii".

Swoboda świadczenia usług oznacza możliwość prowadzenia działalności gospodarczej (świadczenia odpłatnych usług) w kraju X przez firmę z państwa Y zasobami, jakie posiada w państwie Y. Opisując to bardziej obrazowo - firma budowlana Jana Kowalskiego z Poznania korzysta z tej zasady, gdy na zlecenie Jensa Herzoga z Monachium buduje mu dom w małej wiosce gdzieś na terytorium Bawarii. Korzyści dla obu stron tego kontraktu będą się ogniskować w cenie tej usługi. Kosz zatrudnienia firmy budowlanej z Polski może być bowiem dla Herzoga dużo niższy od kosztu generowanego przez firmę niemiecką. Z kolei zarobek Kowalskiego z tytułu budowy domu w Niemczech może być wyższy od zarobku, jaki jego firma mogłaby osiągnąć budując taki sam dom, gdzieś na terytorium Polski.

Powyższy przykład odnosi się do budowy zwykłego domu. Jednak prawdziwie wielkie pieniądze do zgarnięcia są najczęściej przy realizacji dużych kontraktów dotyczących infrastruktury użytku publicznego, dróg, szpitali, stadionów itp. 

Polskie firmy budowlane były gotowe korzystać z dobrodziejstwa swobody przepływu usług już od pierwszego dnia po wejściu naszego kraju do UE. Wiedzieli o tym również niemieccy politycy. Wizja wejścia na ich rynek konkurencyjnych firm z Polski była dla nich przerażająca. 

Nie mogąc znieść tej wizji Niemcy postawili ultimatum - Polska wejdzie do UE pod warunkiem, że niektóre polskie firmy z branż potencjalnie najbardziej konkurencyjnych nie będą mogły swobodnie świadczyć usług na terytorium RFN przez okres 7 lat (!) od dnia rozszerzenia UE. Niemcom chodziło w szczególności o firmy zajmujące się budowlanką, transportem, usługami inwentaryzacyjnymi, dekoracją wnętrz oraz czyszczeniem budynków. Powyższe ustalenia były szokujące o tyle, że nie działały w drugą stronę. To znaczy niemieckie firmy budowlane czy transportowe mogły swobodnie działać na terytorium Polski już od pierwszego dnia po akcesji naszego kraju do UE.

W toku negocjacji akcesyjnych Polska nie miała wiele do powiedzenia. Działający w imieniu naszego kraju negocjatorzy musieli wyrazić zgodę na takie rozwiązanie. Warto o tej sprawie przypomnieć każdemu, kto w sposób bezrefleksyjny powtarza utarte frazesy o tym, jak to Polska nic nie straciła na wejściu do UE.

 

Źródło: Zasięg swobody świadczenia usług i jej ograniczenia (Konsument-info.eu)
Źródło: Niemcy i Polska we wspólnym rynku wewnętrznym (Niemcy-online.pl)

wpis z dnia 14/08/2018

   


  

     Morderca, za którym wstawił się Kwaśniewski. Tajemnicza historia "kasjera lewicy"
wpis z dnia 13/08/2018

 

Piotr Filipczyński w 1972 r. został skazany na 25 lat więzienia za brutalne morderstwo na tle rabunkowym (potrzebował pieniędzy na imprezę). W 1979 r. wyszedł na wolność w ramach tzw. przerwy w odbywaniu kary. Przyczynił się do tego jego ojciec (PRL-owski dygnitarz oraz TW). W 1983 r., nie skończywszy odbywania kary, Filipczyński wyjeżdża z Polski i zmienia nazwisko na Vogel. Mimo nakazu aresztowania zostaje szwajcarskim bankierem i "kasjerem lewicy". Aresztowany dopiero w 1998 roku. W więzieniu długo jednak nie siedzi. W 2000 r. ułaskawia go... Aleksander Kwaśniewski.

30 grudnia 1971 roku wówczas 17-letni Piotr Filipczyński zwabił do piwnicy 75-letnią kobietę, która pracowała w domu jego kolegi jako gosposia i guwernantka. Tam rozbił jej głowę tłuczkiem do mięsa. Gdy już nie żyła polał ją rozpuszczalnikiem i podpalił. Dlaczego to zrobił? - Chodziło o pieniądze. Młody Filipczyński musiał powtarzać drugą klasę liceum. W ramach kary jego ojciec (którym był Tadeusz Filipczyński - wicedyrektor departamentu w Ministerstwie Przemysłu Lekkiego) odgraniczył mu wypłatę kieszonkowego. Wiązało się to z tym, że 17-latek nie miał za co zabawić się w sylwestra.

W tych okolicznościach Piotr Filipczyński wpadł na morderczy plan, którego ofiarą padła wspomniana powyżej starsza kobieta. Po jej zamordowaniu zrabował z jej mieszkania 12 tys. zł. (równowartość rocznej przeciętnej pensji). Długo jednak nie cieszył się z tych pieniędzy. Wkrótce został aresztowany i skazany na 25 lat pozbawienia wolności. Rada Państwa wyrok na młodego Filipczyńskiego złagodziła do 15 lat więzienia. Prawdopodobnie było to efektem działań Filipczyńskiego seniora, który jako wysoko postawiony dygnitarz PRL wykorzystywał swoje kontakty i znajomości.

Piotr Filipczyński, mimo 15-letniego wyroku, wyszedł z więzienia już po 8 latach. Zastosowano wobec niego instytucję przerwy w odbywaniu kary (teoretycznie Filipczyński powinien do więzienia jeszcze powrócić). Przerwę tą nasz bohater wykorzystał bardzo owocnie. W 1983 roku Filipczyński otrzymał od władz PRL paszport i wyjechał z kraju (pamiętajmy, że formalnie trwał wówczas stan wojenny i jakikolwiek wyjazd za granicę dla zwykłych obywateli był prawie niemożliwy). To znowu mogło być zasługą wpływów i znajomości jego ojca.

Szybko okazało się, że Filipczyński nie zamierza wrócić do Polski. Od 1987 roku zaczął być poszukiwany listem gończym przez Interpol. Aby utrudnić poszukiwania Filipczyński w 1988 r. przyjął nazwisko matki, tj. Vogel. Osiadł na stałe w Szwajcarii (wówczas miał w kieszeni także paszport niemiecki - jego zdobycie ułatwiły mu niemieckie korzenie matki).

Od początku lat 90-tych Piotr Filipczyński, występujący oficjalnie już jako Peter Vogel, rozpoczął karierę w biznesie. Został przedstawicielem handlowym szwajcarskich spółek zajmujących się telekomunikacją i kryptografią. W połowie lat 90-tych, mimo iż nadal był poszukiwany listem gończym, kręcił się jako lobbysta zagranicznych firm blisko sejmowej komisji pracującej nad projektem prywatyzacji Telekomunikacji Polskiej.

W 1998 roku Vogel rozpoczął pracę w w szwajcarskiej filii brytyjskiego Coutts Bank. Zgodnie z zeznaniami Marka Dochnala na konta w Coutts Bank miały trafiać łapówki dla polskich polityków. Ten znany niegdyś lobbysta miał je wpłacać w zamian za informacje o planach prywatyzacji branży energetycznej. Stąd wziął się przydomek Vogla - "Kasjer lewicy".

Dobra passa Vogla skończyła się w 1999 roku. Zawnioskował on wówczas o przyznanie mu szwajcarskiego obywatelstwa. Podczas weryfikacji jego wniosku szwajcarskie służby natknęły się na zapomniany już list gończy z 1987 roku. Vogel został aresztowany i przewieziony do Polski. Tutaj jego adwokatem został Andrzej Sandomierski, zaufany prawnik postkomunistycznej elity. Przez wiele lat z rekomendacji SLD zasiadał w Trybunale Stanu, reprezentował też takich polityków, jak Józef Oleksy (w procesie lustracyjnym) czy Aleksander Kwaśniewski (w sprawie przeciwko dziennikowi "Życie" o tekst sugerujący znajomość prezydenta z rosyjskim szpiegiem Ałganowem).

Sandomierski nie próżnował. Szybko sporządził i wysłał do ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego podanie o ułaskawienie jego klienta. Efekt był taki, że już w miesiąc po ekstradycji Vogla do Polski wszczęta została stosowna procedura dotycząca ułaskawienia, a Vogel mógł opuścić areszt (co wykorzystał i natychmiast wyjechał do Szwajcarii). Ułaskawienie załatwiono ekspresowo. Jak ujawnił tygodnik "Wprost" - w aktach sprawy Vogla znajduje się dokument, w którym prokurator informuje, że nie zaszły żadne okoliczności, które uzasadniałyby wszczęcie procedury ułaskawieniowej. Na dole tego dokumentu jest przekreślony odręczny dopisek: "Na wniosek minister sprawiedliwości wszcząć procedurę ułaskawieniową". Pod nim zaś dopisano (bez przekreślenia): "Zgodnie z decyzją wiceprokuratora generalnego Włodzimierza Wolnego wszcząć procedurę ułaskawieniową". 

Finalnie wszystkie formalności dotyczące ułaskawienia zrealizowano w ciągu pół roku od dnia wszczęcia procedury. Aleksander Kwaśniewski podpisał ułaskawienie Petera Vogla na kilka dni przed zakończeniem swojej pierwszej prezydenckiej kadencji.

 

Źródło: Kasjer Vogel (Wprost.pl)
Źródło: Dlaczego Kwaśniewski ułaskawił Vogla? (Wyborcza.pl)
Źródło: Lista Vogla (Newsweek.pl)
Źródło: Peter Vogel (Piotr Filipczyński) (Yelita.pl)
Źródło: Znajomi "kasjera lewicy" (Kworum.com.pl)

wpis z dnia 13/08/2018

   


  

     Wójt na podwójnym gazie. Co robi lokalny sąd? Warunkowo umarza sprawę!
wpis z dnia 10/08/2018

 

Ostatnio głośno jest o sprawie Piotra Najsztuba, który bez prawa jazdy, bez przeglądu technicznego potrącił na pasach starszą kobietę, a sąd skazał go dość symboliczną karę grzywny. W tym kontekście warto wspomnieć o wiele bardziej bulwersującym przypadku wójta z gminy Warlubie. Został on w ubiegłym roku złapany na jeździe po alkoholu. Skazanie prawomocnym wyrokiem oznaczałoby dla niego koniec politycznej kariery. Co zrobił lokalny sąd? Uznał go winnym i... warunkowo umorzył sprawę (!). Efekt jest taki, że wójta nie można traktować jako osoby skazanej.

Sprawa Piotra Najsztuba może bulwersować. Przypomnijmy, że ten znany dziennikarz jadąc bez prawa jazdy (odebranym osiem lat temu), samochodem bez przeglądu i bez ważnego OC, potrącił na przejściu dla pieszych 77-letnią kobietę (trafiła do szpitala, miała połamane żebra oraz złamaną kość pokrywy czaszki). Sąd orzekł wobec niego karę grzywny w wysokości 6 tys. złotych oraz 10 tys. zł nawiązki na rzecz poszkodowanej. 

W mojej ocenie o wiele bardziej bulwersująca była sprawa Krzysztofa M. - wójta gminy Warlubie. 23 maja 2017 roku zatrzymano go, gdy prowadził samochód będąc pod wpływem alkoholu. Według aktu oskarżenia stwierdzono u niego 0,61 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu.

Wójt od początku nie przyznawał się do winy. W trakcie składania wyjaśnień twierdził, że w dniu zatrzymania nie pił alkoholu. Pił za to w wieczór poprzedzający policyjną kontrolę, ale tylko jedno piwo. Zaś same wyniki badania alkomatem miały być zniekształcone z powodu zjedzenia ostrej potrawy, po której zrobiło mu się niedobrze (miał mu dokuczać refluks żołądka).

Sąd Rejonowy w Świeciu nie dał wiary tym zeznaniom i uznał, że wynik badania alkomatem nie mógł być sfałszowany poprzez zjedzenie ostrej potrawy. Nad wójtem zebrały się czarne chmury. Ewentualne skazanie oznaczałoby bowiem dla niego koniec kariery politycznej (nie można być wójtem / burmistrzem / prezydentem będąc jednocześnie prawomocnie skazanym za przestępstwo popełnione umyślnie). 

Co się jednak dzieje dalej? Ku wielkiemu zdziwieniu lokalnych obserwatorów sprawy sąd nie skazał Krzysztofa M. nawet na symboliczną grzywnę. Sprawa została bowiem warunkowo umorzona na okres 3 lat!

Prokuratura postanowiła złożyć apelację. Pod koniec marca br. Sąd Okręgowy w Bydgoszczy podtrzymał jednak wyrok sądu pierwszej instancji. Sędzia rozpatrująca apelację przyjęła ze zrozumieniem wyjaśnienia wójta Warlubia, że "najadł się już wstydu" i uznała, że warunkowe umorzenie sprawy prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu (skutkujące brakiem skazania) jest OK.

 

Reasumując: Wójt Warlubia jechał pijany, został złapany przez policję i usłyszał prokuratorskie zarzuty. Co robi sędzia? Warunkowo umarza mu sprawę! Wójt nie będzie karany, a co za tym idzie zostaje na stołku i może znowu kandydować. Można? Jak widać - można!

 

Źródło: Sąd w Świeciu umorzył warunkowo sprawę wójta gminy Warlubie (Pomorska.pl)
Źródło: Wójt Warlubia żałuje jazdy samochodem po spożyciu alkoholu: "Tę sprawę traktuję jako wielką lekcję pokory i życia" (NaszeMiasto.pl)

wpis z dnia 10/08/2018

  


  

     Pensje Polaków wciąż dzieli przepaść od pensji osiąganych w Europie. I to pomimo 14 lat spędzonych w UE
wpis z dnia 9/08/2018

 

Dane GUS na pierwszy rzut oka mogą napawać optymizmem. Przeciętne zarobki Polaków rosną z miesiąca na miesiąc, a bezrobocie jest najniższe w historii. Gdy jednak porównamy nasze wynagrodzenia z wynagrodzeniami, jakie otrzymują za swoją prace obywatele "starej UE", to nagle okazuje się, że Polskę od Zachodu wciąż dzieli zarobkowa przepaść. Statystyczny Polak za swoją pensję kupi znacznie mniej towarów i usług niż statystyczny Niemiec czy Francuz, a przy okazji spędzi w pracy o wiele więcej czasu.

Za przeciętną wypłatę statystyczny Polak zatankuje mniej benzyny nie tylko od bogatego Luksemburczyka, Norwega, Francuza czy Niemca, ale również od Hiszpana, Włocha, Austriaka, sąsiada z Czech, Estończyka, Słoweńca czy tkwiącego w długach Greka! Czy to efekt tego, że benzyna w Polsce jest tak droga? - Nic podobnego. Średnia cena paliw w naszym kraju jest o kilkanaście procent niższa od cen paliw na Zachodzie. Problemem są polskie płace, które wciąż istotnie odstają od płac osiąganych w innych krajach Unii Europejskiej.

Zgodnie z informacjami opublikowanymi przez GUS - w 2017 roku przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej wyniosło 4.271,51 zł brutto (około 3.042 zł netto). Przeliczając to na wspólnotową walutę (po kursie 4,25 zł) wyjdzie nam kwota 1005 euro. Stawka godzinowa (uwzględniając, że w miesiącu pracujemy od poniedziałku do piątku po 8 godzin dziennie) to niecałe 6 euro / godzinę.

Po co przeliczam przeciętne wynagrodzenie na stawkę godzinową w euro? Po to, aby łatwiej było porównać polskie płace z przeciętnymi zarobkami osiąganymi w Europie. Zgodnie z informacjami Europejskiego Urzędu Statystycznego - w 2017 roku przeciętna pensja godzinowa w Unii Europejskiej (średnia z 28 państw) wynosiła 23,1 euro / godzinę. Gdy uwzględnimy tylko strefę euro, to przeciętna stawka godzinowa wynosiła 26,9 euro / godzinę. To ponad 4 razy więcej niż przeciętna godzinowa stawka w Polsce! Stąd już prosty wniosek, że nawet gdyby paliwo w strefie euro było dwa razy droższe od tego dostępnego na polskich stacjach, to statystyczny Niemiec, Francuz czy Belg i tak kupi go o wiele więcej niż statystyczny Polak.

 

Średnie wynagrodzenie pracowników za przepracowaną godzinę:

Norwegia - 45,9 euro
Luksemburg - 45,2 euro
Islandia - 42,4 euro
Dania - 39,5 euro
Belgia - 38,5 euro
Holandia - 34,0 euro
Francja - 33,4 euro
Niemcy - 32,2 euro
Austria - 29,8 euro
Finlandia - 29,6 euro
Szwecja - 29,2 euro
Irlandia - 28,5 euro
Wlk. Brytania - 25,4 euro
Włochy - 22,7 euro
Hiszpania - 19,8 euro
Słowenia - 16,4 euro
Cypr - 14,3 euro
Malta - 13,0 euro
Portugalia - 11,3 euro
Grecja - 11,2 euro
Estonia - 10,5 euro
Słowacja - 10,2 euro
Czechy - 9,9 euro
Chorwacja - 8,7 euro
Łotwa - 8,6 euro
Litwa - 8,4 euro
Węgry - 7,6 euro
Polska - 6,0 euro
Rumunia - 5,6 euro
Bułgaria - 5,1 euro

 

Przeciętne zarobki w Polsce od przeciętnych zarobków osiąganych w Europie zachodniej wciąż dzieli przepaść. Pomimo ponad 14 lat spędzonych w strukturach UE dystans do najlepszych zmniejszył się w tym czasie tylko nieznacznie. Pytanie - czy za kolejne 14 lat zarobki statystycznego Polaka ulegną poprawie a wspomniany dystans istotnie się zmniejszy? Czy nasi rodacy, którzy z uwagi na niskie płace wyjechali za granicę, zdecydują się powrócić do Polski, a lokalny rynek pracy stanie się autentycznie konkurencyjny dla najlepszych specjalistów z danych branż? Wiele wskazuje na to, że sytuacja będzie się poprawiać. Trudno jednak przewidzieć czy tempo zmian będzie zadowalające, tym bardziej, że przed nami najpoważniejsze wyzwanie XXI wieku, czyli kryzys demograficzny. Coraz więcej ludzi umiera, a coraz mniej się rodzi, co w perspektywie kilku, kilkunastu lat może wywrócić całą gospodarkę do góry nogami, a z płacowego pościgu za Zachodem zostaną nam tylko wspomnienia...

 

Źródło: Compensation of employees per hour worked (Europa.eu)

wpis z dnia 9/08/2018

   


  

     Samoloty z demobilu NRD, okręty z demobilu Norwegii, czołgi z demobilu RFN, a teraz fregaty z demobilu Australii?
wpis z dnia 8/08/2018

 

Znane przysłowie głosi, że gdy się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Być może dlatego polscy politycy nie specjalnie przejmują się powolną modernizacją naszej armii. Pomimo szumnych zapowiedzi wydania na ten cel 130 mld zł (które powtarzają się już od 2012 roku), podporą naszych sił zbrojnych wciąż są 30-letnie myśliwce z demobilu NRD, ponad 50-letnie okręty podwodne z demobilu Norwegii oraz 25-letnie czołgi z demobilu RFN. Teraz do tego grona mają jeszcze dołączyć 30-letnie fregaty z demobilu Australii.

Już za kilka dni będziemy obchodzić święto Wojska Polskiego. Z uwagi na fakt, iż w tym roku przypada 100-lecie niepodległości, MON zapowiada że uroczysta defilada wojskowa, która 15 sierpnia przejedzie ulicami Warszawy, będzie "największa z organizowanych dotychczas". Powstaje jednak pytanie - czy uwzględniając obecny stan polskiego wojska rzeczywiście jest się z czego cieszyć?

Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że oprócz kupionych kilkanaście lat temu myśliwców wielozadaniowych F-16, podporą naszego lotnictwa są blisko 30-letnie MiG-29. Sporą część z nich otrzymaliśmy z Czech oraz Niemiec (gdzie służyły jeszcze w NRD). Pomimo tego, że samoloty te uchodzą za sprawdzone w boju, to ich eksploatacja nie może trwać w nieskończoność. Dodatkowo w ostatnim czasie doszło do kilku wypadków i katastrof z udziałem MiG-29. Przypomnijmy, że w czerwcu 2016 roku podczas rozruchu jednego z MiG-29 należącego do 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku zapalił się silnik samolotu (pożar nastąpił w wyniku awarii agregatu). Półtora roku później - 18 grudnia 2017 roku - doszło do wypadku lotniczego, w wyniku którego rozbił się samolot z 23. bazy w Mińsku Mazowieckim (pilot przeżył). Raptem miesiąc temu - 6 lipca 2018 roku - doszło do kolejnej katastrofy z udziałem MiG-29 z Malborka (pilot nie przeżył). Po tym wypadku MON podjął decyzję o zawieszeniu do odwołania lotów tymi maszynami.

Jeśli chodzi o wojska pancerne, to w 2002 roku Polska odkupiła z rezerw Bundeswehry 128 używanych czołgów Leopard 2A4. Nieco później (rządy PO-PSL) zapadła decyzja o tym, aby dokupić dodatkowe 116 czołgów Leopard 2A5 i 2A4 z demobilu. Ich średni wiek wynosił wówczas około 20 lat. Jak na ilość maszyn cena tej transakcji była całkiem przyzwoita (poszło 200 mln euro). Problem polegał na tym, że kupione z demobilu czołgi trzeba było natychmiast modernizować. W efekcie powyższego do rachunku dopłacono 2,4 mld zł, a sporą część tej kwoty zgarną niemiecki przemysł zbrojeniowy posiadający odpowiednie patenty i know-how w zakresie Leopardów. 

Znacznie gorzej sytuacja wygląda w przypadku naszej Marynarki Wojennej. Posiadamy obecnie 5 okrętów podwodnych. Najnowocześniejszym z nich jest ORP "Orzeł", który został zwodowany w 1986 roku. Pozostałe 4 okręty (ORP Bielik, ORP Kondor, ORP Sokół, ORP Sęp) są przestarzałymi jednostkami typu Kobben, które zostały wybudowane w latach 1964-1967. W 2002 roku przejęliśmy je z demobilu od Norwegów. Problem z Kobbenami jest obecnie taki, że żadna inna marynarka wojenna na świecie już ich nie używa, przez co nie lada wyzwaniem jest zdobycie dla nich części zamiennych. Dodatkowo, w starciu z nowocześniejszymi jednostkami, nie mają one najmniejszych szans na przetrwanie.

Teraz dochodzą do nas sygnały, że Marynarka Wojenna RP zostanie niebawem wzmocniona kilkoma fregatami typu Adelaida z Australii. Kraj ten miał ich pierwotnie sześć, jednak trzy najstarsze zdążył już wycofać ze służby (z czego dwie zatopiono przy australijskich wybrzeżach, tak by mogły służyć płetwonurkom). Pozostałe trzy też mają być w najbliższym czasie wycofane ze służby. Zamiast jednak trafić pod wodę lub zostać przetopione na żyletki, mogą - za odpowiednią kwotą odstępnego - trafić na dalszą służbę do Polski. I tutaj pojawiają się kontrowersje. Otóż za 30-letnie fregaty, które tylko częściowo spełniają potrzeby naszej Marynarki Wojennej, mielibyśmy zapłacić Australijczykom aż 2 mld zł (wg nieoficjalnych źródeł).

Pytanie za 100 punktów - czy polska armia AD 2018 ma rzeczywiście składać się w dużej części ze sprzętu, który w innych krajach nadaje się już tylko do wycofania? Czy w naszym położeniu geopolitycznym możemy sobie na to pozwolić? Czy docelowa modernizacja ma polegać na tym, że okręty 40-letnie (ORP Kościuszko i ORP Pułaski) będziemy zastępować okrętami 30-letnimi (fregaty typu Adelaida)?

 

Źródło: Fregaty Adelaide: Za i przeciw (Defence24.pl)
Źródło: MON: Przez 10 lat wydamy na modernizację armii 130 mld złotych (Newsweek.pl)
Źródło: Nadciąga burza o okręty. MON ogłosi „morską transakcję stulecia”? (Polityka.pl)

Źródło: Stanislas Balcerac (Twitter.com)

 

wpis z dnia 8/08/2018

  


  

     Członek ekipy rządowej Tuska rzecznikiem generalnym w TSUE. Unijny trybunał jest z politycznego nadania
wpis z dnia 7/08/2018

 

Nie mam zamiaru kwestionować autorytetu Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) i jego kompetencji do rozstrzygnięcia pytania prejudycjalnego w/s Sądu Najwyższego. Chciałbym jednak podkreślić, że tak jak polski Trybunał Konstytucyjny, tak i TSUE w Luksemburgu jest przede wszystkim ciałem z politycznego nadania. Sędziów TSUE jak i rzeczników generalnych TSUE (to oni sporządzają opinię, co do sposobu rozpoznania sprawy) powołują rządy poszczególnych państw członkowskich. Mało kto wie, że rzecznikiem generalnym TSUE jest obecnie... członek ekipy rządowej Donalda Tuska.

Aby była jasność - w sporze o skład Sądu Najwyższego nie przekonują mnie argumenty PiS, który twierdzi, że przeniesienie w stan spoczynku części sędziów jest niezbędnym elementem tzw. reformy sądownictwa. Nie podoba mi się też ostatnie zagranie samego Sądu Najwyższego, który zadając pytanie prejudycjalne we własnej sprawie do TSUE, zawiesił stosowanie części zapisów ustawy w trybie tzw. zabezpieczenia powództwa cywilnego.

Szczególnie precedens "zabezpieczenia powództwa" w zakresie obowiązującej ustawy wydaje się być groźny i nieprzewidywalny. Może się bowiem okazać, że jakiś "rozgrzany sędzia" w sądzie rejonowym w przysłowiowym Pcimiu Dolnym lub innym Sandomierzu (z całym szacunkiem dla obu miejscowości) będzie za chwile w tym samym trybie zawieszał stosowanie prawa obniżającego SB-eckie emerytury do 2 tys. zł.

Pomijając jednak powyższe wątpliwości chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze inny aspekt sporu o Sąd Najwyższy, który mało kto zdaje się zauważać, a który może mieć kluczowe znaczenie dla ostatecznego rozstrzygnięcia tej sprawy. Otóż TSUE w Luksemburgu jest przede wszystkim ciałem z politycznego nadania. To rządzący w danym momencie politycy decydują, kto może być tam sędzią. To politycy wybierają rzeczników generalnych TSUE, których głównym zadaniem jest sporządzanie opinii w przedmiocie sposobu rozpoznawania danej sprawy (opinie takie nie są wiążące dla sędziów, niemniej bardzo często treść ostatecznego rozstrzygnięcia TSUE pokrywa się z treścią opinii).

Tak się akurat złożyło, że w 2013 roku rząd PO-PSL wybrał na 6-letnią kadencję rzecznika generalnego TSUE Macieja Szpunara. Warto zauważyć, że Szpunar wcześniej (tj. w latach 2008 - 2009) był podsekretarzem stanu w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej, a od 2010 do 2013 roku pełnił funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.

Jeśli ktoś myślał, że TSUE to jakaś "rada mędrców", która nie jest powiązana z bieżącą polityką i politykami z pierwszych stron gazet, to grubo się mylił. O tym kto wejdzie w skład 28 orzekających tam sędziów oraz do grupy rzeczników generalnych decydują politycy właśnie. Pod tym względem TSUE bardzo przypomina polski Trybunał Konstytucyjny, którego skład jest wynikiem wyborczego rozdania. Warto o tym pamiętać, kiedy będzie się oceniało rozstrzygnięcie TSUE w/s polskiej ustawy o Sądzie Najwyższym...

wpis z dnia 7/08/2018

  


  

     Połączmy fakty: Kreml nagle wycofuje z rynku kapitałowego 80 mld $, a do Berlina na rozmowy z Merkel jedzie szef rosyjskich sił zbrojnych
wpis z dnia 6/08/2018

 

Krajowe media, skupione na nawalance o stołki w SN, niemal zupełnie przeoczyły dwie ważne informacje, które mogą wiele powiedzieć o kierunku najbliższych wydarzeń geopolitycznych: 1) Rosja nagle wyprzedała niemal wszystkie posiadane przez siebie amerykańskie papiery skarbowe. Chodzi o gigantyczną kwotę blisko 80 mld $! 2) Do Berlina na bezpośrednie rozmowy z Merkel pojechał gen. Walerij Gierasimow, czyli objętym unijnymi sankcjami szef rosyjskich sił zbrojnych. Te dwa z pozoru odległe wydarzenia mogą mieć jednak wspólny mianownik.

Duże wydarzenia geopolityczne niemal zawsze poprzedzone są zwiastującymi je znakami. Skupieni na nawalance o stołki w Sądzie Najwyższym możemy przeoczyć sporo z nich. Poniżej wskazuje na dwie - z pozoru odległe - informacje, które gdy spojrzymy na nie z odpowiedniej perspektywy, mogą nam wiele powiedzieć o potencjalnym kierunku najbliższych wydarzeń.

Pod koniec lipca do Berlina na rozmowę kanclerz Angelą Merkel pojechał szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej gen. Walerij Gierasimow. Źródła niemieckie ujawniły, że oficjalnym celem spotkania miało być omówienie sytuacji w Syrii oraz konfliktu na Ukrainie. Co ciekawe - w kwietniu 2014 roku Gierasimow został dodany do listy osób, przeciwko którym Unia Europejska wprowadziła sankcje za "działania podważające lub zagrażające integralności terytorialnej, suwerenności i niezależności Ukrainy".

Wizyta Gierasimowa w Berlinie zbiegła się z ujawnieniem informacji o tym, że Kreml w ciągu zaledwie kilku tygodni wyprzedał niemal wszystkie posiadane przez siebie amerykańskie papiery skarbowe. Sytuacja jest bez precedensu, bowiem chodzi o obligacje warte blisko 80 mld $. 

Co łączy te dwie, z pozoru zupełnie odległe, informacje? Otóż nie można wykluczyć, że Rosja przygotowuje się do nowej akcji o charakterze militarnym, która w swoich założeniach miałaby być podobna do tego, co wydarzyło się w 2014 roku na Półwyspie Krymskim lub na wschodniej Ukrainie. Jeśli tak, to zupełnie naturalnym ruchem "wyprzedzającym" jest finansowe uniezależnienie się od kraju, który będzie najmocniej protestował przeciwko takiej akcji i który w razie sytuacji skrajnie kryzysowej mógłby "zamrozić" posiadane przez siebie rosyjskie aktywa. Stąd decyzja o upłynnieniu amerykańskich obligacji skarbowych o wartości blisko 80 mld $. 

Po drugie - podczas rozmów szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej z kanclerz Niemiec (która odbyła się bez udziału mediów) mogły zapaść pewne istotne dla naszego regionu ustalenia. W tym kontekście warto zwrócić na dwie kwestie. Po pierwsze w polityce międzynarodowej rzadko się zdarza, że na rozmowach z przywódcą liczącego się kraju, druga strona jest reprezentowana przez szefa sił zbrojnych. Po drugie - jeszcze rzadziej się zdarza, że na wspomnianego szefa sił zbrojnych nałożone są sankcje. Sam fakt, że pomimo takiej konfiguracji do rozmów z Angelą Merkel doszło, już powinien budzić nasz niepokój. 

Eksperci są zgodni - Putin w najbliższym czasie będzie potrzebował nowej wojny. Chodzi o zajęcie uwagi rosyjskiej opinii publicznej, która po wydłużeniu wieku emerytalnego oraz podwyżkach podatku VAT jest coraz bardziej krytyczna wobec rządowej ekipy. Póki w Pribałtyce stacjonują wojska NATO, region ten wydaje się być bezpieczny. Co innego Naddniestrze i Mołdawia, które mogą być nowym punktem zapalnym na Ukrainę. Kto wie, może Gierasimow zasugerował Merkel, aby przygotowała swój kraj na nową falę uchodźców?

 

Źródło: Merkel meets Russia's head of military staff (Reuters.com)
Źródło: What do they know? Mystery as Russia LIQUIDATED almost ALL of its holdings in US Treasury securities (DailyMail.co.uk)

wpis z dnia 6/08/2018

                                                       


 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu

 

 

         


r e k l a m y


 POLECANE INFORMACJE i OPINIE: 

     Ubecki sadysta, który torturował rtm. Pileckiego, aż do śmierci w 2012 dostawał od III RP emeryturę pułkownika

Witold Pilecki został aresztowany w maju 1947 r. W areszcie UB był torturowany przez jednego z najokrutniejszych śledczych - Eugeniusza Chimczaka. W trakcie ostatniego widzenia z żoną wyznał jej w tym kontekście: "Oświęcim to była igraszka". Rok później został stracony i do dziś nie wiadomo, gdzie leżą jego zwłoki. Chimczak za swoje okrucieństwo został w 1996 r. skazany na 7,5 roku więzienia. Nie odbył jednak ani jednego dnia kary. Podobno ze względu na zły stan zdrowia. Zmarł spokojnie w 2012 roku do końca otrzymując od III RP wysoką emeryturę.

(archiwum)

 

     Niemcy mogą wydobywać węgiel, wycinać prastary las, produkować energię z atomu. Polska nie może

W sprawie pierwszej polskiej elektrowni atomowej Niemcy zdążyli wysłać oficjalnie aż 20 tys. protestów. W województwie lubuskim udało się im również zablokować budowę nowej elektrowni na węgiel brunatny oraz towarzyszącej jej kopalni odkrywkowej, mimo iż sami posiadają takie tuż przy granicy z Polską. O sprawie wycinki puszczy pierwotnej w Hambach (bo przeszkadzała w rozwoju kopalni) czy wycinkach lasów zaatakowanych przez kornika nawet nie będę wspominał. Gdzie nie spojrzeć tam podwójne standardy.

(20/08/2018)

 

     NIK potwierdza: Państwo jest słabe i nie chroni konsumentów przed nieuczciwymi praktykami banków

Najwyższa Izba Kontroli negatywnie oceniła skuteczność systemu ochrony konsumentów wobec problemu tzw. kredytów walutowych. Okazało się, że skontrolowane podmioty administracji publicznej nie zapewniły właściwego egzekwowania praw kredytobiorców oraz zbyt późno (lub w nieodpowiednim stopniu) przeciwdziałały zagrożeniom, wynikającym z charakteru tych kredytów oraz z nieuczciwych praktyk banków. Efektem słabości systemu ochrony konsumentów była maksymalizacja przychodów sektora bankowego przy wykorzystaniu niedozwolonych wobec klientów praktyk.

(20/08/2018)

 

     Wstydliwa historia Niemiec. Rząd w Berlinie odmawia przyjęcia pozwu za pierwsze w XX wieku ludobójstwo

Mordy dokonane na przestrzeni lat 1904-1907 przez niemieckich kolonistów w Namibii uchodzą za pierwsze w XX wieku przeprowadzone z rozmysłem ludobójstwo. Jego ofiarami byli przedstawiciele rdzennych plemion Herero i Namaqua, którzy zbuntowali się przeciwko prowadzonej na ich terytorium ekspansji kolonialnej Niemiec. Szacuje się, że w wyniku pacyfikacja powstania oraz celowej eksterminacji zginęło ok. 60 tys. Herero i 10 tys. Namów. Rząd w Berlinie konsekwentnie odmawia uznania roszczeń władz Namibii oraz nie odbiera wysyłanych w tej sprawie pozwów.

(16/08/2018)

 

     Widać już pierwsze oznaki spowolnienia w gospodarce. Duża polska firma chce zwolnić 45% pracowników

O tym raczej nie dowiesz się z wieczornego wydania Wiadomości na TVP. Zarząd Groclin SA (spółki produkującej fotele i akcesoria samochodowe dla VW, Volvo, Renault, BMW, Forda czy Opla) podjął uchwałę o rozpoczęciu procedury zwolnień grupowych. Celem zarządu jest zwolnienie 321 pracowników spółki zatrudnionych w dwóch zakładach na terytorium Polski, co stanowi 45 proc. wszystkich zatrudnionych w Groclinie. Niestety, wiele wskazuje na to, że zwolnienia w Groclinie nie będą jedynymi, o jakich przyjdzie nam usłyszeć w najbliższym czasie...

(14/08/2018)

 

     Podejrzany o wyłudzenie 200 mln zł VAT wychodzi na wolność, bo pismo z sądu gdzieś się zgubiło!

Ta historia to kompromitacja wymiaru sprawiedliwości. Maksim C. był przez 2 lata poszukiwany europejskim listem gończym. Miał dokonać wyłudzeń VAT (oszukać polskie społeczeństwo) na gigantyczną kwotę 200 mln zł. Pod koniec lipca został zatrzymany przez włoską policję w Mediolanie i przewieziony do Polski. Tutaj trafił do aresztu i usłyszał zarzuty. Prokurator chciał aresztu na 3 miesiące. Sąd zgodził się i 2 sierpnia wydał stosowne postanowienie. Problem w tym, że nigdy nie dotarło ono do aresztu! W efekcie 9 sierpnia Maksim C. został wypuszczony na wolność!

(13/08/2018)



     W 1992 roku TK orzekł, iż ujawnienie listy tajnych współpracowników jest niezgodne z Konstytucją. Sędzią sprawozdawcą był wówczas Andrzej Zoll

Wymiar sprawiedliwości w nowotworzonej III RP był żywcem przeniesiony z PRL. Okrągłostołowi politycy zapewniali, że "sam się oczyści". Oczywiście nic takiego nie nastąpiło. PRL-owscy funkcjonariusze i ich tajni współpracownicy często byli chronieni. Dobrym tego przykładem w mojej opinii było orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 1992 r., zgodnie z którym ujawnienie listy tajnych współpraconików pełniących w III RP funkcje publiczne jest niezgodne z Konstytucją. Sędzią sprawozdawcą był wówczas Andrzej Zoll - dziś czołowy autorytet prawny TVN24.

(archiwum)

 

     Kolejne pieniądze na rozwój niemieckiej sieci handlowej w Polsce. Tym razem od unijnej instytucji finansowej

Europejski Bank Inwestycyjny, który jest instytucją finansową Unii Europejskiej, udzielił sieci Kaufland Polska pożyczkę o wartości 100 mln euro na przeprowadzenie modernizacji 50 sklepów w Polsce. Przypomnijmy, że wcześniej właściciel Kauflanda oraz Lidla (niemiecka Grupa Schwarz) otrzymał prawie miliard dolarów pożyczki od Banku Światowego i Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Wówczas chodziło o "zapewnienie mieszkańcom Europy Środ.-Wsch. dostępu do produktów, których nie mieliby szansy inaczej zdobyć" (sic!).

(9/08/2018)

 

     Trzaskowski chce wstrzymać budowę autostrad, bo w Polsce "rozbudzany jest faszyzm". Co on bredzi?

Urojony problem określonej grupy polityków nie powinien wpływać na rozwój naszego kraju. Rafał Trzaskowski uważa inaczej. Chce wstrzymać budowę autostrad i wrócić do tego dopiero za kilka lat. Powód? - Generalnie jest nim PiS oraz "rozbudzający się faszyzm". To na te kwestie powinny być przelewane wszystkie możliwe siły. No cóż - można powiedzieć, że stopień odrealnienia u Rafała Trzaskowskiego jest godny Bronisława Komorowskiego z czasów kampanii'2015. Wieszczę sukces.

(7/08/2018)

 

     Germanofobia wśród Polaków to mit. To polakofobia wśród Niemców jest całkiem realnym problemem

Okazuje się, że aż 56 proc. z nas ma pozytywną opinię na temat Niemiec. Zupełnie inne nastroje panują za naszą zachodnią granicą. Tylko 29 proc. Niemców wyraża pozytywną opinię o Polsce - to wyniki najnowszego badania Instytutu Spraw Publicznych i Fundacji Adenauera. Jakby tego było mało tylko 31 proc. Niemców uważa, że stosunki między naszymi krajami są dobre. Polacy są innego zdania - dla 64 proc. z nas stosunki z Niemcami są dobre. Wychodzi na to, że o ile germanofobia wśród Polaków to mit, to polakofobia wśród Niemców jest całkiem realnym problemem.

(6/08/2018)

 

     Jak przeciwnika prywatyzacji cukrowni, banków i PZU skompromitowano metodą "na wariata"? Krótka historia Gabriela Janowskiego

Gabriel Janowski będąc posłem kategorycznie sprzeciwiał się "dzikiej" prywatyzacji polskich cukrowni, sektora bankowego, energetycznego oraz PZU. Był niewygodny dla wielu ludzi forsujących wyprzedaż polskiego majątku. 16 stycznia 2000 r., tuż przed debatą na temat odwołania odpowiedzialnego za prywatyzację Emila Wąsacza, ktoś Janowskiemu dosypał do jedzenia narkotyk, a następnie wywlekł wprost przed dziennikarzy i kamery telewizyjne. Poszedł jasny przekaz: główny przeciwnik ministra Skarbu Państwa i orędownik jego odwołania jest niespełna rozumu.

(archiwum)

 

     Polski CD Projekt odprowadził w ub.r. do budżetu większy podatek CIT niż wszyscy zagraniczni giganci IT razem wzięci!

Taka ciekawostka - działające na terytorium naszego kraju: IBM Polska, Microsoft Polska, Oracle Polska, SAP Polska i Enterprise Services odprowadziły w 2017 roku do budżetu łącznie 27 mln zł podatku CIT (warto przy tym zauważyć, że IBM Polska oraz Oracle Polska nie zapłaciły ani złotówki, bowiem oficjalnie wykazały stratę). Po drugiej stronie mamy polski CD Projekt, który sam jeden odprowadził 45,8 mln zł, czyli o blisko 70 proc. więcej niż wszystkie wyżej wymienione zagraniczne giganty IT razem wzięte!

(3/08/2016)

 

     Było kłamstwo o marszu 60 tys. nazistów. Teraz idzie w świat kłamstwo, że polska policja pobiła Żyda

Swego czasu furorę na świecie zrobiło kłamstwo, jakoby 11 listopada w Warszawie odbył się marsz 60 tys. nazistów. Ten fake-news wyprodukowany przez byłego doradcę Hilary Clinton, był powielany setki tysięcy razy - głównie w USA i Izraelu i był początkiem akcji dyfamacyjnej, w wyniku której Polska wycofała się z tzw. dużej ustawy reprywatyzacyjnej. To jednak nie koniec - obecnie za oceanem promowany jest "news" o tym, że krakowska policja pobiła amerykańskiego Żyda. To ordynarne kłamstwo, bowiem rzeczywistość okazała się być zupełnie odmienna.

(2/08/2016)

 

     Do 1945 był SS-manem i nazistowskim ideologiem. Po wojnie współpracował z politykami CDU, FDP i SPD

Mało kto wie, ale w wybranym w 1949 roku niemieckim Bundestagu (odpowiednik polskiego Sejmu) zasiadało przynajmniej 53 byłych członków NSDAP, w tym 3 byłych SS-manów. Nie powinno nas zatem dziwić, że takie persony jak Carl Cerff - nazistowski ideolog, przywódca Hitlerjugend, członek Waffen-SS oraz NSDAP - po wojnie bez problemu mógł organizować "panele dyskusyjne" z czołowymi politykami CDU, FDP czy SPD. Tacy ludzie jak on byli beneficjentami powierzchownej tylko denazyfikacji, do jakiej doszło w RFN po 1945 roku.

(archiwum)

 

     Straty spowodowane przez Niemców po stłumieniu Powstania Warszawskiego wyniosły 45,3 mld $. Nikt nam za to nie zapłacił

W 2004 roku, na polecenie Lecha Kaczyńskiego - ówczesnego prezydenta M. St. Warszawy - przygotowano ekspertyzę dotyczącą wysokości rachunku jaki potencjalnie można by wystawić Niemcom za zniszczenia dokonane w Warszawie w latach 1944-45. Opiewał on na gigantyczną kwotę: 45,3 mld $! I chodzi tylko o straty materialne (zniszczone budynki, infrastruktura)! Nikt nie podjął się bowiem próby wyliczenia finansowych odszkodowań za mordy dokonane na bezbronnych cywilach.

(1/08/2016)

 

     Gdy w Hiszpanii płonęło 1 składowisko, ewakuowano 9 tys. osób. W Polsce było kilkadziesiąt takich pożarów. Czy ewakuowano kogokolwiek?

Kiedy w maju 2016 roku w okolicach Madrytu płonęło składowisko opon, lokalne władze podjęły decyzję o ewakuacji 9 tys. osób mieszkających w bezpośrednim sąsiedztwie składowiska. Powód? - Ekstremalnie niebezpieczny i wysoce rakotwórczy dym z pożaru. W tym roku w Polsce podobnych pożarów mieliśmy kilkadziesiąt. Czy w którymkolwiek przypadku podjęta była decyzja o ewakuacji miejscowej ludności? Jakie efekty dla naszego zdrowia będą miały wydobywające się z palonych śmietnisk i składowisk opary?

(1/08/2018)

 

     Port w Gdańsku najszybciej rozwijającym się portem Bałtyku. Takich wyników nie było jeszcze nigdy!

Jeszcze w 2009 roku port w Gdańsku przeładował 18,9 mln ton towarów. Po I półroczu bieżącego roku w gdańskim porcie przeładowano już 25,0 mln ton towarów, a cały rok 2018 może być absolutnie rekordowy (w dotychczas najlepszym 2017 roku przeładowano 40,6 mln ton towarów). Gdańsk osiągnął także najwyższą dynamikę wzrostu spośród wszystkich portów zlokalizowanych w basenie Morza Bałtyckiego. Co istotne - wielkość przeładunków wzrasta pomimo prowadzonych na terenie portu inwestycji modernizacyjnych, które do 2020 roku pochłoną ok. miliarda złotych.

(31/07/2018)

 

     Niemcy znowu biją całą strefę euro. Ich bilans handlowy jest lepszy od wszystkich państw eurolandu razem wziętych!

W 2017 roku niemiecki bilans handlowy (+244,8 mld €) był lepszy niż bilans całej strefa euro razem wziętej (+238,0 mld €). Okazuje się, że nie był to jednorazowy przypadek. Po pierwszych pięciu miesiącach tego roku nadwyżka w handlu zagranicznym całej strefy euro wyniosła 80,04 mld €. W tym samym czasie gospodarka Niemiec wypracowała nadwyżkę handlową w wysokości 99,93 mld €. Wygląda więc na to, że "euro-zona" w końcu zaczęła działać tak, jak ją sobie wyobrazili jej pomysłodawcy, czyli z korzyścią przede wszystkim dla Niemiec.

(30/07/2018)

 

     Mike Tyson o Powstaniu Warszawskim. Pomysł świetny, ale wykonanie...

Były bokserski mistrz świata w wadze ciężkiej został wynajęty przez firmę FoodCare do powiedzenia kilku słów po angielsku na temat Powstania Warszawskiego. Pomysł, aby rozpoznawalnego na całym świecie Mike Tysona zatrudnić do takiej akcji jest super. Gorzej wyszło jego wykonanie. Tyson duka tekst z promptera, tak jakby czytał jakieś oświadczenie. Trudność z przeczytaniem krótkiego fragmentu jest naprawdę rażąca, przez co wszystko wygląda raczej mało wiarygodnie.

(29/07/2018)

 

     17 lat procesu. 447 rozpraw. Licytacja za bezcen 20 mln zł majątku. Kupującymi m.in. rodziny sędziów. Oto jak wygląda bezmiar niesprawiedliwości

"17 lat toczy się proces przed Sądem Rejonowym Łódź-Śródmieście w Łodzi. W tym czasie odbyło się 447 rozpraw. Proces zaczynał się 7 razy od początku. Pod byle pretekstami zmieniano składy sędziów, tak aby proces nigdy nie mógł się zakończyć. W tym czasie w toku licytacji komorniczych zlicytowano za bezcen gigantyczny majątek o wartości ponad 20 mln zł. Kupującymi były rodziny sędziów" - tak swoje wystąpienie na sejmowej komisji sprawiedliwości zaczyna Leszek Kopczyński - przedsiębiorca, którego zrujnował przez bezmiar niesprawiedliwości III RP.

(archiwum)

 

     Polska straciła 18.0% populacji, Francja 1.4%, a Wlk. Brytania 0.9%. Mimo to nasz udział w odszkodowaniach od Niemiec wyniósł zaledwie 2.0%!

W wyniku II WŚ Polska poniosła gigantyczne straty ludnościowe. Populacja naszego kraju zmniejszyła się aż o 18,0 proc. Dla porównania straty ludnościowe Francji wyniosły 1,4 proc., a Wlk. Brytanii - 0,9 proc. Jakby tego było mało utraciliśmy 38,0 proc. majątku narodowego (Francuzi 1,5 proc., a Brytyjczycy jedynie 0,8 proc.). Mimo to, zamiast przyznanych nam po wojnie reparacji, dostaliśmy od NRD ok. 6 mln książek o marksizmie, a nasz udział w finansowym zadośćuczynieniu dla ofiar II WŚ, wyniósł zaledwie 2 proc. całości wypłaconej kwoty. Warto o tym przypominać.

(archiwum)

 

     Dziś rocznica strajku, który uratował KGHM przed prywatyzacją Lewandowskiego. Niedoszły nabywca wkrótce zbankrutował

Mało znany fakt: w 1992 roku Janusz Lewandowski (jako minister przekształceń własnościowych) był skłonny sprywatyzować KGHM za 400 mln $. Aby udaremnić tę prywatyzację blisko 40-tysięczna załoga tego państwowego przedsiębiorstwa 20 lipca 1992 r. rozpoczęła strajk okupacyjny. Po 32 dniach Lewandowski ustąpił i do prywatyzacji ostatecznie nie doszło. W następnych latach KGHM przyniósł 41,9 mld zł zysku na czysto, a firma która miała przejąć polskiego giganta miedziowego zbankrutowała i dziś nie ma po niej śladu.

(20/07/2018 - archiwum)

 

     Odkrył aferę FOZZ, po czym nagle zmarł. Dziś rocznica śmierci Michała Falzmanna. Jego zgon był początkiem serii

Michał Falzmann był 38-letnim inspektorem NIK. W 1991 roku jako pierwszy odkrył i oficjalnie opisał mafijny mechanizm działania Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ), dzięki któremu setki postkomunistów kosztem polskiego państwa dorobiło się gigantycznych majątków. Falzmann, znając mechanizm przekrętu, w dniu 16 lipca 1991 r. zażądał od NBP ujawnienie informacji (objętych tajemnicą bankową) o obrotach pieniężnych na rachunkach FOZZ. Niemal natychmiast został odsunięty od postępowania, a 2 dni później nagle zmarł. To był początek serii.

(archiwum)

 

     Każdego dnia wwożono do Polski średnio aż po 400 ton niemieckich śmieci! Ministerstwo potwierdza fatalne dane

Ministerstwo Środowiska właśnie oficjalnie potwierdziło, że w 2017 roku do Polski wwieziono łącznie 377,7 tys. ton śmieci. To grubo ponad dwukrotnie więcej niż w 2015 roku. Najwięcej śmieci przyjechało do nas z Niemiec - 145,8 tys. ton. To oznacza, że każdego dnia średnio musiało do Polski wjeżdżać blisko 400 ton niemieckich odpadów. Skokowy wzrost importu śmieci do Polski prawdopodobnie spowodowany był wprowadzeniem zakazu importu śmieci przez Chiny. Zachód Europy zaczął szukać nowego odbiorcę swojego brudnego problemu i padło na Polskę.

(12/07/2018)

 

     Antypolonizm oficjalną doktryną państwową? Czemu nie. Izraelski MEN chce obowiązkowych lekcji z "polskiego antysemityzmu"

Minister Edukacji Izraela chce, aby na wycieczkach szkolnych do Polski młodzi Żydzi obowiązkowo uczyli się o "polskim antysemityzmie" oraz o roli, jaką Polacy odegrali w organizacji Holocaustu. Przerażający jest ten upór części elit Izraela oraz wielu organizacji z USA w zakresie robienia z nas odpowiedzialnych za Shoah. Jest on podwójnie przerażający, gdy uświadomimy sobie, iż Polską rządzi obecnie najbardziej filosemicka i proamerykańska ekipa licząc od 1989 roku!

(11/07/2018)

 

     Trzeba być TVN-em, aby krytykować ćwiczenia Wojsk Obrony Terytorialnej. W Szwecji takie ćwiczenia to norma!

Najpierw przeciwko Wojskom Obrony Terytorialnej (WOT) w Polsce byli przedstawiciele "totalnej" opozycji, którzy twierdzili, że minister obrony narodowej będzie ich używał do "do tłumienia demonstracji KOD" (sic!). Kiedy w końcu udało się powołać tę formację do życia, niespodziewany uderzenie przyszło ze strony... TVN24. Stacja ta właśnie wypuściła jednoznacznie krytyczny wobec WOT materiał, z którego wynika, że ćwiczący żołnierze przeszkadzają w "spokojnym piciu sobie kawki w miłym towarzystwie". Ręce opadają!

(10/07/2018)

 

     "Wolne sądy" powiadacie? Horror tego przedsiębiorcy trwa już 16 lat (!). Jego współpracownika (Marka Karpa) zabił białoruski TIR

Sprawa Mirosława Ciełuszeckiego przez niektórych nazywana jest jedną z największych kompromitacji wymiaru sprawiedliwości III RP. W 2002 roku został on oskarżony, że sprzedał spółce, której był właścicielem należące do siebie nieruchomości, a uzyskane pieniądze wpłacił na konto spółki. Zdaniem prokuratury miał tym działać przeciwko interesowi swojej własnej firmy (!). Po 16 latach procesu Ciełuszecki usłyszał wyrok - sąd w Białymstoku skazał go na 3 lata bezwzględnego więzienia! Czy tak wygląda bezmiar niesprawiedliwości?

(9/07/2018)

 

     Sprzedali 22,1 proc. Polskich Hut Stali za 6 milionów zł. NIK stwierdziła, że wycenę spółki zaniżono o 2 miliardy zł!

W 2003 r. podjęto decyzję o prywatyzacji Polskich Hut Stali SA (huty w Krakowie, Dąbrowie Górniczej, Świętochłowicach i Sosnowcu). Rząd oraz ministerstwa skarbu i gospodarki (opanowane przez polityków SLD) zgodziły się wówczas na sprzedaż pakietu 22,1 proc. akcji tej spółki za kwotę 6 milionów zł (przy kilku warunkach). Późniejszy raport NIK stwierdził jednak, że na potrzeby prywatyzacji wycenę spółki zaniżono o blisko 2 miliardy zł, a najlepszym tego dowodem był fakt, że już w 2004 r. spółka miała 1,7 miliarda zł zysku na czysto!

(8/01/2018)

 

     Historia Abrama Taubera - Żyda uratowanego przez AK, który po wojnie został szefem UB w Chodlu

Ta historia pokazuje, że w sprawie relacji polsko-żydowskich - szczególnie w okresie powojennym - nie może być mowy o prostej, zero-jedynkowej narracji. Tak jak byli źli Polacy wydający Niemcom ukrywających się Żydów, tak i byli też ukrywający się Polacy mordowani przez komunistycznych oprawców, wśród których większość stanowili Żydzi. Abram Tauber w czasie wojny był ukrywany przez żołnierzy Armii Krajowej. Gdy wojska radzieckie pojawiły się w okolicach Lublina przeszedł na ich stronę. Wkrótce później został szefem UB w Chodlu i osobiście zamordował 4 żołnierzy AK.

(6/07/2018)

 

     Polska za Morawieckiego importuje więcej węgla niż Polska za Tuska. Dominuje węgiel z... Rosji!

Polska "na węglu leży". I co z tego - można dodać. Rosnąca gospodarka przy jednoczesnym spadającym wydobyciu węgla w polskich kopalniach powoduje, że coraz więcej musimy go sprowadzać z zagranicy. Patrząc na ostatnie statystyki można stwierdzić, że czarne paliwo napływa do nas w rekordowo szybkim tempie. Szczególnie z kierunku rosyjskiego. Licząc od stycznia do kwietnia Polska importowała 5,9 mln ton węgla. To aż o 90 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2017 r. Zdecydowana większość tego surowca pochodziła z rosyjskich kopalni.

(5/07/2018)

 

     Ciemny cel polityki klimatycznej: Polskie elektrownie mają być nieopłacalne, a prąd mamy kupować od Niemców

Niemcy osiągnęły przewagę gospodarczą m.in. dzięki działalności wysokoemisyjnych elektrowni węglowych i równie emisyjnemu ciężkiemu przemysłowi. Uzyskane nadwyżki kapitałowe zaczęli inwestować w nowe technologie. W ten sposób powstała gałąź gospodarki związana z produkcją i eksploatacją OZE. Problemem okazał się być jednak niewielki rynek zbytu na nowe produkty "made in Germany". Wtedy do gry weszła UE, która zaczęła robić wszystko, aby energetyka konwencjonalna przestała być opłacalna, a kraje takie jak Polska same uznały, że prąd to najlepiej kupować u Niemców.

(2/07/2018)

 

     Europoseł PO obraża ludzi bojących się cenzury internetu. Nazywa ich... "botami" (!)

Przypomnijmy - Komisja Prawna Parlamentu Europejskiego, pomimo aktywnych prób zapobieżenia temu ze strony internautów, 20 czerwca zaakceptowała projekt nowej dyrektywy o prawie autorskim. Wprowadza on dwa kontrowersyjne rozwiązania: tzw. "podatek od linków" oraz obowiązek prewencyjnego monitoringu (w celu ewentualnego cenzurowania) treści publikowanych w dużych serwisach społecznościowych. Jednym z orędowników tej dyrektywy jest europoseł PO - Tadeusz Zwiefka. W wywiadzie dla "Wyborczej" stwierdził, że za większością internetowej krytyki pod jego adresem stoją... boty.

(28/06/2018)

 

     W ciągu roku w Polsce zmarło 409 tys. osób. Ostatni raz tak dużo ludzi umierało tu w czasie II wojny światowej!

Najnowsze statystyki GUS nie napawają optymizmem. W kwietniu 2018 r. urodziło się w Polsce 32 tys. osób. W tym samym czasie zmarło 36 tys. osób. Gdy zbierzemy dostępne dane za ostatnie 12 miesięcy (maj 2017 - kwiecień 2018), to okazuje się, że w tym okresie zmarło 409 tys. Polaków. Po pierwsze - to więcej, niż wyniosła liczba urodzeń w tym czasie (400,3 tys.), a po drugie - ostatni raz tak dużo ludzi umierało w Polsce w czasie II wojny światowej!

(28/06/2018)

 

     Rząd szykuje nową opłatę "przekształceniową" dla setek tysięcy użytkowników wieczystych w Polsce

Niemal wszyscy komentatorzy poczynań fiskalnych rządu skupili wczoraj swoją uwagę na pomyśle utrwalenia podwyższonych stawek VAT i wpisania ich na stałe do ustawy. Mało kto zauważył, że niemal w tym samym czasie rząd przyjął projekt ustawy o przekształceniu użytkowania wieczystego. Zaproponowano w nim, aby od 1 stycznia 2019 r. prawo użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych budynkami mieszkalnymi przekształcono w prawo własności. Wszystko super, gdyby nie fakt, iż przy okazji przemycono "opłatę przekształceniową", którą trzeba będzie płacić przez 20 lat.

(27/06/2018)

 

     ZUS chce mieć nowy system za miliard zł. Tymczasem raport dot. poprzedniej informatyzacji nadal pozostaje tajny

Jeszcze za czasów Tuska Kancelaria Prezesa Rady Ministrów przeprowadziła kontrolę w ZUS dotyczącą "wybranych aspektów zarządzania systemami i zasobami IT w latach 2008-2013". Raport z tej kontroli powstał we wrześniu 2014 r., ale jedną z pierwszych decyzji Ewy Kopacz, jako nowego premiera, było utajnienie jego wyników. Nowa władza nic tutaj zmieniła. Raport nadal pozostaje tajny i nie wiemy dlaczego po jego sporządzeniu do dymisji podał się ówczesny prezes ZUS. Tymczasem dziś ZUS chce mieć nowy system informatyczny. Może kosztować od kilkuset milionów do nawet 1 mld zł!

(26/06/2018)

 

     Paradoks składek ZUS. Główny wpływ na ich wysokość mają płace w dużych firmach, a płacić muszą je przede wszystkim samozatrudnieni i mikrofirmy

Ponad 95 proc. firm w Polsce to działalności 1-osobowe lub mikroprzedsiębiorstwa zatrudniające do 9 osób. Dla wielu z tych przedsiębiorców najmocniej odczuwalną daniną publiczno-prawną jest tzw. składka ZUS. W przyszłym roku nastąpi jej rekordowy wzrost (o 7,3 proc.). Nominalnie składka urośnie o około 90 zł. W tym kontekście warto zauważyć, że wpływ na jej wysokość mają przede wszystkim dane na temat płac uzyskiwanych w dużych firmach. Płace w firmach 1-osobowych i mikroprzedsiębiorstwach są dużo niższe, a mimo to składka ZUS pozostaje dla nich taka sama.

(25/06/2018)

 

     Ciąg dalszy gigantycznego wału w jądrze Unii. Znowu duża korporacja unikała płacenia podatków za pośrednictwem Luksemburga

Francuzi z Engie (największa firma energetyczna nad Sekwaną) sprytnie to sobie obmyślili. Założyli dwie swoje międzynarodowego spółki-córki na terytorium rządzonego przez Jean-Claude Junckera Luksemburga. Następnie zawarli deal z przedstawicielami władz tego kraju (oficjalnie uzyskali dwie interpretacje podatkowe), w efekcie czego Engie nie płaciła jakiegokolwiek podatku od 99 proc. zysków, które przechodziły przez wspomniane spółki-córki. W ten sposób "zoptymalizowano" 120 mln euro. Jądro Unii (Luksemburg) znowu okazuje się być "czarną owcą" całej Wspólnoty.

(22/06/2018)

 

     Zapomniana historia Kinder-KZ w Łodzi - obozu dla polskich dzieci, zwanego również "małym Auschwitz"

Okrucieństwo II wojny światowej polegało również na tym, że zadawanie bólu i cierpienia było maksymalnie zinstytucjonalizowane. Jednym z przykładów pełnej kontroli III Rzeszy nad przemysłem śmierci był dziś już zapomniany Kinder-KZ Litzmannstadt, czyli obóz izolacyjny dla polskich dzieci w Łodzi, gdzie więziono dzieci zabitych w czasie działań wojennych lub okupacji Polaków, a których z powodów rasowych nie można było "zniemczyć". Śmiertelność w obozie była niestety wysoka. W latach 1942-45 zginęło w nim od stu kilkudziesięciu do kilkuset dzieci.

(21/06/2018)

 

     Zyski wasze (prywatnej firmy), ryzyko nasze (państwa). Dlaczego rząd PiS znowu chce budować drogi tak, jak budowano kulczykową A2?

Wiele wskazuje na to, że powróci znany z lat 90-tych i dwutysięcznych system budowy nowych dróg, którego istota polegała na prywatyzacji zysków i upaństwowieniu ryzyka. Okazuje się bowiem, że odcinki drogi S6 na Pomorzu i fragment S10 z Torunia do Bydgoszczy mają powstać w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. W tym samym trybie zbudowano m.in. fragmenty autostrad A2 i A1 (rząd płaci firmom miliardy "za dostępność"). Powstaje pytanie - dlaczego ekipa PiS decyduje się na taki ruch? Czy rzeczywiście brakuje im pieniędzy na budowę nowych dróg?

(20/06/2018)

 

     Januszowi Lewandowskiemu "nie wypadało" pomóc polskiemu Fakro. Czego nie zrobił Lewandowski zrobiła jednak komisarz z Danii wobec firmy ze swojego kraju

W kontekście odrzucenia przez Komisję Europejską skargi polskiego Fakro na duński Velux warto przypomnieć słowa prezesa Fakro o Januszu Lewandowskim. W wywiadzie dla "Forbes" powiedział: "Dunka Margrethe Vestager jest komisarzem UE ds. konkurencji. Ona połowę spotkań ma z duńskimi przedsiębiorcami. Ciągle główkuje, co zrobić, by rozwijała się duńska gospodarka. Jak się zwróciliśmy do Janusza Lewandowskiego, gdy zasiadał w Komisji, to powiedział nam, że jest z Polski, więc mu nie wypada zabiegać o to, by polska firma nie była dyskryminowana w Unii Europejskiej" (sic!).

(19/06/2018 - archiwum)

 

     Poseł PO chciał być bardziej niemiecki od Niemców. Ci niewytrzymali i sami zwrócili mu uwagę, że przesadza

Do nietypowego zdarzenia doszło podczas specjalnej konferencji zorganizowanej po niedawnej wizycie prezydenta Niemiec Franka–Waltera Steinmeiera. Występował na niej m.in. poseł PO Marek Krząkała. W swoim wystąpieniu bardzo pozytywnie odnosił się on do kwestii przyjmowania uchodźców. Był tak entuzjastyczny, że wzbudził zdziwienie nawet u obecnych na sali posłów z Niemiec. Jeden z nich zwrócił mu wówczas uwagę, że rząd RFN jest już o wiele bardziej sceptyczny w tej sprawie i nie ma mowy o strategii jaka miała miejsce jeszcze 2-3 lata temu. Nadgorliwość gorsza od faszyzmu...

(18/06/2018)

 

     Sąd Najwyższy wziął w obronę banki. Prokonsumenckie prawo w zakresie rozpatrywania reklamacji zostało uśmiercone

Wszyscy tylko o wyroku w/s drukarza, który odmówił drukowania ulotek LGBT. Tymczasem niemal w tym samym czasie Sąd Najwyższy wydał o wiele bardziej donośniejszą uchwałę, która wywoła spore skutki finansowe i prawne. Sędziowie uznali bowiem, iż nierozpatrzenie reklamacji skierowanej do banku lub instytucji finansowej w terminie 30 dni wcale nie oznacza, że żądanie konsumenta trzeba spełnić, mimo że tak właśnie stanowi ustawa o rozpatrywaniu reklamacji. Czy ostateczna wykładnia prostego prawa może być zatem zupełnie inna od jej treści? Zdaniem sędziów SN - może.

(15/06/2018)

 

     Jedna kluczowa kwestia: Czy kamienice w Warszawie kradziono, kiedy w Polsce była praworządność, czy kiedy jej zabrakło?

Apropo wczorajszej dyskusji o Polsce w europarlamencie w kontekście rzekomego braku praworządności i demokracji w naszym kraju, warto przytoczyć pytania, które zadał Grzegorz Jankowski z Polsat News: "Czy kamienice w Warszawie kradziono, kiedy w Polsce była praworządność, czy kiedy jej zabrakło? A mafie kradły VAT za praworządności, czy po jej upadku?". Odpowiedzi na powyższe kwestie przeczą wielu tezom wysuwanym podczas wczorajszej dyskusji przez eurokratów, którym Warszawa z Moskwą się myli.

(14/06/2018)

 

     Co zrobił Tusk, jako szef Rady UE, aby pomóc Polsce w/s Nord Stream? Czy to samo co w/s blokady polskich portów przez ten gazociąg?

Pomysł wznowienia prac nad nowelizacją dyrektywy gazowej, która mogłaby storpedować plany Gazpromu w zakresie budowy Nord Stream 2, został zblokowany na poziomie Rady Europejskiej. Kto jest szefem Rady? Otóż jest nim Donald Tusk. W tym kontekście pojawia się kolejne pytanie - co do tej pory zrobił były polski premier w ramach swoich kompetencji, aby wesprzeć pomysł storpedowania planów Gazpromu? Czy był tak samo skuteczny, jak w 2011 roku, kiedy "załatwiał" u Angeli Merkel, że polskie porty nie będą blokowane przez Nord Stream 1?

(13/06/2018)

 

     Europejska solidarność w praktyce: Niemcy, Austria i Holandia blokują inicjatywę uderzającą w Nord Stream 2

Apel Polski o powrót do prac nad treścią unijnej Dyrektywy Gazowej (która może przyczynić się do tego, że budowa gazociągu NordStream 2 stanie się nieopłacalna) poparło 10 innych państw UE. Przeciwnego zdania byli politycy z Niemiec, Austrii i Holandii. Warto zauważyć, że w ten kremlowski projekt (który w przypadku realizacji może być niezwykle groźną bronią wymierzoną w kraje Europy Środk-Wsch.) zaangażowane finansowo są koncerny petrochemiczne z trzech wspomnianych państw. Oto jak kasa znowu okazała się ważniejsza od europejskiej solidarności.

(12/06/2018)

 

     Kara za "aferę ściekową" stanowi ułamek procenta przychodów uzyskanych za odbiór ścieków wylanych do Motławy

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz nałożył karę umowną w wysokości 322,5 tys. zł na kontrolowaną przez francuski kapitał spółkę Saur Neptun Gdańsk. Kara ma związek z "aferą ściekową", w wyniku której do Motławy (a dalej do Bałtyku) trafiło ok. 150 mln litrów ścieków. Proste wyliczenie (322 500 zł : 150 000 000 litów) może doprowadzić nas do wniosku, że za każde 1000 litrów ścieków wypuszczonych do Motławy spółka Saur Neptun Gdańsk musi zapłacić nieco ponad 2 grosze (!). To znacznie mniej niż wynoszą przychody za odbiór tych ścieków od mieszkańców.

(11/06/2018)

 

     Izrael rozważy kary od 5 do 10 lat więzienia za nagrywanie swoich żołnierzy strzelających do Palestyńczyków

Na Youtube jest mnóstwo filmów, na których widać jak żołnierze Izraelskich Sił Zbrojnych strzelają do palestyńskich cywili. Spora część z nich ma charakter dowodowy. Dokumentuje bowiem działania izraelskich żołnierzy o charakterze zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Robert Ilatow, członek Knesetu i przewodniczący prawicowej partii Yisrael Beiteinu, zaproponował aby ludzi nagrywających takie filmy (w przypadku ich schwytania) wsadzać do więzienia na 5 lat. Jeśli film mógłby grozić bezpieczeństwu państwa, jego autor trafiłby do więzienia na 10 lat.

(8/06/2018)

 

     ACTA v 2.0: Bruksela ograniczy wolność w internecie, bo jest ona "zagrożeniem dla demokracji"?

Internet spowodował poważny wyłom w szczelnym do niedawna systemie przekazywania informacji i opinii. Okazało się bowiem, że nie tylko telewizja, radio i prasa mogą kształtować preferencje wyborcze. W tym znaczeniu internet stał się "zagrożeniem dla demokracji" w starym wydaniu. Jak ograniczyć to "zagrożenie"? Najlepiej wprowadzając w życie jakąś regulacje na poziomie ogólnoeuropejskim i pod pozorem dbania o interesy wydawców ograniczyć możliwość swobodnej wymiany informacji. Oto czym jest dyrektywa o prawie autorskim.

(7/06/2018)

 

     PiS przegrał w/s nagród dla rządu, nepotyzmu działaczy czy hipokryzji posła Pięty. Kolejną przegraną będzie jesienna batalia o samorządy?

Jeszcze pół roku temu PiS notował sondaże, w których miał blisko 50 proc. poparcia społecznego, a przewaga nad Platformą była ponad dwukrotna. W krótkim okresie nastąpiła jednak kumulacja nietrafionych decyzji czy poważnych wtop wizerunkowych, które przyczyniły się do zmiany trendu. Dzisiaj, po przegranej w/s ustawy o IPN, po nagrodach "które się należały", po ujawnieniu bezwstydnego nepotyzmu lokalnych działaczy, po kompromitacji w/s PFN czy aferze z posłem Piętą, o świetnych sondażach PiS może już zapomnieć. Opozycja rośnie w siłę, a niebawem bardzo ważne wybory...

(6/06/2018)

 

     Ilekroć daje o sobie znać Balcerowicz, tylekroć warto wspomnieć, że gdy rządził bezrobocie urosło z 10 do 18%, a wzrost PKB obniżył się z 6,6 do zaledwie 0,5%

Kiedy czołowy autorytet ekonomiczny totalnej opozycji, krytykuje obecną sytuację "bo ludzie dostali 500+", warto przypomnieć jego największe dokonania. I wcale nie mam tutaj na myśli "terapii szokowej" z początku lat 90-tych. Chodzi o okres lat 1997-2001, kiedy Balcerowicz był wicepremierem i ministrem finansów, a jego partia (Unia Wolności) współrządziła krajem. Kiedy zaczynali rządzić bezrobocie wynosiło 10 proc., a wzrost PKB osiągał 6,6 proc. Kiedy kończyli (2001) bezrobocie wynosiło 18,2 proc., a wzrost PKB obniżył się do zaledwie 0,5 proc.

(27/03/2017)

                          

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu