B L O G  

     Konfiguracja międzynarodowa dla Polski jest najgorsza od 1989 roku, a koncert mocarstw dopiero się zaczyna
wpis z dnia 21/06/2018

 

Czy regularne oczernianie Polaków w prasie amerykańskiej, niemieckiej i brytyjskiej, robienie z nas faszystów i antydemokratów ma znieczulić świat na kolejną wojnę na naszym terytorium oraz krzywdy i cierpienia zwykłych ludzi? Teza odważna, ale nie odrzucałbym jej a priori. Nie jesteśmy wszak państwem, za które ktoś z zewnątrz może się bić. Jesteśmy za to państwem które można podbić. Wspólną wartością jest już tylko pieniądz i wymiana handlowa, ale w dobie nowego koncertu mocarstw (który właśnie się zaczyna) wszystko może się bardzo szybko zmienić.

Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że spora grupa Polaków jest dziś zaślepiona sprawami wewnętrznymi i osią sporu między PO a PiS. W takich okolicznościach zapominają, że istnieje jeszcze świat zewnętrzny. A tam dzieją się teraz rzeczy niezwykle dla nas ważne i które prawdopodobnie będą miały wpływ na nasze codzienne życie. 

Z jednej strony następuje konsolidacja "jądra Unii", czyli ujednolicenie interesów Francji oraz Niemiec w Europie oraz polityczna peryferyzacja tych, którzy mają inne spojrzenie na tę kwestie. Wojna handlowa między USA a Chinami nabiera rumieńców i na dobrą sprawę nie wiadomo czym może się skończyć. Na Bliskim Wschodzie coraz intensywniej wojuje Izrael, który niemal otwarcie prosi się o konflikt z Iranem. Z kolei tuż za naszą wschodnią granicą nie ustają agresywne działania kremlowskiej Rosji (niech trwające Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej nas nie zmylą - nawet teraz rosyjskie siły ofensywne ćwiczą i stawiane są w stan gotowości bojowej, o działaniach wojennych we wschodniej Ukrainie nie wspominając).

Z drugiej strony mamy naszych rządowych polityków, którzy twierdzą, że "Polska mogłaby być pomostem między Europą a USA". Słuszna to koncepcja i naprawdę chciałbym, aby została zrealizowana, ale nikt chyba nie ma wątpliwości, że obecnie jest ona niemożliwa do wdrożenia. Mocarstwa (w rozumieniu: USA, Niemcy, Francja, Chiny, Rosja ale również Izrael) rozpoczęły właśnie nowy koncert. Każde z nich, uwzględniając przede wszystkim własne interesy, będzie zawierać między sobą taktyczne sojusze korzystne z punktu widzenia własnej racji stanu. W tym kontekście nie powinno nas zatem dziwić rosyjsko - izraelskie, izraelsko - amerykańskie, francusko - niemieckie czy niemiecko - rosyjskie zbliżenie. W każdej z tych relacji na poziomie bilateralnym znaleźć można jakiś wspólny mianownik. 

A co z Polską? Jakie wspólne mianowniki ma nasz kraj z wyżej wymienionymi, które spowodują, że nasze interesy będą uwzględniane w nowym mocarstwowym koncercie? Choć zabrzmi to cynicznie, to niewątpliwie wspólną wartością są pieniądze. Pod tym względem najbliżej nam do Niemiec, z którymi nasza wymiana handlowa jest dziś największa. To Niemcy też straciłyby najwięcej, gdyby w Polsce wydarzyło się coś bardzo niepokojącego. To by jednak było na tyle. Każde inne mocarstwo nie będzie płakać po Polsce, gdyby doszło do "przehandlowania" naszej podmiotowości w trakcie realizacji jakiegoś międzynarodowego deal'u. Pod tym względem konfiguracja w jakiej znajduje się Polska jest najgorsza od 1989 roku. 

Teza o tym, że społeczeństwa zachodnie już zaczęły być odpowiednio "urabiane" przez media w zakresie wizerunku i postrzegania Polski (tak, aby maksymalnie znieczulić na "duże wydarzenie", które dotknie nasz kraj) jest ryzykowna, ale nie da się jej całkowicie odrzucić. Świat mocarstw zmienia się dynamicznie i możliwe, że pewnego dnia, będąc zupełnie osamotnieni, bez jakichkolwiek szans na pomoc z zewnątrz, obudzimy się w nowej rzeczywistości, która będzie konsekwencją wcześniejszego, wielopoziomowego deal'u między USA, Rosją, Niemcami, Francją i Izraelem...

wpis z dnia 21/06/2018

  


r e k l a m y


  

     Niemcy potwierdzają: Nie dotrzymamy celów klimatycznych i pozostajemy krajem węgla brunatnego
wpis z dnia 20/06/2018

 

Minister środowiska RFN właśnie poinformowała, że jej kraj nie zdoła dotrzymać celów klimatycznych na 2020 rok. Niemcy pozostaną także "krajem węgla brunatnego", bowiem kluczowe znaczenie przy produkcji energii elektrycznej za Odrą nadal będą odgrywały elektrownie opalane tym surowcem. Warto podkreślić, że wśród 10 największych siłowni węglowych UE, aż 7 leży na terytorium Niemiec. To tyle jeśli chodzi o niemiecką propagandę w zakresie ochrony klimatu i "Energiewende".

Niemiecka minister środowiska Svenja Schulze podczas konferencji w Berlinie w ramach tzw. Petersberskiego Dialogu Klimatycznego (coroczna konferencja na szczeblu ministerialnym, której celem jest przygotowanie agendy szczytu klimatycznego ONZ) oficjalnie potwierdziła, że jej kraj pozostanie uzależniony od węgla brunatnego, a tym samym nie dotrzyma celów klimatycznych na 2020 rok, które sam sobie wyznaczył. 

W kontekście wspomnianych celów polityki klimatycznej warto zauważyć, że jak do tej pory osiągnięcia Niemiec były w tym zakresie porównywalne z osiągnięciami Polski. Zgodnie z danymi Komisji Europejskiej w 1990 roku niemiecka gospodarka wyemitowała do atmosfery 1003,1 mln ton CO2. W ciągu kolejnych 26 lat naszym zachodnim sąsiadom udało się ograniczyć roczne emisje CO2 do poziomu 775,7 mln ton (2016 rok). Procentowo wychodzi zatem na to, że Niemcy ograniczyli emisje o 22,67 proc.

W 1990 roku polska gospodarka wyemitowała do atmosfery 358,7 mln ton CO2. W ciągu następnych 26 lat udało się nam ograniczyć roczne emisje CO2 do poziomu 296,66 mln ton (2016 rok). To oznacza spadek emisji o 17,31 proc., czyli niewiele gorszy do wyniku osiągniętego przez Niemców.

Dlaczego emisje CO2 naszych zachodnich sąsiadów są na tak wysokim poziomie? Otóż Niemcy to wciąż światowy lider wydobycia węgla brunatnego. Produkują go więcej niż USA z Chinami razem wzięte, a używają przede wszystkim do opalania własnych elektrowni, z których aż siedem wchodzi w skład listy dziesięciu najbardziej trujących elektrowni w Europie.

Aby przykryć wszystkie niewygodne fakty (największe na świecie wydobycie węgla brunatnego, najwięcej silnie trujących elektrowni węglowych, największe suma emisji CO2) oraz odwrócić uwagę od mało realnych założeń "Energiewende" (ograniczenie emisji tylko nieznacznie lepsze od Polski) wymyślono i rozpropagowano narracje, zgodnie z którą to polska gospodarka jest największym trucicielem i ma największy negatywny wpływ na klimat w Europie. Wielu w tę narrację uwierzyło. Efekt był taki, że uwaga międzynarodowych ekologów zamiast na Niemcy, została przekierowana na nasz kraj.

 

Źródło: Niemcy pozostają krajem węgla brunatnego. Porażka polityki klimatycznej (BiznesAlert.pl)
Źródło: Fossil CO2 & GHG emissions of all world countries (Europa.eu)

wpis z dnia 20/06/2018

   


r e k l a m y


    

     Kolejny absurd: UE chce ograniczyć pozysk drewna w Polsce, tak aby u nas go zabrakło i trzeba było je kupować za granicą!
wpis z dnia 19/06/2018

 

Jednym ze skarbów Polski są lasy, których - wbrew opiniom telewizyjnych celebrytów - z roku na rok jest coraz więcej. Mądrze prowadzona gospodarka leśna umożliwia nam pozyskiwanie w ciągu roku ok. 50 mln m3 drewna wartego miliardy zł. To znaczne ułatwienie dla polskiego przemysłu meblarskiego, czyli branży gdzie zostaliśmy europejskim liderem. Niestety unijni urzędnicy chcą to zmienić. Projektowana regulacja LULUCF istotnie ograniczy pozysk drewna z polskich lasów. Jednocześnie prawie nic się nie zmieni u naszych największych konkurentów - Niemców, Szwedów czy Finów.

Wbrew obiegowym opiniom telewizyjnych celebrytów pokroju Kingi Rusin, zasoby leśne Polski wcale się nie kurczą, lecz stopniowo i systematycznie wzrastają. O ile w 1946 roku lasy stanowiły zaledwie 20,8 proc. powierzchni kraju, to na koniec 2013 roku zajmowały już 29,4 proc. Zgodnie z Narodowym Programem Zwiększania Lesistości w 2020 roku lasy będą stanowiły 30 proc. powierzchni kraju, a w 2050 – 33 proc.

W ostatnich latach istotnie wzrosło również pozyskanie drewna z naszych lasów. O ile w latach 2000 - 2009 średnie roczne pozyskanie drewna z Lasów Państwowych wynosiło zaledwie 29 mln metrów sześc., to w roku 2017 z Lasów Państwowych pozyskano już 40,5 mln metrów sześc., a w tym roku plany mówią nawet o 43 mln metrów sześc. W efekcie powyższego roczne przychody polskiego przemysłu drzewnego szacowane są obecnie na ok. 30 mld zł (co stanowi równowartość 2,3 proc. polskiego PKB).

Rozwój sektora drzewnego w Polsce jest ściśle powiązany z dynamicznym rozwojem polskiej branży meblarskiej, gdzie w ostatnich latach staliśmy się niekwestionowanym europejskim liderem. Unijni urzędnicy chcą to jednak zmienić. Począwszy od 2021 roku ma bowiem zacząć obowiązywać regulacja o nazwie LULUCF ("Land Use, Land-Use Change and Forestry"). Ten akt prawny, pod pozorem ograniczenia emisji gazów cieplarnianych, ma odgórnie uregulować europejską politykę gospodarowania zasobami leśnymi. Niestety - projekt tej regulacji (uzgodniony już na poziomie Rady UE oraz Parlamentu Europejskiego) przewiduje, iż limity pozysku drewna z lasów poszczególnych państw członkowskich będą ustalane na podstawie danych historycznych z lat 2000 - 2009, czyli okresu kiedy pozyskiwanie drewna z polskich lasów było o 50 proc. mniejsze niż obecnie.

Jakie mogą być skutki wdrożenia w życie LULUCF? Po pierwsze - spadnie ilość drewna pozyskiwanego z polskich lasów (mimo, iż obecne limity pozysku nie stanowią zagrożenia dla celów gospodarki leśnej w Polsce, które przewidują stopniowy wzrost zalesienia kraju). Po drugie - jeśli spadnie ilość drewna pozyskiwanego z polskich lasów, to aby zaspokoić potrzeby polskich producentów mebli, płyt i okien drewno trzeba będzie sprowadzać z zagranicy (warto zwrócić uwagę, że proponowane w LULUCF zmiany praktycznie nie ruszają interesów Niemiec, Szwecji czy Finlandii, czyli największych konkurentów Polski w tym zakresie). W powiązaniu z informacjami, iż Białoruś przymierza się do zakazu eksportu swojego drewna do UE, oznacza to dla polskich firm większe koszty produkcji oraz mniejszą konkurencyjność w starciu z firmami z innych państw UE.

Powstaje pytanie - czy pod pozorem walki z emisją gazów cieplarnianych na terenie UE, przypadkiem nie forsuje się regulacji, których celem będzie rozwalenie polskiej branży meblarskiej? Czy rzeczywistym powodem wdrożenia LULUCF nie będzie uderzenie w konkurencyjność polskich firm, które dziś zaopatrują się w relatywnie tanie drewno z polskich lasów, a od 2021 roku będą musiały kupować znacznie droższy surowiec z zagranicy? No i gdzie byli polscy dyplomaci i urzędnicy, że dopuścili do przyjęcia przez Radę UE i Parlament Europejski tak niekorzystnych rozwiązań w projekcie tej regulacji?

 

Źródło: Porażka leśnej dyplomacji (Pb.pl)
Źródło: Źródło: Lasy Państwowe (Facebook) 

wpis z dnia 19/06/2018

   


  

     Zniesienie podatku PIT umożliwiłoby likwidację 9,2 tys. urzędniczych etatów. Rządzie - na co czekasz? Odwagi!
wpis z dnia 18/06/2018

 

Podatek dochodowy (PIT) jest daniną, która generuje największe koszty utrzymania aparatu skarbowego. Według bardzo ostrożnych szacunków przy jego wyliczaniu, ściąganiu, weryfikowaniu i interpretowaniu pracuje w naszym kraju bezpośrednio aż 9,2 tys. urzędników. Jego ewentualne zniesienie (przy jednoczesnym utrzymaniu dotychczasowych wpływów do budżetu poprzez ujednolicenie podatku VAT) dałoby potężne oszczędności publiczne, ułatwiłoby życie milionom przedsiębiorców i prawdopodobnie mocno napędziło gospodarkę. Rządzie - na co czekasz? Odwagi!

Pisałem już o tym kiedyś, ale nie zaszkodzi powtórzyć: Lobby podatkowo-administracyjne w naszym kraju jest niezwykle silne. Tysiące urzędników (po jednej stronie) oraz księgowych (po drugiej stronie), mają pracę tylko dlatego, że wyliczają, sprawdzają lub optymalizują prawidłową wysokość podatku do zapłaty. Wszystko to jest możliwe, gdyż w naszym kraju istnieje niezwykle skomplikowany, najeżony wielką ilością różnego rodzaju ulg, progów, wyjątków i zwolnień, system podatkowy, którego głównym trzonem jest podatek od dochodów (PIT).

Poseł Stanisław Tyszka (Kukiz'15) pod koniec kwietnia złożył do Ministerstwa Finansów bardzo ciekawą interpelację (nr 22100) na temat kosztów poboru podatku PIT w Polsce. Odpowiedź jaka przyszła ze strony resortu finansów zawierała mnóstwo danych, które potwierdzają, że utrzymywanie podatku dochodowego PIT w obecnej formie jest niezwykle kłopotliwe i kosztowne.

Po pierwsze - należy pamiętać, że opodatkowane podatkiem PIT w Polsce są nie tylko dochody z tytułu pracy najemnej, ale również dochody z tytułu: emerytury, renty, innych świadczeń (zasiłków, dopłat, nagród, dotacji), działalności wykonywanej osobiście, działalności gospodarczej, najmu, podnajmu, dzierżawy, poddzierżawy, pomnażania kapitału pieniężnego, praw majątkowych oraz odpłatnego zbycia nieruchomości, praw czy rzeczy ruchomych. Po drugie - przy naliczaniu podatku dochodowego funkcjonują różnego rodzaju ulgi, progi, wyjątki i zwolnienia. To powoduje, że aby prawidłowo rozliczyć podatek trzeba najpierw zasięgnąć opinii księgowego / doradcy podatkowego (a to kosztuje). Nieraz potrzebna jest również tzw. indywidualna interpretacja organu skarbowego (w latach 2003 - 2016 wydano ich łącznie 335 tys.). 

W tym miejscu warto wspomnieć, że kiedy w 1991 roku polski parlament uchwalał ustawę o PIT, to liczyła ona zaledwie 16 stron. W ciągu kolejnego ćwierćwiecza była ona nowelizowana aż 314 razy. Dzisiaj zamiast 16, liczy sobie aż 267 stron!

Stosowanie ustawy o PIT w obecnym kształcie generuje bardzo wysokie koszty po stronie państwa. W odpowiedzi na pytanie posła Tyszki ("Ile osób spośród zatrudnionych w administracji skarbowej zajmuje się obsługą podatku PIT w Polsce?") resort finansów wskazał, że w 2017 roku wyliczaniem, ściąganiem, weryfikowaniem i interpretowaniem podatków dochodowych PIT zajmowało się dokładnie 9 261 urzędników. Łączne koszty ich zatrudnienia wyniosły zdaniem Ministerstwa Finansów aż 844,737 mln zł.

Powstaje pytanie - po co utrzymywać kosztowny w obsłudze podatek PIT, skoro generowane za jego pomocą przychody państwa można by już dziś osiągnąć poprzez ujednolicony podatek VAT? Odchudzenie aparatu skarbowego o ponad 9 tys. etatów dałoby zauważalne oszczędności. Wszak ponad 844 mln zł na ulicy nie leży. Likwidacja PIT ułatwiłaby też życie ponad 20 milionom osób w Polsce (tyle bowiem osób złożyło deklaracje podatkowe PIT za ubiegły rok) i prawdopodobnie napędziłaby także gospodarkę (poprzez wzrost konsumpcji wewnętrznej), bowiem wiele osób uwolniłoby całkiem spore pokłady gotówki, które do tej pory były zabierane przez fiskusa.

Zatem drogi rządzie - na co czekasz? Odwagi! Postaw się silnemu lobby podatkowo-administracyjnemu i stań po stronie obywateli!

 

Źródło: Odpowiedź na interpelację nr 22100 (Sejm.gov.pl)
Źródło: MF: Luka w VAT zmniejszyła się o 6 pkt proc. r/r do ok. 25 mld zł w 2017 r. (Money.pl)

wpis z dnia 18/06/2018

  


  

     W czasach "demokracji" do Polski wjeżdżało dziennie po 750 cystern z paliwem (większość nielegalnie). Po tym jak "obalono demokrację" już tylko 150
wpis z dnia 15/06/2018

 

Okazuje się, że przez wiele lat Skarb Państwa tracił miliardy złotych na nielegalnym imporcie do Polski setek tysięcy litrów paliwa. Jeszcze w 2015 r. do naszego kraju wjeżdżało po 750 cystern dziennie, a kontrolowano tylko 20 z nich (!). W sierpniu 2016 r. do Polski wjeżdżało średnio już tylko 150 cystern dziennie, a kontrolami legalności objęto zdecydowaną większość. Przedrzeźniając się nieco z opozycji można zadać pytanie - jak to możliwe, że w czasach nieskrępowanej "demokracji" nielegalny import paliw hulał, a gdy "demokrację obalono" spadł niemal do zera?

Jeszcze do niedawna mafia paliwowa żyła w naszym kraju jak przysłowiowe pączki w maśle. Tak przynajmniej wynika z najnowszego raportu firmy doradczej PwC pt. "Walka z szarą strefą. Wpływ regulacji na branżę paliw płynnych". Jego autorzy nie mieli wątpliwości: - "Każdego roku Polska traciła kwoty liczone w dziesiątkach miliardów złotych z powodu nielegalnych operacji podatkowych. Obszarem szczególnie dotkniętym tym problemem był rynek paliw płynnych".

Okazuje się, że jeszcze w 2015 roku do Polski codziennie wjeżdżało po ok. 750 cystern z paliwem, a liczba kontrolowanych ciężarówek w 2015 r. wynosiła zaledwie 20 dziennie. W sierpniu 2016 roku wszedł w życie tzw. pakiet paliwowy, czyli nowelizacja szeregu ustaw eliminująca kilka poważnych luk w przepisach VAT, akcyzowych i koncesyjnych (zmiany dotyczyły ustawy o VAT, akcyzie, ordynacji podatkowej i prawa energetycznego z zakresu koncesji). Luki te przynosiły przestępcom wielomiliardowe zyski w przypadku wwożenia paliwa do Polski, a jednocześnie powodowały gigantyczne straty po stronie Skarbu Państwa.

Efekt zmian był piorunujący. Liczba cystern, które wjeżdżały do Polski spadła do zaledwie 150 dziennie, szara strefa istotnie się skurczyła, a wyniki sprzedaży legalnie działających (a więc także płacących podatki) koncernów petrochemicznych wystrzeliły do góry. Według szacunków Ministerstwa Finansów tylko w pierwszym półroczu 2017 r. udało się udaremnić i odzyskać dzięki pakietowi paliwowemu około 2,5 mld zł, które w innym przypadku mogły trafić w ręce zorganizowanych grup zajmujących się przemytem paliwa.

Jak to możliwe, że mimo olbrzymiej skali problemu nielegalnego obrotu paliwami, nikt z tym tak długo nic nie robił? Warto w tym miejscu zacytować wypowiedź Sławomira Siwego, szefa Związku Zawodowego "Celnicy PL". W 2016 roku siwy opowiedział, jak w praktyce wyglądała "walka" z mafią paliwową: – "Nam nie wolno było ruszać paliw. Alarmowaliśmy już za poprzedniej władzy, że te paliwa wjeżdżają i są sprzedawane bez VAT-u. (...) Potężne ilości funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa zostało przekierowanych do finansowych organów podatkowych, m.in. do izb i urzędów celnych. Zaczęli na styku biznesu i administracji rozwijać różne dziwne interesy".

Pod względem zysków dla budżetu państwa, które są następnie wykorzystywane dla dobra wspólnego (np. inwestycje publiczne), bardzo dobrze się stało, że upadła "demokracja" i "praworządność". Parafrazując słowa niektórych przedstawicieli opozycji - stworzenie z Polski "autorytarnego państwa pisowskiego" pozwoliło zabrać mafiozom miliardy złotych zysku. Nie mam pewności czy te same rezultaty udałoby się osiągnąć, gdyby "demokracja" w Polsce została zachowana, a PO z Komorowskim w 2015 roku nie musieli oddawać władzy.

 

Źródło: Raport: kurczy się szara strefa paliwowa w Polsce. Wjeżdża coraz mniej cystern z lewym paliwem (PolskieRadio.pl)
Źródło: PiS walczy z mafią vatowską. "Za poprzedniej władzy nie wolno nam było tego ruszać" (DoRzeczy.pl)

wpis z dnia 15/06/2018

   


 

     Dziwna przypadłość Polaków: kłamliwie donoszą na siebie gdziekolwiek się da, po to tylko by dokopać politycznym oponentom
wpis z dnia 14/06/2018

 

Grupa byłych prezydentów (Wałęsa, Kwaśniewski, Komorowski), premierów (m.in. Cimoszewicz, Belka, Marcinkiewicz) oraz ministrów (m.in. Rotfeld, Sikorski, Rosati) napisała właśnie list do Komisji Europejskiej, w którym stwierdza, że Polska bezprawiem stoi, a jednym ratunkiem pozostaje zdecydowane działanie Komisji Europejskiej. Kłamliwego oczerniania naszego kraju mamy zatem ciąg dalszy. Ani bowiem Polska bezprawiem nie stoi, ani jedynym ratunkiem nie pozostaje UE. Szkoda, że próbując dokopać politycznym przeciwnikom tak brutalnie uderzają w swój własny kraj.

- "Europo, broń praworządności w Polsce" - krzyczy w liście otwartym grupa byłych polskich prezydentów, premierów oraz ministrów. - "3 lipca w Polsce wejdzie w życie ustawa o Sądzie Najwyższym, która ostatecznie zniesie w Polsce zasadę trójpodziału władzy i istotę demokratycznego państwa prawa. (...) Ostatnią instancją, która może obronić polską praworządność, jest Unia Europejska" - czytamy w liście, którego treść opublikowała wczorajsza Gazeta Wyborcza.

No cóż. Osobistości jakie zdecydowały się ręczyć swoimi nazwiskami ten dramatycznie brzmiący apel każą mi podejrzewać, iż gdyby Wojciech Jaruzelski jeszcze żył, to też by się podpisał. Jako obrońca demokracji i praworządności...

Pisząc już całkiem serio, to racje może mieć dziennikarz i publicysta Onet.pl Andrzej Gajcy, który komentując list byłych prezydentów, premierów i ministrów do władz UE stwierdził, że: - "To już taka nasza chyba nigdzie indziej w Europie niespotykana przypadłość, że sami donosimy na siebie i wzywamy kogo się da by dokopać politycznym oponentom. Tylko w tym wszystkim tak naprawdę to Polski najbardziej szkoda!".

Każdy polityk ma prawo do walki ze swoimi oponentami. Każdy może przedstawiać racje, które uderzą we wiarygodność czy dobre imię drugiego polityka. Gorzej, gdy tak serwowana narracja jest kłamliwa i de facto uderza w dobre imię Polski. Twierdzenie, że w Polsce właśnie zabijana jest praworządność i trójpodział władzy jest tak samo nieprawdziwe, jak nieprawdziwe jest myślenie, że tylko w Unii jest dziś nadzieja na lepszą przyszłość. 

W procesie zaciekłego plucia na politycznych oponentów czasem warto zachować umiar, aby przypadkiem nie opluć także własnego kraju. Szkoda, że byli prezydenci, premierzy i ministrowie najwyraźniej o tym zapomnieli.

 

Źródło: Andrzej Gajcy (Twitter.com)
Źródło: Europe, defend the rule of law in Poland! (Wyborcza.pl)

wpis z dnia 14/06/2018

   


  

     W Ministerstwie Finansów przybyło 562 etatów. To wzrost o ponad 1/4 w stosunku do stanu z XI 2015 r.
wpis z dnia 13/06/2018

 

Z raportu OECD pt. "Tax Administration" za 2015 rok wynikało, iż administracja podatkowa w Polsce na swoje utrzymanie pochłaniała proporcjonalnie największą część środków pieniężnych zabranych podatnikom spośród wszystkich administracji podatkowych państw należących do UE. Jestem ciekaw jak ten współczynnik kształtuje się obecnie, szczególnie w kontekście informacji o znaczącym wzroście liczby etatów w resorcie finansów. Warto odnotować, że ciągu ostatniego 2,5-roku przybyło tam bowiem aż 562 urzędniczych etatów. 

Poseł Tomasz Kostuś skierował kilka tygodni temu do minister finansów Teresy Czerwińskiej interpelację w sprawie stanu zatrudnienia w Ministerstwie Finansów. W uzasadnieniu do swojej interpelacji stwierdził on m.in., że "obowiązujące przepisy ustawy o służbie cywilnej, przyjęte w bieżącej kadencji Sejmu, w istotny sposób zmieniły warunki zatrudniania w administracji rządowej". Jednocześnie dodał, że do tej pory obowiązujące obowiązkowe konkursy "zastąpiono możliwością zatrudniania na podstawie powołania, jednocześnie ograniczając wymogi posiadania doświadczenia". 

Mając na uwadze powyższe poseł Kostuś zadał minister finansów trzy pytania:

1. Jaki jest stan zatrudnienia w ministerstwie w przeliczeniu na pełne etaty?
2. Czy zatrudnienie w ministerstwie zwiększyło się w stosunku do stanu zatrudnienia (w przeliczenia na pełne etaty) z dnia 15 listopada 2015 r.?
3. Ilu pracowników ministerstwa zostało zatrudnionych na postawie powołania, po wejściu w życie obowiązujących przepisów ustawy o służbie cywilnej?

Odpowiedzi na powyższe pytania z upoważnienia Ministra Finansów udzielił Marian Banaś (który w resorcie pełni funkcję Sekretarza Stanu). W kwestii nr 1 wskazał on, że na dzień 21 maja 2018 r. zatrudnienie w resorcie finansów wynosi 2778 etatów. W odpowiedzi na kwestię nr 2 potwierdził, że w porównaniu ze stanem z dnia 15 listopada 2015 roku zatrudnienie w ministerstwie zwiększyło się o 562 etaty (miało to wynikać głównie z utworzenia Krajowej Administracji Skarbowej, która wymusiła zmiany w strukturze resortu finansów). Odpowiadając na kwestię nr 3 Banaś potwierdził, że po wejściu w życie (styczeń 2016 r.) nowelizacji ustawy o służbie cywilnej (która umożliwiła zatrudnianie do ministerstwa na podstawie powołania, jednocześnie ograniczając wymogi posiadania doświadczenia) na podstawie powołania do Ministerstwa Finansów trafiło 175 pracowników.

Przypomnijmy, że w 2016 roku średnie miesięczne wynagrodzenie pracownika zatrudnionego w Ministerstwie Finansów wynosiło 8373 zł brutto.

W kontekście powyższych informacji warto wiedzieć, że według danych z 2015 roku (raport OECD pt. "Tax Administration") działanie aparatu skarbowego w Polsce pochłaniało aż 1,6 proc. tego, co zbierał on z podatków. Zdaniem ekspertów z OECD był to najgorszy wynik spośród wszystkich państw należących do Unii Europejskiej. W Niemczech współczynnik ten wynosił 1,35 proc., w Czechach - 1,13 proc., a w Wielkiej Brytanii - zaledwie 0,73 proc. Wśród 56 krajów, które badało OECD, wyższy niż w Polsce wskaźnik kosztu poboru podatków występował jedynie w Japonii (1,7 proc. przychodów) oraz w Arabii Saudyjskiej (1,62 proc.). 

Jestem bardzo ciekaw jak współczynnik kosztów do przychodów dla administracji podatkowej w Polsce kształtuje się obecnie. Szczególnie po utworzeniu Krajowej Administracji Skarbowej i zmianach w strukturze centrali resortu finansów.

 

Źródło: Interpelacja nr 22182 do ministra finansów w/s stanu zatrudnienia w Ministerstwie Finansów (Sejm.gov.pl)
Źródło: Tax administrative costs as a component of tax transaction costs in Poland and other OECD countries (researchgate.net)

wpis z dnia 13/06/2018

   


  

     Atak Niemców na Polskę w 1939 roku to także masowy rabunek polskich banków. RFN nigdy tych pieniędzy nie oddała
wpis z dnia 12/06/2018

 

Mówiąc o stratach wojennych spowodowanych agresją i okupacją Niemiec przeważnie mamy na myśli masowe mordy na Polakach oraz niszczenie mienia (budynków, infrastruktury itp.). Mało kto zdaje sobie jednak sprawę ze strat wywołanych rabunkiem polskiego sektora bankowego. Na okupowanych przez Niemców terenach II RP tuż przed wybuchem wojny funkcjonowało ponad 2 tys. banków oraz instytucji finansowych. Straty w wyniku konfiskat rachunków samego tylko Banku Rolnego wyniosły 1,4 mld złotych przedwojennych. Dziś to równowartość ok. 17 mld złotych (!).

Niemal każdą swoją okupację Niemcy zaczynali od załatwienia dwóch spraw: 1) likwidacji (względnie uwięzieniu) elit patriotycznych i przeciwników politycznych, oraz 2) grabieży tego, co najcenniejsze i najbardziej wartościowe: złota, pieniędzy i dzieł sztuki. W zakresie realizacji tego drugiego punktu kluczowe było sprawne opanowanie sektora bankowego okupowanego państwa. 

Na dzień 1 stycznia 1939 roku całkowita suma aktywów polskiego systemu bankowego i kredytowego szacowana była na 9,567 miliarda ówczesnych złotych (dziś to odpowiednik ok. 115 mld zł) przy środkach bieżących w dyspozycji w wysokości 1,2 miliarda ówczesnych złotych (odpowiednik ok. 14,4 mld zł). Co równie istotne - tuż przed II wojną światową polskie banki posiadały blisko 4-krotnie więcej złota niż wszystkie banki niemieckie razem wzięte. Wynikało to po części z wycofywania (od drugiej połowy lat 30-tych XX wieku) przez niemieckich Żydów depozytów z banków działających na terytorium III Rzeszy i lokowania ich m.in. w polskich instytucjach finansowych.

Powyższe dane pokazują dobitnie, że Polska (pod względem finansowym) dla hitlerowskich Niemiec była bardzo łakomym kąskiem. Uwzględniając postanowienia paktu Ribbentrop-Mołotow na ziemiach przyłączonych do III Rzeszy oraz na późniejszych terenach Generalnego Gubernatorstwa znalazło się finalnie ponad 30 polskich banków, w tym sześć publicznych z ogólną liczbą ok. 100 oddziałów, 17 Towarzystw Kredytowych, ok. 100 kas oszczędnościowych z ponad 100 oddziałami oraz prawie 2 000 spółdzielni kredytowych. 

Zgodnie z niemieckim rozporządzeniem obowiązującym na terytoriach okupowanych - "własność Polaków stawała się własnością Rzeszy Niemieckiej". W konsekwencji dla każdej polskiej instytucji bankowej czy finansowej Niemcy wyznaczali tzw. powiernika. Był to specjalny urzędnik niemiecki, którego celem był rabunek depozytów pieniężnych, złota oraz ściąganie zadłużenie od Polaków, którym przejmowane banki wcześniej udzieliły pożyczek. W ten oto sposób całość polskiego systemu bankowego i kredytowego została podporządkowana interesom gospodarczym III Rzeszy, a gigantyczne kwoty depozytów oraz złoto zrabowane z polskich banków umożliwiło dalszą ekspansję Niemiec na terenie Europy (przypomnijmy, że w 1940 r. Niemcy zaatakowały Francję, a w 1941 r. - ZSRR).

Jedno jest pewne - Polacy, którym Rzesza Niemiecka bezprawnie skonfiskowała oszczędności zgromadzone na lokatach bankowych, bądź pozbawiła ich realnej wartości (w skutek wymiany pieniędzy na Reichsmarki na terenie Niemiec i tzw. "Młynarki" w Generalnym Gubernatorstwie) nigdy swej własności od państwa niemieckiego nie odzyskali. Może w tym aspekcie warto wziąć przykład od amerykańskich organizacji żydowskich i zażądać od władz RFN wypłaty zrabowanych pieniędzy, jako "mienia bezspadkowego"?

 

Źródło: Zespół ds. reparacji: polski system bankowy poniósł ogromne straty podczas II wojny światowej (Dzieje.pl)
Źródło: Ile pieniędzy straciły polskie banki podczas II wojny światowej? Zapowiedź posiedzenia Zespołu ds. reparacji (Sejm.gov.pl)
Źródło: Pieniądz i kredyt. Banki w II RP przed 1939 r. (KlubInteligencjiPolskiej.pl)
Źródło: Ile Niemcy zarobiły na II wojnie światowej? (Bezc.pl)
Źródło: Stanisław Żerko (Twitter.com)

wpis z dnia 12/06/2018

   


  

     VAT na trumny = 8 proc. VAT na ubranka dziecięce = 23 proc. PiS właśnie uznał, że taki stan jest OK
wpis z dnia 11/06/2018

 

Posłowie PiS właśnie uznali, że wszystko jest OK, gdy podatek VAT na ubranka, buty i wózki dziecięce wynosi 23 proc., a podatek VAT na trumny wynosi jedynie 8 proc. Już podczas pierwszego czytania odrzucili oni bowiem projekt ustawy zgłoszony przez Kukiz'15, który obniżał stawki podatku VAT na odzież, dodatki odzieżowe dla niemowląt oraz obuwie dziecięce z obecnych 23 do 5 proc. Za natychmiastowym odrzuceniem takiej propozycji głosowało aż 220 posłów PiS. Tylko 2 posłów tej formacji było odmiennego zdania. PiS = PO. Przynajmniej w kwestii podatku VAT.

Przypomnijmy - pod koniec 2011 roku rządząca wówczas ekipa PO-PSL zatwierdziła ustawę podnoszącą wysokość stawek podatku VAT z poziomu 7 do 8 proc. (w przypadku stawki preferencyjnej) oraz z 22 do 23 proc. (w przypadku stawki standardowej). Niedługo później (począwszy od 1 stycznia 2012 roku) ekipa PO-PSL zmieniła preferencyjną do tej pory stawkę VAT na buty i ubranka dla dzieci z 8 proc. do 23 proc. 

Co istotne - posłowie PiS, kiedy byli w opozycji, głosowali przeciwko tym podwyżkom. Ich zdanie uległo jednak zmianie, kiedy pod koniec 2015 roku przejęli władzę w kraju. W listopadzie 2016 roku przeforsowali przyjęcie rządowego projektu o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług, który utrzymał podwyżkę podstawowych stawek podatku VAT z 7 na 8 proc. i z 22 na 23 proc. na kolejne 2 lata (do końca 2018 roku). 

Z kolei we wrześniu ubiegłego roku Mateusz Morawiecki, pytany przez dziennikarzy co zrobi rząd z podwyższonymi stawkami VAT, kiedy okres ich podwyższenia minie, przyznał z rozbrajającą szczerością: "Nie mamy zamiaru obniżać VAT. Utrzymamy go na poziomie 23%".

Jakby tego było mało w ubiegłym tygodniu posłowie PiS już w pierwszym czytaniu zdecydowali się odrzucić cztery projekty ustaw, które dotyczyły zmian w stawkach podatku VAT. Odrzucone zostały dwa projekty ustaw zakładające powrót do podstawowych stawek VAT (tj. 7 i 22 proc.) począwszy od 1 stycznia 2019 roku. Uznania w oczach posłów PiS nie znalazł też projekt PO, proponujący ujednolicenie stawki podatku VAT na szeroko rozumiane artykuły żywnościowe i owoce. PiS odrzucił również projekt klubu Kukiz'15, zakładający obniżenie stawki VAT na odzież, dodatki odzieżowe dla niemowląt oraz obuwie dziecięce z obecnej stawki 23 proc. do 5 proc. Za odrzuceniem tego projektu głosowało łącznie 226 posłów, w tym 220 posłów z PiS.

Jaki płynie morał z działań PiS z ubiegłego tygodnia? Otóż dostaliśmy kolejne dowody na to, że w sprawie podejścia do naliczania podatku VAT partia Jarosława Kaczyńskiego nie różni się niczym od partii Donalda Tuska i Grzegorza Schetyny. O ile kwestia walki z mafią VAT wychodzi im całkiem dobrze, o tyle kwestia obciążeń fiskalnych dla zwykłych ludzi nadal pozostawia wiele do życzenia.

 

Źródło: Sejm odrzucił w pierwszym czytaniu zgłoszone przez opozycję projekty zmian w stawkach VAT (Pap.pl)
Źródło: Niższa stawka VAT na ubranka dziecięce ma być "zbyt kosztowna dla budżetu" (Forsal.pl)

 

wpis z dnia 11/06/2018

   


   

     Zlikwidowali kopalnie, która miała zasoby węgla o wartości 40 mld zł. Teraz chcą ją odtworzyć Brytyjczycy
wpis z dnia 8/06/2018

 

Jak to możliwe, że Kopalnia Krupiński, która miała złoża najwyższej jakości węgla koksowego (o szacowanej wartości 40 mld zł), co roku przynosiła straty i finalnie została zlikwidowana? Jak to możliwe, że w rok po zamknięciu kopalni do Ministerstwa Energii zgłosiła się firma z Wielkiej Brytanii, która chce wyłożyć 600 mln zł na inwestycje, uregulować sprawy z Komisją Europejską (zwrócić udzieloną pomoc publiczną), zatrudnić 2 tys. osób i ponownie uruchomić produkcję węgla? Jak to możliwe, że kopalnia nagle stanie się rentowną?

Tamar Resources - spółka z Wielkiej Brytanii, która jest zainteresowana odbudową zlikwidowanej Kopalni Krupiński - potwierdziła, że jest gotowa w tym celu zainwestować kwotę 600 mln zł. Ponadto przedstawiciele potencjalnego inwestora dodali, iż Komisja Europejska nie ma zastrzeżeń co do ponownego otwarcia zakładu, o ile zostaną spełnione dwa warunki. Pierwszym z nich jest zwrot udzielonej pomocy publicznej (Brytyjczycy oświadczyli, że "jest to przewidziane w ich biznesplanie"). Drugim warunkiem jest modyfikacja wniosku notyfikacyjnego dotyczącego finansowania ze środków publicznych likwidacji kopalń w Polsce. Tutaj piłka jest po stronie polskiego rządu. 

W kontekście powyższego zasadnym jest zadanie pytania - jak to możliwe, że kopalnia, która wcześniej przynosiła straty, teraz miałaby być rentowna? Odpowiedź tkwi w szczegółach. 

Okazuje się, że zanim podjęto decyzję o likwidacji Krupińskiego, w kopalni tej wydobywano głównie tańszy w sprzedaży węgiel energetyczny. Z uwagi na fakt, iż złoża tego węgla były trudno dostępne, potrzebne były coraz większe nakłady, aby go wydobywać. W efekcie Krupiński w ciągu 10 lat przyniósł prawie 1 miliard złotych straty. 

Krupiński miał jednak coś, co go wyróżniało. To złoże węgla koksowego numer 405/1, którego wartość szacowana jest na 40 mld zł. Złoże to nie było eksploatowane, bowiem Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW - właściciel kopalni Krupiński) nie miała pieniędzy, które pokryłyby koszty inwestycji niezbędnych do tego, aby dotrzeć z eksploatacją do wspomnianego złoża (mowa co najmniej o kilkuset milionach złotych).

Efektem powyższego była decyzja państwowej JSW (formalny właściciel) o przekazaniu tej oficjalnie nierentownej kopalni do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. To oznaczało de facto stopniowe wygaszanie Krupińskiego, aż do całkowitej likwidacji.

Teraz do gry na dobre weszli Brytyjczycy z Tamar Resources, którzy w Krupińskim widzą miliony, jeśli nie miliardy złotych do zarobienia. Ich dotychczasowe zaangażowanie oraz skuteczne przekonanie strony "społecznej" (związki zawodowe udzieliły im poparcia) świadczy o tym, że pomysł z odtworzeniem Krupińskiego traktują na poważnie. Pytanie - co w takiej sytuacji zrobi polski rząd? Czy zdecyduje się pozostawić dotychczasowy stan rzeczy bez zmian (kopalnia pozostanie zamknięta), czy też pozwoli Brytyjczykom na wejście do Polski i odtworzenie Krupińskiego (wówczas to bogate złoża nr 405/1 przynosiłyby zyski Tamar Resources).

 

Źródło: Ministerstwo Energii prowadzi likwidację kopalni Krupiński (RadioWnet.pl)
Źródło: Śląsko-dąbrowska "S" chce, by premier objął nadzorem sprawę reaktywacji kopalni Krupiński (Stooq.pl)

wpis z dnia 8/06/2018

                              


 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu

 

 

         


r e k l a m y


 POLECANE INFORMACJE i OPINIE: 

     Zapomniana historia Kinder-KZ w Łodzi - obozu dla polskich dzieci, zwanego również "małym Auschwitz"

Okrucieństwo II wojny światowej polegało również na tym, że zadawanie bólu i cierpienia było maksymalnie zinstytucjonalizowane. Jednym z przykładów pełnej kontroli III Rzeszy nad przemysłem śmierci był dziś już zapomniany Kinder-KZ Litzmannstadt, czyli obóz izolacyjny dla polskich dzieci w Łodzi, gdzie więziono dzieci zabitych w czasie działań wojennych lub okupacji Polaków, a których z powodów rasowych nie można było "zniemczyć". Śmiertelność w obozie była niestety wysoka. W latach 1942-45 zginęło w nim od stu kilkudziesięciu do kilkuset dzieci.

(21/06/2018)

 

     Zyski wasze (prywatnej firmy), ryzyko nasze (państwa). Dlaczego rząd PiS znowu chce budować drogi tak, jak budowano kulczykową A2?

Wiele wskazuje na to, że powróci znany z lat 90-tych i dwutysięcznych system budowy nowych dróg, którego istota polegała na prywatyzacji zysków i upaństwowieniu ryzyka. Okazuje się bowiem, że odcinki drogi S6 na Pomorzu i fragment S10 z Torunia do Bydgoszczy mają powstać w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. W tym samym trybie zbudowano m.in. fragmenty autostrad A2 i A1 (rząd płaci firmom miliardy "za dostępność"). Powstaje pytanie - dlaczego ekipa PiS decyduje się na taki ruch? Czy rzeczywiście brakuje im pieniędzy na budowę nowych dróg?

(20/06/2018)

 

     Januszowi Lewandowskiemu "nie wypadało" pomóc polskiemu Fakro. Czego nie zrobił Lewandowski zrobiła jednak komisarz z Danii wobec firmy ze swojego kraju

W kontekście odrzucenia przez Komisję Europejską skargi polskiego Fakro na duński Velux warto przypomnieć słowa prezesa Fakro o Januszu Lewandowskim. W wywiadzie dla "Forbes" powiedział: "Dunka Margrethe Vestager jest komisarzem UE ds. konkurencji. Ona połowę spotkań ma z duńskimi przedsiębiorcami. Ciągle główkuje, co zrobić, by rozwijała się duńska gospodarka. Jak się zwróciliśmy do Janusza Lewandowskiego, gdy zasiadał w Komisji, to powiedział nam, że jest z Polski, więc mu nie wypada zabiegać o to, by polska firma nie była dyskryminowana w Unii Europejskiej" (sic!).

(19/06/2018 - archiwum)

 

     Poseł PO chciał być bardziej niemiecki od Niemców. Ci niewytrzymali i sami zwrócili mu uwagę, że przesadza

Do nietypowego zdarzenia doszło podczas specjalnej konferencji zorganizowanej po niedawnej wizycie prezydenta Niemiec Franka–Waltera Steinmeiera. Występował na niej m.in. poseł PO Marek Krząkała. W swoim wystąpieniu bardzo pozytywnie odnosił się on do kwestii przyjmowania uchodźców. Był tak entuzjastyczny, że wzbudził zdziwienie nawet u obecnych na sali posłów z Niemiec. Jeden z nich zwrócił mu wówczas uwagę, że rząd RFN jest już o wiele bardziej sceptyczny w tej sprawie i nie ma mowy o strategii jaka miała miejsce jeszcze 2-3 lata temu. Nadgorliwość gorsza od faszyzmu...

(18/06/2018)

 

     Sąd Najwyższy wziął w obronę banki. Prokonsumenckie prawo w zakresie rozpatrywania reklamacji zostało uśmiercone

Wszyscy tylko o wyroku w/s drukarza, który odmówił drukowania ulotek LGBT. Tymczasem niemal w tym samym czasie Sąd Najwyższy wydał o wiele bardziej donośniejszą uchwałę, która wywoła spore skutki finansowe i prawne. Sędziowie uznali bowiem, iż nierozpatrzenie reklamacji skierowanej do banku lub instytucji finansowej w terminie 30 dni wcale nie oznacza, że żądanie konsumenta trzeba spełnić, mimo że tak właśnie stanowi ustawa o rozpatrywaniu reklamacji. Czy ostateczna wykładnia prostego prawa może być zatem zupełnie inna od jej treści? Zdaniem sędziów SN - może.

(15/06/2018)

 

     Jedna kluczowa kwestia: Czy kamienice w Warszawie kradziono, kiedy w Polsce była praworządność, czy kiedy jej zabrakło?

Apropo wczorajszej dyskusji o Polsce w europarlamencie w kontekście rzekomego braku praworządności i demokracji w naszym kraju, warto przytoczyć pytania, które zadał Grzegorz Jankowski z Polsat News: "Czy kamienice w Warszawie kradziono, kiedy w Polsce była praworządność, czy kiedy jej zabrakło? A mafie kradły VAT za praworządności, czy po jej upadku?". Odpowiedzi na powyższe kwestie przeczą wielu tezom wysuwanym podczas wczorajszej dyskusji przez eurokratów, którym Warszawa z Moskwą się myli.

(14/06/2018)



     Co zrobił Tusk, jako szef Rady UE, aby pomóc Polsce w/s Nord Stream? Czy to samo co w/s blokady polskich portów przez ten gazociąg?

Pomysł wznowienia prac nad nowelizacją dyrektywy gazowej, która mogłaby storpedować plany Gazpromu w zakresie budowy Nord Stream 2, został zblokowany na poziomie Rady Europejskiej. Kto jest szefem Rady? Otóż jest nim Donald Tusk. W tym kontekście pojawia się kolejne pytanie - co do tej pory zrobił były polski premier w ramach swoich kompetencji, aby wesprzeć pomysł storpedowania planów Gazpromu? Czy był tak samo skuteczny, jak w 2011 roku, kiedy "załatwiał" u Angeli Merkel, że polskie porty nie będą blokowane przez Nord Stream 1?

(13/06/2018)

 

     Europejska solidarność w praktyce: Niemcy, Austria i Holandia blokują inicjatywę uderzającą w Nord Stream 2

Apel Polski o powrót do prac nad treścią unijnej Dyrektywy Gazowej (która może przyczynić się do tego, że budowa gazociągu NordStream 2 stanie się nieopłacalna) poparło 10 innych państw UE. Przeciwnego zdania byli politycy z Niemiec, Austrii i Holandii. Warto zauważyć, że w ten kremlowski projekt (który w przypadku realizacji może być niezwykle groźną bronią wymierzoną w kraje Europy Środk-Wsch.) zaangażowane finansowo są koncerny petrochemiczne z trzech wspomnianych państw. Oto jak kasa znowu okazała się ważniejsza od europejskiej solidarności.

(12/06/2018)

 

     Kara za "aferę ściekową" stanowi ułamek procenta przychodów uzyskanych za odbiór ścieków wylanych do Motławy

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz nałożył karę umowną w wysokości 322,5 tys. zł na kontrolowaną przez francuski kapitał spółkę Saur Neptun Gdańsk. Kara ma związek z "aferą ściekową", w wyniku której do Motławy (a dalej do Bałtyku) trafiło ok. 150 mln litrów ścieków. Proste wyliczenie (322 500 zł : 150 000 000 litów) może doprowadzić nas do wniosku, że za każde 1000 litrów ścieków wypuszczonych do Motławy spółka Saur Neptun Gdańsk musi zapłacić nieco ponad 2 grosze (!). To znacznie mniej niż wynoszą przychody za odbiór tych ścieków od mieszkańców.

(11/06/2018)

 

     Izrael rozważy kary od 5 do 10 lat więzienia za nagrywanie swoich żołnierzy strzelających do Palestyńczyków

Na Youtube jest mnóstwo filmów, na których widać jak żołnierze Izraelskich Sił Zbrojnych strzelają do palestyńskich cywili. Spora część z nich ma charakter dowodowy. Dokumentuje bowiem działania izraelskich żołnierzy o charakterze zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Robert Ilatow, członek Knesetu i przewodniczący prawicowej partii Yisrael Beiteinu, zaproponował aby ludzi nagrywających takie filmy (w przypadku ich schwytania) wsadzać do więzienia na 5 lat. Jeśli film mógłby grozić bezpieczeństwu państwa, jego autor trafiłby do więzienia na 10 lat.

(8/06/2018)

 

     ACTA v 2.0: Bruksela ograniczy wolność w internecie, bo jest ona "zagrożeniem dla demokracji"?

Internet spowodował poważny wyłom w szczelnym do niedawna systemie przekazywania informacji i opinii. Okazało się bowiem, że nie tylko telewizja, radio i prasa mogą kształtować preferencje wyborcze. W tym znaczeniu internet stał się "zagrożeniem dla demokracji" w starym wydaniu. Jak ograniczyć to "zagrożenie"? Najlepiej wprowadzając w życie jakąś regulacje na poziomie ogólnoeuropejskim i pod pozorem dbania o interesy wydawców ograniczyć możliwość swobodnej wymiany informacji. Oto czym jest dyrektywa o prawie autorskim.

(7/06/2018)

 

     PiS przegrał w/s nagród dla rządu, nepotyzmu działaczy czy hipokryzji posła Pięty. Kolejną przegraną będzie jesienna batalia o samorządy?

Jeszcze pół roku temu PiS notował sondaże, w których miał blisko 50 proc. poparcia społecznego, a przewaga nad Platformą była ponad dwukrotna. W krótkim okresie nastąpiła jednak kumulacja nietrafionych decyzji czy poważnych wtop wizerunkowych, które przyczyniły się do zmiany trendu. Dzisiaj, po przegranej w/s ustawy o IPN, po nagrodach "które się należały", po ujawnieniu bezwstydnego nepotyzmu lokalnych działaczy, po kompromitacji w/s PFN czy aferze z posłem Piętą, o świetnych sondażach PiS może już zapomnieć. Opozycja rośnie w siłę, a niebawem bardzo ważne wybory...

(6/06/2018)

 

     Ilekroć daje o sobie znać Balcerowicz, tylekroć warto wspomnieć, że gdy rządził bezrobocie urosło z 10 do 18%, a wzrost PKB obniżył się z 6,6 do zaledwie 0,5%

Kiedy czołowy autorytet ekonomiczny totalnej opozycji, krytykuje obecną sytuację "bo ludzie dostali 500+", warto przypomnieć jego największe dokonania. I wcale nie mam tutaj na myśli "terapii szokowej" z początku lat 90-tych. Chodzi o okres lat 1997-2001, kiedy Balcerowicz był wicepremierem i ministrem finansów, a jego partia (Unia Wolności) współrządziła krajem. Kiedy zaczynali rządzić bezrobocie wynosiło 10 proc., a wzrost PKB osiągał 6,6 proc. Kiedy kończyli (2001) bezrobocie wynosiło 18,2 proc., a wzrost PKB obniżył się do zaledwie 0,5 proc.

(27/03/2017)

 

     Tusk już w 1992 r. jasno opowiedział się po jakiej stronie stoi. Dziś rocznica tzw. "nocnej zmiany"

Jeśli ktoś twierdzi, że wybory z 4 czerwca 1989 r. były demokratyczne, to ciekawe jak nazwałby wybory, w których PiS - niezależnie od wyniku - ustawowo rezerwuje dla siebie 65 proc. mandatów? Prawda jest taka, że pierwsze po II wojnie światowej całkowicie wolne wybory parlamentarne odbyły się dopiero 27 października 1991 r. W ich efekcie premierem został Jan Olszewski. Jego rząd został obalony w wyniku spisku Wałęsy, postkomunistów oraz części "liberałów" z Tuskiem na czele. Dziś rocznica wydarzenia, które zadecydowało o kształcie naszego państwa na lata.

(4/06/2017)

 

     Jeśli niemieckie gazety są przeciw budowie centralnego lotniska, to znaczy, że może być nam ono bardzo potrzebne

Niemal w tym samym czasie Frankfurter Allgemeine Zeitung (w Niemczech) oraz należący do niemiecko-szwajcarskiego koncernu medialnego Newsweek (w Polsce) wypuściły teksty krytyczne wobec planów budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego pod Warszawą. Dlaczego niemieckie gazety tak bardzo interesują się tym tematem? Odpowiedź jest prosta - chodzi o kasę. Jeśli CPK powstanie to będzie on gigantyczną konkurencją dla lotniska w Berlinie. O tym, że to lotnisko w Polsce, a nie pod Berlinem, miałoby być dla Chin "bramą do Europy" nawet nie będę wspominał.

(4/06/2018)

 

     Po Wlk. Brytanii dostaniemy 1 mandat do europarlamentu. Nieco większa od nas Hiszpania otrzyma aż 5 nowych miejsc

Jedną z konsekwencji wyjścia Wlk. Brytanii z UE będzie konieczność "zagospodarowania" 73 mandatów po brytyjskich europosłach. Komitet Spraw Konstytucyjnych Parlamentu Europejskiego (koordynatorem działań była Danuta Hübner) ustalił, że Polsce przypadnie tylko 1 nowy mandat. Tak samo jak małej Estonii, Chorwacji czy Słowacji. Największymi wygranymi brexitowego podziału są Hiszpanie i Francuzi. Obie nacje dostaną po 5 nowych mandatów. Niemcy też mogliby dostać nowe mandaty, gdyby nie fakt, iż już osiągnęli maksymalny limit liczebności swoich przedstawicieli.

(4/06/2018)

 

     Polacy uratowali tysiące Żydów wystawiając im fałszywe paszporty Paragwaju. Dziś Netanjahu dziękuje... Paragwajowi!

Kilkanaście dni temu Paragwaj przeniósł swoja ambasadę w Izraelu z Tel-Awiwu do Jerozolimy. Na uroczystość otwarcia nowej ambasady przybył również premier Binjamin Netanjahu. Wygłosił on okolicznościową przemowę, w której podkreślił, że Paragwaj "pomagał ratować Żydów uciekających z nazistowskich Niemiec". W rzeczywistości to polscy dyplomaci konsularni ze Szwajcarii uratowali tysiące Żydów wystawiając im fałszywe paszporty Paragwaju. Oto kolejny przykład jak można fałszować historię, aby ograniczyć rolę Polaków w akcji ratowania Żydów z Holocaustu.

(1/06/2018)

 

     Szokujące słowa niemieckiego komisarza UE: "Rynki nauczą Włochów na kogo trzeba głosować" (!)

Strefa euro została stworzona głównie po to, aby gospodarka Niemiec miała się doskonale. Dzięki jednolitej walucie nasi zachodni sąsiedzi notują gigantyczne nadwyżki w handlu zagranicznym. I właśnie dlatego wynik wyborów we Włoszech, gdzie zwyciężyła partia eurosceptyczna, został przyjęty w Berlinie z dużym niepokojem. Gdyby bowiem zadłużeni po uszy Włosi zdecydowali się wyjść ze strefy euro, to najmocniej straciła by na tym gospodarka Niemiec. Stąd nerwowa reakcja niemieckiego komisarza d/s budżetu UE Günthera Oettingera.

(1/06/2018)

 

     Znowu to zrobili. Znowu zagłosowali w europarlamencie przeciwko interesowi Polski!

Ograniczenie korzystnej dla Polski zasady swobody usług w UE zagwarantowali nam wczoraj europarlamentarzyści. Wśród nich była spora grupa posłów z PO i PSL, którzy głosowali za przyjęciem niekorzystnych (z punktu widzenia polskich przedsiębiorców) zmian w/s delegowania pracowników. Janusz Lewandowski tłumaczył się później, że podczas głosowania panował "nieakceptowalny bałagan", który spowodował, że się pomylili, że głosowali niezgodnie ze swoimi przekonaniami. Kto im jednak w to uwierzy? Fakt jest taki, że po raz kolejny zagłosowali przeciwko Polsce.

(30/05/2018)

 

     Wszystkie niemieckie odszkodowania dla Polski za II WŚ były 16 razy mniejsze od kwoty, jaką VW zapłacił za DieselGate

We wrześniu 2015 r. wyszło na jaw, że niemiecki Volkswagen montował w swoich samochodach oprogramowanie manipulujące wynikami pomiarów emisji spalin z układu wydechowego. Od tego czasu niemiecki koncern zapłacił już 25 miliardów euro kar i odszkodowań. I tutaj ciekawostka - okazuje się, że suma wszystkich odszkodowań i świadczeń, jakie Niemcy wypłacili obywatelom naszego kraju za cierpienia poniesione w związku z II wojną światową, była 16 razy mniejsza (1,5 mld euro) od kwoty wypłaconej przez VW. To pokazuje jak nisko wyceniono katorgę naszego narodu.

(archiwum - 29/05/2018)

 

     Rząd Francji spłaci 35,0 mld € długu państwowych kolei. Kiedy Polska zrobiła to samo (0,18 mld € długu), UE od razu wszczęła dochodzenie

Przypomnijmy - niedługo po tym, jak Przewozy Regionalne (największy przewoźnik kolejowy w Polsce) ogłosiły, że pierwszy raz w historii osiągnęły zysk, Komisja Europejska postanowiła wszcząć postępowanie w/s restrukturyzacji tej spółki i sprawdzić, czy dokapitalizowanie Przewozów kwotą 770 mln zł (ok. 181 mln euro), było aby na pewno legalne. Teraz rząd Francji zapowiedział, że na legalu przejmie blisko 2/3 długu francuskich kolei państwowych SNCF (tj. ok. 35 mld euro). Co na to władze UE? Czy znowu powiedzą, że Francja może więcej, "bo jest Francją"?

(28/05/2018)

 

     Sprowadzają miliony ton śmierci do Polski, aby tu je spalić? Jak wygląda przemysł śmieciowy w naszym kraju?

Według oficjalnych danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji od początku roku w całej Polsce płonęły już 62 wysypiska i magazyny odpadów. Jaki jest powód tej plagi pożarów? Coraz częściej słychać głosy, że to efekt gigantycznego importu śmieci do Polski z innych państw UE, z którymi później nie ma co zrobić. Podpalenie takich składowisk to idealne rozwiązanie dla ludzi, którzy robią na tym biznes. Zupełnie inaczej wygląda to z perspektywy środowiska naturalnego oraz osób mieszkających w najbliższej okolicy palonego wysypiska.

(28/05/2018)

 

     Odbyła się pierwsza rozprawa w/s roszczeń 24 osób, które chcą zwrotu wielu pożydowskich nieruchomości w Żegocinie

Wczoraj w sądzie w Bochni odbyła się pierwsza rozprawa, w której 24 osoby pochodzące z Izraela, USA, Meksyku i Austrii domagają się zwrotu wielu budynków i gruntów położonych w centrum Żegociny. Przed wojną nieruchomości te były własnością kilku żydowskich rodzin. Po wojnie, w oparciu o dekret o majątkach opuszczonych i poniemieckich, zostały przejęte przez Skarb Państwa, co ostatecznie zostało potwierdzone w 1960 roku prawomocnym orzeczeniem sądu. Obecnie skarżący chcą unieważnienia tego orzeczenia i otrzymania tytułu własności dla wspomnianych nieruchomości.

(24/05/2018)

 

     Dlaczego władza nie odpowiada na interpelacje i zapytania? Rekordzista nie chce udzielić informacji już od 448 dni!

Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem każdy poseł może złożyć do premiera lub konkretnego ministra interpelacje (zapytanie), na które odpowiedź pisemna winna być sporządzona w ciągu 21 dni. Jest to jedna z podstawowych form kontroli władzy ustawodawczej nad organami władzy wykonawczej. Niestety forma ta mocno kuleje. Na oficjalnej stronie Sejmu lista opóźnionych interpelacji (tj. takich, na których przedstawiciele władzy nie udzielili odpowiedzi w ustawowym terminie) liczy sobie już 413 pozycji. Rekord w długości nieodpowiadania to obecnie 448 dni!

(24/05/2018)

 

     Największym beneficjentem braku elektrowni atomowej w Polsce są kraje, od których dziś musimy kupować brakujący prąd

Dlaczego Polska od ponad 9 lat nie może podjąć decyzji w/s rozpoczęcia budowy elektrowni atomowej? Dlaczego, mimo iż w tym celu wydano już 958 mln zł, to nadal nie ustalono nawet jej lokalizacji? Sprawa staje się nieco jaśniejsza, gdy uświadomimy sobie dwie kwestie - po pierwsze: od 2014 r. Polska jest importerem prądu. To oznacza, że zużywa go więcej niż jest w stanie wyprodukować i musi go sprowadzać z zagranicy. Po drugie - okazuje się, że krótkoterminowo bardziej opłaca się kupować prąd na bieżąco od sąsiadów niż budować nową elektrownie za 50 mld zł.

(23/05/2018)

 

     Niemcy mogą wycinać puszcze, budować kopalnie, elektrownie czy podmorskie gazociągi. Polacy wszędzie napotykają problemy

Nasi zachodni sąsiedzi bez większych problemów mogli wyciąć prastarą puszczę w Hambach, bo przeszkadzała w budowie kopalni węgla brunatnego. Dodatkowo, nie zważając na protesty ekologów, dogadali się z Rosjanami w/s Nord Streamu. Polacy, gdy chcieli budować kopalnie węgla brunatnego niedaleko granicy z Niemcami, musieli się zmierzyć z destrukcją procesową ze strony niemieckich samorządów, które ostatecznie skutecznie zablokowały tę inwestycję. W przypadku tylko planowanej pierwszej polskiej elektrowni atomowej Niemcy zdążyli już wysłać aż 20 tys. oficjalnych protestów.

(22/05/2018)

 

     Mądrość etapu Lecha Wałęsy: Przypomnijmy, że za PO chciał "pałować" ludzi protestujących na terenie parlamentu

Były prezydent Lech Wałęsa zapowiedział, że w poniedziałek pojawi się w Sejmie u protestujących, aby udzielić im swojego poparcia. Co ciekawe - kilka lat wcześniej, kiedy protesty odbywały się przeciwko rządowi PO-PSL, laureat pokojowej Nagrody Nobla twierdził, że protestujących i blokujących teren parlamentu trzeba "pałować", bo nie szanują władzy, a premierowi Tuskowi zarzucał brak zdecydowania: - "Władzę trzeba szanować, wybierać mądrze, brać udział w wyborach, organizować się. Ale potem: szacunek!".

(18/05/2018)

 

     Komu pomagają fake-newsy? Okazuje się, że Tuskowi. Kampania prezydencka 2020 ruszyła pełną parą

Dwa dni temu po sieci krążyła fałszywa informacja, jakoby prezydent Andrzej Duda miał przyjąć zaproszenie od burmistrza Jersey City Stevena Fulopa i razem z nim złożyć kwiaty pod pomnikiem katyńskim. Nie da się ukryć, że takie uhonorowanie tej kontrowersyjną postaci, która nazwała polskiego marszałka Senatu "znanym antysemitą", "białym nacjonalistą" i "osobą zaprzeczającą Holocaustowi", byłoby dla prezydenta strzałem w stopę. Oczywiście news ten okazał się fejkiem. Prezydent złożył kwiaty bez Fulopa, a po tym wręczył mu książkę o Katyniu, aby się douczył.

(18/05/2018)

 

     W małej Islandii w 2 dni zebrano 20 tys. podpisów w/s bojkotu Eurowizji w Izraelu. To tak, jakby w Polsce w 2 dni zebrać 2,1 mln podpisów

Blisko 20 tys. podpisów Islandczyków w zaledwie dwa dni udało się zebrać pod petycją, aby Islandia oficjalnie zbojkotowała konkurs Eurowizji, jaki w przyszłym roku odbędzie się w Izraelu. Powód? Chodzi o rażące łamanie praw człowieka przez izraelskie władze w Stefie Gazy. Ktoś powie, że 20 tys. podpisów to mało. Owszem. Należy mieć jednak na względzie, że cała Islandia liczy 365 tys. mieszkańców. Przekładając proporcje to tak, jakby w Polsce w 2 dni ktoś zebrał blisko 2,1 miliona podpisów (!).

(17/05/2018)

 

     Izraelscy snajperzy urządzają masakrę w Strefie Gazy zabijając 55 osób i raniąc 2400. Tymczasem Warszawa podświetla PKiN w barwy Izraela

Wczoraj na granicy Strefy Gazy doszło do wielotysięcznych protestów Palestyńczyków w związku z otwarciem przez USA swojej ambasady w Jerozolimie i uznaniu tego miasta przez amerykańskie władze za stolicę Izraela (przypomnijmy - Jerozolima została zajęta przez Izrael dopiero w 1967 roku w trakcie tzw. wojny sześciodniowej). Izraelscy snajperzy otworzyli ogień do protestujących Palestyńczyków. Zginęło co najmniej 55 osób, a rannych zostało ok. 2400. Niemal w tym samym czasie Warszawa podświetla w barwy Izraela PKiN oraz Most Śląsko-Dąbrowski.

(15/05/2018)

 

     Zadłużenie szpitala w Grudziądzu w ciągu 5 lat powiększyło się z 203 do 420 mln zł. W tym czasie nieustannie rządziła tam PO

Problem rosnącego zadłużenia i kosztów jego obsługi dotyczy nie tylko instytucji centralnych naszego państwa. Ma on także wymiar lokalny. Okazuje się, że najbardziej zadłużonym szpitalem w Polsce jest Regionalny Szpital Specjalistyczny im. dr W. Biegańskiego w Grudziądzu. Jeszcze w 2011 r. całkowite zadłużenie tej placówki szacowane było na 203 mln zł. Na koniec 2016 r. urosło do 420 mln zł. Warto odnotować, że pieczę nad szpitalem sprawują władze miejskie Grudziądza, czyli w praktyce rządząca tam nieprzerwanie od 2006 r. Platforma Obywatelska.

(14/05/2018)

 

     Jeden poseł PO już siedzi w areszcie. Kolejny lada chwila może usłyszeć zarzuty. Sobotni "Marsz wolności" nabiera nowego znaczenia

Przypomnijmy, że Stanisław Gawłowski, sekretarz generalny PO, już niemal od miesiąca siedzi w areszcie w związku z zarzutami korupcyjnymi. Czy niebawem dołączy do niego szef klubu PO - Sławomir Neumann? Wniosek Prokuratury Krajowej o wyrażenie zgody na pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej już trafił do sejmowej Komisji Regulaminowej. Jutrzejszy "Marsz wolności" (organizowany przez partię, za rządów której inwigilowano dziennikarzy, ograniczano wolność zgromadzeń i próbowano przeforsować ACTA) nabiera zatem zupełnie nowego znaczenia.

(11/05/2018)

 

     UE kwestionuje 181 mln € pomocy dla Przewozów Regionalnych. Ponad 11 tys. razy większa pomoc (2 bln €) dla zachodnich banków była jednak O.K.

Po tym jak Przewozy Regionalne (największy w Polsce przewoźnik kolejowy) po raz pierwszy od 15 lat osiągnęły zysk, Komisja Europejska postanowiła wszcząć postępowanie w/s restrukturyzacji tej spółki i sprawdzić, czy pomoc państwowej Agencji Rozwoju Przemysłu, która dokapitalizowała Przewozy kwotą 770 mln zł (ok. 181 mln euro), była aby na pewno legalna. W kontekście powyższego warto przypomnieć, że w latach 2008 - 2010 banki funkcjonujące w strefie euro w ramach restrukturyzacji otrzymały 2 036 miliardów € państwowej pomocy publicznej. UE nie widziała problemu.

(10/05/2018)

 

     W 1983 roku w Polsce urodziło się 723 tys. dzieci. W 2017 już tylko 403 tys. Ratunkiem młodzi Ukraińcy?

Według najnowszych danych Eurostatu w Polsce na jedną osobę w wieku powyżej 65 lat przypadają cztery osoby w wieku produkcyjnym (15-64 lata), a tzw. wskaźnik obciążenia demograficznego wynosi 24,2% Patrząc na wyniki innych państw Europy nadal nie wygląda to najgorzej. Jeśli jednak spojrzymy przez pryzmat trendu, to wychodzi, że demograficznie wpadliśmy w poważne tarapaty. Okazuje się bowiem, że jeszcze 10 lat temu na jednego seniora przypadało pięć osób w wieku produkcyjnym, a wskaźnik obciążenia demograficznego wynosił zaledwie 19%. Co będzie za kolejne 10 lat?

(9/05/2018)

 

     75 lat temu żydowscy i radzieccy partyzanci dokonali pacyfikacji polskiej wsi Naliboki. Zamordowali 128 Polaków

Wczesnym rankiem 8 maja 1943 r. oddziały radzieckich partyzantów z brygady "Stalina", przy współudziale partyzantów żydowskich, dokonały pacyfikacji polskiej wsi Naliboki. Mordowano przede wszystkim mieszkańców wsi podejrzewanych o przynależność do lokalnych oddziałów samoobrony (założonych w obawie przed atakami partyzantów właśnie) lub Armii Krajowej. W czasie ataku spalono kościół, szkołę, pocztę, remizę i część domów mieszkalnych. Niemal całą wioskę ograbiono. Kilka miesięcy później wieś została spacyfikowana po raz drugi. Tym razem przez Niemców.

(8/05/2018)

 

     Niemcy mają w Polsce 2,5 tys. sklepów i zgarnęli tu projekty budowlane za 20 mld €. Kto wygrał na unijnej integracji?

Od czasu wejścia Polski do UE liczba Lidlów, Rossmannów, Kauflandów, Praktikerów, Schleckerów i innych niemieckich sklepów wzrosła w naszym kraju dziesięciokrotnie do poziomu ok. 2,5 tys. Dodatkowo niemieckie firmy budowlane z tytułu realizacji różnego rodzaju projektów infrastrukturalnych w Polsce zgarnęły zlecenia o wartości ok. 20 mld euro. Dla porównania - Polacy w Niemczech od momentu integracji założyli ok. 20 sklepów, a wartość kontraktów budowlanych zrealizowanych przez polskie firmy w Niemczech do 2014 roku nie przekroczyła 0,2 mld euro.

(7/05/2018)

 

     Mało znany fakt: Steven Fulop, który dziś chce usunąć Pomnik Katyński, był sponsorowany przez Sorosa

Okazuje się, że kampania wyborcza Stevena Fulopa, burmistrza Jersey City, który obecnie chce usunąć z reprezentacyjnego placu Pomnik Katyński, była sponsorowana m.in. przez Alexandra Sorosa - syna George'a Sorosa. Fulop otrzymał od Sorosa dotację w wysokości 45.000 USD. Nie, abym szukał jakiś spiskowych powiązań i teorii, ale młody Soros (w tym roku ukończy 33 lata) zasłynął wcześniej jako jeden z fundatorów organizacji "Jewish Funds for Justice". A stąd już blisko do środowisk napędzających akcję dyfamacji przeciwko Polsce.

(7/05/2018)

 

     Mieli dziesiątki miliardów złotych przychodu, a nie zapłacili w Polsce żadnego podatku dochodowego. Jak to możliwe?

Współczesna inżynieria finansowa umożliwia takie zarządzanie przychodami, którego efektem będzie minimalizacja konieczności płacenia jakichkolwiek podatków dochodowych. Aby osiągnąć ten cel należy generować koszty działalności, które obniżają podstawę opodatkowania. Zagraniczni właściciele firm działających w Polsce często stosują różnego rodzaju opłaty licencyjne lub pożyczki, których obsługa kosztuje grube miliony złotych. Efekt jest taki, że zmniejsza się podstawa do opodatkowania, a owoce wzrostu gospodarczego płyną bezpośrednio do Berlina, Londynu czy Paryża.

(4/05/2018)

 

     Kneset debatuje nad prawem, które jest nazywane wstępem do ustaw norymberskich. A mówią, że to w Polsce odradza się faszyzm...

Szacuje się, że 18 proc. obywateli Izraela stanowią Arabowie. Do tej pory mieli oni zagwarantowane pełne prawa obywatelskie. Niebawem może się to jednak zmienić. Skrajnie prawicowa partia premiera Binjamina Netanjahu szykuje bowiem w Knesecie prawo (tzw. "Nation-state bill"), które definiuje Izrael jako "państwo dla Żydów". Ustawa degraduje status języka arabskiego (który dziś, obok hebrajskiego, jest w Izraelu językiem urzędowym) oraz umożliwia budowanie nowych osiedli (wspólnot) mieszkalnych "tylko dla Żydów".

(2/05/2018)

 

     Mieszkanie+ miało być cudowną bronią rządu PiS. Zamiast tego będzie tylko politycznym kapiszonem

Kiedy w czerwcu 2016 roku rząd Beaty Szydło prezentował założenia do Narodowego Programu Mieszkaniowego "Mieszkanie plus" cała lewica i totalna opozycja wyła ze strachu. Oto bowiem wydawało się, że problemy mieszkaniowe Polaków zostaną rozwiązane raz na zawsze. Rząd przewidywał, że rocznie będzie budował po kilkadziesiąt tysięcy mieszkań pod tani wynajem (10-20 zł za metr). Po blisko dwóch latach okazało się, że pierwotne obietnice rządu są niemożliwe do realizacji, a z początkowych założeń programu "Mieszkanie Plus" zostały strzępy.

(30/04/2018)

 

     Rząd ciągle zwiększa zadłużenie Polski. W pierwszym kwartale rosło ono w rekordowym tempie 327 mln zł dziennie!

Rewelacyjne odczyty z roku ubiegłego, kiedy pierwszy raz w historii dług Polski udało się obniżyć, są już tylko wspomnieniem. Początek roku 2018 przyniósł potężne wzrosty zadłużenia, o czym raczej nie usłyszymy w TVP. Tylko w ciągu trzech miesięcy (styczeń - marzec) dług powiększył się nominalnie aż o 29,5 mld zł. To oznacza, że zobowiązania finansowe Polski przyrastały dziennie o kwotę 327 milionów zł! Jeśli takie tempo utrzyma się w kolejnych miesiącach, rok 2018 może się okazać najgorszy w historii pod względem przyrostu salda zadłużenia.

(26/04/2018)

 

     W UE nie ma kary śmierci, nawet wobec morderców. Wyjątek stanowią chore dzieci, które można skazać na śmierć głodową

Malutki Alfie Evans miał umrzeć po kilku minutach od chwili odłączenia aparatury podtrzymującej życie. Okazuje się, że chłopiec żyje i oddycha samodzielnie już ponad dobę. Sąd rodzinny w Manchesterze odrzucił jednak wniosek rodziców Alfiego o zgodę na przewiezienie chłopca do Włoch (specjalnie w tym celu otrzymał włoskie obywatelstwo), gdzie możliwe byłoby jego dalsze podtrzymywanie przy życiu. Sędzia przychylił się do opinii lekarzy, że taki ruch byłby "zbyt niebezpieczny dla zdrowia dziecka" (sic!). Tak, ale śmierć głodowa jest z pewnością lepsza...

(25/04/2018)

 

     Uderzająca amnezja Donalda Tuska. Jakie to znamienne, że oni mało co pamiętają z okresu 2010 - 2012

- "Nie mam tego w pamięci", "Nie interesowałem się tym", "Nie przypominam sobie takich faktów", "Tego typu zdarzenia mogły umknąć mojej pamięci", "Nie umiem precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie" - amnezja Donalda Tuska, jeśli chodzi o rozdzielenie wizyt premiera i prezydenta w Katyniu na 7 i 10 kwietnia 2010 r., jest wręcz uderzająca. Były premier jest niestety kolejnym członkiem platformianego środowiska, którego dotknęła plaga niepamięci. Wcześniej mogliśmy to obserwować w przypadku osób zeznających w/s Amber Gold.

(24/04/2018)

 

     Hipokryci. W 2013 odrzucają projekt podniesienia świadczeń dla opiekunów osób niepełnosprawnych. Dziś pierwsi do rozliczania

W toku polityczno-medialnej nawalanki związanej z protestem opiekunów osób niepełnosprawnych warto przypomnieć, że niektórzy jej uczestnicy z czystej przyzwoitości powinni dziś milczeć. Mam tu na myśli ekipę Platformy Obywatelskiej - obecnie są pierwsi do krytykowania i rozliczania, a powinni zacząć od siebie. Otóż w 2013 roku rząd Tuska negatywnie zaopiniował poselski projekt podniesienia świadczeń dla opiekunów osób niepełnosprawnych. Chwilę później ekipa PO uchwaliła ustawę odbierającą części opiekunom zasiłek wysokości 520 złotych...

(23/04/2018)

 

     Pół tysiąca neonazistów świętowało w niemieckim Ostritz urodziny Hitlera. Czy będzie reakcja, jak w przypadku 5 polskich neonazistów z lasu?

Przypomnijmy - w styczniu TVN przez kilka dni grzał jako "jedynkę" temat pięciu polskich neonazistów z lasu pod Wodzisławiem, którzy świętowali urodziny Hitlera. Lech Wałęsa ogłosił wówczas, że w Polsce mamy faszyzm, a kilka dni później Izrael stwierdził, że nasz kraj neguje Holocaust. Czy obecnie możemy się spodziewać podobnych reakcji na zorganizowany w dniu urodzin Hitlera w niemieckim Ostritz festiwal Schild und Schwert (w skrócie SS), na który zjechało nie 5 (jak w lesie pod Wodzisławiem) lecz ok. 500 neofaszystów?

(23/04/2018)

 

     Mord w Michniowie: Niemcy nie mieli żadnej litości. Najmłodszą ofiarą masakry był spalony żywcem 9-dniowy Stefan Dąbrowa

Rzeź Michniowa przeszła do historii, jako jedna z najokrutniejszych niemieckich pacyfikacji dokonanych na Polakach w czasie II wojny światowej. W dniach 12-13 lipca 1943 roku zostało zamordowanych 204 mieszkańców Michniowa – w tym 102 mężczyzn, 54 kobiety i 48 dzieci. Ofiary były zabijane strzałami z karabinów, rozrywane grantami, palone w stodołach. Najmłodszym zamordowanym był Stefan Dąbrowa. W chwili wrzucenia do ognia miał zaledwie 9 dni. Całkowicie wymordowanych zostało 11 rodzin.

(20/04/2018)

 

     Oto jak pracują posłowie: od 18 kwietnia do 8 maja w Sejmie nic się nie dzieje. Tak wygląda "długi weekend majowy"

Kalendarz prac parlamentarnych oraz komisji sejmowych jest rzecz jasna dostosowany przerw świątecznych. Problem polega na tym, że czasami nasi posłowie to wykorzystują i przerwy w działalności polskiego parlamentu są nad wyraz długie. Tak będzie właśnie teraz. Przerwa związana z weekendem majowym będzie trwała 20 dni. W tym czasie nie odbędzie się nawet ani jedno posiedzenie jakiejkolwiek komisji sejmowej. A kasa i tak będzie płynąć.

(19/04/2018)

 

     Sprawa Muhammeda al-Durraha. Dlaczego izraelscy snajperzy zamordowali bezbronnego chłopca i ciężko ranili jego ojca?

Kilkanaście dni temu izraelscy snajperzy urządzili masakrę Palestyńczyków zgromadzonych przy płocie na granicy Strefy Gazy. Zginęło 20 osób, a kilkaset zostało rannych (w tym ok. 100 w stanie ciężkim). Warto odnotować, że ten barbarzyński akt nie był pierwszym, podczas którego izraelscy snajperzy zabijali bezbronnych ludzi. W 2000 r. świat obiegły zdjęcia 12-letniego Muhammeda al-Durraha oraz jego ojca. Mimo, iż chłopiec był całkowicie bezbronny i totalnie przerażony, snajperzy postanowili go zabić. Zginął również pracownik medyczny, który próbował mu pomóc.

(18/04/2018)

 

     W zakładach karnych i aresztach PO miała 50 proc. poparcie. Dla posła Gawłowskiego to raczej dobra informacja

Wśród osadzonych w aresztach i zakładach karnych Platforma zawsze miała wysokie poparcie. W 2007 roku aż 76,2 proc. więźniów i aresztantów z całego kraju zagłosowało na partię Donalda Tuska. Cztery lata później (2011 rok) w więzieniach ponownie wygrała PO z wynikiem 35,6 proc. (drugi rezultat osiągnął wówczas Ruch Palikota - 32,2 proc.). W trakcie ostatnich wyborów parlamentarnych (2015 rok) bezkonkurencyjna znowu okazała się Platforma osiągając wśród osadzonych średnio ponad 50 proc. poparcie. Poseł Gawłowski powinien czuć się, jak wśród swojego elektoratu.

(17/04/2018)

 

     Drenaż kapitału ludzkiego: Od czasu wejścia do UE liczba osób w wieku 15-24 lata zmniejszyła się w Polsce z 6,0 do zaledwie 3,8 mln!

Jednym z głównych efektów wejścia Polski do Unii Europejskiej była masowa emigracja ludzi młodych - głównie do Wlk. Brytanii i Irlandii. Jeśli do tego dodamy spadającą (aż do 2016 roku) dzietność polskich rodzin, to nie powinny nas dziwić fatalne statystyki dotyczące osób w wieku 15 - 24 lata. W połowie 2004 roku liczba obywateli naszego kraju w tym właśnie przedziale wiekowym wynosiła blisko 6,0 mln. Po III kwartale 2017 r. liczba ta spadła do poziomu zaledwie 3,8 mln osób (-37 proc.). I to już jest, niestety, prawdziwy dramat demograficzny!

(16/04/2018)

 

     Cały świat słyszał o Schindlerze. Prawie nikt nie słyszał o dr. Łazowskim - Polaku, który uratował 8 tys. Żydów

Ta historia to gotowy materiał na hollywodzki film. Eugeniusz Łazowski najpierw uciekł z sowieckiego transportu na Sybir. Następnie wydostał się z niemieckiego obozu dla jeńców. Ostatecznie osiadł w Stalowej Woli, gdzie jako lekarz PCK wpadł na pomysł, jak uratować tysiące ludzi przed wywózką do obozów śmierci. Zaczął im podawać niegroźną bakterię, która "zakłamywała" wyniki testów (były one identyczne, jak przy zakażeniu śmiertelnym tyfusem). Niemcy widząc skalę "epidemii" wstrzymali ze Stalowej Woli wywózki do obozów koncentracyjnych.

(7/02/2018)

                        

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu