B L O G  

     Spowodował straty na 127 mln zł. Po 18 latach sąd skazał go na karę w zwieszeniu i 100 tys. grzywny...
wpis z dnia 16/07/2018

 

Piotr B. w latach 90-tych był jednym z najbogatszych ludzi w Polsce. W sprawach bankowych doradzał Prezesowi Rady Ministrów Waldemarowi Pawlakowi. W 1992 roku kupił Bank Staropolski, którym tak kierował, że z jego kont zniknęło setki milionów złotych. W efekcie bank ten upadł, a poszkodowanych zostało 147 tys. klientów. Piotr B. usłyszał zarzuty już 2000 r. jednak wyrok zapadł dopiero w ubiegłym tygodniu. Sąd uznał, że B. przyczynił się do szkody w wysokości 127 mln zł i skazał go na... 2 lata w zwieszeniu i 100 tys. grzywny! Jak kraść to miliony.

Kierowany przez Piotra B. Bank Staropolski był swego rodzaju piramidą finansową. Na zewnątrz zwykły bank przyjmujący depozyty i udzielający kredytów. W rzeczywistości był zapleczem finansowym dla innego biznesu kontrolowanego przez B., tj. firmy "Auto Kredyt Polska". Bardzo czytelnie cały proceder przerzutu pieniędzy został opisany w artykule "Piramida iluzji", który został opublikowany w tygodniku "Wprost" w 2000 roku (link podaję na końcu tekstu).

Sława i wpływy Piotra B. (w latach 1993 - 1996 doradzał Waldemarowi Pawlakowi w sprawach bankowych, a w 2000 r. był notowany na 75. miejscu listy najbogatszych ludzi w Polsce) nie pomogły uchronić Banku Staropolskiego przed upadkiem. Drenaż pieniędzy był na tyle silny, że bank ten nie mógł na bieżąco regulować zobowiązań wobec swoich klientów. W efekcie powyższego 13 stycznia 2000 r. Komisja Nadzoru Bankowego podjęła decyzję o zawieszeniu działalności tego banku, a jego upadłość ogłoszono niecały miesiąc później. Depozyty straciło 147 tys. klientów.

Piotr B. zarzuty w/s Banku Staropolskiego usłyszał już 2000 roku. Początkowo został nawet w tej sprawie aresztowany. Proces ruszył jednak dopiero w 2005 roku. Co istotne - po 11 latach i przeprowadzeniu ponad 300 rozpraw (!) proces trzeba było powtórzyć, bowiem jeden z ławników ciężko zachorował i musiał być wyłączony ze składu orzekającego. 

Drugi proces w tej sprawie potoczył się już znacznie szybciej (2016 - 2018) i zakończył się w ubiegłym tygodniu. Piotr B. został uznany winnym wyrządzenia w latach 1998-1999 znacznej szkody finansowej na niekorzyść Banku Staropolskiego. Sędzia uznał, że chodzi o kwotę co najmniej 127 mln zł. Kara? - Piotr B. został skazany na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 2 lata i grzywnę w wysokości 100 tys. zł...

Powiadają, że jak kraść to miliony. Patrząc na sprawy upadku Banku Staropolskiego, Bezpiecznej Kasy Oszczędności, Art-B, Amber Gold czy matki wszystkich afer finansowych, czyli afery FOZZ, trudno nie zgodzić się z tym przysłowiem. Póki za gigantyczne malwersacje finansowe i oszustwa na olbrzymią skalę będą zapadały kary w zawieszeniu, póty zwykli, uczciwi obywatele nie będą wierzyć w wymiar sprawiedliwości III RP.

 

Źródło: Piramida iluzji (Wprost.pl)
Źródło: Bank Staropolski upadł a klienci procesują się nadal (Rp.pl)
Źródło: Upada Bank Staropolski (PB.pl)
Źródło: Sztukmistrz z Poznania - historia Piotra Bykowskiego (Bankier.pl)
Źródło: Afera Banku Staropolskiego - poznański biznesmen Piotr B. usłyszał wyrok - to przez niego zniknęło 127 mln zł (GlosWielkopolski.pl)

wpis z dnia 16/07/2018

  


r e k l a m y


        

     Jednemu 100 tys. mało, drugi ma żal, że pracę w państwowej spółce dostał poza rodzinnym miastem. Ręce opadają...
wpis z dnia 13/07/2018

 

Jeszcze jakiś czas temu członkowie PiS nie kryli słusznego oburzenia, kiedy Elżbieta Bieńkowska stwierdziła, iż na "państwowym" za 6 tys. zł miesięcznie, to może pracować tylko "idiota albo złodziej". Punkt widzenia zależy jednak od punktu siedzenia. Kiedy członkowie PiS sami przejęli ministerialne gabinety oraz zarządy państwowych spółek, to nagle okazało się, że pensja 100 tys. zł rocznie (czyli ponad 8 tys. zł miesięcznie) dla radnego, który dostał etat w państwowej spółce, to nie są żadne wielkie pieniądze, a co najwyżej "średnia pensja w kopalni". Ręce opadają...

Mniej więcej rok temu pisałem na łamach tego bloga, że stopień oderwania od rzeczywistości u PiS-owców postępuje szybciej niż u bonzów z PO w analogicznym okresie po przejęciu władzy. Miałem wówczas na myśli wypowiedzi czołowych polityków partii Jarosława Kaczyńskiego na temat gigantycznych pensji swoich kolegów, którzy z polityki przeszli do państwowego biznesu. Warto w tym miejscu przypomnieć wypowiedź Marka Suskiego, który komentując sprawę zatrudnienia Małgorzaty Sadurskiej w zarządzie PZU z beztroską stwierdził, że jej pensja (wg doniesień medialnych miała tam otrzymywać po 90 tys. zł miesięcznie) jest "czymś normalnym".

Niestety, po upływie roku jestem zmuszony stwierdzić, że stopień oderwania od rzeczywistości w zakresie postrzegania zawłaszczonych stołków w spółkach Skarbu Państwa, dobrze płatnych synekur i ogólnego kumoterstwa tylko się pogłębił. No bo jak inaczej zinterpretować słowa kandydata PiS na prezydenta Bełchatowa, Piotra Wysockiego, który jako radny PiS w tym mieście dostał posadę w PGE KWE Bełchatów i teraz mówi, że 100 tys. zł rocznie to nie są wielkie zarobki, a co najwyżej "średnia pensja w kopalni"? Jak zinterpretować słowa innego radnego wybranego z list Zjednoczonej Prawicy, Piotra Walentynowicza z Gdańska, który żali się, tu cytat: "Musiałem wyjechać do pracy do Warszawy. Bo na miejscu [tj. w Trójmieście] znalazła się praca dla wszystkich, tylko nie dla mnie". 

Przypomnijmy, że Walentynowicz jako kierowca taksówki, a z zawodu technik mechaniki i eksploatacji pojazdów samochodowych, w 2016 roku otrzymał etat w spółce Pit-Radwar w Warszawie, która wchodzi w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej (podległa MON). Podjął pracę w biurze dyrektora generalnego i zaczął zajmować się audytem. - "Swoje c.v. wysłałem w kwietniu, a przyjęty zostałem po trzech rozmowach dopiero w lipcu 2016 r." - tłumaczył się swego czasu Walentynowicz. - "Gdyby to była praca zdobyta po znajomości, to uzyskałbym ją od razu, a nie czekał dłuższy czas. Rozmowy kwalifikacyjne prowadziły ze mną osoby, które pierwszy raz na oczy widziałem" - dodał.

Warto odnotować, że po przepracowaniu w Pit-Radwar zaledwie pół roku zarobił niemałe 46,9 tys. zł. To oznacza, że miesięcznie musiał otrzymywać ok. 7-8 tys. zł. 

Beata Szydło, w trakcie wygłaszania swojego expose, obiecywała, że nowa elita rządowa będzie się charakteryzowała pokorą, umiarem i roztropnością w działaniu. Niestety, wypowiedzi zarówno czołowych polityków PiS (vide: Marek Suski), partyjnych dołów (Piotra Wysockiego z Bełchatowa) oraz ludzi z PiS kojarzonych (np. Piotr Walentynowicz z Gdańska) świadczą, że nowa elita rządowa perfekcyjnie wpasowała się w buty poprzedniej. Szkoda, bo pod względem nepotycznych roszczeń i kumoterstwa liczyłem, że nastąpi jednak pewna jakościowa zmiana...

 

Źródło: Kandydat PiS do samorządu: 100 tys. to nie są wielkie zarobki (Fakt.pl)
Źródło: Suski o przyszłych zarobkach Sadurskiej (ok. 90 tys. zł miesięcznie): To normalna pensja (Se.pl)
Źródło: Radny Walentynowicz z PiS krytykuje Śniadka i liczy, że władze partii zapewnią mu miejsce na liście (Wyborcza.pl)
Źródło: Piotr Walentynowicz z taksówki do zbrojeniówki (Wyborcza.pl)

wpis z dnia 13/07/2018

 


r e k l a m y


   

     Polskie lasy za żydowskie roszczenia. Szokująca treść tajnej notatki ambasadora USA w Polsce
wpis z dnia 12/07/2018

 

Sprawa ta jest już trochę zapomniana, ale w kontekście zmasowanej akcji dyfamacyjnej Izraela wobec naszego kraju oraz działań amerykańskich polityków ("Ustawa 447") warto przypomnieć o tajnej notatce ambasadora USA w Polsce z 2009 roku, którą swego czasu ujawniła WikiLeaks. Zgodnie z jej treścią polskie władze chciały sprzedać Lasy Państwowe oraz wartościowe nieruchomości należące do Skarbu Państwa, aby uzyskać odpowiednie środki finansowe na pokrycie roszczeń za mienie pożydowskie. Aby sprzedać Lasy trzeba było zmienić Konstytucję. To jednak ekipie PO-PSL nie wyszło. 

Zgodnie z informacjami ujawnionymi przez WikiLeaks, w styczniu 2009 roku ambasador USA w Polsce - Viktor H. Ashe - wysłał do Departamentu Stanu USA notatkę służbową, w której relacjonował konkluzje ze spotkania, jakie odbył z ówczesnym marszałkiem Sejmu RP Bronisławem Komorowskim. Panowie omawiali m.in. kwestię restytucji i odszkodowań za mienie odebrane Żydom przez Niemców w podczas II wojny światowej oraz przez sowietów - dekretami Bieruta - już po wojnie. Z notatek jednoznacznie wynika, że polskie władze planowały sprzedać wartościowe nieruchomości należące do Skarbu Państwa oraz Lasy Państwowe, aby uzyskać środki na wypłatę ewentualnych odszkodowań.

- "Jeśli chodzi o regulację kwestii restytucji mienia odebranego w czasie II wojny światowej i epoce komunizmu, Komorowski wyraził zaniepokojenie związane z kryzysem finansowym, który według niego zmienił nieco okoliczności. Niemniej jednak powiedział, że premier Tusk zmusi niepokornych ministrów, m.in. rolnictwa i ochrony środowiska, do tego by >> dołożyli się do rekompensat << sprzedając państwowe lasy i nieruchomości" - czytamy w notatce jaką Ashe wysłał do Departamentu Stanu. 

W kontekście powyższej notatki (powstałej w styczniu 2009 r.) warto przypomnieć, to co wydarzyło się niedługo później. Otóż w czerwcu 2009 roku w Pradze i Terezinie w Czechach odbyła się międzynarodowa konferencja z udziałem przedstawicieli 46 państw (reprezentantem polskiego rządu był Władysław Bartoszewski). Na konferencji tej rozmawiano m.in. o kwestiach zwrotu nieruchomości należących przed wojną do Żydów, którzy zostali zabici przez Niemców w trakcie Holocaustu. Zakończyła się ona podpisaniem tzw. Deklaracji Terezińskiej - dokumentu, który nie miał żadnej mocy prawnej w relacjach międzynarodowych, ale zasygnalizował, że problem zwrotu mienia i nieruchomości należących przed wojną do Żydów nadal istnieje, a państwa-sygnatariusze Deklaracji będą robić wszystko, aby wdrożyć do swojego prawodawstwa odpowiednie regulacje, które rozwiążą m.in. kwestie tzw. mienia bezspadkowego.

Zważywszy na konkluzje ze spotkania Bronisława Komorowskiego z ambasadorem USA, o których mowa w ujawnionej przez WikiLeaks notatce (sprzedaż lasów należących do Skarbu Państwa), wielu komentatorów życia politycznego w Polsce twierdzi, że pierwszym krokiem do realizacji tych ustaleń miała być... zmiana Konstytucji RP.

Przypomnijmy, że późnym wieczorem 17 grudnia 2014 roku do porządku obrad Sejmu nagle i niespodziewanie trafia punkt dotyczący zmiany konstytucji. Autorzy projektu chcieli dopisać do ustawy zasadniczej artykuł o następującej treści: "Lasy stanowiące własność Skarbu Państwa nie podlegają przekształceniom własnościowym, z wyjątkiem przypadków określonych w ustawie.". Kluczowe słowa to "z wyjątkiem przypadków określonych w ustawie". Ten "wytrych" prawny dawał szeroki wachlarz możliwości. Nic bowiem nie stałoby na przeszkodzie, aby uchwalić ustawę, w której umożliwiono by wyprzedaż Lasów w ręce prywatne. 

Kluczowe głosowanie odbyło się 18 grudnia 2014 r. o godzinie 0:45. Do zmiany konstytucji ówczesna władza potrzebowała 296 głosów. Okazało się, że zabrakło 5 głosów. Za zmianą głosowali posłowie PO, PSL, SLD i Twojego Ruchu (Palikot). Przeciwko głosowali członkowie PiS i Solidarnej Polski. 

Nocna próba zmiany konstytucji została oczywiście przemilczana przez główne media w Polsce (należy pamiętać, że był to czas, kiedy cały mainstream nadawał mniej więcej w tym samym tonie). 

W ubiegłym roku PiS przedstawił projekt tzw. "dużej ustawy reprywatyzacyjnej", która stała w kontrze do postanowień Deklaracji Terezińskiej. Ustawa ta miała raz na zawsze rozstrzygnąć kwestie finansowych rekompensat za mienie bezprawnie przejęte przez nazistów, a następnie znacjonalizowane przez komunistów (projekt przewidywał m.in. ograniczenie prawa do dziedziczenia roszczeń tylko do najbliższych krewnych pierwotnych właścicieli w linii prostej [tj. dzieci / rodzice] oraz wykluczenie możliwości reprywatyzacji tzw. mienia bezspadkowego).

Wkrótce po tym, jak projekt "dużej ustawy reprywatyzacyjnej" pojawił się na agendzie, w światowych mediach zaczęło się rozpuszczenie fake-newsów o "marszu 60 tys. faszystów" na 11 listopada, czy o Warszawie, jako "stolicy europejskiego nazizmu". W styczniu tego roku w wielu mediach forsowano bez umiaru historię o czterech neonazistach z lasu spod Wodzisławia, tak jakoby stanowili oni co najmniej realne zagrożenie dla funkcjonowania państwa. Kilka dni później Izrael odpalił międzynarodową akcję dyfamacyjną, z której wynikało, że Polska nie tylko neguje Holocaust, ale w istocie była jego współorganizatorem.

Finał tej akcji był taki, że PiS nie tylko wycofał się z części zapisów ustawy o IPN, ale przede wszystkim (o czym media nie zawsze pamiętają) wyrzucił do kosza projekt "dużej ustawy reprywatyzacyjnej". Czy to koniec sporu polsko-żydowskiego? Nie sądzę. Nie zdziwiłbym się, gdyby koncepcja nakreślona w 2009 roku przez Bronisława Komorowskiego, a opisana przez ambasadora USA w Polsce Viktor H. Ashe w notatce do Departamentu Stanu, niebawem powróciła.

 

Źródło: Ambassador's farewell call on Sejm Speaker Komorowski (WikiLeaks.org)
Źródło: Głosowanie nr 167 - posiedzenie 83 (sejm.gov.pl)
Źródło: Już w 2009 Platforma planowała skok na Lasy. Komorowski chciał je spieniężyć, by wypłacić odszkodowania za mienie pożydowskie (wPolityce.pl)
Czytaj także: Powody dyfamacji i oczerniania Polski stają się jasne, gdy popatrzymy przez pryzmat miliardów za mienie bezspadkowe (Niewygodne.info.pl)

wpis z dnia 12/07/2018

   


   

     Rządy PO i PiS wsparły zagraniczne korporacje kwotą blisko miliarda zł. Czy rodzime firmy mogły liczyć na to samo?
wpis z dnia 11/07/2018

 

Milton Friedman (noblista z ekonomii) już w 1990 r. ostrzegał Polaków: "Zagraniczni inwestorzy nie będą inwestować w Polsce po to, by pomóc Polsce, lecz po to, by pomóc sobie. Cudzoziemców powinny dotyczyć takie same reguły gry, jakie obowiązują Polaków. Nie należy dawać im żadnych specjalnych przywilejów, ulg czy zwolnień podatkowych". Mało kto wie, że rząd PO-PSL wsparł zagraniczne korporacje grantami w wysokości 658,7 mln zł. Rząd PiS goni wynik. Póki co dał zagranicznym firmom kwotę 251,4 mln zł. Tak, że tego...

Poseł Stanisław Tyszka (Kukiz'15), na bazie medialnych informacji o kolejnych grantach dla zagranicznych firm działających na terytorium Polski, zwrócił się do ministra przedsiębiorczości i technologii z wnioskiem o wymienienie pełnej listy grantów przyznanych zagranicznym korporacjom od końca 2007 roku (tj. od momentu przejęcia władzy przez PO) aż do teraz. Zestawienie może szokować. 

Za "pierwszego Tuska" lista 10 największych beneficjentów rządowych grantów wyglądała następująco:

1. Dell Products (Poland) Sp. z o.o. - 148,72 mln zł
2. IBM Global Services Delivery Centre Polska - 31,50 mln zł
3. Orion Electric (Poland) Sp. z o.o. - 26,53 mln zł
4. Ford Werke GmbH - 16,75 mln zł
5. General Motors - 15,00 mln zł
6. Fiat Powertrain Technologies Poland Sp. z o.o. - 14,23 mln zł
7. Cadbury Wedel Sp. z o.o. - 14,18 mln zł
8. Goodrich Aerospace Poland Sp. z o.o. - 12,57 mln zł
9. MTU Aero Engines Polska Sp. z o.o. - 12,48 mln zł
10. Volkswagen Motor Polska Sp. z o.o. - 11,70 mln zł

Pierwszy rząd PO-PSL rozdał łacznie zagranicznym korporacjom kwotę 382,87 mln zł.

Za "drugiego Tuska" oraz w czasie rządów Ewy Kopacz lista 10 największych beneficjentów rządowych grantów ukształtowała się w sposób następujący:

1. Volkswagen Poznań Sp. z o.o. - 62,50 mln zł
2. General Motors Manufacturing Poland Sp. z o.o. - 39,96 mln zł
3. Samsung Electronics Poland Manufacturing Sp. z o.o. - 17,72 mln zł
4. Hispano-Suiza Polska Sp. z o.o. (obecnie: Safran Aircraft Engines Poland Sp. z o.o.) - 16,36 mln zł
5. Mando - 15,11 mln zł
6. Goodrich Aerospace Poland Sp. z o.o. - 14,40 mln zł
7. IBM Katowice - 12,90 mln zł
8. BASF - 12,32 mln zł
9. Luxoft Sp. z o.o. - 11,73 mln zł
10. Mondelez International RD&Q Sp.z o.o. - 6,23 mln zł

Drugi rząd PO-PSL zagranicznym korporacjom rozdał łącznie kwotę 275,82 mln zł.

Za rządów PiS lista 10 największych beneficjentów rządowych grantów kształtuje się, póki co, następująco:

1. Mercedes Benz - Manufacturing Poland - 82,37 mln zł
2. LG Chem Wrocław Energy Sp. z o.o - 25,00 mln zł
3. Aero Gearbox International Poland Sp. z o.o - 22,20 mln zł
4. JP Morgan - 20,26 mln zł
5. IFA Powertrain Polska - 18,39 mln zł
6. Luxoft Sp. z o.o. - 11,73 mln zł
7. Hutchinson Poland - 8,969 mln zł
8. Toyota Motor Industries sp. z o.o. - 8,89 mln zł
9. Nokia Solutions and Networks Sp. z o.o. - 7,89 mln zł
10. Mondelez International RD&Q Sp.z o.o. - 6,23 mln zł

Rządy Szydło i Morawieckiego zagranicznym korporacjom rozdały łącznie - jak do tej pory - kwotę 251,42 mln zł.

Gdyby skumulować kwoty rządowych grantów od momentu przejęcia władzy przez PO-PSL w 2007 roku, aż do dziś to wyszłaby nam całkiem spora kwota 910,11 mln zł.

Cytowany na tym blogu już wielokrotnie Milton Friedman (noblista, guru wolnorynkowej ekonomii) w 1990 roku ostrzegał Polaków: "Pamiętajcie jedno: zagraniczni inwestorzy nie będą inwestować w Polsce po to, by pomóc Polsce, lecz po to, by pomóc sobie. Cudzoziemcy powinni mieć pełną swobodę inwestowania w Polsce, ale tylko wtedy, gdy będzie to w interesie Polski. Można to zrobić poprzez stworzenie cudzoziemcom takich samych reguł gry, jakie obowiązują Polaków, nie należy dawać im żadnych specjalnych przywilejów, ulg czy zwolnień podatkowych".

Na przykładzie grantów, ale również wyprzedawanych za bezcen majątków, tworzonych na masową skalę specjalnych stref ekonomicznych, czy udzielanych zwolnień podatkowych, widać że polscy politycy nie specjalnie posłuchali rad udzielonych przez Friedmana.

 

Źródło: Interpelacja nr 20610 (Sejm.gov.pl)
Źródło: Stanisław Tyszka (Twitter.com)

wpis z dnia 11/07/2018

   


  

     Rumuni w Odessie zabili 25 tys. Żydów, Francuzi oficjalnie kolaborowali z Hitlerem, ale to polski rząd ma być odpowiedzialny za Holocaust
wpis z dnia 10/07/2018

 

Według izraelskiej gazety "Jerusalem Post" Szewach Weiss (były ambasador Izraela w Polsce) powiedział, że "Polski rząd na uchodźstwie brał udział w mordowaniu Żydów". Sam Weiss później zdementował te słowa (twierdzi, że nigdy ich nie wypowiedział), co jednak nie przeszkodziło temu, iż kolejne wierutne kłamstwo na temat Polski poszło w świat. Powstaje pytanie: dlaczego niektóre grupy interesu tak usilnie próbują przypisać Polakom odpowiedzialność za Holocaust, a całkowicie pomijają kolaborację (nie raz zupełnie oficjalną) z nazistowską III Rzeszą wielu innych państw Europy?

Według oficjalnego raportu na temat rumuńskiego współudziału w Holocauście, pomiędzy 18 października 1941 r. a połową marca 1942 r. rumuńskie wojsko z pomocą władz lokalnych zamordowało w Odessie do 25 tysięcy Żydów. Ponadto deportowało stamtąd ponad 35 tysięcy, których większość pozbawiono później życia. To jednak nie koniec. W dniach 21-23 i 27-29 grudnia 1941 r. w obozie koncentracyjnym w Bogdanowce zamordowano od 43 do 48 tysięcy więzionych tam Żydów. Bezpośrednimi sprawcami były niemieckie oddziały Einsatzgruppen, rumuńscy żołnierze oraz ukraińscy policjanci.

Na zachodzie wcale nie było lepiej. Francja, która w czasie II wojny światowej podjęła oficjalną kolaborację z hitlerowskimi Niemcami, organizowała dla francuskich Żydów wywózki do obozów śmierci. Szacuje się, że w ten sposób deportowano na śmierć ok. 76 tysięcy Żydów, z czego 11 tys. było dziećmi.

W tym samym czasie, kiedy władze Rumunii i Francji czynnie uczestniczyły w przemyśle zabijania Żydów, polski rząd na uchodźstwie - jako jedyny na świecie - powołał instytucję ratującą Żydów z Holocaustu. Rada Pomocy Żydom - bo o tej instytucji mowa (nazywana także "Żegotą") - była organizacją humanitarną, która jako jedyna na świecie w latach 1942-1945 w sposób instytucjonalny organizowała pomoc dla Żydów prześladowanych i eksterminowanych przez Niemców. Dzięki niej udało się uratować życie dziesiątek tysięcy Żydów. 

Te fakty nie przeszkodziły izraelskiej gazecie "Jerusalem Post" napisać kompletnej bzdury, jakoby "polski rząd na uchodźstwie brał udział w mordowaniu Żydów". Dla uwiarygodnienia tego kłamstwa, wepchnięto je w usta Szewacha Weissa - byłego ambasadora Izraela w Polsce, który uchodzi za człowieka przyjaźnie nastawionego naszemu krajowi.

Powstaje pytanie - dlaczego niektóre grupy interesu (szczególnie ulokowane w Izraelu i USA) tak usilnie próbują przypisać Polakom odpowiedzialność za Holocaust? Dlaczego w dyskusji na temat Shoah marginalizują (lub nawet pomijają) kolaborację (nie raz zupełnie oficjalną) z nazistowską III Rzeszą wielu innych państw Europy? Czy rzeczywiście w całej tej akcji oczerniania Polski i Polaków chodzi o wywarcie presji w zakresie odszkodowań za tzw. mienie bezspadkowe?

 

Źródło: "Polski rząd na uchodźstwie uczestniczył w mordowaniu Żydów". Szewach Weiss dementuje tłumaczenie swojego wywiadu (DoRzeczy.pl)
Źródło: Masakra w Odessie (Wikipedia)
Źródło: Francja: uznano odpowiedzialność Vichy za deportację Żydów (Wprost.pl)

wpis z dnia 10/07/2018

   


  

     Repolonizacja banków nie obniżyła wysokości opłat. Bankom nadal mało i chcą od ludzi jeszcze większych pieniędzy!
wpis z dnia 9/07/2018

 

Komisja Nadzoru Finansowego poinformowała kilka dni temu, że banki działające na terytorium Polski w okresie styczeń-maj 2018 r. zarobiły na czysto 6,44 mld zł. Wynik ten był lepszy aż o 24,5 proc. od uzyskanego w analogicznym okresie rok temu i po raz kolejny potwierdził, iż sektor bankowy jest najbardziej zyskownym sektorem polskiej gospodarki. Rewelacyjne wyniki nie poskramiają jednak pazerności bankierów. Prezes Związku Banków Polskich właśnie zapowiedział, że ​opłaty w bankach będą wyższe, bo w ostatnich latach... zyski banków topniały i banki chcą to teraz odrobić (sic!).

- "Zagraniczne banki traktują Polskę jako idealne miejsce na maksymalizację swoich zysków i rekompensowanie niższych dochodów z tytułu obsługi klientów w macierzystym kraju UE" - takie były wnioski ze sporządzonej w 2014 roku analizy ekspertów Biura Analiz Sejmowych na zlecenie sejmowej podkomisji do spraw instytucji finansowych. Maksymalizacja zysków odbywała się głównie poprzez stosowanie wysokiego oprocentowania udzielanych Polakom pożyczek oraz naliczania często bezzasadnych opłat czy prowizji. 

Po przejęciu władzy przez PiS nastąpiła częściowa "repolonizacja" banków w Polsce. W jej efekcie udział kapitału zagranicznego w polskim sektorze bankowym pierwszy raz od 20 lat spadł poniżej 50 proc. Wydawało się, że w ślad za częściowym "odbiciem" banków przez polski kapitał spadną również koszty udzielanych Polakom pożyczek oraz stosowanych opłat i prowizji. Nic bardziej mylnego. Okazało się, że przeciętne oprocentowanie udzielanych przez banki kredytów i pożyczek pozostało bez zmian, a stosowane opłaty i prowizje idą ciągle do góry. 

W konsekwencji powyższego banki działające na terytorium Polski w okresie styczeń-maj 2018 r. zarobiły na czysto 6,44 mld zł (potwierdza to Komisja Nadzoru Finansowego). Wynik ten był lepszy aż o 24,5 proc. od uzyskanego w analogicznym okresie rok temu. Co jednak najistotniejsze - te astronomiczne zyski są kontynuacją świetnych wyników uzyskanych jeszcze w 2017 roku, kiedy sektor bankowy w Polsce wygenerował 13,6 mld zł zysku na czysto. Wówczas to przychody banków z tytułu odsetek wzrosły o 12,1 proc. (do 42,63 mld zł), a przychody z tytułu opłat i prowizji wzrosły o 9,1 proc. (do poziomu 13,74 mld zł). 

Wszystko wskazuje, że wyniki odsetkowo-prowizyjne banków za rok 2018 będą jeszcze lepsze niż w 2017 roku. Szczególnie, jeśli uwzględnimy słowa Krzysztofa Pietraszkiewicza - prezesa Związku Banków Polskich. Jego zdaniem w ostatnich latach zyski banków topniały i dlatego banki będą chciały to teraz odrobić poprzez stosowanie wyższych opłat za prowadzenie konta, utrzymanie karty, czy wypłat z bankomatu. Możliwe są również niewielkie podwyżki kosztów kredytowania (np. poprzez wyższe prowizje za udzielenie kredytu / pożyczki).

Wygląda więc na to, że repolonizacja nie wpłynęła na poziom pazerności banków, które za swoje podstawowe usługi chcą od nas coraz większej ilości pieniędzy.

 

Źródło: Opłaty w bankach będą wyższe. Które usługi podrożeją? (RMF24.pl)
Źródło: KNF: Zysk netto sektora bankowego wzrósł o 24,5% r/r do 6,44 mld zł w I-V 2018 (Money.pl)
Źródło: KNF: zysk netto banków w 2017 r. wyniósł 13,6 mld zł (PB.pl)

wpis z dnia 9/07/2018

   


  

     Skarb Państwa poręczył kredyty za 116,8 mld zł! Jeśli ta bomba wybuchnie, to w najmniej pożądanym momencie
wpis z dnia 6/07/2018

 

Na bieżące zadłużenie Polski składają się zobowiązania Skarbu Państwa z tytułu emisji obligacji lub zaciągniętych pożyczek. Mało kto jednak wie, że oprócz tych zobowiązań (które prędzej czy później trzeba spłacić) Skarb Państwa obarczony jest jeszcze potencjalną odpowiedzialnością wynikającą z tytułu gwarancji i poręczeń spłaty wielu innych zobowiązań (w tym także zaciągniętych przez prywatne przedsiębiorstwa). Całkowita kwota tych gwarancji i poręczeń (116,8 mld zł) to potężna bomba. Pewne jest tylko to, że jeśli wybuchnie, to w najmniej pożądanym momencie.

Przeglądając kilka dni temu sprawozdanie rządu z wykonania budżetu kraju za 2017 roku rzuciła mi się w oczy informacja, iż w ubiegłym roku Skarb Państwa udzielił dwóch nowych gwarancji na łączną kwotę 5 mld 718 mln 60 tys. zł. Suma ta wydała mi się na tyle olbrzymia, że postanowiłem przyjrzeć się nieco bliżej tematowi poręczeń i gwarancji udzielanych przez Skarb Państwa.

Na wstępie należy jednoznacznie podkreślić, iż udzielanie przez Skarb Państwa gwarancji i poręczeń spłaty kredytów zaciąganych przez spółki i przedsiębiorstwa (państwowe jak i prywatne) samo w sobie nie jest czymś jednoznacznie złym i godnym potępienia. Z tytułu tak udzielonego zabezpieczenia spłaty kredytu nasze państwo - jeśli wszystko jest OK - nie ponosi żadnych kosztów (a wręcz może nawet zarobić, gdy stosuje prowizje od udzielonej gwarancji / poręczenia). Jednocześnie pozytywna decyzja w zakresie udzielenia takiego zabezpieczenia wpływa na możliwości inwestycyjne wspomnianych spółek i przedsiębiorstw, które mając możnego poręczyciela w postaci polskiego państwa, w sposób istotny zwiększają swoje zdolności kredytowe. 

Kłopoty z gwarancjami i poręczeniami Skarbu Państwa zaczynają się, gdy są one udzielane nieodpowiednim przedsiębiorcom (których celem jest de facto wyłudzenie kredytu) lub gdy gospodarkę dotyka potężny kryzys wpływający na sytuację finansową firmy, która takie zabezpieczenie uzyskała. Wówczas może się okazać, że spłatę danego zobowiązania będzie musiało przejąć państwo. 

O ile mówimy o kwotach niewielkich, stanowiących promil budżetu kraju, to nie ma dramatu. Przejęcie odpowiedzialności za spłatę takiego zobowiązania nie będzie stanowić dla Skarbu Państwa jakiegoś większego problemu. Sytuacja będzie jednak inna, gdy realizacja gwarancji i poręczeń miałaby dotyczyć kwoty - uwaga - 116 878 547 651 zł (dla ułatwienia: 116,8 mld zł). A tyle właśnie, zgodnie z oficjalnymi informacjami Ministerstwa Finansów, wynoszą wszystkie potencjalne zobowiązania Skarbu Państwa z tytułu udzielonych poręczeń i gwarancji na dzień 31.12.2017 r.!

Zgodnie z dokumentem pt. "Informacja o poręczeniach i gwarancjach udzielonych w 2017 roku przez Skarb Państwa, niektóre osoby prawne oraz Bank Gospodarstwa Krajowego" - na liście największych kwotowo poręczeń i gwarancji możemy odnaleźć zabezpieczenia udzielone takim przedsiębiorstwom jak: PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. (na kwotę 11,2 mld zł), PKP Intercity S.A. (na kwotę 1,9 mld zł) czy Polskie Koleje Państwowe S.A. (na kwotę 92,8 mln zł). Są również firmy całkowicie prywatne: Gdańsk Transport Company (gwarancja wypłat z Krajowego Funduszu Drogowego na kwotę 7,7 mld zł) czy Autostrada Wielkopolska S.A. II (gwarancja wypłat z Krajowego Funduszu Drogowego na kwotę 6,1 mld zł).

W 2017 roku na podstawie ustawy o poręczeniach i gwarancjach udzielono dwóch gwarancji Skarbu Państwa na łączną kwotę 5,7 mld zł. W dniu 14.03.2017 r. Rada Ministrów podjęła uchwałę o udzieleniu gwarancji spółce PKP PLK S.A. w zakresie spłaty kredytu wobec Europejskiego Banku Inwestycyjnego na kwotę 1 267 950 000 zł. Uchwałę o udzieleniu drugiej gwarancji Rada Ministrów podjęła 19.09.2017 r. Beneficjentem był w tym przypadku Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK), a chodziło o gwarancję 4 450 110 000 zł na spłatę zobowiązań wynikających z obligacji emitowanych przez BGK.

Jedno jest pewne - gwarancje i poręczenia udzielane przez Skarb Państwa stanowią swego rodzaju uśpioną bombę. Jeśli gospodarka będzie miała się dobrze, to nikłe są szanse na materializację związanego z nią ryzyka eksplozji. Gorzej, gdy zamiast wzrostu PKB odnotujemy spadek, a zobowiązania kredytowe podmiotów, które uzyskały gwarancje staną się zobowiązaniami kredytowymi polskiego państwa. Moment na "wybuch" tej bomby będzie wówczas zdecydowanie najmniej pożądany...

 

Źródło: Informacje o poręczeniach i gwarancjach udzielonych przez Skarb Państwa, niektóre osoby prawne oraz Bank Gospodarstwa Krajowego (Mf.gov.pl)

wpis z dnia 6/07/2018

   


  

     Znowu grzeją temat polskiej demokracji. W tle zaś głosują nad zmianami, które z wolnego internetu zrobią koncesjonowaną TV!
wpis z dnia 5/07/2018

 

Spora grupa europosłów urządziła wczoraj w Parlamencie Europejskim niezłe pałowanie Polski i polskiego rządu. W eter miał iść jasny przekaz - nasz kraj łamie demokrację i jest zagrożeniem dla współczesnej UE. To nic, że większość oskarżeń stanowiły bzdury wierutne. Liczył się "ogólny przekaz", którym można było zapchać serwisy informacyjne. Temat "Polski" znowu stał się nośny i przyćmił uwagę w sprawie dzisiejszego głosowania nad unijną dyrektywą dot. praw autorskich, której treść staje się coraz bardziej niebezpieczna dla wolności setek milionów Europejczyków!

Parlament Europejski zdecyduje dziś w głosowaniu, czy propozycję nowej dyrektywy dotyczącej praw autorskich wystarczy procedować przez odpowiednią komisję, czy należy ją przegłosować plenarnie. Jeżeli nastąpi to pierwsze, to proponowana dyrektywa zostanie przyjęta w brzmieniu zaakceptowanym przez komisję prawną Parlamentu Europejskiego (w skrócie: JURI). W tym kontekście należy odnotować, że ostatnia wersja projektu tej dyrektywy wydaje się być BARDZO niebezpieczna dla wolności w internecie jaką znamy obecnie. 

Okazuje się, że nowy tekst wspomnianej dyrektywy de facto delegalizuje wyszukiwarki obrazów takie jak np. Google Images. Ponadto przewiduje on wprowadzenie pełnej odpowiedzialności portali i platform internetowych za treści publikowane przez ich użytkowników, jak również przewiduje wymóg posiadania licencji dla najkrótszych nawet opisów linków internetowych.

Nowa wersja projektu dyrektywy dot. praw autorskich jest zatem znacznie bardziej restrykcyjna, niż poprzednia. Tworzy ona wizję internetu, w którym niemal wszystko będzie wymagało licencji, a treści docierające do najszerszej grupy odbiorców będą tworzone przez wąskie grono nadawców "pobłogosławionych" przez władze i establishment. W takich okolicznościach nie będziemy już mieli wolnego internetu. Będziemy mieli koncesjonowaną telewizję.

Kogo to ma to jednak obchodzić, skoro tematem przewodnim dla eurokratów ma być Polska i rzekomo łamana w naszym kraju demokracja. Wczoraj w Parlamencie Europejskim odbyło się regularne pałowanie naszego kraju przez wielu nawiedzonych eurokratów, którzy w Polsce upatrują zło całego Starego Kontynentu. Skoro problemem są dla nich bijące dzwony polskich kościołów, czy funkcjonariusze PRL-owskiego aparatu represji pozbawieni gigantycznych uposażeń emerytalnych, to nie powinno nas dziwić, że nie mają oni czasu na zajęcie się prawdziwymi problemami, takimi jak forsowana dyrektywa o dotycząca praw autorskich...

 

Źródło: What’s at stake in the July 5 #SaveYourInternet vote: The text, explained (JuliaReda.eu)
Źródło: Latest Text Of EU Copyright Directive Shows It's Even Worse Than Expected: Must Be Stopped (TechDirt.com)
Źródło: Stanowisko wikipedystów w kwestii dyrektywy o prawach autorskich (Wikipedia)

Źródło: Art11/Art13 zostały zmodyfikowane - są jeszcze gorsze, niż ich poprzednia wersja (Wykop.pl)

wpis z dnia 5/07/2018

  


  

     Ciekawostka: ustawa o SN, którą PiS tak bardzo chciał zmienić, wcześniej została przyjęta... głosami posłów PiS
wpis z dnia 4/07/2018

 

W kontekście sporu o Sąd Najwyższy (SN) warto zauważyć, że przyjęta przez posłów PiS pod koniec ubiegłego roku nowa ustawa o SN uchyliła wcześniej obowiązującą ustawę o SN z dnia 23 listopada 2002 r. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że ta wcześniejsza ustawa została przyjęta... głosami posłów PiS. Głosowali za nią m.in.: Zbigniew Ziobro, Marek Suski, Marek Kuchciński, Mariusz Kamiński, Adam Bielan, jak i sam Jarosław Kaczyński. Powyższe pokazuje, że reforma sądownictwa wcale nie jest taka oczywista i zero-jedynkowa, jakby niektórzy chcieli ją widzieć.

Przypomnijmy - 3 kwietnia tego roku weszła w życie nowa ustawa o Sądzie Najwyższym (SN), która została przyjęta przez PiS w grudniu 2017 roku. Uchyliła ona przede wszystkim poprzednią ustawę o SN z 2002 roku. 

Narracja partii rządzącej może sugerować, że zmiany w sądownictwie - a szczególnie w Sądzie Najwyższym - są konieczne, bowiem uregulowania prawne w tej mierze sięgają "epoki komunizmu". Nic bardziej mylnego - poprzednia ustawa o SN, nie dość że uchwalona w 2002 roku, to jeszcze przyjęta została przez cały ówczesny PiS ze Zbigniewem Ziobrą, Markiem Suskim, Markiem Kuchcińskim, Mariuszem Kamińskim, Adamem Bielanem oraz samym Jarosławem Kaczyńskim na czele. PiS nie był może wówczas zbyt liczny (miał łącznie 43 posłów), ale w dniu głosowania na sali Sejmu było 36 posłów tej partii i wszyscy oni zagłosowali za przyjęciem tej ustawy. Dokładnie tak samo, jak posłowie najliczniejszego na tamten dzień SLD, jak i posłowie PO. 

W tym kontekście trudno nie zgodzić się, ze stwierdzeniem Michała Szułdrzyńskiego (publicysta i dziennikarz "Rzeczpospolitej"), który wczoraj zauważył rzecz następującą: "To jednak niezły paradoks, że dla PiS końcem postkomunizmu ma być wyrzucenie z SN M. Gersdrof, która od 1980 roku działała w "Solidarności", a do SN nominował ją w 2008 r. sp. Lech Kaczyński".

Powyższe każe się zastanowić, czy aby na pewno PiS chodzi o zmiany w sądownictwie, które mają "zakończyć erę postkomunizmu", czy też może o kolejny przyspieszony "skok na stołki", który zalegalizowany będzie szeregiem nowych ustaw przyjętych tylko dlatego, że partia Jarosława Kaczyńskiego ma dzisiaj potrzebną do tego większość bezwzględną w Sejmie i Senacie.

 

Źródło: Głosowanie nad przyjęciem w całości projektu ustawy o Sądzie Najwyższym (Sejm.gov.pl)
Źródło: Michał Szułdrzyński (Twitter.com)

wpis z dnia 4/07/2018

                                                                                 


 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu

 

 

         


r e k l a m y


 POLECANE INFORMACJE i OPINIE: 

     Każdego dnia wwożono do Polski średnio aż po 400 ton niemieckich śmieci! Ministerstwo potwierdza fatalne dane

Ministerstwo Środowiska właśnie oficjalnie potwierdziło, że w 2017 roku do Polski wwieziono łącznie 377,7 tys. ton śmieci. To grubo ponad dwukrotnie więcej niż w 2015 roku. Najwięcej śmieci przyjechało do nas z Niemiec - 145,8 tys. ton. To oznacza, że każdego dnia średnio musiało do Polski wjeżdżać blisko 400 ton niemieckich odpadów. Skokowy wzrost importu śmieci do Polski prawdopodobnie spowodowany był wprowadzeniem zakazu importu śmieci przez Chiny. Zachód Europy zaczął szukać nowego odbiorcę swojego brudnego problemu i padło na Polskę.

(12/07/2018)

 

     Antypolonizm oficjalną doktryną państwową? Czemu nie. Izraelski MEN chce obowiązkowych lekcji z "polskiego antysemityzmu"

Minister Edukacji Izraela chce, aby na wycieczkach szkolnych do Polski młodzi Żydzi obowiązkowo uczyli się o "polskim antysemityzmie" oraz o roli, jaką Polacy odegrali w organizacji Holocaustu. Przerażający jest ten upór części elit Izraela oraz wielu organizacji z USA w zakresie robienia z nas odpowiedzialnych za Shoah. Jest on podwójnie przerażający, gdy uświadomimy sobie, iż Polską rządzi obecnie najbardziej filosemicka i proamerykańska ekipa licząc od 1989 roku!

(11/07/2018)

 

     Trzeba być TVN-em, aby krytykować ćwiczenia Wojsk Obrony Terytorialnej. W Szwecji takie ćwiczenia to norma!

Najpierw przeciwko Wojskom Obrony Terytorialnej (WOT) w Polsce byli przedstawiciele "totalnej" opozycji, którzy twierdzili, że minister obrony narodowej będzie ich używał do "do tłumienia demonstracji KOD" (sic!). Kiedy w końcu udało się powołać tę formację do życia, niespodziewany uderzenie przyszło ze strony... TVN24. Stacja ta właśnie wypuściła jednoznacznie krytyczny wobec WOT materiał, z którego wynika, że ćwiczący żołnierze przeszkadzają w "spokojnym piciu sobie kawki w miłym towarzystwie". Ręce opadają!

(10/07/2018)

 

     "Wolne sądy" powiadacie? Horror tego przedsiębiorcy trwa już 16 lat (!). Jego współpracownika (Marka Karpa) zabił białoruski TIR

Sprawa Mirosława Ciełuszeckiego przez niektórych nazywana jest jedną z największych kompromitacji wymiaru sprawiedliwości III RP. W 2002 roku został on oskarżony, że sprzedał spółce, której był właścicielem należące do siebie nieruchomości, a uzyskane pieniądze wpłacił na konto spółki. Zdaniem prokuratury miał tym działać przeciwko interesowi swojej własnej firmy (!). Po 16 latach procesu Ciełuszecki usłyszał wyrok - sąd w Białymstoku skazał go na 3 lata bezwzględnego więzienia! Czy tak wygląda bezmiar niesprawiedliwości?

(9/07/2018)

 

     Sprzedali 22,1 proc. Polskich Hut Stali za 6 milionów zł. NIK stwierdziła, że wycenę spółki zaniżono o 2 miliardy zł!

W 2003 r. podjęto decyzję o prywatyzacji Polskich Hut Stali SA (huty w Krakowie, Dąbrowie Górniczej, Świętochłowicach i Sosnowcu). Rząd oraz ministerstwa skarbu i gospodarki (opanowane przez polityków SLD) zgodziły się wówczas na sprzedaż pakietu 22,1 proc. akcji tej spółki za kwotę 6 milionów zł (przy kilku warunkach). Późniejszy raport NIK stwierdził jednak, że na potrzeby prywatyzacji wycenę spółki zaniżono o blisko 2 miliardy zł, a najlepszym tego dowodem był fakt, że już w 2004 r. spółka miała 1,7 miliarda zł zysku na czysto!

(8/01/2018)

 

     Historia Abrama Taubera - Żyda uratowanego przez AK, który po wojnie został szefem UB w Chodlu

Ta historia pokazuje, że w sprawie relacji polsko-żydowskich - szczególnie w okresie powojennym - nie może być mowy o prostej, zero-jedynkowej narracji. Tak jak byli źli Polacy wydający Niemcom ukrywających się Żydów, tak i byli też ukrywający się Polacy mordowani przez komunistycznych oprawców, wśród których większość stanowili Żydzi. Abram Tauber w czasie wojny był ukrywany przez żołnierzy Armii Krajowej. Gdy wojska radzieckie pojawiły się w okolicach Lublina przeszedł na ich stronę. Wkrótce później został szefem UB w Chodlu i osobiście zamordował 4 żołnierzy AK.

(6/07/2018)



     Polska za Morawieckiego importuje więcej węgla niż Polska za Tuska. Dominuje węgiel z... Rosji!

Polska "na węglu leży". I co z tego - można dodać. Rosnąca gospodarka przy jednoczesnym spadającym wydobyciu węgla w polskich kopalniach powoduje, że coraz więcej musimy go sprowadzać z zagranicy. Patrząc na ostatnie statystyki można stwierdzić, że czarne paliwo napływa do nas w rekordowo szybkim tempie. Szczególnie z kierunku rosyjskiego. Licząc od stycznia do kwietnia Polska importowała 5,9 mln ton węgla. To aż o 90 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2017 r. Zdecydowana większość tego surowca pochodziła z rosyjskich kopalni.

(5/07/2018)

 

     Ciemny cel polityki klimatycznej: Polskie elektrownie mają być nieopłacalne, a prąd mamy kupować od Niemców

Niemcy osiągnęły przewagę gospodarczą m.in. dzięki działalności wysokoemisyjnych elektrowni węglowych i równie emisyjnemu ciężkiemu przemysłowi. Uzyskane nadwyżki kapitałowe zaczęli inwestować w nowe technologie. W ten sposób powstała gałąź gospodarki związana z produkcją i eksploatacją OZE. Problemem okazał się być jednak niewielki rynek zbytu na nowe produkty "made in Germany". Wtedy do gry weszła UE, która zaczęła robić wszystko, aby energetyka konwencjonalna przestała być opłacalna, a kraje takie jak Polska same uznały, że prąd to najlepiej kupować u Niemców.

(2/07/2018)

 

     Europoseł PO obraża ludzi bojących się cenzury internetu. Nazywa ich... "botami" (!)

Przypomnijmy - Komisja Prawna Parlamentu Europejskiego, pomimo aktywnych prób zapobieżenia temu ze strony internautów, 20 czerwca zaakceptowała projekt nowej dyrektywy o prawie autorskim. Wprowadza on dwa kontrowersyjne rozwiązania: tzw. "podatek od linków" oraz obowiązek prewencyjnego monitoringu (w celu ewentualnego cenzurowania) treści publikowanych w dużych serwisach społecznościowych. Jednym z orędowników tej dyrektywy jest europoseł PO - Tadeusz Zwiefka. W wywiadzie dla "Wyborczej" stwierdził, że za większością internetowej krytyki pod jego adresem stoją... boty.

(28/06/2018)

 

     W ciągu roku w Polsce zmarło 409 tys. osób. Ostatni raz tak dużo ludzi umierało tu w czasie II wojny światowej!

Najnowsze statystyki GUS nie napawają optymizmem. W kwietniu 2018 r. urodziło się w Polsce 32 tys. osób. W tym samym czasie zmarło 36 tys. osób. Gdy zbierzemy dostępne dane za ostatnie 12 miesięcy (maj 2017 - kwiecień 2018), to okazuje się, że w tym okresie zmarło 409 tys. Polaków. Po pierwsze - to więcej, niż wyniosła liczba urodzeń w tym czasie (400,3 tys.), a po drugie - ostatni raz tak dużo ludzi umierało w Polsce w czasie II wojny światowej!

(28/06/2018)

 

     Rząd szykuje nową opłatę "przekształceniową" dla setek tysięcy użytkowników wieczystych w Polsce

Niemal wszyscy komentatorzy poczynań fiskalnych rządu skupili wczoraj swoją uwagę na pomyśle utrwalenia podwyższonych stawek VAT i wpisania ich na stałe do ustawy. Mało kto zauważył, że niemal w tym samym czasie rząd przyjął projekt ustawy o przekształceniu użytkowania wieczystego. Zaproponowano w nim, aby od 1 stycznia 2019 r. prawo użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych budynkami mieszkalnymi przekształcono w prawo własności. Wszystko super, gdyby nie fakt, iż przy okazji przemycono "opłatę przekształceniową", którą trzeba będzie płacić przez 20 lat.

(27/06/2018)

 

     ZUS chce mieć nowy system za miliard zł. Tymczasem raport dot. poprzedniej informatyzacji nadal pozostaje tajny

Jeszcze za czasów Tuska Kancelaria Prezesa Rady Ministrów przeprowadziła kontrolę w ZUS dotyczącą "wybranych aspektów zarządzania systemami i zasobami IT w latach 2008-2013". Raport z tej kontroli powstał we wrześniu 2014 r., ale jedną z pierwszych decyzji Ewy Kopacz, jako nowego premiera, było utajnienie jego wyników. Nowa władza nic tutaj zmieniła. Raport nadal pozostaje tajny i nie wiemy dlaczego po jego sporządzeniu do dymisji podał się ówczesny prezes ZUS. Tymczasem dziś ZUS chce mieć nowy system informatyczny. Może kosztować od kilkuset milionów do nawet 1 mld zł!

(26/06/2018)

 

     Paradoks składek ZUS. Główny wpływ na ich wysokość mają płace w dużych firmach, a płacić muszą je przede wszystkim samozatrudnieni i mikrofirmy

Ponad 95 proc. firm w Polsce to działalności 1-osobowe lub mikroprzedsiębiorstwa zatrudniające do 9 osób. Dla wielu z tych przedsiębiorców najmocniej odczuwalną daniną publiczno-prawną jest tzw. składka ZUS. W przyszłym roku nastąpi jej rekordowy wzrost (o 7,3 proc.). Nominalnie składka urośnie o około 90 zł. W tym kontekście warto zauważyć, że wpływ na jej wysokość mają przede wszystkim dane na temat płac uzyskiwanych w dużych firmach. Płace w firmach 1-osobowych i mikroprzedsiębiorstwach są dużo niższe, a mimo to składka ZUS pozostaje dla nich taka sama.

(25/06/2018)

 

     Ciąg dalszy gigantycznego wału w jądrze Unii. Znowu duża korporacja unikała płacenia podatków za pośrednictwem Luksemburga

Francuzi z Engie (największa firma energetyczna nad Sekwaną) sprytnie to sobie obmyślili. Założyli dwie swoje międzynarodowego spółki-córki na terytorium rządzonego przez Jean-Claude Junckera Luksemburga. Następnie zawarli deal z przedstawicielami władz tego kraju (oficjalnie uzyskali dwie interpretacje podatkowe), w efekcie czego Engie nie płaciła jakiegokolwiek podatku od 99 proc. zysków, które przechodziły przez wspomniane spółki-córki. W ten sposób "zoptymalizowano" 120 mln euro. Jądro Unii (Luksemburg) znowu okazuje się być "czarną owcą" całej Wspólnoty.

(22/06/2018)

 

     Zapomniana historia Kinder-KZ w Łodzi - obozu dla polskich dzieci, zwanego również "małym Auschwitz"

Okrucieństwo II wojny światowej polegało również na tym, że zadawanie bólu i cierpienia było maksymalnie zinstytucjonalizowane. Jednym z przykładów pełnej kontroli III Rzeszy nad przemysłem śmierci był dziś już zapomniany Kinder-KZ Litzmannstadt, czyli obóz izolacyjny dla polskich dzieci w Łodzi, gdzie więziono dzieci zabitych w czasie działań wojennych lub okupacji Polaków, a których z powodów rasowych nie można było "zniemczyć". Śmiertelność w obozie była niestety wysoka. W latach 1942-45 zginęło w nim od stu kilkudziesięciu do kilkuset dzieci.

(21/06/2018)

 

     Zyski wasze (prywatnej firmy), ryzyko nasze (państwa). Dlaczego rząd PiS znowu chce budować drogi tak, jak budowano kulczykową A2?

Wiele wskazuje na to, że powróci znany z lat 90-tych i dwutysięcznych system budowy nowych dróg, którego istota polegała na prywatyzacji zysków i upaństwowieniu ryzyka. Okazuje się bowiem, że odcinki drogi S6 na Pomorzu i fragment S10 z Torunia do Bydgoszczy mają powstać w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. W tym samym trybie zbudowano m.in. fragmenty autostrad A2 i A1 (rząd płaci firmom miliardy "za dostępność"). Powstaje pytanie - dlaczego ekipa PiS decyduje się na taki ruch? Czy rzeczywiście brakuje im pieniędzy na budowę nowych dróg?

(20/06/2018)

 

     Januszowi Lewandowskiemu "nie wypadało" pomóc polskiemu Fakro. Czego nie zrobił Lewandowski zrobiła jednak komisarz z Danii wobec firmy ze swojego kraju

W kontekście odrzucenia przez Komisję Europejską skargi polskiego Fakro na duński Velux warto przypomnieć słowa prezesa Fakro o Januszu Lewandowskim. W wywiadzie dla "Forbes" powiedział: "Dunka Margrethe Vestager jest komisarzem UE ds. konkurencji. Ona połowę spotkań ma z duńskimi przedsiębiorcami. Ciągle główkuje, co zrobić, by rozwijała się duńska gospodarka. Jak się zwróciliśmy do Janusza Lewandowskiego, gdy zasiadał w Komisji, to powiedział nam, że jest z Polski, więc mu nie wypada zabiegać o to, by polska firma nie była dyskryminowana w Unii Europejskiej" (sic!).

(19/06/2018 - archiwum)

 

     Poseł PO chciał być bardziej niemiecki od Niemców. Ci niewytrzymali i sami zwrócili mu uwagę, że przesadza

Do nietypowego zdarzenia doszło podczas specjalnej konferencji zorganizowanej po niedawnej wizycie prezydenta Niemiec Franka–Waltera Steinmeiera. Występował na niej m.in. poseł PO Marek Krząkała. W swoim wystąpieniu bardzo pozytywnie odnosił się on do kwestii przyjmowania uchodźców. Był tak entuzjastyczny, że wzbudził zdziwienie nawet u obecnych na sali posłów z Niemiec. Jeden z nich zwrócił mu wówczas uwagę, że rząd RFN jest już o wiele bardziej sceptyczny w tej sprawie i nie ma mowy o strategii jaka miała miejsce jeszcze 2-3 lata temu. Nadgorliwość gorsza od faszyzmu...

(18/06/2018)

 

     Sąd Najwyższy wziął w obronę banki. Prokonsumenckie prawo w zakresie rozpatrywania reklamacji zostało uśmiercone

Wszyscy tylko o wyroku w/s drukarza, który odmówił drukowania ulotek LGBT. Tymczasem niemal w tym samym czasie Sąd Najwyższy wydał o wiele bardziej donośniejszą uchwałę, która wywoła spore skutki finansowe i prawne. Sędziowie uznali bowiem, iż nierozpatrzenie reklamacji skierowanej do banku lub instytucji finansowej w terminie 30 dni wcale nie oznacza, że żądanie konsumenta trzeba spełnić, mimo że tak właśnie stanowi ustawa o rozpatrywaniu reklamacji. Czy ostateczna wykładnia prostego prawa może być zatem zupełnie inna od jej treści? Zdaniem sędziów SN - może.

(15/06/2018)

 

     Jedna kluczowa kwestia: Czy kamienice w Warszawie kradziono, kiedy w Polsce była praworządność, czy kiedy jej zabrakło?

Apropo wczorajszej dyskusji o Polsce w europarlamencie w kontekście rzekomego braku praworządności i demokracji w naszym kraju, warto przytoczyć pytania, które zadał Grzegorz Jankowski z Polsat News: "Czy kamienice w Warszawie kradziono, kiedy w Polsce była praworządność, czy kiedy jej zabrakło? A mafie kradły VAT za praworządności, czy po jej upadku?". Odpowiedzi na powyższe kwestie przeczą wielu tezom wysuwanym podczas wczorajszej dyskusji przez eurokratów, którym Warszawa z Moskwą się myli.

(14/06/2018)

 

     Co zrobił Tusk, jako szef Rady UE, aby pomóc Polsce w/s Nord Stream? Czy to samo co w/s blokady polskich portów przez ten gazociąg?

Pomysł wznowienia prac nad nowelizacją dyrektywy gazowej, która mogłaby storpedować plany Gazpromu w zakresie budowy Nord Stream 2, został zblokowany na poziomie Rady Europejskiej. Kto jest szefem Rady? Otóż jest nim Donald Tusk. W tym kontekście pojawia się kolejne pytanie - co do tej pory zrobił były polski premier w ramach swoich kompetencji, aby wesprzeć pomysł storpedowania planów Gazpromu? Czy był tak samo skuteczny, jak w 2011 roku, kiedy "załatwiał" u Angeli Merkel, że polskie porty nie będą blokowane przez Nord Stream 1?

(13/06/2018)

 

     Europejska solidarność w praktyce: Niemcy, Austria i Holandia blokują inicjatywę uderzającą w Nord Stream 2

Apel Polski o powrót do prac nad treścią unijnej Dyrektywy Gazowej (która może przyczynić się do tego, że budowa gazociągu NordStream 2 stanie się nieopłacalna) poparło 10 innych państw UE. Przeciwnego zdania byli politycy z Niemiec, Austrii i Holandii. Warto zauważyć, że w ten kremlowski projekt (który w przypadku realizacji może być niezwykle groźną bronią wymierzoną w kraje Europy Środk-Wsch.) zaangażowane finansowo są koncerny petrochemiczne z trzech wspomnianych państw. Oto jak kasa znowu okazała się ważniejsza od europejskiej solidarności.

(12/06/2018)

 

     Kara za "aferę ściekową" stanowi ułamek procenta przychodów uzyskanych za odbiór ścieków wylanych do Motławy

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz nałożył karę umowną w wysokości 322,5 tys. zł na kontrolowaną przez francuski kapitał spółkę Saur Neptun Gdańsk. Kara ma związek z "aferą ściekową", w wyniku której do Motławy (a dalej do Bałtyku) trafiło ok. 150 mln litrów ścieków. Proste wyliczenie (322 500 zł : 150 000 000 litów) może doprowadzić nas do wniosku, że za każde 1000 litrów ścieków wypuszczonych do Motławy spółka Saur Neptun Gdańsk musi zapłacić nieco ponad 2 grosze (!). To znacznie mniej niż wynoszą przychody za odbiór tych ścieków od mieszkańców.

(11/06/2018)

 

     Izrael rozważy kary od 5 do 10 lat więzienia za nagrywanie swoich żołnierzy strzelających do Palestyńczyków

Na Youtube jest mnóstwo filmów, na których widać jak żołnierze Izraelskich Sił Zbrojnych strzelają do palestyńskich cywili. Spora część z nich ma charakter dowodowy. Dokumentuje bowiem działania izraelskich żołnierzy o charakterze zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Robert Ilatow, członek Knesetu i przewodniczący prawicowej partii Yisrael Beiteinu, zaproponował aby ludzi nagrywających takie filmy (w przypadku ich schwytania) wsadzać do więzienia na 5 lat. Jeśli film mógłby grozić bezpieczeństwu państwa, jego autor trafiłby do więzienia na 10 lat.

(8/06/2018)

 

     ACTA v 2.0: Bruksela ograniczy wolność w internecie, bo jest ona "zagrożeniem dla demokracji"?

Internet spowodował poważny wyłom w szczelnym do niedawna systemie przekazywania informacji i opinii. Okazało się bowiem, że nie tylko telewizja, radio i prasa mogą kształtować preferencje wyborcze. W tym znaczeniu internet stał się "zagrożeniem dla demokracji" w starym wydaniu. Jak ograniczyć to "zagrożenie"? Najlepiej wprowadzając w życie jakąś regulacje na poziomie ogólnoeuropejskim i pod pozorem dbania o interesy wydawców ograniczyć możliwość swobodnej wymiany informacji. Oto czym jest dyrektywa o prawie autorskim.

(7/06/2018)

 

     PiS przegrał w/s nagród dla rządu, nepotyzmu działaczy czy hipokryzji posła Pięty. Kolejną przegraną będzie jesienna batalia o samorządy?

Jeszcze pół roku temu PiS notował sondaże, w których miał blisko 50 proc. poparcia społecznego, a przewaga nad Platformą była ponad dwukrotna. W krótkim okresie nastąpiła jednak kumulacja nietrafionych decyzji czy poważnych wtop wizerunkowych, które przyczyniły się do zmiany trendu. Dzisiaj, po przegranej w/s ustawy o IPN, po nagrodach "które się należały", po ujawnieniu bezwstydnego nepotyzmu lokalnych działaczy, po kompromitacji w/s PFN czy aferze z posłem Piętą, o świetnych sondażach PiS może już zapomnieć. Opozycja rośnie w siłę, a niebawem bardzo ważne wybory...

(6/06/2018)

 

     Ilekroć daje o sobie znać Balcerowicz, tylekroć warto wspomnieć, że gdy rządził bezrobocie urosło z 10 do 18%, a wzrost PKB obniżył się z 6,6 do zaledwie 0,5%

Kiedy czołowy autorytet ekonomiczny totalnej opozycji, krytykuje obecną sytuację "bo ludzie dostali 500+", warto przypomnieć jego największe dokonania. I wcale nie mam tutaj na myśli "terapii szokowej" z początku lat 90-tych. Chodzi o okres lat 1997-2001, kiedy Balcerowicz był wicepremierem i ministrem finansów, a jego partia (Unia Wolności) współrządziła krajem. Kiedy zaczynali rządzić bezrobocie wynosiło 10 proc., a wzrost PKB osiągał 6,6 proc. Kiedy kończyli (2001) bezrobocie wynosiło 18,2 proc., a wzrost PKB obniżył się do zaledwie 0,5 proc.

(27/03/2017)

 

     Tusk już w 1992 r. jasno opowiedział się po jakiej stronie stoi. Dziś rocznica tzw. "nocnej zmiany"

Jeśli ktoś twierdzi, że wybory z 4 czerwca 1989 r. były demokratyczne, to ciekawe jak nazwałby wybory, w których PiS - niezależnie od wyniku - ustawowo rezerwuje dla siebie 65 proc. mandatów? Prawda jest taka, że pierwsze po II wojnie światowej całkowicie wolne wybory parlamentarne odbyły się dopiero 27 października 1991 r. W ich efekcie premierem został Jan Olszewski. Jego rząd został obalony w wyniku spisku Wałęsy, postkomunistów oraz części "liberałów" z Tuskiem na czele. Dziś rocznica wydarzenia, które zadecydowało o kształcie naszego państwa na lata.

(4/06/2017)

 

     Jeśli niemieckie gazety są przeciw budowie centralnego lotniska, to znaczy, że może być nam ono bardzo potrzebne

Niemal w tym samym czasie Frankfurter Allgemeine Zeitung (w Niemczech) oraz należący do niemiecko-szwajcarskiego koncernu medialnego Newsweek (w Polsce) wypuściły teksty krytyczne wobec planów budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego pod Warszawą. Dlaczego niemieckie gazety tak bardzo interesują się tym tematem? Odpowiedź jest prosta - chodzi o kasę. Jeśli CPK powstanie to będzie on gigantyczną konkurencją dla lotniska w Berlinie. O tym, że to lotnisko w Polsce, a nie pod Berlinem, miałoby być dla Chin "bramą do Europy" nawet nie będę wspominał.

(4/06/2018)

 

     Po Wlk. Brytanii dostaniemy 1 mandat do europarlamentu. Nieco większa od nas Hiszpania otrzyma aż 5 nowych miejsc

Jedną z konsekwencji wyjścia Wlk. Brytanii z UE będzie konieczność "zagospodarowania" 73 mandatów po brytyjskich europosłach. Komitet Spraw Konstytucyjnych Parlamentu Europejskiego (koordynatorem działań była Danuta Hübner) ustalił, że Polsce przypadnie tylko 1 nowy mandat. Tak samo jak małej Estonii, Chorwacji czy Słowacji. Największymi wygranymi brexitowego podziału są Hiszpanie i Francuzi. Obie nacje dostaną po 5 nowych mandatów. Niemcy też mogliby dostać nowe mandaty, gdyby nie fakt, iż już osiągnęli maksymalny limit liczebności swoich przedstawicieli.

(4/06/2018)

 

     Polacy uratowali tysiące Żydów wystawiając im fałszywe paszporty Paragwaju. Dziś Netanjahu dziękuje... Paragwajowi!

Kilkanaście dni temu Paragwaj przeniósł swoja ambasadę w Izraelu z Tel-Awiwu do Jerozolimy. Na uroczystość otwarcia nowej ambasady przybył również premier Binjamin Netanjahu. Wygłosił on okolicznościową przemowę, w której podkreślił, że Paragwaj "pomagał ratować Żydów uciekających z nazistowskich Niemiec". W rzeczywistości to polscy dyplomaci konsularni ze Szwajcarii uratowali tysiące Żydów wystawiając im fałszywe paszporty Paragwaju. Oto kolejny przykład jak można fałszować historię, aby ograniczyć rolę Polaków w akcji ratowania Żydów z Holocaustu.

(1/06/2018)

 

     Szokujące słowa niemieckiego komisarza UE: "Rynki nauczą Włochów na kogo trzeba głosować" (!)

Strefa euro została stworzona głównie po to, aby gospodarka Niemiec miała się doskonale. Dzięki jednolitej walucie nasi zachodni sąsiedzi notują gigantyczne nadwyżki w handlu zagranicznym. I właśnie dlatego wynik wyborów we Włoszech, gdzie zwyciężyła partia eurosceptyczna, został przyjęty w Berlinie z dużym niepokojem. Gdyby bowiem zadłużeni po uszy Włosi zdecydowali się wyjść ze strefy euro, to najmocniej straciła by na tym gospodarka Niemiec. Stąd nerwowa reakcja niemieckiego komisarza d/s budżetu UE Günthera Oettingera.

(1/06/2018)

 

     Znowu to zrobili. Znowu zagłosowali w europarlamencie przeciwko interesowi Polski!

Ograniczenie korzystnej dla Polski zasady swobody usług w UE zagwarantowali nam wczoraj europarlamentarzyści. Wśród nich była spora grupa posłów z PO i PSL, którzy głosowali za przyjęciem niekorzystnych (z punktu widzenia polskich przedsiębiorców) zmian w/s delegowania pracowników. Janusz Lewandowski tłumaczył się później, że podczas głosowania panował "nieakceptowalny bałagan", który spowodował, że się pomylili, że głosowali niezgodnie ze swoimi przekonaniami. Kto im jednak w to uwierzy? Fakt jest taki, że po raz kolejny zagłosowali przeciwko Polsce.

(30/05/2018)

 

     Wszystkie niemieckie odszkodowania dla Polski za II WŚ były 16 razy mniejsze od kwoty, jaką VW zapłacił za DieselGate

We wrześniu 2015 r. wyszło na jaw, że niemiecki Volkswagen montował w swoich samochodach oprogramowanie manipulujące wynikami pomiarów emisji spalin z układu wydechowego. Od tego czasu niemiecki koncern zapłacił już 25 miliardów euro kar i odszkodowań. I tutaj ciekawostka - okazuje się, że suma wszystkich odszkodowań i świadczeń, jakie Niemcy wypłacili obywatelom naszego kraju za cierpienia poniesione w związku z II wojną światową, była 16 razy mniejsza (1,5 mld euro) od kwoty wypłaconej przez VW. To pokazuje jak nisko wyceniono katorgę naszego narodu.

(archiwum - 29/05/2018)

 

     Rząd Francji spłaci 35,0 mld € długu państwowych kolei. Kiedy Polska zrobiła to samo (0,18 mld € długu), UE od razu wszczęła dochodzenie

Przypomnijmy - niedługo po tym, jak Przewozy Regionalne (największy przewoźnik kolejowy w Polsce) ogłosiły, że pierwszy raz w historii osiągnęły zysk, Komisja Europejska postanowiła wszcząć postępowanie w/s restrukturyzacji tej spółki i sprawdzić, czy dokapitalizowanie Przewozów kwotą 770 mln zł (ok. 181 mln euro), było aby na pewno legalne. Teraz rząd Francji zapowiedział, że na legalu przejmie blisko 2/3 długu francuskich kolei państwowych SNCF (tj. ok. 35 mld euro). Co na to władze UE? Czy znowu powiedzą, że Francja może więcej, "bo jest Francją"?

(28/05/2018)

 

     Sprowadzają miliony ton śmierci do Polski, aby tu je spalić? Jak wygląda przemysł śmieciowy w naszym kraju?

Według oficjalnych danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji od początku roku w całej Polsce płonęły już 62 wysypiska i magazyny odpadów. Jaki jest powód tej plagi pożarów? Coraz częściej słychać głosy, że to efekt gigantycznego importu śmieci do Polski z innych państw UE, z którymi później nie ma co zrobić. Podpalenie takich składowisk to idealne rozwiązanie dla ludzi, którzy robią na tym biznes. Zupełnie inaczej wygląda to z perspektywy środowiska naturalnego oraz osób mieszkających w najbliższej okolicy palonego wysypiska.

(28/05/2018)

 

     Odbyła się pierwsza rozprawa w/s roszczeń 24 osób, które chcą zwrotu wielu pożydowskich nieruchomości w Żegocinie

Wczoraj w sądzie w Bochni odbyła się pierwsza rozprawa, w której 24 osoby pochodzące z Izraela, USA, Meksyku i Austrii domagają się zwrotu wielu budynków i gruntów położonych w centrum Żegociny. Przed wojną nieruchomości te były własnością kilku żydowskich rodzin. Po wojnie, w oparciu o dekret o majątkach opuszczonych i poniemieckich, zostały przejęte przez Skarb Państwa, co ostatecznie zostało potwierdzone w 1960 roku prawomocnym orzeczeniem sądu. Obecnie skarżący chcą unieważnienia tego orzeczenia i otrzymania tytułu własności dla wspomnianych nieruchomości.

(24/05/2018)

 

     Dlaczego władza nie odpowiada na interpelacje i zapytania? Rekordzista nie chce udzielić informacji już od 448 dni!

Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem każdy poseł może złożyć do premiera lub konkretnego ministra interpelacje (zapytanie), na które odpowiedź pisemna winna być sporządzona w ciągu 21 dni. Jest to jedna z podstawowych form kontroli władzy ustawodawczej nad organami władzy wykonawczej. Niestety forma ta mocno kuleje. Na oficjalnej stronie Sejmu lista opóźnionych interpelacji (tj. takich, na których przedstawiciele władzy nie udzielili odpowiedzi w ustawowym terminie) liczy sobie już 413 pozycji. Rekord w długości nieodpowiadania to obecnie 448 dni!

(24/05/2018)

 

     Największym beneficjentem braku elektrowni atomowej w Polsce są kraje, od których dziś musimy kupować brakujący prąd

Dlaczego Polska od ponad 9 lat nie może podjąć decyzji w/s rozpoczęcia budowy elektrowni atomowej? Dlaczego, mimo iż w tym celu wydano już 958 mln zł, to nadal nie ustalono nawet jej lokalizacji? Sprawa staje się nieco jaśniejsza, gdy uświadomimy sobie dwie kwestie - po pierwsze: od 2014 r. Polska jest importerem prądu. To oznacza, że zużywa go więcej niż jest w stanie wyprodukować i musi go sprowadzać z zagranicy. Po drugie - okazuje się, że krótkoterminowo bardziej opłaca się kupować prąd na bieżąco od sąsiadów niż budować nową elektrownie za 50 mld zł.

(23/05/2018)

 

     Niemcy mogą wycinać puszcze, budować kopalnie, elektrownie czy podmorskie gazociągi. Polacy wszędzie napotykają problemy

Nasi zachodni sąsiedzi bez większych problemów mogli wyciąć prastarą puszczę w Hambach, bo przeszkadzała w budowie kopalni węgla brunatnego. Dodatkowo, nie zważając na protesty ekologów, dogadali się z Rosjanami w/s Nord Streamu. Polacy, gdy chcieli budować kopalnie węgla brunatnego niedaleko granicy z Niemcami, musieli się zmierzyć z destrukcją procesową ze strony niemieckich samorządów, które ostatecznie skutecznie zablokowały tę inwestycję. W przypadku tylko planowanej pierwszej polskiej elektrowni atomowej Niemcy zdążyli już wysłać aż 20 tys. oficjalnych protestów.

(22/05/2018)

 

     Mądrość etapu Lecha Wałęsy: Przypomnijmy, że za PO chciał "pałować" ludzi protestujących na terenie parlamentu

Były prezydent Lech Wałęsa zapowiedział, że w poniedziałek pojawi się w Sejmie u protestujących, aby udzielić im swojego poparcia. Co ciekawe - kilka lat wcześniej, kiedy protesty odbywały się przeciwko rządowi PO-PSL, laureat pokojowej Nagrody Nobla twierdził, że protestujących i blokujących teren parlamentu trzeba "pałować", bo nie szanują władzy, a premierowi Tuskowi zarzucał brak zdecydowania: - "Władzę trzeba szanować, wybierać mądrze, brać udział w wyborach, organizować się. Ale potem: szacunek!".

(18/05/2018)

 

     Komu pomagają fake-newsy? Okazuje się, że Tuskowi. Kampania prezydencka 2020 ruszyła pełną parą

Dwa dni temu po sieci krążyła fałszywa informacja, jakoby prezydent Andrzej Duda miał przyjąć zaproszenie od burmistrza Jersey City Stevena Fulopa i razem z nim złożyć kwiaty pod pomnikiem katyńskim. Nie da się ukryć, że takie uhonorowanie tej kontrowersyjną postaci, która nazwała polskiego marszałka Senatu "znanym antysemitą", "białym nacjonalistą" i "osobą zaprzeczającą Holocaustowi", byłoby dla prezydenta strzałem w stopę. Oczywiście news ten okazał się fejkiem. Prezydent złożył kwiaty bez Fulopa, a po tym wręczył mu książkę o Katyniu, aby się douczył.

(18/05/2018)

 

     W małej Islandii w 2 dni zebrano 20 tys. podpisów w/s bojkotu Eurowizji w Izraelu. To tak, jakby w Polsce w 2 dni zebrać 2,1 mln podpisów

Blisko 20 tys. podpisów Islandczyków w zaledwie dwa dni udało się zebrać pod petycją, aby Islandia oficjalnie zbojkotowała konkurs Eurowizji, jaki w przyszłym roku odbędzie się w Izraelu. Powód? Chodzi o rażące łamanie praw człowieka przez izraelskie władze w Stefie Gazy. Ktoś powie, że 20 tys. podpisów to mało. Owszem. Należy mieć jednak na względzie, że cała Islandia liczy 365 tys. mieszkańców. Przekładając proporcje to tak, jakby w Polsce w 2 dni ktoś zebrał blisko 2,1 miliona podpisów (!).

(17/05/2018)

 

     Izraelscy snajperzy urządzają masakrę w Strefie Gazy zabijając 55 osób i raniąc 2400. Tymczasem Warszawa podświetla PKiN w barwy Izraela

Wczoraj na granicy Strefy Gazy doszło do wielotysięcznych protestów Palestyńczyków w związku z otwarciem przez USA swojej ambasady w Jerozolimie i uznaniu tego miasta przez amerykańskie władze za stolicę Izraela (przypomnijmy - Jerozolima została zajęta przez Izrael dopiero w 1967 roku w trakcie tzw. wojny sześciodniowej). Izraelscy snajperzy otworzyli ogień do protestujących Palestyńczyków. Zginęło co najmniej 55 osób, a rannych zostało ok. 2400. Niemal w tym samym czasie Warszawa podświetla w barwy Izraela PKiN oraz Most Śląsko-Dąbrowski.

(15/05/2018)

 

     Zadłużenie szpitala w Grudziądzu w ciągu 5 lat powiększyło się z 203 do 420 mln zł. W tym czasie nieustannie rządziła tam PO

Problem rosnącego zadłużenia i kosztów jego obsługi dotyczy nie tylko instytucji centralnych naszego państwa. Ma on także wymiar lokalny. Okazuje się, że najbardziej zadłużonym szpitalem w Polsce jest Regionalny Szpital Specjalistyczny im. dr W. Biegańskiego w Grudziądzu. Jeszcze w 2011 r. całkowite zadłużenie tej placówki szacowane było na 203 mln zł. Na koniec 2016 r. urosło do 420 mln zł. Warto odnotować, że pieczę nad szpitalem sprawują władze miejskie Grudziądza, czyli w praktyce rządząca tam nieprzerwanie od 2006 r. Platforma Obywatelska.

(14/05/2018)

 

     Jeden poseł PO już siedzi w areszcie. Kolejny lada chwila może usłyszeć zarzuty. Sobotni "Marsz wolności" nabiera nowego znaczenia

Przypomnijmy, że Stanisław Gawłowski, sekretarz generalny PO, już niemal od miesiąca siedzi w areszcie w związku z zarzutami korupcyjnymi. Czy niebawem dołączy do niego szef klubu PO - Sławomir Neumann? Wniosek Prokuratury Krajowej o wyrażenie zgody na pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej już trafił do sejmowej Komisji Regulaminowej. Jutrzejszy "Marsz wolności" (organizowany przez partię, za rządów której inwigilowano dziennikarzy, ograniczano wolność zgromadzeń i próbowano przeforsować ACTA) nabiera zatem zupełnie nowego znaczenia.

(11/05/2018)

                                

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu