Blog niewygodne.info.pl stosuje pliki cookies. 

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. 

Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.

  B L O G  

     Wszyscy nawijają tylko o sądach, tymczasem budżet kraju z rekordową nadwyżką a zadłużenie w końcu zaczęło spadać!
wpis z dnia 21/07/2017

 

Uwaga wszystkich skupiona na reformie wymiaru sprawiedliwości, tymczasem Ministerstwo Finansów potwierdziło wczoraj rewelacyjne wyniki stanu finansów naszego państwa. Dzięki walce z mafią wyłudzającą podatek VAT oraz rekordowym zyskom NBP, po czerwcu budżet kraju zanotował najwyższą w historii nadwyżkę wynoszącą +5,9 mld zł. To jednak nie koniec dobrych informacji. Okazuje się, że w maju zadłużenie Polski zmniejszyło się o 2,01 mld zł, a w perspektywie trzech ostatnich miesięcy, za które dostępne są dane (marzec-maj) dług uległ pomniejszeniu o 4,6 mld zł!

Rządowi PiS można zarzucić różne rzeczy, ale jedno z pewnością trzeba mu oddać - walka z mafią wyłudzającą (kradnącą) zwroty VAT w końcu zaczęła przynosić realne efekty. Według szacunkowych danych Ministerstwa Finansów w okresie styczeń - czerwiec 2017 r. dochody budżetu państwa były wyższe o 25,1 mld zł w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego. Dochody z tytułu podatku VAT były wyższe o 28,1 proc., czyli o ok. 17,6 mld zł. Dochody z podatku akcyzowego i podatku od gier były wyższe o 3,7 proc., czyli o 1,2 mld zł, dochody z podatku PIT były wyższe o 7,9 proc. (tj. ok. 1,7 mld zł), dochody z podatku CIT były wyższe o 13,7 proc. (tj. ok. 1,9 mld zł).

Ale to nie koniec dobry informacji - również wczoraj Ministerstwo Finansów opublikowało najnowsze dane na temat polskiego długu. Okazuje się, że w maju zadłużenie naszego kraju zmniejszyło się 2,016 mld zł, a w perspektywie trzech ostatnich miesięcy, za które dostępne są dane (marzec-maj) dług uległ pomniejszeniu o 4,6 mld zł!

Oby te dobre dla nas wszystkich statystyki utrzymały się do końca roku, a kolejne miesiące przyniosły coraz lepsze wyniki w zakresie walki z mafią VAT, czy stanem zadłużenia naszego kraju. 

 

Źródło: MF: nadwyżka budżetowa po czerwcu wyniosła 5,9 mld zł (Stooq.pl)
Źródło: Zadłużenie Skarbu Państwa (Mf.gov.pl)

wpis z dnia 21/07/2017

 


r e k l a m y


     

     Dwa kroki w tył. WSZYSCY! A sądownictwo zreformujecie po wakacjach. WSPÓLNIE!
wpis z dnia 20/07/2017

 

Klaso polityczna! Pokażcie, że jesteście warci naszych głosów, że warto was wybierać. W naszym wspólnym interesie nie jest to, aby żyć w nieustannym napięciu, trwać w jałowych konfliktach, grzać emocje tam gdzie ich nie potrzeba. Temperatura politycznego sporu przekroczyła granice wrzenia. Niestety to bardzo niebezpieczne dla nas wszystkich, gdyż jedno słowo za dużo może się przyczynić do wielu nieodwracalnych tragedii. Stąd prośba o symboliczne dwa kroki w tył. Wszystkich! Kaczyńskiego, Schetyny, Lisa i Sakiewicza. Do tematu sądownictwa wrócimy po wakacjach.

Nie mam co do tego żadnych wątpliwości - wszyscy potrzebujemy dziś wyciszenia i refleksji nad tym, co się dzieje. Przykład musi iść "z góry". Stąd prośba do polityków - zarówno tych z prawa, jak i z lewa, tych co z Kaczyńskim, jak i tych co przeciwko niemu - zróbcie symboliczne dwa kroki w tył. Nie eskalujcie niepotrzebnie emocji, bo tragedia o nieodwracalnych skutkach wisi w powietrzu. Wierzę, iż potraficie na chwilę odpuścić, że stać was na odrobinę dobrej woli. Wierzę, że możecie dać swoim sympatykom odpowiedni przykład. 

Drogi PiS-ie - jeśli chcecie rządzić drugą kadencję i "mieć spokój", to nie forsuj ustrojowych reform w 3 dni. Taki tryb "przepychania" ustawy nie jest godny materii, jaką ona ma regulować. Dajcie szansę opozycji na wypracowanie merytorycznej alternatywy (zakładam, że nad pakietem ustaw o KRS i SN pracowaliście w zaciszu gabinetów co najmniej kilka miesięcy). Świat się nie zawali, jeśli do tematu sądownictwa wrócicie po wakacjach. 

Droga opozycjo - jeśli chcecie przejąć władzę po PiS i "mieć spokój", to nie traktujcie swoich politycznych oponentów jako śmiertelnych wrogów. Zamiast krzyczeć o łamaniu demokracji stwórzcie alternatywny projekt reformy wymiaru sprawiedliwości, który systemowo wykluczy patologie, a jednocześnie celnie uderzy w narracje o waszym "totalnym" nastawieniu do wszystkiego, co proponuje obecna władza.

Wierzę, iż w zakresie sądownictwa można się porozumieć. Dalsza eskalacja emocji nie przyniesie nic dobrego. Szansą i nadzieją dla nas wszystkich jest opanowanie i wyważenie. Pokażcie, że potraficie to zrobić. Udowodnijcie, że jesteście warci naszych głosów.

wpis z dnia 20/07/2017

   


r e k l a m y


     

     Co wolno Niemcom, tego nie wolno Polakom - przynajmniej jeśli chodzi o wybieranie sędziów SN
wpis z dnia 19/07/2017

 

Anne Sanders, niemiecka ekspert prawna pracująca dla Rady Europy, przyznaje wprost: Proponowany przez PiS sposób powoływania sędziów Sądu Najwyższego jest taki sam, jak w Niemczech. Dlaczego zatem w Polsce można z tego powodu robić aferę, a w Niemczech nie? Sanders tłumaczy: Bo w Niemczech sposób ten obowiązuje dłużej i dlatego "wypracował sobie taki mechanizm kontroli i równowagi". LOL! Przecież słowa o "wypracowaniu sobie takiego mechanizmu" brzmią jak słowa Kidawy-Błońskiej, która nawijała o "jakiś kwoty, które wynikają z różnych takich działań"!

Niech ktoś mi spróbuje to na spokojnie wytłumaczyć - jak to jest możliwe, że niemiecki Sąd Najwyższy (Federalny Trybunał Sprawiedliwości), który w połowie jest wybierany przez polityków zasiadających Bundestagu (16 sędziów), a w drugiej połowie przez polityków piastujących landowe urzędy ministrów sprawiedliwości (16 sędziów), ma dawać gwarancję niezależności od władzy ustawodawczej/wykonawczej? Jeśli takie gwarancje daje, to dlaczego nowy Sąd Najwyższy w Polsce wybierany przez Krajową Radę Sądownictwa, o której składzie (15 na 25 członków) mają decydować posłowie (prezydent chce, aby członków KRS wybierano większością 3/5 głosów), takiej gwarancji niezależności od władzy ustawodawczej/wykonawczej mieć nie będzie? Czy rzeczywiście chodzi tylko - jak twierdzi Anne Sanders - o to, że sposób wyboru sędziów federalnych w Niemczech "obowiązuje dłużej" i że w tym czasie "wypracował sobie taki mechanizm kontroli i równowagi"? Przecież to kidawa-błońskizm w najczystszej postaci!

Skoro, jak przyznają sami eksperci z Niemiec, mechanizm wyboru i powoływania sędziów Sądu Najwyższego w Polsce będzie zbliżony do tego, jaki obowiązuje w Niemczech, to dlaczego za naszą zachodnią granicą nikt nie twierdzi, że doszło do "zamachu stanu"? Dlaczego nikt nie próbuje zmienić tego "antydemokratycznego prawa", które "uderza w zasadę trójpodziału władzy"? Dlaczego milczą media i nikt nie organizuje protestów ulicznych? Dlaczego nikt w tej sprawie nie donosi do Brukseli?

Odpowiedź jest prost - otóż nie wszystko co wolno Niemcom, wolno także Polakom. Pod zasadę tą podpada najwyraźniej wybór sędziów Sądu Najwyższego...

 

Źródło: Niemiecka prawniczka: "Polska, demontowane państwo prawa" (DW.com)

    


 

     26 lat temu nagle umiera Michał Falzmann. Kilka miesięcy wcześniej odkrył aferę FOZZ
wpis z dnia 18/07/2017

 

Michał Falzmann był 38-letnim inspektorem NIK. W 1991 roku jako pierwszy odkrył i oficjalnie opisał mafijny mechanizm działania Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ), dzięki któremu setki postkomunistów kosztem polskiego państwa dorobiło się gigantycznych majątków. Falzmann, znając mechanizm przekrętu, w dniu 16 lipca 1991 r. zażądał od NBP ujawnienie informacji (objętych tajemnicą bankową) o obrotach pieniężnych na rachunkach FOZZ. Niemal natychmiast został odsunięty od postępowania, a 2 dni później nagle zmarł. To był początek serii.

Czym był Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, w skrócie FOZZ? Został powołany jako jednostka budżetowa w 1989 roku. Formalnie miał się zajmować "cichym" wykupem polskiego długu po atrakcyjnych cenach za pośrednictwem podstawionych spółek. Należy pamiętać, że pod koniec lat 80-tych i na początku lat 90-tych polski dług był jak rozgrzany kartofel. Nikt nie chciał być wierzycielem Polski, bowiem uchodziliśmy za kraj niewypłacalny i gospodarczo niewydolny. Doszło nawet do sytuacji, gdy 1 dolara polskiego długu można było odkupić na rynku papierów skarbowych po cenie zaledwie 22 centów! 

Ówcześni twardogłowi z ministerstwa finansów wpadli na pomysł założenia funduszu, który w tej sytuacji posiadałby potężny kapitał i za bezcen miał skupować polskie długi. W takich okolicznościach Polska umarzałaby sama sobie sporą część zadłużenia, skupując je za pośrednictwem podstawionych spółek po cenach niższych niż nominalne. Działanie formalnie nielegalne (zakazane przez prawo międzynarodowe), jednak w realiach rodzącej się (i potężnie zadłużonej po PRL) III RP, mające uzasadnienie.

Co się jednak okazało? FOZZ, zamiast skupować polskie długi, transferował gigantyczne środki do prywatnych spółek zakładanych za granicą przez postkomunistów, byłych wojskowych oraz oficerów bezpieki PRL. Później ustalono, iż w latach 1989-1990 FOZZ otrzymał na swoje zadania 9,9 bln starych złotych (ok. 1,7 mld dolarów), za które mógł wykupić długi o wartości 7,6 mld dolarów (przy rynkowej cenie polskiego zadłużenia wynoszącej 22 centy za 1 dolar wartości nominalnej długu). W rzeczywistości FOZZ na cele statutowe (obsługę/wykup zadłużenia) wydał jedynie 69 mln dolarów nabywając dług o nominalnej wartości 272 mln dolarów. Pozostałe 1,63 mld dolarów rozpłynęło się pomiędzy postkomunistów i złodziei.

Na trop afery FOZZ wpadł w 1990 roku Michał Falzmann, który będąc wówczas pracownikiem urzędu skarbowego, przeprowadzał kontrolę w spółce Universal. W 1991 roku został inspektorem Najwyższej Izby Kontroli (NIK), gdzie kontynuował dochodzenie w sprawie nielegalnych przepływów FOZZ. W dniu 14 czerwca 1991 r. w biurze ówczesnego premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego odbyła się narada informująca o ustaleniach Michała Falzmanna. Brał w niej udział również Leszek Balcerowicz oraz szef NIK Walerian Pańko. Miesiąc później, 15 lipca 1991 r., Falzmann widząc bezsilność władz wobec procederu gigantycznego złodziejstwa za pomocą FOZZ, skierował - jako kontroler NIK - do dyrektora Oddziału Okręgowego NBP w Warszawie pismo, w którym wnosił o udostępnienie informacji, objętych tajemnicą bankową, o obrotach i stanach środków pieniężnych (gotówkowych i bezgotówkowych) FOZZ. Jeszcze tego samego dnia Falzmann został odsunięty przez swoich przełożonych od wszelkich czynności kontrolnych prowadzonych w sprawie FOZZ. Dwa dni później - 18 lipca 1991 r. - umarł nagle na zawał serca. 

W kilka miesięcy po śmierci Falzmanna — w przeddzień zapowiedzianego ogłoszenia wyników raportu w sprawie afery FOZZ — zginął w wypadku samochodowym przełożony Falzmanna, prezes NIK - Walerian Pańko. Wraz z nim zginął także Janusz Zaporowski, ówczesny dyrektor Biura Informacyjnego Kancelarii Sejmu. Wypadek przeżył kierowca służbowej Lancii, w której podróżował Pańko. W ciągu dwóch lat od wypadku w tajemniczych okolicznościach zmarli zarówno kierowca Lanci, biegły który na zlecenie prokuratury wykonał ekspertyzę wypadku, jak i dwaj policjanci, którzy jako pierwsi przybyli na miejsce wypadku. Policjanci "utopili się" będąc wspólnie na rybach w wodzie o głębokości 70 cm...

wpis z dnia 18/07/2017

    


  

     Z gliwickiego portu po 5 latach przerwy znowu wypływają barki z polskim węglem! Można? Jak widać - można!
wpis z dnia 17/07/2017

 

My tu o "zamachach na demokrację", tymczasem z portu rzecznego w Gliwicach znowu zaczęły wypływać barki z polskim węglem. Ostatnia barka z tego typu transportem wypłynęła stamtąd w 2012 roku. Później uznano, że to się nie opłaca (tak jak wiele innych rzeczy, które w tamtym czasie było rzekomo nieopłacalnych). Teraz okazuje się, że z gliwickiego portu będzie można wysyłać w świat nawet 1 mln ton węgla rocznie! Powyższe wpisuje się w rządową strategię przywrócenia do życia mającej doskonałe warunki do funkcjonowania polskiej żeglugi śródlądowej.

Port rzeczny w Gliwicach to początek tzw. "Odrzańskiej Drogi Wodnej", która łączy Górny Śląsk z portami morskimi w Szczecinie i w Świnoujściu oraz z siecią kanałów Europy zachodniej. Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej postawiło sobie za cel przywrócenie do życia polskiej żeglugi śródlądowej. Decyzja o uruchomieniu ponownego przeładunku węgla w porcie w Gliwicach, by drogą wodną mógł on docierać do elektrociepłowni we Wrocławiu i Opolu idealnie wpisuje się w tę strategię. 

To, że warto inwestować w wodny transport śródlądowy najlepiej widać na przykładzie Niemiec. W 2014 r. po niemieckich rzekach i kanałach przetransportowano łącznie 228,5 mln ton towarów. W Polsce porównywalną ilość towaru przewożą w ciągu roku wszystkie pociągi towarowe razem wzięte. Nasi zachodni sąsiedzi mają doskonałą infrastrukturę i mnóstwo uregulowanych rzek, dzięki czemu co roku oszczędzają setki milionów euro na transportowaniu towarów drogami rzecznymi. 

W kontekście powyższego warto wspomnieć o porozumieniu, jakie pod koniec stycznia podpisali przedstawiciele rządów Polski, Czech i Słowacji. Ministrowie odpowiedzialni w tych państwach za transport wodny zawarli wówczas memorandum w/s połączenie jednym szlakiem wodnym trzech rzek: Odry, Łaby i Dunaju. Budowa takiej śródlądowej autostrady rzecznej z pewnością najmocniej uderzyłaby w interesy... Niemiec. Obecnie sporo towarów jest transportowanych rzekami z Czech, Węgier czy Słowacji poprzez Niemcy aż do portu w Hamburgu. Stworzenie nowego szlaku wodnego (Odra - Łaba - Dunaj) spowodowałoby powstanie realnej alternatywy. Niewykluczone, że wodni spedytorzy do przewozu swoich towarów wybieraliby wówczas krótszy szlak przez Odrę aż do tańszego w obsłudze portu w Szczecinie. W ten sposób spora część kasy, która trafia w tej chwili do niemieckich firm, zaczęłaby trafiać do Polski.

 

Źródło: Barki z węglem znów wypłyną z Gliwic. Ruszył przeładunek (infogliwice.pl)
Źródło: Załadunek węgla na barki - Port Gliwice (Youtube.com)

wpis z dnia 17/07/2017

   


  

     Schetyna powinien utracić immunitet i usłyszeć zarzuty, jeśli dziś dojdzie do próby "zamachu lipcowego"
wpis z dnia 16/07/2017

 

Fakty są następujące: PiS ma większość w parlamencie, dlatego może przeprowadzić reformę sądownictwa wg własnego projektu. Co więcej - prawdopodobnie (i paradoksalnie) największą ofiarą mechanizmu podporządkowania sądów większości parlamentarnej i ministrowi sprawiedliwości będzie... sam PiS po utracie władzy. Ale to przyszłość. Teraz sytuację zaognia zachowanie opozycji ze Schetyną na czele. Jeśli dziś "ObywateleRP", KOD i inni sympatycy PO będą próbowali przejąć budynek Sejmu i dokonać "zamachu lipcowego", to Schetyna powinien utracić immunitet i usłyszeć zarzuty karne.

Grzegorz Schetyna zapowiadając zorganizowanie dzisiejszych protestów wypowiedział w piątek następujące słowa: "Wiemy, że tylko w sposób spektakularny, pokazując i uruchamiając emocje, także tu w parlamencie i poza nim, będziemy mogli zablokować to złe prawo. To jest koniec epoki, koniec demokracji w Polsce. Dlatego bardzo twardo będziemy stawać i utrudniać wprowadzenie tego koszmarnego prawa". 

Fakty są takie, że PiS ma większość w parlamencie, dlatego może przeprowadzić reformę sądownictwa wg własnego projektu. Opozycja może protestować, może organizować demonstracje, apelować o nieprzyjmowanie nowego prawa, ale przekroczenie granicy przemocy i nawoływanie do próby blokady np. Sejmu muszą mieć swoje konsekwencje.

W kontekście tych słów warto przypomnieć liderowi Platformy Obywatelskiej art. 127 par. 1 kodeksu karnego: "Kto, mając na celu pozbawienie przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności". Par. 2 tego artykułu precyzuje: "Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w par. 1, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3". Liderzy totalnej opozycji powinni także znać treść art. 128 par. 3: "Kto przemocą lub groźbą bezprawną wywiera wpływ na czynności urzędowe konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10".

Nie mam wątpliwości, że jeśli dziś dojdzie do próby przejęcia budynku Sejmu przez np. bojówki "ObywateliRP" lub sympatyków KOD/PO, czyli - innymi słowy - zmaterializuje się zapowiadany przez Schetynę "zamach lipcowy", to lider Platformy powinien być pozbawiony immunitetu, aby móc usłyszeć prokuratorskie zarzuty. W grę wchodzi tutaj co najmniej art. 128 par. 3 kodeksu karnego. 

wpis z dnia 16/07/2017

   


  

     Prywatyzacja PZU - gigantyczna afera, na której państwo polskie straciło 4,75 mld zł. Do dziś nie rozliczona...
wpis z dnia 14/07/2017

 

Afera związana z próbą sprywatyzowania państwowego PZU kosztowała aż 4,75 mld zł. Decyzję o wypłacie tak wysokiej kwoty w ramach ugody z niedoszłym portugalsko -holenderskim właścicielem PZU podjęli w 2009 roku ówczesny premier Donald Tusk i minister skarbu Aleksander Grad (później przesunięty na odcinek "atomowy"). Niestety, wszystko wskazuje na to, że afera ta nigdy nie zostanie rozliczona. Postępowanie przed Trybunałem Stanu, jakie toczy się w tej sprawie przeciwko Emilowi Wąsaczowi trwa już 12 lat i prawdopodobnie... ulegnie przedawnieniu!

Przypomnijmy - decyzję o prywatyzacji PZU podjęto w 1998 roku. Rok później została podpisana z portugalsko-holenderskim konsorcjum Eureko umowa, zgodnie z którą ówczesny rząd Jerzego Buzka sprzedał 20% akcji za kwotę 2 miliardów złotych. Równocześnie 10% akcji odsprzedano bankowi Millenium (wówczas BIG Bank Gdański). W aneksie do umowy prywatyzacyjnej podpisanym w 2001 roku zawarta została klauzula sprzedaży Eureko dodatkowych 21% akcji przez Skarb Państwa. Klauzula pozostawała jednak niezrealizowana, co stało się przyczyną konfliktu pomiędzy Eureko, posiadającym 33% akcji, a Skarbem Państwa, dysponującym 55% akcji (reszta była w posiadaniu akcjonariuszy rozproszonych). 

Strona polska, odmawiając sprzedaży wspomnianych 21% akcji, zarzucała konsorcjum Eureko złamanie umowy, która zabraniała m.in. zakupu akcji za pieniądze z kredytu. Ostatecznie w 2002 roku Eureko złożyło wniosek do Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego w Londynie, zarzucając Polsce niedotrzymanie umowy prywatyzacyjnej. Wartość przedmiotu sporu określono wówczas na astronomiczną kwotę 36 mld zł. 

W tym miejscu warto podkreślić, że Eureko przystępując do prywatyzacji PZU zobowiązało się, że wszelkie sprawy z nią związane będzie załatwiać przed polskimi sądami. Tym samym Polska nie powinna była zgodzić się na udział w arbitrażu przed trybunałem w Londynie. Co jednak ciekawe - w trakcie tego postępowania przedstawiciele Eureko de facto przyznali się do złamania umowy, potwierdzając, że akcje PZU mogli nabyć za pieniądze z kredytu.

Summa, summarum w 2005 roku Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy w Londynie wydał werdykt, zgodnie z którym Polska miała być odpowiedzialna jest za "opóźnienie prywatyzacji PZU na szkodę konsorcjum Eureko". Werdykt Trybunału, jako część postępowania mediacyjnego, nie miał jednak mocy prawnej wyroku sądowego.

W 2006 roku minister Skarbu Państwa zarzucił holenderskiemu bankowi ABN Amro, który pełnił rolę "doradcy strategicznego w procesie prywatyzacji PZU" nierzetelne wykonanie usługi doradczej, ze względu na konflikt interesów – holenderski bank był w tym czasie powiązany kapitałowo z Eureko oraz zatrudniał jako doradcę Marka Belkę, który był równocześnie członkiem rady nadzorczej BIG Banku Gdańskiego (!) (...)

 

Czytaj dalszą część tekstu <<

  

wpis z dnia 14/07/2017

   


  

     Tak się robi biznes: Niemcy na programie pomocowym dla Grecji zarobiły na czysto 1,34 mld euro!
wpis z dnia 13/07/2017

 

Unia Europejska to dla Berlina bardzo opłacalny biznes, a strefa euro już w ogóle. Wejście Grecji do tzw. eurolandu przyczyniło się do utraty konkurencyjności przez gospodarkę tego kraju, a w efekcie spowodowało potężny kryzys zadłużeniowy. Z "pomocą" przyszedł wówczas rząd w Berlinie, który zaproponował Grekom pakiet odpowiednio oprocentowanych i zabezpieczonych pożyczek. W ten oto sposób Niemcy zaczęli zarabiać na greckim kryzysie całkiem przyzwoite pieniądze. Szacuje się, że w ramach "programu pomocowego" Berlin otrzymał już na czysto ponad 1,34 mld euro!

To, że Unia Europejska jest dla Niemiec bardzo opłacalna przyznał swego czasu Johannes Hahn, unijny komisarz d/s polityki regionalnej. Stwierdził on bowiem, że z każdego przekazywanego z Unii do Polski 1 euro, do Niemiec wraca aż 89 centów! Re-transfer środków finansowych przebiega przez zamówienia na towary, usługi lub know-how, które do naszego kraju mogą dostarczyć jedynie niemieckie firmy. 

Dlaczego jednak strefa euro (do której Polska nie należy) dla naszych zachodnich sąsiadów przynosi równie wielkie (jeśli nie większe) korzyści? 

Warto podkreślić, że gospodarka Niemiec opiera się przede wszystkim na eksporcie. Aby był on opłacalny waluta, za pomocą której dokonywane są transakcje, nie może być zbyt silna. Szczególnie względem walut obowiązujących u największych partnerów handlowych. Gdyby dzisiaj w Niemczech obowiązywała marka (DM), to nasz sąsiad podzieliłby los Szwajcarii, której gospodarka utraciła sporą część swojej konkurencyjności poprzez zbyt silną wartość franka szwajcarskiego. Eksport do innych państw przestał być na tyle zyskowny jak kiedyś, a import dóbr i usług jest niezwykle kosztowny. 

Niemieccy stratedzy finansowi doskonale zdają sobie z tego sprawę. Dlatego będą robić wszystko, aby strefa euro uległa poszerzeniu, szczególnie o takie kraje jak Węgry czy Polska. Rozszerzenie eurolandu przyczyni się do osłabienia euro wobec walut obowiązujących u największych partnerów handlowych naszego zachodniego sąsiada. To zaś jest gwarancją na utrzymanie gospodarczej hegemonii Niemiec w tej części świata i kontynuowaniu polityki finansowego drenowania innych państw.

Nie wszystkie państwa są jednak na tyle silne wewnętrznie, aby móc funkcjonować w strefie euro. Takim państwem jest z pewnością Grecja, której wejście do eurolandu przyczyniło się do utraty konkurencyjności, a w efekcie spowodowało potężny kryzys zadłużeniowy. Z "pomocą" przyszedł wówczas... a jakby inaczej - rząd w Berlinie, który zaproponował Grekom pakiet odpowiednio oprocentowanych i zabezpieczonych pożyczek. W ten oto sposób Niemcy zaczęli zarabiać na greckim kryzysie całkiem przyzwoite pieniądze. Szacuje się, że w ramach "programu pomocowego" Berlin otrzymał już na czysto ponad 1,34 mld euro!

Niemieccy politycy z Angelą Merkel na czele zrobią wszystko, aby Grecja pozostała w strefie euro z opisanych powyżej powodów. Jednocześnie pozostawanie Grecji w eurolandzie jest równoznaczne z dalszymi kłopotami zadłużeniowymi, na które remedium (za odpowiednią opłatą) proponują Niemcy. I tak się to kręci...

 

Źródło: Prasa: niemiecki budżet zarobił na pomocy dla Grecji 1,34 mld euro (Stooq.pl)

Źródło: To wszystko wina Niemiec. Korzenie europejskich problemów są w Berlinie (Forsal.pl)

wpis z dnia 13/07/2017

   


  

     Nie mają opamiętania? Utrzymanie Sejmu i Senatu kosztuje nas już 661 mln zł! To o 51,9 mln zł więcej niż w 2016!
wpis z dnia 12/07/2017

 

Nie wszyscy wiedzą, że rok 2017 będzie rekordowy jeśli chodzi o wydatki na utrzymanie Sejmu i Senatu. Na pensje, diety, nagrody, kilometrówki, odprawy, koszty podróży i inne świadczenia wypłacane posłom, senatorom oraz parlamentarnym urzędnikom trzeba będzie wydać łącznie aż 661 milionów złotych! Szkoda, że przy tak wysokich kosztach funkcjonowania polskiego parlamentu działalność posłów i senatorów pozytywnie ocenia zaledwie 1/4 obywateli...

Zgodnie z oficjalnymi informacjami planowane wydatki na utrzymanie Sejmu w 2017 roku wyniosą 481,6 mln zł, natomiast planowane wydatki na utrzymanie Senatu - 179,4 mln zł. Łącznie daje to kwotę 661 mln zł. Co istotne - kwota ta jest wyższa o 51,9 mln zł w stosunku do planowanych wydatków na utrzymanie polskiego parlamentu w 2016 roku. Wówczas koszty te szacowano łącznie na 609,1 mln zł.

Rekordowe wydatki budżetowe na utrzymanie Sejmu i Senatu w tym roku (m.in. pensje, diety, nagrody, kilometrówki, odprawy, koszty podróży i utrzymania biur poselskich wypłacane posłom, senatorom oraz parlamentarnym urzędnikom) nie mają niestety wpływu na poprawę naszego postrzegania efektów pracy tychże instytucji. Zgodnie z przeprowadzonym kilka dni temu sondażem CBOS - pracę polskich posłów pozytywnie ocenia jedynie 29 proc., a senatorów - 30 proc. respondentów. Odmiennego zdania w przypadku posłów jest aż 56 proc. respondentów. W przypadku senatorów negatywnie o ich pracy wypowiada się 45 proc. odpytywanych przez CBOS.

Szukając oszczędności budżetowych może warto by było, aby parlamentarzyści zaczęli od siebie? W kontekście wysokich kosztów utrzymania i niskich ocen jakości pracy, zasadnym wydaje się być postulat zmniejszenia liczebności Sejmu. Wszak i tak z 460 posłów około 200 siedzi w parlamencie tylko po to, by naciskać przycisk w odpowiednim momencie.

 

Źródło: Senat.gov.pl
Źródło: CBOS: Co Polacy sądzą o pracy prezydenta i parlamentu? (Interia.pl)

wpis z dnia 12/07/2017

    


  

     Najwięcej podatków w cenie paliwa było za Tuska. To jednak w żaden sposób nie usprawiedliwia PiS w/s nowej opłaty drogowej!
wpis z dnia 11/07/2017

 

Teraz to paliwo może być nawet i po 7 zł - miał powiedzieć Donald Tusk po wygranej w wyborach parlamentarnych w 2011 roku. Słowa ówczesnego przewodniczącego PO były niemal prorocze. Ceny paliwa wkrótce osiągnęły rekordowe poziomy 6 zł. Co za tym idzie - kwoty płaconych przez Polaków podatków w cenie paliwa również stały się najwyższe w historii. To, że za PO było gorzej w żaden sposób nie może jednak usprawiedliwiać działań PiS w/s nowej opłaty drogowej. Wprowadzanie tej daniny teraz tylko dlatego, że ceny surowców są obecnie niskie, to zwykłe łamanie danej swoim wyborcom obietnicy.

- "Ponad połowa ceny benzyny to podatki. Rząd może je zmniejszyć. Ja obniżyłbym akcyzę, przez co spadłyby ceny benzyny. Ale do tego trzeba odwagi i odpowiedzialności" - mówił Jarosław Kaczyński w 2011 roku. Z kolei Beata Szydło, już jako premier naszego kraju, stwierdziła w ubiegłym roku, że: - "Podnoszenie podatków nie jest dobrym sposobem na rozwój gospodarczy, dlatego nie będziemy tego robić". 

Warto zwrócić uwagę szczególnie na tę ostatnią wypowiedź. Premier Szydło wyraźnie powiedziała, że jej rząd (w domyśle - PiS) nie będzie podnosił podatków, bowiem - co racjonalne i logiczne - zabija to rozwój gospodarczy i finalne efekty takich działań mogą być zupełnie odmienne od pożądanych.

W kontekście powyższego - czymże jest zatem projekt ustawy przewidziany drukiem sejmowym nr 1712 z 6 lipca 2017 r., który przewiduje powołanie Funduszu Dróg Samorządowych, a w celu jego finansowania nakłada na tankujących legalnie paliwa obowiązek płacenia nowej opłaty drogowej? Jeśli to nie jest podwyżka podatków, przed którą przestrzegała w ubiegłym roku premier Beata Szydło, to co to jest?

Pozostaje mieć nadzieję, że PiS - tak jak bywało to już w przeszłości - zreflektuje się nad swoim błędem i wycofa z dalszych prac pralamentarnych projekt ustawy, o którym mowa powyżej.

 

Źródło: Jan Pacan (Twitter.com) 

wpis z dnia 11/07/2017

    


  

     Przeciętny polski kierowca za program "BenzynaPlus" zapłaci ok. 260 zł rocznie
wpis z dnia 10/07/2017

 

To już pewne - będzie podwyżka podatków płaconych przez nas w cenie kupowanego paliwa. Poselski projekt ustawy zakładający utworzenie funduszu dróg samorządowych w ostatni czwartek wpłynął do Sejmu, a w tym tygodniu ma być procedowany. Środki na obsługę tego funduszu mają pochodzić z nowego podatku drogowego, który będzie wliczony w cenę paliwa. Jeśli potwierdzą się doniesienia dotyczące stawki (20 gr / 1 litr + VAT), to okazuje się, że przeciętny polski kierowca będzie musiał w ciągu roku zapłacić ok. 260 zł więcej.

W ubiegłym roku Instytut Badań Rynkowych i Społecznych IBRIS działając na zlecenie Santander Consumer Banku przepytał kierowców z całej Polski na temat ilości przejeżdżanych w ciągu roku kilometrów. Okazało się, że zdecydowana większość jeżdżących samochodami w naszym kraju (71 proc. respondentów) przejeżdżała rocznie nie więcej niż 20 tys. km (w tej grupie blisko 60 proc. osób nie przejeżdżała rocznie nawet 10 tys. km). Na tej podstawie zaryzykować można stwierdzenie, że statystyczny polski kierowca w ciągu roku przejeżdża średnio 15 tys. km. Zakładając, że aby przejechać 100 km potrzebuje on przeciętnie 7,0 litrów ON / benzyny / LPG, a stawka podatku drogowego wyniesie 20 gr / 1 litr + VAT, to łatwo można wyliczyć, że nowa danina fiskalna będzie kosztować ok. 260 zł w skali roku ([15000 / 100] x 7 x 0,25 = 262,50 zł).

Wspomniane 260 zł, to niecałe 22 zł w skali miesiąca. Niektórzy stwierdzą, że to dużo. Inni wręcz przeciwnie - że kwota ta nie będzie odczuwalna dla kieszeni zwykłych Polaków. A ja mówię, że nie po to PiS doszedł do władzy, aby wprowadzać nowe podatki. Traktowanie kierowców jako przysłowiowych dojnych krów, które mogą pokrywać deficyty finansowe, jeszcze nigdy nikomu nie wyszło na dobre. Wprowadzenie w życie pomysłu opłaty drogowej wliczanej do ceny paliwa wkurzy niemal wszystkich (wszak większość społeczeństwa musi tankować paliwo do swoich samochodów). 

Po tym jak PiS podjął decyzję o podwyżce stawek VAT od stycznia 2017 r. (w mediach mówiło się o "wydłużeniu obowiązywania podwyższonych stawek", choć formalnie była to odrębna decyzja rządu o ich podwyższeniu), zanosi się na kolejne fiskalne uderzenie w sporą grupę ludzi. W ten sposób partia Kaczyńskiego ewidentnie podcina gałąź, na której siedzi i daje argumenty "totalnej opozycji", aby waliła w obecny rząd jeszcze mocniej, niż do tej pory.

 

Źródło: Druk sejmowy nr 1712 z 6 lipca 2017 r. (Sejm.gov.pl)
Źródło: PiS zapowiedziało złożenie projektu ustawy o funduszu dróg samorządowych (Stooq.pl)
Źródło: Przeciętny polski kierowca - ile wydaje na paliwo? (DziennikLodzki.pl)

wpis z dnia 10/07/2017

                                                         


    

Starsze wpisy dostępne w archiwum:

2017: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2012: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2011: 09 | 10 | 11 | 12

     


 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu

 

         


r e k l a m y


 POLECANE INFORMACJE i OPINIE: 

     Dlaczego spekulanci chcą kryzysu? Bo gdy w końcu nastąpi zarobią miliardy dolarów!

Chciwość międzynarodowych inwestorów doprowadziła do powstania na rynku długu wielu skomplikowanych "instrumentów pochodnych", które dają zyski tylko wtedy, gdy wydarzy się coś złego. Kilka miesięcy temu ujawniono, iż należący do Georga Sorosa fundusz inwestycyjny "Soros Fund Management" postawił 764 mln dolarów na to, że indeksy giełdowe w USA zaczną nagle spadać. Zarobi miliardy dolarów, gdy na amerykańskiej giełdzie dojdzie do krachu. Powstaje pytanie: czy podobne instrumenty są wykorzystywane wobec Polski i czy ktoś przypadkiem nie zaczął właśnie "grać" na ich realizację?

(24/07/2017)

 

     Niezależność sędziowska? To przypomnijcie sobie pewnego sędziego "na telefon" z Gdańska

Tyle ostatnio mówi się o zagrożeniu niezależności sędziowskiej. Przypomnijmy zatem jak w tej kwestii było jeszcze kilka lat temu. W 2012 roku do Ryszarda Milewskiego, prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku, zadzwonił dziennikarz który podawał się za pracownika kancelarii premiera Tuska. W trakcie tej prowokacji Milewski przyjmował od dziennikarza instrukcje oraz zapewniał, że wyznaczony przez niego skład do sprawy Amber Gold jest "zaufany", i że premier "nie musi się martwić". Oto jak wyglądała niezależność, która rzekomo teraz miałaby być zagrożona.

(20/07/2017)

 

     Sędzia TK, a wcześniej czł. Rady Dyrektorów ITI, orzekł iż komisja przed którą zeznawał szef ITI była niekonstytucyjna

Historia sprzed paru lat, ale myślę, że warto ją znać, gdyż pokazuje jak sądownictwo, polityka, wielki biznes i jego interesy były ze sobą splątane. W marcu 2006 r. Sejm powołał komisję śledczą, która miała wyjaśnić okoliczności dzikiej prywatyzacji sektora bankowego w Polsce. Jednym z pierwszych świadków wezwanych przed komisję był Wojciech Kostrzewa - ówczesny prezes ITI. Komisji tej nie było jednak dane długo popracować - TK szybko uznał bowiem, że jest... niekonstytucyjna. Sędzią, który podejmował decyzję był Mirosław Wyrzykowski - wcześniej członek Rady Dyrektorów ITI.

(20/07/2017)

 

     CNN znowu wypuszcza FAKENEWS. Tym razem o 'polskim obozie koncentracyjnym'

W całym tym wczorajszym zamieszaniu związanym z procedowaną w Sejmie reformą sądownictwa oraz inicjatywą prezydenta Dudy, umknął nam jeden poważny fakenews, jaki zaserwowała stacja telewizyjna CNN. Poinformowała ona swoich widzów o tym, że brytyjska para książęca Kate i William przybyła do "polskiego obozu koncentracyjnego"! Na tzw. pasku informacyjnym CNN pojawił się wczoraj napis: "ROYALS VISIT POLISH CONCENTRATION CAMP", gdy w rzeczywistości chodziło o niemiecki obóz koncentracyjny w Sztutowie. Trump miał rację: CNN = fakenews.

(19/07/2017)

 

     Jak Niemcy pozbywają się resztki polskich udziałowców z polskich (już tylko terytorialnie) cukrowni

W wyniku prywatyzacji niemiecki kapitał przejął kontrolę nad większością cukrowni zlokalizowanych na terytorium naszego kraju. Spółki Pfeifer & Langen Polska, Suedzucker Polska i Nordzucker Polska konkurują dziś już tylko z Krajową Spółką Cukrową, czyli jedynym państwowym graczem w branży, który jakimś cudem unikną prywatyzacji. Produkcja cukru rośnie z roku na rok i przynosi coraz większe zyski. W takich okolicznościach kuszące jest posiadanie nie tylko większościowego, ale całego pakietu akcji danej spółki. Aby to osiągnąć trzeba jednak najpierw "wycisnąć" mniejszościowych akcjonariuszy.

(19/07/2017)

 

     Polskę nadal obowiązują postkolonialne umowy BiT. Właśnie przegraliśmy na tej podstawie spór o 2,13 mld zł!

Powołując się na zawartą w latach 90-tych postkolonialną umowę bilateralną (BiT) pomiędzy rządem RP a rządem Królestwa Belgii i rządem Wlk. Ks. Luksemburg, Trybunał Arbitrażowy w Sztokholmie uznał, że Polska jest odpowiedzialna wywłaszczenia zagranicznego inwestora z akcji FM Banku PBP bez odszkodowania (absurd!). W najgorszym przypadku będziemy musieli wyłożyć z naszych podatków na rzecz zarejestrowanego w Luksemburgu funduszu Abris kwotę 2,13 mld zł. To doskonały argument, aby wypowiedzieć wszystkie BiT-y, stawiające zagraniczne korporacje w uprzywilejowanej pozycji.

(18/07/2017)


LISEKFINANSOWY.PL


     Sędzia wydalona z zawodu za jawny przekręt odwołuje się do SN, a ten ją przywraca. "To zupełnie nadzwyczajna kasta"

Sędzia Beata R. z Poznania zasądziła ugodę alimentacyjną, której celem było ukrycie majątku przed wierzycielami. Sprawa wyszła na jaw i Beata R. została wydalona z zawodu za - tu cytat - "rażące niedbalstwo" oraz "dotkliwe skutki wizerunkowe dla wymiaru sprawiedliwości". Sędzia odwołała się od tej decyzji do Sądu Najwyższego. Ten potwierdził jej niedbalstwo, ale jednocześnie... przywrócił do zawodu sędziego (sic!). Beata R. powróciła do orzekania. Po dwóch sprawach przeszła w stan spoczynku. Dożywotnio będzie otrzymywać 75 proc. pensji.

(8/06/2017)

 

     Miał być "zamach lipcowy". Wyszła komedia. Tak to jest, gdy tłum ma porwać wykładowca problemów marksizmu-leninizmu

Wczorajsza demonstracja pod Sejmem nie była przyczynkiem do żadnego puczu czy zamachu stanu. Była za to niezłym kabaretonem. Tłum głównie starszych osób miał porwać były pracownik Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR. W obronie praworządności przemawiał typ okradający własną rodzinę na alimentach i własną organizację na lewych fakturach. Na koniec zaś wystąpił jakiś prawnik, który wykrzykiwał, że Duda pójdzie siedzieć, gdy podpiszę ustawę reformującą sądownictwo. Kto by się spodziewał, że "zamach lipcowy" okaże się być doskonałą komedią.

(17/07/2017)

 

     W Niemczech 32 członków tamtejszego Sądu Najwyższego powołują politycy. Czy tam również dokonano zamachu stanu?

Mało kto wie, że niemiecki Sąd Najwyższy (Federalny Trybunał Sprawiedliwości) jest wybierany w połowie przez polityków, którzy zasiadają Bundestagu (16 sędziów) i w połowie przez polityków, którzy piastują landowe urzędy ministrów sprawiedliwości (16 sędziów). To oznacza, że u naszych zachodnich sąsiadów również doszło do "zamachu stanu". Wszak zgodnie z definicją serwowaną przez członków Platformy Obywatelskiej, taki "zamach" ma miejsce, gdy to politycy (a nie sędziowska korporacja) wybierają członków Sądu Najwyższego.

(17/07/2017)

 

     Aktywista ekologiczny pobił pracownika Lasów Państwowych! Ekoterroryzm w praktyce?

Jest zaskakująca kontynuacja sprawy ekologów, którzy nielegalnie blokowali wycinkę chorych drzew w Puszczy Białowieskiej. Przypomnijmy - Lasy Państwowe postanowiły obciążyć protestujących kosztami ich zachowania i wysłały 78 wezwań do zapłaty na kwotę 10.560 zł. Dzisiaj jeden z wezwanych odwiedził dyrektora Zakładu Transportu i Spedycji Lasów Państwowych w Giżycku. Niestety spotkanie to nie zakończyło się dobrze dla dyrektora, który został przez ekologa pobity. Ten bezsensowny akt przemocy paradoksalnie pokazuje bezsilność napastnika. Wszak ekoterroryzmem nie wskóra on nic dobrego.

(14/07/2017)

 

     Gdyby media grillowały Tuska za podwyżki podatków, tak samo jak krytykują PiS za opłatę drogową, to dziś PO by nie istniała

Ekipa Tuska, kiedy rządziła krajem, miała w mediach wyraźną "taryfę ulgową". Widać to szczególnie teraz, gdy PiS próbuje przeforsować ustawę o Funduszu Dróg Samorządowych. Media mainstreamowe słusznie grillują partię Kaczyńskiego za to posunięcie. A teraz spróbujmy sobie przypomnieć, czy TVN-y, Wyborcze oraz inne media uchodzące za "wiodące i opiniotwórcze" tak samo mocno jechały po Platformie, gdy posłowie tej partii podnosili akcyzę na paliwo, podatek VAT, składkę rentową dla przedsiębiorców czy likwidowali ulgi budowlane/internetowe?

(14/07/2017)

 

     Sadurska zrezygnowała z 90 tys. zł wynagrodzenia w PZU. A co zrobił Grad, gdy go Tusk wstawił do PGE?

Małgorzata Sadurska, która miesiąc temu została powołana do zarządu PZU, miała miesięcznie zarabiać 90 tys. zł. Póki co nie otrzymała jednak ani złotówki. Powód? Okazało się, że była szefowa kancelarii prezydenta Dudy podjęła decyzję o rezygnacji z pobierania tak wysokiego wynagrodzenia. Rzecznik prasowy PZU potwierdził, że Sadurska nie zamierza pobierać pensji do czasu wprowadzenia w spółce zasad tak zwanej nowej ustawy kominowej. A teraz przypomnijmy sobie jak Aleksander Grad rezygnował z pensji, gdy poszedł "sprawdzić się" do biznesu w państwowym PGE?

(14/07/2017)

 

     To będzie prawdziwa "opcja nuklearna" w/s Sądu Najwyższego! PiS nie bierze tutaj żadnych jeńców

Wczoraj późnym wieczorem na stronach Sejmu pojawił się zgłoszony przez grupę posłów PiS projekt nowej ustawy o Sądzie Najwyższym. Projekt ten przewiduje, że wszyscy obecni sędziowie SN przejdą w stan spoczynku. Wszyscy, oprócz tych których wskaże minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Możliwość taką daje PiS-owi obecna... Konstytucja. Przewiduje ona bowiem, że w razie ustawowej zmiany ustroju sądów (co właśnie nastąpi) sędziego można przenosić w stan spoczynku.

(13/07/2017)

 

     Poseł Dolata (główny orędownik ustawy "PaliwoPlus") wziął w ub. roku ponad 36 tys. zł zwrotu na paliwo!

Forsowanie takich ustaw jak "PaliwoPlus" wkurza co najmniej z dwóch powodów: Po pierwsze - to jawne dążenie do zwiększenia obciążeń finansowych wobec zwykłych ludzi. Po drugie - takimi decyzjami partia Kaczyńskiego znacząco pomaga Platformie wygrać wybory i powrócić do władzy przy najbliższej możliwej okazji. Wszystko to wkurza dwa razy mocniej, gdy okazuje się, że poseł Zbigniew Dolata, który jest głównym orędownikiem i sprawozdawcą PiS w/s wspomnianej ustawy, w ubiegłym roku wyciągnął z kancelarii Sejmu ponad 36 tys. zł na zwrot kosztów przejazdów samochodem...

(13/07/2017)

 

     Niemcy chcą mieć w Polsce własną kopalnie. Twierdzą, że wydobywanie węgla może być opłacalne jeszcze przez 40-60 lat

Niemiecka firma Bergbau zamierza złożyć wniosek o koncesję na wydobycie węgla kamiennego w ramach projektu Orzesze. Prezes tej firmy Heinz Schernikau zapewnia, że inwestycja będzie opłacalna, a kopalnia nie będzie miała problemów ze sprzedażą węgla. Zapowiada, że zatrudnienie znajdzie ok. 800 górników. Jednocześnie podkreśla to, co nie wszyscy chcą słyszeć - że mimo restrykcyjnej polityki energetyczno-klimatycznej węgiel będzie odgrywał znaczącą rolę w zaspokajaniu zapotrzebowania na energię jeszcze przez najbliższych 40-60 lat.

(12/07/2017)

 

     W piątek zadał na antenie radia niewygodne pytanie pani premier. W poniedziałek został odsunięty od pracy

Dobra zmiana niestety ostro się przepoczwarza. Po tym, jak z publicznych mediów zniknęły Lisy, Tadle i inne Kraśki (czego można było się spodziewać i co - w sumie - było nawet pożądane) rewolucja zaczęła pożerać własne dzieci. Wojciech Dąbrowski, prowadzący w Programie 1 Polskiego Radia "Sygnały dnia", w piątek rano robił wywiad z premier Beatą Szydło. Zapytał się m.in. o powody jej nieobecności na spotkaniu z Donaldem Trumpem. Poruszył również temat kongresu PiS, na którym Szydło nie zabrała głosu. W poniedziałek został odsunięty od pracy i skierowany na urlop.

(12/07/2017)

 

     Smutna prawda o sprzedaży samochodów elektrycznych: Bez dotacji rządowych przestają być kupowane w ogóle!

Coraz więcej znaków wskazuje na to, że popyt na eko-elektryczne samochody jest sztucznie napędzany potężnymi dotacjami lub zwolnieniami z podatków. W Danii, gdzie ekologiczne wzmożenie powoli zaczęło ustępować zdrowemu rozsądkowi, czego skutkiem jest decyzja rządu o wycofaniu się ze wspierania kupujących elektryczne auta podatkowymi zwolnieniami, sprzedaż takich pojazdów w I kw. 2017 r. zmniejszyła się o ponad 60 proc. r/r. W Hongkongu, gdzie lokalne władze postąpiły podobnie, sprzedaż elektrycznych aut Tesli nagle spadła do zera!

(11/07/2017)

 

     Akcyza ze sprzedaży paliw dała w ub.r. 30 mld zł. Na drogi wydano tylko 16 mld zł. Po co zatem nowy podatek drogowy?!

Skoro koniunktura jest dobra, bezrobocie spada, spółki Skarbu Państwa dają rekordowe zyski, a walka z mafią VAT przynosi rewelacyjne rezultaty, to dlaczego w kręgach władzy pojawiają się pomysły podnoszenia podatków (vide: nowy podatek drogowy)? Aż strach pomyśleć co będzie, gdy przyjdzie gospodarczy kryzys? Jeśli w warunkach prosperity do Sejmu trafia projekt ustawy, która nakłada na niemal wszystkich obywateli większe obciążenia fiskalne, to z niepokojem powinniśmy patrzeć na kolejne lata. Wszak nic nie trwa wiecznie, a VAT można podnieść nawet do 25 proc.

(11/07/2017)

 

     Pałowanie na Krakowskim Przedmieściu jedyną nadzieją dla totalnej opozycji. Właśnie dlatego dążą do konfrontacji

Dziś czeka nas kolejna konfrontacja na Krakowskim Przedmieściu. Lech Wałęsa jeszcze nie tak dawno powiedział, że jako premier pałowałby nielegalnie protestujących demonstrantów (2012 rok - komentarz do nielegalnej blokady Sejmu przez związkowców z "Solidarności"). Nie mam wątpliwości, że taka strategia zastosowana dziś wobec KOD, "ObywateliRP", Frasyniuka i Kijowskiego byłaby dla nich niczym "manna z nieba". Wszak oni, jak tlenu potrzebują burd i przemocy, by zagraniczne serwisy pokazywały ich jako męczenników o wolność i demokrację. Inaczej zgasną. 

(10/07/2017)

 

     Oto jeden z lepszych materiałów promocyjnych na temat Polski, jaki powstał kiedykolwiek

Chyba warto rozpowszechniać, tym bardziej, że narratorem jest w tym przypadku nie byle kto, bo prezydent USA.

(10/07/2017)

 

     Obrzydliwa jest ta satysfakcja totalsów, że w świat pójdą obrazki z burd na Krakowskim Przedmieściu

Przedstawiciele stowarzyszenia "Obywatele RP" zapowiadają, że znowu będą próbowali zablokować miesięcznice na Krakowskim Przedmieściu. Udział w kontrmanifestacji zapowiedzieli już Frasyniuk, Kijowski i Wałęsa. TW Bolek stwierdził nawet, że pojawienie się jego osoby będzie jak "wystrzał z Aurory". Podniecona dziennikarka Newsweeka pisze: "Wałęsa to zawodnik wagi ciężkiej. To będą obrazki. Znowu będzie o nas głośno na świecie". Wygląda na to, że niektórym przedstawicielom totalnej opozycji marzą się obrazki na miarę ostatnich wydarzeń w Hamburgu.

(9/07/2017)

 

     Między Warszawą a Hamburgiem jest jednak spora różnica cywilizacyjna. Te zdjęcia dosadnie to obrazują

Kiedy duża impreza polityczna o randze międzynarodowej dzieje się w Polsce (np. ubiegłoroczny szczyt NATO), to potrafimy ją świetnie zorganizować i zabezpieczyć, a przy tym nikt nie próbuje wywołać zamieszek. Kiedy duża impreza polityczna jest organizowana na zachodzie Europy (np. dzisiejszy szczyt G20 w Hamburgu), to można być więcej niż pewnym ostrych burd na ulicach, zniszczonych sklepów, rozlewu krwi i wielu aresztowanych. W tym kontekście twierdzenie o różnicy na tle cywilizacyjnym nie jest niczym przesadzonym.

(7/07/2017)

 

     Jeden Trump dla promocji Polski i polskiej historii zrobił więcej niż większość polskojęzycznych "elit" III RP

Dlaczego nam, Polakom, w ciągu trwania III RP tak trudno przychodziło do głowy pomyśleć o sobie samych jako o dziedzicach tradycji wielkiej i chwalebnej? Odpowiedź jest prosta - okrągłostołowe elity i establishment środowiska "Wyborczej" gardziły Polakiem-tradycjonalistą, który - przywiązany do takich pojęć jak honor, naród, ojczyzna - był dumny ze swojego kraju. To właśnie przez nich Polska po 1989 roku miała wyraźne problemy, aby skutecznie opowiedzieć światu o swojej historii. Jeden tylko Donald Trump zrobił dla tej sprawy więcej, niż całe tabuny polskojęzycznych "elit".

(7/07/2017)

 

     Monty Python by tego nie wymyślił: Malajkat pisze list do Tumpa, Żakowski list do narodu Ameryki, a Kijowski odezwę

Wizyta Donalda Trumpa w Polsce rozwścieczyła okrągłostołowy salon jak mało co. W sumie można się było tego spodziewać. Wszak nasz kraj miał być zupełnie izolowany na arenie międzynarodowej, a tu proszę - głowa najpotężniejszego państwa świata przyjeżdża najpierw do Polski, by na miejscu wesprzeć ideę tzw. Trójmorza. Mało kto się jednak spodziewał poszczególnych reakcji osób z obozu KOD-u i totalnej opozycji. Aktor Malajkat pisze list do Tumpa z prośbą o "gratyfikację", Żakowski list do amerykańskiego narodu, a Kijowski rozsyła odezwę. Monty Python by tego nie wymyślił!

(6/07/2017)

 

     Blokowali legalną wycinkę chorych drzew. Lasy Państwowe wezwały ich do zapłaty 10,5 tys. zł odszkodowania!

Grupa ekologów (przez niektórych zwanych "ekoterrorystami") 30 maja postanowiła zblokować wycinkę chorych drzew w Puszczy Białowieskiej. Blokada okazała się być na tyle skuteczna, że Lasy Państwowe nie mogły wykonać zaplanowanych na ten dzień prac. Tym razem jednak prawnicy Lasów postanowili nie odpuścić. Do ekologów wysłali bowiem... wezwania do zapłaty odszkodowania za straty jakie Lasy Państwowe poniosły tego dnia w związku z ich działalnością! Każdy z nich na rzecz Zakładu Transportu i Spedycji Lasów Państwowych musi zapłacić po 10.560 zł.

(5/07/2017)

 

     Gdyby sędzia Gersdorf zarabiała po 10 tys. zł, to na swój majątek musiałaby oszczędzać 50 lat (odkładając wszystko co zarobi)!

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego, Małgorzata Gersdorf stwierdziła kilka miesięcy temu, że "za uposażenie w wysokości 10 tys. brutto dobrze żyć można tylko na prowincji". Słowa te nie powinny nas dziwić, gdy zobaczymy upublicznione właśnie oświadczenie majątkowe sędzi Gersdorf. Same tylko zasoby pieniężne to równowartość około 3,227 mln zł. Do tego jeszcze współwłasność domu oraz 8 działek. Gdyby sędzia Gersdorf zarabiała "tylko" po 10 tys. zł brutto, to na swój majątek musiałaby oszczędzać ok. 50 lat, i to przy założeniu, że odkłada wszystko co zarobi!

(5/07/2017)

 

     TVN ma poważne kłopoty! Fiskus zażądał spłaty 110 mln zł zaległego podatku wraz z odsetkami!

Izba Administracji Skarbowej zażądała od spółki TVN zapłaty 110 mln zł zaległego podatku dochodowego wraz z odsetkami! Chodzi o sprawę z 2012 roku, kiedy Platforma n (gdzie TVN miał swoje udziały) łączyła się z Cyfrą+. TVN rozliczył wtedy kwotę uzyskaną za swoje udziały w Platformie n (blisko 2 mld zł) do nowej spółki zarządzającej połączoną platformą nc+ jako koszt i nie zapłacił od niej podatku (została ona przeznaczona na szybką spłatę długu ciążącego na platformie cyfrowej). Fiskus uznał jednak, że taka operacja nie może blokować obowiązku zapłaty podatku dochodowego.

(4/07/2017)

 

     Jak bardzo oni nie znoszą obecnej Polski, aby tak aż manipulować i oczerniać ją za granicą?!

Bartosz Wieliński, pracownik Gazety Wyborczej, pisze o współczesnej Polsce następująco: - "Sytuacja polityczna w kraju wciąż się pogarsza. (...) Od listopada 2015 r. Polska zaczęła schodzić z drogi demokracji i praworządności. (...) Kaczyński nie ma żadnych skrupułów, by zniszczyć instytucje demokratyczne..." - to tylko krótkie fragmenty tekstu, jaki ukazał się wczoraj na łamach New York Times'a. Nie mam wątpliwości - Wieliński napisał ten tekst ze świadomością, że odbiorca uwierzy i nie zweryfikuje. Szkody z tego tytułu mogą być ogromne.

(4/07/2017)

 

     Tajne majątki sędziów Sądu Najwyższego! Aż 15 oświadczeń majątkowych otrzymało klauzulę "zastrzeżone"!

Zgodnie z ubiegłoroczną nowelizacją Prawa o ustroju sądów powszechnych, wszyscy sędziowie zostali zmuszeni do ujawnienia swoich majątków. Wszyscy, w tym także sędziowie Sądu Najwyższego. Okazało się jednak, że na 87 sędziów pracujących w SN, oświadczenia majątkowe ujawniło jedynie 41 sędziów. Aż 31 sędziów wykorzystało bowiem lukę w prawie, która pozwoliła im nie ujawniać majątku posiadanego w 2016 roku (w przyszłym roku luka ta nie będzie już funkcjonować), a w 15 przypadkach oświadczeniom majątkowym nadano klauzulę tajności (!). Powstaje pytanie - co takiego oni ukrywają?

(3/07/2017)

 

     Nie tylko Tusk, ale także Komorowski, Rostowski i Cichocki wiedzieli, że Amber Gold to lipa

Z ujawnionej tajnej notatki ABW na temat Amber Gold, można wysnuć wniosek, że działania państwa PO-PSL przeciwko Marcinowi P. były prowadzone wyjątkowo powoli i nieudolnie. Dlaczego? Okazuje się bowiem, że w maju 2012 r. nie tylko Tusk, ale również Bronisław Komorowski, Jan Vincent Rostowski oraz Jacek Cichocki byli informowani o tym, że Amber Gold to lipa, a mimo to pozwolili, aby ten przestępczy biznes kręcił się jeszcze przez kolejne 3 miesiące. I to w czasie, kiedy reklamy Amber Gold było dosłownie wszędzie i na ten przekręt nabrało się najwięcej ludzi.

(3/07/2017)

 

     Ciemna strona warszawskiej reprywatyzacji: Zaciągnęli ją do lasu i tam podpalili. Prokuratura chciała zrobić z tego samobójstwo

W sumie to nie powinniśmy się dziwić Hannie Gronkiewicz-Waltz, że panicznie boi się stawić przed komisję weryfikacyjną. Wszak sprawa warszawskich reprywatyzacji jest bardzo poważna. I wcale nie chodzi o majątki, jakie za bezcen nabywała wąska grupa oszustów przy współudziale sędziów, notariuszy i urzędników stołecznego magistratu. Chodzi o to, że w tej sprawie mordowani byli ludzie, czego najlepszym przykładem jest historia porwanej i zamęczonej na śmierć Jolanty Brzeskiej. 

(30/06/2017)

 

     PGNiG do Wyborczej: Znieczulcie się - będzie więcej plakatów patriotycznych! Szacunek dla PGNiG

Wojciech Maziarski, jeden z czołowych publicystów "Gazety Wyborczej", skrytykował ostatnio na łamach swojej gazety plakat Fundacji PGNiG z hasłem "Amor patriae nostra lex. Cześć i chwała bohaterom", porównując go do komunistycznej propagandy. Reakcja ze strony PGNiG przyszła szybko. Prezes tej spółki, Piotr Woźniak, w odpowiedzi na żale Maziarskiego stwierdził wprost: "Proszę się uodpornić wobec tego, będzie więcej takich wystąpień".

(30/06/2017)

 

     Na Węgrzech ilość fake'ów natychmiast spadła po wprowadzeniu dotkliwych kar finansowych. Może czas wziąć przykład?

Ostatni wysyp fake'ów, jaki dotknął media głównego nurtu, pokazuje potrzebę wprowadzenia rozwiązania systemowego, które skutecznie ostudzi gorące głowy redaktorów publikujących zmanipulowane lub czasem najzwyczajniej w świecie fake'owe wiadomości. Kilka lat temu Węgry, tak jak dziś Polska, borykały się z dużą ilością fake'owych newsów generowanych przez media głównego nurtu. Po wprowadzeniu ustawy umożliwiającej nakładanie dotkliwych kar finansowych na wydawców medialnych, ilość fake'ów natychmiast spadła. Może czas wziąć przykład?

(29/06/2017)

 

     Tymczasem w "Gazecie Polskiej" reklama... okrętów podwodnych z wyrzutnią rakiet manewrujących!

Nietypową reklamę można znaleźć w najnowszym wydaniu "Gazety Polskiej". W tym prawicowo-konserwatywnym periodyku pojawił się bowiem prospekt okrętów podwodnych mogących wystrzeliwać rakiety manewrujące francuskiego konsorcjum DCNS! Widać zatem, że przetarg na dostarczenie dla Polski nowych okrętów wchodzi w decydującą fazę. Ten, kto skuteczniej dotrze do Macierewicza, ten ma większe szanse, aby wygrać. Droga do niego prowadzi m.in. przez gazetę T. Sakiewicza, i to jego środowisko jest, póki co, wygranym tego przetargu. Wszak za taką reklamę trzeba było wyłożyć spore pieniądze.

(29/06/2017)

 

     Wp.pl wypuszcza fake-newsa o "oplutej muzułmance". Wyborcza i TVN powielają. BBC robi materiał. I tak się to kręci

Były już fejki o ataku na placówkę NATO, 10 sierotach z Aleppo, zabitej przez LexSzyszko wiewiórce czy wyprowadzaniu Polski z Eurocorpusu. Za każdym razem kłamstwo goniło manipulację (lub na odwrót). Teraz wypuścili "newsa" o oplutej przez Polaka muzułmance. Temat natychmiast podchwycają Wyborcza i TVN. W ślad za nimi robi to (na zasadzie copy/paste) angielskie BBC. Wygląda na to, że kreowanie, a następnie rozpowszechnianie fałszywych lub zmanipulowanych informacji to jeden ze stałych już elementów walki z Polską.

(28/06/2017)

 

     Nawet na prezydencji w UE (2011 r.) potrafili zrobić przekręt! A to PO-lska właśnie!

Do sądu trafił właśnie akt oskarżenia przeciwko 15 osobom, które wzięły udział w przekręcie przy przetargu na obsługę polskiej prezydencji w Unii Europejskiej (2011 rok). Chodzi o zmowę, aby wyłudzić od państwa maksymalnie wysoką kwotę na realizację zleconych usług. Cynk dla aferzystów wyszedł z rządzonego wówczas przez ekipę Platformy Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Prokuratorzy prowadzący sprawę twierdzą, że działania oskarżonych spowodowały szkodę Skarbu Państwa w wysokości co najmniej 14 mln zł. A to PO-lska właśnie!

(27/06/2017)

 

     Po czterech miesiącach br. polskie górnictwo ma 1,2 mld zł czystego zysku! Rok 2017 może się zakończyć absolutnym rekordem!

Wygląda na to, że wydobywanie węgla znowu staje się bardzo opłacalną gałęzią gospodarki naszego kraju. Rosnące ceny na światowych rynkach istotnie wpływają na dochodowość polskich kopalni, które w Europie nie mają już zbyt wielkiej konkurencji. Zgodnie z danymi Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP) - w okresie I-IV polskie kopalnie miały 1,2 mld zł zysku. W analogicznym okresie rok temu zysk sektora wynosił jedynie 52 mln zł, a w 2015 roku notowane były straty. I pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno "eksperci" mówili, iż sektor górniczy w Polsce to można już tylko zaorać.

(27/06/2017)

 

     Berlin grozi odwetem za sankcje przeciwko Nord Stream 2. Oto jak wygląda niemiecko-rosyjska solidarność w praktyce

W projekt Nord Stream 2 zaangażowały się potężnie dwa niemieckie koncerny energetyczno-paliwowe: Uniper oraz Wintershall. Zdecydowały się one wejść do konsorcjum, które pożyczy Rosjanom 9,5 mld euro na budowę omijającego nasz kraj gazociągu. Niemcom bardzo zależy na powodzeniu tej inwestycji (wiedzą bowiem, że staną się wówczas gazowym hubem dla całej Europy, a to oznacza gigantyczne pieniądze z tytułu magazynowania i transferu gazu). Nie powinno nas zatem dziwić, że niemieccy politycy właśnie zaczęli grozić odwetem za sankcje, które mają uderzyć w Nord Stream 2.

(26/06/2017)

 

     Kosmiczna agencja wymyślona przez PO generowała kosmiczne nieprawidłowości. Właśnie potwierdził to NIK

Miliony na pensje, wypłacenie nadgodzin, ekwiwalentów, koszty podróży czy honoraria dla ekspertów za samą tylko gotowość do doradzania. Wymyślona w 2014 roku Polska Agencja Kosmiczna miała wspierać polski przemysł kosmiczny, łącząc światy biznesu i nauki. Jednak z wystąpienia pokontrolnego NIK, do którego dotarło Radio ZET, wynika, że publiczna kasa szła przede wszystkim na wypłaty, a sama agencja stała się elementem biurokratyczno-stołkowej krainy. Z 17 ustawowo przypisanych dla agencji zadań, ta miała się rozliczyć tylko z jednego.

(26/06/2017)

  

Przegląd wiadomości:

2017: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu